niedziela, 1 września 2019

Piknik. Część pierwsza. Empanady - dwa przepisy.


Zwyczaj piknikowania można powiedzieć, że wyssałam z mlekiem matki ;-)
Od małego bobasa dużo podróżowałam z rodzicami. Jeździliśmy blisko i daleko. Rodzice pakowali dzieciaki do samochodu, koce, kosze z jedzeniem i wyruszaliśmy w drogę. Jedzenie w podróży, to zawsze była dłuższa przerwa. Mama rozkładała koc, wyciągała wiktuały, tata szykował swoje niezbędniki podróżne: sztućce, talerze, kuchenkę gazową. Jako coś normalnego pamiętam, że w czasie podróży nad morze, gdzieś na Mazurach, jadaliśmy świeżo smażoną jajecznicę z pomidorami i czosnkiem. Na deser była herbata i ciasto drożdżowe.

Mam wrażenie, że jako dziecko zwiedziłam wszystkie zamki w Polsce, a u ich podnóża piknikowaliśmy.

Rodzice mieli specjalny zestaw piknikowy. Koc, kosze, sztućce zapakowane w lniany woreczek, termos, kubki i talerze, ostre noże, deseczki, scyzoryk z korkociągiem, kuchenkę gazową, garnek (w którym mama podgrzewała zupę na jesiennych lub zimowych wyjazdach)...

I ja mam tak samo tylko więcej ;-) 

Piknik potrafię zorganizować bardzo szybko. Większy, mniejszy, dla dwóch, czterech lub dziesięciu osób.

Jak jedziemy samochodem gdzieś dalej, to zawsze w bagażniku mamy przynajmniej jeden kosz, koc, talerze, szklane kieliszki, ostry nóż Opinel, deseczkę z drzewa oliwnego, oliwę, morską sól i jeszcze parę drobiazgów. Czyli zawsze jesteśmy przygotowani.

Często też organizujemy takie zaplanowane pikniki. Parę dni wcześniej wybieramy miejsce, ustalam menu i pakuję niezbędne rzeczy.

W ten weekend tak właśnie było.

Miejsce wybrała córka - park przy pałacu w Otwocku Wielkim. Sama kiedyś tam zorganizowała piknik i wiedziała, że miejsce nadaje się do tego wyśmienicie.

Jeszcze muszę Wam powiedzieć, że gen piknikowania przekazałam dzieciom. Oprócz tego, że bardzo je lubią, to sami też je organizują dla znajomych i przyjaciół. 

Czyli piknikowanie można nazwać naszą rodzinną tradycją. 

Co zabraliśmy ze sobą?

Rano upieczone empanady z dwoma rodzajami nadzienia, sałatkę ziemniaczaną z kaparami i sałatkę z kurczaka z curry i świeżym mango, chleb z jabłkami i bagietki od cudownej piekarki Moniku Waleckej, sałatkę z pomidorów, którą zrobiłam na miejscu, pesto i pastę z czarnych oliwek i suszonych fig, piklowane rzodkiewki w marynacie z imbirem i trawą cytrynową, schłodzone białe szwajcarskie wino Petite Arvine (które uwielbiam), lemoniadę z kwiatów lipy i drugą z zielonej herbaty, zimną galaretkę gin & tonic z białymi porzeczkami i ciasto migdałowe z jeżynami i termos pełen kostek lodu. 

Dzisiaj podam Wam dwa przepisy na empanady, a resztę przepisów wkrótce.

Empanady robię stosunkowo często (a chyba nie ma żadnego przepisu na nie na blogu!), bo bardzo je lubimy, a ich przygotowanie można rozłożyć w czasie.

Nadzienie jest intensywne w smaku i dobrze komponuje się z cienką warstwą kruchego, maślanego ciasta. Empanady dobre są do zapakowania i zabrania ze sobą. Smakują też na drugi dzień. 

A jeżeli zostanie Wam nadmiar nadzienia, to można go podgrzać z dodatkiem makaronu lub ryżu i obiad gotowy.

Do empanady lubię podać prostą sałatkę z pomodorów lub jakąś salsę.

One mają tylko jedną wadę. Empnady trzeba lepić trochę jak pierogi, a ja wyssałam z mlekiem matki piknikowanie, ale już nie lepienie pierogów ;-)

Za to ciasto oprócz tego, że po upieczeniu jest bardzo smaczne, to surowe jest bardzo plastyczne i łatwo z niego robić empanady.

 






Empanady z wołowiną i chorizo

ciasto

60 g miękkiego masła (w temparaturze pokojowej)
1/2 łyżeczki soli
375 g mąki pszennej tortowej
1 łyżka słodkiej papryki wędzonej
240 ml mleka (podgrzanego do letniej temperatury)

nadzienie
olej słonecznikowy do smażenia
600 g mielonej wołowiny
200 g kiełbasy chorizo
1 duża cebula (drobno posiekana)
4 duże ząbki czosnku (drobno posiekane)
1 łyżeczka mielonej papryki
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1 łyżka mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2 łyżki listków świeżego tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
1 łyżka listków świeżego oregano lub 3/4 łyżeczki suszonego
1 szklanka bulionu wołowego lub wody
4 dymki (cebulka i szczypior) posiekane
1 garść zielonych oliwek (wydrylowanych i posiekanych)

wierzch
1 jajko rozbełtane

Przygotować ciasto.

W misce zmiksować na okruszki masło z mąką, solą i papryką. Cały czas miksując dolewać mleko. Miksować do uzyskania gładkiego ciasta.

Uformować z niego dłońmi kulę, spłaszczyć ją, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.
Ciasto można przygotować dzień wcześniej.

Przygotować nadzienie.

Na dużej patelni rozgrzać olej. Smażyć na dużym ogniu mięso mieszając je drewnianą łyżką. W czasie smażenia rozbijać grudki mięsa, żeby składało się tylko z maleńkich kawałeczków.
Usmażone i lekko zrumienione przełożyć do miski.
Chorizo obrać ze skórki i pokroić w drobną kosteczkę.
Przełożyć je na patelnię i smażyć, aż lekkko się zrumieni. Przełożyć łyżką cedzakową (żeby tłuszcz pozostał na patelni) do miski z mięsem.

Dodać cebulę i czosnek i smażyć 5-10 minut na małym, mieszając od czasu do czasu, aż warzywa zmiękną, ale nie zbrązowieją.
Dodać paprykę, cayenne i kumin, Wymieszać i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.

Dodać koncentrat i zioła i smażyć kolejne 2 minuty.
Dodać mięso i chorizo i bulion/wodę. Wymieszać i dusić, aż większość płynu odparuje, a mięso będzie miękkie. W razie czego dolać więcej płynu.

Dodać posiekaną dymkę i oliwki. 
Posolić do smaku.

Dusić jeszcze 5 minut.
Przełożyć nadzienie do miski i odstawić do wystudzenia.

Nadzienie można przygotować dwa dni wcześniej i przechowywać w lodówce. 

Na podsypanym lekko mąką blacie wałkować porcjami ciasto na grubość ok. 2 mm.

Wycinać z niego koła o średnicy 10 cm lub mniejsze, nakładać nadzienie, zwilżyć brzegi wodą i sklejać empanady jak pierogi.

Układać empanady na blasze wyłożonej papierem do pieczenia  (u mnie 12 sztuk na 1 blasze), posmarować wierzch rozbełtanym jajkiem i piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 20-25 minut, do zezłocenia ciasta.

Studzić na kratce.

Jeść ciepłe lub w temperaturze pokojowej.


Empanady z wołowiną i papryką

ciasto

60 g miękkiego masła (w temparaturze pokojowej)
1/2 łyżeczki soli
375 g mąki pszennej tortowej
1 łyżka słodkiej papryki wędzonej
240 ml mleka (podgrzanego do letniej temperatury)

nadzienie
oliwa do smażenia
3 duże czerwone cebule (drobno posiekana)
4 duże ząbki czosnku (drobno posiekane)
500 g mielonej wołowiny
2 łyżeczki mielonego cynamonu
2 łyżeczki  mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1 puszka (400 g) siekanych pomidorów
2 liście laurowe
2 czerwone papryki (bez gniazd nasiennych, posiekane w drobną kostkę)
200 g pomidorków koktajlowych (przekrojonych na 4 części)
2 łyżki listków świeżego tymianku lub 1 łyżeczka suszonego
1 łyżka listków świeżego oregano lub 3/4 łyżeczki suszonego
1 szklanka bulionu wołowego lub wody
1 pęczek dymki (cebulka i szczypior) posiekane
garść rodzynek

wierzch
1 jajko rozbełtane

Przygotować ciasto.

W misce zmiksować na okruszki masło z mąką, solą i papryką. Cały czas miksując dolewać mleko. Miksować do uzyskania gładkiego ciasta.

Uformować z niego dłońmi kulę, spłaszczyć ją, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.
Ciasto można przygotować dzień wcześniej.

Przygotować nadzienie.

Na dużej patelni rozgrzać oliwę. Dodać cebulę i czosnek, posolić i smażyć 5-10 minut na małym, mieszając od czasu do czasu, aż warzywa zmiękną, ale nie zbrązowieją.

Dodać mięso i smażyć na dużym ogniu mieszając je drewnianą łyżką. W czasie smażenia rozbijać grudki mięsa, żeby składało się tylko z maleńkich kawałeczków.
Smażyć, aż mięso lekkko się zrumieni. 

Dodać cynamon i kumin, Wymieszać i smażyć jeszcze przez 1-2 minuty.

Dodać pomidory i zioła i liście laurowe dusićć 20 minut.
W międzyczasie na drugiej patelni podsmażać paprykę, aż będzie miękka. Dodać pomidorki i smażyć jeszcze 5-6 minut. Paprykę z pomidorkami dodać do mięsa. Dusić razem 5 minut.

Dodać posiekaną dymkę i rodzynki.
Dusić jeszcze 5 minut.

Posolić do smaku.

Przełożyć nadzienie do miski i odstawić do wystudzenia.

Nadzienie można przygotować dwa dni wcześniej i przechowywać w lodówce. 

Na podsypanym lekko mąką blacie wałkować porcjami ciasto na grubość ok. 2 mm.

Wycinać z niego koła o średnicy 10 cm lub mniejsze, nakładać nadzienie, zwilżyć brzegi wodą i sklejać empanady jak pierogi.

Układać empanady na blasze wyłożonej papierem do pieczenia  (u mnie 12 sztuk na 1 blasze), posmarować wierzch rozbełtanym jajkiem i piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 20-25 minut, do zezłocenia ciasta.

Studzić na kratce.

Jeść ciepłe lub w temperaturze pokojowej.






1 komentarz:

  1. Takie piknik są nie zapomniane na zdjęciach potrawy wyglądają smacznie.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails