niedziela, 21 czerwca 2020

Na powitanie lata. Brioszkowe rogaliki z truskawkami


 To jest dziwny tydzień. Tydzień, w którym dużo rzeczy psuje się. Zaczęło się od akwarium. Mamy je odkąd jesteśmy razem. Mieszkały w nim przez te lata dziesiątki rybek, ale chcieliśmy już zakończyć rybią przygodę. Z gromady ryb zostały dwie, które miały spokojnie zakończyć żywot i wtedy mieliśmy zlikwidować akwarium. Te dwie ryby były niezwykle żywotne, bo miały już osiemnaście lat! i wyglądało na to, że jeszcze pobędą z nami. Z jednej strony chciałam już odzyskać miejsce, które zajmowało 110 litrowe akwarium, ale z drugiej nie przyszłoby mi do głowy, żeby przyspieszyć ten moment. George i Wypłosz miały w nim żyć w idealnych warunkach tyle ile będą chciały. Na początku tygodnia akwarium zaczęło przeciekać. Z każdą godziną coraz mocniej i trzeba było działać. Uszczelnienie takiego wielkiego zbiornika wody nie jest łatwe i często bardzo nieskuteczne. Z pomocą przyszedł syn, który znalazł im naprawdę dobry dom z 300 litrowym akwarium i ludźmi, którzy z radością je przygarnęli. Z jednej strony nadszedł ten dzień, na który czekałam i mogliśmy zlikwidować akwarium, ale z drugiej to była bardzo smutna chwila. Nie przypuszczałam, że tak to przeżyję, kiedy te dwie ryby po tylu latach znikną z naszego życia. Dobrze, że mogą żyć dalej w dobrych warunkach. 

Minęły dwa dni i odpadło pokrętło w zmywarce. Nie można było go wsadzić, bo jakaś część się ułamała. Moja zmywarka jest stara jak świat (ma chyba 25 lat) i wiele razy chciałam ją zmienić na nowszy model (chociaż ten ma opcje full wypas). Zepsuła się tylko raz, a dokładnie zepsuł się zamek w jej drzwiczkach. Znalazłam wtedy jakiegoś fachowca z ogłoszenia, bo stwierdziłam, że zanim przywiozą nową, to niech ta działa (nie lubię zmywać w ręku i mam mały zlew). 
Przyjechał majster, popatrzył, pooglądał, pocmokał i przemówił: pani to ma skarb. Nie wiedziałam o czym mówi. O moim mężu ;), o moim pierścionku zaręczynowym ;) czy o czymś innym z czego wartości nie zdaję sobie sprawy. 
Okazało się, że moim skarbem jest moja stara zmywarka. Majster z czułością o niej mówił. Tłumaczył mi, że już nie robi się takiego sprzętu. Tak niezawodnego i takiej jakości. Że to model zrobiony w Szwecji na tamtejszy rynek i że będzie działał jeszcze wiele lat. 
Po takich wiadomościach przeszła mi ochota na nowy model i spojrzałam innym okiem na moją zmywarkę. Doceniłam staruszkę i zdecydowałam, że do czasu kiedy nie zepsuje się w niej coś dużego, zostanie z nami. Jutro dzwonię do fachowca, który potrafił docenić staruszkę i zobaczymy co będzie dalej. Tymczasem zmieniam programy czubkiem noża :)

Mój piekarnik nie jest tak stary jak zmywarka, ale pracuje za dwóch albo i trzech. Używam go codziennie, a często kilka razy dziennie. Czasami działa i 24 godziny non stop (na przykład przy pieczeniu pumpernikla) albo ciężko pracuje nagrzewając się do 300 stopni C do pieczenia pizzy. Lubię ten mój piekarnik, bo ma wiele zalet i znamy się jak łyse konie. No i nie jest skłonny do psucia się. Kiedyś miał wymienianą dolną grzałkę, ale to było dawno temu.

Dzisiaj rano wspólnie zaczęliśmy dzień z moim piekarnikiem. Przy jego pomocy zrobiłam brioszkowe rogaliki, na które przepis znajdziecie poniżej. Upiekł je pięknie i kiedy włączyłam go ponownie po pewnym czasie, okazało się, że dolna grzałka nie grzeje. Moje plany chlebowe i świeżo dokarmiony zakwas będą musiały poczekać. Nie wiem jak długo, ale nie planuję na razie szukać nowego modelu. Jeszcze parę lat temu chętnie wymieniłabym stare na nowe, ale teraz wolę naprawiać. Moje podejście do produkcji śmieci zmieniło się diametralnie i naprawa starego sprzętu sprawia mi tyle samo radości co zakup nowego. Oczywiście, kiedy naprawa nie będzie miała sensu, to wtedy pojawi się nowa zmywarka czy piekarnik, ale póki można naprawić będę to robić. 

Czas już skończyć rozprawiać o psujących się sprzętach, a zacząć pisanie o czymś przyjemnym. Tak przyjemnym jak nadziewane, delikatne, miękkie i puszyste rogaliki brioszkowe. Te rogaliki mają same zalety. Są proste do zrobienia, a dzięki nocnemu wyrastaniu, rano wystarczy kilka chwil, żeby cieszyć się ich smakiem. 
Ja swoje rogaliki nadziałam truskawkami, ale idealnie sprawdzą się i inne owoce: jagody, morele, maliny, porzeczki, ale również dowolna konfitura czy nadzienie z sera lub kawałki czekolady albo marcepana. Sekretem tych pysznych rogalików jest ciasto, a co do nich włożycie zależy tylko od Was.

Ciasto jest delikatnie słodkie. Jeżeli chcecie słodsze dodajcie 1 łyżkę cukru więcej. 



Brioszkowe rogaliki z truskawkami

ciasto
15 g świeżych drożdży
70 ml letniego mleka
350 g mąki pszennej (typu 550)
2 jajka (w temperaturze pokojowej)
50 g (3 łyżki) drobnego cukru
duża szczypta soli
skórka starta z 1/2 cytryny
100 g miękkiego masła

nadzienie
truskawki lub inne owoce (jagody, morele, porzeczki, maliny)
kawałki czekolady, marcepana (opcjonalnie)
dowolna konfitura (opcjonalnie)

wierzch
1 jajko
płatki migdałów
cukier puder (opcjonalnie)

Do miseczki wlać ciepłe mleko i dodać drożdże i 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Wymieszać i odstawić na 10 minut. Do miski miksera wsypać resztę mąki, resztę cukru i sól. Wymieszać. Zrobić w środku zagłębienie i dodać zaczyn drożdżowy, rozbełtane jajka i skórkę z cytryny. Miksować całość (końcówki haki) przez około 5-7 minut. Dodać bardzo miękkie masło i miksować całość przez 10 minut.
Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. 

Na drugi dzień.
Truskawki lub inne duże owoce pokroić na około 1 - 1,5 cm kawałki. 
Podsypać mąką blat. Wyłożyć ciasto i podzielić je na pół. Przyrządzić rogaliki z jednej połowy ciasta, a w tym czasie drugą przechowywać w lodówce. 
Połowę ciasta uformować w kulę, spłaszczyć ją, a następnie rozwałkować na koło na grubość 5-7 mm. Ostrym nożem pociąć na 8 części. U podstawy każdej części nałożyć kawałki owoców i posypać je cukrem. Zwinąć ciasto w formę rogalika i położyć go na blasze wyłożonej papierem do pieczenia z zachowaniem odstępów. Końcówka rogalika powinna znaleźć się na spodzie. Blachę z rogalikami przykryć ściereczką. Tak samo przygotować drugą blachę wykorzystując drugą część ciasta.

Odstawić rogaliki na 20-40 minut do wyrośnięcia. Czas wyrastania uzależniony jest od temperatury w pomieszczeniu.

Wierzch rogalików posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać płatkami migdałów.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C (góra -dół). Wstawić jedną blachę na środkowy poziom i piec na złoto około 12 - 15 minut.

Upieczone rogaliki przełożyć na kratkę do lekkiego wystudzenia, a następnie posypać je cukrem pudrem.
Następnie upiec drugą blachę rogalików. 





wtorek, 16 czerwca 2020

Dacquoise migdałowo pistacjowe z kremem pâtissière i z truskawkami.



Mam wrażenie, że na targach u sprzedawców panują mody na różne odmiany truskawek. Parę lat temu królowały Senga Sengana i Marmolada i praktycznie ciężko było kupić inne, jeszcze dawniej Polka, Dukat i Kama, a teraz Azja, Rumba i Roxana. Marzy mi się sytuacja, gdzie na targu dostępne są przeróżne odmiany i mogę wybierać truskawki kierując się smakiem i własnymi preferencjami, a nie panującym trendem wsród plantatorów. 

Prawdziwe kaszubskie truskawki to ideał, ale dostępny tylko kiedy wyjeżdżamy na północ. 

Truskawki, które kupuję są dobre, ale daleko im do ideału. Pachnących, aromatycznych, słodkich i soczystych. Szczerze mówiąc w trakcie sezonu udaje mi się takie zjeść tylko kilka razy. 
Często mówi się, że polskie truskawki są najlepsze. Niestety moje własne doświadczenia nie potwierdzają tej teorii. Może to zabrzmi jak niepopularne wyznanie, ale mam wrażenie, że kiedyś łatwiej było kupić dobre truskawki. Teraz są piękne, duże, wyglądają jak prosto z reklamy, ale smak nie idzie w parze z wyglądem. Może to tylko moje odczucia i mój pech w zakupie, ale bliżej smakowemu ideałowi były truskawki dojrzewające w fińskim słońcu.

A jakie są Wasze truskawkowe doświadczenia? Jakie odmiany kupujecie i gdzie?

Mam też dzisiaj dla Was przepis na idealne, wiosenne ciasto z truskawkami. Ciasto to cienki dacquoise pistacjowo migdałowy, warstwa kremu budyniowego (crème pâtissière) i truskawki. Połączenie tego kremu i truskawek to taki francuski klasyk, który znajdziecie w każdej tamtejszej cukierni. połączenie znane i popularne, ale tak dobre, że chyba nigdy się nie znudzi. W dzisiejszym przepisie spód to nie klasyczne kruche ciasto, ale miękko chrupiący dacquoise. To świetne połączenie. Szczególnie, że truskawki i pistacje tworzą zgraną kompozycję. Jeżeli nie macie pistacji, możecie użyć w zastępstwie migdałów. Też będzie dobre. 

W cieście jest mały dodatek pasty pistacjowej. Co zrobić jeżeli jej nie macie?
Możecie użyć tzw. masła pistacjowego (lub migdałowego lub zrobionego z innych orzechów) albo zmiksować na pastę obrane pistacje. Miksując w malakserze na wysokich obrotach orzechy po paru minutach uzyskacie gładką pastę. W razie czego możecie pominąć ten składnik i dodać więcej pistacji lub migdałów. 



 Dacquoise pistacjowe z truskawkami

ciasto dacquoise 
6 białek
160 g cukru pudru
25 g pasty pistacjowej (masła pistacjowego)
140 g migdałów (mielonych)
60 g drobnego cukru
35 g pistacji (mielonych)

crème pâtissière
250 ml mleka
3 żółtka
50 g drobnego cukru
25 g mąki pszennej
15 g skrobi kukurydzianej (ewentualnie ziemniaczanej)
100 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)

wierzch
500 - 700 g truskawek
30 g posiekanych pistacji (opcjonalnie)
skórka starta z 1 limonki
cukier puder

Przygotować crème pâtissière. 
W misce wymieszać żółtka, cukier, mąkę i skrobię. W rondelku zagotować mleko. Mieszając masę żółtkową (najwygodniej trzepaczką) dolewać cienkim strumieniem gorące mleko. Jeszcze chwilę mieszać i przelać masę z powrotem do rondelka. Cały czas mieszając doprowadzić masę do zagotowania i zgęstnienia. Przełożyć masę do miski i przykryć folią spożywczą (tak, żeby dotykała masy). Pozostawić masę do całkowitego wystudzenia. Krem można przyrządzić dzień wcześniej. 

Przyrządzić ciasto. 
Wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 24 lub 26 cm. 
Nagrzać piekarnik do 150 stopni z termoobiegiem albo 160 stopni (góra - dół).

Zmiksować na sztywno białka z cukrem pudrem. 
Jeżeli używacie pasty pistacjowej, to włóżcie ją do miseczki, dodajcie 1-2 łyżki ubitych białek i wymieszajcie, żeby rozrzedzić pastę. Dodajcie do piany i delikatnie wmieszajcie.
Mielone pistacje i migdały wymieszać z cukrem i dodać do piany. Delikatnie wymieszać szpatułką.
Masę przełożyć do formy i wstawić do piekarnika. Piec 25-40 minut (w zależności od wielkości formy). Wyjąć ciasto i pozostawić do wystudzenia. 
Ciasto można upiec dzień wcześniej.

Ubić zimną śmietanę na sztywno.
Crème pâtissière zmiksować na gładką masę. Dodać ubitą śmietanę i delikatnie wymieszać całość szpatułką do połączenia.

Na ciasto wyłożyć równomiernie krem. Na nim ułożyć truskawki pokrojone na grube plastry. Owoce posypać tartą skórką z limonki, cukrem pudrem i posiekanymi pistacjami.



Przepis Eric Kayser z książki " Les tartes d'Eric Kayser"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails