piątek, 27 stycznia 2017

Kanelbullar - najlepsze szwedzkie bułki cynamonowe


Jest coś kojącego w cynamonowym bułkach kanelbullar. Ich robienie to naprawdę duża przyjemność. Lubię ten moment, kiedy wyciągam z szafki dużą miskę, żeby wyrobić ciasto i kiedy wyciągam małą, żeby wymieszać składniki nadzienia. Lubię ten czas, kiedy ciasto rośnie, a ja mam godzinę, żeby siąść pod kocem z kubkiem kawy i książką albo, żeby pogadać o ważnych i nieważnych sprawach z najbliższymi albo posegregować dawno zapomniane rzeczy w szufladzie ;) 

A najprzyjemniejszy w kanelbullar jest zapach, który się rozchodzi po kuchni w trakcie pieczenia i pierwszy kęs ciepłej bułki.

Przez ostatnie lata upiekłam ich naprawdę dużo, ale te dzisiejsze pachną dokładnie tak jak pachnie w dobrych, szwedzkich piekarniach. 

Piekąc je pierwszy raz, aż zatrzymałam się wchodząc do kuchni. Gdzieś tam w głowie pod wpływem zapachu, wróciły nie tak dawne wspomnienia. Podczas ostatniego pobytu w Sztokholmie wstępowałam co rano do ulubionej piekarni Bageri Petrus, żeby wypić kawę i zjeść śniadanie. Wychodziłam z torebką z cynamonową bułką i wsiadałam na rower, żeby dotrzeć do szpitala, gdzie pobierałam nauki. Kiedy po paru godzinach przychodził czas na fikę, wyciągałam bułkę i... byłam w raju.

W tamtych szwedzkich i w tych z poniższego przepisu kanelbullarach są identyczne proporcje kardamonu i cynamonu. I to jest dla mnie właśnie to idealne połączenie.

Na zdjęciach znajdziecie sposób ich formowania. Jeżeli wolicie prostszy sposób, to wystarczy całe rozwałkowane ciasto posmarować nadzieniem, zwinąć je w rulon i pociąć na 3 cm plastry. Dobrze jest układając porcje ciasta na blasze podwinąć pod spód końcówkę ciasta. Zapobiegnie to lekkiemu rozwijaniu się ciasta w trakcie pieczenia.

A jak macie ochotę na bułki kardamonowe z marcepanem, to TEN przepis będzie idealny. Też od Brontë Aurell

Pięknego weekendu.





 Kanelbullar

ciasto
13 g (2 łyżeczki) suszonych drożdży lub 25 g świeżych
250 ml ciepłego mleka
80 g masła  - rozpuszczonego i lekko wystudzonego
40 g drobnego cukru
400 g mąki pszennej (luksusowej - typu 550)
2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżeczka soli
1 małe jajko - lekko ubite
nadzienie
80 g miękkiego masła
  80g drobnego cukru
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mąki pszennej
1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii

wierzch
1 lekko ubite jajko 
3 łyżki syropu daktylowego, kukurydzianego, złocistego lub miodu -  lekko podgrzanego (opcjonalnie)
cukier perlisty
mąka do podsypania blatu
Wymieszać w jednej misce 400 g mąki z kardamonem i solą.
W drugiej misce połączyć mieszając ciepłe mleko z drożdżami. Odstawić na 5 minut. Dodać stopione masło, jajko i cukier. Wymieszać. Cały czas miksując (końcówki haki) dodawać do masy mieszankę mąki z solą i kardamonem. Kiedy składniki się połączą miksować całość jeszcze przez 5 minut na średnich obrotach. Jeżeli ciasto jest bardzo rzadkie, dodać jeszcze trochę mąki.
 Miskę z ciastem przykryć folią i odstawić do wyrastania na 30-45 minut. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Przyrządzić nadzienie miksując do połączenia wszystkie składniki.
Na podsypanym mąką blacie  rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach 40x50 cm. 
Rozsmarować nadzienie na połowie ciasta. Złożyć je na pół, żeby nadzienie znalazło się pomiędzy dwoma warstwami ciasta. Pociąć ostrym nożem na 16 pasków. Paski lekko zwinąć spiralnie, a następnie na kształt ślimaka. Końcówki powinny być pod spodem bułeczki. Zapobiegnie to jej rozwijaniu w trakcie pieczenia. Jak zwinąć ciasto można zobaczyć na poniższych zdjęciach (upieczone bułeczki na pozostałych zdjęciach są zwijane na 3 różne sposoby)

Układać bułeczki (zachowując odstępy) na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Blachę przykryć ściereczką i odstawić bułeczki do ponownego wyrastania na 30 minut.
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.  Wierzch bułeczek posmarować jajkiem i posypać cukrem perlistym. Wstawić do piekarnika i piec 10 - 12 minut (do momentu, aż wierzch będzie złocisty).
Wyjąć bułeczki i przykryć je ściereczką na 3 minuty (zapobiegnie to wysychaniu wierzchu w trakcie studzenia). 
Brontë Aurell stosuje tę metodę we wszystkich swoich przepisach na drożdżowe wypieki i rzeczywiście to działa. Para ze stygnących bułeczek nawilża ich wierzch.

Jeszcze ciepłe bułeczki można posmarować lekko podgrzanym syropem. Nada on im połysk i ograniczy wysychanie. Jeżeli chcecie to zastosować, lepiej posypać bułeczki cukrem po posmarowaniu syropem, a nie tuż przed wstawieniem do piekarnika.







Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen, fika & hygge"

środa, 25 stycznia 2017

Rano zrobione, rano zjedzone. Chałka i lemon curd.


W czasach mojego dzieciństwa często jadałam chałkę. Moja babcia kupowała ją w piekarni i jeszcze ciepłą grubo smarowała masłem i dawała mi do jedzenia z kubkiem mleka. Moja mama używała chałki do robienia faszerowanego kurczaka.

 Smak chałki był więc obecny w moim życiu, ale tylko takiej kupionej w piekarni. Kiedy rozpoczęłam własną przygodę z gotowaniem i pieczeniem, bardzo chciałam nauczyć się piec ją samodzielnie. Od tego czasu minęło już wiele lat i mam na koncie naprawdę duże ilości chałek. Przetestowałam różnorodne przepisy, ale ciągle kuszą mnie nowe. 

Jakiś czas temu kupiłam książkę Michaela Solomonova pod tytułem "Zahav". która jest pełna przepisów na dania kuchni żydowskiej. Pierwszą rzeczą jaką z niej zrobiłam była chałka. Wyszła pyszna. Puszysta, delikatna, ale jednocześnie bardzo bogata w smaku dzięki dużej zawartości żółtek. Zjedliśmy ją z dodatkiem lemon curd. 
To najlepszy czas na robienie tego cytrusowego kremu. Sezon na cytryny jest w pełni i mają one teraz niezwykłą ilość smaku i aromatu. Przepisów na lemon curd przetestowałam też już wielkie ilości, a ten dzisiejszy jest w czołówce zwycięzców pod względem smaku i konsystencji. Pomiędzy słodyczą i kwaśnością jest zachowany idealny balans, a konsystencja kremu jest doskonale aksamitna.

Robiąc lemon curd ważne jest, żeby go nie przegrzać, bo stanie się grudkowaty. Ja najchętniej robię go na parze, bo w ten sposób najłatwiej kontrolować temperaturę i gęstnienie kremu.  

Chałka z tego przepisu świetnie się mrozi. Na drugi i trzeci dzień po upieczeniu z chałki można zrobić grzanki lub tosty francuskie. Wysuszoną można pokruszyć i używać do panierowania.


 Chałka
Challah

1 łyżka (10 g) suszonych drożdży 
4 szklanki (480 g) mąki pszennej (najlepiej użyć chlebowej lub typu 550)
7 żółtek
1/4 szklanki (45 g) drobnego cukru
1 łyżeczka soli
6 łyżek (90 ml) oleju o neutralnym smaku

wierzch
1 jajko (ubite)
2 łyżki sezamu
1 łyżka maku

Drożdże wymieszać w misce z 1 szklanką (250 ml) ciepłej wody. Odstawić na 5 minut. Dodać żółtka, cukier i olej i lekko wymieszać. Dodać sól i mąkę i miksować całość (końcówki haki) na średniej prędkości obrotach przez 5-7 minut. Przełożyć ciasto do lekko wysmarowanej olejem miski i przykryć ściereczką. Odstawić do wyrastania na 1-1 1/2 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać w misce dłońmi, żeby je odgazować. Przełożyć na podsypany mąką blat i podzielić na 2 części.
 Każdą część podzielić na 3. Utoczyć z nich wałki i spleść jak warkocz. Końcówki podwinąć pod spód. Chałkę przełożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. 
Tak samo postąpić z drugą porcją ciasta. Na jednej blasze z wyposażenia piekarnika można upiec równocześnie 2 chałki.
Blachę przykryć ściereczką i odstawić chałki do ponownego wyrastania na 30-40 minut.
Posmarować je rozbełtanym jajkiem i posypać makiem i sezamem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec 20-25 min do zrumienienia wierzchu. Wystudzić chałki na kratce. 
Chałkę pokrojoną na plastry lub w całości można zamrozić. 

Lemon curd

sok i skórka starta z 2 dużych cytryn 
175 g drobnego cukru
3 duże jajka
35 g masła

Do miski (szklanej lub stalowej - odpornej na wysoką temperaturę) wlać sok z cytryn i dodać skórkę. Miskę ustawić na garnku z delikatnie gotującą się wodą. Woda nie może dotykać dna miski!
Podgrzewać na parze sok ze skórką przez 4 minuty. Do ciepłego dodać cukier i ponownie podgrzewać mieszając, aż cukier się rozpuści. Przelać całość przez sitko do miski lub dzbanka i ponownie wlać mieszankę cukrowo cytrynową do miski, w której można podgrzewać na parze. Dodać żółtka i cały czas mieszając (nie miksować) podgrzewać masę do lekkiego zgęstnienia. Trwa to około 10-12 minut. 

Miskę z masą cytrynową zdjąć z ognia i odstawić na 1-2 minuty. Dodać masło w porcjach i mieszać do jego rozpuszczenia i połączenia z masą. Wierzch masy przykryć folią spożywczą (musi dotykać masy) i odstawić do wystudzenia. Zapobiegnie to powstaniu twardej skórki na powierzchni masy. Masę przełożyć do szklanego słoika.

Lemon curd przechowywać w lodówce. Przełożony do wyparzonego słoika można przechowywać do 1 miesiąca. 


 Przepis na chałkę Michael Solomonov z książki "Zahav"

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Szybkie danie na zimne dni. Rozgrzewająca korma z kurczaka z kokosem.


Kiedy na dworze jest zimno, mam wielką ochotę na rozgrzewające dania. Indyjska korma pełna aromatów idealnie się sprawdza o tej porze roku. A w dodatku jest bardzo prosta i szybka do zrobienia. 

W kuchennych szafkach mam zawsze mleko kokosowe i dużo słoiczków z przyprawami, więc jej zrobienie zajmuje mi praktycznie tyle czasu co ugotowanie ryżu. 
A od kiedy robię na kole garncarskim różności, to z jeszcze większą radością przyrządzam dania podawane w miseczkach Nie ma dla mnie większej przyjemności niż rozgrzewające danie podane we własnoręcznie zrobionym naczyniu. 



Korma z kurczaka z kokosem

 2-3 łyżki oleju kokosowego (ryżowego, rzepakowego...)
4 piersi z kurczaka pokrojone w 3 cm kostkę
2 duże cebule pokrojone w półplasterki
1 łyżeczka cukru
200 ml jogurtu greckiego
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
pęczek świeżej kolendry

mieszanka przypraw
1 łyżeczka nasion kolendry
1 łyżeczka kuminu w ziarnach
1 łyżeczkamieszanki przypraw garam masala
1 łyżeczka mielonej kurkumy
2 ząbki czosnku (starte)
50 g wiórków kokosowych (niesłodzonych)
1 łyżka startego świeżego imbiru
1-2 drobno posiekane papryczki chilli (bez gniazd nasiennych)
2 łyżki koncentratu pomidorowego

do podania
limonka pokrojona na ćwiartki 
ryż basmati 

Na suchej patelni podgrzać mieszając nasiona kolendry i kumin. Przyprawy powinny zacząć pachnieć, ale nie mogą się zrumienić. Przełożyć je do moździerza. Dodać kurkumę i garam masalę. Wymieszać. Dodać pozostałe składniki mieszanki przypraw i 50 ml wody. Wymieszać do połączenia i uzyskania pasty.

 Na patelni na dużym ogniu dobrze rozgrzać olej. Dodać kurczaka i cebulę. Smażyć mieszając przez 5 minut. Dodać pastę przyprawową i smażyć mieszając przez 3-4 minuty.
Zmniejszyć ogień i dodać cukier, sól do smaku i mleko kokosowe. Dobrze wymieszać i podgrzewać przez 5-8 minut. Dodać jogurt i posiekaną kolendrę (trochę listków pozostawić do posypania wierzchu).

Podawać kormę z ryżem i cząstkami limonki posypaną wiórkami kokosa i listkami kolendry.


niedziela, 15 stycznia 2017

Kardamonowe bułeczki z nadzieniem czekoladowo orzechowym


 Kiedy na dworze panuje zima, a mrozy i ciemności otulają świat, nie ma nic lepszego, niż rozchodzący się po domu zapach ciasta drożdżowego i czekolady. 
Mam dla Was kolejny, niezawodny przepis od Dunki  Brontë Aurell. Tym razem na bułeczki kardamonowe z nadzieniem czekoladowo orzechowym. Nie tylko dzieci je pokochają :-)

Pięknej niedzieli.

Kardamonowe bułeczki z nadzieniem czekoladowo orzechowym
Chokladbullar 

ciasto
25 g świeżych drożdży
250 ml ciepłego mleka
80 g masła  - rozpuszczonego i lekko wystudzonego
40 g drobnego cukru
400 g mąki pszennej (luksusowej - typu 550)
2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżeczka soli
1 małe jajko - lekko ubite

nadzienie
50 g miękkiego masła
75 g jasnego, brązowego cukru - użyłam demerara 
4 kopiaste łyżki kremu czekoladowo orzechowego - typu Nutella
1 łyżka mąki
50 g mlecznej czekolady posiekanej w 5 mm kostkę

wierzch
1 lekko ubite jajko 
2-3 łyżki syropu daktylowego, kukurydzianego, złocistego lub miodu -  lekko podgrzane
1 garść orzechów laskowych posiekanych na małe kawałki 

mąka do podsypania blatu

Wymieszać w jednej misce 400 g mąki z kardamonem i solą.

W drugiej misce połączyć mieszając ciepłe mleko z drożdżami. Odstawić na 5 minut. Dodać stopione masło, jajko i cukier. Wymieszać. Cały cas miksując (końcówki haki) dodawać do masy mieszankę mąki z solą i kardamonem. Kiedy składniki się połączą miksować całość jeszcze przez 5 minut na średnich obrotach. Jeżeli ciasto jest bardzo rzadkie, dodać jeszcze trochę mąki.
 Miskę z ciastem przykryć folią i odstawić do wyrastania na 30-45 minut. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Przyrządzić nadzienie miksując krem czekoladowo orzechowy z mąką, masłem i brązowym cukrem.

Na podsypanym mąką blacie  rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach 30x40 cm. 
Rozsmarować na nim nadzienie. Posypać posiekaną mleczną czekoladą. 
Ciasto zwinąć w rulon i pociąć ostrym nożem na 16 kawałków. Układać je (zachowując niewielkie odstępy) w prostokątnej blasze (użyłam foremki o wymiarach 30x40 cm) wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Bułeczki można upiec również jako pojedyncze ciastka. Wtedy trzeba ułożyć bułeczki na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia zachowując 5-6 cm odstępy. 

Formę przykryć ściereczką i odstawić bułeczki do ponownego wyrastania na 30 minut.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.  Wierzch bułeczek posmarować jajkiem. Wstawić do piekarnika i piec 8-10 minut (do momentu, aż wierzch będzie złocisty).
Wyjąć i gorące posmarować przy pomocy pędzla podgrzanym syropem i posypać posiekanymi orzechami.  
Przykryć bułeczki ściereczką na 3 minuty (zapobiegnie to wysychaniu wierzchu w trakcie studzenia). 
Brontë Aurell stosuje tę metodę we wszystkich swoich przepisach na drożdżowe wypieki i rzeczywiście to działa. Para ze stygnących bułeczek nawilża ich wierzch).

  Po tym czasie można już jeść bułeczki. Na ciepło są pyszne, bo czekolada jest rozpuszczona, ale wystudzone też są pyszne. 


Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen, fika & hygge"

sobota, 7 stycznia 2017

Na mroźny dzień. Ciasteczka z batonikami Daim.


 Mamy zimę. Śnieżną, mroźną i słoneczną. Nie jest to moja ulubiona pora roku, ale staram się też odnaleźć uroki tego czasu. Więcej piekę, czytam książek, nadrabiam zaległości w oglądaniu filmów i spędzam dużo czasu wspólnie z bliskimi na rozmowach. Taki czas spowolnienia też jest potrzebny. 
Kiedy się ociepla, zaczyna mnie gnać jakiś wewnętrzny napęd do podróży i odkrywania nowego, ale na razie delektuję się wolniejszym trybem życia i tym co tu i teraz.

Batoniki Daim to jedyne batoniki jakie kupuję. Kiedyś sprawiało mi przyjemność zjedzenie go w całości, teraz używam ich tylko do wypieków. Piekłam z nimi sernik (przepis znajdziecie TUTAJ) i babki, teraz czas na ciasteczka. 

Ten przepis jest idealny dla osób, które lubią karmelowe smaki i ciasteczka chrupiące na wierzchu i ciągnące w środku. Z kubkiem mleka smakują wyśmienicie ;-)

Trzymajcie się ciepło.



Ciasteczka z batonikami Daim
Daimkakor 

150 g masła 
300 g (2 szklanki + 2 łyżki) mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki sody spożywczej
1/2 -1 łyżeczka naturalnego ekstraktu lub pasty z wanilii
1/4 łyżeczki soli
150 g jasnego brązowego, cukru (użyłam muscovado)
100 g zwykłego, drobnego cukru 
1 jajko
1 żółtko
2 łyżki mleka
5 batoników Daim (po 28 g każdy)

Batoniki Daim pokroić w 1/2 cm kawałki.
 Masło rozpuścić w rondelku i pozostawić do wystudzenia na 5 minut.
W misce wymieszać mąkę z sodą i solą. W drugiej misce wymieszać masło z wanilią i obydwoma rodzajami cukru. Dodać lekko rozbełtane jajko z żółtkiem i mlekiem. Miksować do połączenia. Cały czas miksując dodawać po trochu mieszankę mąki z sodą i solą. Kiedy całość jest połączona i uzyskamy gładkie ciasto, dodać posiekane batoniki i wymieszać.

Miskę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki do schłodzenia na kilka godzin lub całą noc.

Nagrzać piekarnik do 190 stopni C.

Z ciasta formować porcje wielkości piłeczki do ping ponga (po 40 g)  i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując 5 cm odstępy pomiędzy ciasteczkami. Z tej ilości ciasta do upieczenia ciasteczek potrzebne są 2 blachy.

Ciasteczka piec przez 8-10 minut, aż ich brzegi delikatnie się zrumienią.
Delikatnie zdjąć je na kratkę i pozostawić do wystudzenia. 
Gorące ciasteczka są bardzo miękkie i najwygodniej przekładać je łopatką. 
W trakcie studzenia twardnieją.
 
Z przepisu wychodzą 22 ciasteczka

  


Przepis  Brontë Aurell z książki "Scandikitchen fika & hygge"

niedziela, 1 stycznia 2017

Na początek Nowego Roku. Deser kokosowy z karmelizowanymi ananasami


Nowy rok, nowe plany i przedsięwzięcia, nowy kalendarz do zapisania, ale bez noworocznych postanowień. Takie są moje założenia na ten nowy czas. Nie wiem jaki będzie. Wiele rzeczy budzi mój niepokój i niepewność, ale nie chcę się poddawać czarnym myślom. Chcę wierzyć (może naiwnie), że będzie lepszy, przyniesie dobre zmiany i da nam wszystkim dużo radości i szczęścia. 

A dla Was na nowy początek mam przepis na dobry deser. Z warstwą karmelizowanych ananasów przykrytą delikatnym kremem kokosowym z lekką nutą limonki. Całość dopełnia chrupiące, karmelowe i lekko imbirowe ciasteczko. Można je drobno pokruszyć i przykryć nim całą powierzchnię deseru. Te okruszki też idealnie się sprawdzą jako posypka do lodów. Karmelizowane ananasy można użyć też jako ciepłą polewę do naleśników lub lodów.

Życzę Wam wszystkim pięknego Nowego Roku. Cieszę się, że odwiedzacie mój blog, że lubicie to miejsce, korzystacie z przepisów, że daje on radość Wam i mi i że dzięki niemu mam możliwość poznania tylu nowych wspaniałych osób.  
 




Deser kokosowy z karmelizowanymi ananasami

karmelizowane ananasy
200 g drobnego cukru
40 ml jasnego rumu (użyłam Bacardi)
300 g świeżego, obranego ananasa pokrojonego w 1 cm kostkę

krem kokosowy
60 g drobnego cukru
6 żółtek
4 płatki żelatyny
200 ml mleka kokosowego
300 ml śmietanki kremówki (30%)
drobno starta skórka z 1/2 limonki

ciasteczko imbirowe
25 g masła
25 g brązowego cukru demerara
25 g syropu złocistego (golden syrup) lub syropu kukurydzianego ewentualnie miodu) 
20 g mąki pszennej (tortowej - typu 450)
1/4 łyżeczki mielonego imbiru

Przygotować karmelizowane ananasy. Na dużą patelnię wysypać cukier cienką warstwą (dzięki temu cukier będzie się lepiej rozpuszczał) i podgrzewać bez mieszania na małym ogniu. W trakcie rozpuszczania cukru można ewentualnie poruszać patelnią, żeby lepiej rozprowadzić cukier. Kiedy cukier się rozpuści, zwiększyć moc grzania i podgrzewać, aż nabierze bursztynowego koloru. Ponownie zmniejszyć ogień i po trochu dolewać rum mieszając całość drewnianą łyżką. Na początku po dolaniu płynu, karmel stwardnieje, ale w trakcie dolewania rumu i mieszania powinien się ponownie rozpuścić.
Dodać ananasy i podgrzewać całość mieszając przez około 5 minut. Przełożyć ananasy wraz z karmelem do 6 słoiczków, żeby utworzyły 2 cm warstwę na dnie. Odstawić do wystudzenia i wstawić do lodówki do schłodzenia na 30 minut. 

Przygotować krem kokosowy. Płatki żelatyny zalać w miseczce zimną wodą. 
6 żółtek wymieszać z 60 g cukru w misce.  W rondelku podgrzać kremówkę z mlekiem kokosowym i skórką z limonki. Podgrzewać, aż masa będzie gorąca, ale nie doprowadzać do zagotowania. Odcisnąć napęczniałe płatki żelatyny i dodać do gorącej masy. Wymieszać do rozpuszczenia żelatyny i połączenia z płynem.
Gorącą masę lać małym strumieniem do żółtek z cukrem, cały czas mieszając. 

Miskę przełożyć do drugiej miski wypełnionej kostkami lodu, żeby szybko ją schłodzić lub przykryć wierzch masy folią spożywczą (żeby dotykała masę) i odstawić do wystudzenia. Masę przecedzić przez sitko i przelać do dzbanka (ułatwi to nalewanie do słoiczków).
Wystudzoną masę delikatnie przelać na warstwę ananasów. Słoiczki przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki do schłodzenia i stężenia. 

Przygotować posypkę ciasteczkowo imbirową. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C i wyłożyć płaską blachę papierem do pieczenia. 
Do rondelka włożyć masło, cukier i syrop. Podgrzewać na małym ogniu do rozpuszczenia i połączenia składników.
Rondelek zdjąć z ognia i odstawić na 2 minuty. 
Po tym czasie dodać mąkę wymieszaną z imbirem i wymieszać całość do połączenia. Masę wylać na blachę i lekko rozprowadzić. Wstawić blachę do piekarnika i piec 10-12 minut. Ciasteczko powinno się rozpłynąć i nabrać złocisto brązowego koloru, a na jego powierzchni powinny pojawić się  małe dziurki. Wyjąć blachę z piekarnika i pozostawić ciasteczko do całkowitego wystudzenia. Wystudzone będzie chrupkie i twarde (łatwe do łamania i kruszenia).

Gotowy deser wyjąć z lodówki na 30 minut przed podaniem. wierzch posypać pokruszonym ciasteczkiem imbirowym.

Przepis na 6 porcji
Ciasteczko imbirowe można przyrządzić 2 dni wcześniej i przechowywać w szczelnym pojemniku. Deser posypać nim tuż przed podaniem.
Deser można przechowywać do 3 dni w lodówce.
 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails