środa, 30 października 2013

Mieszanka przypraw speculoos. Sezon ciasteczkowy został rozpoczęty.

 
Dzisiejszy przepis to coś dla miłośników korzennych aromatów i ciasteczek specullos. Ja uwielbiam te aromatyczne wypieki, a krem speculoos to moje małe uzależnienie. Aby upiec speculoosy trzeba mieć mieszankę przypraw. W krajach, gdzie są one bardzo popularne, można kupić gotową. Ja bardzo lubię robić własne mieszanki, więc zrobiłam i tę. Dzisiaj podaję przepis na przyprawę, a w kolejnych postach znajdziecie przepisy na słodkości z jej wykorzystaniem. Upiekłam już speculoosy klasyczne, migdałowe, sernik, tartę serową i zrobiłam krem. Ta mieszanka przypraw jest też dobrym dodatkiem do gorącej czekolady.
W przepisie podane są małe ilości w gramach. Nie wszystkie wagi są bardzo dokładne. Wykorzystałam wagę laboratoryjną, żeby przeliczyć gramy na łyżeczki. Myślę, że będzie to pomocne.
 
 
 
Mieszanka przypraw speculoos
 
 4g (1 łyżeczka) drobno mielonego czarnego pieprzu
4 g (1,25 łyżeczki - łyżeczka z czubkiem) mielonego imbiru
8 g (1 łyżeczka z czubkiem) mielonych goździków*
4 g (1 łyżeczka) mielonej gałki muszkatałowej
24 g (8 łyżeczek) mielonego cynamonu
2 g (0,5 łyżeczki) mielonego kardamonu
 
Wszystkie składniki wymieszać. Przechowywać w szczelnym słoiczku lub małym pojemniku.
 
*Goździki dobrze się mielą w młynku do kawy.
 

Przepis Brenda Keirsebilck z książki "Juliette's speculoos"

niedziela, 27 października 2013

Domowy koncentrat do chai latte.


Jak dobrze żyć w zgodzie z sezonowością i porami roku. Latem robię zimne lemoniady i napoje na bazie syropu z kwiatów czarnego bzu lub rabarbaru. Nie mam zupełnie ochoty na te napoje, kiedy wcześnie zapada zmrok i liście spadają z drzew. Wtedy piję z przyjemnością rozgrzewające herbaty z korzennymi lub cytrusowymi dodatkami, gorące czekolady, poncze i grzane wino.
Wszystko ma swój czas.
Teraz nadeszła pora na te ciepłe napoje. Jednym z nich jest chai latte. Można za każdym razem przyrządzać ten napój, a można też mieć butelkę domowego koncentratu. Wtedy wystarczy w odpowiednich proporcjach wymieszać ciepłe mleko i koncentrat i pyszne chai latte jest gotowe. Pomyślcie, jak przyjemnie będzie wrócić do domu w mroźny dzień i w minutę zrobić sobie taki pyszny, rozgrzewający napój.
 
A kawę piję przez cały rok.
 


Koncentrat do chai latte
 
5 szklanek wody
8 torebek herbaty
2 laski cynamonu
1 laska wanilli przecięta na pół (opcjonalnie)
1/2 szklanki brązowego cukru demerara (lub zwykłego)
5 cm kawałek obranego imbiru - pokrojony na 1 cm plastry
10 goździków
10 ziaren zielonego kardamonu (wraz z łupinką)
1/2 łyżeczki świeżo zmielonej gałki muszkatałowej
2 gwiazdki anyżu
1 łyżeczka startej skórki z pomarańczy  (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki ziaren pieprzu
1 łyżka miodu
 
Wszystkie składniki włożyć do rondelka. Zalać wodą i doprowadzić do zagotowania. Gotować na małym ogniu przez 10 minut. Zdjąć z ognia i zostawić na kolejne 10 minut. Przecedzić przez sito i wlać do butelek. Wystudzony przechowywać w lodówce do 10 dni.
 
Przyrządzać chai latte łącząc 1-2 części ciepłego lub zimnego mleka z koncentratem.
 


niedziela, 20 października 2013

Szwedzki chleb śniadaniowy i za co lubię Szwecję.


Szwecja to w moim przypadku miłość od pierwszego wejrzenia. To kraj, z którego wyjeżdżając planuję następną wizytę. Czym mnie urzekł? Mogłabym wymienić wiele rzeczy, ale dzisiaj podam Wam tylko kilka.
 
Uwielbiam szwedzkie szkiery. Te małe, które są przystankiem w locie dla ptaków i te większe zamieszkane przez ludzi. Czasami na takiej skalistej wysepce, oddalonej od brzegu o wiele mil, stoi samotny domek. Podziwiam stałych mieszkańców szkierów, którzy spędzają na nich zimy, wychowują dzieci, dożywają swych dni.
 
Szwedzi systematycznie dokarmiają dzikie ptaki w okresie zimy. W większości sklepów można kupić (za bardzo przyzwoitą cenę) olbrzymie worki z ziarnami dla ptaków. Dział z karmą dla ptactwa jest tak samo duży jak dział z płatkami śniadaniowymi. W zakupowych koszach lądują te worki razem z karmą dla psów, kotów, myszek...
 
Mam słabość do kolorowych szwedzkich, drewnianych domów. Czerwonych, żółtych, niebieskich, brązowych... Te kolory nie rażą swoim odcieniem (jak czasami tynki bloków i domów w polskich miastach i wsiach) i pięknie komponują się z otoczeniem.
 
Dziecińswo spędziłam zaczytując się w "Dzieciach z Bullerbyn" i w Pippi, potem był czas czytania z własnymi dziećmi Ronji, Madiki, Karlssona i detektywa Blomkvista, a teraz odprężam się przy szwedzkich kryminałach (ja, która nie lubię zasadniczo kryminałów). Jestem pod wrażeniem jak wielki wpływ na literaturę mają szwedzcy pisarze.
 
Zachwycam się szwedzką przyrodą. Jadąc przez Szwecję, jedzie się praktycznie przez las. A z lotu ptaka wygląda jak włochaty pies. Szacunek mieszkańców do przyrody jest godny naśladowania.
 
Jeżeli macie ochotę na więcej szwedzkich klimatów i przepisów to zapraszam TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ.
 
Szwedzkie chleby to nie tylko chleby żytnie, pełnoziarniste i na zakwasie. To także chleby z białej pszennej mąki, często podawane po zrumienieniu w tosterze z dodatkiem konfitury. Taki jest dzisiejszy chleb. Trochę przypomina francuski pain de mie. Jest dość lekki i wilgotny. Dobry na proste, słodkie śniadanie. Świetnie smakuje z dodatkiem konfitury z borówki.










 Szwedzki chleb śniadaniowy
 
25 g świeżych drożdży
400 ml mleka
1 łyżka miodu
2 łyżeczki soli
skórka starta z 1/2 pomarańczy (opcjonalnie, jeżeli chleb będzie jedzony ze słodkimi dodatkami)
540 g mąki pszennej (typu 550)
50 g masła w temperaturze pokojowej
 
1 jajko (lekko rozbełtane)
1 łyżka maku
 
Podgrzać mleko do temperatury około 40 stopni. Ma być ciepłe, ale nie powinno być gorące. W misce wymieszać drożdże i około 100 ml ciepłego mleka. Odstawić na 5 minut. Pozostałe mleko wymieszać z miodem, skórką pomarańczy i solą. Dodać masło i mieszać do jego rozpuszczenia się. Dodać całość do drożdży.  Dosypać mąkę i zmiksować całość (końcówki haki) na gładkie ciasto. Przełożyć do miski wysmarowanej olejem o neutralnym smaku, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość. Na podsypany mąką blat wyłożyć połowę ciasta. Podzielić je na 3 równe części. Z każdej części utoczyć wałek grubości około 2-3 cm. Połączyć/zlepić jedne końce wałków i zapleść z nich warkocz. Zlepić pozostałe wolne końce. Podwinąć końcówki warkocza do dołu i przełożyć go do formy keksówki o pojemności 1 litra. Forma powinna być wyłożona papierem do pieczenia. Tak samo postąpić z pozostałą porcją ciasta. Z podanych proporcji otrzymamy 2  średniej wielkości chleby . Można również zrobić jeden większy chleb i upiec go w dużej formie keksówce.
Chleby posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać makiem. Odstawić do ponownego wyrastania na około godzinę. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 20-25 minut (2 średnie foremki) lub przez 35-40 minut (1 duża forma). Wierzch chleba powinien być lekko zbrązowiały.
Studzić na kratce.
Chleb bardzo dobrze smakuje też zrumieniony w tosterze.
 
 


Przepis magazyn Lantliv Mat & Vin nr 5/2013


wtorek, 15 października 2013

Piersi kurczaka z nadzieniem żurawinowym i słów kilka o nowych książkach kucharskich.


 Zwiedzając ostatnio Kopenhagę weszłam do sklepu Illums Bolighus i zobaczyłam wielki dział z ozdobami świątecznymi. Na szczęście nie był to początek świątecznym szaleństw w handlu, tylko stały, całoroczny dział. Muszę przyznać, że z przyjemnością przechodziłam pomiędzy półkami pełnymi świątecznych dekoracji w skandynawskim stylu... a  kilka znalazło się też w moim zakupowym koszyku. Na razie leżą one ukryte głęboko w szafie i czekają na 1 grudnia.  To oglądanie świątecznych dekoracji poruszyło we mnie jakąś tęskną nutę za korzennymi smakami, żurawiną, słojami pełnymi ciasteczek i... w mojej kuchni nastąpił zwrot ku jesienno zimowym smakom. Czasami jestem gorsza niż współczesny handel i świątecznie zaczyna u mnie pachnieć w listopadzie.
 
Jesień to też czas wydawania wielu nowych książek kucharskich i ja też skusiłam się na kilka nowych pozycji.
 
Scandinavian Christmas
Trine Hahnemann
 
Mam tej autorki dwie inne książki, więc tę kupiłam w ciemno, kierując się fascynacją skandynawską otoczką świąt. Jest tu wszystkiego po trochu. Przepisy na chleby pełnoziarniste i drożdżowe słodkie wypieki, na ciasteczka i korzenne chutneye. Na ryby, mięsa i marynaty w słodkich zalewach. Na warzywne placuszki i korzenne napoje. Ta książka to dobra pozycja dla sezonowej, zimowej kuchni, niekoniecznie świątecznej. Dużo zdjęć potraw, zimowej Szwecji i świątecznych rytuałów. Coś dla miłośników skandynawskiego klimatu i kuchni.  
 
The book of buns
Jane Mason
 
Lubię piec bułki na weekendowe śniadania. Szukałam książki na proste domowe wypieki, inne niż te już mi znane. W tej znajdują się przepisy na pełnoziarniste bułki ze Szwajcarii, Skandynawii, Niemiec, Holandii, Włoch, ale też na słodkie wypieki. Sporo przepisów pochodzi z krajów, które do tej pory mniej kojarzyły mi się z porannym pieczywem: Syrii, Malezji, Chin, Japonii, Libii, Iranu, Peru... To są bardzo ciekawe przepisy, które wiem, że wykorzystam nie tylko do porannych wypieków, ale też na pikniki.
Książka jest bardzo ładnie wydana,na grubym matowym papierze. Ma świetne zdjęcia z prostymi aranżacjami. Zdjęcia wykonał znany fotograf Peter Cassidy. Przyjemność sprawia samo jej oglądanie. Bardzo lubię książki wydawane w tym stylu.
 
Pies and tarts
Stephane Reynaud
 
To książka, na którą niecierpliwie czekałam. Lubię robić tarty i ciekawiły mnie propozycje Stephane Reynaud, którego mam trzy inne książki. Zacznę od części wizualnej książki, bo naprawdę jest godna uwagi. Sztywne, grube okładki, matowy papier o dużej gramaturze, świetna typografia, doskonałej jakości zdjęcia. Sposób zakomponowania przestrzeni wewnątrz kadru jest bardzo przemyślany. Przeglądanie tej książki to sama przyjemność. Pod względem przepisów, książka też mnie nie rozczarowała. Jest to zdecydowanie pozycja dla osób, które szukają przepisów na wytrawne wypieki. Na słodko, jest kilka receptur, ale powiedziałabym, że są one tylko dodatkiem. Przewaga mięsnych przepisów, to kolejna rzecz, wyróżniająca  tę książkę. Początek to przepisy bazowe step by step na wykonanie ciasta kruchego i francuskiego.
Książka jest świetnie wydana i ma bardzo dużo ciekawych przepisów, które nie są powieleniem z innych książek.
 
My little french kitchen
Rachel Khoo
 
To kolejna książka Rachel Khoo o francuskiej kuchi. Tym razem autorka zabiera nas w podróż po potrawach regionalnych. Są tu przepisy z Bretanii, Prowansji, Alzacji, Lyonu, Bordeaux i krainy Basków. To co mi się podoba, to oryginalność przepisów. To nie są kolejne zdublowane receptury na klasyczne dania. Dużo tu ciekawych przepisów. Pozycja dla miłośników francuskiej kuchni, szukających czegoś innego, mniej klasycznego.
 
Muesli & granola
Rachel Khoo
 
Pozycja dla miłośników zbożowych śniadań. Sporo przepisów na tytułowe granole i muesli (także wersje bezglutenowe), a także na angielskie owsianki. Lubię rozdział poświęcony zbożowym batonikom. To coś co mam zamiar robić jesienią dość często. Są też przepisy na wykorzystanie muesli i granoli do innych dań.
Proste przepisy, proste zdjęcia. Ciekawa książka dla miłośników granoli, szukających nowych przepisów.



Piersi kurczaka z nadzieniem żurawinowym
 
2 łyżki masła
4 cienkie plastry wędzonego boczku (drobno posiekane w kostkę)
1 cebula (drobno posiekana w kostkę)
2 łodygi selera (pokrojone w cienkie plasterki)
20 g tartej bułki
60 g suszonej żurawiny
30 g orzechów włoskich (drobno posiekanych)
1/8 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1/2 łyżki posiekanych listków rozmarynu
1/2 łyżeczki skórki startej z pomarańczy
1 jajko
4 pojedyńcze piersi kurczaka
8 cienkich plastrów wędzonego boczku
50 ml wytrawnego białego wina
olej
sól
świeżo zmielony pieprz
 
Każdą pierś kurczaka naciąć nożem tworząc głęboką kieszonkę. Posolić je i posypać pieprzem z każdej strony. Można również rozbić mięso tłuczkiem tworząc płaskie kotlety.
Na patelni rozgrzać masło i zeszklić na nim cebulę. Dodać posiekany boczek i selera. Smażyć na małym ogniu przez 2-3 minuty (do lekkiego zrumienienia). Dodać żurawinę, orzechy, ziele angielskie, rozmaryn i skórkę pomarańczową. Wymieszać i podsmażać przez 1 minutę. Przełożyć do miseczki i wystudzić. Dodać jajko i bułkę tartą. Posolić i popieprzyć do smaku. Wymieszać.
Włożyć nadzienie do kieszonek w piersi kurczaka. Można również nałożyć je na rozbity płat mięsa i zawinąć jak zraz. Każdy kawałek mięsa zawinąć w dwa plastry boczku (położone obok siebie) i związać bawełnianą nitką.
Na patelni rozgrzać olej. Obsmażyć na nim piersi kurczaka do zrumienienia się boczku. Mięso przełożyć do formy, a z patelni zlać tłuszcz. Polać na nią wino i podgrzewać przez około 1 minutę odklejając szpatulką przypieczone kawałki od dna. Polać wytworzonym sosem mięso w formie. Przykryć całość szczelnie folią aluminiową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na około 30 minut (czas pieczenia uzależniony jest od wielkości piersi kurczaka). W razie potrzeby dolać do formy około 50 ml wina lub wody. Upieczone mięso odstawić na 5-7 minut po wyjęciu z piekarnika. Zdjąć bawełniane nitki i kroić mięso w plastry.
 
 
 

niedziela, 13 października 2013

Ciasto duńskie krok po kroku, Kopenhaga i ciastka z nadzieniem malinowo marcepanowym.

 
W duńskich hotelach na śniadania podawano nam śledzie, sery, pasztety i... ciastka. I szczerze mówiąc te ciastka z filiżanką kawy najbardziej mi smakowały. Może to moje poranne przyzwyczajenia wzięły górę, może śledzie jedzone wcześniej w Szwecji, może tęsknota za naszym twarogiem, ale w Danii najbardziej smakowały mi ciastka. Ciepłe, mocno maślane, delikatne w strukturze, z pysznymi nadzieniami.
Po powrocie kupiłam dobre masło i wzięłam się za wałkowanie. Ciasto duńskie zwane tak wszędzie poza Danią,a w Danii określane ciastem wiedeńskim, robi się ze schłodzonego warstwowego ciasta drożdżowego. Różni się ono od innych listkowanych ciast drożdżowych tym, że nie można doprowadzić do jego nadmiernego wyrośnięcia.  Ciasto schładza się również po uformowaniu tuż przed pieczeniem. Efektem jest bardzo delikatna struktura i niezwykły subtelny smak. Ciasto nie jest trudne do wykonania, ale wymaga czasu.
Wiele osób pytało mnie jak je zrobić i prosiło o dokładne wskazówki. Po raz pierwszy umieszczam dokładny przepis wraz ze zdjęciami. Dajcie znać co o tym sądzicie. W większości przepisów, tak dokładne wskazówki, według mnie nie mają sensu, ale w pewnych rodzajach (ciasto francuskie, na brioche, na croissanty...) mogą być przydatne. Co o tym myślicie? Czekam na opinie.
 
W najbliższym czasie mam zamiar trochę piec tego typu ciastek, ale w różnych formach i z różnymi nadzieniami, więc mam nadzieję, ze poniższe wskazówki będą przydatne i zachęcą Was do wypieku własnych duńskich ciastek. W końcu jesień i zima sprzyjają słodkościom. Dobrego tygodnia Wam życzę.
 
 






 
Ciastka duńskie z nadzieniem marcepanowo malinowym
Konvolute
 
ciasto duńskie podstawowe (przepis poniżej)
1 szklanka (145 g) konfitury malinowej
1/3 szklanki (130 g) marcepana
1 jajko lekko ubite z 1 łyżką wody
cukier puder, cukier perlisty do posypania
 
Nagrzać piekarnik do 190 stopni C. Dwie duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Zmiksować na gładką masę konfiturę z marcepanem. Schłodzone ciasto rozwałkować na podsypanym mąką blacie na prostokąt o grubości 3-4 mm. Ostrym nożem pociąć ciasto na kwadraty o boku 10 cm. Na środku nałożyć po 1 pełnej łyżecze nadzienia. Dwa przeciwległe rogi ciasta połączyć ze sobą nad nadzieniem lekko je ściskając (patrz zdjęcia poniżej). Pozostałe rogi połaczyć tak samo. W miejscu sklejenia rogów nałożyć kwadracik z ciasta. Ułożyć ciastka na blasze zachowując odstępy. Na jednej blasze mieści się 9 ciastek. Blachy z ciastkami wstawić do lodówki do schłodzenia na 30-45 minut lub na całą noc. Wyjąć blachy z ciastkami z lodówki. Wierzch posmarować jajkiem i posypać cukrem perlistym. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut do zrumienienia się wierzchu. Posypać delikatnie cukrem pudrem. Ciastka najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe.
Z przepisu wychodzi 18 ciastek.
 
Ciasto duńskie (podstawowe)
Viennabrød
 
1 1/2 szklanki (340 g) chłodnego masła
2 torebeczki (2 x 7 g) suszonych drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki słodkiej śmietanki 30 %
1/2 łyżeczki zmielonego kardamonu (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki  drobnej soli
2 jajka w temperaturze pokojowej
1/4 szklanki (55 g) cukru
3 3/4 - 4 szklanki (470 - 500 g) mąki pszennej (typ 550)
 
Na blacie rozłożyć kawałek folii spożywczej. Ułożyć na nim plastry masła o grubości około 1 cm. Przykryć drugim kawałkiem folii i rozwałkować na kwadrat o boku 20 cm. Włożyć do lodówki do schłodzenia.
W dużej misce wymieszać drożdże z wodą. Odstawić na 5 minut. Dodać cukier, sól, kardamon i jajka. Wymieszać. Dodać 3 1/2 szklanki (reszta mąki służy do podsypywania blatu) i zmiksować całość (końcówki haki) na gładkie ciasto. Wyrobione ciasto jest dość miękkie i elastyczne. Przełożyć je do wysmarowanej olejem miski i wstawić do lodówki  do schłodzenia na 30 minut (można przechowywać ciasto w lodówce na tym etapie do 8 godzin). Ciasto wyłożyć na podsypany mąką blat. Rozpłaszczyć lekko dłońmi i obsypać lekko również wierzch ciasta. Rozwałkować na prostokąt o wymiarach 20 x 40 cm. Na połowie ciasta ułożyć masło wyjęte z folii. Złożyć ciasto na pół, żeby przykryć w całośći masło. Docisnąć wierzch i brzegi, żeby wyszły pęcherzyki powietrza, a masło przyległo do ciasta. Ciasto rozwałkować na grubość około 2,5 cm. Złożyć na 3 części (jak na zdjęciu poniżej) i ponownie rozwałkować na  grubość około 2,5 cm. W razie potrzeby podsypywać ciasto mąką. Ponownie złożyć na trzy części. Zawinąć w folię i wstawić do lodówki do schłodzenia na 30 minut. Wykonać cykl wałkowania i składania jeszcze trzy razy. Po każdym cyklu chłodzić ciasto przez 30 minut. Ciasto na tym etapie można
wałkować do przygotowania ciastek lub przechowywać w lodówce do 12 godzin.
 
Zdjęcia poniżej zrobiłam z 1/2 składników na ciasto. Inaczej nie mieściło mi się w obiektywie. Dlatego w niektórych przypadkach zamiast kwadratu widać prostokąt)
 
 


 
 
 




Przepisy Beatrice Ojakangas z książki "The great Scindavian book".

czwartek, 10 października 2013

Jesienne smaki. Fougasse z gruszkami i rozmarynem na zakwasie i zupa kalafiorowa.


W czasie ostatniego wyjazdu do Skandynawii spędziłam dwa dni w Goteborgu. Bardzo miło wspominam ten czas. Bez bagażu, bez obowiązków, bez konkretnych planów. W torebce miałam tylko szczoteczkę do zębów, aparat i książkę. Reszta miała przyjechać razem z mężem po dwóch dniach. To był mój drugi pobyt w tym mieście, więc ze sporą swobodą poruszałam się po nim. Pieszo, miejskim rowerem i tramwajem.
Muszę przyznać, że to był dość leniwy pobyt. Włóczyłam się po kawiarniach, portowych wybrzeżach, sklepach z materiałami, wypoasażeniem wnętrz (mam słabość do tych szwedzkich) i po księgarniach. Zajadałam się klopsikami i kardamonowymi bułeczkami z jagodami. Jadłam słodkie śledzie na śniadanie, piłam kawę wystawiając twarz do słońca i wino czytając szwedzki kryminał.
Za każdym pobytem odkrywam w Szwecji coś innego. Tym razem zrobił na mnie wrażenie dział gazet w jednej z księgarni. Gazet z wyposażeniem wnętrz było z pięćdziesiąt, a gazet poświęconych wędkarstwu... ze sto  pięćdziesiąt. Widać, że to bardzo ważny element życia Szwedów.
I ja uległam niesamowitemu wyborowi magazynów. Teraz siedzę i tłumaczę ze szwedzkiego przepisy na chleb . Trochę mi się zejdzie...


 
 
Fougasse z gruszkami i rozmarynem na zakwasie
Fougasse med päron
 
10 g świeżych drożdży
200 ml zakwasu pszennego*
250 ml ciepłej wody
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki soli
375g mąki pszennej
2 gruszki
2 gałązki świeżego rozmarynu
oliwa z oliwek
sól morska (najlepiej w płatkach)
 
W misce wymieszać drożdże i wodę. Odstawić na 5 minut. Dodać zakwas, oliwę i sól. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować całość (końcówki haki) na gładkie ciasto (około 5 minut). Przełożyć wyrobione ciasto do czystej miski posmarowanej oliwą. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Nagrzać piekarnik do 250 stopni C. Pokroić gruszki wraz ze skórką (ale bez gniazd nasiennych) na cienkie plastry. Ciasto podzielić na dwie części. Każdą część rozpłaszczyć dłońmi na placek grubości 1 cm. Ostrym nożem zrobić na cieście nacięcia. Wierzch posmarować oliwą. Rozłożyć na cieście plastry gruszek i posypać całość listkami rozmarynu i płatkami soli. Piec na kamieniu do pizzy lub na blasze wyłożonej papierem do pieczenia przez 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 200 stopni i piec kolejne 10 minut. Fougasse powinien dobrze zrumienić się.
To idealny dodatek do sałat i deski serów.
 
*dzień przed przygotowaniem fougasse wymieszać w słoiku 100 g mąki pszennej, 100 ciepłej wody i 1 łyżkę zakwasu. Odstawić na 12-15 godzin na blacie kuchennym.
 
 
 
Zupa kalafiorowa
Cauliflower soup with spiced cauliflower
 
2 łyżki oliwy z oliwek
1 por (tylko biała część, pokrojony w 0.5 cm plastry)
2 ząbki czosnku (drobno posiekane)
400 g posiekanego kalafiora
200 g ziemniaków (obranych i pokrojonych w kostkę)
625 ml bulionu drobiowego
1 szklanka (250 ml) słodkiej śmietanki 18%
sól morska
świeżo zmielony pieprz
 
 smażony kalafior korzenny
1 łyżka oliwy z oliwek
40 g masła
 1 ząbek czosnku (drobno posiekany)
100 g kalafiora (podzielonego na male różyczki)
1 łyżeczka mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
 
W garnku rozgrzać oliwę. Dodać pora i podsmażać go na miękkości (mieszając) przez około 6 minut. Dodać ziemniaki, czosnek i kalafiora. Podsmażać całość przez 2 minuty. Dodać bulion i śmietankę. Gotować całość do miękkości przez około 20 minut. Zmiksować zupę na gładki krem. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Zupę rozlać do miseczek. Na wierzchu układać po 1 łyżce smażonego kalafiora wraz z korzennym masłem.
Smazony kalafior: na patelni rozgrzać oliwę i masło. Dodać kalafior, czosnek i przyprawy. Smażyć do zrumienienia się kalafiora (około 6 minut). Kalafior powinien być złocisty i chrupki.
 
 
Przepis na zupę magazyn Donna Hay nr 69
Przepis na fougasse magazyn Lantliv Mat & Vin nr 5/2013


wtorek, 1 października 2013

W drodze na północ. Orzechowe ciasteczka. Szwedzkie i duńskie.


Podróż do Skandynawii była moim marzeniem od wielu lat. W zeszłym roku spędziliśmy kilka dni podróżując po Szwecji... i wróciłam zakochana. Pogoda nam sprzyjała, więc ciężko było mi wyobrazić sobie, że to kraj chłodu i ciemności. Po tamtym wyjeździe czułam niedosyt i chciałam jeszcze więcej Skandynawii. Marzenie mi się spełniło i... jutro przed południem będę zajadać cynamonową bułeczkę w Göteborgu . Znowu wypożyczę rower i spędzę dwa dni jeżdżąc po mieście. Starymi, znanymi mi już szlakami i nowymi ścieżkami, a potem... spotkam się z mężem, prom i wspólne odkrywanie Danii. Takie małżeńskie rendez-vous. Teraz ja jestem tu, on tam, a za dwa dni będziemy razem. Nasze plany wymagały niezłej ekwilibrystyki logistycznej, żeby umówić się na randkę w Danii. W planach mamy przejechać Danię od północy na południe i od wschodu do zachodu, więc liczę na dużo wrażeń. 
Moja kurtka puchowa i zimowe buty są już w Szwecji, ale liczę, że jeszcze się nie przydadzą. 
Od dawna mam słabość do skandynawskich wypieków i w tej podróży mam zamiar zgłębić tajniki duńskich wypieków. Chcąc wprowadzić się w nastrój upiekłam ciasteczka orzechowe. Szwedzkie lekko cynamonowe z dodatkiem orzechów włoskich i duńskie z orzechami laskowymi. Kruche, maślane... dobre, kiedy za oknem jesień bierze świat we władanie.



Szwedzkie ciasteczka cynamonowo orzechowe
Kanelkakor

1/3 szklanki (70 g) masła w temperaturze pokojowej
2/3 szklanki (130 g) drobnego cukru
1 jajko
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1 1/4 szklanki (210 g) mąki pszennej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

wierzch
1/4 szklanki (30 g) bardzo drobno posiekanych orzechów włoskich (mogą być zmielone)
1/2 łyżki cynamonu
2 łyżki  drobnego cukru

Na talerzyku wymieszać składniki wierzchu (orzechy, cukier, cynamon). W misce zmiksować masło z cukrem na gładką masę. Dodać jajko i wanilię i miksować do połączenia. Dodać mąkę, cynamon i proszek do pieczenia. Zmiksować do połączenia. Ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki do schłodzenia na 30 minut. Z ciasta formować dłońmi kulki wielkości małego orzecha włoskiego. Kulki obtoczyć w mieszance orzechowo cynamonowej i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachować 3 cm odstępy między ciasteczkami). Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 10-12 minut. Studzić na kratce. Ciasteczka powinny delikatnie się zezłocić. Ważne, żeby nie piec ich za długo.

Duńskie ciasteczka orzechowe
Hasselnødssmakåger

2/3 szklanki (135 g) masła w temperaturze pokojowej
1/2 szklanki (100 g) drobnego cukru
1 jajko
1 1/2 szklanki (240 g) mąki pszennej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
szklanka (145 g) zmielonych, uprażonych orzechów laskowych*

W misce zmiksować masło z cukrem na gładką masę. Dodać jajko i miksować do połączenia. Dodać mąkę i proszek do pieczenia. Zmiksować do połączenia.  Dodać zmielone orzechy i ponownie zmiksować. Ciasto uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki do schłodzenia na 30 minut. Z ciasta formować dłońmi kulki wielkości małego orzecha włoskiego. Kulki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachować 3 cm odstępy między ciasteczkami). Wierzch ciastek nacisnąć widelcem (tworząc skrzyżowany wzór), żeby się lekko spłaszczyły. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 7-8 minut. Studzić na kratce. Ciasteczka powinny lekko zbrązowieć. 

* orzechy wysypać na blachę i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni C na 5-10 minut. W czasie pieczenia skórka powinna popękać, ale środki orzechów nie powinny się zrumienić. Uprażone orzechy wysypać na ściereczkę i pocierając starać się zdjąć jak najwięcej skórki. Mielić wystudzone.




Przepisy Beatrice Ojakangas z książki "The great Scandinavian baking book".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails