niedziela, 9 grudnia 2018

Tu kupuję prezenty: CONCO



Grudzień to gorący czas zakupów świątecznych, więc chciałabym napisać Wam o kolejnym miejscu, gdzie z przyjemnością kupuję prezenty. 

Sklep Conco mieści się trochę na uboczu, w małej uliczce na warszawskim Starym Żoliborzu. Sklep nie jest duży, ale mieści się w nim bardzo, bardzo dużo pięknych rzeczy.

Kasię, właścicielkę sklepu, poznałam w trakcie drugiego dnia wesela na statku płynącym po Wiśle. Poznała nas ze sobą panna młoda, mówiąc, że obydwie lubimy podobne rzeczy, a Kasia właśnie otworzyła sklep.

Kilka tygodni póżniej, wracając z targu z zakupami postanowiłam wpaść i obejrzeć sklepik Kasi. Kosz na moim rowerze był już pełen warzyw i innych dobroci, ale okazało się, że musi pomieścić więcej, bo z Conco ciężko wyjść z pustymi rękami. Od tego czasu, wracam tam często i zawsze wychodzę stamtąd szczęśliwa i z czymś pięknym.

Za co lubię ten sklep? 
Za to, że mogę tam znaleźć rzeczy, których nie znajdę w innym miejscu, za wspaniały dobór przedmiotów z małych manufaktur, za piękne lny, z których Kasia uszyje, co tylko wymyślę, za niepowtarzalne przedmioty od polskich artystów, za to, że zawsze znajdę piękny prezent niezależnie od ustalonego budżetu, za przemiłą atmosferę i przyjemnie spędzony czas. 

Kasia ma niesamowity talent do wynajdywania przepięknych rzeczy i do tego, żeby stworzyć niesamowity klimat miejsca. 

Lubię tam ceramikę od polskiej ceramiczki Kasi Białek i z Manilove, z holenderskiej manufaktury Urban Nature Culture lub niepowtarzalne rzeczy z Nkuku (taki na przykład dziadek do orzechów)

Zaskakujące, niezwykłe przedmioty z Włoch od Seletti, zawsze wywołują u mnie uśmiech na twarzy, bo taka na przykład lampa w kształcie myszy jest po prostu urocza albo porcelanowe lub szklane przedmioty wzorowane na rzeczach uznawanych za jednorazowe (puszki, papierowe talerze, kartony na mleko...). 

Duńska manufaktura Au Maison jak to skandynawska firma, tworzy proste, pięknie zaprojektowane przedmioty, a w Conco można ich znaleźć bardzo dużo. 

Lubię dostawać i kupować świece. Jesień i zima to czas dla nich stworzony. Świece marki Vogglia są niezwykłe, bo zrobione z drewna, kamienia, terakoty lub lawy, z przedmiotów, które kiedyś służyły innym celom, a teraz tworzą naczynia do świec. Dostały drugie życie, a po wypaleniu mogą dostać trzecie. 

Kocham len miłością wielką. Zarówno lniane ubrania jak i przedmioty z niego zrobione do domu. W Conco jest ich ogromny wybór. Można kupić uszyte na miejscu ściereczki, torby, poduszki, łapki kuchenne..., ale też zamówić co tylko się chce. Lubię wybrać len z próbnika tkanin i zamówić uszycie czegoś indywidualnie. Może to być ściereczka w miętowym kolorze, zasłony w odcieniu brudnego różu albo torba na plażę.

Jestem miłośniczką koszy. Zabieram je ze sobą na targ, na piknik, na plażę... W Conco jest ich duży wybór i ciągle pojawiają się nowe.

Przy ostatniej wizycie odkryłam przepiękne, jedwabne szale od Kasi Mickiewicz. Ich dotykanie jest jak terapia w deszczowy dzień.

Zachwycają mnie też papierowe, geometryczne ptaki od Aczi.

Rzeczy, które mi się podobają w Conco jest bardzo dużo. Ja najbardziej lubię tam iść, wszystko obejrzeć, dotknąć i miło spędzić czas na rozmowie z Kasią, ale zakupy można również zrobić on line. 

A jak tam jest, możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.


SHOWROOM CONCO
ul. gen. Józefa Zajączka 15
01-510, Warszawa

poniedziałek - piątek 11:00 - 18:00























czwartek, 6 grudnia 2018

Duńskie śledzie w sosie curry.


Śledziowych przepisów na blogu znajdziecie naprawdę dużo (możecie ich szukać najeżdżając na etykietę "śledzie" po prawej stronie bloga lub na dole dzisiejszego posta), ale wychodząc z założenia, że nigdy ich za wiele, to zapraszam Was na kolejny. Dzisiaj czas na duńską recepturę na śledzie w sosie curry. 
I jak to jest w zwyczaju w skandynawskiej kuchni, to słodkie łączy się z kwaśnym i słonym i mamy śledzie w smakach północy. Sos do śledzi lekko przypomina w aromacie duński sos remoulade, więc miłośnicy tego smaku, będą zachwyceni tym przepisem.

 Receptura na te śledzie jest naprawdę prosta i szybka, więc jeżeli lubicie takie smaki, to skorzystajcie z przepisu. 


Duńskie śledzie w sosie curry
karrysild

100 ml (1/3 szklanki)kwaśnej, gęstej śmietany
50 ml (3 1/2 łyżki) majonezu
1/2 jabłka (obranego, z wykrojonym gniazdem nasiennym i posiekanego w drobną kostkę)
1 średni (30 g) ogórek konserwowy (posiekany w drobną kostkę)
1/2 czerwonej cebuli (posiekanej w drobną kostkę)
1 łyżeczka kaparów (posiekanych)
1 łyżeczka przyprawy curry
1/2 łyżeczki mielonej kurkumy
1/2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki musztardy Dijon
250 g marynowanych śledzi
1 łyżka posiekanego, drobnego szczypiorku

Wszystkie składniki (oprócz śledzi) wymieszać w miseczce. Sos ewentualnie doprawić jeszcze solą (pamiętając, że śledzie są słone) lub cukrem. Dodać śledzie i ponownie wymieszać.
Całość przełożyć do słoika i wstawić do lodówki na noc, żeby smaki przegryzły się.

Śledzie można przechowywać w lodówce przez 3-4 dni.


Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen. Christmas"

wtorek, 4 grudnia 2018

Tu kupuję prezenty: SLOU


Wspominałam wcześniej, że chciałabym Wam napisać o miejscach, w których  lubię kupować prezenty dla innych, ale też dla siebie ;-)

Wszystkie opisywane przeze mnie miejsca to niewielkie, klimatyczne sklepiki z mojej bliskiej okolicy (i z bliskiego mojemu sercu Poznania), za którymi stoi konkretna osoba - właściciel, który wkłada serce i starania w dobór produktów i atmosferę miejsca. 

 Lubię takie miejsca, gdzie zakupy nie są bezosobowe, gdzie można porozmawiać, miło spędzić czas, posłuchać jak i przez kogo dana rzecz jest wytwarzana. Takie zakupy w rytmie slow, które są samą przyjemnością.

Prawie tuż obok mojego domu jest mały, uroczy sklepik SLOU, założony przez twórców kawiarni RoślinaMożna tu kupić ładne drobiazgi, które sprawią przyjemność, rośliny, stare doniczki, świece sojowe o pięknych zapachach, lniane ubrania, wełniane swetry, kosze, naturalne kosmetyki, rzeczy dla dzieci, autorską biżuterię, ceramikę...

Ale po kolei.
 Za co lubię ten sklep, oprócz miłej atmosfery? 

Za wełniane kapcie z duńskiej manufaktury Egos Copenhagen robione w Nepalu z zachowaniem zasad sprawiedliwego handlu, za świece sojowe polskiej firmy Hagi o pięknych, naturalnych zapachach, za ceramikę robioną przez polskich twórców (Mleko Living, Hadaki).
Za szwedzkie, terakotowe doniczki firmy Affari, które wyglądają jakby miały dwadzieścia lat albo więcej, za emaliowane naczynia Crow canyon home, za delikatną, koronkową i super kobiecą bieliznę Miss Liberte, za szwedzkie szczotki do masażu twarzy (i inne) z manufaktóry Iris Hantverk, która zatrudnia niewidomych pracowników, za lniane koszule i sukienki Seaside tones, za marokańskie kosze Bohemia design, za wełniane swetry B sides, za proste, designerskie przedmioty z Nudo design...

Tych rzeczy jest tak dużo...
Małe i duże, dla małych i dużych i wszystko w otoczeniu roślin, które również można kupić.

Na małej przestrzeni można znaleźć dużo pięknych przedmiotów, które cieszą i sprawiają przyjemność.

Sklep mieści się na Starych Bielanach, blisko stacji metra, ale można w nim również kupować on line.

A co w nim można znaleźć znajdziecie na zdjęciach poniżej.

SLOU

 aleja Zjednoczenia 11(wejście od ulicy Schroegera)
 01-829 Warszawa

czynne 
11.00 - 19.00 (poniedziałek - piątek)
12.00-16.00 (sobota)
w poniedziałki zamknięte


























LinkWithin

Related Posts with Thumbnails