środa, 5 września 2012

Szwecja pachnąca kardamonem. Drożdżowe bułeczki.


Szwedzkie wybrzeże pełne jest skalistych wysepek tak zwanych szkierów. Powstały one przez niszczenie gruntu przez przesuwający się lodowiec. Kiedy te tereny zalała woda, nad powierzchnią pozostały tysiące kamiennych wysepek. Najwięcej (blisko trzydzieści tysięcy) ich jest w okolicach Sztokholmu. Większość jest bezludna. Szkiery przez cały rok zamieszkuje około dziesięciu tysięcy ludzi. Na wielu znajdują się letnie domy, a czasami wręcz małe wioski z sezonowymi sklepikami i restauracyjkami. Astrid Lindgren jedną ze swoich najbardziej znanych powieści "My na wyspie Saltkråkan" umiejscowiła właśnie na szkierach.Opowiada ona o letnich wakacjach wdowca z czwórką dzieci. Zresztą sama autorka spędzała letnie dni w swoim drewnianym domu na jednej z takich wysp. Któregoś roku, kiedy spała na balkonie, statek wycieczkowy wbił się dziobem w nabrzeże i ogród dziewięćdziesięciotrzyletniej pisarki. 
Większość mieszkańców wysp wraca na zimę na stały ląd. Ci najbardziej wytrwali zostają. Dzieci uczęszczają do szkół, rodzice do pracy. Pomiędzy większymi wyspami kursują promy, pomiędzy mniejszymi mieszkańcy kursują swoimi łodziami, motorówkami, a w zimie też poduszkowcami. Dzieci do szkoły i przedszkola zbiera z okolicznych wysp łódź szkolna, a kiedy warunki nie pozwalają na to, dzieci do szkoły docierają... helikopterem. Szwecja gwarantuje obywatelom prawo do jednakowych warunków życia. Jeżeli miejsce zameldowania znajduje się na szkierach można w razie potrzeby zamówić helikopter. Tak samo jest w razie choroby lub konieczności zrobienia zakupów na stałym lądzie.

Mieszkańcy szkierów to bardzo dzielni, wszechstronni  i twardzi ludzie. Lato na szkierach to jak wakacje w Bullerbyn. Zimę mogą przetrwać tylko Ci, którzy kochają samotność, spokój i przyrodę. Zima to próba wytrzymałości, ale też czas wyciszenia i odnajdywania siebie. Dla mnie mieszkańcy szkierów są fascynującymi ludźmi.

Szwecja to zapach cynamonu i kardamonu. Niedawno zamieściłam przepis na bułeczki cynamonowe, dzisiaj przyszedł czas na kolejną klasyczną recepturę - bułeczki kardamonowe. Delikatne drożdżowe ciasto owija nadzienie marcepanowe z dodatkiem kardamonu. Taka bułeczka sama się prosi o towarzystwo kubka mleka, herbaty lub kawy. Bułeczki fantastycznie smakują na ciepło, najlepsze pierwszego dnia. Świetnie się mrożą. 











Bułeczki kardamonowe z nadzieniem marcepanowym

ciasto
150 g masła
2 szklanki* (500 ml) mleka
50 g świeżych drożdży (2 łyżki suszonych)
1/2 łyżeczki soli
1/2 - 3/4 szklanki cukru
2 łyżeczki mielonego kardamonu
5 i 1/3 szklanki (825 g) mąki pszennej

nadzienie
125 g marcepana
2 łyżeczki mielonego kardamonu
50 g masła

wierzch
1 rozbełtane jajko
2 łyżki mleka
cukier perlisty do posypania



 Podgrzać w rondelku mleko z masłem, aż do jego rozpuszczenia. Odstawić do wystudzenia do temperatury pokojowej.  Całość przelać do miski. Dodać drożdże. Odstawić na 5 minut. Dodać kardamon, cukier i sól i ponownie wymieszać. Dodać mąkę (odkładając około 1/4 pierwotnej ilości mąki) i miksować całość przez 5-7 minut (końcówki haki) do uzyskania gładkiego i niezbyt gęstego ciasta. Przykryć ściereczką i odstawić na 1-2 godziny do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. W drugiej miseczce zmiksować składniki nadzienia na gładką pastę.  Mocno podsypać blat mąką (tą odłożoną). Rozłożyć na nim połowę ciasta. Dłońmi lub wałkem rozciągnąć ciasto na prostokąt o grubości 1 cm. Posmarować je połową masy. Zwinąć ciasto w rulon i kroić w 2 cm plastry, które układać na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pomiędzy ciastkami zachować 4 cm odstępy. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. Blachy z ciastkami odstawić na 1/2 - 1 godzinę do ponownego wyrośnięcia. Jajko wymieszać z mlekiem. Tą mieszanką smarować bułeczki. Wierzch posypać cukrem perlistym. Piec w temperaturze 225 stopni przez 8-10 minut na złoty kolor. Studzić na kratce. 
Z przepisu wychodzi około 20 bułeczek. Bułeczki świetnie się mrożą. Wspaniale smakują zarówno na ciepło jak i wystudzone.


*szklanka o pojemności 250 ml


Przepis Melody Favish z książki "Swedish cakes and cookies".

43 komentarze:

  1. Od kiedy mam Scandilicious Baking, robię je często - ostatnio przedwczoraj:-) Wszyscy uwielbiamy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetna książka. Nie dziwię się, że masz ją w częstym użyciu. Zawsze lubiłam skandynawskie wypieki, ale teraz...

      Usuń
  2. To czas na fikę:) sliczne sa te bulki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czas. Fika to fajny zwyczaj. Wogóle Skandynawowie mają masę świetnych zwyczajów.

      Usuń
  3. szwedzkie opowieści
    i moje szwedzkie marzenia..
    marzę, by kiedyś taką bułeczkę zjeść właśnie tam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiejo, życzę Ci tego z całego serca. To wspaniały kraj, wart poznania.

      Usuń
  4. Na to czekałam! Już wydrukowałam, w weekend upiekę, bo nie mogę się już ich smaku doczekać.

    Piękne zdjęcia z północnej krainy i pięknie opowiedziałaś o życiu na szkierach. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała okazję na własne oczy przekonać się jak tam jest.

    Ps. Samotności zimą bym się nie bała (nawet ją lubię) ale braku światła bym nie zniosła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo. Daj znać jak smakowały i nie żałuj sobie ciepłych, bo te smakują najlepiej. Życzę Ci, żebyś sama mogła stąpać po szkierach. To wspaniałe miejsce. A wiesz, że i dla mnie nie samotność, ale ciemność byłaby największym problemem.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło jak przepis wzbudza sympatię.

      Usuń
  6. to na te bułeczki czekał mój marcepan i cukier :) dziękuję Ci bardzo!!! niebawem je upiekę :) a za opowieści prosto ze Szwecji jestem wdzięczna podwójnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i mam pytanie dotyczące cynamonu, w sposobie przyrządzenia jest a w składnikach nie, ile go powinno być?

      Usuń
    2. Tak na te. Czekam na wieści po upieczeniu. Jak lubisz marcepan, możesz zwiększyć ilość nadzienia. Jak tak zrobię następnym razem. Z tym cynamonem to była pomyłka. Zaczęłam pisać kolejny przepis. Już naprawiłam błąd. O Szwecji będą następne posty. Zapraszam.

      Usuń
    3. no i w końcu upiekłam :) niestety trochę musiałam pozmieniać przez co ciasto było mniej zwarte by zrobić zgrabne ślimaczki ale! nie przeszkodziło to w niczym bo pyszne są i już :) jutro u mnie blogu pozwolę sobie zamieścić :)
      dzięki :)

      Usuń
  7. Lo! Śliczne ślimaczki! Częstuję się bez pytania;)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Aniu, że takie zawijasy to chyba moja ulubiona forma drożdżówek. Chyba lubię zwijać. Częstuj się, to oczywiste.

      Usuń
  8. Cudowne widoki, a zapach bułeczek czuję u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają. A jak jeszcze czujesz ich zapach...

      Usuń
  9. Robiliśmy podobne, cynamonowe, w zasadzie całkiem już dawno, bo to przysmak zimowy, okołobożonarodzeniowy. Czas na odkurzenie starego przepisu, albo jeszcze lepiej - wypróbowanie Twojej receptury.
    Zaszyć się zimą na takich szkierach, słuchać jak szyby dudnią od zawiei i grzać stopy na kaflach pieca - tak, prosimy! Świetny tekst, zatęskniliśmy do Szwecji, choć nigdy tam nie byliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zatęskniliście, a nie byliście... to nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszej reakcji na mój post. Życzę Wam w takim razie zimowego pobytu na szkierach. To musi być niezapomniane przeżycie.

      Usuń
  10. Ach,jakie zdjecia piękne! Bajkowe takie, czyste, delikatne, piękne. Chętnie bym kiedyś wybrała się do Szwecji.
    A bułeczki znam i uwielbiam. Co tam - kocham je! Bo ja kocham cynamon, a w połączeniu z ciastem drożdżowym to jest po prostu niebo.:)
    Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majano, serdecznie dziękuję. Cieszę się niezmiernie, że Ci się spodobały. I życzę Ci tej Szwecji. Cudownego pobytu pełnego smaku i zapachu.

      Usuń
  11. Lo, piękne te zdjęcia! Bułeczki kardamonowe jeszcze nie kuszą mnie aż tak bardzo, przyjdzie na nie czas późną jesienią, ale szkiery kuszą bardzo.. W przeciwieństwie do stałego szwedzkiego lądu, do którego jakoś nie ciągnie mnie niemal w ogóle, coś czuję że szkiery to jest jedno z tych miejsc o których zwykle mówię że chętnie bym tam mieszkała na emeryturze - oby tylko mieć fajnych sąsiadów i pełną zapasów spiżarnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, nie pozostaje mi nic innego, niż życzyć Ci emerytury na szkierach. Z pełną spiżarnią nie będzie problemu. Zawsze będziesz mogła zamówić helikopter. Nie ma jak słynny socjal szwedzki. Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Piekę dosyć często bułeczki.. a te są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak dom pachnący bułeczkami.

      Usuń
  13. te skandynawskie wypieki , te skandynawskie widoku , cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Szwecja jest wspaniała ze swoimi smakami i widokami.

      Usuń
  14. cudne zdjęcia, a bułeczki? nawet tu czuć ich zapach, pycha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antenko, dziękuję. To chyba skusisz się na ich upieczenie.

      Usuń
  15. Dzieki za sliczne zdjecia i oczywiscie za przepis ,chyba sie skusze...
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielką nadzieję, że się skusisz. Warto. A mi jest bardzo miło, że post Ci się spodobał.

      Usuń
  16. Swoim przepisem trafiłaś dziesiątkę mojej tarczy smaków, marcepan i kardamon są wysoko punktowane:), w UK zrobiłam spore zapasy kardamonu - jest dużo tańszy niż u nas... pewnie w weekend skuszę się na Twoje drożdżówki

    pozdrawiam gorąco
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo. Lubię trafiać w dziesiątki. Miłego pieczenia i całego weekendu. Pozdrawiam i czekam na wieści jak smakowały.

      Usuń
  17. kochana niestety na razie nie udało mi się znaleźć maku ...nie widać go na półkach sklepowych ale może w końcu na święta się pojawi to kupię, obiecuję :))a bułeczki cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pamięć. Będę cierpliwie czekać.

      Usuń
  18. Właśnie studzę mleko z masłem i nie rozumiem ile mąki mam wrzucić do ciasta a ile odłożyć. Pewnie nie zdążysz mi odpowiedzieć, zrobię na czuja, ale chętnie na przyszłość uściślę przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam ;) Mąkę jednak dałam całą a i tak ciasto było bardzo luźne. Bułeczki wyszły pyszne, ale niestety nie tak śliczne jak Twoje, bo ciężko się je formowało z racji luźności ciasta. Przepis zostaje w moim repertuarze bo bułeczki są pyszne.

      Usuń
  19. TAKIE DROŻDŻOWE BUŁECZKI TO ŚWIETNY POMYSŁ NA PRZEKĄSKĘ DO SZKOŁY CZY PRACY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. Mój synek uwielbia takie bułeczki zabierać do szkoły.

      Usuń
  20. No dobrze, ale ja nie bardzo rozumiem, co z ta mąką? :) Jeśli odłożyć 3/4 mąki, to do ciasta używamy tylko 1/4, czyli ok. 106 g? Pewnie odwrotnie, odłożyć 106, a użyć resztę, ale wolę się upewnić ;)
    Nana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowicie rację. Mój błąd. Już poprawiłam.

      Usuń
  21. Szkam taka pani co sie nazywa Bozena Buczek i mieszkol w Sztokholmie.Pamientam ja jak jeszcze byla mala i wyjechali z Opola do Szwecji.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails