środa, 31 lipca 2013

Drożdżówki z czekoladą i cynamonem.

 
Te ostatnie upały kompletnie mnie zaskoczyły. Szczerze mówiąc też wykończyły. Do 30 stopni w cieniu jakoś funkcjonuję, ale powyżej... Koty przeleżały cały dzień na podłodze. Nie w głowach były im wspólne zabawy. Nie chciały jeść. Tylko piły i spały. Prawie jak ja. Zrobiłam 5 litrów lemoniady i czytałam książkę. Dobrze, że mogłam sobie pozwolić na takie lenistwo.
Ale teraz już koniec. Czas wrócić do pracy.
 
 
 
Drożdżówki z czekoladą i cynamonem
Chocolate and cinnamon buns
 
ciasto
250 ml ciepłego mleka
75 g drobnego cukru
20 g świeżych drożdży
100 g rozpuszczonego masła (wystudzonego)
1 małe jajko (lekko ubite)
500 g mąki pszennej (typu 550)
 
nadzienie
40 g gorzkiej czekolady (startej na tarce)
50 g rozpuszczonego masła (wystudzonego)
100 g ciemnego cukru muscovado
1 1/2 łyżki mielonego cynamonu
 
wierzch
 
1 małe jajko (lekko ubite)
 
lukier
40 g cukru pudru
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1 łyżka wody
 
lub
cukier perlisty
płatki migdałowe
 
W misce wymieszać mleko, cukier, drożdże, masło, wanilię i jajko. Dodać mąkę i miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta (około 5-8 minut). Miskę przykryć ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Przygotować nadzienie. Wymieszać w miseczce startą czekoladę z masłem, cukrem i cynamonem.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na obsypany mąką papier do pieczenia i posmarowanymi olejem dłońmi rozciągnąć na prostokąt o wymiarach 30 x 70 cm i  ogrubości około 8 mm. Ciasto można również rozwałkować. Na wierzchu rozsmarować nadzienie czekoladowe.  Ciasto zwinąć jak roladę. Pociąć je ostrym nożem na 6 cm kawałki. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na niej kawałki ciasta (nadzieniem do góry i do dołu). Pomiędzy nimi zostawić 4 cm odstępy. Bułeczki przykryć ściereczką i odstawić do ponownego wyrastania na 30 minut. Wierzch drożdżówek posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem i migdałami. Można również upieczone polukrować. Wtedy nie posypywać niczym wierzchu.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (grzałka góra/dół). Piec 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę piekarnika do 180 stopni C i piec jeszcze 15-20 minut. Bułeczki powinny być złotobrązowe z wierzchu. Odstawić na kratkę do wystudzenia. Jeżeli chcecie je polukrować, to trzeba je posmarować lukrem prosto po wyjęciu z piekarnika. Lukier robimy mieszając w kubku wszystkie jego składniki.



Przepis Eric Lanlard z książki "Chocolate".

piątek, 26 lipca 2013

Na upalne dni. Lody śmietankowo rabarbarowe (bez maszynki do lodów)


 
Tego lata produkuję niezliczone ilości lodów. Najczęściej robię je w maszynce do lodów w oparciu o krem na bazie żółtek. Takie lody należą do moich ulubionych, ale zrobienie ich wymaga kilku godzin schładzania. Kiedy potrzebuję na szybko czegoś zimnego robię lody na bazie mleka skondensowanego. Są szybkie, proste i nie wymagają maszynki do lodów. Dzisiaj właśnie przyszedł czas na takie szybkie lody, bo zaraz znowu wsiadamy w samochód i jedziemy na północ.
Kilka uwag do dzisiejszego przepisu. Rabarbar do tych lodów piekę przez około 20-30 minut w piekarniku. Dzięki temu traci wodę, a zachowuje kolor. Do tych lodów można użyć innych owoców: upieczonych (moreli, śliwek, wiśni, porzeczek...) lub świeżych (malin, jagód, truskawek...). Owoce zamrażają się szybciej od masy i są od niej twardsze. Żeby zrównoważyć twardość  po zamrożeniu obu składników lodów, można do owoców podczas miksowania dodać 1 łyżkę alkoholu pasującego smakiem do owoców. Może to być likier Cassis, Williams, Cointreau, Grand Marnier... Dzięki dodatkowi alkoholu, masa owocowa zawsze będzie bardziej miękka po zamrożeniu.
Lody zawsze trzeba wyjąć z zamrażalnika na kilkanaście minut przed nakładaniem. Muszą się lekko ogrzać i zmięknąć.
 
Miłego weekendu.
 
 
 
Lody śmietankowo rabarbarowe (bez maszynki do lodów)
 
200 ml śmietanki kremówki (schłodzonej w lodówce)
200 ml mleka skondensowanego słodkiego (schłodzonego w lodówce)
1 łyżeczka wody z kwiatu pomarańczy (opcjonalnie)
300 g rabarbaru
3 łyżki cukru
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
1 łyżka likieru Grand Marnier (lub innego)
 
Rabarbar pokroić w 2 cm kawałki. Przełożyć do małej foremki do zapiekania i wymieszać z cukrem. Piec do miękkości (około 20-30 minut). Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Wymieszać z ekstraktem waniliowym i alkoholem. Zmiksować na gładką masę.
W misce zmiksować na puszystą i lekko sztywną masę kremówkę z mlekiem skondensowanym. Pod koniec miksowania dodać wodę  z kwiatu pomarańczy. Przełożyć masę do dość płaskiego pojemnika, w którym będzie zamrażana. Na wierzch nałożyć zmiksowany rabarbar i lekko wymieszać. Masa owocowa nie powinna być zmieszana na gładko z masą śmietankową. Przykryć pojemnik i wstawić do zamrażarki na 6-12 godzin.
Lody  wyjąć z zamrażalnika na kilkanaście minut przed nakładaniem. Muszą się lekko ogrzać i zmięknąć.
 


czwartek, 25 lipca 2013

Drożdżówki z marcepanem i karmelizowanymi morelami.


 Bardzo lubię połączenie moreli i migdałów (tak jak w jednym z moich ulubionych ciast - przepis tutaj). Nie piekłam jeszcze w tym roku drożdżówek z morelami i kiedy naszła mnie poranna ochota na drożdżowe wypieki, postanowiłam w nadzieniu połączyć te dwa składniki. A ponieważ marcepan to też forma migdałów, pożeniłam je razem. I tak powstały kolejne letnie drożdżówki.

Drożdżówki z marcepanem i karmelizowanymi morelami
ciasto
1/2 torebki (7 g) suszonych drożdży
1/4 szklanki ciepłej wody
3/4 szklanki  mleka
1/4 szklanki  (60 g) miękkiego masła
1/4 szklanki  cukru
1/4 łyżeczki soli
1 jajko
skórka z 1/2 cytryny
3 szklanki mąki pszennej
1 jajko lekko rozbełtane (do posmarowania wierzchu)
olej
mąka do podsypania 
płatki migdałów
cukier - gruba rafinada kub zwykły

nadzienie marcepanowe
1/2 szklanki (100 g) marcepanu 
1 małe jajko
1 łyżka cukru
2 łyżki miękkiego masła
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
nadzienie morelowe
500 g moreli
3 łyżki miękkiego masła
1/3 szklanki  cukru
sok i skórka z 1/2 pomarańczy


W dużej misce zalać drożdże wodą, wymieszać i zostawić na 5 minut. Dodać mleko, masło, sól, cukier, skórkę z cytryny i jajko. Miksować całość przez 2 minuty. Cały czas miksując (końcówki haki) dodawać po jednej szklance mąki (razem 3 szklanki) i wyrobić do uzyskania gładkiego ciasta.  Czystą miskę posmarować olejem i włożyć do niej ciasto. Obrócić ciasto tak, żeby cała jego powierzchnia pokryta była olejem. Przykryć ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia ( ma podwoić objętość). 
Przygotować nadzienia. Wszystkie składniki nadzienia marcepanowego zmiksować na gładką masę. Umyte morele przekroić na pół i wyjąć pestki. Każdą połówkę pokroić na 6 części. Na patelni na małym ogniu rozpuścić masło i podgrzewać, aż masło zacznie pachnieć orzechowo (około 5 minut). Dodać morele i cukier. Smażyć na dużym ogniu, aż morele zmiękną i lekko skarmelizują się. Dodać sok i skórkę z pomarańczy. Ponownie smażyć do odparowania większości płynu. Na tym etapie morele powinny przypominać gęstą konfiturę z kawałkami owoców. Odstawić do ostudzenia.
Wyrośnięte ciasto przełożyć na obsypany mąką papier do pieczenia i posmarowanymi olejem dłońmi rozciągnąć na prostokąt 30 x 60 cm. Ciasto można również rozwałkować. Na wierzchu rozsmarować nadzienie marcepanowe, a na nim morelowe.  Ciasto zwinąć jak roladę. Pociąć je na 4 cm kawałki. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na niej kawałki ciasta (nadzieniem do góry i do dołu). Pomiędzy nimi zostawić 4 cm odstępy. Posmarować wierzch drożdżówek rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem i migdałami. Ciasto odstawć do ponownego wyrośnięcia na około 40 minut. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec około 20 minut. Bułeczki powinny być złotobrązowe z wierzchu. Odstawić na kratkę do wystudzenia.


poniedziałek, 22 lipca 2013

Smaki Hiszpanii - cztery przepisy.


 
Lubię ostatnio robić hiszpańskie tapas. Są przeważnie bardzo proste do zrobienia, można je zapakować do koszyka piknikowego, zjeść jako kolację, poczęstować gości na przyjęciu. Dużo smaków, dużo możliwości. Nie można tylko zapomnieć o butelce wina. 
 
Dobrego tygodnia Wam życzę.
 



 
Empanady z mięsem
Empanadillas de carne
 
ciasto
100 g masła
225 g mąki pszennej
sok z 1 cytryny
szczypta soli
 
nadzienie
1 -2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka cebuli bardzo drobno posiekanej (lub startej)
1 ząbek czosnku bardzo drobno posiekany (lub starty)
100 g mielonej wieprzowiny
100 g mielonej cielęciny
1 łyżka pasty pomidorowej
1 łyżka białego wytrawnego wina
1 łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka drobno posiekanej natki
1 jajko ugotowane na twardo  drobno posiekane
 
1 jajko lekko ubite
sól
świeżo zmielony pieprz
olej do smażenia
 
W rondelku podgrzać sok z cytryny, masło i 100 ml wody. Podgrzewać do chwili, kiedy masło się rozpuści. Zdjąć z ognia i pozostawić do wystudzenia. W misce wymieszać mąkę i sól. Dodać zawartość rondelka i wyrobić gładkie ciasto. Uformować je w kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić do lodówki na 2 godziny.
 
Na patelni rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej cebulę, czosnek i dwa rodzaje mięsa (ok 3 minut). Dodać pastę pomidorową, wino, oregano i natkę. Mieszając smażyć przez 5 minut. Zdjąć z ognia. Dodać jajko na twardo, sól i pieprz do smaku i wymieszać. Odstawić do wystudzenia. Ciasto rozwałkować na lekko podsypanym mąką blacie na grubość 5 mm. Wykrawać z niego szklankę/foremką do ciastek krążki o średnicy 8 cm. Na środek nałożyć farsz. Brzegi posmarować jajkiem i zakleić jak pierogi. Smażyć empanadille w gorącym oleju (195 stopni C) na złoto. Odsączyć na ręczniku papierowym z nadmiaru tłuszczu. Podawać gorące lub w temperaturze pokojowej.
 


 
Sałatka katalońska z ciecierzycą
Ensalada catalana de garbanzos
 
3-4 łyżki oliwy z oliwek
1 czerwona cebula (pokrojona w cienkie plastry)
2 ząbki czosnku (drobno posiekane)
200 g kiełbasy chorizo  pokrojonej w 0.5 cm plastry (lub innej paprykowej lub czosnkowej)
2 liście laurowe
2 łyżki uprażonych orzeszków pini
400 g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)
1 pomidor (bez skóry i gniazd nasiennych, pokrojony w 1 cm kostkę)
 
Rozgrzać na patelni oliwę i podsmażać na niej (przez około 5 minut) cebulę, czosnek, kiełbasę i liście laurowe. Dodać ciecierzycę i orzeszki pini. Całość wymieszać i lekko rozgnieść ciecierzycę widelcem. Podgrzewać całość do połączenia. Doprawić do smaku solą. Wierzch posypać pomidorem. Podawać na ciepło lub w temperaturze pokojowej.
Lubię też dodać do tej sałatki paprykę opieczoną i pozbawioną skóry, pokrojoną w paski.





Klopsiki w sosie pomidorowym
Albóndigas
 
150 g mielonej wieprzowiny
150 g mielonej cielęciny
1 łyżeczka soku z cytryny
1 mała cebula bardzo drobno posiekana (lub starta)
2 ząbki czosnku bardzo drobno posiekane (lub starte)
2 łyżki drobno posiekanej natki
1/2 łyżeczki świeżo zmielonej gałki muszkatałowej
1/2 łyżeczki mielonych goździków
30 g bułki tartej
1 jajko
1 łyżka słodkiej śmietanki
mąka do obtoczenia klopsików
2 łyżki oliwy z oliwek
sól
 świeżo zmielony pieprz
 
sos pomidorowy
125 ml białego wina
400 g pomidorów z puszki
1 mała cebula bardzo drobno posiekana
2 ząbki czosnku bardzo drobno posiekane
1/2 łyżeczki wędzonej papryki
1 liść laurowy (najlepiej świeży)
 
W misce wymieszać oba rodzaje mięsa z sokiem z cytryny, czosnkiem, cebulą, natką, gałką, goździkami, bułką tartą, jajkiem, śmietanką i solą oraz pieprzem. Masę dobrze wyrobić (najlepiej dłońmi) i formować z niej kulki (dłońmi moczonymi w wodzie) wielkości orzecha włoskiego. Obtoczyć je w mące. Nadmiar strząsnąć. Rozgrzać oliwę w głębokiej patelni i smażyć klopsiki na złoto. Obracać je od czasu do czasu, żeby równomiernie się zrumieniły. Zmniejszyć ogień do małego i zalać klopsiki winem. Dodać pomidory, czosnek, cebulę, paprykę, liść laurowy, sól, pieprz i 100 ml wody. Gotować całość około 1 godziny. Jeżeli sos za bardzo odparuje dodać więcej wody. Podawać ciepłe.
 
Czosnek z oliwą
El ajo con aceite de oliva
 
8 dużych ząbków czosnku (nieobranych)
100 ml oliwy z oliwek
2 łyżki octu balsamicznego
 
Ząbki czosnku lekko zgnieść bokiem ostrza dużego noża. Włożyć je do rondelka i zalać oliwą. Podgrzewać całość na małym ogniu przez około 10 minut. Przelać do miseczki, dodać ocet. Wystudzić.
Podawać do bagietki, warzyw, mięs z grilla...
 


czwartek, 18 lipca 2013

Focaccia z parmezanem i pesto z młodej cebulki



Uwielbiam smak młodej cebulki. W sezonie kupuję ją w olbrzymich ilościach ciesząc się na zapas jej smakiem. Jesienna cebula w pęczkach też jest bardzo dobra, ale nic nie zastąpi tej małej wiosenno letniej. Do kanapki z pomidorem to dodatek obowiązkowy, ale też wykorzystuję ją do innych potraw. Letnie risotto zawsze ma jej dodatek, tak samo jak śniadaniowy twarożek. Dzisiaj zapraszam Was na focaccię z pesto z ziół i młodej cebulki. Mało pracy, a smaku wiele.
 


 
Focaccia z parmezanem i pesto z młodej cebulki
Focaccia au parmesan et à l'huile d'olive, pesto d'oignons nouveaux
 
focaccia
300 g mąki pszennej (typu 550)
250 ml wody
80 g świeżo startego parmezanu
5 g świeżych drożdży
2 łyżki + 1 łyżka oliwy z oliwek
1/4 -1/2 łyżeczki soli
 
pesto
2 młode cebulki wraz ze szczypiorem
4 gałązki kolendry (same listki)
4 gałązki mięty (same listki)
1 ząbek czosnku
sól (najlepiej morska - fleur de sel)
świeżo starty pieprz
 
Drożdże wymieszać w miseczce z wodą i odstawić na 5 minut. Dodać 2 łyżki oliwy, sól, mąkę i parmezan. Zmiksować (końcówki haki) całość na gładkie ciasto i odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia na 1 godzinę. Ciasto przełożyć na podsypany mąką papier do pieczenia i rozwałkować/rozciągnąć dłońmi na nieregularny placek grubości 5 mm. Posmarować 1 łyżką oliwy, przełożyć wraz z papierem na dużą blachę i pozostawić do ponownego wyrośnięcia na 1/2 godziny. Piec w piekarniku nagrzanym do 210 stopni C przez około 15-20 minut. Wierzch focacci powinien się zrumienić.
Gorącą polać pesto, posypać solą morską i pokroić na kawałki.
 
Pesto: listki ziół zmiksować wraz z grubo pokrojoną cebulką i czosnkiem, oliwą i 1/2 łyżeczki pieprzu. Można również cebulkę i zioła drobno pokroić i dodać wyciśnięty czosnek, oliwę i pieprz.
 
 




środa, 17 lipca 2013

Pieczone buraki i kalafior czyli warzywa na wakacyjnym stole.

 
 
 
Po powrocie z wakacji poszłam na targ. I wpadłam w wielki zachwyt. Zachwycałam się wyborem warzyw i... cenami. Jednak nadmorskie miejscowości mają ceny kurortowe na wszystko. Codziennie piekę teraz warzywa i robię z nich proste sosy do makaronu. Powoli wracam do innego rytmu.
A nasz kot... towarzyszy mi wszędzie.
 

 
 
Purée z buraków z jogurtem i za'atarem
Puréed beetroot with yoghurt & za'atar 
 
 
900 g średniej wielkości buraków (500 g po upieczeniu i obraniu)
2 duże ząbki czosnku (zmiażdżone)
1 mała , pokrojona papryczka chilli (bez gniazd nasiennych)
250 g greckiego jogurtu
1 1/2 łyżki syropu daktylowego* (można zastąpić miodem)
3 łyżki oliwy z oliwek + oliwa do polania wierzchu
sól
1 łyżka przyprawy za'atar 
 
wierzch
2  cebulki dymki (cienko pokrojone w plastry)
15 g uprażonych orzechów laskowych (grubo posiekanych)
60 g koziego twarożku lub fety (pokruszonej)
 
Buraki upiec w piekarniku w 200 stopniach C (przez około 1 godzinę), wystudzić, obrać i pokroić na osemki. Włożyć je do malaksera razem z jogurtem, chilli i czosnkiem. Zmiksować na gładkie purée. Dodać syrop daktylowy (miód), 1 łyżeczkę soli, oliwę i za'atar. Wymieszać i przełożyć do miseczki. Wierzch posypać dymką, orzechami i serem. Polać oliwą. Podawać w temperaturze pokojowej.
 
Syrop daktylowy kupiłam w sklepie Bomi w Gdańsku.

 
 
 
Sałatka z pieczonego kalafiora i orzechów
Roasted cauliflower & hazelnut salad
 
1 kalafior (ok. 700 g) podzielony na małe różyczki
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łodyga (70 g) selera naciowego (pokrojona w 0,5 cm plastry)
30 g orzechów laskowych
10 g listków natki
nasiona z połowy granata
1/3 łyżeczki mielonego cynamonu
1/3 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1 łyżka octu winnego
1 1/2 łyżeczki syropu klonowego (można zastąpić miodem lub syropem daktylowym)
sól
świeżo zmielony pieprz
 
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Podzielonego na kawałki kalafiora włożyć do formy do zapiekania. Polać 3 łyżkami oliwy, posypać pieprzem i 1/2 łyżeczki soli. Wymieszać, żeby oliwa pokryła warzywa. Piec 25-35 minut do lekkiego zbrązowienia końcówek kalafiora. Kalafior powinien pozostać chrupiący. Przełożyć go do miski i pozostawić do wystudzenia.
Zmniejszyć temperaturę piekarnika do 170 stopni C i wstawić do niego wyłożone na blasze orzechy laskowe. Piec do chwili aż popęka na nich skórka (około 15 minut). Wyjąc i wystudzić. Obetrzeć orzechy ze skórki (robię to pocierając zawinięte w ściereczkę orzechy). Orzechy grubo posiekać lub lekko utłuc w moździerzu i wysypać je na kalafiora.
Dodać pozostałe składniki i wszystko razem dobrze wymieszać.
 
Podawać w temperaturze pokojowej.
 


 
Przepisy Yotam Ottolenghi i Sami Tamimi z książki "Jerusalem".

niedziela, 14 lipca 2013

Lody, lody, lody... miodowo lawendowe.


 
 
Miód z okolicznej kaszubskiej pasieki i lawenda z Prowansji. Dwa składniki, które idealnie do siebie pasują mimo dzielących ich ponad 2000 km. Te lody to połączenie naszych wakacji. Tegorocznych i zeszłorocznych.
 

 
Lody lawendowo miodowe
 
125 ml miodu
8 g (4 łyżki) suszonych kwiatów lawendy
375 ml mleka pełnotłustego
50 g cukru
szczypta soli
375 ml śmietanki kremówki
5 dużych żółtek
 
Podgrzać w rondelku miód z 2 łyżkami  suszonych kwiatów lawendy. Zdjąć z ognia i odstawić na 1 godzinę. Podgrzać mleko z solą i cukrem. Kremówkę wlać do miski. Do miski ze śmietaną przelać przez sitko miód z lawendą, dociskając łyżką kwiaty lawendy (chodzi o maksymalne wyciśnięcie aromatu z kwiatów). W drugiej misce zmiksować żółtka. Cały czas miksując dolewać mleko, do połączenia się obu składników. Przelać calość do rondla i podgrzewać na średnim ogniu cały czas mieszając, do chwili kiedy masa lekko zgęstnieje. Masę przelać przez sitko do miski z kremówką, dodać pozostałe
 2 łyżki lawendy, wymieszać i odstawić do wystudzenia (najlepiej w drugiej misce wypełnionej kostkami lodu). Miskę przykryć folią (tak żeby dotykała masę) i wstawić do schłodzenia do lodówki na całą noc. Na drugi dzień przecedzić ponownie masę przez sitko i zamrozić (w maszynce do lodów lub w zamrażalniku).
 
 

 
Przepis David Lebovitz z książki "The perfect scoop"

czwartek, 11 lipca 2013

Łosoś z grilla i aromatyczne masło.

 
 
W czasie tegorocznych wakacji nasz grill nie ma odpoczynku. Pieczemy na potęgę mięsa, ryby i warzywa. Jedyne czego nasz grill nie zaznał to kiełbasa i karkówka. Hitem okazały się wielkie krewetki, udka z kurczaka bez kości i skóry i ryby (chociaż rosnący synek powiedziałby: olbrzymie steki). Początek grillowania to obowiązkowe pieczenie plastrów cukinii, która po dodaniu sosu cytrynowo czosnkowego, pokruszonej fety i listków mięty ląduje na stole na przystawkę. Koniec grillowania to połówki bakłażanów, z których później robię różne pasty. A pomiędzy nimi pieczemy mięsiwa i ryby. Ostatnio często są to łososie, którym krótkie pieczenie bardzo dobrze robi. Na to kawałek aromatycznego masła i letni obiad gotowy. Schłodzone białe wino i ciepłe bułeczki z piekarnika dopełniają nasze letnie uczty. 
 


 
 
Łosoś z grilla z aromatycznym masłem
 
4 steki z łososia (po około 250 g każdy)
 
marynata
sok z 1 cytryny
skórka starta z 1/2 cytryny
4 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
1 1/2 łyżki mielonego kuminu
 
masło
2 łyżki drobno posiekanej papryczki chilli (bez pestek)
2-3 łyżki drobno posiekanych listków kolendry
sok z 1 limonki (około 2 łyżek)
1 łyżka skórki startej z pomarańczy
1 łyżka papryki w proszku (użyłam wędzonej)
60 g miękkiego masła
 

Wymieszać składniki marynaty i obtoczyć w niej kawałki ryby. Przykryć miskę folią i odstawić do lodówki na minimum 3 godziny. Ja przeważnie zostawiam rybę w marynacie na całą noc. Wyjąć rybę z lodówki na 1 godzinę przed pieczeniem, żeby ogrzała się do temperatury otoczenia.
Wymieszać wszystkie składniki masła. Przełożyć je na kawałek papieru do pieczenia i zwijając uformować wałek. Wstawić do lodówki na 1-2 godziny. Masło wyjąć z lodówki na pół godziny przed podaniem ryby i pokroić w 1/2 cm plastry.
Na wierzchu ugrillowanej ryby ukladać po 1-2 kawałki masła.



środa, 10 lipca 2013

Wakacyjne drożdżówki Poli.



Każde wakacje muszą mieć swój przepis na drożdżówki. Dla mnie to chyba najbardziej letnie ciasto. Kiedy rano idę po zakupy, spoglądam na kiosk z pieczywem i stosy drożdżówek za szklaną szybą. I rozpiera mnie wtedy radość, bo wiem, że na kuchennym blacie wyrasta ciasto na moje drożdżówki. Wiem jak będą smakować, jak będą pachnieć i... jak będą inne od tych za szklaną szybą. Piekłam je już wiele razy i za każdym razem zachwycam się nimi. Są delikatne, puszyste i bardzo pyszne. Ich robienie weszło mi już w wakacyjny nałóg, ale nie zapomnę nigdy jak je jadłam razem z Polą. Siedziałyśmy przy komputerze i próbowałyśmy zmienić rezerwację na mój samolot. Bezskutecznie. Nie wiedziałam jak wrócę i kiedy, bo strajk na lotnisku wywrócił wszystko do góry nogami. I tak pomiędzy tymi próbami powrotu zajadałyśmy pyszne drożdżówki. Jedną, drugą... Świat już nie był taki straszny. Drożdżówka zawsze dobrze robi na poprawę nastroju.
 
I teraz, zawsze kiedy je piekę, wracam do tamtych wspólnych chwil i do autorki przepisu.
Pola, dziękuję. Za wszystko. 
 


 
Drożdżówki z budyniem, kruszonką i owocami
 
ciasto
500 g mąki pszennej (typu 550)
250 ml mleka
150 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
100 g cukru
4 żółtka
30 g świeżych drożdży
szczypta soli
skórka starta z 1/2 cytryny


budyń*
4 żółtka
150 g cukru
100 g mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
szczypta soli
1 łyżka masła
1 laska wanilii
750 ml mleka
 
kruszonka*
100 g miękkiego masła
100 g drobnego cukru
200 g mąki pszennej
 
1 jajko (do posmarowania wierzchu)
 
owoce (u mnie jagody, maliny, czerwone porzeczki i rabarbar)
 
Mleko zagotować z  przekrojoną wanilią i odstawić na 15 minut do naciągnięcia aromatu. Żółtka zmiksować z cukrem, solą, mąką ziemniaczaną i pszenną. Cały czas miksując  żółtka dodać do nich mleko. Przelać całość do garnka i mieszając cały czas gotować do zgęstnienia masy. Przełożyć do miski. Do lekko ostudzonej, dodać 1 łyżkę masła i wymieszać. Przykryć wierzch folią (żeby nie wytworzył się kożuch) i odstawić do wystudzenia.
 
Składniki kruszonki zmiksować i wstawić do lodówki do schłodzenia.
 
W misce wymieszać letnie mleko i drożdże. Odstawić na 5 minut. Dodać żółtka, cukier i sól. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować (końcówki haki) do połączenia się składników. Dodać masło i miksować całość jeszcze przez 5-7 minut. Przykryć miskę ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Na lekko podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na grubość 2 cm. Wykrawać krążki dużym kubkiem lub szklanką i układać je na blasze (zachowując 5 cm odstępy) wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji robię drożdżówki na dwóch blachach z wyposażenia piekarnika. Odstawić drożdżówki do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Obsypanym mąką dnem małego kubka zrobić w drożdżówkach po środku wgłębienie. Posmarować całość rozbełtanym jajkiem. Wypełnić dołki w cieście budyniem. Wierzch posypać owocami i kruszonką. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 15-20 minut. Po tym czasie boki ciasta i kruszonka powinny się zezłocić.
Czas pieczenia zależy od wielkości drożdżówk i od piekarnika. Mój wakacyjny piekarnik potrzebuje 5 minut więcej niż piekarnik miejski.
 
*budyń i kruszonka z tych proporcji wystarczają na podwójną porcję ciasta. Przechowuję je po zrobieniu w lodówce i wykorzystuję do kolejnej porcji drożdżówek lub do innych wypieków.
 
 




piątek, 5 lipca 2013

Pain au chocolat na wakacyjne śniadanie.


Kiedy wstaję rano, powtarzam sobie "chwilo trwaj". Nieważna jest pogoda, nieważny jest dzień tygodnia. Każdy poranek jest piękny. Lubię dobrze zacząć dzień. Lubię zapach pieczonego ciasta jaki dolatuje z piekarnika, aż na taras.
Lubię francuskie śniadania nad polskim morzem.
 



Pain au chocolat
 
 
250 ml ciepłego mleka
1 łyżeczka suszonych drożdży
165 g  miękkiego masła
40 g drobnego cukru
1 łyżeczka soli (dałam 1/2)
450 g mąki pszennej (najlepiej typu 550)
200 g gorzkiej lub mlecznej czekolady pokrojonej na 12 kawałków
1 jajko lekko rozbite
 
Zmiksować w misce mleko, drożdże, 15 g miękkiego masła, sól i cukier. Odstawić na 5 minut. Dodać mąkę i zmiksować  (końcówki haki) całość na gładkie ciasto . Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 40 minut lub do czasu, aż podwoi swoją objętość. Resztę masła rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na prostokąt o wymiarach 12x20 cm. Schłodzić.
 
Na podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach 20x40 cm. Położyć na jednej połowie masło (bez papieru) i złożyć ciasto na pół chowając w środku masło. Docisnąć brzegi, żeby masło nie wychodziło w trakcie wałkowania. Rozwałkować ciasto na prostokąt o wymiarach 20x50 cm i złożyć je na trzy części. Obrócić je o 90 stopni i ponownie wykonać powyższe czynności (wałkowanie i składanie na trzy części). Włożyć ciasto do lodówki i schładzać 30 minut. Powtórzyć czynności jeszcze cztery razy(wałkowanie, składanie na trzy części, obrót o 90 stopni,wałkowanie, składanie na trzy części i schładzanie). Rozwałkować ciasto na prostokąt 20x60 cm o grubości 5 mm. Pokroić w pasy (10x20 cm). Na każdym pasie układać po dwa kawałki czekolady. Zwinąć każdy pas w rulon. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując odstępy. Odłożyć do wyrastania na 35 - 40 minut. Wierch posmarować rozbełtanym jajkiem. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 25-30 minut.
Najlepsze ciepłe.
Bułeczki można ponownie podgrzać w nagrzanym piekarniku.
Samo ciasto lub zwiniętebułeczki można przygotować wcześniej i przechowywać w lodówce przez noc. Po wyjęciu z lodówki trzeba trochę wydłużyć czas wyrastania.
 


 
Przepis Eric Lanlard z książki "Chocolat".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails