czwartek, 28 kwietnia 2022

Torta Sbrisolona - włoskie ciasto, które idealnie sprawdzi się na wyjazdach i piknikach.


Długi weekend zbliża się wielkimi krokami. Nadchodzi czas wyjazdów i pikników, więc pomyślałam, że jest to idealny czas na publikację przepisu na torta sbrisolona. To ciasto pochodzi z włoskiej regionu Lombardia i pierwsze wzmianki o nim można znaleźć w dokumentach z XVI wieku. Początkowo do jego wykonania używano smalcu. Obecnie najczęściej używa się masła lub mieszanki masła i smalcu. Ciasto jest pełne migdałów i bardzo kruche. Nie kroi się go na porcje, a łamie na nieregularne kawałki. 
Dobrze przechowuje się przez kilka dni w puszce. Idealnie sprawdzi się na wyjazdach. Może trochę nakruszycie przy jego jedzeniu, ale w końcu to jest kruche ciasto ;-) 





Torta Sbrisolona

200 g mąki kukurydzianej (drobnej)
150 g mąki pszennej tortowej
200 g drobnego cukru
1/4 łyżeczki soli
200 g miękkiego masła
skórka starta z cytryny
2 żółtka
1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii lub 1 cukier z prawdziwą wanilią (opakowanie 6-10 g)
200 g grubo posiekanych migdałów (ze skórką - nieobranych)
masło do nasmarowania formy

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C. i nasmarować masłem tortownicę o średnicy 23 cm. 
W misce wymieszać mąkę kukurydzianą, pszenną, drobny cukier i sól. Dodać masło i rozetrzeć je palcami z sypkimi składnikami do uzyskania kruszonki. Dodać , skórkę z cytryny, żółtka i wanilię. wymieszać wszystko razem łyżką. Dodać migdały i ponownie wszystko wymieszać. Przełożyć zawartość miski do formy i wyrównać dłońmi powierzchnię i lekko i delikatnie docisnąć całość. Nie należy mocno dociskać ciasta.
wstawić do piekarnika i piec 30 - 40 minut. Ciasto powinno być lekko złociste.
Wyjąć i pozostawić do całkowitego wystudzenia.
Wystudzone połamać na kawałki. Przechowywać w puszce.






środa, 20 kwietnia 2022

Sernik pistacjowy, tarta malinowo różana na kruchym cieście z palonym masłem, pasztet z pieczonych warzyw i faszerowane jajka. Przepisy, które mogą się Wam przydać nie tylko na Wielkanoc.


To już chyba moja własna, blogowa tradycja, że część przepisów na dania, które podaję na wielkanocny stół, publikuję już po świętach. Wiem, że gdybym czekała do następnych Świąt, to już bym ich nie zamieściła, a tak będziecie je już mieli i mogą Wam się przydać na kolejne świętowanie. Myślę, że te dzisiejsze przepisy mogą Wam się też przydać na różne okazje przez cały rok.

A co znajdziecie poniżej?

Przepis na sernik pistacjowy, który urzeknie smakiem i kremowością każdego. Jest prosty do zrobienia. Jedyny składnik, którego nie dostaniecie w każdym osiedlowym sklepie, to pasta pistacjowa. Ta pasta to zmiksowany krem ze 100% orzechów pistacjowych. Czasami może być z dodatkiem soli albo białej czekolady. Każdy z nich idealnie sprawdzi się do tego sernika. Taką pastę bez problemu kupicie przez internet. Jeżeli macie malakser o dużej mocy, możecie sami zmiksować obrane pistacje na krem. Ten sernik dzięki połączeniu trzech rodzajów sera, ma niesamowitą gładkość i głębię smaku. Dodatek posiekanych pistacji do ciasteczkowego spodu nadaje mu chrupkości. W tym serniku łączy się smak słodki i delikatnie słony. Jest pyszny.

Co jest ważne przy przygotowywaniu tego sernika (jak i każdego innego) - nie pieczcie go za długo i dajcie mu wypocząć przez noc w lodówce. 


Ta tarta malinowo różana na kruchym cieście z dodatkiem palonego masła, to jest prawdziwy hit i bomba smaku. Jestem dumna z opracowania tego przepisu. Zagości u nas na stałe. W sezonie malinowym upieczcie ją jako letni deser, a na Wielkanoc do jej przyrządzenia użyjcie mrożonych malin.

Ten kruchy spód na palonym maśle jest rewelacyjny i wspaniale komponuje się z kwaskowatością malin i cudownym aromatem róży.

Masa malinowa to coś w rodzaju malinowego curdu. Zróbcie go od razu z podwójnej porcji i połowę użyjcie do ciasta, a połowę przelejcie do słoiczka. Będzie idealna do wyjadania łyżeczką, do naleśników, tostów francuskich, kromek chałki z masłem czy do lodów. Zapiszcie sobie koniecznie ten przepis. Pokochacie to ciasto.


Na wytrawnie mam dla Was super prosty przepis na faszerowane jajka. Dodatek palonego masła, robi tu wielką robotę i nagle jajka stają się bombą smaku. A moczenie ich w barszczu czerwonym (takim z kartonu), dodaje im niezwykłego koloru. Kiedyś do nadania koloru jajkom gotowałam buraki albo używałam soku buraczanego. Barszcz sprawdza się tu idealnie, dzieląc się smakiem z jajkami.

Lubimy pasztety z warzyw. Wolę jednak takie pasztety, które nie mają udawać pasztetów mięsnych, a smakować tym czym są. Pieczenie warzyw wydobywa z nich smak, a duży dodatek cebuli i jabłek, dodaje pasztetowi słodyczy. Ja chciałam uzyskać taki miękki pasztet, który łatwo będzie rozsmarowywał się na kromce chleba. Jak pasta. Krążki krótko marynowanej czerwonej cebuli albo kiszonego ogórka stworzą z tym pasztetem idealną kanapkę. Jeżeli chcecie, żeby pasztet był bardziej do krojenia (zimny dobrze się kroi) niż do smarowania, to dodajcie 100 g więcej gotowane kaszy jaglanej. 


Nasze Święta były nietypowe. W Wielkanoc wypadały moje urodziny, więc mieliśmy podwójną okazję do świętowania. Na początku to połączenie dat trochę mnie złościło, ale nie mając wpływu na kalendarz, pogodziłam się z tegorocznym układem. A w rzeczywistości okazało się, że moje obawy były bezpodstawne i to połączenie świąt było bardzo fajne. Jako osoba, która nie ma imienin, przykładam wielką wagę do urodzin. Zresztą w moim domu rodzinnym świętowało się hucznie właśnie urodziny.


Córeczka upiekła mi tort pistacjowy i to był hit. Piękny wygląd, maestria wykonania (a był to jej drugi tort w życiu) i genialne połączenie smaków (sama wymyśliła przepis) stworzyło dla mnie arcydzieło. Jeszcze muszę Wam powiedzieć, że pistacje malowała złotem, cieniując natężenie koloru. 

Te dni świętować mieliśmy w gronie najbliższych, ale 10 dni wcześniej nasz syn zachorował na covid. Liczyliśmy, że wyzdrowieje do Świąt, ale choroba go długo trzymała. Ostatnie dni, to było codzienne robienie testów, które ciągle wychodziły dodatnie. W tej sytuacji zdecydowaliśmy podzielić świętowanie na dwie tury. Jeden dzień wszyscy oprócz chorego syna, a drugi syn z nami świeżymi ozdrowieńcami. Rodzice, którzy są co prawda zaszczepieni, ale nie chorowali, świętowali ten dzień osobno. 

Tak to czasami w życiu bywa, że nie wszystko układa się jak w naszych marzeniach, ale trzeba znaleść wyjście z sytuacji i odnaleźć się w tej realnej rzeczywistości. 

A tę tartę upieczcie koniecznie. Jest GENIALNA.

 


 Sernik pistacjowy

spód

150 g ciasteczek typu digestive

100 g masła

1/4 łyżeczki soli

20 g drobno posiekanych obranych pistacji (mogą być solone)


masa serowa

500 g sera śmietankowego (twarogu)

250 g serka mascarpone

200 g serka śmietankowego typu Philadelphia

200 g pasty pistacjowej (100% masła pistacjowego)

250 g drobnego cukru

4 jajka

1/4 łyżeczki soli

1 łyżka mąki ziemniaczanej

wierzch

100 g białej czekolady

30 g drobno posiekanych pistacji (mogą być solone)

Wyłożyć tortownicę o średnicy 20 cm papierem do pieczenia.

Przygotować spód. Zmiksować ciasteczka na proszek. Rozpuścić masło i dodać je do ciasteczek wraz z solą i posiekanymi pistacjami. Wymieszać. Wysypać do formy, równomiernie rozprowadzić i ugnieść (dłonią, wypukłą stroną łyżki lub dnem szklanki), żeby powstał jednolity, zwarty spód. Wstawić do lodówki na 30 minut. 

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Wstawić formę ze spodem i piec 15 minut. 

Kiedy spód się piecze, przygotować masę serową. Zmiksować na niskich obrotach wszystkie rodzaje serów wraz z cukrem, solą i pastą pistacjową. Kiedy masa jest jednolita, cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną.

Wyjąć z piekarnika spód ciasta i obniżyć temperaturę do 160 stopni C. Wylać na spód masę serową, wyrównać powierzchnię i wstawić sernik do piekarnika. Piec 40 minut. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić sernik do wystudzenia.

Wystudzony wstawić na minimum 12 godzin do lodówki. 

Rozpuścić czekoladę w misce na parze (miska nie może dotykać powierzchni wody). Można ewentualnie dodać do czekolady 2-3 łyżki śmietanki kremówki, żeby polewa czekoladowa na serniku była miększa.

Czekoladę lekko przestudzić. Polać nią schłodzony sernik. Rozprowadzić po powierzchni. Posypać posiekanymi orzechami.


Tarta (mazurek) różano malinowy

kruche ciasto

120 g masła

150 g mąki pszennej tortowej

50 g cukru pudru

1/4 łyżeczki soli

nadzienie

250 g malin (mogą być mrożone)

50 g drobnego cukru

1 łyżka soku z cytryny

szczypta soli

1 całe jajko (50 g)

2 żółtka (40 g)

60 g masła (w temperaturze pokojowej)

40 g konfitury z płatków róży (ucieranych z cukrem)


Wysmarować masłem albo wyłożyć papierem do pieczenia formę do tart lub tortownicę o średnicy 20-22 cm. (ja użyłam obręczy w kształcie jajka).

Przygotować palone masło. W rondelku (najlepiej o jasnym dnie) podgrzewać masło na średnim ogniu, aż nabierze bursztynowego koloru i orzechowego zapachu. Masło przelać do miseczki. Jeżeli na dnie rondelka są czarne drobinki po podgrzewaniu masła, to wtedy przecedzić masło przelewając je do miseczki, jeżeli brązowe, to wlać masło do miseczki wraz z drobinkami. 

Pozostawić je do przestudzenia do letniej temperatury. Dodać cukier, sól i mąkę. Wymieszać do połączenia (powstanie coś w rodzaju kruszonki).

Ciasto przełożyć do formy. Docisnąć je do dna, tworząc spód. Wstawić do lodówki na około 40-60 minut. 

Rozgrzać piekarnik do 190 stopni C. 

Ciasto wyjąć z lodówki, ponakłuwać je widelcem i wstawić do piekarnika. Piec 20 minut do lekkiego zrumienienia.

Wyjąć z piekarnika i wystudzić. 

Obniżyć temperaturę piekarnia do 175 stopni C.

Przygotować masę malinową.

Do rondelka włożyć maliny (nie rozmrażać ich), połowę cukru i 1 łyżkę wody. Podgrzewać na średnim ogniu, aż maliny rozpadną się i zagotują. Rozgnieść je widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków. Przełożyć owoce na sito (postawione na misce) i przetrzeć maliny zostawiając pestki na sicie. Przełożyć puree z powrotem do rondelka, dodać resztę cukru i sok z cytryny. Wymieszać i pozostawić do wystudzenia do letniej temperatury. Dodać jajko i żółtka i wymieszać. Postawić na kuchence i podgrzewać na średniej mocy cały czas mieszając, do chwili, kiedy na powierzchni masy zaczną pojawiać się bąbelki. Zdjąć garnek z kuchenki i dodać masło (po około 2 łyżki). Mieszać do połączenia. Następną porcję dodać, kiedy poprzednia połączy się z masą. Jeżeli w masie są jakieś grudki, to przecedzić ją. 

Wystudzone ciasto posmarować konfiturą z płatków róży, a na wierzch wylać masę malinową. Wyrównać powierzchnię i wstawić ciasto do piekarnika. Piec przez 15 minut. 

Wyjąć ciasto z piekarnika i pozostawić do wystudzenia. 

Wystudzone wyjąć z formy i udekorować suszonymi płatkami róży lub pokruszonymi liofilizowanymi malinami lub... jak tylko chcecie.


Jajka faszerowane

6 jajek ugotowanych na twardo

barszcz czerwony w kartonie (użyłam Hortexu)

30 g masła

1 łyżka drobno posiekanego koperku

1 łyżka drobno posiekanego cienkiego szczypiorku

1/4 łyżeczki papryki w proszku (można dodać trochę wędzonej)

Jajka obrać, włożyć do szklanego słoika i zalać barszczem. Odstawić na 3-4 godziny.

Wyjąć jajka z barszczu i przekroić na połowy. Wyjąć żółtka i przełożyć do miseczki.

Żółtka rozgnieść łyżką.

 Przygotować palone masło. W rondelku (najlepiej o jasnym dnie) podgrzewać masło na średnim ogniu, aż nabierze bursztynowego koloru i orzechowego zapachu. Masło przelać do miseczki z żółtkami. Jeżeli na dnie rondelka są czarne drobinki po podgrzewaniu masła, to wtedy przecedzić masło przelewając je do miseczki, jeżeli brązowe, to wlać masło do miseczki wraz z drobinkami. 

Wymieszać do uzyskania gładkiej masy. Dodać sól, pieprz, paprykę i zioła. Wymieszać. Nakładać masę do otworów po żółtkach w jajkach przy pomocy rękawa cukierniczego lub łyżeczki. Można również włożyć masę do małej torebki, ściąć jeden róg i wyciskać w ten sposób masę.

Można podawać od razu.


Pasztet z pieczonych warzyw

200 g korzenia pietruszki (waga obranych warzyw)

350 g marchwi (waga obranych warzyw)

300 g korzenia selera (waga obranych warzyw)

3 łyżki (45 ml oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego)

300 g cebuli (posiekanej w kostkę)

100 g masła

1 łyżeczka soli

250 g jabłek (waga obranych owoców)

1 starty duży ząbek czosnku

1 łyżeczka jasnej pasty miso

1 łyżka koncentratu pomidorowego

150 - 200 g ugotowanej kaszy jaglanej

1/4 łyżeczki wędzonej papryki

1/4 łyżeczki pieprzu

1/2 łyżeczki tymianku lub majeranku (opcjonalnie)

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć na niej pokrojone w 3-4 cm kawałki warzywa korzeniowe. Skropić oliwą, wymieszać i wstawić do piekarnika na 30 minut. Warzywa powinny być miękkie i lekko zrumienione na brzegach.

Upieczone wystudzić.

Cebulę zeszklić na maśle z dodatkiem soli. Mieszać od czasu do czasu. Dodać posiekane w 1 cm kostkę obrane jabłka i dusić całość do miękkości. Wystudzić. 

Zmiksować na gładko warzywa wraz z cebulą, jabłkami i kaszą. Jeżeli macie mały malakser, zróbcie to porcjami. Przełożyć masę do miski. Dodać starty czosnek, pastę miso, koncentrat i przyprawy. Dobrze wymieszać. Doprawić ewentualnie do smaku solą. Przełożyć masę do wysmarowanej olejem formy keksówki wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec 50 minut. Wystudzić i wstawić na noc do lodówki. Zimny pasztet kroić na plastry. Pasztet można również upiec w kokilkach lub słoiczkach i traktować jako pastę warzywną do smarowania. 



niedziela, 3 kwietnia 2022

Spis wszystkich przepisów na Wielkanoc i tarta serowa z konfiturą z płatków róży i kruszonką z palonym masłem. Przepis, który przygotowałam dla DDTVN i który może Wam się przydać na święta.


Pod koniec marca ponownie miałam przyjemność gotować w DDTVN. Chciałam, żeby wsród prezentowanych dań było też coś słodkiego, coś co możecie przygotować również na Wielkanoc, co jest łatwe do wykonania i pyszne do jedzenia.
Kiedy w mojej głowie zrodził się pomysł na tę tartę, pomyślałam: to jest to. Palone masło nadaje kruszonce orzechowego smaku, aksamitny ser z nutą skórki z cytryny idealnie komponuje się z konfiturą z płatków róży, a kruche ciasto jest super łatwe do wykonania. Ta tarta taka miała być. Prosta do zrobienia, a bogata w smaki i aromaty.
Konfiturę z płatków róż, a dokładniej ucierane w cukrze płatki robię sama (ale to latem) albo kupuję w sklepach ze zdrową żywnością lub przez internet. Czasami bywa też w supermarketach. Wybierzcie raczej takie ucierane płatki a nie płatki w gęstym syropie.

Jednym z moich ulubionych serów do wypieków jest ser ze Strzałkowa sprzedawany na wagę. Jeżeli jest on dostępny w Waszych sklepach - wybierzcie ten. On jest aksamitny, śmietankowy, nie trzeba go miksować i... jest pyszny.
Jeżeli kupujecie inny, wybierzcie raczej śmietankowy czy tłusty, a nie chudy.


Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, więc pomyślałam, że ułatwię Wam poszukiwanie przepisów. Poniżej znajdziecie wszystkie receptury z bloga, które mogą znaleźć się na wielkanocnym stole. Obok każdego przepisu jest aktywny link czyli wystarczy na niego kliknąć, żebyście zostali automatycznie przekierowani do przepisu.

Znajdziecie tam też ulubione receptury wielu z Was. Na babkę paryską z 1885 roku, na babkę z 96 żółtek (na kilogram mąki), na białą kiełbasę pieczoną z jabłkami, śliwkami suszonymi, cebulą i cydrem (lub sokiem jabłkowym), na mazurki różane, na kajmakowy z suszonymi śliwkami i czekoladą, orzechowo karmelowy...
I koniecznie zajrzyjcie do przepisów na serniki. 

Wybór zostawiam Wam. Ja ze swojej strony mogę tylko Wam powiedzieć, że każdy przepis jest wielokrotnie przetestowany, wypróbowany i każdy Wam polecam.
To co upiekę lub ugotuję i stwierdzam, że nie jest to coś rewelacyjnego, nie znajdzie się na blogu.

Życzę Wam przyjemnych poszukiwań i ustalania menu na Wielkanoc.


Przepisy na Wielkanoc


ABC udanej baby drożdżowej - LINK DO WPISU

Baba cytrynowa z przepisu z 1885 roku - LINK DO PRZEPISU

Baba wiedeńska ucierana z hotelu Sacher - LINK DO PRZEPISU

Baba wiedeńska drożdżowa - LINK DO PRZEPISU

Baba paryska z przepisu z 1885 roku (HIT) - LINK DO PRZEPISU

Baba warszawska z przepisu z 1885 roku  - LINK DO PRZEPISU

Babka pistacjowa - LINK DO PRZEPISU

Baba drożdżowa warszawska - LINK DO PRZEPISU

Baba drożdżowa wykwintna - LINK DO PRZEPISU

Baba staropolska szafranowa - LINK DO PRZEPISU

Baba staropolska parzona - LINK DO PRZEPISU

Baba drożdżowa aromatyzowana skórką z cytryny - LINK DO PRZEPISU

Baba staropolska muślinowa z 96 żółtek - LINK DO PRZEPISU

Babka z czekoladą i orzechami - LINK DO PRZEPISU

Baba podolska - LINK DO PRZEPISU

Baba drożdżowa czekoladowa (świetna) - LINK DO PRZEPISU

Babka drożdżowa (bardzo wilgotna) - LINK DO PRZEPISU

Baba drożdżowa Neli Rubinstein - LINK DO PRZEPISU

Babka drożdżowa Magdy Gessler - LINK DO PRZEPISU

Baba wiedeńska ucierana z hotelu Sacher - LINK DO PRZEPISU

Biała kiełbasa pieczona ze śliwkami suszonymi, jabłkami i cydrem - LINK DO PRZEPISU

Colomba Pasquale (włoskie, wielkanocne ciast) - LINK DO PRZEPISU

Keks Pierre'a Hermé - LINK DO PRZEPISU

Mazurek pistacjowy z wiśniami - LINK DO PRZEPISU

Mazurek orzechowo karmelowy - LINK DO PRZEPISU

Mazurek różany - LINK DO PRZEPISU

Mazurek różany z białą czekoladą - LINK DO PRZEPISU

Mazurek marcepanowy z wiśniami - LINK DO PRZEPISU

Mazurek kajmakowy z suszonymi śliwkami i czekoladą - LINK DO PRZEPISU

Mazurek figowo pomarańczowy - LINK DO PRZEPISU

Pascha - LINK DO PRZEPISU

Sernik krakowski Pierre'a Hermé  - LINK DO PRZEPISU

Sernik z wiśniami na spodzie z krakersów - LINK DO PRZEPISU

Sernik wiedeński Magdy Gessler - LINK DO PRZEPISU

Sernik z białą czekoladą i truskawkami - LINK DO PRZEPISU

Sernik czekoladowy z mascarpone - LINK DO PRZEPISU

Sernik baskijski I - LINK DO PRZEPISU

Sernik baskijski II - LINK DO PRZEPISU

Sernik z serków wiejskich Rozkosznego - LINK DO PRZEPISU

Sernik karmelowy - LINK DO PRZEPISU

Sernik pistacjowy Mosaïc Pierre'a Hermé - LINK DO PRZEPISU

Sernik czekoladowy ze śliwkami z karmelowym wierzchem -LINK DO PRZEPISU

Sernik czekoladowy z syropem klonowym, kajmakiem i pekanami - LINK DO PRZEPISU

Sernik czekoladowo - kawowy - LINK DO PRZEPISU

Sernik z lemon curd i włoską bezą - LINK DO PRZEPISU

Sernik z białą czekoladą na karmelowym spodzie - LINK DO PRZEPISU

Sernik z moroszką (maliną polarną) - LINK DO PRZEPISU

Sernik gianduia (rewelacyjny) - LINK DO PRZEPISU

Sernik z batonikami Daim - LINK DO PRZEPISU

Sernik z brownie i truskawkami - LINK DO PRZEPISU

Sernik z wiśniami i kruszonką Pierre'a Hermé - LINK DO PRZEPISU

Sernik najprostszy ulubiony - LINK DO PRZEPISU

Simnel Cake (angielskie ciasto wielkanocne) - LINK DO PRZEPISU

Zupa chrzanowa - LINK DO PRZEPISU


Tarta serowa z konfiturą z płatków róży i kruszonką z palonego masła 


                                                   ciasto

250 g mąki pszennej tortowej typu 450

150 g zimnego masła pokrojonego w 1 cm kawałki

duża szczypta soli

50 g cukru pudru

1 zółtko

50 g serka śmietankowego typu Philadelphia

1 łyżka (15 ml) zimnej wody

nadzienie serowe

350 g sera białego (twarogu) śmietankowego - w temperaturze pokojowej

1 cukier (10 g) waniliowy z prawdziwą wanilią

skórka starta z 1/2 średniej wielkości cytryny

100 g cukru pudru

1 żółtko

60 g konfitury z płatków róż (ucieranych płatków w cukrze)

kruszonka

100 g masła

100 g cukru pudru

szczypta soli

150 g mąki pszennej tortowej typu 450


Przygotować kruche ciasto.

Do miski wsypać mąkę, dodać sól i wymieszać. Dodać masło i rozetrzeć je palcami z mąką w formę płatków. Dodać żółtko, serek śmietankowy i 1 łyżkę wody. Szybko zagnieść ciasto (tylko do połączenia składników).

Formę do tart o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem. Wyłożyć brzegi i boki formy ciastem. Ponakłuwać je widelcem i wstawić do zamrażalnika na 20 minut lub na 1 godzinę do lodówki. 

Przygotować kruszonkę. 

W rondelku podgrzewać na średnim ogniu masło, aż nabierze lekko karmelowego koloru i orzechowego zapachu. Przecedzić je do miseczki i pozostawić do ostudzenia do letniej temperatury. Do masła dodać sól i cukier puder. Wymieszać łyżką. Dodać mąkę i wymieszać do połączenia. Wstawić do lodówki.

Przygotować nadzienie serowe.

Wymieszać w misce wszystkie składniki.

Rozgrzać piekarnik do temperatury 200 stopni C (góra - dół). 

Wstawić formę z ciastem piec na środkowym poziomie piekarnika 15 minut do lekkiego zezłocenia wierzchu.

Wyjąć formę z ciastem z piekarnika. Na cieście rozsmarować konfiturę z płatków róż, a na niej masę serową. Wierzch posypać kruszonką.

Ciasto wstawić ponownie do piekarnika i piec 30 minut.

Tartę pozostawić do wystudzenia.

Wierzch można posypać cukrem pudrem i suszonymi płatkami róż.


piątek, 1 kwietnia 2022

A diary from last month. Marzec.

Marzec zaczęliśmy razem w domu na kolejnym tygodniu izolacji. Słabi, chorzy i bez energii. Wtedy myślałam, że jak będę podsumowywać miesiąc, to nie napiszę Wam o wielu rzeczach. Słuchaliśmy wiadomości o świecie, czytaliśmy i nadrabialiśmy zaległości filmowe. 

To był bardzo spokojny czas u nas w domu, ale niespokojny poza nim. Oglądałam przejmujące zdjęcia z granicy, słuchałam jak zwykli ludzie organizują pomoc i angażowałam się tak jak mogłam na tę chwilę - na odległość. 

Podziwiałam ludzi - wolontariuszy, którzy nieśli pomoc uchodźcom. Dla mnie to są prawdziwi bohaterowie. I jedną z takich osób, które podziwiam jest nasz syn Jantek. On - student medycyny i inżynierii biomedycznej został organizatorem i koordynatorem punktu medycznego na warszawskim dworcu centralnym. Zaczął od kartki na tekturze, zebrania i zakupu pudła leków i skrzyknięcia znajomych do pomocy. Po kilku dniach to był sprawnie działający punkt, z całodobowymi dyżurami lekarza i ratowników i z wielkim asortymentem leków. Pomogli tak wielu ludziom, przeżyli tak dużo. Całkowicie spontanicznie i bezinteresownie. Podziwiam go i wszystkich wolontariuszy. Wszystkich, którzy niosą pomoc. 

1. Jantek i punkt medyczny na dworcu centralnym // 2. kiedy wracasz do domu z pracy i musisz przejść po kładce, żeby do niego się dostać // 3. fragment nowo budowanej  części szpitala - sprawcy wykopów wokół mojego domu // 4. tak zaczynał działalność punkt medyczny na dworcu centralnym

 Powrót do pracy po długiej nieobecności zawsze jest trudny, bo trzeba nadgonić zaległości i znowu wdrożyć się w rytm. Za moim oknem widać budowę nowej części szpitala, w której jedno piętro zajmie blok operacyjny, na którym będę pracować. Teraz tak nie widać postępów budowy, bo większość prac odbywa się wewnątrz. Któregoś dnia, kiedy wróciłam z pracy,  okazało się, że nie mamy już chodnika przy domu... Ale o tym przeczytacie trochę niżej. 

Kiedy zbliżał się ostatni weekend przed moim powrotem do pracy, wpadliśmy na spontaniczny pomysł... wyjazdu do Włoch, żeby wypić tam prosecco w dniu urodzin mojego towarzysza życia. 

Włoską przygodę zaczęliśmy w Bergamo. Nigdy wcześniej nie byłam w tym mieście. Latając do Mediolanu, wybierałam lotnisko Malpensa. O Bergamo słyszałam dużo dobrego i muszę Wam powiedzieć, że to zasłużona opinia. Nie mogę powiedzieć, że je dobrze poznałam, bo spędziliśmy tam za mało czasu, ale to co zobaczyłam, zrobiło na mnie wrażenie. Cudowna architektura, piękna stara część miasta znajdująca się na wzgórzu, zakamarki i zaułki, dobre jedzenie i pyszna kawa. Wrócę do Bergamo.
Wyjeżdżając czułam się słaba po przebytej chorobie, a ten wyjazd postanowił mnie na nogi. Ta moc wrażeń, najlepsza na świecie kawa, duża dawka glutenu łechcąca przyjemnie moje zakończenia nerwowe, pistacjowe lody jedzone bez ograniczeń,  wiosna wokół, wizyty na targu i rozmowy łamanym włoskim ze sprzedawcami podziałało na mnie jak najlepsza kuracja.
To był niesamowicie intensywny wyjazd, ale bardzo nam potrzebny i piękny.

Targ w Padwie

W cukierniach w Bergamo króluje lokalny smakołyk - polenta e osei. Początki tego ciastka sięgają 1910 roku, kiedy Amadeo Alessio z żoną Giuseppiną upiekli je pierwszy raz. To słodkie (przeważnie bardzo słodkie) ciastko w formie półkuli z biszkoptu, maślanego kremu, kremu z orzechów laskowych i rumu. Całość pokrywa. żółty marcepan, który obsypany jest drobnym, żółtym cukrem. Wierzch zwieńcza czekoladowy ptaszek.


Cukiernia Nessi Bergamo Alta
Via Gombito 34
Bergamo

Nie zapomnę pierwszej kawy w czasie tego pobytu we Włoszech. Zanim ją wypiłam, nie zdawałam sobie sprawy jak tęskniłam za włoskim espresso i jak było mi ono potrzebne.
Mała ogrzana filiżanka, gorące i intensywne espresso, które nie sięga nawet do połowy filiżanki, gęsta crema na wierzchu.. I ten smak. Pierwszy łyk, który spływa po gardle i powoduje, że czujesz jak wstępuje w ciebie radość i siła.

Kawiarnia Botticelli
Piazza Mercato delle Scarpe
Bergamo

1. kawiarnia Botticelli - Bergamo // 2. gałązka mimozy - włoskiego symbolu wiosny // 3. te cytryny kupowałabym na skrzynki // 4. cukiernia Nessi i ciastko polenta e osei symbol Bergamo

1., 4. kawa w Circolino di  Città Alta // 2. kawa w kawiarni Botticelli // 3. kawa pita przy ladzie czyli pijemy kawę jak Włosi  

Circolino di Città Alta (Cooperativa Citta' Alta) to miejsce w jednej z bocznych uliczek starego Bergamo (Città Alta), które polecam Wam bardzo na jedzenie, kieliszek wina, kawę czy piwo. Znajduje się w zabytkowym kompleksie Sant'Agata, znanym jako stare więzienia w Bergamo. To miasto jak i wiele miast turystycznych odczuło negatywne zmiany związane z napływem coraz większej liczby turystów. Rosły ceny i czynsze, zamykano małe lokalne sklepiki i bary, zaczynało brakować miejsc, gdzie mieszkańcy (szczególnie starsi) mogliby się spotykać i spędzać wspólnie czas.  W 1981 roku w dzielnicy Città Alta narodziła się niewielka spółdzielnia (cooperativa), która miała z jednej strony być miejscem spotkań mieszkańców, a z drugiej miała przynosić dochód pozwalający na utrzymanie tego przedsięwzięcia. 
Możecie tam wspaniale zjeść i spędzić czas podziwiając malunki na ścianach. Dania w dużej mierze skomponowane są z lokalnych składników, więc będziecie mieć możliwość spróbowania lombardzkich dań. Polecam Wam bardzo pierożki casoncelli alla bergamasca. Spróbuję odtworzyć ich smak w domu.
Ceny dań i napojów są na BARDZO atrakcyjnym poziomie.

Circolino di Città Alta 
Vicolo Sant'Agata, 19
Bergamo



Bazylika Santa Maria Maggiore - Bergamo



1. kwitnące wrzosy w dolinie Val Gardena - do tej pory nie rozumiem jak to możliwe o tej porze roku // 2., 3. magnolie w pełnym rozkwicie // 4. ta kwitnąca wiśnia pachniała oszałamiająco i intensywnie

1., 2., 3., 4. Circolino di Città Alta  - Bergamo

1., 2. uliczki Bergamo // 3., 4. Circolino di Città Alta 

Są takie rzeczy, na które bardzo zwracam uwagę. To są posadzki. Mam do nich słabość. Do ich wzorów, kolorów, materiału z którego są wykonane.W telefonie mam całą kolekcję zdjęć posadzek. Lubię je dotykać dłońmi, czuć pod stopami wyżłobienia i wytarcia jakie  powstały przez setki lat ich używania. Lubię ich chłód i lubię ich ciepło, kiedy ogrzewa je słońce. Czasami odkrywam niesamowite posadzki w niepozornych miejscach i wtedy cieszą mnie one jeszcze bardziej.

Posadzki. Wzory i kolory.

Posadzki są piękne, ale stary bruk też.

Cienie, światła, refleksy... 

1., 4. lubię też stare domofony // 2. detale // 3. stare lustro, stare drzwi i jeszcze niestara ja :-)

Biel i czerń.


1. ciasto waniliowe, któremu zrobiłam sesję "na mieście"  // 2. chocoflan - to ciasto to prawdziwy hit // 3. ciasto czekoladowo orzechowe - sesja na starym moście w Alpach // 4. sfoglie al pistacchio 

1. na ulicach Padwy // 2., 4. róże kwitnące w marcu // 3. w lokalnej, włoskiej piekarni

Hall w "naszej" kamienicy w Padwie


Ta torebka to był trafiony zakup - nieustannie jest w użyciu

Prosto z targu na stół

Marzec na straganach. Padwa

1. peperoncino - niezbędny składnik we włoskiej kuchni // 2. ładne // 3. pierwsze truskawki jakie zjadłam w tym roku były włoskie // 4. pomidorki z Sycylii - smakują jak te dojrzewające latem

Parę lat temu w jednej z cukierni w Padwie odkryłam całkiem przypadkowo to ciasto. Jest to wypiek regionalny obszaru Veneto. Ciasto jest ciężkie, intensywne i bogate w składniki (ale łatwe do zrobienia). Ma w sobie jabłka,  daktyle, rodzynki, mąkę kukurydzianą, drożdże... Bardzo je lubię. Mój wielokrotnie testowany przepis na Pinza Veneta znajdziecie TUTAJ

 

 1. karczochy można znaleźć na każdym włoskim straganie // 2. Pinza Veneta - ciasto, które odkryła parę lat temu w Padwie i które uwielbiam // 3. Sfogliata - muszę sama upiec // 4. uwielbiam kupować oliwki na wagę - rózne odmiany, różne smaki
 
Bergamo to był taki krótki przystanek w naszej ostatniej podróży do Włoch. Byłam tam pierwszy raz i powiem Wam, że jestem nim zachwycona. To miasto jest taką perełką. Stare budynki, piękne zaułki, pyszne jedzenie, ceny niższe niż w znanych, dużych włoskich miastach, cudowne zabytki... To jest miasto, które zasługuje na podróż. Ja wiem, że wrócę tam znowu. Tym razem na dłużej, żeby je smakować i delektować się nim.

Z Bergamo ruszyliśmy do Padwy. Do miasta, w którym się czuję prawie jak w domu. Wynajmujemy tam zawsze mieszkanie w starej kamienicy przy jednym z trzech głównych placów. Na każdym z tych placów codziennie odbywa się targ, więc możecie wyobrazić sobie jak ja się tam czuję. Dwa z nich (Piazza della Frutta i Piazza delle Erbe) rozdziela Palazzo della Ragione. Na jego parterze pod krużgankami mieszczą się sklepiki z serami, wędlinami, mięsem, makaronami... a także kawiarnie i piekarnie. Mam tam swój poranny szlak. Zaczynam od kawy w kawiarni na jednym z rogów placu, a potem ruszam ku przygodzie ;-)
Niesamowite jest to, że sprzedawcy z dwóch sklepików rozpoznają mnie, więc zakupy robię tam prawie jak na swoim targu. Mimo, że byłam w Padwie wielokrotnie, to za każdym razem czuję niesamowitą radość i szczęście, że znowu tam jestem. Mogę tam robić to co uwielbiam: najpierw zakupy na targu, a potem gotowanie w mieszkaniu z widokiem na plac. Przez otwarte okna wlatuje ciepły wiatr, zapachy, dźwięki... Dźwięki z kawiarni, z placu targowego, z restauracji, kościelnych dzwonów...
Te kolory...

Sklepiki wśród krużganków Palazzo della Ragione

1. bez ziół nie ma gotowania // 2. szósta rano - sprzedawcy rozkładają swoje stragany // 3. Emilio - sprzedawca serów i mój włoski adorator ;-) // 4. zakupy w tych sklepikach to sama przyjemność

1. prosecco we dwoje // 2. casoncelli alla bergamasca i pizza z lombardzkim serem // 3. kawa przy barze i można ruszać na zakupy // 4. grzeszne przyjemności - lody z ulubionej lodziarni na placu jedzone w łóżku prosto z pojemnika. Te pistacjowe... 

1. koszyk pełny - można wracać // 2. sprzedawca najlepszych suszonych owoców // 3. Palazzo della Ragione pełne jest małych sklepików // 4. poproszę kawałek guanciale

Kiedyś na targu w Padwie kupiłam pierwsze w życiu gałązki mimozy i przywiozłam je do Polski. Mimoza już zawsze będzie kojarzyć mi się z tym miastem.

I jak tu nie kochać zakupów

1. zachwyt // 2. może jeszcze kupię parmezanu? // 3. poproszę sześć sztuk // 4. dokąd poniosą?

Tutaj niepotrzebny jest żaden podpis
Wiosna

To był prawdziwy spontan. A może przed powrotem do domu zdążymy w Dolomity na krótki spacer i kawałek strudla? Zdążyliśmy. 

Dolomity i Południowy Tyrol to nasze ukochane miejsce na zimowe wakacje i jeżdżenie na nartach. Tam nasza córka porzuciła narty dla snowboardu, a syn stawiał pierwsze kroki na nartach jako niespełna dwuletni berbeć. 
Uwielbiam ten region. W Dolomity zawsze wyjeżdżaliśmy zimą. Kiedyś chciałabym latem.

Z krótką wizytą w Dolomitach
1. i jak tu nie siąść i nie delektować się chwilą // 2. gdzieś we włoskich górach // 3. helikopter w górach na lądowisku oznacza jedno - pomoc nie jest potrzebna // 4. specjał Południowego Tyrolu - speck

1. zatęskniłam za jazdą na nartach // 2. po kawałku strudla? // strudel w Południowym Tyrolu to wręcz obowiązkowy deser // 4. to w którą stronę idziemy?

Z podróży zawsze wracamy po nocy. Wybieramy ostatni samolot, pociąg czy wyjazd samochodem po zachodzie słońca. Nie jest to zbyt mądre, ale wolę cieszyć się podróżą kilka godzin dłużej i snem kilka godzin krócej. Czasami myślę sobie, że fajnie byłoby tak wrócić wcześniej, spokojnie rozpakować się, wytrzeć kurze i iść spać o przyzwoitej godzinie, ale ciągle wybieram tę opcję mniej mądrą ;-)
Po czterech godzinach snu, zobaczyłam w lustrze kobietę z podkrążonymi oczami, ale też z radosnymi. Cieszę się, że mogliśmy wypić jeszcze jedno espresso przy barze i zobaczyliśmy zachód słońca w górach.
Ta włoska podróż dużo mi dała. Radości i nowej energii. W pracy doszło mi dużo nowych obowiązków, więc energia jest na wagę złota. Potrzebowałam słońca, zapachu ukwieconych drzew i porcji glutenu.

1. pieczone winogrona do lodów waniliowych - pyszne // 2. szykujemy kolację // 3. kanapka z piekarni Dej z boczniakami i kiszoną kapustą - PYSZNA // 4. ten przepis bije rekordy popularności na blogu

Włoskie gotowanie po powrocie do domu
1. kawa i pistacjowy Lindor - pyszne // 2. te zakupy przed wyjazdem... // 3. nowe w rodzinie - dołączyły do domowej kolekcji duńskiej porcelany Royal Copenhagen // 4. zawsze chciałam pojeździć Mini - we Włoszech pojeździłam

Lubię podróże. 
Dostarczają mi one nowych bodźców, otwierają głowę na świat i ludzi (chociaż uważam, że mam ją otwartą), uczą i rozwijają. Cieszę się, że znowu podróżuję. I doceniam to bardzo, że wyjeżdżam gdzieś, bo mogę i chcę, a nie dlatego, że muszę.

I znowu wyjechaliśmy.

Berno. mam słabość do tego miasta.

Dobrze po ponad 10 latach wrócić do znanych sobie miejsc.

Szwajcaria zawsze była bliska. Zachwycam się tamtejszymi górami, szlakami, serami, pociągami, czekoladą, serami, winami... Czym ja się tam nie zachwycam?  :-)

Jedną chyba tylko rzeczą. W wielu górskich domach do wynajęcia i hotelikach jest pościel z wzorzystej kory, a ja takiej bardzo nie lubię. BARDZO ;-)

Mężu, może znowu tam pojedziemy? Tylko popatrz jaka pościel jest w hotelu ;-)

TUTAJ znajdziecie wcześniejsze posty, w których piszę o naszych wyjazdach do Szwajcarii, o serach, o niesamowitych przygodach jakie nas spotkały w tym kraju, o kursie czekoladowym w najstarszej fabryce czekolady, o piknikach..., a do tego czeka tam na Was garść szwajcarskich przepisów. Ich najłatwiej szukać pod TYM linkiem.
Słońca nie ma, wiosny też nie, ale radość jest.

Berno

1. prawie jak w Paryżu // 2., 3. ja wszędzie znajdę targ // 4. takie światło też ma swój urok

1. czy ja komuś obiecywałam, że nie kupię więcej takiego koszyka? Ale jak ich nie kochać. I przecież każdy mam inny ;-) // 2. lubię oglądać ładne kartki pocztowe // 3., 4. czy ja znowu "niechcący" trafiłam na targ?

Nieważne, że nie ma pogody. Jedźmy w góry

Upiekłam ciasto na podróż, ale zaraz chyba sama je zjem.

Pogody idealnej nie ma, ale wcale mi to nie przeszkadza

Gdzieś w Alpach z ciastem czekoladowo orzechowym


Nie są to kolory jak z reklamy wakacji w Szwajcarii, ale dla mnie tworzą niesamowity klimat i nastrój.

1., 2. na śniadanie dostaliśmy lokalne produkty // 3., 4. kiedy rano wstajesz, a okazuje się, że góry zniknęły

1., 2. mieszczuch, który znalazł się na prawdziwej wsi jest szczęśliwym mieszczuchem // 3. rozumiem tylko po francusku // 4. pogadać z gospodynią po francusku o jej konfiturach - bezcenne

I znowu wróciliśmy po nocy.
Wróciliśmy też do błękitnego nieba i słońca.

Idąc do pracy zobaczyłam tajemne znaki na chodniku, a wracając kilka godzin później zobaczyłam, że... nie ma chodnika. Do furtki prowadziła kładka (o niezbyt solidnej konstrukcji ;-)), a ulica pełna była mężczyzn, których trudno byłoby nie zauważyć (ach te kamizelki odblaskowe) i malutkich koparek. I jeszcze ciężko nie wspomnieć o ogarniającym wszystko hałasie.

 Po krótkiej pogawędce z panami sprawa wyjaśniła się. Sprawcą tego wszystkiego jest... moja praca.
:-)
Te roboty związane są z podłączeniem prądu o dużej mocy do nowego budynku szpitala (w którym jedno piętro zajmie nowy blok operacyjny). Wymaga on dużej mocy, a żeby była ta moc, to trzeba ją podłączyć, a żeby ją podłączyć, to trzeba... rozkopać ulice. I tak praca dopadła mnie w domu ;-) Niedługo będę chodzić do szpitala szlakiem kabla. Jak po sznurku ;-)

1. lubię testować przepisy Ottolenghi // 2. pod domem mam wykopki, żeby w pracy mieć moc ;-) // 3. sprawca rozkopanej ulicy - moje przyszłe miejsce pracy // 4. wymyśliłam tę tartę specjalnie do programu DDTVN i myślę, że dobrze ją wymyśliłam ;-)

Na sam koniec miesiąca znowu znalazłam się w porannym programie DDTVN i miałam przyjemność coś ugotować dla WAS i podzielić się moimi przepisami i smakami. 
Dziękuję Wam za tak miły odbiór i za tyle cudownych słów. To jest przemiłe i bardzo się cieszę, że Wam się podobało.
A prowadzący... 
Są świetni.

Powiem Wam jeszcze, że uwielbiam Panie makijażystki z TVN. Maskują moje cienie pod oczami :-) i dobierają mi takie szminki, że sama jestem zachwycona kolorem moich ust.

Marzec zakończyłam tak. Gotując dla tej świetnej dwójki prowadzących DDTVN i dla WAS.


A co przyniesie nam kwiecień?



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails