poniedziałek, 24 grudnia 2018

Wesołych Świąt 2018



Kochani.
życzę Wam wszystkim
 pięknych, radosnych, pełnyvh ciepła i szczęśliwych chwil 
Świąt.

Planowałam przed świętami opublikować jeszcze kilka przepisów, ale nasze ostatnie dni zdominował pewien wyrostek, który nie może się zdecydować. Tak więc całą moją głowę i czas zaprzątał ten fragmencik ciała mojego syna.

Opublikuję te przepisy po świętach, bo jeżeli nie wtedy, to nigdy, a szkoda byłoby.

Jeszcze raz: pięknych Świąt.


czwartek, 20 grudnia 2018

Fińskie pierniczki pachnące pomarańczą.



Pierniczków nigdy dosyć. Można nimi udekorować choinkę, dom, świąteczny stół, prezenty albo podarować je w prezencie.
Wychodząc z tego założenia, mam dla Was kolejny pierniczkowy przepis. I kolejny fiński ;-)

Te pierniczki są kruche, chrupiące i delikatnie pachną pomarańczą oraz idealnie zachowują kształt po upieczeniu. Są proste do zrobienia i dobrze smakują. I nie trzeba do nich posiadać wagi, bo składniki odmierza się szklanką.

To takie pierniczki, które po udekorowaniu (lub nie) można powiesić na choince lub zjeść.





Fińskie pierniczki do dekorowania
Suomalaiset piparkakut

1/2 szklanki melasy lub ciemnego syropu cukrowego
1/2 szklanki ciemnego, brązowego cukru
1/2 szklanki miękkiego masła
1/2 szklanki słodkiej śmietanki kremówki (30%)
1 łyżka mielonego imbiru
1 łyżka mielonego cynamonu
1 łyżka drobno startej skórki z pomarańczy
3 - 31/2 szklanki mąki pszennej tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli

W misce zmiksować syrop, cukier i masło na gładką masę. Dodać śmietankę, imbir, cynamon i skórkę z pomarańczy i ponownie przez chwilę miksować. Dodać mąkę (3 szklanki) wymieszaną z solą i proszkiem do pieczenia. Zmiksować do połączenia. Jeżeli ciasto jest za rzadkie, dodać jeszcze trochę mąki.

Ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą  i włożyć do lodówki na noc.
Odrywać kawałki ciasta, formować je w dysk i rozwałkowywać na lekko podsypanym blacie na grubość 1 mm.

Wycinać foremkami i układać na blachach wyłożonych papierem do pieczenia.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C (góra -dół) na środkowym poziomie około 5 minut. Czas pieczenia należy dopasować do grubości pierniczków i do właściwości piekarnika.

Pierniczki nie powinny być brązowe po bokach. 
Studzić je przez chwilę na blasze, a potem ostrożnie przełożyć na kratkę. Jeszcze ciepłe są miękkie, a stygnąc twardnieją.

Całkowicie wystudzone można polukrować.






Przepis Beatrice Ojakangas z ksiąązki "The Finnish cookbook".

środa, 19 grudnia 2018

Lebkuchen - aromatyczne pierniczki z mielonymi orzechami i migdałami.



Na ostatniej prostej przed Świętami, czas zaczyna mi pędzić, a doba nagle skraca się o połowę. W związku z tym posty będą krótkie, (ale będą), bo chcę się z Wami podzielić jeszcze paroma przepisami mimo tego pędu.

Lebkuchen (niemieckie pierniczki) darzę wielką miłością za smak, aromat, możliwość wcześniejszego upieczenia i łatwość wykonania.

One idealnie nadają się na prezent dla kogoś bliskiego, bo są łatwe do zapakowania i przechowywania.
Dodatek mielonych orzechów i migdałów nadaje im aromatu i wilgotności. 

Nie ma u mnie Świąt bez tych pierniczków. Piekę je, chowam w puszkach i cieszę się, że już są. Tuż przed Świętami, kiedy zaglądam do puszek, żeby poczuć ich zapach i nacieszyć się ich wyglądem, to okazuje się, że część puszek jest pustych.
Potrafią tajemniczo zniknąć. 

Kiedyś tak schowałam puszki, żeby nikt ich zawartości nie podkradał, że sama ich nie mogłam odszukać. Znalazły się pod koniec stycznia (już nawet nie chcę przyznawać się gdzie ;-)), a pierniczki nadal były pyszne i wilgotne.







Lebkuchen

90 mielonych orzechów laskowych
65 g mielonych migdałów
300 g mąki pszennej tortowej
3 łyżki gorzkiego kakao
2 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka mielonych goździków
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody
175 g ciemnego brązowego cukru (może być też jasny)
175 ml płynnego miodu
50 g miękkiego masła
drobno starta skórka z 1 cytryny
drobno starta skórka z 1/2 pomarańczy
2 duże jajka
2 łyżki posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej

lukier
300 g cukru pudru
135 ml rumu (lub sok z cytryny)

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.
Wyłożyć papierem do pieczenia 2 blachy.

W misce zmieszać mielone orzechy, migdały, mąkę, przyprawy korzenne, sól, proszek do pieczenia i sodę.

Do miski miksera wsypać cukier, dodać miód, masło i skórki z cytrusów.
Zmiksować na gładką masę.
Cały czas miksując, dodawać po jednym jajku. Pod koniec miksowania dodać kandyzowaną skórkę z pomarańczy.

Miksując na wolnych obrotach, dodawać po trochu mieszankę mąki z dodatkami. Zmiksować do połączenia.
Ciasto wstawić do lodówki na 15 minut.

Przy pomocy łyżki do lodów odmierzać porcje (wielkości około 1 1/2 łyżki stołowej) ciasta i formować je w kulkę zwilżonymi wodą dłońmi.

Układać kulki na blasze zachowując pomiędzy nimi 4-5 cm odstępy.

Piec pierniczki około 12-15 minut.

Przełożyć na kratkę kuchenną do całkowitego wystudzenia. 

Przygotować lukier miksując na gładką, gęstą masę składniki. Część rumu w lukrze można zastąpić wodą.
Polukrować pierniczki i pozostawić je do wystudzenia.

Przechowywać w puszce przełożone papierem do pieczenia.

Można przechowywać je przez 2 tygodnie.








wtorek, 18 grudnia 2018

Tu kupuję prezenty: URBAN NATURE


Dzisiaj chcę Wam napisać o kolejnym miejscu, w którym bardzo lubię kupować prezenty (dla siebie i dla innych) - o sklepiku na warszawskim Żoliborzu  Urban Nature

To miejsce odkryłam przez instagram i wiele razy chciałam odwiedzić, ale ciągle było mi nie po drodze.
 Aż ten dzień w końcu przyszedł i był to chyba najgorętszy dzień w roku. Kiedy dotarłam do sklepu, czułam się jakbym za długo siedziała w saunie bez możliwości chłodzenia.

Otworzyłam drzwi i usłyszałam: dzień dobry, może szklankę wody? 
Do tej pory czuję zbawienny chłód tej wody ;-) 

Kiedy już mój mózg zaczął ponownie pracować, mogłam uważniej przyjrzeć się wnętrzu. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, a tutaj było bardzo dobre. Zobaczyłam wszystko to, co lubię: len, bluzki w paseczki, ceramikę i świece sojowe w pięknych opakowaniach.  

Ze sklepu wyszłam nawodniona, z nową lnianą, białą sukienką i ceramicznym talerzykiem na szparagi. A teraz wracam tam z przyjemnością, bo Agnieszka - właścicielka nie tylko napoi spragnionego, ale ma talent do wyszukiwania pięknych rzeczy od rodzimych, małych wytwórców. 

Uwielbiam ich (własnej marki Urban Nature) świece sojowe. Mają piękne opakowania ze szkła lub betonu i cudowne zapachy. Teraz dostępne są również świece świąteczne o uroczych nazwach: Christmas Carol, Christmas Wish, Christmas Eve, Hot Wine...  A białe świece z wtopionym plastrem wosku pszczelego wyglądają jak lampiony w czasie palenia i pachną delikatnie i kojąco.

 Można jeszcze kupić komplet sojowych tealightów o zapachach, które mają większe świece, zapakowanych w lniany woreczek. Lubię je bardzo, bo mogę przetestować nowe zapachy, ale też delektować się ich aromatem korzystając na przykład z podgrzewacza do herbaty. 

Kocham lniane ubrania miłością wielką, a Agnieszka ma naprawdę ich spory wybór. Różne marki, różne kolory i co dla mnie jest ważne, to możliwość ich przymierzenia. Czasami piękna oversizowa sukienka ze zdjęcia nie jest wymarzonym modelem dla mojej figury i przychodzę do sklepu z zamiarem kupienia jednej, a wychodzę z zupełnie inną.

Lubię tam bardzo super proste, świetnej jakości koszulki bawełniane (również z moim ukochanym łódkowym dekoltem i rękawem 3/4) w pięknych kolorach, ale też w ukochane paseczki.

Jesienią pojawiły się w sklepie wełny: piękne, miękkie swetry (na jeden zachorowałam i chyba dłużej nie dam rady z tym walczyć), skarpety, szale, czapki, rękawiczki...

Do tego jest spory wybór ręcznie robionych bransoletek z kamieni i  toreb powstających w małej pracowni kaletniczej na Podkarpaciu.

Kiedy zaczynam przeglądać tam kuchenne deski lub miski z dużych kawałów drewna, ceramiczne talerze lub kubki, to ciężko mi wyjść z pustymi rękami.

I jeszcze te przepiękne drewniane kosy, które pasują do każdego wnętrza albo ceramiczne gołębie, pelikany... albo lniane poduszki i narzuty, pledy, tace, stoliki - żyrafki...

Agnieszka co chwilę wynajduje jakąś nową manufakturę czy artystę i to jest wspaniałe, bo zawsze można znaleźć coś niepowtarzalnego i odkryć kogoś nowego, kto tworzy piękne rzeczy pracą własnych rąk.


Ja lubię tam chodzić, bo zakupy (albo same odwiedziny) są przyjemnoścą (nie tylko dlatego, że właścicielka uratuje życie szklanką wody czy kubkiem kawy), ale można również kupować on line.

Urban Nature
Żoliborz Artystyczny
Ul. Kaliny Jędrusik 9
Warszawa

http://urbannature.pl/





















niedziela, 16 grudnia 2018

Fińskie pierniczki piparkakut (idealne do wycinania i dekorowania)


Chyba w najbliższym czasie nic się u mnie nie zmieni w temacie pierniczków idealnych do wycinania foremkami i dekorowania. Kraje północy według mnie mają najlepsze przepisy na takie pierniczki. Ciasto łatwo się wyrabia, idealnie wałkuje i wycina i co najważniejsze, takie pierniczki trzymają kształt po upieczeniu.

Kolejny rok moja miłość do Finlandii kwitnie, więc pierniczki robię z fińskiego przepisu. W zeszłym roku też piekłam fińskie, ale inne. Możecie je obejrzeć TUTAJ. Przepis jest inny, ale foremki i moje zdolności dekoratorskie niewiele się zmieniły;-)

Dziurki do wieszania ciasteczek wycinam tuż po upieczeniu w gorących pierniczkach, jeszcze niezdjętych z blachy. Robię to plastikową słomką (tak, wiem, że jest plastikowa, ale używam jeszcze ze starych zapasów słomkowych). Jak się zapcha, to obcinam ten zapchany fragment i wykorzystuję resztę słomki do wycinania otworków.

Wystudzone na kratce pierniczki dekoruję lukrem z białka i cukru pudru przy pomocy małego worka cukierniczego (bez tylki, tylko z cienko obciętą końcówką). Takie pierniczki służą mi raczej do dekoracji, bo do jedzenia wolę bez lukru albo z lukrem zrobionym z cukru pudru i rumu lub soku z cytryny.

Nie boję się pałeczek salmonelli w lukrze, bo skorupki jajek szoruję i parzę przed rozbiciem, a lukier pozostawiam do całkowietego wysuszenia.

Na zdjęciach pojawiają się fińskie lniane ściereczki. Jeżeli chcielibyście takie  kupić (jak wszystkie inne produkty Lapuan Kankurit) z 25% zniżką, to możecie w sklepie Moaai
Użyjcie tylko kodu rabatowego: LORENTYNA 25 
Na pozostałe produkty jest 20% zniżki z kodem: CHRISTMAS

Oferta jest aktualna do końca roku. W sklepie stacjonarnym i on line.


Życzę Wam pięknego przedświątecznego tygodnia. Znajdźcie chwilę na odpoczynek, żeby świąteczne przygotowania wiązały się tylko z przyjemnością.


Piparkakut
fińskie pierniczki

175 g cukru
140 g syropu złocistego (golden syrup) - można ewentualnie zastąpić miodem
100 ml tłustego mleka
125 g masła
1 łyżeczka soli
1/2 łyżki mielonych goździków
1/2 łyżki mielonego kardamonu
1 łyżka mielonego cynamonu
1/2 łyżki mielonego imbiru
500 g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżki sody

Do rondelka wsypać cukier, dodać syrop (miód) i mleko. Doprowadzić do zagotowania. Zdjąć rondelek z palnika i odstawić do lekkiego wystudzenia (na 1-2 minuty).
Dodać masło, sól i korzenne przyprawy. Mieszać do chwili, aż masło rozpuści się i wszystko razem połączy się. Odstawić do wystudzenia do temperatury pokojowej.

Mąkę przesiać do miski razem z sodą. Dodać płynną masę maślano korzenną i wymieszać całość do uzyskania ciasta. Robię to początkowo drewnianą łyżką, a potem dłońmi.

Ciasto zawinąć w folię spożywczą i odłożyć do lodówki na 48 godzin.

Odrywać kawałki ciasta, formować je w dysk i rozwałkowywać na lekko podsypanym blacie na grubość 3 mm lub cieniej.

Wycinać foremkami i układać na blachach wyłożonych papierem do pieczenia.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C (góra -dół) na środkowym poziomie około 5 minut. Czas pieczenia należy dopasować do grubości pierniczków i do właściwości piekarnika.
Pierniczki nie powinny być brązowe po bokach. 
Studzić je przez chwilę na blasze, a potem ostrożnie przełożyć na kratkę. Jeszcze ciepłe są miękkie, a stygnąc twardnieją.

Całkowicie wystudzone można polukrować.




Przepis Magnus Nilsson z książki "The Nordic baking book"

piątek, 14 grudnia 2018

Tu kupuję prezenty: MOAAI

źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit

Dzisiaj chcę Wam napisać o kolejnym miejscu, w którym bardzo lubię robić zakupy prezentowe (dla siebie również). Tym razem chcę Was przenieść do Poznania (ale zakupy można robić również on line i ja tak najczęściej je robię).

Tym miejscem jest sklep MOAAI. Pisałam o nim trochę w TYM poście. I o mojej fascynacji Finlandią, o odkryciu tego królestwa fińskich produktów, o początkach znajomości z właścicielką Magdą i o pewnym kocu, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia.

W Moaai jest niesamowity wybór produktów i co mnie cieszy dużą część z nich, można kupić tylko tam, a więc mamy gwarancję niepowtarzalności i zakupu czegoś wyjątkowego.

Tych rzeczy jest bardzo dużo, a Magda wciąż wynajduje nowe i z entuzjazmem opowiada o kolejnych swoich odkryciach. 

Co najbardziej lubię w tym sklepie? Fińską markę Lapuan Kankurit i jej lniane i wełniane produkty. Mam ich naprawdę dużo, ale ciągle mi mało, bo są przepiękne. 

Fińskie wzornictwo i jakość sprawiają, że najmniejsza ściereczka jest cudownym prezentem. W Lapuan kupuję oprócz ściereczek kuchennych, ich lniane ręczniki.

 Kiedyś używałam klasycznych, bawełnianych frotte. Do czasu, aż kupiłam pierwszy lniany. Niesamowicie chłoną wodę, są miękkie, lekkie i... piękne. Bardzo duże ręczniki traktuję tak jak producent je klasyfikuje: do łazienki i do sauny, ale też biorę je na plażę do leżenia lub wycierania się po kąpieli, używam ich jako obrus na pikniku, ale też do owinięcia w chłodny, letni dzień. 

Szyję za to owijam ich lnianymi szalami albo wełnianymi albo pięknymi lniano wełnianymi. Te kolory, miękkość... one naprawdę są cudowne.

Przez praktycznie cały rok używam kocy. Lubię ich miękkość i ciepło i to poczucie komfortu jakie dają. I te kolory: malina moroszka, petroleum, ultramaryna, przydymiony szary, zielony mech i mój ukochany écru (kość słoniowa, kremowy). Te koce są cudowne. 

O produktach Lapuan Kankurit mogłabym napisać pracę doktorską, bo jest ich tak wiele i są przepiękne, ale w Moaai można znaleźć bardzo dużo innych rzeczy.

Uwielbiam fińską markę Iittala, ich kubki, talerze, garnki i wazony Alvara Aalto. U Magdy znajdziecie to wszystko. Piękne, proste kubki i talerze z linii Sarjaton lub kolorowe z serii Taika z magicznymi postaciami wywodzącymi się z legend i opowieści. Do tego szklane produkty z serii Kastehelmi, które wyglądają jak obsypane kroplami rosy i ukochane wazony Alvara Aalto w przeróżnych kolorach i rozmiarach, w których nawet pojedyńczy, najprostszy kwiat wygląda przepięknie.

Jak już mowa o wazonach, to muszę wspomnieć o kolejnych moich ulubieńcach: wazonach duńskiej firmy Lyngby. Są proste w formie  i ponadczasowe. To takie wzornictwo, które pięknie wygląda w mieszkaniu w każdym stylu i nie nudzi się przez lata. 

Wracając do Finlandii, to muszę wspomnieć o muminkach, które uwielbiają nie tylko dzieci. W Moaai znajdziecie duży wybór kubków (porcelanowych, szklanych, emaliowanych), ściereczek, ręczników, pościeli, poduszek, talerzy, miseczek, tac...

Skoro mowa o dzieciach, to znajdziecie w sklepie ciekawe prezenty dla dzieciaków w różnym wieku: drewniane klocki i układanki, domki dla lalek, piórniki, notesy, gry, dzwonki rowerowe, książki, worki-maty... 
Lubię ich dzwonki firmy Wishbone z Nowej Zelandii z wizerunkami zagrożonych gatunków zwierząt (orangutana, pandy wielkiej, dzikiego afrykańskiego psa, azjatyckiego pangolina, żółwia zielonego, nosorożca czarnego i płetwala błękitnego)

Uwielbiam fińskie produkty, ale w Moaai są też oczywiście inne: 
szwedzkie (szczotki i ręczniki Iris Hantverk)
australijskie (płyny do mycia ciała lub naczyń zrobione z roślinnych składników firmy All Natural Ladelle, piękne tace z krówkami firmy Ashdene)
duńskie (drewniane figurki i talerze i miseczki z wzorem Lotus od Lucie Kaas, pojemniki Spoonless  i inne produkty firmy Menu, kubki termiczne od Stelton)

Każdy produkt, który ma znaczek 24h, jest wysyłany od razu, a na produkty bez tego znaczka trzeba poczekać chwilę, więc zwróćcie na to uwagę chcąc zrobić zakupy pod choinkę.

Na koniec mam dla Was kupony rabatowe na zakupy w sklepie. 

Na produkty Lapuan Kankurit -25%. W miejsce kuponu wpiszcie: 
LORENTYNA 25 

(i pamiętajcie o spacji między LORENTYNA, a 25 ;)

Na wszystkie pozostałe produkty -20%. W miejsce kuponu wpiszcie: CHRISTMAS

Kupony są ważny do końca roku 2018. Na wszystkie rzeczy, które są w sklepie i na te, które trzeba zamówić


Moaai Design Shop
 

ul. Bóżnicza 1 lok. 203
 61-751 Poznań

źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai



źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Lapuan Kankurit
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai
źródło zdjęcia:Moaai

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails