środa, 25 czerwca 2014

Magiczne Skagen i duńska zupa rybna.


Siedząc na szwedzkiej plaży w okolicach  Helsinborga, zajadałam śledzie i patrzyłam na duńskie miasto Helsingør po drugiej stronie cieśniny. Wtedy pierwszy raz zapragnęłam pojechać do Danii. Potem bywając w Göteborgu, nieraz tęsknie patrzyłam na promy przepływające cieśninę Kattegat. W tym mieście zawarłam znajomość z klasykiem szwedzkiej kuchi -tostem ze Skagen i zamarzyłam, żeby zobaczyć to magiczne miejsce, od którego tost nosi nazwę. 
I któregoś jesiennego popołudnia wsiedliśmy na prom do Danii. Szwecja pożegnała nas słońcem i wysokimi temperaturami, a Dania przywitała zimnem i niesamowitą wichurą. Taka pogoda nie jest zbyt przyjemna do zwiedzania, ale do podróży do Skagen wręcz wymarzona. Tam, a dokładnie na półwyspie Grenen na samej północy Danii łączy się morze Północne z Bałtykiem. Niesamowite jest to, że to... widać. W wietrzny, sztormowy dzień morskie fale zderzają się z ogromną siłą, tworząc niezwykłe widowisko. Wody tych dwóch mórz mają różne zasolenie, a więc też różną barwę i widać granicę w której się stykają. Można to szczególnie zaobserwować w bezwietrzny dzień, za to w czasie sztormu mamy szaleństwo żywiołów. Wąski piaszczysty cypel stanowi idealne miejsce do obserwacji morskiego spektaklu. Pokusa zanurzenia nóg w dwóch morzach naraz jest wielka, ale trzeba to sobie wybić z głowy. Niezwykle silne prądy jakie tam panują stanowią wielkie niebezpieczeństwo dla osób, które chcą tylko zamoczyć nogi. Zakaz wchodzenia do wody i kąpieli obowiązuje na odcinku kilku kilometrów. 

Nie tylko morze tam się różni, ale też plaża. Po stronie bałtyckiej leżą znane nam muszelki i kamyczki, a po drugiej rozgwiazdy i kosmicznie wyglądające przyrośnięte do kamieni wodorosty .
Niesamowitego krajobrazu dopełniają rozległe wydmy porośnięte trawami i rokitnikiem. Wśród nich znajdują się pozostałości bunkrów z okresu II wojny światowej i
grobowiec duńskiego poety i malarza Holgera Drachmanna. 


Nieopodal cypla znajduje się niewielkie miasteczko Skagen, które dało nazwę XIX wiecznej grupie artystów, którzy tam mieszkali i tworzyli. Niezwykłe światło przyciągnęło w to miejsce malarzy, którzy opuścili swoje pracownie, żeby malować w plenerze. Wiele z powstałych wtedy dzieł można oglądać w miejscowym muzeum. 

Wizyta w tym urokliwym, żółtym miasteczku to dobra okazja, żeby poznać duńską kuchnię. Z pobliskiego portu do barów i restauracji dostarczane są ryby i owoce morza, z których robione są proste i pyszne dania. Jedną z miejscowych specjalności jest zupa rybna. Łatwa do zrobienia i bogata w smaku. Miłośnikom ryb będzie bardzo smakować. 






 


























zdjęcie ze strony navigareyc.pl







Zupa rybna ze Skagen
fiskesuppe fra Skagen

bulion rybny 
1000 g resztek z ryb (ości i pozostałości filetowaniu) 
1 duży ząbek czosnku
1 duża cebula
1 por
1 marchew
1 duży pomidor
3 łyżki oliwy z oliwek
3/4 szklanki wytrawnego białego wina
3 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
10  ziaren pieprzu
1 łyżka soli
8 szklanek (2 litry) wody

zupa
1/3 szklanki wytrawnego białego wina 
1 łyżka soku z cytryny 
3/4 szklanki śmietanki kremówki
1/2 łyżeczki pręcików szafranu
1 por
1 marchew
250 g mięsa z langustynek (można zastąpić krewetkami lub rakami)
12 dużych obranych krewetek  
120 g filetu z łososia 
120 g filetu z dorsza (można użyć też flądry lub śledzia)
1 łyżka posiekanego kopru 

Przygotować bulion. Warzywa posiekać w ok. 1 cm kostkę i podsmażać na oliwie przez około 3-5 minut. Warzywa nie powinny się zrumienić. Dodać białe wino, liście laurowe, ziele angielskie, sól i pieprz.  Gotować przez 5 minut. Przełożyć zawartość patelni do garnka. Dodać resztki rybne i wodę. Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć ogień i gotować całość przez około 30 minut. Przecedzić całość. Zachować płyn.

Przygotować zupę. Marchew i pora pokroić w cienkie plastry. Filety z ryb pokroić w około 2 cm kostkę. W garnku gotować białe wino na małym ogniu przez ok. 5 minut. Dodać odcedzony bulion rybny, sok z cytryny, śmietankę i szafran. Doprowadzić do zagotowania, podgrzewając całość na małym ogniu. Dodać pora i marchewkę i gotować przez 5 minut. Dodać krewetki i langustynki i gotować przez 2 minuty. Dodać mięso ryb i gotować kolejne 2 minuty. Dodać koper i wymieszać. Ewentualnie dosolić do smaku.
Zupa bardzo dobrze smakuję podana z grzankami czosnkowymi. 



Przepis Trina Hahnemann z książki "The Scandinavian cookbook"

26 komentarzy:

  1. Pyszna zupa i wspomnienia z podróży.
    Mnie przed wyprawą w tamte strony zawsze powstrzymuje ten chłód...
    Kiedyś spędziliśmy lato podróżując po Skandynawii i to są raczej jesienne wspomnienia...
    A słynny tost ze Skagen podaje mi czasami moja Sąsiadka Dunka.
    Pozdrawiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My byliśmy w październiku i w Szwecji była cudowna pogoda i bardzo ciepło, za to w Danii zimno, z wichurami i deszczami. Myślę, że w Skandynawii ciężko przewidzieć pogodę. Taki jej urok. Mnie pociąga wyjazd tam w grudniu. Taka mała perwersja. Uściski serdeczne.

      Usuń
  2. piekne miejsce pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Ci się spodobało.

      Usuń
  3. Wakacje w tym roku spędzamy właśnie w okolicy Skagen, więc będę mogła spróbować oryginału i podziwiać widoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale. Sama z przyjemnością bym tam wróciła. Północ Danii bardzo mi się podobała. Wspaniałych wrażeń i wypoczynku Wam życzę.

      Usuń
  4. piękne widoki, można się rozmarzyć:) coś pięknego!
    a na taką zupkę wpraszam się zawsze i wszędzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoki i okolica są bardzo surowe, szczególnie w pochmurny dzień, za to żółto białe miasteczka wręcz świecą słońcem. A zupę szczerze polecam.

      Usuń
  5. Ciągnie mnie niesamowicie w tamte tereny. Narazie to tylko marzenia, ale kto wie, może kiedyś się spełnią :). Piekne zdjęcia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba marzyć, żeby można było te marzenia spełniać. Za mną Skandynawia bardzo długo chodziła, ale zawsze był jakiś inny kierunek podróży. Aż w końcu... wszystko się odmieniło i byłam 3 razy w półtora roku. Trzeba marzyć, żeby marzenia mogły się spełniać. A ja Ci życzę ich spełnienia.

      Usuń
  6. coraz mocniej jestem przekonana, ze urodziłam się po złej stronie Bałtyku ;)
    niesamowite miejsce i tak jak nie lubię podróżować tak bym chciała się natychmiast tam znaleźć.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja czasami myśle, jak inaczej jest po tamtej stronie, ale wtedy pomaga mi świadomość ciężkich, ciemnych i długich zim ;) ja mogłabym podróżować BARDZO często :)

      Usuń
  7. uwielbiam Danię, w Skagen też byłam - coś pięknego i niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką pogodę miałaś? Gładkie morze czy sztorm?

      Usuń
    2. szczerze mówiąc nie pamiętam, byłam w Danii 4 lata temu ;) wydaje mi się, że gładkie morze, ale pewności nie mam.

      Usuń
  8. Hej :)
    Nie znam dunskiego - ale troche kumam szwedzki - i wydaje mi sie, ze rowniez w dnuskim "med" odpowiada na pytanie 'z kim, z czym' - w tym kontekscie chyba poprawniej byloby uzyc 'fra'. Suppe fra Skagen.
    Milego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja też nie znam. Taką nazwę widziałam na karcie w restauracji, ale zgłębię temat, bo mnie teraz to męczy. Jak będę miała pewność, to poprawię. Dzięki za uwagę i pozdrawiam.

      Usuń
    2. A ja znam :) Ale żeby być na 100% pewną, zawołałam mojego Duńczyka: "med" jest w tym wypadku błędem, który się musiał wkraść do karty dań. Oznacza bowiem "z", w sensie "zupa z czymś". "Ze Skagen" - "fra" :)

      Usuń
    3. Dziękuję Wam za uwagę i dogłębną analizę. Staram się unikać takich błędów, ale czasami muszę polegać na tym jak jest napisane. W przepisie już jest poprawka po Waszych wskazówkach. Dzięki.

      Usuń
  9. Byłam parę lat temu. Niesamowite miejsce. Zresztą cała Dania bardzo mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkowicie rozumiesz mój zachwyt.

      Usuń
  10. Wygląda to genialnie. Właśnie w taką mocno wietrzną pogodę, kiedy fale, zamiast płynąć do brzegu, zderzają się ze sobą z ogromną siłą... Nie mogłam się na to napatrzeć :)
    Mnie w Skagen intryguje Muzeum Pluszowego Misia, przy kolejnej wizycie mam w planie je zwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szczęściara z Ciebie (jak ja), że trafiłaś na wietrzną pogodę. Nas wiatr prawie przewracał, ale widoki mieliśmy genialne.

      Usuń
  11. Żałuję, że z moich odwiedzin Skagen, ponad 20 lat temu, nie mam żadnych zdjęć. Ale wspaniale odświeżyć wspomnienia dzięki Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyjazd w grudniu do Danii jak najbardziej polecam, Skandynawowie są najlepsi w tworzeniu bożonarodzeniowej atmosfery, owszem, szybko się robi ciemno (jak w Pl), ale Duńczycy podkręcają hygge jeszcze bardziej;-), wspaniale wspominam święta tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takie ciche marzenie gdzieś w głębi głowy, żeby wynająć na prowincji w Skandynawii mały, czerwony domek i tam zorganizować Święta. Jedyne co mnie powstrzymuje to dwa koty, które ciężko wwieść tam bez kwarantanny. A ich rasa doskonale by pasowała, bo są norweskie leśne.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails