wtorek, 26 stycznia 2021

Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

Już dawno nie było takiego stycznia. Mroźnego i śnieżnego. Mimo, że czasami marznę, to cieszę się, że mamy zimę. Kiedy pada, najchętniej siedzę w domu i patrzę na opadające płatki. Kiedy już napada i świat staje się biały i czysty, ubieramy się ciepło i wychodzimy na wieczorny spacer po okolicy. Rano, kiedy samochody rozjeżdżą śnieg, nigdy nie jest już tak pięknie. 

Dobrze robi mi ta zima. Grudniowo styczniowy pobyt nad morzem był jak życie w świecie równoległym. Puste plaże, ciemne noce, stłumione dźwięki szczekającego psa za oknem, księżyc w pełni, ogień w kominku, zapach lasu i szum morza utulający do snu były dopełnieniem cudownego wyjazdu. 

Stary rok pożegnaliśmy na plaży pijąc szampana i tańcząc. Nie zapomnę tych chwil.

Ostatni rok był dla mnie niełatwy, jak chyba dla większości z nas. Chciałam otrząsnąć się z tego co było ciężkie dla mnie i wejść w nowy rok silniejsza i pogodniejsza. I udało mi się. 

Mam nowe pomysły, plany i dużo energii.

Mój smak i węch nadal szwankuje, ale nie przeszkadza mi to już tak mocno w gotowaniu i pieczeniu. I realizacji nowych kulinarnych pomysłów.

Dzisiaj mam dla Was przepis na ostatni mój pomysł na ciasto. Chciałam połączyć smak wilgotnego, maślanego ciasta drożdżowego z nadzieniem z sera z dodatkiem wanilii, które było pragnieniem męża i z kruszonką z palonego masła, które uwielbiam.

Werdykt: wszyscy byli zachwyceni smakiem ciasta.

 Teraz czas, żebyście też je upiekli i spróbowali.


Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

kruszonka

100 g masła

100 g cukru pudru

150 g mąki pszennej tortowej (typu 450)


ciasto

500 g mąki pszennej (typu 550)

125 g drobnego cukru (25g + 100g)

20 g drożdży

2 jajka

skórka starta z 1 cytryny

125 g masła

170 ml mleka

duża szczypta soli


masa serowa

400 g białego sera śmietankowego (w temperaturze pokojowej)

100 g drobnego cukru

1 cukier waniliowy z prawdziwą wanilią

1 żółtko


1 roztrzepane jajko


Przygotować kruszonkę.

Włożyć masło do rondelka i podgrzewać, aż masło rozpuści się i nabierze bursztynowego koloru i zacznie pachnieć orzechowo. Przecedzić je przez sitko do miseczki. Odstawić do całkowitego wystudzenia. Dodać cukier puder i wymieszać łyżką. Dodać mąkę i wymieszać do połączenia. Palcami pokruszyć masę na kruszonkę. Wstawić kruszonkę do lodówki do stwardnienia.

Przygotować ciasto.

W miseczce wymieszać drożdże z 25 cukru, aż staną się płynne. Dodać letnie mleko i wymieszać. Do miski miksera wsypać mąkę i zrobić po środku dołek. Wlać do niego drożdże z mlekiem i odstawić na 10 minut. Dodać rozbełtane jajka, resztę cukru (100 g), sól i skórkę z cytryny. Miksować całość przez 10 minut na początku na niskich obrotach, a potem na średnich. Cały czas miksując dodawać po trochu stopione i wystudzone do letniej temperatury masło. Miksować całość przez 5-7 minut. Miskę z ciastem przykryć i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Kiedy ciasto rośnie przygotować masę serową.

Wymieszać ser z żółtkiem, cukrem i cukrem waniliowym.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać, żeby je odgazować. Przełożyć je do tortownicy o średnicy 30 cm wyłożonej papierem do pieczenia.

Na ciasto wyłożyć kopczyki z sera zachowując między nimi odstępu (jak na poniższym zdjęciu).


Ciasto przykryć ściereczką i ponownie odstawić do wyrastania na pół godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.

Posmarować całość rozbełtanym jajkiem (ciasto i ser) i przestrzenie pomiędzy kopczykami sera posypać kruszonką (jak na poniższym zdjęciu).

Wstawić ciasto do piekarnika i piec przez 40 minut.

Wystudzone można dodatkowo posypać cukrem pudrem.




poniedziałek, 18 stycznia 2021

Açma - tureckie bajgle


Nie jest łatwo wrócić do blogowania po tak długiej (prawie dwumiesięcznej) nieobecności. Chciałabym Wam dużo powiedzieć, ale czasu nie da się nadrobić i co minęło, to minęło. Przepadły moje plany świątecznych postów z przepisami, recenzjami książek kulinarnych i pomysłami na prezenty.

Zamiast pisać, planować i cieszyć się świąteczną atmosferą spędziłam z mężem cztery tygodnie w łóżku chorując na covid. Opiekowaliśmy się sobą nawzajem, rozmawialiśmy i oglądaliśmy filmy. Nie gotowałam przez miesiąc, bo nie byłabym w stanie ustać w kuchni przez 10 minut. Dodatkowo całkowita utrata smaku i węchu nie sprzyjała gotowaniu.

Przez ten czas żywiliśmy się domowymi obiadami dostarczanymi pod drzwi przez moją mamę i dobrociami dostarczanymi przez znajomych. To było wspaniałe i sprawiające radość, kiedy dostawałam wiadomość, że coś wisi w torbie na furtce. A były tam croissanty, rzemieślnicze chleby, zupy, miody, konfitury, kiszonki, słodkości, a nawet kwiaty. Po każdej torbie z darami wzruszałam się bardzo na myśl ile dobroci jest w ludziach. Niektórzy przejeżdżali pół miasta, żeby przywieść bułeczki.

Dni mijały, święta zbliżały się wielkimi krokami, a my nawet o nich nie myśleliśmy.

Dwa dni przed nimi postawiliśmy w domu małą sosnę, zawiesiliśmy na niej maleńkie białe lampki i wzięliśmy się wspólnie za gotowanie. Plan był minimalny. Barszcz, uszka, śledzie, pasztet i słodkości. Wszystko robiliśmy razem przy dużym stole. I wiecie co. To było najlepsze świąteczne gotowanie w moim życiu. Wspólne siekanie, doprawianie, lepienie. Mąż zrobił śledzie tworząc własne, nowe przepisy (na śledzie tom yum i tom kha), ulepił uszka, mielił mak i próbował wszystkiego. Ja ugotowałam barszcz, upiekłam śmietanowca z przepisu babci i zrobiłam kluski z makiem (pierwszy raz w życiu). 
Te święta były całkowicie inne niż wszystkie wcześniejsze. Bez tłumu rodziny, wielkiej ilości potraw i dziesiątków prezentów. I wiecie co. Wszyscy stwierdziliśmy, że to były jedne z najpiękniejszych świąt. 

Teraz wróciłam już do pracy i wracam powoli do wcześniejszego życia. Długa jeszcze przed nami droga w dochodzeniu do formy, ale już jesteśmy na tej drodze, kiedy jest codziennie lepiej, a nie gorzej. 

Mam nadzieję, że uda mi się również wrócić do regularnego blogowania.
Na pierwszy ogień mam dla Was przepis na tureckie bułeczki w formie bajgli. Są cudowne w smaku. Miękkie, puszyste, delikatne, maślane, z miękką skórką i aromatycznym miąższem.
Mają trochę nietypową metodę przygotowania, ale nie jest ona trudna. W przepisie starałam się szczegółowo opisać sposób ich formowania. Mam nadzieję, że dodatkowe zdjęcia będą też dla Was pomocne. 

Te bułeczki są naprawdę pyszne i jestem pewna, że pokochacie ich smak. Pasują równie dobrze do słonych i jak i do słodkich dodatków. Dobrze się tostują, więc jak coś zostanie, nie zmarnuje się. Możecie je także zamrozić.
 

Açma - tureckie bajgle 

150 ml letniego mleka
150 ml oliwy z oliwek (extra vergine)
150 ml letniej wody
7 g suchych drożdży 
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
700 g mąki pszennej (typu 550)
75 g bardzo miękkiego masła

wierzch
50 ml mleka
1 jajko
nasiona sezamu

Mleko i wodę wlać do miski. Dodać cukier i drożdże i wymieszać do rozpuszczenia drożdży. Dolać oliwę i ponownie wymieszać. Dodać połowę mąki i wymieszać łyżką. Dosypać sól i resztę mąki. Miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta (około 10 minut). 
Miskę przykryć folią i odstawić ciasto do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać dłońmi, żeby je odgazować. Następnie podzielić je na 8 równych części. 
Ciasto nie wymaga podsypywania mąką przy formowaniu. 


Ciasto podzielone na 8 równych części

Każdą część podzielić na dwa. 


Każda część ciasta podzielona na dwa

Obydwie połówki jednej części ciasta lekko spłaszczyć dłonią i rozwałkować dość cienko na podłużne placki.


Rozwałkowane obydwie połówki ciasta na cienkie placki

Każdy placek posmarować z jednej strony bardzo miękkim masłem.


Placki ciasta posmarowane masłem

Placki zrolować wzdłuż dłuższego boku.


Posmarowany masłem placek w trakcie rolowania i zrolowany


Zrolowane dwie połówki jednej porcji ciasta

Połączyć dwa wałki ciasta ściskając mocno jego końce


Połączone dwa wałki z ciasta

Wałki ciasta zwinąć spiralnie.
Ja najchętniej robię to trzymając w powietrzu w lewej dłoni wałki ciasta w miejscu połączenia, a prawą je zwijam. Ciasto pod wpływem ciężaru lekko się rozciąga i pomaga to w uzyskaniu odpowiedniej grubości wałków.


Zrolowane dwa wałki ciasta w spiralę

Ze spirali utworzyć obwarzanek (bajgla), łącząc  końcówki.
Bajgla położyć na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując odstępy. Ja kładłam po 4 sztuki bajgli na 1 blasze.
Tak samo postąpić z resztą kawałków ciasta formując z nich bajgle.

Bajgle odstawić do ponownego wyrośnięcia na około 30 minut.

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. (góra - dół)

Wyrośnięte bajgle posmarować rozbełtanym jajkiem z mlekiem i posypać sezamem.
Wstawić do piekarnika (po jednej blasze naraz) i piec około 20 minut na złocisto.

Bajgle można jeść na ciepło lub po wystudzeniu.

Bajgle dobrze mrożą się.



Przepis Bartek Kieżuń z książki "Stambuł do zjedzenia"

sobota, 21 listopada 2020

Maślane ciasto drożdżowe z jabłkami i nadzieniem daktylowo orzechowym


Jestem wielką miłośniczką daktyli, ale czasami wręcz ich nie znoszę. Wtedy, kiedy mają mało miąższu i grubą i twardą skórkę. Nie lubię ich też, kiedy w miąższu mają grudki skrystalizowanego cukru. Za to takie mięsiste, wręcz karmelowe w smaku są przepyszne. Najczęściej i najchętniej kupuję odmianę medjool. Te owoce są duże, z  miękkim i karmelowym w smaku miąższem. 
Jest dużo odmian daktyli. Najpopularniejsze to: medjool, dayri, zahdi, deglet noor, barhee, halawy, khadrawy, bhariPoszczególne odmiany różną się ilością wartości odżywczych. Dla przykładu przedstawiam Wam porównanie odmian deglet noor/medjool

wartość energetyczna - 282/277 kcal 
białko ogółem - 2,45/1,81 g
tłuszcz - 0,39/0,15 g
węglowodany - 75,03 g / 74,97 g 
błonnik - 8/6,7 g
witamina C – 0,4/0 mg
witamina B6  - 0,165/0,249 mg
kwas foliowy -  19/15 µg
witamina A – 10/149 IU 
witamina E – 0,05/0 mg
wapń – 39/64 mg
żelazo - 1,02/0,90 mg
magnez - 43/54 mg
fosfor - 62/62 mg
potas - 656/696 mg
sód – 2/1 mg
cynk - 0,29/0,44 mg

Źródło danych: USDA National Nutrient Database

Część daktyli jest konserwowanych chemicznie (benzoesanem sodu, sorbinianem potasu lub sodu), więc lepiej wybierać te całkowicie naturalne.

Daktyle są kaloryczne (100 g to 282 kcal), ale też bardzo zdrowe. Zawierają witaminę A i witaminy z grupy B i liczne pierwiastki mineralne, takie jak magnez, potas, żelazo, wapń, bor, cynk czy mangan.
  • Daktyle mają właściwości przeciwzapalne dzięki zawartości salicylanów, które w działaniu przypominają aspirynę, jednak są łagodniejsze dla żołądka. Są również bogatym źródłem błonnika i pomagają obniżyć poziom cholesterolu. Mają także właściwości alkalizujące. 
Jak macie daktyle i orzechy włoskie, to zróbcie koniecznie ciasto z dzisiejszego przepisu.
To ciasto jest bardzo bogate w smaku, maślane i wilgotne. Czasami mam ochotę na ciasta "na bogato" i to właśnie takie jest. Skoro daktyle obniżają poziom cholesterolu, to można zaszaleć z masłem;-)



Ciasto drożdżowe z jabłkami i nadzieniem daktylowo orzechowym

ciasto

zaczyn
250 ml mleka (letniego)
30 g świeżych drożdży
75 g cukru
190 g mąki pszennej typu 550

8 żółtek
2 jajka
175 g cukru
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1/4 łyżeczki soli
465 g mąki pszennej typu 550
250 g masła


nadzienie
125 g orzechów włoskich (grubo posiekanych)
100 g daktyli grubo posiekanych (waga bez pestek)
65 g płynnego miodu
30 g brązowego cukru
45 g syropu klonowego

wierzch
350 g jabłek
1 łyżka rozpuszczonego masła
1 łyżka cukru (białego lub brązowego)
1/4 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)

Przygotować zaczyn.
wymieszać w średniej wielkości miseczce drożdże z letnim mlekiem i cukrem. Dodać 190 g mąki i ponownie wymieszać. Odstawić na 10 -15 minut, aż zaczyn urośnie.

W międzyczasie rozpuścić masło w rondelku i pozostawić do wystudzenia do letniej temperatury. 
W misce miksera zmiksować na puszystą masę żółtka, jajka, cukier, wanilię i sól. Dodać zaczyn i miksować przez chwilę do połączenia. Dosypać mąkę, zmienić końcówki miksera na haki i wyrabiać ciasto na średnich obrotach przez około 10 minut. Cały czas miksując dodawać cienkim strumieniem. Kiedy masło połączy się z ciastem, miksować całość jeszcze przez 5 minut.
Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Kiedy ciasto rośnie przygotować nadzienie przez wymieszanie w miseczce wszystkich jego składników. 
Wysmarować masłem tortownicę o średnicy około 30 cm lub inną formę o podobnej objętości.

Wyrośnięte ciasto przez chwilę wyrabiać dłonią lub hakiem miksera, żeby je odgazować.
Połowę ciasta przełożyć do formy. Wyrównać powierzchnię i równomiernie rozprowadzić na nim nadzienie. Na nadzienie przełożyć resztę ciasta i ponownie wyrównać powierzchnię.

Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i pokroić je na ósemki. W miseczce wymieszać je z płynnym masłem, cukrem i ewentualnie cynamonem. Rozłożyć owoce na wierzchu ciasta.
Przykryć je ściereczką i odstawić do wyrastania na 30-45 minut.

Rozgrzać piekarnik do 165 stopni C i wstawić ciasto na środkowy poziom. Piec je 40 minut. Po tym czasie wierzch delikatnie przykryć kawałkiem folii aluminiowej i piec jeszcze około 25. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem i ewentualnie piec je jeszcze 5-10 minut dłużej.

Ciasto wspaniale smakuje na ciepło lub wystudzone.



poniedziałek, 16 listopada 2020

Duński pszenny chleb z trzema rodzajami ziaren


Ostatnio chleby i bułki piekę tylko w weekendy. Kiedy byliśmy na kwarantannie piekłam dużo częściej. Moje pieczenie zależy od wielu czynników. Czy mam dokarmiony zakwas, dużo czy mało czasu, czy kupiłam drożdże, czy do śniadania bardziej pasuje chleb czy bułki, czy poranek chcemy spędzić w łóżku oglądając kolejny odcinek The Crown. 

Domowy chleb, chociażby najprostszy sprawia masę przyjemności. W przygotowaniu i w jedzeniu. I dodajcie do tego ten zapach roznoszący się po domu.
Warto piec. 
Dzisiejszy przepis jest na duński, pszenny chleb z trzema rodzajami ziaren. Ziaren można użyć w dowolnych proporcjach, ale także tylko jednego rodzaju. Chleb świetnie nadaje się na tosty i kanapki. Długo zachowuje wilgotność.
bardzo dobrze mrozi się .




Duński pszenny chleb z ziarnami

Trekornsbrød

200 g (1 1/3 szklanki) mieszanki ziaren w dowolnych proporcjach (słonecznik, dynia, siemie lniane)

50 g masła

250 ml (1 szklanka) mleka

25 g świeżych drożdży

10 g (2 łyżeczki) soli

600 g (4 1/4 szklanki + 1 łyżka) mąki pszennej chlebowej typu 750 (ze zwykłej 550 też wyjdzie)

Do rondelka wsypać ziarna i zalać je 300 ml (1 1/4 szklanki) wody. Doprowadzić do zagotowania i gotować je na małym ogniu przez 2-3 minuty. Zdjąć z ognia i dodać masło. Mieszać do jego rozpuszczenia. Dolać mleko i wymieszać. Przelać całość do miski miksera.

Odstawić do wystudzenia do letniej temperatury. 

Dodać drożdże i wymieszać. Odstawić na 5 minut.

Dodać mąkę i sól. Miksować całość (końcówki haki) przez 10 minut do uzyskania elastycznego ciasta.

Przykryć miskę ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na 1 godzinę.

Formę keksówkę o wymiarach 23x13x8 cm wysmarować olejem o neutralnym smaku.

Przełożyć do niej ciasto. Wyrównać wierzch. Można również wierzch posypać 2-3 łyżkami ziaren.

Formę z ciastem odstawić do ponownego wyrastania na 30-45 minut.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. 

Wstawić foremkę do piekarnika i piec chleb przez 35 minut.

Upieczony chleb wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia.


Chleb świetnie nadaje się do tostowania.


 Przepis Magnus Nilsson z książki "The Nordic baking book"

sobota, 24 października 2020

Horn - norweskie rogale śniadaniowe


Nie zdawałam sobie sprawy, jak dawno nie publikowałam niczego na blogu. Wiedziałam, że minęło sporo czasu, ale że aż tyle...
Chyba największą trudnością dla mnie było znowu wpaść w rytm publikacji i znaleźć na to czas. A może potrzebowałam przerwy?

Mi również brakowało blogowania. Teraz się zmobilizowałam i odłożyłam wszystko na bok, żeby napisać Wam kilka słów i dać nowy przepis.

Za to Wasze pytania czy u mnie wszystko dobrze i wiadomości że tęsknicie do nowych przepisów były przemiłe.

U mnie wszystko dobrze. Kończę rodzinną kwarantannę ( a miałam właśnie być z mężem na pięknym wyjeździe w ciepłe strony). Coraz mniej planuję, żyję trochę z dnia na dzień, bo wiem, że w tym roku lepiej nic nie planować, bo życie zmienia się co chwilę.
Przez prawie cały okres kwarantanny nie jedliśmy pieczywa, więc dzisiejsze rogale smakowały jak delicje ;)

To tyle. Czas na przepis na norweskie rogaliki - horn.
Może wykorzystacie go na niedzielne śniadanie.
Przepis jest super prosty i szybki do zrobienia. Jeżeli nie chcecie zwijać rogali, możecie z tego ciasta zrobić okrągłe bułeczki. Ciasto w tych rogalach jest delikatne i miękkie. Skórka jest cienka.

Inne sprawdzone przepisy na rogale znajdziecie TUTAJ i TUTAJ (tutaj również znajdziecie moją metodę na zwijanie rogali) i TUTAJ

Z przepisu wychodzi 8 rogalików.
Najlepiej smakują w dniu wypieku.
Na drugi dzień można je opiec w tosterze.
Świetnie sprawdzą się jako grzanki do zupy. Wystarczy pokroić je w plastry lub kostkę i obsmażyć na maśle lub oliwie.


Horn

Norweskie rogale śniadaniowe


150 ml mleka (ciepłego lub w temperaturze pokojowej)

15 g świeżych drożdży

250 g mąki pszennej (typu 550)

1 płaska łyżeczka soli

1 łyżka cukru

25 ml oleju (rzepakowego, słonecznikowego)


wierzch

1 jajko

mak 


Wymieszać w misce miksera drożdże z mlekiem. Odstawić na 5 minut. Dodać wszystkie pozostałe składniki (oprócz jajka i maku) i miksować całość 5-7 minut do uzyskania gładkiego ciasta. 

Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na 30-60 minut. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Podzielić ciasto na 8 porcji i formować rogaliki używając metody jak w TYM przepisie. Z ciasta można również uformować okrągłe bułeczki.

Rogale ułożyć na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując odstępy.

Przykryć ponownie ściereczką i odstawić do ponownego wyrastania na 30 minut. Powinny urosnąć dwukrotnie.

Wyrośnięte posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać makiem (można pominąć)

Nagrzać piekarnik do 220 stopni C.

Na dno piekarnika wstawić dodatkową blachę z naczyniem wypełnionym gorącą wodą lub polać tę blachę wodą. Na środkowy poziom piekarnika wstawić blachę z rogalikami i piec 8-10 minut, aż wierzch ich stanie się złocisty. 

Jeść na ciepło lub po wystudzeniu.

Rogale dobrze mrożą się. 






Przepis Magnus Nilsson z książki "The Nordic baking book"

niedziela, 26 lipca 2020

Placuszki kukurydziane z guacamole i posypką z chleba i chorizo. Idealne na śniadanie lub letni obiad czy kolację.


Często ktoś zadaje mi pytanie: jak ty się z tym wszystkim wyrabiasz? Albo mówi z uznaniem: podziwiam ciebie, że tyle rzeczy robisz. Sprawia mi to wielką przyjemność i działa jak balsam na moją duszę, bo... mam wrażenie, że non stop nie wyrabiam się z tym co planuję. Potem dopada mnie kac psychiczny, kiedy zdaję sobie sprawę, że znowu nie zrealizowałam swoich planów. Może planuję za dużo, może przede mną jeszcze dużo pracy w organizacji czasu, a może wcale tak źle ze mną nie jest.

Dzisiaj zaplanowałam nowy post, potem stwierdziłam, że jednak nie wyrobię się, a teraz go piszę. Pakowanie ubrań na wakacje odłożyłam na jutro, malowanie paznokci też, ale może jednak coś jeszcze z tych rzeczy zrobię.

Stwierdziłam jednak, że jak dzisiejszy przepis odłożę na nie wiadomo kiedy, to będzie z nim tak jak z setką innych. Zostanie w moich archiwach i nie będę już miała nastroju na powrót do niego. A ten przepis wart jest zrobienia. 
To propozycja na śniadanie, ale raczej na takie weekendowe, a nie w pędzie w środku tygodnia. 

Mamy tu pyszne placuszki z dodatkiem kukurydzy, dobrze doprawione guacamole, jajko w koszulce i magiczną posypkę z chleba i chorizo. Wszystko to razem tworzy idealną kompozycję i może być jedzone w trakcie nieśpiesznego weekendowego śniadania, ale także stanowić letni obiad lub kolację w gorący dzień.

Możecie również wykorzystać osobno poszczególne elementy tego dania. 

Placuszki można jeść same, albo z dodatkiem jogurtu i odrobiny palonego masła z czosnkiem. 
Guacamole będzie świetnym dodatkiem do grzanki z chleba lub do kukurydzianych nachosów, a posypka sprawdzi się wspaniale jako posypka do zupy, ziemniaczanego purée, zapiekanki z warzyw, makaronu z oliwą lub sosem pomidorowym lub do kanapki z serem białym, kozim...

Jajko w koszulce możecie zastąpić jajkiem sadzonym.

No to tyle. Przepis jest już Wasz.



Placuszki kukurydziane z guacamole i posypką z chleba i chorizo

posypka
100 g czerstwego chleba na zakwasie
60 g kiełbasy chorizo
1 duży ząbek czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek

guacamole
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
1 papryczka chilli (bez błon wewnętrznych i gniazd nasiennych)
2 dojrzałe awokado
sok z 2 limonek
100 g pomidorków cherry lub zwykły pomidor
1 mała czerwona cebula
2 łyżki oliwy
garść listków i łodyg kolendry
sól

placki kukurydziane
100 g mąki orkiszowej jasnej (może być pszenna)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
1 średniej wielkości jajko
150 ml mleka
1 ząbek czosnku
100 g ziaren kukurydzy (mogą być z puszki lub mrożone)
2 cebulki dymki 
garść listków i łodyg kolendry
sól
olej do smażenia

4 jajka


Przyrządzić posypkę.

Chleb rozdrobnić na małe kawałki i odstawić do całkowitego wysuszenia. Można zostawić go na noc na talerzu lub dosuszyć w piekarniku.

Chleb włożyć do malaksera i rozdrobnić na maleńkie kawałki.
Przesypać je do miseczki. 
Chorizo obrać ze skórki i pokroić na półplasterki. Włożyć do malaksera wraz z pociętym na kawałki ząbkiem czosnku.
Zmiksować na pastę.
Na patelni rozgrzać oliwę. Dodać chorizo z czosnkiem i smażyć mieszając około 5 minut, aż stanie się chrupiące. Dodać okruchy chleba i smażyć mieszając około 2-3 minut. Przełożyć do miseczki.

Posypkę można przyrządzić 1-2 dni wcześniej i przechowywać w lodówce. Ogrzać do temperatury pokojowej przed podaniem.

Przyrządzić guacamole.

Obrany czosnek zetrzeć i włożyć do miski. Dodać kumin i bardzo drobno posiekane chilli. Z awokado wyjąć łyżką miąższ i włożyć do miski. Dodać sok z limonek i rozdrobnić awokado widelcem lub dłonią. Dodać pomidorki koktajlowe pokrojone na ćwiartki lub pomidora pozbawionego gniazd nasiennych i pokrojonego w kostkę. Dodać cebulę pokrojoną w drobną kostkę, oliwę i posiekaną kolendrę. Wymieszać i doprawić do smaku solą. Wstawić do lodówki na czas przygotowywania placuszków.

Przyrządzić placuszki.

Do miski wsypać mąkę, kumin, sól i proszek do pieczenia. Wymieszać. 
Jajko rozbełtać w miseczce. Dodać mleko, wymieszać i wlać do suchych składników. Wymieszać do połączenia. Dodać starty ząbek czosnku, cienko posiekane dymki wraz ze szczypiorem, kukurydzę i kolendrę. Wymieszać.

Rozgrzać na patelni olej i smażyć porcjami placuszki z 1 łyżki ciasta każdy.
Usmażone przechowywać w piekarniku rozgrzanym do 80 stopni na talerzu pod przykryciem z folii aluminiowej. 

Ugotować jajka w koszulce w zakwaszonej octem wodzie lub usmażyć sadzone.

Na talerzu układać po 4-5 placuszków, na to solidną porcję guacamole, na to jajko i obficie posypać posypką. Można również jeszcze listkami kolendry.


Przepis Rawinder Bhogal z książki "Jikoni"

poniedziałek, 20 lipca 2020

W upalne dni najlepsze są warzywa. Sałatka ziemniaczana z fasolką szparagową i surówka z marchwi (rewelacyjna(


W letnie gorące dni nie ma lepszej rzeczy do jedzenia niż sałatki i surówki. Na piknik, na podróż czy do pracy też. Można je przygotować wcześniej, łatwo zapakować na drogę i łatwo jeść. 

Sałatki ziemniaczane należą do moich ulubionych. Robię je na 100 sposobów, ale ciągle szukam jakiś nowych wersji. Teraz ziemniaki chciałam połączyć z fasolką szparagową i innymi warzywami dostępnymi o tej porze roku na targu. Do tego dużo ziół i lekki sos z oliwy. Kwintesencja lata. 

Drugi przepis, który mam dzisiaj dla Was jest na surówkę z marchewki. Ta surówka jest niesamowita w smaku. Bogata w smaki, odświeżająca, aromatyczna i uzależniająca. Wszystkie składniki idealnie się uzupełniają. 
To będzie mój kuchenny przebój lata i jesieni. Lubicie wyraziste smaki, połączenie pikantnego, słodkiego i kwaśnego?
Zróbcie ją koniecznie.


Sałatka ziemniaczana z fasolką szparagową

600 g ziemniaków 
500 g fasolki szparagowej
2 czerwone cebule
2-3 rzodkiewki
2 ogórki gruntowe lub małosolne
1 łyżka kaparów

sos
2 łyżki octu winnego
1/2 łyżeczki cukru
sól
1 łyżka posiekanej bazylii
1 łyżka posiekanego kopru
1 łyżka posiekanego szczypiorku
5-6 łyżek oliwy z oliwek
świeżo zmielony pieprz

Ziemniaki (małe - wyszorowane ze skórką, duże obrane) ugotować, odcedzić i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Można to zrobić dzień wcześniej.
Ziemniaki pokroić na 2 cm kawałki.

W miseczce wymieszać ocet z cukrem i solą (dałam 1/4 łyżeczki). Dodać cebulę pokrojoną na cienkie półplasterki. Wymieszać i odstawić.

Z fasolki odciąć końcówki i ugotować w osolonej wodzie na półtwardo. Odcedzić, przelać zimną wodą i pozostawić do wystudzenia.
Wystudzoną dodać do ziemniaków. Do warzyw dodać pokrojone w cienkie plastry rzodkiewki, ogórki (gruntowe obrane, małosolne - niekoniecznie) i kapary. 

Dodać posiekany koper, szczypiorek i bazylię. Dodać cebulę wraz z octem, oliwę i pieprz. Wymieszać całość i doprawić ewentualnie jeszcze solą i octem.
Sałatkę dobrze odstawić na parę godzin do lodówki, żeby smaki przegryzły się.

Surówka z marchwi

100 g rodzynek
450 g marchwi
1/2 łyżki nasion kuminu (kminu rzymskiego)
1-2 łyżeczki startego imbiru
1/2 dużego ząbka czosnku (startego)
1 papryczka chilli (pozbawiona nasion i pokrojona w drobne kawałeczki)
1 szklanka posiekanych liści i łodyg kolendry
2 łyżki soku z limonki
3 łyżki oliwy z oliwek
sól

Rodzynki wsypać do miseczki i zalać wrzątkiem. Odstawić na 15 minut, żeby napęczniały. Po tym czasie odsączyć i pozostawić na chwilę do podsuszenia.

Marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. 
Nasiona kuminu prażyć przez chwilę mieszając na suchej patelni. Nie doprowadzić do przypalenia. Nasiona przełożyć do moździerza i utrzeć. 

Do marchwi dodać odsączone rodzynki, kumin, imbir, czosnek, chilli, kolendrę, limonkę, oliwę i sól. 
Dobrze wymieszać i ewentualnie doprawić solą i większą ilością soku z limonki. Surówkę wstawić do lodówki na minimum 30 minut lub na całą noc, żeby smaki przegryzły się.


 



Przepis na surówkę z marchwi Samin Nosrat z książki " Salt, fat, acid, heat"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails