wtorek, 26 stycznia 2021

Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

Już dawno nie było takiego stycznia. Mroźnego i śnieżnego. Mimo, że czasami marznę, to cieszę się, że mamy zimę. Kiedy pada, najchętniej siedzę w domu i patrzę na opadające płatki. Kiedy już napada i świat staje się biały i czysty, ubieramy się ciepło i wychodzimy na wieczorny spacer po okolicy. Rano, kiedy samochody rozjeżdżą śnieg, nigdy nie jest już tak pięknie. 

Dobrze robi mi ta zima. Grudniowo styczniowy pobyt nad morzem był jak życie w świecie równoległym. Puste plaże, ciemne noce, stłumione dźwięki szczekającego psa za oknem, księżyc w pełni, ogień w kominku, zapach lasu i szum morza utulający do snu były dopełnieniem cudownego wyjazdu. 

Stary rok pożegnaliśmy na plaży pijąc szampana i tańcząc. Nie zapomnę tych chwil.

Ostatni rok był dla mnie niełatwy, jak chyba dla większości z nas. Chciałam otrząsnąć się z tego co było ciężkie dla mnie i wejść w nowy rok silniejsza i pogodniejsza. I udało mi się. 

Mam nowe pomysły, plany i dużo energii.

Mój smak i węch nadal szwankuje, ale nie przeszkadza mi to już tak mocno w gotowaniu i pieczeniu. I realizacji nowych kulinarnych pomysłów.

Dzisiaj mam dla Was przepis na ostatni mój pomysł na ciasto. Chciałam połączyć smak wilgotnego, maślanego ciasta drożdżowego z nadzieniem z sera z dodatkiem wanilii, które było pragnieniem męża i z kruszonką z palonego masła, które uwielbiam.

Werdykt: wszyscy byli zachwyceni smakiem ciasta.

 Teraz czas, żebyście też je upiekli i spróbowali.


Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

kruszonka

100 g masła

100 g cukru pudru

150 g mąki pszennej tortowej (typu 450)


ciasto

500 g mąki pszennej (typu 550)

125 g drobnego cukru (25g + 100g)

20 g drożdży

2 jajka

skórka starta z 1 cytryny

125 g masła

170 ml mleka

duża szczypta soli


masa serowa

400 g białego sera śmietankowego (w temperaturze pokojowej)

100 g drobnego cukru

1 cukier waniliowy z prawdziwą wanilią

1 żółtko


1 roztrzepane jajko


Przygotować kruszonkę.

Włożyć masło do rondelka i podgrzewać, aż masło rozpuści się i nabierze bursztynowego koloru i zacznie pachnieć orzechowo. Przecedzić je przez sitko do miseczki. Odstawić do całkowitego wystudzenia. Dodać cukier puder i wymieszać łyżką. Dodać mąkę i wymieszać do połączenia. Palcami pokruszyć masę na kruszonkę. Wstawić kruszonkę do lodówki do stwardnienia.

Przygotować ciasto.

W miseczce wymieszać drożdże z 25 cukru, aż staną się płynne. Dodać letnie mleko i wymieszać. Do miski miksera wsypać mąkę i zrobić po środku dołek. Wlać do niego drożdże z mlekiem i odstawić na 10 minut. Dodać rozbełtane jajka, resztę cukru (100 g), sól i skórkę z cytryny. Miksować całość przez 10 minut na początku na niskich obrotach, a potem na średnich. Cały czas miksując dodawać po trochu stopione i wystudzone do letniej temperatury masło. Miksować całość przez 5-7 minut. Miskę z ciastem przykryć i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Kiedy ciasto rośnie przygotować masę serową.

Wymieszać ser z żółtkiem, cukrem i cukrem waniliowym.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać, żeby je odgazować. Przełożyć je do tortownicy o średnicy 30 cm wyłożonej papierem do pieczenia.

Na ciasto wyłożyć kopczyki z sera zachowując między nimi odstępu (jak na poniższym zdjęciu).


Ciasto przykryć ściereczką i ponownie odstawić do wyrastania na pół godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.

Posmarować całość rozbełtanym jajkiem (ciasto i ser) i przestrzenie pomiędzy kopczykami sera posypać kruszonką (jak na poniższym zdjęciu).

Wstawić ciasto do piekarnika i piec przez 40 minut.

Wystudzone można dodatkowo posypać cukrem pudrem.




poniedziałek, 18 stycznia 2021

Açma - tureckie bajgle


Nie jest łatwo wrócić do blogowania po tak długiej (prawie dwumiesięcznej) nieobecności. Chciałabym Wam dużo powiedzieć, ale czasu nie da się nadrobić i co minęło, to minęło. Przepadły moje plany świątecznych postów z przepisami, recenzjami książek kulinarnych i pomysłami na prezenty.

Zamiast pisać, planować i cieszyć się świąteczną atmosferą spędziłam z mężem cztery tygodnie w łóżku chorując na covid. Opiekowaliśmy się sobą nawzajem, rozmawialiśmy i oglądaliśmy filmy. Nie gotowałam przez miesiąc, bo nie byłabym w stanie ustać w kuchni przez 10 minut. Dodatkowo całkowita utrata smaku i węchu nie sprzyjała gotowaniu.

Przez ten czas żywiliśmy się domowymi obiadami dostarczanymi pod drzwi przez moją mamę i dobrociami dostarczanymi przez znajomych. To było wspaniałe i sprawiające radość, kiedy dostawałam wiadomość, że coś wisi w torbie na furtce. A były tam croissanty, rzemieślnicze chleby, zupy, miody, konfitury, kiszonki, słodkości, a nawet kwiaty. Po każdej torbie z darami wzruszałam się bardzo na myśl ile dobroci jest w ludziach. Niektórzy przejeżdżali pół miasta, żeby przywieść bułeczki.

Dni mijały, święta zbliżały się wielkimi krokami, a my nawet o nich nie myśleliśmy.

Dwa dni przed nimi postawiliśmy w domu małą sosnę, zawiesiliśmy na niej maleńkie białe lampki i wzięliśmy się wspólnie za gotowanie. Plan był minimalny. Barszcz, uszka, śledzie, pasztet i słodkości. Wszystko robiliśmy razem przy dużym stole. I wiecie co. To było najlepsze świąteczne gotowanie w moim życiu. Wspólne siekanie, doprawianie, lepienie. Mąż zrobił śledzie tworząc własne, nowe przepisy (na śledzie tom yum i tom kha), ulepił uszka, mielił mak i próbował wszystkiego. Ja ugotowałam barszcz, upiekłam śmietanowca z przepisu babci i zrobiłam kluski z makiem (pierwszy raz w życiu). 
Te święta były całkowicie inne niż wszystkie wcześniejsze. Bez tłumu rodziny, wielkiej ilości potraw i dziesiątków prezentów. I wiecie co. Wszyscy stwierdziliśmy, że to były jedne z najpiękniejszych świąt. 

Teraz wróciłam już do pracy i wracam powoli do wcześniejszego życia. Długa jeszcze przed nami droga w dochodzeniu do formy, ale już jesteśmy na tej drodze, kiedy jest codziennie lepiej, a nie gorzej. 

Mam nadzieję, że uda mi się również wrócić do regularnego blogowania.
Na pierwszy ogień mam dla Was przepis na tureckie bułeczki w formie bajgli. Są cudowne w smaku. Miękkie, puszyste, delikatne, maślane, z miękką skórką i aromatycznym miąższem.
Mają trochę nietypową metodę przygotowania, ale nie jest ona trudna. W przepisie starałam się szczegółowo opisać sposób ich formowania. Mam nadzieję, że dodatkowe zdjęcia będą też dla Was pomocne. 

Te bułeczki są naprawdę pyszne i jestem pewna, że pokochacie ich smak. Pasują równie dobrze do słonych i jak i do słodkich dodatków. Dobrze się tostują, więc jak coś zostanie, nie zmarnuje się. Możecie je także zamrozić.
 

Açma - tureckie bajgle 

150 ml letniego mleka
150 ml oliwy z oliwek (extra vergine)
150 ml letniej wody
7 g suchych drożdży 
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
700 g mąki pszennej (typu 550)
75 g bardzo miękkiego masła

wierzch
50 ml mleka
1 jajko
nasiona sezamu

Mleko i wodę wlać do miski. Dodać cukier i drożdże i wymieszać do rozpuszczenia drożdży. Dolać oliwę i ponownie wymieszać. Dodać połowę mąki i wymieszać łyżką. Dosypać sól i resztę mąki. Miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta (około 10 minut). 
Miskę przykryć folią i odstawić ciasto do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać dłońmi, żeby je odgazować. Następnie podzielić je na 8 równych części. 
Ciasto nie wymaga podsypywania mąką przy formowaniu. 


Ciasto podzielone na 8 równych części

Każdą część podzielić na dwa. 


Każda część ciasta podzielona na dwa

Obydwie połówki jednej części ciasta lekko spłaszczyć dłonią i rozwałkować dość cienko na podłużne placki.


Rozwałkowane obydwie połówki ciasta na cienkie placki

Każdy placek posmarować z jednej strony bardzo miękkim masłem.


Placki ciasta posmarowane masłem

Placki zrolować wzdłuż dłuższego boku.


Posmarowany masłem placek w trakcie rolowania i zrolowany


Zrolowane dwie połówki jednej porcji ciasta

Połączyć dwa wałki ciasta ściskając mocno jego końce


Połączone dwa wałki z ciasta

Wałki ciasta zwinąć spiralnie.
Ja najchętniej robię to trzymając w powietrzu w lewej dłoni wałki ciasta w miejscu połączenia, a prawą je zwijam. Ciasto pod wpływem ciężaru lekko się rozciąga i pomaga to w uzyskaniu odpowiedniej grubości wałków.


Zrolowane dwa wałki ciasta w spiralę

Ze spirali utworzyć obwarzanek (bajgla), łącząc  końcówki.
Bajgla położyć na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując odstępy. Ja kładłam po 4 sztuki bajgli na 1 blasze.
Tak samo postąpić z resztą kawałków ciasta formując z nich bajgle.

Bajgle odstawić do ponownego wyrośnięcia na około 30 minut.

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. (góra - dół)

Wyrośnięte bajgle posmarować rozbełtanym jajkiem z mlekiem i posypać sezamem.
Wstawić do piekarnika (po jednej blasze naraz) i piec około 20 minut na złocisto.

Bajgle można jeść na ciepło lub po wystudzeniu.

Bajgle dobrze mrożą się.



Przepis Bartek Kieżuń z książki "Stambuł do zjedzenia"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails