piątek, 25 października 2019

Zupa dyniowo kokosowa (z pieczonych warzyw) i kilka słów o odmianach dyń


Kiedy na zewnątrz robi się chłodniej, a niebo spowijają chmury, wracam do intensywnego gotowania zup.

W tygodniu, kiedy czasu mam mniej, są to najczęściej zupy z pieczonych warzyw. Pieczenie intensyfikuje ich smak i tworzy wrażenie, że zupa sama się robi. Do tego po domu rozchodzi się piękny zapach i ciepło.

Dynie w mojej kuchni obecne są przez całą jesień i prawie całą zimę (tak długo, jak dostępne są na targu).
Jesienią robię ich pewien zapas, bo chcę mieć je pod ręką i w różnorodnych odmianach. 
Smak dyniowych dań, potrafi bardzo różnić się w zależności od użytej odmiany. Z jednej dyni zupa wychodzi intensywna w smaku i kolorze, a z drugiej wodnista i mdła. Najrzadziej kupuję te olbrzymie dynie, bo potrafią zrobić wrażenie swoim rozmiarem i wyglądem, ale już nie swoim smakiem.

Kiedy dynia sprawia kłopot w obieraniu (potrafią być twarde jak kamień) i nie chcę ryzykować pocięcia dłoni, to kawałki dyni piekę razem ze skórą i obieram już po upieczeniu.

Niektóre odmiany dyń można piec/gotować ze skórą i jeść je w całości bez obierania.

Lubię zmieniać odmiany dyń, kiedy robię z nich zupę, bo z każdą odmianą wychodzi inny smak.

Obecnie moją ulubioną dynią jest delica. O zwartym, intensywnym w smaku i trochę mączystym miąższu.

Na poniższych zdjęciach znajdziecie różne odmiany dyń i podpisy, do czego się najlepiej nadają. 

Bardzo mnie cieszy, że z roku na rok mamy dostępne coraz to nowe odmiany. Mam wrażenie, że rzadko które warzywo występuje w takiej różnorodności. 

A pamiętam (jakby było to wczoraj ;-)), kiedy w czasie naszego trzyletniego rumuńskiego okresu w życiu, przywoziliśmy z Bukaresztu dynie piżmowe, bo były one w Polsce praktycznie niedostępne. A teraz...
Tylko pozostaje się tym cieszyć i korzystać maksymalnie.

W poniższym przepisie znajdziecie połączenie dyni z mlekiem kokosowym i harissą. Lubię nadawać delikatnym zupom, trochę charakteru, a harissa idealnie się do tego nadaje.
Najlepiej dajcie na początek mniejszą ilość przyprawy, żeby sprawdzić Wasz smak, bo dodać więcej przypraw zawsze można, a odwrotnie...

Ja lubię gęste zupy, ale najlepiej samemu dobrać sobie idealną gęstość (która również zależy od odmiany dyni i ziemniaków) dodając więcej/mniej mleka kokosowego i wody z ugotowanych ziemniaków.

I jeszcze zachęcam Was do czytania składu mleka kokosowego. Ja używam takiego, w którego składzie jest tylko kokos (85%) i woda, ale w sprzedaży jest wiele ze składem długości krótkiego poematu.





















Zupa dyniowo kokosowa 
 (z pieczonych warzyw) 

1400 g dyni (waga po obraniu i usunięciu środka z pestkami)
300 g cebuli
200 g marchwi
3-4 łyżki oliwy 
300 g ziemniaków
250 - 400 ml wody z gotowania ziemniaków
300 ml mleka kokosowego*
2 łyżeczki pasty/przyprawy harissa**
skórka z 1/2limonki
sok z 1/2 - 1 limonki
1 łyżeczka świeżego tartego imbiru
sól
posiekana kolendra
jogurt z mleka kokosowego lub inny naturalny

Dynię pokroić na 4-5 cm kawałki, obraną marchew na 2-3 cm kawałki, a cebulę (obraną na ćwiartki).
Warzywa wyłożyć na blachę, polać oliwą i wymieszać, żeby tłuszcz pokrył warzywa.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni i piec do miękkości i lekkiego zrumienienia końców. U mnie to trwa około pół godziny.

Kiedy warzywa się pieką, ugotować ziemniaki. Odlać je (pozostawiając wodę z gotowania ziemniaków) i przełożyć do garnka. Dodać upieczone warzywa, sól, mleko kokosowe, 250 ml wody z gotowania ziemniaków, starty imbir, harissę, sok i skórkę z limonki.

Zmiksować na gładką masę i ewentualnie rozrzedzić zupę wodą z ziemniaków i doprawić do smaku.

Podawać z posiekaną kolendrą i jogurtem

*używam mleka kokosowego, w którego składzie jest tylko kokos (85%) i woda

**Jeżeli nie mam harissy w paście, to używam mieszanki przypraw harissa firmy Kotanyi (TAKIEJ)




2 komentarze:

  1. Jakie piękne, i tyle rodzajów w jednym miejscu!...też uwielbiam dynie. U mnie jutro na obiad dyniowe ravioli z masłem szałwiowym :)....Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie ravioli. Mogłabym je jeść codziennie.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails