niedziela, 26 lipca 2020

Placuszki kukurydziane z guacamole i posypką z chleba i chorizo. Idealne na śniadanie lub letni obiad czy kolację.


Często ktoś zadaje mi pytanie: jak ty się z tym wszystkim wyrabiasz? Albo mówi z uznaniem: podziwiam ciebie, że tyle rzeczy robisz. Sprawia mi to wielką przyjemność i działa jak balsam na moją duszę, bo... mam wrażenie, że non stop nie wyrabiam się z tym co planuję. Potem dopada mnie kac psychiczny, kiedy zdaję sobie sprawę, że znowu nie zrealizowałam swoich planów. Może planuję za dużo, może przede mną jeszcze dużo pracy w organizacji czasu, a może wcale tak źle ze mną nie jest.

Dzisiaj zaplanowałam nowy post, potem stwierdziłam, że jednak nie wyrobię się, a teraz go piszę. Pakowanie ubrań na wakacje odłożyłam na jutro, malowanie paznokci też, ale może jednak coś jeszcze z tych rzeczy zrobię.

Stwierdziłam jednak, że jak dzisiejszy przepis odłożę na nie wiadomo kiedy, to będzie z nim tak jak z setką innych. Zostanie w moich archiwach i nie będę już miała nastroju na powrót do niego. A ten przepis wart jest zrobienia. 
To propozycja na śniadanie, ale raczej na takie weekendowe, a nie w pędzie w środku tygodnia. 

Mamy tu pyszne placuszki z dodatkiem kukurydzy, dobrze doprawione guacamole, jajko w koszulce i magiczną posypkę z chleba i chorizo. Wszystko to razem tworzy idealną kompozycję i może być jedzone w trakcie nieśpiesznego weekendowego śniadania, ale także stanowić letni obiad lub kolację w gorący dzień.

Możecie również wykorzystać osobno poszczególne elementy tego dania. 

Placuszki można jeść same, albo z dodatkiem jogurtu i odrobiny palonego masła z czosnkiem. 
Guacamole będzie świetnym dodatkiem do grzanki z chleba lub do kukurydzianych nachosów, a posypka sprawdzi się wspaniale jako posypka do zupy, ziemniaczanego purée, zapiekanki z warzyw, makaronu z oliwą lub sosem pomidorowym lub do kanapki z serem białym, kozim...

Jajko w koszulce możecie zastąpić jajkiem sadzonym.

No to tyle. Przepis jest już Wasz.



Placuszki kukurydziane z guacamole i posypką z chleba i chorizo

posypka
100 g czerstwego chleba na zakwasie
60 g kiełbasy chorizo
1 duży ząbek czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek

guacamole
1 ząbek czosnku
1/2 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
1 papryczka chilli (bez błon wewnętrznych i gniazd nasiennych)
2 dojrzałe awokado
sok z 2 limonek
100 g pomidorków cherry lub zwykły pomidor
1 mała czerwona cebula
2 łyżki oliwy
garść listków i łodyg kolendry
sól

placki kukurydziane
100 g mąki orkiszowej jasnej (może być pszenna)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
1 średniej wielkości jajko
150 ml mleka
1 ząbek czosnku
100 g ziaren kukurydzy (mogą być z puszki lub mrożone)
2 cebulki dymki 
garść listków i łodyg kolendry
sól
olej do smażenia

4 jajka


Przyrządzić posypkę.

Chleb rozdrobnić na małe kawałki i odstawić do całkowitego wysuszenia. Można zostawić go na noc na talerzu lub dosuszyć w piekarniku.

Chleb włożyć do malaksera i rozdrobnić na maleńkie kawałki.
Przesypać je do miseczki. 
Chorizo obrać ze skórki i pokroić na półplasterki. Włożyć do malaksera wraz z pociętym na kawałki ząbkiem czosnku.
Zmiksować na pastę.
Na patelni rozgrzać oliwę. Dodać chorizo z czosnkiem i smażyć mieszając około 5 minut, aż stanie się chrupiące. Dodać okruchy chleba i smażyć mieszając około 2-3 minut. Przełożyć do miseczki.

Posypkę można przyrządzić 1-2 dni wcześniej i przechowywać w lodówce. Ogrzać do temperatury pokojowej przed podaniem.

Przyrządzić guacamole.

Obrany czosnek zetrzeć i włożyć do miski. Dodać kumin i bardzo drobno posiekane chilli. Z awokado wyjąć łyżką miąższ i włożyć do miski. Dodać sok z limonek i rozdrobnić awokado widelcem lub dłonią. Dodać pomidorki koktajlowe pokrojone na ćwiartki lub pomidora pozbawionego gniazd nasiennych i pokrojonego w kostkę. Dodać cebulę pokrojoną w drobną kostkę, oliwę i posiekaną kolendrę. Wymieszać i doprawić do smaku solą. Wstawić do lodówki na czas przygotowywania placuszków.

Przyrządzić placuszki.

Do miski wsypać mąkę, kumin, sól i proszek do pieczenia. Wymieszać. 
Jajko rozbełtać w miseczce. Dodać mleko, wymieszać i wlać do suchych składników. Wymieszać do połączenia. Dodać starty ząbek czosnku, cienko posiekane dymki wraz ze szczypiorem, kukurydzę i kolendrę. Wymieszać.

Rozgrzać na patelni olej i smażyć porcjami placuszki z 1 łyżki ciasta każdy.
Usmażone przechowywać w piekarniku rozgrzanym do 80 stopni na talerzu pod przykryciem z folii aluminiowej. 

Ugotować jajka w koszulce w zakwaszonej octem wodzie lub usmażyć sadzone.

Na talerzu układać po 4-5 placuszków, na to solidną porcję guacamole, na to jajko i obficie posypać posypką. Można również jeszcze listkami kolendry.


Przepis Rawinder Bhogal z książki "Jikoni"

poniedziałek, 20 lipca 2020

W upalne dni najlepsze są warzywa. Sałatka ziemniaczana z fasolką szparagową i surówka z marchwi (rewelacyjna(


W letnie gorące dni nie ma lepszej rzeczy do jedzenia niż sałatki i surówki. Na piknik, na podróż czy do pracy też. Można je przygotować wcześniej, łatwo zapakować na drogę i łatwo jeść. 

Sałatki ziemniaczane należą do moich ulubionych. Robię je na 100 sposobów, ale ciągle szukam jakiś nowych wersji. Teraz ziemniaki chciałam połączyć z fasolką szparagową i innymi warzywami dostępnymi o tej porze roku na targu. Do tego dużo ziół i lekki sos z oliwy. Kwintesencja lata. 

Drugi przepis, który mam dzisiaj dla Was jest na surówkę z marchewki. Ta surówka jest niesamowita w smaku. Bogata w smaki, odświeżająca, aromatyczna i uzależniająca. Wszystkie składniki idealnie się uzupełniają. 
To będzie mój kuchenny przebój lata i jesieni. Lubicie wyraziste smaki, połączenie pikantnego, słodkiego i kwaśnego?
Zróbcie ją koniecznie.


Sałatka ziemniaczana z fasolką szparagową

600 g ziemniaków 
500 g fasolki szparagowej
2 czerwone cebule
2-3 rzodkiewki
2 ogórki gruntowe lub małosolne
1 łyżka kaparów

sos
2 łyżki octu winnego
1/2 łyżeczki cukru
sól
1 łyżka posiekanej bazylii
1 łyżka posiekanego kopru
1 łyżka posiekanego szczypiorku
5-6 łyżek oliwy z oliwek
świeżo zmielony pieprz

Ziemniaki (małe - wyszorowane ze skórką, duże obrane) ugotować, odcedzić i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Można to zrobić dzień wcześniej.
Ziemniaki pokroić na 2 cm kawałki.

W miseczce wymieszać ocet z cukrem i solą (dałam 1/4 łyżeczki). Dodać cebulę pokrojoną na cienkie półplasterki. Wymieszać i odstawić.

Z fasolki odciąć końcówki i ugotować w osolonej wodzie na półtwardo. Odcedzić, przelać zimną wodą i pozostawić do wystudzenia.
Wystudzoną dodać do ziemniaków. Do warzyw dodać pokrojone w cienkie plastry rzodkiewki, ogórki (gruntowe obrane, małosolne - niekoniecznie) i kapary. 

Dodać posiekany koper, szczypiorek i bazylię. Dodać cebulę wraz z octem, oliwę i pieprz. Wymieszać całość i doprawić ewentualnie jeszcze solą i octem.
Sałatkę dobrze odstawić na parę godzin do lodówki, żeby smaki przegryzły się.

Surówka z marchwi

100 g rodzynek
450 g marchwi
1/2 łyżki nasion kuminu (kminu rzymskiego)
1-2 łyżeczki startego imbiru
1/2 dużego ząbka czosnku (startego)
1 papryczka chilli (pozbawiona nasion i pokrojona w drobne kawałeczki)
1 szklanka posiekanych liści i łodyg kolendry
2 łyżki soku z limonki
3 łyżki oliwy z oliwek
sól

Rodzynki wsypać do miseczki i zalać wrzątkiem. Odstawić na 15 minut, żeby napęczniały. Po tym czasie odsączyć i pozostawić na chwilę do podsuszenia.

Marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. 
Nasiona kuminu prażyć przez chwilę mieszając na suchej patelni. Nie doprowadzić do przypalenia. Nasiona przełożyć do moździerza i utrzeć. 

Do marchwi dodać odsączone rodzynki, kumin, imbir, czosnek, chilli, kolendrę, limonkę, oliwę i sól. 
Dobrze wymieszać i ewentualnie doprawić solą i większą ilością soku z limonki. Surówkę wstawić do lodówki na minimum 30 minut lub na całą noc, żeby smaki przegryzły się.


 



Przepis na surówkę z marchwi Samin Nosrat z książki " Salt, fat, acid, heat"

czwartek, 16 lipca 2020

Dwa letnie przepisy na tarty. Francuski klasyk z pomidorami oraz tarta z kozim serem i marynowanymi burakami. Na prostym do zrobienia listkującym cieście.


O tej porze roku najchętniej jadłabym tarty. Do tego miska sałaty i kieliszek schłodzonego, białego wina i nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Na pikniki też najchętniej zabieram tarty, bo łatwo je przewieźć, podzielić na porcje, a niezjedzone resztki można zabrać do domu i zjeść na drugi dzień. Przeważnie robię tarty na kruchym cieście. Czasami jest to ciasto drożdżowe, a najrzadziej francuskie.
Ostatnio najchętniej robię tarty na kruchych cieście o listkującej strukturze, które przypomina ciasto francuskie, ale jest proste i szybkie do zrobienia.

Czasami robię od razu podwójną porcję ciasta i połowę zamrażam, żeby szybko mieć gotowy spód. 

Dzisiaj mam dla Was dwa przepisy na tarty. Jedna to francuski klasyk, który w składzie ma... musztardę z Dijon i pomidory. W pierwszym momencie może wydawać się, że to nieatrakcyjne połączenie, ale wierzcie mi, że te dwa składniki są dla siebie stworzone. I uprzedzę Wasze pytania. Najlepiej smakuje ta tarta właśnie z musztardą z Dijon. Oczywiście możecie potraktować ten przepis jako bazę i dodać coś jeszcze. Świetnie będzie pasować kozi ser z pleśnią (taki w roladce) położony na pomidorach pod sam koniec pieczenia. Upieczoną tartę możecie posypać kawałkami sera feta lub koziego twarożku. Albo listkami bazylii. 
Ja do tej tarty używam najchętniej różnych odmian pomidorów. Układam duże plastry, a przestrzenie pomiędzy nimi wypełniam pokrojonymi na pół małymi pomidorkami koktajlowymi.

Tę tartę można również upiec bez formy jako galette, zawijając boki do środka (tak jak np. w TYM przepisie).

Drugi przepis na tartę jako bazę nadzienia ma twarożek kozi. Po upieczeniu na wierzchu układam pokrojone w super cienkie plastry surowe buraki zamarynowane w oliwie, czosnku, cytrynie i tymianku. Buraki można zastąpić cukinią. Całość posypałam jeszcze listkami rukwi wodnej. Rukola też będzie się świetnie nadawać. 
Upieczoną tartę polewam jeszcze łyżeczką płynnego miodu. 
To wszystko tworzy idealne połączenie.

Tarty można jeść na ciepło albo wystudzone do temperatury pokojowej.

Na poniższym zdjęciu możecie jeszcze zobaczyć sałatkę ziemniaczaną i surówkę z marchwi (genialną). Przepisami na nie też się z Wami podzielę. 



Francuska tarta pomidorowa

ciasto 
210 g mąki pszennej tortowej
125 zimnego masła (pokrojonego w 1 cm kawałki)
1/2 łyżeczki soli
1 jajko lekko rozbełtane
2-3 łyżki zimnej wody

nadzienie
3 łyżki (60 g) musztardy z Dijon
3-4 pomidory pokrojone w 1 cm plastry
1/2 łyżeczki suszonego tymianku.
sól
2-3 łyżki oliwy

Wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia formę do tart o średnicy 23-24 cm. 

Do miski wsypać mąkę i sól. Wymieszać i dodać kawałeczki masła. Rozetrzeć masło z mąką palcami tworząc kruszonkę.Masło nie ma się idealnie połączyć z mąką. Dodać jajko i wodę i wymieszać wszystko zagniatając dłońmi lub mikserem. Składniki nie mają się idealnie połączyć. W cieście powinny być widoczne kawałeczki masła. 
Ciasto spłaszczyć na kształt dysku i zawinąć w folię. Wstawić do lodówki na godzinę lub całą noc.
Ciasto wyjąć z lodówki na 15 minut przed wałkowaniem i rozwałkować do rozmiaru formy. Boki powinny trochę wystawać poza brzegi formy. 
Spód ponakłuwać widelcem i wstawić ponownie do lodówki na 20 minut.

Rozgrzać piekarnik do 220 stopni C. 

Wyjąć formę do tarty z lodówki i spód posmarować musztardą. Na niej poukładać plastry pomidorów. Wierzch oprószyć solą.
Wstawić do piekarnika i piec 35 minut. Posypać wierzch tymiankiem i skropić oliwą.

Tarta przed wstawieniem do piekarnika
 Tarta serowa z burakami

ciasto 
210 g mąki pszennej tortowej
125 zimnego masła (pokrojonego w 1 cm kawałki)
1/2 łyżeczki soli
1 jajko lekko rozbełtane
2-3 łyżki zimnej wody

nadzienie
4 jajka
300 g serka (twarożku koziego) - w temperaturze pokojowej
1 ząbek czosnku (starty)
skórka starta z 1/2 cytryny
1/2 łyżeczki świeżego lub suszonego tymianku
150 g sera koziego w roladce

wierzch
2 obrane buraki pokrojone w jak najcieńsze plastry
sok z 1/2 cytryny
skórka z 1/4 cytryny
1/2 - 1 ząbek czosnku (starty)
2-3 łyżki oliwy
1/4 łyżeczki listków tymianku (używam świeżego)

1 łyżka miodu
1 garść rukwi wodnej albo rukoli

Wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia formę do tart o średnicy 23-24 cm. 

Wymieszać buraki z resztą składników (sok i skórka z cytryny, oliwa, czosnek, tymianek). Odstawić na minimum pół godziny. Można je przygotować dzień wcześniej.

Do miski wsypać mąkę i sól. Wymieszać i dodać kawałeczki masła. Rozetrzeć masło z mąką palcami tworząc kruszonkę. Masło nie ma się idealnie połączyć z mąką. Dodać jajko i wodę i wymieszać wszystko zagniatając dłońmi lub mikserem. Składniki nie mają się idealnie połączyć. W cieście powinny być widoczne kawałeczki masła. 
Ciasto spłaszczyć na kształt dysku i zawinąć w folię. Wstawić do lodówki na godzinę lub całą noc.
Ciasto wyjąć z lodówki na 15 minut przed wałkowaniem i rozwałkować do rozmiaru formy. Boki powinny trochę wystawać poza brzegi formy. 
Spód ponakłuwać widelcem i wstawić ponownie do lodówki na 30 minut. 

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. 
Wierzch ciasta przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i wysypać kulki ceramiczne (fasolkę lub groch) na papier. 

Wstawić formę do piekarnika i piec tartę 20 minut. Zdjąć papier z kulkami i ponownie wstawić formę do piekarnika i piec przez 10 minut. Ciasto powinno być złociste.

Wyjąć formę z piekarnika i obniżyć temperaturę do 160 stopni C.

Wymieszać w misce jajka. Dodać serek i zmiksować do połączenia. Dodać sól, tymianek, czosnek i skórkę z cytryny. Wymieszać.
Wylać masę na podpieczony spód, a na wierzchu ułożyć plastry koziego sera grubości około 7 mm.

Wstawić do piekarnika i piec tartę 35-40 minut, aż środek tarty stanie się galaretowaty, a część przy brzegach będzie ścięta.

Upieczoną tarę polać miodem.

Tuż PRZED podaniem położyć na wierzchu buraki i posypać rukwią lub rukolą.

Tartę podawać na ciepło lub wystudzoną do temperatury pokojowej.









sobota, 11 lipca 2020

Jagodzianki z kruszonką z palonego masła i rewelacyjna metoda na formowanie jagodzianek pełnych owoców.


Uwielbiam leśne jagody. Ten ich specyficzny aromat i smak. Słodycz i lekką kwaskowatość, która pogłębia się w trakcie pieczenia. Jagodzianki, crumble z masą kruszonki, placek drożdżowy (oczywiście z bogatą warstwą kruszonki), koktajle i owsianka na mleku kokosowym z jagodami do chyba moje ulubione jagodowe smakołyki w tym czasie. Większość z tych rzeczy ma w sobie kruszonkę :-) 
Ten maślany, chrupiący dodatek potrafi potrafi zdziałać cuda i najprostszą rzecz zamienić w uzależniający smakołyk. A pomyślcie jak będzie smakować kruszonka z dodatkiem palonego masła. Ten intensywnie maślano orzechowy aromat wnosi kruszonkę na wyższy poziom doznań.
Upieczcie jagodzianki z dodatkiem takiej kruszonki, a zakochacie się w ich smaku. Ciasto na te bułeczki jest bardzo plastyczne i idealnie się formuje. Nie wymaga podsypywania mąką, więc formowanie bułeczek jest tylko przyjemnością. 
Co do formowania. Stosuję teraz świetną metodę Moniki Waleckiej z piekarni "Cała w mące". Dzięki niej jagodzianki mają cienkie ciasto i masę owoców w sobie. Filmik trwa prawie minutę, więc czasami może być problem z załadowaniem go tutaj. Umieściłam go w wyróżnionych relacjach na story na instagramie pod tytułem jagodzianki. W razie czego tam go obejrzyjcie. Filmik znajdziecie TUTAJ. 

I upieczcie koniecznie te jagodzianki




Jagodzianki z kruszonką z palonego masła

ciasto
250 g mąki pszennej typu 550
50 g drobnego cukru
duża szczypta soli
60 ml mleka
8 g świeżych drożdży (lub 5 g jeżeli ciasto będzie rosło przez noc w lodówce)
1 jajko
50 g masła

kruszonka
60 g masła
50 g cukru (można połączyć brązowy i biały)
80 g mąki pszennej typu 450

nadzienie
300 g jagód
50 g drobnego cukru
1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej (opcjonalnie)

wierzch
1 jajko rozbełtane z 1 łyżką mleka lub wody
cukier puder

Przygotować ciasto.

W małej miseczce wymieszać drożdże z letnim mlekiem, 1 łyżeczką cukru i 1 łyżeczką mąki. Odstawić na około 10 minut. 
Wymieszać w dużej misce resztę mąki, cukru i sól. 
Rozpuścić masło i odstawić do wystudzenia do letniej temperatury.

Dodać rozbełtane jajko i zaczyn drożdżowy. Wymieszać szpatułką lub łyżką, żeby składniki lekko się połączyły. Miksować ciasto (końcówki haki) na średnich obrotach przez 5 minut. Cały czas miksując wlać cienkim strumieniem masło. Kiedy masło połączy się z ciastem, zwiększyć obroty i miksować kolejne 5 minut. Gotowe ciasto przykryć ściereczką lub czymś innym i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Można je również wstawić do lodówki na całą noc (wtedy do ciasta dodajemy mniejszą ilość drożdży).

Przygotować kruszonkę.
Masło podgrzewać na średnim ogniu, aż rozpuści się, nabierze bursztynowo karmelowego koloru i zacznie pachnieć orzechowo. Masło przecedzić do miseczki (przypieczone drobinki powinny w większości zostać na sitku) i dodać cukier. Pozostawić do wystudzenia do letniej temperatury. Dodać mąkę i wymieszać do połączenia. Wstawić miseczkę do lodówki. Kiedy masło zastygnie, podzielić masę nożem na mniejsze kawałki, żeby powstała kruszonka i ponownie wstawić do lodówki. 

Kruszonka z palonym masłem

Jagody wymieszać z cukrem i ewentualnie skrobią ziemniaczaną. Przełożyć owoce na sito, żeby odsączyć ewentualny nadmiar soku, który może rozmoczyć ciasto.
Ciasto odgazować i podzielić na osiem równych porcji. Z każdego kawałka uformować kulę, rozwałkować ją na placek grubości około 1/2, nadziać 2-3 łyżkami jagód, dobrze zakleić brzegi i uformować okrągłą lub owalną bułeczkę. Ja teraz formuję jagodzianki wykorzystując świetną metodę Moniki Waleckiej z piekarni "Cała w mące".

 Obejrzyjcie poniższy filmik. Dzięki tej metodzie łatwo uzyskacie piękną jagodziankę pełną owoców. Jeżeli nie chce się Wam załadować, to zajrzyjcie na mój instagram TUTAJ



Nadziane bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując odstępy. Odstawić bułeczki do ponownego wyrastania na około 1 godzinę.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.
Bułeczki posmarować jajkiem i posypać kruszonką.
Wstawić jagodzianki na środkowy poziom piekarnika i piec 15 minut do zrumienienia ciasta i kruszonki.
Upieczone bułeczki przełożyć na kratkę do lekkiego wystudzenia. Potem posypać wierzch cukrem pudrem.



piątek, 3 lipca 2020

Crêpes czyli idealne francuskie naleśniki na weekendowe śniadanie.




Nie pochodzę z domu z tradycjami pierogowymi (moja mama zrobiła je kilka razy, a babcie chyba w ogóle). Za to knedli, kopytek, domowych makaronów i naleśników mieliśmy pod dostatkiem. Moja mama robi naleśniki "na oko" i chyba są to najlepsze naleśniki na świecie. Pewne zasady, które są niezwykle ważne przy ich robieniu można ująć w paru zdaniach. Ważny jest rodzaj mąki, dodanie tłuszczu (stopionego masła lub oleju) do ciasta, pozostawienie przygotowanego ciasta na minimum godzinę na odpoczynek, smażenie cienkich naleśników na dobrze rozgrzanej odpowiedniej patelni i dodanie cukru nawet do naleśników ze słonym nadzieniem. Oczywiście tego cukru jest mniej niż przy naleśnikach na słodko, ale musi on być. Daje kontrast i odpowiedni balans smakowy i pozwala na piękne zezłocenie naleśnika. 

W rodzinnym domu jedliśmy najchętniej naleśniki z serem, z wiśniami, z mięsem, z kapustą i suszonymi prawdziwkami z dodatkiem dużej ilości cebuli i oleju rzepakowego lub lnianego tłoczonego na zimno (te na święta), z porami, ze szpinakiem, duszonymi morelami, z jabłkami, z nadzieniem z duszonych warzyw...

Kiedyś (chodziłam wtedy do podstawówki) rodzice wyjechali na miesiąc i zostawili mnie i brata pod opieką dziadków. Oni robili nam jedzenie albo zabierali na obiady do restauracji w hotelu Europejskim. Zostawili nam też pieniądze, żebyśmy mogli iść samemu gdzieś na obiad. W okolicy mieliśmy restaurację Kaszubską (z najlepszymi lodami pod słońcem, które zostawiały na podniebieniu grudki masła) i bar mleczny. I kiedyś poszliśmy do baru z bratem. Zamówiłam nieznane mi naleśniki z nadzieniem z jajka. I wiecie co. Minęło ponad trzydzieści lat, a ja pamiętam te naleśniki do tej pory. Ciasto było grube i gumiaste, a farsz z posiekanego jajka i dużej ilości szczypiorku. Podsmażone były chyba na smalcu i miały mocno chrupiącą skórkę. Pamiętam ich smak jakby było to wczoraj. Były one całkowitym przeciwieństwem tych maminych, delikatnych. Tak się w nich rozsmakowałam, że kiedy tylko się dało rezygnowaliśmy z bratem z wykwintnych obiadów u dziadków albo w Europejskim i gnaliśmy po szkole do baru mlecznego :-)

Ja tak jak mama, też często smażę naleśniki. Różnorodne. Używam różnych rodzajów mąki, dodaję piwo lub cydr, słodką śmietankę, mleka roślinne, maślankę, ale cały czas przestrzegam naleśnikowych zasad wyniesionych z domu. 
Często mówi się, że pierwszy usmażony naleśnik musi być nieudany. To nie jest prawda. Tak się dzieje, kiedy smażymy je na nieodpowiedniej lub niewystarczająco rozgrzanej patelni. Dla mnie najlepszą patelnią jest patelnia ze stali węglowej. Mam ją od wielu lat. Jest ciemna, wypalona, smażę na niej bez dodatku tłuszczu (ale do ciasta daję go zawsze) i zabieram ją ze sobą na wakacje:-) Moje patelnie są francuskiej firmy de Buyer i wykonane są ze stali węglowej. Jakie one wyglądają możecie zobaczyć TUTAJ. Dla mnie te patelnie są wieczne. Ważne tylko, żeby nową wypalić, wycierać do sucha po umyciu i nie myć w zmywarce. Z tym wycieraniem to przeważnie u mnie wygląda to tak, że umytą stawiam na włączonym palniku i zostawiam na kilka chwil, żeby woda odparowała i po wystudzeniu wkładam do szafki. Od czasu do czasu smaruję ją cienką warstwą oleju przy pomocy ręcznika papierowego. Z czasem patelnia staje się ciemniejsza i nabiera coraz lepszych właściwości nieprzywierających. 

No dobrze. Czas skończyć ze wspomnieniami i dobrymi radami ;-). Czas na przepis na naleśniki. Te są autorstwa uwielbianego przeze mnie Benoît Castel. O nim i miejscu jakie stworzył w Paryżu możecie przeczytać TUTAJ
To przepis na klasyczne słodkie, francuskie crêpes. Słodkie, maślane, delikatne i aksamitne. Do ciasta można dodać odrobinę rumu lub skórki z cytryny czy pomarańczy albo wanilię (szczegóły w przepisie). Ciasto jak to ciasto naleśnikowe musi odpocząć. Może trwać to godzinę albo całą noc. Pomyślcie o tym, że wystarczy rano wstać i macie gotowe ciasto. Wystarczy je usmażyć i mamy gotowe ciasto. W mojej rodzinie zajadają się nimi z dodatkiem stopionego masła, cukru i skórki startej z cytryny albo ze stopionym masłem i syropem klonowym (jakie to francuskie ;-)).
Jako dodatki podałam również duszone z odrobiną cukru i masła morele, domową konfiturę z truskawek i kwiatów bzu i świeże leśne jagody.

Kiedy chcę naraz podać wszystkie naleśniki na ciepło, to nagrzewam piekarnik do 50 stopni C i kładę na talerz umieszczony w piekarniku każdy świeżo usmażony naleśnik. Przykrywam je kawałkiem folii aluminiowej, żeby nie obsychały.

Z przepisu wychodzi około 20 naleśników.





Crêpes

30 g masła 
190 g mąki typu 500 (na przykład wrocławska)
50 g drobnego cukru
duża szczypta soli
4 jajka
430 ml tłustego mleka
1 łyżka (15 ml) rumu (opcjonalnie)
skórka starta z 1/2 cytryny lub pomarańczy (opcjonalnie)
rdzeń z 1/2 laski wanilii lub 1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią (opcjonalnie)

Podgrzać około 1/3 mleka z dodatkiem masła. Kiedy masło się stopi, dodać resztę mleka i wymieszać i pozostawić do wystudzenia do temperatury pokojowej. 
W misce wymieszać mąkę, z cukrem, solą i ewentualnie z którymś z dodatków (skórka z cytryny, pomarańczy, rdzeń wanilii, cukier z prawdziwą wanilią). Rozbełtać jajka i dodać je do wystudzonego mleka z masłem. Wymieszać. Dodać do mąki z resztą składników. Wymieszać mikserem do połączenia na wolnych obrotach lub trzepaczką. Odstawić na godzinę na blacie lub na noc do lodówki. Wymieszać ponownie ciasto przed smażeniem. 
Smażyć porcjami na dobrze rozgrzanej patelni.





Przepis Benoît Castel z książki "Pâtisserie simplement naturelle"

niedziela, 21 czerwca 2020

Na powitanie lata. Brioszkowe rogaliki z truskawkami


 To jest dziwny tydzień. Tydzień, w którym dużo rzeczy psuje się. Zaczęło się od akwarium. Mamy je odkąd jesteśmy razem. Mieszkały w nim przez te lata dziesiątki rybek, ale chcieliśmy już zakończyć rybią przygodę. Z gromady ryb zostały dwie, które miały spokojnie zakończyć żywot i wtedy mieliśmy zlikwidować akwarium. Te dwie ryby były niezwykle żywotne, bo miały już osiemnaście lat! i wyglądało na to, że jeszcze pobędą z nami. Z jednej strony chciałam już odzyskać miejsce, które zajmowało 110 litrowe akwarium, ale z drugiej nie przyszłoby mi do głowy, żeby przyspieszyć ten moment. George i Wypłosz miały w nim żyć w idealnych warunkach tyle ile będą chciały. Na początku tygodnia akwarium zaczęło przeciekać. Z każdą godziną coraz mocniej i trzeba było działać. Uszczelnienie takiego wielkiego zbiornika wody nie jest łatwe i często bardzo nieskuteczne. Z pomocą przyszedł syn, który znalazł im naprawdę dobry dom z 300 litrowym akwarium i ludźmi, którzy z radością je przygarnęli. Z jednej strony nadszedł ten dzień, na który czekałam i mogliśmy zlikwidować akwarium, ale z drugiej to była bardzo smutna chwila. Nie przypuszczałam, że tak to przeżyję, kiedy te dwie ryby po tylu latach znikną z naszego życia. Dobrze, że mogą żyć dalej w dobrych warunkach. 

Minęły dwa dni i odpadło pokrętło w zmywarce. Nie można było go wsadzić, bo jakaś część się ułamała. Moja zmywarka jest stara jak świat (ma chyba 25 lat) i wiele razy chciałam ją zmienić na nowszy model (chociaż ten ma opcje full wypas). Zepsuła się tylko raz, a dokładnie zepsuł się zamek w jej drzwiczkach. Znalazłam wtedy jakiegoś fachowca z ogłoszenia, bo stwierdziłam, że zanim przywiozą nową, to niech ta działa (nie lubię zmywać w ręku i mam mały zlew). 
Przyjechał majster, popatrzył, pooglądał, pocmokał i przemówił: pani to ma skarb. Nie wiedziałam o czym mówi. O moim mężu ;), o moim pierścionku zaręczynowym ;) czy o czymś innym z czego wartości nie zdaję sobie sprawy. 
Okazało się, że moim skarbem jest moja stara zmywarka. Majster z czułością o niej mówił. Tłumaczył mi, że już nie robi się takiego sprzętu. Tak niezawodnego i takiej jakości. Że to model zrobiony w Szwecji na tamtejszy rynek i że będzie działał jeszcze wiele lat. 
Po takich wiadomościach przeszła mi ochota na nowy model i spojrzałam innym okiem na moją zmywarkę. Doceniłam staruszkę i zdecydowałam, że do czasu kiedy nie zepsuje się w niej coś dużego, zostanie z nami. Jutro dzwonię do fachowca, który potrafił docenić staruszkę i zobaczymy co będzie dalej. Tymczasem zmieniam programy czubkiem noża :)

Mój piekarnik nie jest tak stary jak zmywarka, ale pracuje za dwóch albo i trzech. Używam go codziennie, a często kilka razy dziennie. Czasami działa i 24 godziny non stop (na przykład przy pieczeniu pumpernikla) albo ciężko pracuje nagrzewając się do 300 stopni C do pieczenia pizzy. Lubię ten mój piekarnik, bo ma wiele zalet i znamy się jak łyse konie. No i nie jest skłonny do psucia się. Kiedyś miał wymienianą dolną grzałkę, ale to było dawno temu.

Dzisiaj rano wspólnie zaczęliśmy dzień z moim piekarnikiem. Przy jego pomocy zrobiłam brioszkowe rogaliki, na które przepis znajdziecie poniżej. Upiekł je pięknie i kiedy włączyłam go ponownie po pewnym czasie, okazało się, że dolna grzałka nie grzeje. Moje plany chlebowe i świeżo dokarmiony zakwas będą musiały poczekać. Nie wiem jak długo, ale nie planuję na razie szukać nowego modelu. Jeszcze parę lat temu chętnie wymieniłabym stare na nowe, ale teraz wolę naprawiać. Moje podejście do produkcji śmieci zmieniło się diametralnie i naprawa starego sprzętu sprawia mi tyle samo radości co zakup nowego. Oczywiście, kiedy naprawa nie będzie miała sensu, to wtedy pojawi się nowa zmywarka czy piekarnik, ale póki można naprawić będę to robić. 

Czas już skończyć rozprawiać o psujących się sprzętach, a zacząć pisanie o czymś przyjemnym. Tak przyjemnym jak nadziewane, delikatne, miękkie i puszyste rogaliki brioszkowe. Te rogaliki mają same zalety. Są proste do zrobienia, a dzięki nocnemu wyrastaniu, rano wystarczy kilka chwil, żeby cieszyć się ich smakiem. 
Ja swoje rogaliki nadziałam truskawkami, ale idealnie sprawdzą się i inne owoce: jagody, morele, maliny, porzeczki, ale również dowolna konfitura czy nadzienie z sera lub kawałki czekolady albo marcepana. Sekretem tych pysznych rogalików jest ciasto, a co do nich włożycie zależy tylko od Was.

Ciasto jest delikatnie słodkie. Jeżeli chcecie słodsze dodajcie 1 łyżkę cukru więcej. 



Brioszkowe rogaliki z truskawkami

ciasto
15 g świeżych drożdży
70 ml letniego mleka
350 g mąki pszennej (typu 550)
2 jajka (w temperaturze pokojowej)
50 g (3 łyżki) drobnego cukru
duża szczypta soli
skórka starta z 1/2 cytryny
100 g miękkiego masła

nadzienie
truskawki lub inne owoce (jagody, morele, porzeczki, maliny)
kawałki czekolady, marcepana (opcjonalnie)
dowolna konfitura (opcjonalnie)

wierzch
1 jajko
płatki migdałów
cukier puder (opcjonalnie)

Do miseczki wlać ciepłe mleko i dodać drożdże i 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Wymieszać i odstawić na 10 minut. Do miski miksera wsypać resztę mąki, resztę cukru i sól. Wymieszać. Zrobić w środku zagłębienie i dodać zaczyn drożdżowy, rozbełtane jajka i skórkę z cytryny. Miksować całość (końcówki haki) przez około 5-7 minut. Dodać bardzo miękkie masło i miksować całość przez 10 minut.
Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. 

Na drugi dzień.
Truskawki lub inne duże owoce pokroić na około 1 - 1,5 cm kawałki. 
Podsypać mąką blat. Wyłożyć ciasto i podzielić je na pół. Przyrządzić rogaliki z jednej połowy ciasta, a w tym czasie drugą przechowywać w lodówce. 
Połowę ciasta uformować w kulę, spłaszczyć ją, a następnie rozwałkować na koło na grubość 5-7 mm. Ostrym nożem pociąć na 8 części. U podstawy każdej części nałożyć kawałki owoców i posypać je cukrem. Zwinąć ciasto w formę rogalika i położyć go na blasze wyłożonej papierem do pieczenia z zachowaniem odstępów. Końcówka rogalika powinna znaleźć się na spodzie. Blachę z rogalikami przykryć ściereczką. Tak samo przygotować drugą blachę wykorzystując drugą część ciasta.

Odstawić rogaliki na 20-40 minut do wyrośnięcia. Czas wyrastania uzależniony jest od temperatury w pomieszczeniu.

Wierzch rogalików posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać płatkami migdałów.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C (góra -dół). Wstawić jedną blachę na środkowy poziom i piec na złoto około 12 - 15 minut.

Upieczone rogaliki przełożyć na kratkę do lekkiego wystudzenia, a następnie posypać je cukrem pudrem.
Następnie upiec drugą blachę rogalików. 





LinkWithin

Related Posts with Thumbnails