czwartek, 19 lipca 2018

Kladdkaka czyli najprostsze na świecie ciasto czekoladowe i garść szwedzkich wspomnień.


Pewnego czerwcowego poranka pobiegłam do ulubionej piekarni w Sztokholmie, żeby kupić na piknik chleb i parę cynamonowych bułeczek. Do tego jeszcze kilka produktów i mogliśmy jechać w stronę jeziora Wetter (drugiego co do wielkości w Szwecji).

Popołudniu, kiedy głód zaczynał dawać o sobie znać, a nasza droga biegła niedaleko morza, postanowiliśmy zrobić sobie piknik gdzieś nad wodą. Ustawiliśmy gps na punkt znajdujący się daleko od wszelkich miejscowości i gdzie droga kończyła się blisko morza. I ruszyliśmy w poszukiwaniu pięknego miejsca na posiłek.

Kiedy droga się skończyła, ukazał nam się piękny widok na morze i na... stary drewniany dom z wielkim tarasem. Czyli dojechaliśmy na czyjąś (przepięknie położoną) prywatną posiadłość. Popatrzyliśmy przez chwilę na morze i już mieliśmy zawracać, żeby nie zakłucać nikomu prywatności, kiedy z domu wyszedł mężczyzna witając nas: hej, hej (czyli cześć). 

Przedstawiliśmy się, powiedzieliśmy, że szukaliśmy miejsca na piknik nad morzem i przeprosiiśmy, że wjechaliśmy na jego teren. Wtedy właściciel powiedział, że serdecznie nas zaprasza. Możemy zrobić sobie piknik na jego terenie. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę o tym skąd jesteśmy, skąd jedziemy, dokąd jedziemy...

I wtedy właściciel domu zaprosił nas do siebie na kawę. W dużym salonie z drewnianą podłogą i wielkimi oknami wychodzącymi na morze stał ekspres ze świeżo zaparzoną kawą. Do kawy dostaliśmy dopiero upieczone czekoladowe ciasto kladdkaka. 

To była taka niespodziewana fika z najlepszym ciastem kladdkaka jaki do tej pory jadłam. Ciasto było pyszne. Upieczone, ale w środku jakby niedopieczone czyli idealne, takie jak właśnie powinno być. 

Zrobiliśmy sobie cudowny piknik nad brzegiem morza. Z małą ilością składników, ale jakich... Pszenno żytni chleb na zakwasie z piekarni Petrus, bułeczki cynamonowe i kardamonowe też stamtąd, ser Västerbotten, małe pomidorki, francuska, dojrzewająca kiełbasa, koszyczek szwedzkich truskawek (niesamowicie aromatycznych) i napój z kwiatów czarnego bzu. Do tego "świeżo" kupione pamiątki: duński nóż do sera (od dawna marzyłam o czarnym, matowym), fińska taca i szwedzki nowy koc piknikowy...

Czas płynął, powinniśmy ruszać dalej, ale byliśmy tam tacy szczęśliwi i zrelaksowani...

Kiedy zebraliśmy nasz piknikowy ekwipunek i poszliśmy się pożegnać, właściciel powiedział, że jutro u niego na tarasie będzie koncert i zaprasza nas na niego. To było przemiłe. 

Lubię takie momenty w moim życiu. Nieplanowane, zaskakujące, zostające w pamięci na długo.

Teraz ciasto kladdkaka kojarzy mi się z tym zaskakującym, przemiłym popołudniem gdzieś nad morzem na szwedzkiej prowincji.

 To jest naprawdę najprostsze ciasto na świecie. Jest pyszne, sycące i poprawiające nastrój. Żeby było idealne (czyli wilgotne w środku, gęste i intensywne) trzeba złapać właściwy czas pieczenia. Pieczone za długo, będzie suche i zwykłe, pieczone za krótko będzie się rozpływać. W czasie pieczenia dobrze przed końcem czasu, otworzyć piekarnik i lekko nacisnąć palcami na środku ciasta. Jeżeli się lekko ugina, jest dobre. 

Ciasto dobrze smakuje też z dodatkiem malin, lodów, bitej śmietany... 












 Kladdkaka
szwedzkie ciasto czekoladowe

150 g mąki pszennej tortowej
17 g gorzkiego kakao
1/8 łyżeczki soli
2 duże jajka
200 g cukru
2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii
115 g masła (rozpuszczonego i przestudzonego do letniej temperatury)

cukier puder do posypania wierzchu

Rozgrzać piekarnik do 175 stopni C.
Posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia prostokątną formę o wymiarach 20 na 30 cm.

Przesiać razem mąkę, kakao i sól.
W misce zmiksować na puszystą masę jajka z cukrem i wanilią. 
Dodać sypkie składniki i delikatnie zmiksować do połączenia. Dodać masło i ponownie zmiksować do połączenia.

Masę wyłożyć do formy, wyrównać wierzch i wstawić foremkę do piekarnika na środkowy poziom.

Piec ciasto około 17 minut (czas pieczenia zależy od piekarnika).
Upieczone ciasto powinno pozostać w środku jakby "niedopieczone", ale niepłynne.

Ciasto można przechowywać w puszce przez 3-4 dni. 






Przepis Lynda Balslev z książki " The little book of fika".

4 komentarze:

  1. Piękna historia�� przepis na czekoladowe ciasto zapisany.Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że tak myślisz i że napisałaś to. A ciasto mam nadzieję, że sprawi Ci taką samą przyjemność jak mi. Uściski.

      Usuń
  2. historia piękna, ciasto również! uwielbiam takie czekoladowe wypieki. Czy jest ono podobne do brownie jeśli tak to upiekę je jak tylko wrócę ze słowackich gór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boskie! łatwo je zrobić i znika nie wiadomo kiedy :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails