piątek, 23 kwietnia 2021

Naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym. Doskonałe.

Na początku małżeństwa założyłam sobie dwa zeszyty kulinarne - na słodkie i na słone przepisy. Przede wszystkim zapisywałam tam wymyślane przeze mnie przepisy, ale też takie gdzieś zasłyszane lub wyczytane. Albo wyproszone u mamy lub babci. Widać w tych zeszytach moje fascynacje kulinarne, wędrówkę smaków i ciągłe poszukiwania nowego.

Z niektórych przepisów korzystałam przez lata i stawały się moją kulinarną wizytówką, a niektóre poszły w zapomnienie.

W tym zeszycie miałam przepis na pierożki chińskie podobne do pierożków gyoza. Robiłam je namiętnie, bo były tak pyszne i niezwykłe jak na domowe gotowanie ponad 20 lat temu.

Zeszyty towarzyszyły mi w kuchni przy pichceniu, więc były całe w plamach. Potem zaczęłam kupować dużo książek kucharskich i zeszyty poszły w kąt.

Przepis na pierożki któregoś razu został zalany olejem i cały tłuszcz rozpuścił tusz z długopisu i przepis... zniknął. 

Strasznie było mi go żal. Kiedyś w jakimś antykwariacie trafiłam na książkę, z której był ten przepis, ale w tej nowo kupionej nie było już go. Kupiłam książkę za kilka złotych i wertowałam strona po stronie, żeby go znaleźć, ale w tym wydaniu nie było go i już.

Niedawno przy kolacji zaczęłam ponownie opowiadać historię utraconego przepisu i żeby nadać opowieści dramaturgii, wyciągnęłam zeszyt, żeby pokazać miejsce po przepisie i wielką tłustą plamę. Została z niego tylko nazwa.

Wtedy mój mąż złapał za telefon i po 3 minutach miałam przepis na swoje chińskie pierożki. Jak czasami człowiekowi mózg może zalać fala bezkresnej ciemności i nie wpadnie na najprostszy pomysł. Na swoje usprawiedliwienie, mogę dodać, że nie zaglądałam do tych zeszytów przynajmniej 10 lat, więc nie pamiętałam, że zachowała się nazwa.

A pierożki robimy w weekend.

Co mają wspólnego te pierożki z dzisiejszym przepisem? Z ciekawością i sentymentem zaczęłam przeglądać te zeszyty. Nieraz wzruszałam się patrząc na moją kulinarną drogę. 

Ambitna i zdolna byłam ;-)

Wśród przepisów znalazłam zapomniany kompletnie przepis na naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym. To był hit w naszym domu. Robiłam je dziesiątki razy, a pierwszy raz ponad 16 lat temu!

Wspomnienia wróciły i na drugi dzień pobiegłam do sklepu po szpinak. To połączenie słodkiego sosu z mocno aromatycznym farszem jest doskonałe. 

A to ciasto na naleśniki... Jest rewelacyjne. Jest bogate w składniki, ale dzięki temu wychodzą one delikatne, aromatyczne i złociste. Podane ze zwykłym dżemem znikają w oka mgnieniu. Szczerze mówiąc znikają prosto po zdjęciu z patelni.

Tak więc już znacie tę przydługą historię i od dzisiaj przepis jest już też Wasz. A dla mnie dostał on drugiego życia.

Muszę pogrzebać jeszcze w tych moich, starych zapiskach.


Naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym

ciasto na naleśniki

300 ml mleka

120 ml wody

170 g mąki typu 500 (wrocławskiej)

1/2 łyżeczki soli

1 łyżka cukru

2 jajka

3 żółtka

70 g rozpuszczonego masła


nadzienie

2 opakowania (900 g) mrożonego szpinaku (siekanego lub w liściach)

40 g masła

4 duże ząbki czosnku

1 szklanka śmietanki kremówki

100 g sera gorgonzola

gałka muszkatołowa


sos

30 g masła

3 łyżki (55 g) musztardy ziarnistej (tzw. francuskiej)

4 łyżki (90 g) miodu

50 g grubo posiekanych orzechów włoskich

sól

Wieczorem przed dniem przygotowania naleśników wyłożyć zamrożony szpinak na sito lub durszlak i pozostawić do rozmrożenia umożliwiając odciekanie płynu z sita.

Przygotować ciasto na naleśniki. Zmiksować jajka z żółtkami, solą i cukrem. Dodać mleko i wymieszać do połączenia. Dodać mąkę i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać rozpuszczone letnie masło i zmiksować do połączenia. Odstawić ciasto na pół godziny, żeby odpoczęło. Ciasto w tym czasie zgęstnieje.

Dodać wodę i wymieszać.

Smażyć naleśniki na złocisto na dobrze rozgrzanej i lekko posmarowanej olejem patelni.

Z przepisu wyjdzie 10-12 naleśników.

Przygotować farsz.

Czosnek obrać i pokroić w cienkie plasterki.

Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć na nim na lekko złoto plasterki czosnku.

Dodać kremówkę i gotować ją, aż odparuje około połowa. Dodać świeżo startą gałkę muszkatołową (około 1/4 - 1/2 łyżeczki  - zależy to od intensywności gałki i Waszych preferencji smakowych). Wymieszać i dodać dobrze odciśnięty szpinak. Mieszać, aż masa będzie gorąca. Dodać pokruszony ser i ponownie wymieszać do połączenia. Jeżeli masa jest za gęsta, dolać trochę śmietanki. Ewentualnie posolić. Uwaga. Ser jest mocno słony.

Przygotować sos.

Rozpuścić w rondelku masło i dodać orzechy. Podsmażać je mieszając około 1 minuty. Dodać musztardę, wymieszać i podsmażać 30-40 sekund. Dodać miód, wymieszać i poczekać, aż sos zacznie bulgotać.

Zdjąć z palnika.

Naleśniki nadziać farszem i delikatnie zawinąć. Na patelni rozpuścić masło (1-2 łyżki), położyć na niej naleśniki i lekko podsmażyć na złocisto.

Polać ciepłym sosem i od razu podawać.

Naleśniki, sos i nadzienie można przygotować dzień wcześniej. Faszerować je przed smażeniem lub wcześniej.


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Tort bezowo orzechowy z nadzieniem kajmakowo daktylowym. Pokochacie jego smak.

 

Od stycznia do maja świętujemy urodziny. Później długo, długo nic i w listopadzie mamy drugi rzut. Wtedy co dwa dni mamy urodziny mam, tat ;), braci, wujków, babć, dziadków...

Każdy ma swoje ulubione torty i takie wymyślam i piekę. Lubię to bardzo. Dostosowywanie smaków i tworzenie tortów pod konkretną osobę. 

Jak macie, żeby kogoś lub siebie uczcić tortem albo macie ochotę na coś super pysznego i niezbyt kłopotliwego do zrobienia, to polecam Wam dzisiejszy tort. Trzy warstwy robi się prosto, bo... robi się je praktycznie jednocześnie. Z całości masy bezowej wykładamy 1/3, do reszty dodajemy orzechy i mamy kolejne dwie warstwy. Wszystkie trzy pieczemy jednocześnie. A masy? Kajmakowa z mascarpone i daktylami to 5 minut pracy, a kawowa jeszcze mniej. Za to połączenie tych wszystkich smaków to jest petarda. Tort na drugi czy trzeci dzień smakuje jeszcze lepiej, więc możecie przyrządzić go wcześniej.

Przeczytajcie przepis i sami zobaczcie jak łatwo można osiągnąć spektakularny efekt.



Tort bezowo orzechowy z nadzieniem kajmakowo daktylowym


warstwa bezowo orzechowa

9 białek

450 g drobnego cukru

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka octu

duża szczypta soli

200 g mielonych orzechów laskowych (użyłam wcześniej uprażonych)


nadzienie kajmakowe

150 g daktyli - waga bez pestek (użyłam odmiany Medjool)

250 g sera mascarpone (w temperaturze pokojowej)

200 g kajmaku - użyłam gotowego w puszce marki Gostyń

300 g śmietanki kremówki 36 %


nadzienie kawowe

200 g śmietanki kremówki 36 %

1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

1 łyżeczka ciepłej wody

2 łyżki cukru pudru

Na trzech arkuszach papieru do pieczenia wielkości blach z piekarnika narysować przy pomocy tortownicy (o średnicy 26 cm) trzy wyraźne okręgi. Odwrócić arkusze (stroną narysowaną na spód, żeby masa bezowa nie dotykała ołówka lub tuszu z flamastra ) i położyć je na blachach.

Wymieszać w miseczce mielone orzechy z mąką ziemniaczaną.

Nagrzać piekarnik (termoobieg) do 140 stopni C. c

Włożyć do miski miksera białka i sól. Zacząć je ubijać na średnich obrotach, aż zaczną tworzyć sztywną pianę. Cały czas miksując (wysokie obroty) dosypywać po trochu cukier. Ubijać, aż piana stanie się sztywna. Pod koniec ubijania dodać ocet. 1/3 masy wyłożyć na papier i utworzyć okrąg w obrębie narysowanej obręczy.

Do reszty masy dodać orzechy z mąką i wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. Połowę masy wyłożyć na papier w obrębie okręgu. Wyrównać powierzchnię. Tak samo postąpić z resztą masy.

Wstawić blachy do piekarnika i piec przez 1 godzinę. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki (można włożyć w nie trzonek drewnianej łyżki) i zostawić blaty bezowe do całkowitego wystudzenia. 

Blaty można upiec dzień wcześniej.

Przygotować masę kajmakową.

Pokroić daktyle na 1 cm kawałki.

Ubić 300 g kremówki na sztywno. Miksować serek mascarpone przez 1 minutę. Dodać kajmak i zmiksować do połączenia. Dodać kremówkę i wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. Dodać daktyle i ponownie delikatnie wymieszać.

Przygotować masę kawową.

Kawę zalać ciepłą wodą i wymieszać do rozpuszczenia. Ubić 200 g kremówki na sztywno. Dodać kawę i cukier puder wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. 

Z blatu orzechowego oderwać papier i położyć go na dużym talerzu lub na paterze. Wyłożyć na niego masę kajmakową z daktylami. Na masę położyć drugi blat orzechowy. Na nim rozsmarować masę kawową. Przykryć delikatnie blatem bezowym.

Tort odstawić na noc do lodówki, żeby przegryzły się smaki. Tort można przygotować dwa dni wcześniej. 

Przechowywać go w lodówce.


czwartek, 15 kwietnia 2021

Niezwykła babka cytrynowa z przepisu z 1885 roku


Ta babka powstała z ciekawości. Przed Wielkanocą zajrzałam do starej książki kucharskiej z 1885 roku (
Maria Marciszewska "Kucharka szlachecka"), która należała do prababki mojego teścia, w poszukiwaniu czegoś nowego. Z tej książki pochodzą przepisy na babę paryską (link do przepisu znajdziecie TUTAJi pączki (link do przepisu znajdziecie TUTAJ), które zawojowały serca wielu z Was i bije rekordy popularności na blogu.

Dla mnie te pączki i baba też są mistrzowskie i idealne, więc zawsze z wielką radością i ciekawością testuję kolejne przepisy z tej książki. Przerobienie przepisu , który ma prawie 140 lat wymaga sporo wysiłku. Oprócz staropolskich miar typu kwarty, kwaterki, funty, kopy i łuty, w książce stosowane są tak nieprecyzyjne miary jak kubki i filiżanki. Oczywiście przepisy nie są dokładne, ani dostosowane do naszych elektrycznych piekarników i mikserów. Ilości tam podane dobre są na wyprawienie świąt dla połowy dzielnicy w dużym mieście. Nikt też obecnie nie poświęci 2 godzin na ukręcenie żółtek z cukrem.

Tak więc każdy przepis z tej książki to dla mnie wyzwanie. Nie podejmuję się tych wyzwań zbyt często, ale prawie zawsze jestem zachwycona efektem. 

W tym roku szukając przepisu na jakąś inną babkę wzięłam na warsztat babkę cytrynową i babkę migdałową. I powiem Wam, że wpadliśmy wszyscy w zachwyt. Babki (szczególnie ta cytrynowa) mają intensywny, a jednocześnie delikatny smak. Jednak tym co skradło nasze serca były konsystencje babek. One są jak mięciutkie, wilgotne gąbki. Ostatnie ich kawałki zjedliśmy po tygodniu i one cały czas były tak samo wilgotne i miękkie (babki trzymałam na paterach pod szklanymi kloszami).

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na babkę cytrynową. W innym poście podam recepturę na babkę migdałową. Obie są warte zrobienia.

Spróbujcie koniecznie tej babki. Jest inna niż wszystkie. Niezwykła i pyszna. Jej konsystencja zachwyca. 



Niezwykła babka cytrynowa z przepisu z 1885 roku


1 cytryna (o wadze 110-120 g)

240 g drobnego cukru

8 jajek

duża szczypta soli

60 g mąki pszennej tortowej

55 g mąki ziemniaczanej


Cytrynę dobrze umyć (przy pomocy szczoteczki). Włożyć do garnka i zalać wodą. Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć moc palnika i gotować na małej mocy, aż cytryna będzie miękka. U mnie to trwało około 15 minut. Miękkość cytryny najlepiej sprawdzić palcem, delikatnie wyjmując cytrynę z wody na łyżce. Ważne, żeby cytryna w czasie gotowania nie popękała. Miękką, ugotowaną cytrynę wyłożyć na talerzyk do wystudzenia.

Formę do babki z kominkiem wysmarować masłem i obsypać mąką pszenną. Wysypać nadmiar mąki.

Obciąć końcówkę cytryny (od strony gałązki), wyjąć z niej ewentualne pestki i włożyć do pojemnika malaksera. Wyjmuję pestki nad pojemnikiem od malaksera, żeby nie stracić soku.

Do cytryny dodać około połowy ilości cukru i zmiksować całość na gładko.

Do miski miksera włożyć 8 żółtek i resztę cukru. Zmiksować na puszystą masę. Dodać zmiksowaną cytrynę z cukrem i zmiksować do połączenia. Dodać przesiane oba rodzaje mąki i wymieszać całość szpatułką. Ubić na sztywno pianę z białek. Dodać do masy jajeczno cytrynowej i wymieszać całość delikatnie szpatułką do połączenia.

Przelać ciasto do formy (wypełni prawie całą) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C.

Piec babkę przez 35-40 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem.

Babkę wyjąć z piekarnika, przykryć formę ściereczką i odstawić na kratkę na 5 minut. Po tym czasie wyjąć babkę z formy i odstawić na kratkę do całkowitego wystudzenia.

Wystudzoną polukrować lukrem cytrynowym zrobionym z soku z cytryny i cukru pudru. Do jednej babki zrobiłam lukier z miąższu i soku ugotowanej cytryny (w taki sam sposób jak do ciasta) i 100 g cukru pudru.

 Świeżo polukrowaną babkę można jeszcze posypać skórką startą z cytryny (tylko żółta część). 

Babka zachowuje świeżość przez tydzień (przechowywana na paterze pod szklanym kloszem.



Przepis Maria Marciszewska z książki "Kucharka szlachecka"

wtorek, 13 kwietnia 2021

Proste bułki pszenne (rosnące przez noc w lodówce)

Najprostsze bułki upieczone w domu biją na głowę większość kupnych bułek. Czasami mam ochotę na pszenną bułkę z dobrym masłem i ogórkiem albo kawałkiem żółtego sera (wspomnienie smaków z dzieciństwa) i wtedy skuszę się na zakup w pobliskiej piekarni, a potem żałuję, bo przychodzi rozczarowanie smakiem. W moim mieście powstało sporo cudownych rzemieślniczych piekarni i czasami jadę na drugi koniec miasta po bochenek chleba, bo jest tego wart. Mam natomiast problem z zakupem takich zwykłych pszennych bułeczek. Z wilgotnym miąższem i cienką chrupiącą skórką. 
Jak nachodzi mnie ochota, to piekę je sama. 

Weekendowe śniadania też mają swoje prawa. Czasami nie chce mi się w sobotę wstawać rano, żeby pędzić do piekarni i stawać w długiej kolejce (w rzemieślniczych piekarniach jak nie ma kolejki to znaczy, że półki są puste ;))
Na taki leniwy poranek wspaniałym rozwiązaniem jest dzisiejszy przepis. Chwilę wyrabiania w poprzedzający wieczór i rano bułki są gotowe bardzo szybko. A jak wieczorem jeszcze je uformuję i wstawię na blasze do lodówki, to rano wystarczy wyjąć je na blat i pozostawić do ogrzania do temperatury pokojowej. I można z powrotem wskoczyć do łóżka pod kołdrę z kubkiem kawy. 

. Na drugi dzień bułeczki nadal są wilgotne. można je również opiec w tosterze lub zamrozić (po całkowitym wystudzeniu).

 Inny przepis na bułki, (na duńskie bułki orkiszowe) które rosną przez noc w lodówce znajdziecie TUTAJ

Bułki pszenne śniadaniowe

(przepis na 8 bułek)

150 ml mleka (w letniej temperaturze)

150 ml wody (w letniej temperaturze)

1 łyżka cukru lub miodu

10 g świeżych drożdży (lub 1/2 łyżeczki suszonych)

500 g mąki (typu 550)

1 1/4 łyżeczki soli


wierzch

1-2 łyżki mleka

W misce wymieszać mleko, wodę, cukier (miód) i drożdże. Odstawić na 10 minut. Dodać sól i mąkę i miksować całość (końcówki haki) przez 10 minut. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1 godzinę. Po tym czasie przykryć miskę folią spożywczą i odstawić ją do lodówki na noc.

Można również na tym etapie podzielić ciasto na 8 części. Z każdej części uformować bułkę i położyć je na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachowując odstępy między bułkami).

Przykryć ściereczką i wstawić na noc do lodówki.

Rano.

Jeżeli uformowaliście bułki wieczorem, to wystawcie blachę na blat i zostawcie na około 1 godzinę, aż się ogrzeją i zaczną rosnąć.

Jeżeli ciasto rosło w misce, to podzielcie je na 8 części. Z każdej części uformować bułkę i położyć je na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachowując odstępy między bułkami). Pozostawić do wyrastania na około 45 minut.

Rozgrzać piekarnik do 230 stopni C. Na najniższy poziom piekarnika wstawić pustą dużą blachę. 

Wyrośnięte bułki posmarować mlekiem (albo wodą), naciąć żyletką, ostrym nożem lub nożyczkami i wstawić do piekarnika.

Na pustą blachę wlać około 3/4 szklanki wody. Para z tej wody pomoże uzyskać cienką i chrupiącą skórkę.

Bułki piec 20-25 minut do zrumienienia.



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails