sobota, 9 marca 2013

Maritozzi czyli rzymskie, słodkie bułeczki śniadaniowe.


Ile radości dały mi ostatnie dni z niebieskim niebem i ze słońcem. Poczułam nową energię i zaczęłam planować porządki w ogrodzie i wiosenne wyjazdy piknikowe. Kupiłam mały grill idealnie pasujący do naszych koszy piknikowych i kilka innych rzeczy NIEZBĘDNYCH w czasie piknikowania. Aura się zmieniła. Z powrotem odwiesiłam wiosenny płaszcz i zamiast grabi wyciągnęłam szuflę do odśnieżania. Jesteśmy już ostatnimi czasy mocno zaprzyjaźnione. Od kiedy mój mąż na nartach uszkodził sobie bark, pomiędzy mną, a szuflą zawiązała się silna więź. Chciałabym tę więź już przerwać, ale bark ciągle chory, a śnieg pada, pada, pada...
Na razie pojeżdżę palcem po mapie (to też jest bardzo przyjemne) i nadam domowi wiosenny klimat.

Dzisiejsze bułeczki to słodkie, drożdżowe rzymskie bułeczki śniadaniowe. Idealne z kawą, ale też z kakao. Z odrobiną masła albo konfitury pozwalają przyjemnie zacząć dzień. Delikatne, puszyste, z aromatem cytryny i pomarańczy.

Dobrego weekendu Wam życzę.



Maritozzi
 słodkie bułeczki śniadaniowe
 
zaczyn
10 g suszonych drożdży lub 20 g świeżych
1/2 szklanki + 2 łyżki (150 g) ciepłego mleka
70 g mąki pszennej
 
3 szklanki + 1 łyżka (430 g) mąki pszennej
1/2 szklanki (100 g) cukru
1 łyżeczka (5 g) soli
2 duże jajka
1 żółtko
skórka starta z 1/4 cytryny
skórka starta z 1/4 pomarańczy
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
115 g masła w temperaturze pokojowej
 
100 g rodzynek (świetnie smakują też z żurawinami)
 
Przygotować zaczyn. Drożdże rozmieszać w miseczce z ciepłym mlekiem i odstawić na 5 minut. Dodać 1/4 szklanki wody (62 ml,g) i mąkę. Wymieszać i odstawić na 30 minut.
W dużej misce wymieszać zaczyn z jajkami, żółtkiem, solą, cukrem, wanilią i skórkami owoców. Dodać mąkę i wyrabiać ciasto na wolnych obrotach (końcówki haki) przez 5 minut. Cały czas miksując dodawać po 1 łyżce masła. Miksować do połączenia się masła z ciastem. Przykryć miskę ściereczką i pozostawić ciasto do wyrośnięcia  na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Dodać rodzynki i lekko wymieszać ciasto dłonią lub łyżką. Dłońmi lekko posmarowanymi olejem formować okrągłe bułeczki wielkości mandarynki.  Przełożyć je na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia zachowując 4 cm odstepy.  Piec w temperaturze 200 stopni C przez 8-15 -18 minu. Studzić na kratce.
Najlepiej smakują lekko ciepłe. Bułeczki dobrze smakują przekrojone na pół i podgrzane w tosterze. Dobrze się mrożą.
 
Z przepisu wychodzi 16 - 18 bułeczek.
 

 
 
Przepis Carol Field z książki "The Italian baker".



37 komentarzy:

  1. Właśnie piję kawkę - takie bułeczki przydałyby się ;))
    Życzę Ci, by ta więź z szuflą osłabiła się bez żalu natychmiast! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam na rozluźnienie więzi z szuflą, ale po śnieżnej niedzieli ta więź uległa zacieśnieniu. Pocieszam się, że to w końcu się skończy. A kawa... zawsze dobra, niezależnie od pogody.

      Usuń
  2. wspaniałe bułeczki. Chętnie upiekłabym coś drożdżowego, takiego cieplutkiego i cudownie pachnącego.
    Uwielbiam :)
    U mnie słoneczko świeci, ale wieje wiatr i jest zimno,. jednak póki co śniegu nie ma i mam nadzieję,że już nie wróci.
    Pozdrawiam, dobrego weekendu Lo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majano, a u mnie śnieg padał przez cały weekend. Taka pogoda sprzyja porannym wypiekom i dobrym śniadaniom. Staram się cieszyć tym powrotem zimy, ale też z niecierpliwością czekam na ślady wiosny. Pozdrawiam i dobrego weekendu.

      Usuń
  3. Ooo takie śniadanie mi się marzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak spodobały Ci się te bułeczki.

      Usuń
  4. drożdżowe i rzymskie, to coś dla mnie! zrobię jutro, jak mi starczy zapału.
    co prawda nie odśnieżam, ale sam widok tej pluchy wystarcza żebym się zmęczyła ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, one są wręcz stworzone dla Ciebie. Wcześniej czy później i tak je zjesz.

      Usuń
  5. Na Podlasiu może już nie pada, może co jakiś czas słychać wiosenne ptaki, ale jakoś tak... nieśmiało. Niby na parę godzin wychodzi słońce, ale za chwilę mróz znów skuwa kałuże na placu zabaw pod blokiem. Nic to. Dzisiaj i tak pójdziemy na dłuższy spacer. A potem może zrobimy bułeczki? Cudowne są, choć przez ten dodatek bardziej niż wiosną kojarzą się z latem. Ale to dobre zaklinanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałoby się ciepłej wiosny i zieleni, ale to dopiero pierwsza połowa marca. Myślę, że zima da o sobie jeszcze znać. Ale te pierwsze oznaki wiosny są przemiłe. To o czym piszesz czyli coraz głośniejszy świergot ptaków i dłuższe dni. Jeszcze trochę musimy poczekać, ale to już jest takie radosne oczekiwanie, bo już niedługo nadejdzie.

      Usuń
  6. ach, gdyby jeszcze tak je zjeść na tarasie w Rzymie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już byłby szczyt szczęścia, ale może kiedyś...

      Usuń
  7. Wspaniale bułeczki! Idealne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci dziękuję, Kamilo.

      Usuń
  8. Poproszę taką bułeczkę:-), wyglądają wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, częstuj się. Niestety teraz tylko tak wirtualnie.

      Usuń
  9. wyglądają zarąbiście.... szkoda że drożdży nie mam... następnym razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki. Niestety bez drożdży ani rusz.

      Usuń
  10. Chętnie przeniosę za pomocą bułeczek na chwilę do Rzymu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mają takie działanie to tylko jeszcze większa radość dla mnie.

      Usuń
  11. Ja sobie ambitnie planuję już od jakiegoś czasu, że będę coś wypiekała na weekendowe śniadania, ale na razie mi to nie wychodzi.
    Też bym była zmęczona tą polską zimą. Ja już powoli zaczynam planować wypady na plażę i kąpiele. Nie moge się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne są te Twoje plany. Do takich jeszcze mi daleko. Na razie marzę o porządkach w ogrodzie i słońcu na twarzy. Jeszcze trochę czasu niestety musimy poczekać.

      Usuń
  12. ciepło bije ze zdjęć a mi zaczęło burczeć w brzuchu :) piękne słoneczne bułeczki proponujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak widzisz te bułeczki. To sama radość dla mnie.

      Usuń
    2. właśnie włożyłam je do piekarnika... pięknie mi pachnie i niebawem będzie tez tak smakować :) dziekuję :) pozwolę sobie zamieścić post u siebie z tym przepisem w ramach moich Słodkich Czwartków :)

      Usuń
  13. cudowne Twoje bułeczki; chyba takie wypieki sprawiają mi najwięcej radości;myślę tu o wykonaniu, chociaż jedzenie też jest ogromnie przyjemne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Dla mnie też robienie tego typu ciasta to sama radość.

      Usuń
  14. Trochę pozmieniałam i upiekłam bułeczki na Światowy Dzień Chleba: http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2013/10/orkiszowe-bueczki-z-zurawina-dla-maych.html
    Dziękuję za przepis i inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wstałam o 5 rano i upiekłam dla moich chłopaków. Jedną część zrobiłam na mleku sojowym z margaryną bez laktozy, bo mój młodszy syn ma alergię. Obie wersje wyszły tak samo pyszne! Wersja bezlaktozowa wyszła w smaku tak samo pyszna jak oryginalny przepis. Pyszne!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails