piątek, 25 marca 2022

Weekendowe śniadania. Pomysł na croissanty niepierwszej świeżości. Zapiekane z duszonymi pieczarkami i serem brie.


Przepisy na  wykorzystanie pieczywa niepierwszej świeżości są dla mnie na wagę złota. Chleby piekę sama albo kupuję w małych rzemieślniczych piekarniach. Takie pieczywo staram się wykorzystać do ostatniej kromki. Bagietki suszę i ścieram na bułkę tartą, a chleby, bułki, chałki, kiedy tracą świeżość kroję na kromki i mrożę. Później wykorzystuję je do zapiekanek, grzanek do zup czy sałat, tostów francuskich i puddingów. Croissanty również mrożę. Mam na ich wykorzystanie kilka ulubionych przepisów. Jeden z nich, który na blogu jest już od wielu lat (jedenastu!), to przepis na croissanty migdałowe (to taki przepis hit, którym wszyscy się zachwycają). Znajdziecie go TUTAJ. 

Mam też kilka przepisów, które ciągle czekają na publikację i wkrótce je poznacie.

Dzisiaj mam dla Was propozycję na wytrawną wersję croissantów. Nadzienie pieczarkowe, ser brie i pomidorki koktajlowe łączą w sobie wiele smaków i konsystencji i razem tworzą wspaniałą kompozycję.
To dobra propozycja na weekendowe śniadanie, kolację lub szybki obiad. Dołączcie wtedy do tych croissantów miskę sałaty.
Jeżeli nie chcecie używać wina do nadzienia pieczarkowego (jest jednym ze składników), to zastąpcie je bulionem ewentualnie wodą.

Croissanty zapiekane z  duszonymi pieczarkami i serem brie

4 croissanty (nie muszą być świeże)

50 g masła

2 plastry wędzonego boczku (można pominąć)

2 ząbki czosnku (drobno posiekane)

200 g pieczarek

1/2 łyżki mąki pszennej

1/4 szklanki białego wina

3 łyżki (45 ml) bulionu (można użyć wody)

1/4 szklanki śmietanki kremówki

1 łyżeczka listków świeżego tymianku

1 łyżeczka posiekanej natki

100 g sera brie

8 pomidorków koktajlowych lub lekko podsuszanych

sól i świeżo mielony pieprz


Rozpuścić na patelni masło.

Dodać bekon i smażyć 2-3 minuty, aż stanie się złocisty. Dodać czosnek, wymieszać, dodać pieczarki i smażyć mieszając przez 4-5 minut, aż lekko zbrązowieją. Dodać mąkę i smażyć mieszając 1-2 minuty.

Zalać całość winem i gotować, aż większość odparuje. Dodać bulion i gotować 3-4 minuty, aż sos zagęści się. Dodać kremówkę i znowu gotować do lekkiego zagęszczenia. Doprawić sos tymiankiem, natką, solą i pieprzem. 

Nagrzać piekarnik na funkcję grill. 

Przekroić croissanty na pół i ułożyć na blasze. Wstawić do piekarnika i grillować je do lekkiego zrumienienia.


Trzeba ich bardzo pilnować, bo trwa to sekundy.

Wyjąć croissanty i na dolnej części rozłożyć sos pieczarkowy. Na nim położyć ser w plastrach , a na nim przekrojone na pół pomidorki. Wstawić ponownie do piekarnika i zapiekać do lekkiego rozpuszczenia sera.



Przykryć górną częścią croissanta i podawać od razu.

Można również po zapieczeniu położyć na serze po kilka listków rukoli.

środa, 23 marca 2022

Placuszki kokosowe z bananami i prostym sosem karmelowym.



Wychowałam się na plackach z jabłkami albo z dodatkiem białego sera. To było takie jedzenie, które zawsze było wyczekiwane przez nas z radością. Dla swoich dzieci też chętnie je smażyłam. Oprócz nich lubiłam robić też placki z jagodami lub bananami. Te ostatnie były zawsze ratunkiem na wykorzystanie zbyt dojrzałych bananów. Kiedy ostatnio trafiliśmy na izolację, to w pierwszej kolejności chciałam wykorzystać produkty, które mieliśmy już w domu, a dopiero później wspomagać się zakupami robionymi na odległość. 

Banany mam w domu prawie zawsze. Przeważnie dodaję je do porannych owsianek, a w sezonie wiosenno letnim do koktajli śniadaniowych.

Tym razem użyłam owoców do placków z dodatkiem mleka kokosowego. Polałam je prostym sosem karmelowym. Myślę, że dodatek kilku łyżek jagód do tych placków jest bardzo dobrym pomysłem.

Ciasto na placki nie jest słodzone. Ich słodycz zależy od dojrzałości bananów. I oczywiście od dodatku sosu karmelowego. Możecie je również posypać samym cukrem pudrem. Przepis na sos koniecznie sobie zapiszcie. Jest super prosty i szybki do zrobienia. Z lodami waniliowymi będzie smakował rewelacyjnie. Albo z pieczonym jabłkiem. Myślę, że sprawdzi się jako dodatek do wielu deserów.


Placuszki kokosowe z bananami i prostym sosem karmelowym


4 jajka (białka i żółtka osobno)

250 ml (1 szklanka) mleka/napoju kokosowego*

150 g mąki pszennej tortowej - przesianej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

około 3 banany - 250 g miąższu


sos karmelowy

50 g masła

100 g brązowego cukru

150 ml słodkiej śmietanki kremówki (30%)

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

szczypta soli


masło klarowane/olej do smażenia


*Używam mleka/napoju o prostym składzie i dużej zawartości ekstraktu kokosowego (80-85% na przykład Real Thai)


Przygotować sos karmelowy.

Wszystkie składniki sosu włożyć do rondelka. Doprowadzić do zagotowania i gotować około 5 minut, aż sos lekko zgęstnieje.

Odstawić z palnika. Sos trzeba będzie podgrzać przez chwilę tuż przed podaniem.


Przygotować placki.

Rozgnieść banany widelcem.

Żółtka wymieszać z mlekiem kokosowym i solą. Dodać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wymieszać do połączenia. Dodać rozgniecione banany i ponownie wymieszać.

Ubić białka na pianę i dodać do masy, delikatnie łącząc całość.

Smażyć na klarowanym maśle lub oleju placki dowolnej wielkości.

Przełożyć na talerz i polać lekko podgrzanym sosem karmelowym.

Podawać od razu.

Można również zamiast polewania sosem, posypać placki cukrem pudrem.

poniedziałek, 21 marca 2022

Pyszna nocna owsianka z dodatkiem kawy


Powoli, powolutku zaczynam sezon na trochę inne śniadania niż miska ciepłej owsianki. Mam na myśli takie śniadania, które przygotowuję w tygodniu, kiedy pracujemy. Weekendy rządzą się innymi prawami.

Kiedy robi się ciepło często robię śniadania, które można jeść na zimno lub w temperaturze pokojowej, a kiedy rozpoczyna się sezon owocowy, najczęściej przygotowuję rano koktajle (z dodatkiem płatków owsianych lub ugotowanej kaszy jaglanej).
Jednym z takich ulubionych śniadań, które "same się robią" w nocy w lodówce, jest dzisiejsza moja propozycja dla Was.
Owsianka z dodatkiem kawy smakuje wspaniale. Robię ją na mleku roślinnym i jogurcie.
Smakuje jak deser, a jest to zdrowe i sycące śniadanie.



Nocna owsianka z dodatkiem kawy

1/4 szklanki (60 ml) świeżo zaparzonej kawy espresso
1 szklanka (250 ml) mleka/napoju roślinnego - ulubionego
1/4 szklanki (50 g) jogurtu naturalnego - greckiego lub zwykłego
1 łyżka (30 g) masła orzechowego - z orzeszków ziemnych, migdałowego, z orzechów laskowych...
1 łyżka miodu
szczypta soli
1/4 łyżeczki cynamonu
szczypta kardamonu
1/2 szklanki (60 g ) płatków owsianych - zwykłych, górskich
1 1/2 łyżki siemienia lnianego
1 1/2 łyżki nasion chia 
1 1/2 łyżki rodzynek lub posiekanych daktyli

wierzch
siekane orzechy włoskie,
miód
prażone płatki migdałów

Wszystkie składniki wymieszać w misce. Przykryć ją folią spożywczą i wstawić na noc do lodówki.
Rano wymieszać i przełożyć do miseczek lub do pojemnika lub słoika, żeby móc zabrać ze sobą.

Wierzch posypać dowolnym ulubionym dodatkiem.




czwartek, 17 marca 2022

Bułeczki pszenne śniadaniowe (rosnące przez noc ) i pasta z makreli


 Mój mąż jest miłośnikiem past z makreli. Dobre pieczywo i porcja takiej pasty, to coś co sprawia mu dużo przyjemności. Kiedy w trakcie zakupów zobaczę ładne makrele, to kupuję je z myślą na przerobienie na pastę. Te ryby łatwo kupić, ale czasami są suche albo bardzo słone , więc już trzymam się sprawdzonych sprzedawców.

I jak przyrządzę taką pastę, to zostaje tylko zarobienie ciasta na nocne bułki, żeby na drugi dzień w krótkim czasie mieć pyszne śniadanie bez wysiłku. Lubię te bułeczki, bo są delikatnie słodkawe, a to świetnie komponuje się ze słoną, dymną pastą rybną.

Te bułeczki zresztą smakują świetnie zarówno ze słodkimi jak i wytrawnymi dodatkami. 



Bułeczki pszenne śniadaniowe


370 g mąki pszennej typu (550)

3 łyżeczki (36 g ) drobnego cukru

7 g (1 paczuszka) suszonych drożdży lub 14 g świeżych

190 ml letniego mleka

1 jajko + 1 żółtko - lekko roztrzepane

65 g miękkiego masła - w temperaturze pokojowej


wierzch

2 łyżki topionego masła

Do miski miksera wlać mleko, drożdże i cukier. Wymieszać i odstawić na 10 minut. Po tym czasie dodać wszystkie pozostałe składniki  oprócz masła i miksować całość przez 15 minut (końcówki haki). Początkowo miksować na wolnych obrotach, a po 2-3 minutach na szybkich. Cały czas miksując dodać po kawałku masła i znowu miksować ciasto przez 10 minut.

Przełożyć ciasto do lekko naoliwionej miski, przykryć ściereczką lub kawałkiem folii spożywczej i wstawić do lodówki na 10-16 godzin.

Po tym czasie ciasto odgazować ugniatając je dłonią i lekko wyrobić je.

Przełożyć ciasto na lekko podsypany mąką blat i podzielić je na 9 części. Z każdej części uformować okrągłą bułkę i ułożyć je (zachowując odstępy) na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Bułeczki przykryć ściereczką i wstawić do wyłączonego piekarnika. Na dno piekarnika wstawić miskę z gorącą wodę. Ciepło i wilgoć, które wytworzą się w piekarniku od wody, będą korzystnie wpływały na wyrastanie bułek. Zostawić bułeczki do wyrośnięcia na 1-2 godziny. Powinny podwoić swoją objętość. 

Bułeczki wyjąć z piekarnika i nagrzać go do 180 stopni. Wstawić je do rozgrzanego piekarnika i piec na złocisto (około 12-18 minut).

Wyjąć i od razu posmarować je stopionych masłem.

Wystudzić na kratce.

Bułeczki nadmiarowe można zamrozić. 


Pasta z makreli

200 g mięsa z wędzonej makreli

70 g serka śmietankowego typu Twój smak lub Philadelphia - w temperaturze pokojowej

45 g ogórków konserwowych pokrojonych w drobną kostkę - najlepsze będą ogórki w słodkawej zalewie

1 łyżka posiekanej natki

3 łyżki posiekanego szczypiorku lub 2 łyżki drobno posiekanej cebuli

1 jajko na twardo - drobno posiekane

1 łyżeczka papryki w proszku

1/4 łyżeczki ostrej papryki - użyła pul biber

1-2 łyżki soku z cytryny

1 łyżeczka musztardy ziarnistej (może być też zwykła)

2 łyżki (50 g) majonezu

1 łyżeczka chrzanu - opcjonalnie


Wymieszać wszystkie składniki pasty. 

Pastę przechowywać do 3 dni w lodówce.


niedziela, 13 marca 2022

It's a kind of magic. Magiczne ciasto chocoflan (czekoladowo waniliowe) z przepisu Ottolenghi.



To ciasto, to jest prawdziwa magia. Magia smaku i magia z tym co dzieje się z nim w trakcie pieczenia. Po kolei.

Magia smaku. 

Wyobraźcie sobie gęste, intensywne, aromatyczne i wilgotne ciasto jak najlepsze na świecie brownie. Na nim znajduje się delikatna, aksamitna, gładka i jedwabista warstwa waniliowego flanu. 

Obie te warstwy komponują się idealnie razem. Intensywna część czekoladowa i delikatna, aksamitna waniliowa. Do przygotowania tej drugiej używamy mleka skondensowanego słodkiego i niesłodkiego. Możecie wyobrazić sobie ten smak. Wierzch ciasta pokrywa warstwa gęstego, słodkiego karmelu.

Prawdziwa magia smaku. Dla mnie to było jedno z najsmaczniejszych ciast jakie jadłam przez ostatnie lata. ja jestem zachwycona jego smakiem.

Magia pieczenia.

Jak przeczytacie przepis, to zobaczycie, że na dno formy (oprócz warstwy karmelu) wykłada się warstwę czekoladową (która jest na dnie), a na nią jasną warstwę flanową. Czyli zanim przykryjecie formę papierem to widzicie jasną warstwę, a jak zdejmiecie papier to zobaczycie... ciemną. W czasie pieczenia warstwy zamieniają się miejscami i w czasie tej zamiany nie mieszają się!

Za każdym razem jak piekę to ciasto, to z niepokojem i ciekawością zdejmuję papier z formy zastanawiając się czy magia zamiany dokonała się. I ona za każdym razem dokonuje się.

Co jest ważne, żeby wszystko wyszło?

Kształt formy. To jeden z najistotniejszych elementów. Musi być to forma z otworem/kominkiem w środku. Z proporcji wychodzi duże ciasto. Piekłam je też w mniejszej formie (zobaczycie ją na jednym z poniższych zdjęć) o średnicy 20 cm. Wtedy ciasto przyrządzam z połowy porcji, natomiast czas pieczenia skracam tylko o 10 minut.

Jeżeli lubicie brownie i desery typu flan, creme caramel, crema catalana, to to ciasto jest dla Was spełnieniem marzeń. A magiczna zmiana ułożenia warstw też robi wrażenie. Mimo, że rozumiem na jakiej zasadzie się to dzieje, to i tak jak widzę tę zmianę, to nucę piosenkę Queen: "A kind of magic"



Chocoflan

sos karmelowy

125 g drobnego cukru

3 łyżki (45 ml) wody

25 g miękkiego masła

70 ml śmietanki kremówki - w temperaturze pokojowej


ciasto czekoladowe

250 g mąki tortowej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody spożywczej

70 g gorzkiego kakao w proszku

1/4 łyżeczki soli

120 g miękkiego masła (w temperaturze pokojowej) + masło do posmarowania formy

100 g ciemnego cukru muscovado

125 g drobnego cukru

2 duże jajka

200 ml (220 g) maślanki


flan

1 puszka (400 g) mleka skondensowanego niesłodzonego

1 puszka (400 g) mleka skondensowanego słodzonego

120 g serka śmietankowego typu Philadelphia

 duże jajka - w temperaturze pokojowej

2 łyżeczki pasty z wanilii lub naturalnego ekstraktu z wanilii

1/4 łyżeczki soli


Przygotować sos karmelowy. 

Na patelnię o grubym dnie lub do rondla (o średnicy minimum 18-20 cm) wsypać cukier i wlać wodę. Podgrzewać całość na średnim ogniu (bez mieszania), aż cukier rozpuści się i całość nabierze bursztynowego koloru. W razie konieczności poruszać patelnią lub rondlem, żeby rozprowadzić równomiernie cukier.

Do skarmelizowanego cukru dodać masło i poczekać, aż się rozpuści. Na tym etapie można już mieszać karmel. Dodać śmietankę i mieszając doprowadzić do zagotowania płynu, rozpuszczenia ewentualnych grudek karmelu i uzyskania, gładkiego, gęstego sosu. Po wystudzeniu karmel stanie się gęstszy.

Rozgrzać piekarnik do 160 stopni C (góra - dół). Wysmarować masłem formę w kształcie okręgu (okrągłą z dużym otworem w środku  o średnicy 27 cm). Na dno wylać 80 g sosu karmelowego.

Takiej formy użyłam do przygotowania ciasta

Wstawić formę do innej dużej, która umożliwi pieczenie w kąpieli wodnej.

Przygotować ciasto czekoladowe.

Przesiać do miski mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao i sól. Wymiesza łyżką.

Do miski miksera włożyć masło i dwa rodzaje cukru.Zmiksować na średnich obrotach na  gładką i puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Kolejne dodać, kiedy poprzednie połączy się z masłem. Zmniejszyć lekko obroty i dodać około 1/3 mieszanki mąki z kakao i pozostałymi sypkimi składnikami. Cały czas miksując dodać połowę maślanki, a następnie kolejną 1/3 sypkich składników. Kolejno maślankę i resztę sypkich składników.

Kiedy całość się połączy, przełożyć ciasto do formy na warstwę karmelu. Wygładzić powierzchnię łyżką. 

Przygotować warstwę flanową.

Zmiksować wszystkie składniki mikserem. Ciasto przelać do formy na warstwę czekoladową.

Przykryć wierzch formy kawałkiem papieru trochę większym niż niż forma. Na to położyć kawałek foli aluminiowej i zacisnąć brzegi, żeby całość trzymała się formy.

1. forma z kominkiem wstawiona do innej większej // 2. warstwa flanowa wylana na ciasto czekoladowe // 3. arkusz papieru do pieczenia do przykrycia formy // 4. całość przykryta szczelnie folią aluminiową
Powyższe 4 zdjęcia pochodzą z książki Ottolenghi 

Do formy (tej większej, w której stoi forma z ciastem) wlać wrzątek, tak, żeby woda sięgała 2 cm poniżej formy. Formę wstawić do piekarnika i piec całość przez 1 godzinę.

Wyjąć formę z kąpieli wodnej i z piekarnika, zdjąć folię aluminiową i papier do pieczenia z wierzchu i pozostawić do wystudzenia na godzinę (ciasto nie musi wystygnąć całkowicie). Ciasto przy pomocy talerza wyjąć z formy (talerz położyć na wierzchu formy, obrócić i ciasto powinno znaleźć się na talerzu.


              Wstawić do lodówki na całą noc. Podawać polane resztą karmelu.




Przepis Yotam Ottolenghi i Noor Murad z książki "Ottolenghi test kitchen"

sobota, 12 marca 2022

Weekendowe śniadania. Tajskie omlety i wietnamski sos nước chấm

 


Dzisiaj mam propozycję śniadaniową dla miłośników azjatyckich smaków. Tajskie naleśniki z boczniakami, skropione wyrazistym sosem słodko, kwaśno pikantnym są rewelacyjne i intrygujące w smaku. Obsypanie ich wierchu ziołami i orzeszkami dodatkowo nadaje im aromatu. Poniżej znajdziecie również przepis na wietnamski sos nước chấm. Ten sos najczęściej kojarzy się z sajgonkami, ale wierzcie mi, że skropienie nim zwykłej tartej marchewki, uniesie Was na wyżyny doznań smakowych. 
Możecie go użyć do wielu rzeczy. Oprócz wcześniej wspomnianych sajgonek, świetnie się sprawdzi jako sos do skropienia ugotowanego ryżu, upieczonej ryby, usmażonego steku, gotowanych lub surowych warzyw czy azjatyckich pierożków. 

Ja skropiłam nim tartą grubo marchew (i dodałam jeszcze do niej siekaną kolendrę) i pokrojone w słupki ogórki. Te ostatnie posypałam jeszcze prażonym sezamem.

Te omlety możecie zrobić również na obiad i kolację. Wbrew pozorom to jest bardzo szybkie i proste do wykonania danie.



Tajskie omlety z boczniakami


sos

sok z 1 limonki

2 łyżki sosu rybnego

2 łyżeczki brązowego cukru

1 mała papryczka chilli (bez gniazd nasiennych) pokrojona w cienkie plasterki

-----

4 łyżki oleju o neutralnym smaku

200 g boczniaków

2 duże ząbki czosnku (pokrojone w drobną kostkę)

sól

-----

4 jajka

1 łyżeczka mielonej kurkumy

-----

50 g kiełków fasoli mung lub innych

2 cebulki dymki 

1 łyżka posiekanych listków mięty

1 łyżka posiekanych listków tajskiej bazylii

2 łyżki orzeszków ziemnych (uprażonych przez chwilę na suchej patelni


(2 porcje)


Przyrządzić sos.

Wymieszać w miseczce wszystkie składniki sosu.

Przyrządzić nadzienie do omletów.

Rozgrzać na patelni 2 łyżki oleju. Dodać pokrojone lub porwane na kawałki boczniaki. Nie używam twardych końcówek ogonków.

Smażyć na mocnym ogniu mieszając przez około 5 minut. Dodać czosnek i posolić. Smażyć jeszcze 1-2 minuty. 

Przygotować omlety.

W miseczce rozbełtać jajka z odrobiną soli i kurkumą.

Rozgrzać na patelni 1 łyżkę oleju i usmażyć omlet z połowy ilości jajek. 

Dodać połowę grzybów, złożyć omlet na pół i przełożyć na talerz. Tak samo postąpić z resztą masy jajecznej i resztą grzybów. 

Na wierzchu ułożyć kiełki, posiekaną dymkę, listki mięty i bazylii. Polać wierzch omletów sosem i posypać orzeszkami.

Sos nước chấm


Wietnamski sos nước chấm

2 łyżki (30 ml) drobnego cukru

4 łyżki (60 ml) soku z limonki

3 łyżki (45 ml) sosu rybnego

1 ząbek czosnku czosnku (starty na tarce)

1 papryczka chilli (drobno posiekana w kostkę) - można usunąć pestki przed siekaniem, żeby zmniejszyć pikantność sosu.

W miseczce wymieszać 4 łyżki (60 ml) wody z cukrem. Cukier powinien się rozpuścić. Dodać pozostałe składniki i ponownie wymieszać.

Sos można przechowywać w lodówce  przez 4 dni.

Można go używać do skropienia ryżu, do maczania sajgonek, grillowanych mięs lub ryb, warzyw gotowanych lub surowych. 

Sos nước chấm


wtorek, 8 marca 2022

Ciasto daktylowo migdałowe Mimi Thorisson z pyszną polewą karmelową. Łatwe do zrobienia.


W czasie tej choroby (covid) radzimy sobie z jedzeniem inaczej niż poprzednio. Wynika to trochę z tego, że przechodzimy ją łagodniej niż poprzednio. Wtedy mieliśmy 6 tygodni izolacji, a teraz tylko dwa. Wtedy moja mama zostawiała nam obiady pod drzwiami, teraz jest w szpitalu i sama choruje. 
Gotujemy najprościej jak się da. Wykorzystujemy zapasy i wspomagamy się zakupami zrobionymi przez dzieci i dostarczanymi nam na taras. Kurier przywiózł nam pod furtkę jedzenie dla kota, więc już wszystko było opanowane. Przez pierwsze, najtrudniejsze dni ratowaliśmy się zupą pho z azjatyckiego barku w okolicy, a potem ugotowałam gar rosołu. I wiecie co, coś w tym jest, żeby jeść rosół w czasie choroby. Stawiał nas na nogi i był jednym z nielicznych rzeczy, na które mieliśmy ochotę. 
Dzisiaj kończy się nam 15 dzień i ostatni izolacji. Najbliższe dni poświęcimy na rekonwalescencję, bo jednak choroba dała się nam we znaki.

A potem powrót do pracy i zaangażowanie w pomoc dla uchodźców. Miałam z tym problem, że nic nie robię (bo nie mogę), a jest tyle potrzeb. W końcu doszłam do wniosku, że żeby pomagać muszę być zdrowa i silna, a pomoc będzie potrzebna jeszcze długo. Wolontariusze z pierwszego rzutu są już zmęczeni (widzę to po moich dzieciach), więc moja pomoc za jakiś czas przyda się tak samo mocno.

Tuż przed chorobą upiekłam ciasto daktylowe i... jedliśmy je przez osiem dni. To jest niesamowite w tym cieście, że tak długo zachowuje świeżość i smak. 
Ciasto przechowywałam pod szklanym kloszem i kiedy potrzebowaliśmy czegoś dającego przyjemność i energię, to było cudowne, że można było ukroić kawałek, który cały czas smakował jak świeżo upieczony.
Ciasto pokryte jest super prostą do wykonania polewą karmelową, którą możecie wykorzystać też do innych wypieków lub jako polewa na lody (wtedy nie dodawajcie cukru pudru). Korzenne, piernikowe ciasto albo ucierane z jabłkami lub gruszkami będzie z tą polewą wspaniale smakować. 



Ciasto daktylowo migdałowe z polewą karmelową

300 g daktyli pokrojonych w 1 cm kawałki (waga bez pestek)
350 ml wody
3 łyżeczki kawy instant (najlepiej espresso) lub 40 ml świeżo zaparzonej kawy
1 łyżeczka sody spożywczej
80 g miękkiego masła
220 g mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
220 g brązowego cukru
100 g migdałów (drobno posiekanych)
3 jajka lekko ubite
szczypta soli

polewa karmelowa
60 g masla
90 g  brązowego cukru
80 ml śmietanki kremówki
70 g cukru pudru

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Posmarować masłem formę keksówkę (użyłam w rozmiarze 23 x 12 cm) masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. 

Pokrojone daktyle włożyć do rondla. Dodać wodę i kawę (instant lub świeżo zaparzoną). Doprowadzić do zagotowania, wymieszać i dodać sodę. Wymieszać  ponownie i odstawić do przestudzenia.
W misce miksera zmiksować masło i cukier na gładką i puszystą masę. Dodać cału czas miksując po trochu rozbełtane jajka. Dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Wymieszać do połączenia. Dodać wystudzone daktyle i posiekane migdały. Wymieszać. Przełożyć masę do formy i wyrównać powierzchnię. Piec 40 - 50 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem przed wyjęciem formy z piekarnika.
Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić do wystudzenia na 10 minut w formie. Po tym czasie wyjąć z formy i wystudzić całkowicie na kratce. 

Przygotować polewę. 
Do rondelka włożyć masło, brązowy cukier i śmietankę kremówkę. Doprowadzić do zagotowania , zmniejszyć moc palnika na mały i gotować około 4-5 minut. Zdjąć z palnika i wymieszać z cukrem pudrem.
Polać polewą całkowicie wystudzone ciasto.




Przepis na ciasto: Mimi Thorisson

sobota, 5 marca 2022

Weekendowe śniadania. Huevos rancheros z guacamole czyli jajka w stylu meksykańskim.

 

Dziesiąty dzień wojny w Ukrainie, jedenasty dzień naszej domowej izolacji i choroby.

Nie jest łatwo. Nikomu z nas. Z jednej strony chciałabym wrócić do pracy, zaangażować się w pomoc , a z drugiej wiem, że nikomu nie pomogę póki nie wyzdrowieję i nie nabiorę chociaż odrobiny sił. Nasze dzieci angażują się mocno i napawa mnie to wielką dumą i radością. Chociaż jak słucham ich opowieści (szczególnie syna, który zaangażowany jest jako pomoc medyczna na dworcu wschodnim, na który przyjeżdżają pociągi z Kijowa), to ciężko mi to czasami udźwignąć. Wiadomości staram się oglądać maksymalnie dwa razy dziennie, żeby móc sobie z tym poradzić (covid niestety znowu ma wpływ na moje emocje i brak mi tych sił psychicznych, które wcześniej miałam, ale wiem że one wrócą). 

Pomoc ludziom uciekającym przed wojną będzie jeszcze długo potrzebna, więc wiem, że będę miała jeszcze możliwość pomocy i zaangażowania. 

Wiem rownież, że aby skutecznie pomagać, trzeba mieć w sobie siłę i ważna jest też własna troska o swoje emocje. Brzmi to może okrutnie, ale tak jest. Aby się nie wypalić, trzeba odrywać głowę od bombardujących wiadomości, znaleźć chwilę na odpoczynek i przyjemności. Zdaję sobie sprawę, że uciekającym przed wojną cieżko oderwać myśli od tego co ich spotkało, ale teraz to my musimy mieć w sobie te siły, żeby im realnie pomóc. Dlatego tak ważne jest, żeby dzieci poszły do szkół i przedszkoli, żeby miały ze sobą swoje zwierzęta, żeby matki znalazły chociaż tymczasową pracę, żeby wciągnąć ich w życie toczące się wokół, bo trzeba pomóc im wyjść z traumy przeżyć. Większość z nich będzie chciała wrócić na Ukrainę i muszą mieć siłę na to co przed nimi.

Gotowanie zawsze sprawiało mi przyjemność. Lubię to robić kiedy jestem szczęśliwa, ale także wtedy, kiedy jest mi żle. W ostatnim czasie praktycznie nie gotuję, bo pierwsze dni choroby były ciężkie, a teraz cały czas jestem bardzo słaba. Śmieję się czasami, że jak już zbiorę siły, żeby ugotować dla nas jajka (oboje chorujemy), to potem muszę długo odpoczywać, bo taki to był dla mnie wysiłek. To są nasze żarty, ale jest w nich też niestety dużo prawdy. Niedługo siły wrócą, więc będą nowe przepisy, ale póki co mam dla Was dużo dobrych dań, które cierpliwie czekały na publikację. 


Aby w tym ciężkim czasie, zaznać trochę normalności, mam dla Was kolejną propozycję na weekendowe śniadanie. Huevos rancheros to danie meksykańskie i ma tyle wersji co nasz bigos. Może być z fasolą, kiełbasą typu chorizo, z serem cotija, z tortillą. Ja przygotowałam je z prostym guacamole, a wierzch posypałam fetą i powiem Wam zróbcie to danie koniecznie. Przedwiośnie, kiedy sił po zimie nam brak i dni nie są jeszcze takie ciepłe , to idealny czas na taki posiłek. 

I pamiętajcie, że gotując takie dania, nie trzymajcie się idealnie przepisu. U mnie 1 duża cebula ważyła 130 g, jeżeli Wasza waży na przykład 150 g, to użyjcie całą, a nie wkładajcie resztki do lodówki. Tak samo jest z papryką. Czy będzie 30 g więcej czy mniej, nie ma to znaczenia. Nie macie czerwonej, użyjcie żółtej lub zielonej. 

Czasami piszę: 1-2 łyżki. Pamiętajcie, że gotujecie dla siebie i pod Wasze smaki. Dodajcie mniej, spróbujcie i ewentualnie dodajcie jeszcze. A może będziecie chcieli dodać jeszcze więcej. Nie lubicie albo nie macie kolendry? Posypcie danie dymką. 





Huevos rancheros 

sos pomidorowy

oliwa z oliwek
1 duża cebula posiekana - około 130 g
2 duże ząbki czosnku
1 czerwona papryka (bez gniazd nasiennych) pokrojona w 2 cm kostkę - około 240g
1/2 - 1 papryczka chilli (bez gniazd nasiennych) pokrojona w cienkie plasterki
2 liście laurowe
1 łyżeczka wędzonej papryki
1/2 łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1 puszka (400 g) pomidorów siekanych w zalewie
100 ml wody
sól i pieprz do smaku

50 g sera feta
posiekana kolendra
4 jajka

guacamole
1 duże dojrzałe awokado
1-11/2 łyżka drobno posiekanej czerwonej cebuli lub dymki
sok z 1/2 limonki (1-11/2 łyżki)
1 łyżeczka posiekanej drobno papryczki chilli
1-2 łyżki oliwy z oliwek
1-2 łyżki posiekanej kolendry
sól

(przepis na 2 -3 porcje)

Przygotować sos pomidorowy.
Na patelni rozgrzać oliwę. Dodać cebulę, posolić ją (około 1/2 łyżeczki) i smażyć mieszając na średnim ogniu, aż zmięknie. Dodać czosnek i liście laurowe i smażyć całość przez 1 minutę. Dodać paprykę i chilli i smażyć przez około 2 minuty. Dodać przyprawy i smażyć kolejne 2 minuty. Dodać pomidory z puszki i 100 ml wody (przepłukać puszkę po pomidorach tą wodą przed dodaniem na patelnię). Wymieszać, przykryć pokrywką i dusić całość na małym ogniu przez około 10 minut, aż sos zgęstnieje. W razie konieczności, dodać jeszcze trochę wody.

Kiedy sos się robi przygotować guacamole. 
Obrać awokado i rozgnieść w miseczce. Dodać sok z limonki i szybko wymieszać (zapobiegnie to ciemnieniu awokado). Dodać resztę składników i ponownie wymieszać. Doprawić do smaku solą.

Usmażyć jajka sadzone.

Sos przełożyć na półmisek.Na wierzchu położyć jajka. Posolić (delikatnie, bo feta jest słona), posypać pokruszoną fetą i posiekaną kolendrą.
Podawać od razu wraz z guacamole.

Można również na patelni w gorącym sosie zrobić łyżką wgłębienia i w nie wbić jajka. Patelnię przykryć pokrywką i podgrzewać, aż białka zetną się, a żółtka pozostaną płynne.

Sam sos można przygotować do 2 dni wcześniej i przechowywać w lodówce.





LinkWithin

Related Posts with Thumbnails