poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Klasyka szwedzkiej kuchni czyli tost Skagen.


Na polskiej plaży narzekam nad brak zachowania dystansu przez rodaków. Na około może być masę wolnego miejsca, ale Polak rozłoży się pół metra od innego. Nie lubię tego. Potrzebuję trochę przestrzeni. Szczególnie kiedy jest taka możliwość. Oczywiście jest to pewne uogólnienie, ale zauważam taką tendencję. 
W Szwecji jest zupełnie inaczej. Kiedy w jednej zatoczce rozłożone są trzy rodziny, następna pójdzie dalej szukając kolejnej niezajętej. Rozumiem, że wynika to nie tylko ze szwedzkiej mentalności, ale też z możliwości geograficznych. Szwedzka linia brzegowa ma długość 3218 km, a więc każdy z blisko 9 mln Szwedów może znaleźć swoje miejsce. To oczywiście z mojej strony kolejne uogólnienie, ale taka jest szwedzka mentalność. Nie wchodzić sobie na głowę i nie sprawiać kłopotu swoją obecnością innym. Szwedzi cenią  ciszę i spokój. Głośni bywają tylko za granicą, w czasie rakowej uczty, w noc przesilenia letniego i gdy ktoś przepycha się w kolejce. Obawa przed zbyt dużą bliskością, doprowadza do zubożenia kontaktów poza sprawdzonym kręgiem i do braku otwartości wobec innych. Przyjaciół na całe życie Szwedzi poznają przeważnie już w szkole. Do tego dochodzą częste i bardzo pielęgnowane kontakty rodzinne. Na nowe przyjaźnie brakuje już czasu. Na takie zachowanie i dystans narzeka wiele osób przybywających do Szwecji. W kontaktach pobieżnych i dnia codziennego Szwedzi są bardzo mili i serdeczni. 
CDN.

Dzisiaj zostawiam Wam przepis na kolejny klasyk szwedzkiej kuchni czyli na tost ze Skagen. Skagen to miasto na północnym cyplu Danii, na wysokości szwedzkiego Göteborga. W 1956 roku odbywały się tam międzynarodowe regaty. Mahoniowym jachtem Salta Marina pod szwedzką banderą dowodził Tore Wretman. Osoba niezwykle ważna dla  szwedzkiej kuchni, właściciel i szef kuchni wielu restauracji, twórca licznych przepisów. To jemu świat zawdzięcza ponowne odkrycie szwedzkich smaków. Niedługo znajdziecie u mnie jego przepis na  köttbullar czyli słynne szwedzkie klopsiki i post, w którym przybliżę Wam jego osobę. 
Wracając do pamiętnych regat. Łódź płynęła innym szlakiem niż pozostali, wiatr im sprzyjał i zwycięstwo było w zasięgu ręki. Załoga tego pewna, była we wspaniałych nastrojach. Omawiano już triumfalne przybycie na bankiet, który miał się odbyć na zakończenie regat. Wszystko dobrze szło, ale nastąpiła kompletna flauta. Wiatr siadł i na zwycięstwo nie było już żadnych szans. Wszyscy obserwując oddalone jachty, które dopływały do portu, martwili sie, że nie zdążą nawet na bankiet. Wtedy Tore Wretman chcąc poprawić podły nastrój głodnej załogi, postanowił przyrządzić coś do jedzenia. Wykorzystał składniki znajdujące się w pokładowej kuchni i przygotował tost z krewetkami. Na cześć portu i pięknego miasteczka, do którego zmierzali nazwał go toast Skagen. To danie tak zasmakowało innym, że kilka tygodni później Tore wprowadził je do menu swojej restauracji Riche w Sztokholmie. Szwedzi szybko rozsmakowali się w tym toście. Obecnie to klasyk w szwedzkiej kuchni. Można go zjeść praktycznie w każdej restauracji. To świetna przystawka albo danie lunchowe lub kolacyjne. Jego wielką zaletą oprócz smaku, jest szybkość i łatwość przygotowania.
Skusicie się?
Życzę Wam w takim razie SMAKLIG MÅLTID!





Toast Skagen

500 g ugotowanych, obranych, małych (!) krewetek*
1/2 średniej czerwonej cebuli drobno posiekanej
1/2 pęczka koperku
4 łyżki majonezu
4 łyżki kwaśnej, gęstej śmietany
sok z 1/2 cytryny
sól
świeżo zmielony pieprz
5 kawałków chleba Mjukkaka lub tostowego**
masło do posmarowania
5 łyżek ikry z łososia

*najchętniej do tego dania kupuję mrożone w sklepie Ikea. Torebka 250 g około 15 pln.
** najczęściej kupuję mrożony chleb (Bröd Mjukkaka) w sklepie Ikea

Rozmrożone krewetki odsączyć na sicie. Z chleba tostowego odciąć skórki. W miseczce wymieszać posiekaną cebulę, sok z cytryny, majonez, śmietanę i 3/4 ilości koperku drobno posiekanego. Dodać krewetki i ponownie wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Chleb zrumienić w tosterze lub na suchej patelni, posmarować masłem i nałożyć na niego solidną porcję krewetek. Na wierzchu położyć 1 łyżeczkę ikry i gałązkę koperku. Tak samo postąpić z pozostałymi kawałkami chleba.

piątek, 24 sierpnia 2012

Szwedzkie smaki, szwedzkie klimaty i cynamonowe bułki kanelbullar.


Szwecja to dla mnie fascynujący kraj, ale również kraj pełen sprzeczności. Podziwiam ich umiejętność życia w zgodzie z naturą i przyrodą. W żadnym kraju nie widziałam tak wielu starszych osób, często nie w pełni sprawnych fizycznie, które byłyby tak aktywne. Staruszkowie na rowerach to bardzo częsty obrazek. Staruszkowie robiący zakupy przy pomocy balkonika, a czasami też asystenta społecznego, są tak samo powszechni jak i Ci pływający łódkami czy łowiący ryby. Mam zresztą wrażenie, że większość Szwedów jeździ na rowerach. To kraj, w którym nie ma korków. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, że są takie miejsca w Europie. Przejechaliśmy po Szwecji kilkaset kilometrów i ruch samochodów był minimalny. Zaskakujące były dla mnie też ograniczenia prędkości. Na autostradzie 100 km/h, a na zwykłej drodze łączącej miasta 50-90 km/h. Jadąc takim tempem i przy tak małym ruchu można podziwiać przyrodę. Równiny Skanii, lasy i jeziora Smalandii, wybrzeże morza Bałtyckiego i Północnego... 
Życie w Szwecji jest nierozerwalnie związane z naturalnym rytmem pór roku. Długie, śnieżne i mroźne zimy z bardzo krótkimi dniami sprzyjają  uprawianiu sportów, czytelnictwu książek, ale też piciu alkoholu. W zwykłych sklepach i supermarketach można kupić tylko piwo niskoalkoholowe i cydr. Pozostały alkohol sprzedawany jest w sieci państwowych sklepów Systembolaget. W piątek po południu często przed nimi wiją się kolejki. Do 18 roku życia Szwed nie może pić alkoholu, do 20 nie może go też kupić. Może założyć firmę, ożenić się, ale nie może nabyć butelki piwa. Przy takich przepisach nie dziwi mnie już szwedzka turystyka alkoholowa. Samochody czekające na prom z Polski wypełnione były ziemniakami, cebulą i alkoholem. Statystyki mówią, że trzy z czterech butelek alkoholu wypijanego przez Szweda zakupione były za granicą.
CDN...

Długie, o tej porze roku, dni upływały mi na jeżdżeniu na rowerze, intensywnym zwiedzaniu, kąpielach w zaskakująco ciepłym morzu północnym, zakupach..., a popołudnia spędzałam leniwie na trawie w parku pijąc pyszną kawę, zajadając cynamonowe bułeczki i czytając na przemian szwedzkie kryminały i "Dzieci z Bullerbyn".

Właśnie te bułeczki. Można je kupić w każdym sklepie i w każdej kawiarni. Są niezwykle maślane i pachnące. Miałam możliwość spróbowania ich z wielu źródeł i mówię Wam szczerze, że dzisiejszy przepis jest doskonały. Bułeczki są łatwe do wykonania, niezwykle pachnące, wilgotne i aromatyczne. Masło z cukrem tworzy na ich spodzie cienką karmelową warstwę. Z kubkiem kawy lub mleka idealne. Będę je piec przez całą zimę.





Kanelbullar 
drożdżowe bułeczki cynamonowe

ciasto
1 1/2 szklanki* mleka
1/2 szklanki masła
3 jajka
1/2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki soli
7 g suszonych lub 20 g świeżych drożdży
1/4 szklanki ciepłej wody
6 szklanek mąki pszennej

mąka do podsypania blatu

nadzienie
1/2 szklanki (110 g) miękkiego masła
1 szklanka cukru
1 łyżka cynamonu

wierzch
1 jajko
2 łyżki mleka
cukier perlisty

W miseczce wymieszać cukier z cynamonem. Podgrzać w rondelku mleko z masłem, aż do jego rozpuszczenia. Odstawić do wystudzenia do temperatury pokojowej. W miseczce wymieszać drożdże z wodą. Odstawić na 5 minut. W misce wymieszać jajka z cukrem i solą. Dodać drożdże i mleko z masłem. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować całość przez 5-7 minut (końcówki haki) do uzyskania gładkiego i niezbyt gęstego ciasta. Przykryć ściereczką i odstawić na 1-2 godziny do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Mocno podsypać blat mąką. Rozłożyć na nim połowę ciasta. Dłońmi lub wałkem rozciągnąć ciasto na prostokąt o grubości 1 cm. Posmarować je połową masła (masło powinno być bardzo miękkie) i posypać połową mieszanki cukrowo cynamonowej. Zwinąć ciasto w rulon i kroić w 2 cm plastry, które układać na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pomiędzy ciastkami zachować 4 cm odstępy. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. Blachy z ciastkami odstawić na 1/2 - 1 godzinę do ponownego wyrośnięcia. Jajko wymieszać z mlekiem. Tą mieszanką smarować bułeczki. Wierzch posypać cukrem perlistym. Piec w temperaturze 180 stopni przez 13-15 minut na złoty kolor. Studzić na kratce. 
Z przepisu wychodzi około 20 bułeczek. Bułeczki świetnie się mrożą. Wspaniale smakują zarówno na ciepło jak i wystudzone.

*szklanka o pojemności 250 ml



Przepis Beatrice Ojakangas z książki "The great Scandinavian baking book".

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Szwedzkie klimaty i rozwiązanie konkursu.



Kolejna moja podróż dobiegła końca. To lato upływa mi na poznawaniu nowych miejsc i smaków. Cieszę się, że zdobyłam tyle nowych doświadczeń. Kiedyś jak ktoś spytałby się mnie, gdzie chciałabym pojechać - odpowiadałam krótko: do Francji. Teraz dołączam do listy Skandynawię. Przez tydzień nie da się dobrze poznać kraju, ale można się wczuć w klimat. I myślę, że to się mi udało. Z Karlskrony ruszyliśmy przez południe Szwecji na zachód do Skanii i Göteborga, a potem na wschód i południe przez Jönköping do Smålandii. Niedługo znajdziecie tu wiele zdjęć i szwedzkich przepisów, ale na razie muszę wypakować torby i trochę się ogarnąć.

Cieszę się na otrzymane od Was odpowiedzi na moją małą zgadywankę. Te zdjęcia to oczywiście była Szwecja. Wielką przyjemność sprawiło mi zwijanie papierków-losów z Waszymi imionami i późniejsze losowanie w towarzystwie kociaka. Muszę częściej organizować takie konkursy. Dla własnej przyjemności. 
Małe, szwedzkie drobiazgi otrzymują: 

WIEWIÓRA - cukier perlisty do szwedzkich wypieków i mleczną czekoladę z kawałkami batonika Daim
i
MARTA z Meis Ideis - chrupki chlebek z krainy słynnych, drewnianych koników Dala i mleczną czekoladę z kawałkami batonika Daim.

Czekam na maila od Was z adresami.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i życzę miłego tygodnia.








czwartek, 16 sierpnia 2012

Zgadnij gdzie jestem i francuska,letnia tarta pomidorowa.


Jeszcze nie ochłonęłam po ostatnich wojażach, a znowu jestem w podróży. Daleko od domu, ale jednak nie tak bardzo. Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć ten kraj, ale ciągle było mi nie po drodze. Zachwycałam się ich wypiekami, ale znałam je tylko z przepisów. Teraz smakuję je w oryginale. Uwielbiałam ich wzornictwo, ale w większości oglądałam je na kartach albumów. Teraz oglądam je na własne oczy w sklepach. Kochałam ich książki dla dzieci, teraz podziwiam je w księgarni. Mogę tak długo wymieniać... 

Jest cudnie. Noc zapada późno, a dzień budzi się wcześnie. Jest bardzo ciepło, słonecznie, a ludzie są mili i uśmiechnięci. Oglądam, podziwiam, smakuję, wypoczywam i kąpię się w morzu, które jest cieplejsze od naszego Bałtyku. Języka nie rozumiem wcale, ale zachwycam się nazwami krain. W niektórych momentach czuję się jak żyłabym w czasach mojej ulubionej książki z dzieciństwa. Jest tak jak czas by się zatrzymał w miejscu. W innej chwili wręcz odwrotnie - otacza mnie przyszłość. Jest czysto, schludnie, wygodnie, świetliście, ekologicznie i... prawie wszyscy jeżdżą na rowerach. Namieszałam Wam w głowach?

Zgadnijcie gdzie jestem. Myślę, że jak popatrzycie na zdjęcia, zagadka będzie bardzo łatwa. Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach do soboty, do północy. Potem z pozostawionych prawidłowych odpowiedzi wylosuję osobę, która dostanie ode mnie mały prezencik kulinarny z tego kraju.

Chciałam zostawić Wam dzisiaj przepis na słodkość z tego miejsca, ale wtedy zagadka byłaby za łatwa (i tak myśle, że nie sprawi Wam za dużo trudności). Dzisiaj przepis na francuską, letnią tartę pomidorową na drożdżowym spodzie. To wspomnienie naszych lipcowych podróży. Małe pomidorki mają tyle smaku i aromatu, a po upieczeniu jeszcze to się intensyfikuje. Coś prostego i pysznego. Tarta, miska sałaty i kieliszek wina... Nic więcej nie potrzeba.
Dobra na ciepło i na zimno. Idealna na piknik.







Tarta z małymi pomidorkami
Tarte aux tomates cerise

ciasto*
20 g świeżych drożdży lub 7 g suszonych
360 g ciepłej wody
55 g oliwy z oliwek
500 g mąki pszennej
2 łyżeczki soli

obłożenie
3 cebule
1200 g małych pomidorków koktajlowych
2 ząbki czosnku
2 gałązki świeżego tymianku
100 g małych czarnych oliwek (najlepsze z pestkami)
1/2 peczka bazylii
oliwa z oliwek
sól
świeżo zmielony pieprz

Ciasto: wlać do miski wodę, dodać drożdże, wymieszać i odstawić na 10 minut. Dodać oliwę, sól i mąkę. Wyrabiać mikserem (końcówki haki) przez około 3 minuty lub dłońmi przez 8-10 minut. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. Przełożyć ciasto do czystej miski posmarowanej oliwą. Obrócić je kilka razy, żeby pokryło się oliwą. Miskę przykryć ściereczką i pozostawić ciasto do wyrośnięcia na 1 - 1,5 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objetość. 
Pokroić cebulę na cienkie półplasterki i smażyć ją na 2-3 łyżkach oliwy na najmniejszym ogniu do lekkiego skarmelizowania. Mieszać od czasu do czasu w trakcie smażenia. Zdjąć patelnię z ognia. Dodać do cebuli sól i pieprz do smaku, listki tymianku i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Wymieszać i wystudzić. W formie do tart (o średnicy 30 - 32 cm) posmarowanej oliwą wyłożyć ciasto na grubość  1 - 1,5 cm, na wierzchu równomiernie rozłożyć cebulę. Pomidorki przekroić na połówki. Ułożyć je na wierzchu i posolić. Wierzch polać oliwą. Tartę delikatnie przykryć folią spożywczą i pozostawić do wyrośnięcia na 0,5-1 godzinę. Po tym czasie, zdjąć folię i wstawić tartę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Piec około 30 minut. Ciasto powinno być lekko zrumienione, a pomidorki upieczone. Wierzch ponownie skropić oliwa i posypać oliwkami i porwanymi listkami bazylii.

* w oryginalnym przepisie jest rada, żeby kupić surowe ciasto chlebowe u swojego piekarza. Ja nie mam niestety takiej możliwości i wykorzystałam sprawdzony przepis na focaccię. Tego ciasta jest trochę za dużo w stosunku do potrzeb formy na tartę. Nadmiar ciasta układam na blasze, spłaszczam i rozciągam do grubości 1 cm, skrapiam oliwą, posypuję grubą morską solą i ewentualnie rozmarynem. Piekę w 200 stopniach C do lekkiego zrumienienia. Idealna na piknik, do moczenia w oliwie z czosnkiem albo do kolacji.


Przepis na tartę z letniego numeru czasopisma "Saveur".
Przepis na focaccię Carol Field z książki "The Italian baker".

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Francuski piknik na Podlasiu. Sześć prostych przepisów.



Tego lata nasze kosze piknikowe są w ciągłym użyciu. Alzacka winnica, kamienny stół pod Grenoble, langwedocki brzeg kanału, prowansalskie pola lawendy, genewski park, wzgórza wokół Gruyere, szwajcarskie łąki... Tych pikników było mnóstwo. Uwielbiam tak spożywane posiłki. Niespieszne delektowanie się smakami, piękne widoki, absolutny relaks. Bardzo lubię takie wspólne chwile. 

W zeszłą sobotę też wybraliśmy piknikowanie. Wylądowaliśmy nad rzeką w podlaskim Supraślu. Piękne otoczenie, spokój, beztroska, dźwięki marszu Mendelsona niosące się po wodzie, francuskie menu i... komary. Tak wygladał nasz ostatni piknik. 
W czasie wakacji kupiłam kilka francuskich pism kulinarnych i postanowiłam wykorzystać znalezione tam receptury. Wybierałam, tłumaczyłam, a w końcu okazało się, że żadnego dania nie zrobiłam ze znalezionych tam przepisów. Wyszło na to, że francuskie przepisy były dla mnie inspiracją*, a same dania powstały w mojej głowie. Bywa i tak. Najważniejsze, że mieliśmy pyszne jedzenie. Jedliśmy pastę z młodej fasolki z kolendrą, pastę z suszonych pomidorów, sałatkę z pieczonych letnich warzyw, kefty z kurczaka z chilli i kolendrą, kefty wołowe z przyprawą quatre-épices** i tartę migdałową z morelami i czerwonymi porzeczkami. Do tego domowa lemoniada, różowe, prowansalskie wino, bagietki, fougasse, małe pomidorki z targu, oliwki z prowansalskiego targu, ser brie z niepasteryzowanego mleka i pyszna oliwa.

*Inspirację czerpałam z letnich numerów: Regal, Saveurs, Maisons coté sud/ouest/est/Paris.


**użyłam gotowej mieszanki francuskiej quatre-épices (cztery przyprawy). Można ją przygotować samodzielnie ucierając w moździerzu 2 łyżki białego pieprzu, 1/4 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatałowej, 1/2 łyżeczki goździków i 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu.






Przepisy



Pasta z młodej fasolki z kolendrą i czosnkiem

300 g młodej fasoli (ziarna)
sok z 1/2 cytryny
1 duży ząbek czosnku
2 łyżki liści kolendry
4 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki papryczki Espelette
sól

Młodą fasolkę ugotować do miękkości (starą trzeba wcześniej przez noc namoczyć). Odcedzić i przełożyć do blendera. Dodać pozostałe składniki i zmiksować na krem. Przechowywać w lodówce. 
Do pasty można dodać 1-2 łyżki drobno posiekanych suszonych pomidorów. Mi bardzo smakowała w połączeniu z pastą z suszonych pomidorów (przepis poniżej).


Sałatka z pieczonych warzyw

700 g bakłażana 
3 papryki (bez gniazd nasiennych) 
1 pęczek młodej szalotki (6 cebul) lub zwykłej cebuli
500 g cukinii (u mnie 4 małe)
250 g pomidorków koktajlowych lub podłużnych
1/2 szklanki (125 ml) oliwy z oliwek

sos
2 łyżki octu winnego
6 łyżek  oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki cukru
1/4 łyżeczki soli
2 łyżki posiekanych świeżych ziół lub 1 łyżka suszonych (bazylii, tymianku, estragonu, rozmarynu...)
1-2 ząbki czosnku

Paprykę i bakłażana pokroić w 2 cm kostkę, cukinię w 1 cm plastry, szalotkę/cebulę i pomidory na połówki. Wszystkie warzywa wyłożyć na dużą blachę (np z wyposażenia piekarnika), polać oliwą i wymieszać, tak żeby oliwa obtoczyła warzywa. Wstawić warzywa do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec około 40 minut, mieszając od czasu do czasu. Warzywa przełożyć z blachy do miski, zalać sosem i zostawić do wystudzenia. Przechowywać w lodówce. 
Sałatka najlepiej smakuje po pobycie w lodówce przez noc. Można ją również wymieszać z zimnym makaronem i będzie sałatka, gorącym makaronem (posypując np parmezanem) i będzie szybkie, letnie danie obiadowe lub zmiksować na krem i będzie pasta do grzanek.
Sos: zmiksować blenderem wszystkie składniki na gładki sos i dodać posiekane zioła. Wymieszać. Można również wymieszać ocet z drobno posiekanym czosnkiem, solą i cukrem i cały czas mieszając dolewać oliwę. Na końcu dodać zioła. 


Kefty z kurczaka

500 g zmielonego mięsa z udek kurczaka
1 jajko
1 starty ząbek czosnku
1 łyżka drobno posiekanej papryczki chilli
2-3 łyżki drobno posiekanych liści kolendry
1/2 łyżeczki kuminu
skórka starta z 1/4 cytryny
2 łyżki oliwy
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka bułki tartej (opcjonalnie, jeżeli masa jest za rzadka)
olej do posmarowania patyczków i dłoni

Wszystkie składniki wymieszać w misce do uzyskania gładkiej masy. Wstawić masę do lodówki do schłodzenia na 1 godzinę. Posmarować olejem cienkie patyczki do szaszłyków. Posmarowanymi olejem dłońmi formować z mięsa owalne kotleciki. Każdy kotlecik przebić patyczkiem. Układać kefty obok siebie na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 20 minut. Obrócić kefty raz w trakcie pieczenia. 
Dobre na ciepło i na zimno. Mozna jeść same lub podawać z sosami.

Kefty z wołowiny

500 g zmielonego mięsa wołowego
1 jajko
1 starty ząbek czosnku
1 łyżka drobno posiekanej papryczki chilli
1/4 łyżeczki przyprawy quatre-épices** 
1/2 cebuli (startej na tarce)
2 łyżki oliwy
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka bułki tartej (opcjonalnie, jeżeli masa jest za rzadka)

olej do posmarowania patyczków i dłoni

Wszystkie składniki wymieszać w misce do uzyskania gładkiej masy. Wstawić masę do lodówki do schłodzenia na 1 godzinę. Posmarować olejem cienkie patyczki do szaszłyków. Posmarowanymi olejem dłońmi formować z mięsa owalne kotleciki. Każdy kotlecik przebić patyczkiem. Układać kefty obok siebie na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 20 minut. Obrócić kefty raz w trakcie pieczenia. 
Dobre na ciepło i na zimno. Mozna jeść same lub podawać z sosami.



Pasta z suszonych pomidorów

10 połówek suszonych pomidorów konserwowanych w oliwie
1 duży ząbek czosnku
1 łyżka kaparów (opcjonalnie)
1 łyżka czarnych oliwek (opcjonalnie)
4 łyżki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki przełożyć do blendera i zmiksować na krem. Przechowywać w lodówce. 



Tarta morelowa z kremem  migdałowym

ciasto
300 g mąki pszennej
150 g masła
1 żółtko
125 g cukru pudru
60 g crème fraîche (użyłam śmietany szefa kuchni 22% Danone)
szczypta naturalnej wanilii lub cynamonu

masa migdałowa
200 g mielonych migdałów
100 g masła
100 g cukru
szczypta naturalnej wanilii lub cynamonu
2 łyżki rumu
4 jajka

10 moreli pokrojonych na ćwiartki
garść czerwonych porzeczek

Ciasto: zmiksować masło z cukrem na gładką masę. Dodać pozostałe składniki i szybko zmiksować do połączenia się składników. Ciasto uformować w płaski dysk, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez minimum 30. Ciasto rozwałkować i wyłożyć nim pokrytą papierem do pieczenia okrągłą formę do tart o średnicy 28 cm. Wstawić formę do lodówki na czas przyrządzania kremu.
Krem: zmiksować masło z cukrem na gładką masę. Dodać pozostałe składniki i zmiksować do połączenia się składników. Na schłodzone w formie ciasto wylać masę. Na wierzchu ułożyć koncentrycznie (koliście) owoce. Wstawić ciasto do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni C i piec do zrumienienia się wierzchu i brzegów ciasta 30-40 minut.

Można użyć innych owoców. Świetnie smakuje ze śliwkami, czarnymi porzeczkami... dobrze, jeżeli owoce są kwaskowate. W oryginalnym przepisie użyto 450 g śliwek.

Przepis na ciasto i krem z ostatniego numeru: Maisons coté sud/ouest/est/Paris.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails