wtorek, 17 grudnia 2013

Inlagd sill - najsłynniejsze szwedzkie śledzie.


Senaps sill,
lök sill, havtorn sill, midsommar sill, ansjoviskryddar sill, dill sill, vitlök sill,  skärgårds sill,  brännvins sill... dziwnie brzmiące nazwy, ale doskonałe receptury. Szwedzkie śledzie.  Wybór przepisów jest imponujący. Najbardziej znany i popularny jest przepis na inlagd sill. Marynowane w słodkiej octowej zalewie z dodatkiem czerwonej cebuli i marchwi. Przepis na nie dostałam wiele lat temu od mojej szwedzkiej sąsiadki  i robię je kilka razy do roku. Są pyszne i ciężko się znudzić ich aromatem. Jak lubicie słodkie smaki w zalewie śledziowej, to ten przepis jest dla Was.  
Przepis jest bardzo prosty. Śledzie można przechowywać w lodówce do miesiąca. 

Jeżeli podoba Wam się ten przepis, to polecam i TEN (z dodatkiem jałowca)   
     
 

Inlagd sill
 
4 filety śledziowe (najlepiej matjas, ale o prawdziwe jest trudno)
1 czerwona cebula (pokrojona w kostkę)
10 kulek ziela angielskiego (lekko zmiażdżonych)
3 listki laurowe
150 ml octu (zwykłego)
100 g cukru
1 średnia marchew (pokrojona 3-4 mm plastry)
150 ml wody
5 ziaren pieprzu  (lekko zmiażdżonych)
 
Wszystko oprócz śledzi włożyć do rondelka i zagotować. Zestawić z ognia i całkowicie wystudzić. Wymoczone śledzie pokroić na 3-4 cm kawałki. Przełożyć do słoika. Zalać marynatą (razem z cebulą, marchwią i przyprawami). Przechowywać w lodówce do miesiąca.    
 
 

31 komentarzy:

  1. O tak te śledziki też są dla mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci, bo są pyszne. Jak te z jałowcem tak Ci smakowały, to i na pewno też te.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają.

      Usuń
  3. Ostatnio przeglądałam ten z jałowcem, ale chyba z czerwoną cebulką ze słodszą nutą bardziej by mi posmakował. Zresztą ja lubię wszystkie śledzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z jałowcem też są słodkie. Miłośniczko śledzi, dzisiejszy przepis jest dla Ciebie idealny.

      Usuń
  4. Ha! - Prawdziwe holenderskie matiasy są w MAKRO (mrożone, w porcjach po kilka sztuk) Wystarczy rozmrozić w lodówce i można jeść od razu - jak to robią Holendrzy - albo zalać zalewą - jak Szwedzi. Ja zalewam olejem. Pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała wiadomość. Dziękuję Ci bardzo, że podzieliłaś się tą informacją. Wkrótce tam będę i poszukam.

      Usuń
  5. O, to ja te havtorn sill bardzo lubię i jutro idę udrzeć rokitnika na nie właśnie :) Mam nadzieję że mi ptaki wszystkiego nie obżarły :-)
    Bardzo fajne te słodkie północne śledzie :-)
    Pozdrowienia serdeczne przedświąteczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, ja też bym sobie narwała, bo i mnie te śledzie zachwycają. Nietypowe, prawda? Niewiele osób je zna. Pozdrawiam serdecznie i oby ptaki nie zjadły Ci całego. ;)

      Usuń
  6. bardzo apetyczne :) jeśli znajdę śledzie nie w oleju zrobię sobie, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że znajdziesz, bo są pyszne.

      Usuń
    2. zrobione czekają na jutrzejszą degustację... umieram z ciekawości!

      Usuń
  7. kocham śledzie pod każda postacią, a i takiego bym sobie wsunęła z wielką przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś ze śledzi najbardziej lubiłam... sos, ale teraz lubię je bardzo.

      Usuń
  8. Kiedyś w trakcie pobytu w Szwecji przewodnik opowiadał nam o jakiejś bardzo śmierdzącej wersji pierników, która uważana jest za wielki rarytas...
    Ja śledzi nie jadam, ale uwielbiam podziwiać Twoje zdjęcia, zawsze są bardzo apetyczne, no i jako wielka fanka Konika Dala wypatrzyłam na zdjęciach małe cudo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konik z Dalarna na tym nożyku do masła? Jedno słówko i możemy ubić interes :)

      Usuń
    2. Bajowka, chodziło chyba o słynne, sfermenowane śledzie - surströmming. Niewielu oprócz Szwedów, daje sobie z nimi radę. Bardzo się cieszę, że podobają Ci się moje zdjęcia. A konika to i ja uwielbiam. :)

      Usuń
  9. fajne! nie wiem czy na Swieta nie zrobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je zawsze robię na Święta. Obowiązkowo.

      Usuń
  10. O! Muszę dokupić sledzie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam!

      Usuń
    2. Cieszę się bardzo. Daj znać jak spróbujesz.

      Usuń
  11. czy te śledzie to takie jakie można dostać w IKEA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można kupić takie w Ikea. U mnie domowa wersja.

      Usuń
    2. chciałam dopytać, czy to te - uwielbiam ten smak. Z pewnością skorzystam z Twojego przepisu

      Usuń
  12. Bajowka, jesteś pewna, że chodziło o pierniki? Bo największym śmierdzącym rarytasem w Szwecji są kiszone śledzie (surströmming). Chyba dużo czasu upłynie zanim się odważę :)
    Ja z tych nie jedzących śledzi, ale bardzo smakuje mi ich wersja na słodko, z przyprawami korzennymi. Te przedstawione tutaj są dostępne w Ikea: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/10101032/, ale domowe są zdecydowanie lepsze :)
    PS. Mam identyczny słoik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie ciągnie do surströmming. Trzeba chyba urodzić się w Szwecji, żeby je polubić. Fajny, śledziowy słoik, prawda. ;)

      Usuń
  13. Nie jadłam, ale kolor mnie zachwycił:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lo, och do szwedzkich sledni mnie nei trzeba przekonywac, z etak powiem: dobrze, ze je wychwalasz, bo warto! :)))
    Usciski sle Ci na Swieta i Dobrego na Nowy Rok!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałem z zainteresowaniem Pani post o silli. Również je uwielbiam. Niedawno wróciłem z drugiej wyprawy do Szwecji z mnóstwem pozytywnych wrażeń, nie tylko kulinarnych. Wypytywałem szwedzkich kolegów o inlagd sill i wyraźnie mówili mi, o dodataku cynamonu. Inlagd sill występują w towarzystwie białej cebuli posiekanej w drobną kosteczkę oraz marchewki. Nutę cynamonu w prawdziwych inlagd rzeczywiście się wyczuwa. Śledzie pokazane tutaj w przepisie i na zdjęciu, z dodatkiem czerwonej cebuli są sprzedawane w szwedzkich sklepach jako fransk loksill- czyli śledzie po fracusku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails