środa, 26 lutego 2014

Babka kajmakowa z krówkami


Puszkę kajmaku lub słoik kremu krówkowego mam zawsze schowaną w czeluściach kuchennych. Nigdy nie wiadomo, kiedy kogoś najdzie na słodkości i ta puszka będzie stanowić koło ratunkowe. Lubię domowe lody z kremem krówkowym, przekładane wafle, mazurek kajmakowy z powidłami, sernik, ale najbardziej lubię wyjadać go prosto ze słoika.
Kiedy domowników nachodzi ochota na takie zwykłe, ucierane ciasto, ale nie znowu cytrynowe, robię z kajmaku ciasto. Takie jak dziś. Czasami dodaję do niego pokrojone w kawałki Toblerone, czasami batoniki Daim, a najczęściej nasze ciągnące krówki z Milanówka.


Babka kajmakowa z krówkami
Dulce de leche bundt cake

   3 szklanki (450 g) mąki pszennej
   2 łyżeczki proszku do pieczenia
   1/2 łyżeczki sody
  szczypta soli
   1 szklanka (220 g) miękkiego masła
  1 szklanka (150 g) ciemnego brązowego cukru
     1 szklanka (320 g) dulce de leche (kajmaku z puszki, kremu krówkowego)
   4 duże jajka (w temperaturze pokojowej)
   2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z  wanilii
   1 szklanka (260 g) jogurtu naturalnego lub maślanki (w temperaturze pokojowej)
    1 szklanka (150 g - 12 sztuk) pokrojonych na 1 cm kawałki krówek

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Posmarować masłem i wysypać mąką formę do babki. Wymieszać w misce mąkę, sól, proszek do pieczenia i sodę. W drugiej misce zmiksować na gładki krem masło z brązowym cukrem i wanilią. Dodać dulce de leche (kajmak) i miksować do połączenia się składników. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Miksując na wolnych obrotach dodać w trzech porcjach mąkę i jogurt. Miksować tylko do połączenia się składników. Dodać krówki i wymieszać całość szpatułką/łyżką. Przełożyć ciasto do formy. Piec 50-60 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Wyjąć ciasto z piekarnika i odstawić do wystudzenia na 15 minut. Po tym czasie wyjąć z formy. Wierzch można posypać cukrem pudrem.


poniedziałek, 24 lutego 2014

Drożdżówki marcepanowe z żurawinami


Jestem  dumna z tych drożdżówek. Któregoś dnia chciałam upiec bułeczki dla kogoś w prezencie, i tak powstał ten przepis. Wykorzystałam swoje ulubione zimowe smaki i z kartką w jednej ręce i z mikserem w drugiej stworzyłam te drożdżówki. Wielkim ich plusem jest to, że na drugi dzień są równie pyszne. Zachowują wilgotność i puszystość.

I to pyszne nadzienie... Kwaskowatość i delikatna cierpkość świeżych (mrożonych) żurawin idealnie komponuje się ze słodyczą marcepana. Ciasto jest delikatne, puszyste, maślane i wilgotne. Z lekką nutą kardamonu i cytryny doskonale łączy się z żurawinowym nadzieniem. 
Te drożdżówki to takie bułeczki od serca, bo piekę je ostatnio w prezencie dla innych. Te, które widzicie jadą do Poznania.

Wiele osób pyta się mnie, gdzie kupuję marcepan do wypieków. Muszę przyznać, że ostatnio go nie kupuję, bo zrobiłam duże zapasy świetnego duńskiego i jeszcze na długo mi starczy. Widziałam ostatnio w dziale spożywczym Marks & Spencer marcepan do wypieków w dużych blokach i w przyzwoitej cenie. Jak mi się skończą zapasy, pewnie będę się tam zaopatrywać.



Drożdżówki marcepanowe z żurawinami

ciasto
1 torebka (7 g) suszonych drożdży lub 15 g świeżych
1/4 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki ciepłego mleka
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
2 jajka (w temperaturze pokojowej)
1/4 szklanki (50 g) cukru
2 szczypty soli
skórka starta z 1/2 cytryny 
3 szklanki (450 g) mąki (typu 550)
180 g miękkiego masła

nadzienie
1/2 szklanki (100 g) cukru
120 g miękkiego masła
1/2 szklanki (150 g) marcepana
1 jajko
1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu migdałowego
1 szklanka (150 g) żurawin (świeżych lub mrożonych)
1/2 szklanki (65 g) suszonych żurawin

1 jajko (do posmarowania drożdżówek)

lukier
1/2 szklanki (70 g) cukru pudru
1 łyżka (15 ml) wody
1/8 łyżeczki naturalnego ekstraktu migdałowego

Ciasto. Drożdże wsypać do miski i zalać wodą. Odstawić na 5 minut. Dodać cukier, sól, mleko, jajka, kardamon i skórkę z cytryny. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować (końcówki haki) na średnich obrotach miksera do uzyskania gładkiego ciasta (około 5 minut). Cały czas miksując dodawać po 1 łyżce masła. Następną porcję masła, dodać, kiedy poprzednia połączy się całkowicie z ciastem. Ciasto przełożyć do czystej miski posmarowanej olejem, przykryć ściereczką i  odstawić do wyrośnięcia (na około 1 godzinę).

Nadzienie. Jajko, masło, cukier, pokrojony na kawałki marcepan i
ekstrakt migdałowy zmiksować na gładką masę. 

Na podsypanym mąką papierze do pieczenia rozwałkować ciasto na prostokąt grubości 1 cm. Rozsmarować na nim nadzienie i posypać świeżymi i suszonymi żurawinami. Przy pomocy papieru na którym leży ciasto, zwinąć je w rulon i pokroić 2-3 cm kawałki. Rozłożyć je dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia, lekko je dociskając dłońmi, żeby je delikatnie rozpłaszczyć. Drożdżówki posmarować rozbełtanym jajkiem i
odstawić do wyrośnięcia (na około 1 godzinę).
Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 20 minut (z mrożonymi owocami, ze świeżymi 15 minut) na jasnozłoty kolor. Wymieszać składniki lukru i posmarować nimi wyjęte z piekarnika bułeczki. Ponownie wstawić je do piekarnika na 2 minuty. Wyjąć i przełożyć na kratkę do wystudzenia.

 Przepis własny.

piątek, 21 lutego 2014

Poznańskie maślane rogale i pasta z makreli z suszonymi pomidorami.


Zostałam zaproszona przez Małgosię ze Smaków Alzacji do jej cyklu "Wypiekanie na śniadanie". Propozycją były maślane rogale poznańskie. Przepis mnie skusił, bo te rogale są bardzo dobre i fajnie jest coś robić razem, mimo, że na odległość. 

Rogaliki są pyszne. Delikatne, miękkie, puszyste i lekko słodkawe. Oryginalne powinny być duże, ale ja lubię ich małą wersję.
Zjedliśmy je na słodko z konfiturą, ale też świetnie smakowały z pastą z makreli. 
Wspaniały przepis, do którego będę wracać.
Przepis stąd.



 Poznańskie rogale maślane

500 g mąki pszennej (typu 550)
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki (50 g) miodu
5 łyżek (75 ml) ciepłej wody
30g świeżych drożdży
 100ml mleka
50g masła
1 jajko
1/4 szklanki cukru

wierzch
1 jajko
mak

Wodę wymieszać z 1 łyżką cukru, pokruszonymi drożdżami i 4 łyżkami mąki. Pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 5 minut. Masło podgrzać z mlekiem do rozpuszczenia. Dodać miód i sól, wymieszać i pozostawić do wystudzenia. Do miski wsypać mąkę, dodać masło z mlekiem i wyrośnięte drożdże. Wymieszać całość do połączenia składników (zrobiłam to łyżką), przełożyć na obsypany mąką blat i wyrobić dłońmi elastyczne ciasto. Przełożyć do miski posmarowanej olejem, przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę (powinno podwoić objętość).

 Wyrośnięte ciasto przełożyć ponownie na blat i chwilę wyrabiać, żeby je odgazować.
Podzielić je na dwie części. Każdą część rozwałkować na kształt koła o średnicy ok. 30 cm.  Podzielić je ostrym nożem lub nożem do pizzy na 8 trójkątów. Zwijać rogale zaczynając od podstawy trójkąta. Układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30 minut.

Nagrzać piekarnik do  180 stopni. Tuż przed pieczeniem posmarować rogale roztrzepanym jajkiem i posypać makiem. 
 Piec ok. 15-20 minut do zrumienienia.

Pasta z makreli z suszonymi pomidorami

1 średniej wielkości wędzona makrela
1 łyżka posiekanego kopru
1 łyżka posiekanego cienkiego szczypiorku
1 łyżka drobno posiekanej szalotki (lub cebuli cukrowej)
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka kaparów (opcjonalnie)
1-2 łyżki majonezu
4 połówki suszonych pomidorów (pokrojonych w 1/2 cm kostkę)

Makrelę obrać ze skóry i ości i rozdrobnić w miseczce widelcem. Dodać pozostałe składniki i wymieszać. Odstawić do lodówki na minimalnie 1 godzinę, żeby przegryzły się smaki.

środa, 19 lutego 2014

Moje kulinarne uzależnienie czyli krem z ciasteczkami speculoos.


Są takie smaki, którym nie potrafię się oprzeć. Nutella może stać u mnie bezpiecznie w szafce (oprócz tej domowej), gorzej z kremem gianduja. Za to sama przed sobą chowam krem speculoos. Uwielbiam ten gotowy firmy Lotus, ale niełatwo go kupić w Polsce. Kiedy kończą mi się zapasy, sięgam po ten przepis. Do zrobienia domowego smarowidła speculoos potrzebne są ciasteczka o tej samej nazwie. Kupuję najchętniej te firmy Lotus, bo są bardzo dobre. Można je już kupić bez większych problemów (w sklepach typu Alma). 
A potem wystarczy naprawdę chwila, żeby cieszyć się tym fantastycznym smakiem.

Jak lubicie takie smarowidła, to polecam przepis na domową nutellę. Sprawdziło go już wiele osób i wszyscy są zachwyceni.



Krem speculoos

150 g ciasteczek speculoos
60 g miodu o neutralnym smaku (na przykład akacjowego)
30 g cukru trzcinowego (użyłam jasnego demerara)
100 ml mleka
50 ml oleju roślinnego o neutralnym smaku
90 g białej czekolady

Nagrzać piekarnik do 150 stopni. Rozłożyć na blasze ciasteczka i podpiekać je przez 10 minut. Wyjąć z piekarnika i włożyć połamane do pojemnika malaksera. Zmiksować na drobny proszek. Czekoladę pokroić na bardzo małe kawałki i włożyć do miski. Podgrzać mleko z miodem i cukrem. Bardzo ciepłym zalać czekoladę i mieszać do jej rozpuszczenia. Dodać proszek ciasteczkowy i ponownie wymieszać do uzyskania gładkiej i ciągliwej masy. Pod koniec mieszania dodać olej. Jeszcze ciepły krem wlać do słoiczków i zostawić do wystygnięcia w temperaturze pokojowej. Przechowywać w lodówce. 




Przepis Sigrid Verbert z książki "Smakowite prezenty".

wtorek, 18 lutego 2014

Hummus x3 i krakersy. Zdrowe i pyszne.


Ostatnio mam ochotę na przeróżne pasty. Może dlatego, że świeci słońce i myślę z przyjemnością o wiosennych piknikach, które są przede mną. W sumie nie ważne są powody. Wystarczy kilka chwil, żeby zrobić coś zdrowego i dobrego. Na drogę, na kolację, do pracy, dla kogoś w prezencie.

Jeżeli podobają się Wam te przepisy, to przypominam też o 
grissini i o  



Hummus z białej fasoli z orzechami cashew
Houmous de haricots blancs et noix de cajou 

1 mały pęczek kolendry - listki i łodyżki (około połowy doniczki)
240 g ugotowanej białej fasoli (może być z puszki)
180 g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)
50 g orzechów cashew (nerkowców)
1 duży ząbek czosnku
sok z 1 małej cytryny
6 łyżek oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki papryczki z Espelette (lub zwykłej pikantnej)
sól morska

Do pojemnika malaksera włożyć orzechy, kolendrę i czosnek. Zmiksować na gładką masę. Dodać fasolę, ciecierzycę, sól, sok zcytryny, papryczkę i 5 łyżek oliwy. Zmiksować
na gładką masę. Przełożyć do miseczki. Wierzch polać 1 łyżką oliwy.

Hummus z pieczoną papryką
 
350 g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)
2 łyżki pasty tahini (sezamowej) 
sok z 1 cytryny
2 ząbki czosnku
6 łyżek oliwy z oliwek
1/2 papryki bez skóry (grilowanej, pieczonej)
1/2 łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
sól

Wszystkie składniki włożyć do pojemnika malaksera i zmiksować na gładką masę. Jeżeli masa jest zbyt gęsta dodać 2-4 łyżki z gotowania ciecierzycy lub zwykłej wody.
Przełożyć do miseczki. Wierzch polać 1 łyżką oliwy.

Hummus z suszonymi pomidorami

350 g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)
2 łyżki pasty tahini (sezamowej) 
sok z 1 cytryny
2 ząbki czosnku
6 łyżek oliwy z oliwek
6 połówek suszonych pomidorów
sól 

Wszystkie składniki włożyć do pojemnika malaksera i zmiksować na gładką masę. Jeżeli masa jest zbyt gęsta dodać 2-4 łyżki z gotowania ciecierzycy lub zwykłej wody.
Przełożyć do miseczki. Wierzch polać 1 łyżką oliwy.

Krakersy
Lavash crackers 

1 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżka miodu (płynnego)
1 łyżka oleju (o neutralnym smaku)
1/2 szklanki wody

do posypania
mak
ziarna słonecznika
pestki dyni
wędzona papryka
dukah
nasiona kuminu
kminek

W misce wymieszać mąkę, sól i suszone drożdże. Dodać miód, olej i wodę. Zmiksować całość do połączenia się składników. Przełożyć je na blat i wyrabiać
na gładkie ciasto.Przełożyć do posmarowanej olejem miski, przykryć ściereczką lub folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia na 90 minut (ciasto powinno podwoić swoją objętość). Ciasto można również wstawić do wyrastania do lodówki na całą noc. 
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.
Wyrośnięte przełożyć na lekko podsypany mąką blat i wyrabiać przez chwilę, żeby pozbyć się nadmiaru gazu z ciasta. Przełożyć je na papier do pieczenia i rozwałkować je cienko (około 1 1/2 mm). Przełożyć całość na dużą blachę. Posmarować ciasto wodą i posypać ziarnami lub przyprawami. Pociąć nożem do pizzy lub zwykłym nożem na romby. Kawałków krakersów nie trzeba rozdzielać po pokrojeniu. Po upieczeniu bardzo łatwo się łamią w miejscach cięcia. Jeżeli chcecie, żeby krakersy były całkowicie płaskie po upieczeniu, to trzeba ponakłuwać rozwałkowane ciasto widelcem.
Piec 15-20 minut. Upieczone krakersy powinny być kruche i rumiane. Połamać je na kawałki w miejscach nacięć.


Przepis na krakersy Peter Reinhart z książki "The bread baker's appretice".
Przepis na hummus z fasoli Saveurs nr 194

sobota, 15 lutego 2014

Panini czyli idealne włoskie bułeczki na weekendowe śniadanie.


Jajka i wędzony boczek kojarzą się z weekendowym śniadaniem. Niezbyt często, ale jednak, ten duet pojawia się na naszym stole. Zwłaszcza zimą. Czasami robię zapiekane w kokilkach jajka z kawałkiem boczku na dnie, innym razem jest to wypełnienie zapiekanych bułeczek, a od czasu do czasu pojawia się klasyczna jajecznica.
Ostatnio jednak podbił nasze serca poniższy przepis. Ciepłe świeżo upieczone panini z dodatkiem sadzonego jajka i podsmażonego (ale odsączonego z tłuszczu boczku). Pyszne.

Dzisiejsze panini, to włoskie bułeczki, które rosną w czasie pieczenia, a w ich środku pozostaje wolna przestrzeń. Idealne do nadziewania i przyrządzania kanapek.
To dobry przepis na bułeczki do kanapek do pracy, w podróż albo na piknik. My jedliśmy je w kilku odsłonach: z dodatkiem grillowanych warzyw i mozzareli, dojrzewającej szynki sera pleśniowego i suszonych pomidorów oraz z dodatkiem pasty tuńczykowej. 
Te w wersji śniadaniowej stały się ostatnio przebojem weekendowych śniadań.




Panini śniadaniowe
Panini da colazione

450 g mąki pszennej (typu 550) + mąka do podsypania blatu
1 1/2 łyżeczki soli
10 g suszonych drożdży (około 1 1/2 torebki)
150 ml ciepłego mleka + 2 łyżki do posmarowania wierzchu
150 ml ciepłej wody

W misce wymieszać mąkę z solą i drożdżami. Dodać wodę i mleko. Zmiksować całość do połączenia składników i uzyskania miękkiego ciasta. Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrośnięcia na 1 godzinę. 
Po tym czasie przełożyć ciasto na podsypany mąką blat i lekko je zagnieść. Podzielić je na 10 części. Każdą część lekko zagnieść i uformować w kulkę. Kulki rozwałkować na placki o średnicy 9 cm. Przełożyć je na posmarowaną oliwą blachę (zachowując 5 cm odstępy), przykryć folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrośnięcia na30 minut. 
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Środek bułeczek lekko ugnieść palcami, posmarować ich wierzch mlekiem i ewentualnie posypać lekko mąką.
Piec 18 minut.
 Podawać ciepłe lub wystudzone.
Świetne bułki do nadziewania. 
Na zdjęciu widać podane na ciepło z jajkiem sadzonym i usmażonym, osączonym z tłuszczu boczkiem.


Przepis Gino D'Acampo z książi "Italian home baking".

wtorek, 11 lutego 2014

Apfelkuchen mit Marzipan czyli niemieckie ciasto z masą marcepanową i jabłkami.

  
Czuję w powietrzu wiosnę, chociaż zdaję sobie sprawę, że zima wróci. Wystarczyło kilka dni słońca, aby wstąpiła we mnie znowu energia. Rano w drodze do pracy towarzyszy mi nieśmiały świergot ptaków i światło dnia. Do tej pory przemierzałam moją drogę przez las patrząc na wschód słońca i słuchając krakania wron.
Zaczynam myśleć o wiośnie.

Mam dla Was takie typowe niemieckie ciasto orzechowe z jabłkami. Takie wypieki kojarzą mi się z dużą blachą i domową atmosferą.Każdemu smakuje.
 
Ciasto orzechowe z jabłkami i masą marcepanową

Apfelkuchen mit Marzipan

masa marcepanowa
    2 żółtka
    20 g cukru
    10 g mąki kukurydzianej
    90 g marcepana
    150 ml śmietany kremówki
  
 ciasto
    125 g masła (w temperaturze pokojowej)
    90 g cukru
    1 łyżka cukru waniliowego    
 3 jaja (w temperaturze pokojowej)  
1 szczypta soli
    125 g mąki pszennej
    75 g mielonych orzechów laskowych
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    60 ml mleka

    700 g jabłek - 3 sztuki (użyłam odmiany Boskop)
    2 łyżki soku z cytryny
    20 g masła w małych kawałkach
    1 łyżka cukru
  

Zetrzeć na tarce o grubych oczkach marcepan. W miseczce wymieszać żółtka z  z cukrem i mąką kukurydzianą. W rondelku zagotować śmietankę i dodać do niej starty marcepan. Mieszać, aż oba składniki się połączą. Dodać do masy żółtkowej i wymieszać. Przelać całość z powrotem do rondelka i podgrzewać do zgęstnienia (nie gotować). Przelać do czystej miseczki.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wysmarować masłem formę 20x30 cm.
Wymieszać w misce mąkę, mielone orzechy i proszek do pieczenia. Zmiksować masło z solą, cukrem i cukrem waniliowym na gładki jasny krem. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Na końcu dodać mleko. Miksując masę (na wolnych obrotach) dodać mieszankę mączno orzechowa. 
Ciasto wyłożyć na blachę. Wyrównać i wstawić do piekarnika na 10 minut. 
Obrać jabłka, wykroić gniazda nasienne i pokroić je na cząstki. Wymieszać z sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały.
Na podpieczone ciasto wyłożyć masę marcepanową, a na nią cząstki jabłek. Na wierzchu ułożyć kawałeczki masła i całość posypać cukrem. Wstawić ponownie do piekarnika i piec 30-35 minut.
 
  

niedziela, 9 lutego 2014

Paryskie kulinaria, l'epicerie de Bruno i ananasy w rumie.


Kiedy tak sobie myślę o moich paryskich podróżach, to dochodzę do wniosku, że mam niesamowite szczęście do ludzi i miejsc. Wiele osób narzeka na Francuzów, a zwłaszcza na Paryżan, ale ja nie mogę się do tego dołączyć. W Paryżu mówię po francusku typu "Kali jeść" i w większości porozumiewam się po angielsku, ale zawsze stykam się z wielką serdecznością. 
Ostatnio w Paryżu zatrzymałam się w hotelu w okolicach rue Montorgueil i kilka razy dziennie przechodziłam uliczką  rue Tiquetonne. Pierwszego dnia pobytu zaintrygował mnie maleńki sklepik z przyprawami L'epicerie de Bruno, który się tam znajdował. Weszłam do środka, pooglądałam, coś kupiłam, zamieniłam kilka słów z właścicielem i poszłam dalej. Następnego dnia rano spotkałam właściciela przed sklepem szykującego się do otwarcia i znowu zamieniliśmy kilka słów. Wracając, spotkałam go palącego papierosa i znowu krótka pogawędka. Następnego zaprosił mnie do sklepu przed otwarciem, żeby pokazać nową dostawę, po południu, żeby opowiedzieć o jaśminie, wieczorem kiedy zamykał, zdążył mi polecić bistro na kolację. I tak, przez cały mój pobyt kilka razy dziennie rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Wiadomości o świecie przypraw, które sprzedawane są w tym sklepiku chłonęłam jak gąbka, bo bogactwo tamtejszego asortymentu jest niesamowite. Tam poznałam aromat wanilii z Kongo, Tahiti i wyspy Reunion i... przepadłam. Wąchając wanilię umieszczoną w szklanych fiolkach, przypomniałam sobie jak to robiłam ponad trzydzieści lat temu w kuchni mojej babci. To takie wspomnienie, które do mnie wróciło po tylu latach, pod wpływem zapachu. 
Nauczyłam się tam też oceniać jakość waniliowych lasek. Od tego czasu jestem bardzo uważna kupując wanilię. 

Jak będziecie w Paryżu i będziecie chcieli kupić niezwykłe i zwykłe, doskonałej jakości przyprawy to polecam Wam ten sklepik. Nie dlatego, że właściciel jest przemiły, ale dlatego, że ma wielką wiedzę, którą chętnie się dzieli i olbrzymi wybór doskonałej jakości przypraw. To miejsce to skarb. 

W czasie mojej paryskiej przygody spotkałam jeszcze jedną niesamowitą osobę, która wprowadziła mnie w świat przypraw, ale to już będzie inna historia.

Dzisiaj mam dla Was prosty przepis na ananasy w waniliowym rumie. To  wspaniały deser, dodatek do lodów, baza do drinków (z sokiem z limonki, wodą i lodem), jak też kulinarny prezent. Ważne, żeby ananas był dojrzały.

L'epicerie de Bruno
30 Rue Tiquetonne, 75002 Paris,
czynne od wtorku do soboty: 10.30-14.30 i 15.30-19.30








Ananasy w rumie waniliowym

1 duży, świeży i dojrzały ananas
500 ml jasnego rumu
1 laska wanilii
4 łyżki brązowego, trzcinowego cukru 

Laskę wanilii przekroić na pół i wydrążyć czubkiem noża rdzeń. Ananasa obrać ze skórki (wyciąć też twarde oczka na powierzchni) i wykroić twardy rdzeń. Pokroić w plastry, a następnie w 2 cm kawałki. Włożyć do słoja. Dodać laski i rdzeń wanilii. Zasypać cukrem i zalać rumem. Jeżeli ananas nie jest zbyt słodki, dodać jeszcze 1 łyżkę cukru. Zamknąć słoik i zostawić na 2 tygodnie. Od czasu do czasu potrząsać słojem, żeby całość wymieszać.



Przepis Sigrid Verbert z książki "Smakowite prezenty"

sobota, 8 lutego 2014

Na weekendowe śniadanie. Pudding z croissantów i jabłek


Croissanty najlepsze są świeże i jeszcze ciepłe. Czasami mam ich za dużo, bo upiekę albo kupię w nadmiarze. Szkoda, żeby się zmarnowały. Dzisiejszy przepis sprawdza się idealnie, kiedy macie croissanty niepierwszej świeżości. 
Na lekko podsuszone  polecam Wam też doskonały przepis na nadziewane croissanty migdałowe.
To danie jest niesamowicie proste i bardzo pyszne. Cienka warstwa jabłek przełamuje słodycz puddingu i nadaje mu świeżości.  Dobre na weekendowe, leniwe śniadanie.

Przepis pochodzi z książki z przepisami z kawiarni wiedeńskich, praskich i budapeszteńskich, dlatego dla zachowania klimatu znajdziecie poniżej kilka zdjęć z zimowego Wiednia.







Pudding z croissantów i jabłek
Kipferlkoch

2 łyżki rumu
3 szklanki (750 ml) ciepłego mleka
6 żółtek
1/2 szklanki + 1 łyżka drobnego cukru
5-6 lekko podsuszonych croissantów
2 jabłka (obrane i pokrojone w cienkie plastry
1/3 szklanki rodzynek lub żurawin
1/4 łyżeczki cynamonu
cukier puder do posypania
masło do nasmarowania formy

Rodzynki namoczyć w rumie przez 1 godzinę. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Nasmarować masłem formę o średnicy 24 cm. Wymieszać w misce mleko, żółtka i 1/2 szklanki cukru. Croissanty porwać na około 3-4 cm kawałki i włożyć do miski. Zalać je masą mleczno jajeczną i zostawić na 15 minut do nasiąknięcia. Połowę namoczonych croissantów włożyć do naczynia do zapiekania i ułożyć na nich plasterki jabłek. Posypać je 1 łyżką cukru, cynamonem i rodzynkami wraz z rumem. Przykryć resztą croissantów i zalać pozostałą w misce masą jajeczną. Wstawić do piekarnika i piec około 1 godziny do zrumienienia wierzchu i ścięcia masy jajecznej. Odstawić na 5 minut. Po tym czasie posypać cukrem pudrem. Podawać na ciepło. 
Pudding można przygotować 1 dzień wcześniej i przechowywać w lodówce przed pieczeniem.


Przepis Rick Rogers z książki "Kaffeehaus"

czwartek, 6 lutego 2014

Pudding ryżowy z kardamonem, różą i pistacjami. Pyszny deser na czas zimy.


 Róża, kardamon i pistacje tworzą genialne połączenie. Kiedyś upiekłam kardamonowo pistacjowy sernik na kruchym spodzie z warstwą z płatków róż. To było genialne ciasto i fantastyczne połączenie smaków. Od tego czasu jestem wielką miłośniczką tego trio.

Pudding to wspaniały deser albo weekendowe śniadanie w zimowy czas. 
Zróbcie go koniecznie, bo jest pyszny.




Pudding ryżowy z pistacjami i wodą różaną

Cardamon rice pudding with pistachios & rose water

400 ml pełnotłustego mleka
120 ml śmietanki kremówki
1 laska wanilii (przecięta na pół)
8 kardamonów w łupince (lekko zgniecionych)
120 g ryżu do puddingu (lub risotta - typu arborio, vialone nano, carnaroli)
30 g masła
2 łyżki mleka skondensowanego
1 łyżka miodu akacjowego lub innego o delikatnym aromacie
szczypta soli
3 łyżki pistacji (grubo posiekanych)
1 łyżka suszonych płatków róży

syrop
1 łyżka miodu akacjowego lub innego o delikatnym aromacie
1/2 łyżki wody różanej

W rondelku zagotować mleko ze śmietanką, laską wanilii i kardamonem. Zestawić z ognia i wystudzić. Chłodną mieszankę wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
Przygotować syrop. Wymieszać miód, 1 łyżkę ciepłej wody i wodę różaną.
Do rondelka z mieszanką mleczno śmietanową dodać ryż i doprowadzić do zagotowania. Mieszać od czasu do czasu w trakcie gotowania. Zmniejszyć ogień  i cały czas mieszając, gotować do miękkości ryżu przez około 20 minut. W razie konieczności dodać  odrobinę wody. Zdjąć rondelek z gazu. Wyjąć kardamon i laskę wanilii. Dodać masło, skondensowane mleko, miód i szczyptę soli. Mieszać do chwili rozpuszczenia się masła i połączenia składników. Przełożyć pudding do miseczek. Podawać ciepły lub wystudzony. Przed podaniem polać syropem i posypać pistacjami i płatkami róż.


Przepis Yotam Ottolenghi i Sami Tamimi z książki "Jerusalem"

wtorek, 4 lutego 2014

Pie żurawinowy z likierem pomarańczowym. Amerykański klasyk na zimowe dni.


Nie wyobrażam sobie zimy bez żurawiny. Uwielbiam te owoce. Zawsze mrożę duże ilości żurawiny, zarówno tej maleńkiej błotnej, jak i dużej amerykańskiej. To takie owoce, które można tygodniami przechowywać w lodówce, a one się nie zepsują. Na moim targu nadal można je kupić, więc jeżeli nie macie mrożonej, poszukajcie jej w sklepach i na bazarach. Warto. Oprócz tego, że jest niezwykle smaczna, to ma masę wartości zdrowotnych. 

Dzisiejsze ciasto to klasyczny amerykański pie. Do tego rodzaju ciasta używany jest tłuszcz roślinny (shortening). W polskich warunkach łączę pół na pół masło z plantą. Po przetestowaniu różnych kombinacji, ta mi najbardziej odpowiada. Dzięki temu ciasto jest niezwykle kruche, ale zachowuje maślany smak. Ważne przy robieniu tego typu ciast jest użycie zimnej wody i zimnego tłuszczu oraz krótkie miksowanie.
 A nadzienie? Jest pyszne. Wykorzystam to połączenie też do innych ciast, a podgotowane w rondelku będzie pysznie smakować razem z lodami waniliowymi.


Pie żurawinowy
Double cranberry and orange pie

ciasto
375 g (3 szklanki) mąki pszennej
szczypta soli
125 g (1/2 szklanki + 1 łyżki) zimnego masła (pokrojonego na kawałki)
125 g (1/2 szklanki + 1 łyżki) ) zimnej planty (pokrojonej na kawałki)
1 jajko (rozbełtane)  
1 łyżka octu z białego wina 
4 łyżki bardzo zimnej wody

nadzienie
300 g (3 szklanki) żurawin (świeżych lub mrożonych)
100 g (3/4 szklanki)suszonych żurawin
100 g (1/2 szklanki)drobnego cukru
3 łyżki golden syrup lub miodu
skórka i sok z 1 mandarynki
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub skrobii kukurydzianej
3 łyżki likieru pomarańczowego (np Grand Marnier lub Cointreau)
30 g (2 łyżki masła)

do posmarowania wierzchu
1 jajko (rozbełtane)

Wymieszać w miseczce jajko, ocet i wodę. W malakserze zmiksować na kruszonkę masło z plantą i mąką. Dodać płynną mieszankę i szybko zmiksować całość do uzyskania gładkiego ciasta. Podzielić je na 2 części (2/3 + 1/3) i zawinąć w folię spożywczą. Schłodzić w lodówce przez 30 minut.
Nagrzać piekarnik do 220 stopni C. W misce wymieszać wszystkie składniki nadzienia.
Ciasto (większy kawałek) rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami folii spożywczej na koło o średnicy około 35 cm. Wyłożyć nim wysmarowaną masłem formę o średnicy 23 cm. Na ciasto wyłożyć nadzienie. Położyć na nim kawałki masła. Drugi kawałek ciasta rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami folii spożywczej na koło o średnicy górnego rantu formy i przykryć nim nadzienie. Odciąć brzegi ciasta. Wierzch ciasta naciąć (aby mogła uchodzić para w trakcie pieczenia) i posmarować rozbełtanym jajkiem. Mniejszy (wierzchni) kawałek ciasta można również pokroić w paski i ułożyć z niego na nadzieniu kratkę.
Ciasto wstawić do piekarnika i piec 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę piekarnika do 180 stopni C i piec jeszcze przez 30-40 minut.


Przepis Maxine Clark z książki "Pies, glorious pies"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails