wtorek, 30 sierpnia 2011

Tarta na sierpień. Pomidory i ser Brie.



Kończą się wakacje. Te ostatnie dni spędzam bardzo intensywnie z moim już dużym synkiem. Korzystamy z atrakcji miasta - wystaw, koncertów, kawiarnianych ogródków i wolnego czasu. Niedługo dla mego synka rozpoczyna się nowy rozdział życia, nowy etap. Nowi koledzy, nowi nauczyciele, inne wymagania. Dużo wyzwań. 
Na razie delektujemy się wspólnym czasem u schyłku sierpnia. Koniec miesiąca mamy w stylu francuskim, bo i nowa szkoła będzie bardzo francuska. Ser Brie jest bardzo francuski, a więc idealny na ten czas. Zapraszam na dzisiejszą tartę.

Lubię tę tartę. Małe pomidorki zawsze mają bardzo intensywny smak. Lekkie podpieczenie, dodatkowo wzmacnia ich aromat. Z serem Brie tworzą świetną kompozycję. 



Tarta pomidorowa z serem Brie.
Tomato and Brie tart.

kruche ciasto 
250 g mąki
150 g masła
1/2 łyżeczki soli
1 jajko lekko ubite widelcem
1 łyżka mleka

nadzienie
300 g małych pomidorków 
2 łyżki oliwy z oliwek
kilka gałązek świeżego tymianku
3 łyżki pokrojonych w paseczki suszonych pomidorów
sól morska
100 ml śmietanki kremówki
100 ml mleka pełnotłustego
2 średnie jajka i 1 żółtko
4 łyżki posiekanego szczypiorku
200 g sera Brie pokrojonego w 0,5 cm plastry


Ciasto: wszystkie składniki połączyć przy pomocy miksera lub rąk do uzyskania gładkiego i spójnego ciasta. Uformować kulę, lekko ją spłaszczyć. Owinięte folią spożywczą ciasto wstawić do lodówki na 1 godzinę. W lodówce można je przechowywać do 5 dni, a w zamrażalniku do 3 miesięcy. Formę do tart wysmarowć masłem lyb wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto rozwałować i przełożyć do formy. Ciasto nakłuć widelcem, przykryć papierem do pieczenia i wysypać na wierzchu  fasolkę lub ceramiczne kuleczki do pieczenia. Formę wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i piec przez 20 minut. Zmniejszyć temperaturę do 180 stopni, usunąć z ciasta papier z fasolkami (kulkami) i podpiec je jeszcze przez 8 minut. Ciasto ma się lekko zezłocić.


Nadzienie: zwiększyć temperaturę piekarnika do 200 stopni C. W formie do pieczenia ułożyć przecięte na pół pomidorki (nacięciem do góry), skropić je oliwą, posypać listkami tymianku i solą morską. Piec przez 15 minut. Ubić razem śmietankę, mleko, jajka, suszone pomidory i szczypiorek. Na wierzchu podpieczonego ciasta ułożyć podpieczone pomidorki, zalać je masą jajeczną, ułożyć na wierzchu ser. Piec 25-30 minut.




Kruche ciasto wg przepisu Michela Roux, przepis na tartę z magazynu Delicious (08/2011).

niedziela, 28 sierpnia 2011

Szafranowy makaron z korzennym masłem na koniec tygodnia.



Robiłam ostatnio porządki w moich szafkach z naczyniami kuchennymi. Zdałam sobie wtedy sprawę, że większość to garnki miedziane, stalowe i żeliwne. Podobnie jest z patelniami, tu dochodzą jeszcze patelnie z powłoką ceramiczną. W podobnych naczyniach gotowało się u mnie w rodzinnym domu. Pamiętam radość mojej mamy jak udało jej się kupić w Czechosłowacji komplet żeliwnych rondli z emalią wewnątrz. Ile jej sprawiło to radości. Ja mam podobnie. Nowy miedziany garnek cieszy mnie tak samo jak nowa para Tod's-ów. 
Tata za to powtarzał mi zawsze, że obdrapane lub odpryśnięte aluminium z garnka lub gotowanie kwaśnych rzeczy w aluminiowym naczyniu jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Te kulinarne prawdy były moją bazą. Z nią wkroczyłam w dorosłe życie. Nie myślcie sobie jednak, że nie popełniałam błędów. Przeżyłam zachwyt teflonowymi patelniami, dokonywałam  nieudanych zakupów (jak wtedy, gdy kupiłam tanie i lekkie włoskie patelnie teflonowe, którym powyginały się dna w czasie pierwszego użycia). Teraz dokonuję świadomych zakupów i jest to z korzyścią dla mojego gotowania i dla naszego zdrowia. O teflonowych patelniach i ich wadach poczytajcie u My Zorki.


Jakiś czas temu dostałam patelnię ceramiczną firmy Neoflam. Ponieważ dobrych patelni nigdy dosyć, z przyjemnością zaczęłam jej używać. Lubię powłokę ceramiczną w patelniach. Oprócz świadomości, że nie szkodzę domownikom i naszym zwierzakom, mam też wielką przyjemność z jej używania. Lubię tę idealną gładkość powłoki, kiedy przy lekkim ruchu składniki na niej jakby tańczą. Istotne jest to też przy zmywaniu. Patelnie zawsze myję ręcznie, a więc łatwość mycia jest dla mnie bardzo ważna. Do tego idealne przewodzenie ciepła na całej powierzchni patelni gwarantuje równomierne smażenie. Na koniec jeszcze jedna zaleta. Grube dno i ścianki nie tylko zapewniają dobre nagrzewanie się patelni. Dzięki nim patelnia ma idealną wagę. Jest stabilna i ciężka. To lubię.


Robiłam już kiedyś  makaron z korzennym masłem i szparagami. Bardzo mi smakował. Dzisiejszy przepis opiera się na podobnym pomyśle. Dodatkowo jego bazą jest domowy makaron z dodatkiem kurkumy i szafranu. Bogactwo aromatów na talerzu. 
Domowy makaron robię przy pomocy maszynki do makaronu. Bardzo to skraca czas i ułatwia jego wykonanie. Smakowi domowego makaronu niewiele rzeczy może dorównać. Jeżeli nie macie ochoty na wałkowanie, możecie użyć dobrej jakości kupnego makaronu. Niestety nie będzie on miał aromatu szafranu i kurkumy.




Szafranowe tagliatelle z aromatycznym masłem.
Saffron tagliatelle with spiced butter

1-2 łyżeczki pręcików szafranowych
4 łyżki gotującej się wody
4 średnie jajka
4 łyżki oliwy z oliwek
440 g mąki pszennej (najlepiej włoskiej typu "00")
1 łyżeczka kurkumy
80 g uprażonych orzeszków piniowych
4 łyżki posiekanej mięty
4 łyżki posiekanej kolendry/natki
mąka do podsypywania

korzenne masło
200 g masła
4 łyżki oliwy z oliwek
8 szalotek drobno posiekanych
2 ząbki czosnku drobno posiekane
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki płatków chilli
1/2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka soli


Szafran zalać wrzącą wodą i pozostawić do naciągnięcia na 10 minut. Po tym czasie przelać wodę wraz z pręcikami do miski. Dodać jajka, oliwę i kurkumę. Zmiksować. Dodać mąkę i zmiksować całość do połączenia się składników. Ciasto przełożyć na obsypany mąką blat i wyrabiać dłońmi przez 2-3 minuty. Uformować kulę, spłaszczyć ją na dysk i zawinąć go w folię spożywczą. Wstawić ciasto do lodówki na 30 minut. Można je tam przechowywać do 12 godzin. Ciasto podzielić na 2 części. Każdą część rozwałkować na podsypanym mąką blacie lub używając maszynki do makaronu. Pociąć na 1 cm paski. Makaron gotować w dużej ilości osolonej wody przez 1 minutę od chwili jego wypłynięcia na powierzchnię. Na patelni rozgrzać masło i oliwę. Dodać posiekaną szalotkę i czosnek i smażyć je przez 10 minut do chwili kiedy zmiękną, a masło nabierze orzechowego koloru. Dodać wszystkie przyprawy i smażyć mieszając przez 2 minuty. Dodać makaron i smażyć całość mieszając kolejne 2 minuty. Całość posypać piniowymi orzeszkami, miętą i natką/kolendrą.


Przepis Yotam Ottolenghi z książki "Plenty"

czwartek, 18 sierpnia 2011

Z domowej spiżarni. Morele i brzoskwinie - 6 przepisów.


Kiedy tylko pojawią się na targu pierwsze truskawki i rabarbar, wyciągam ze spiżarni moją wielką, miedzianą patelnię do konfitur. Zawsze marzyłam o takiej dużej i staroświeckiej patelni, więc kiedy trafiłam na nią w sklepie, nic nie mogło mnie powstrzymać przed jej nabyciem. Nie mieściła mi się do walizki, więc przyleciała ze mną jako bagaż podręczny. Większość pasażerów podróżowała z eleganckimi torebkami, teczkami i neseserami, a ja z wielką patelnią w dłoni. Zawsze sobie obiecują, że kiedyś wrócę z jakiejś podróży jako elegancka kobieta. Z małą torebką i walizką. Niestety jeszcze mi się to nie udało. Zawsze wracam jak kobieta z koczowniczego plemienia. Obładowana koszami, patelniami, donicami z roślinami...  Może kiedyś..., ale ja sama w to nie wierzę.

Patelnia swoje przeżyła, widać na niej ślady gotowania wielu kilogramów konfitur, ale nadal świetnie służy. Jest coś w tych modelach naczyń produkowanych od dziesiątków lat. Są przemyślane, sprawdzone... idealne. Kiedy więc rozpoczyna się sezon przetworów, ja i moja patelnia działamy na najwyższych obrotach. Co roku w mojej spiżarni stawiam słoiki pełne klasycznych konfitur z jagód, kaszubskich truskawek, morelii, porzeczek, gruszek, malin... Lubię do nich dodawać wanilię, starte ziarno tonka, alkohole. Kilka półek zajmują też konfitury bardziej złożone smakowo. Idealnym żródłem przepisów na takie przetwory jest książka Christine Ferber "Mes confitures". Wszystkie dzisiejsze przepisy pochodzą z niej.

Konfitury wkładam do słoików wyparzonych w piekarniku. Więcej informacji o tej metodzie znajdziecie u Bei.






Konfitura morelowo morelowa z wanilią i z winem Gewürztraminer

Doskonałe połączenie świeżych i suszonych moreli z aromatem wanilii i lekkim posmakiem wina.

1150 g moreli (1000 g owoców bez pestek)
250 g suszonych moreli (pokrojonych w cienkie paseczki)
400 g cukru - niecałe dwie szklanki (w oryginale 800 g)
sok z małej cytryny
sok z 1 małej pomarańczy
drobno starta skórka z połowy pomarańczy
2 laski wanilii
250 ml wina Gewürztraminer*

Cienkie paseczki suszonych moreli zalać winem, przykryć i wstawić na noc do lodówki. 
Umyte morele przepołowić. Wyjąć pestki i przełożyć do ceramicznej miski. Dodać cukier, rozkrojone na pół laski wanilii, sok z cytryny i pomarańczy oraz skórkę pomarańczową. Przykryć i wstawić do maceracji do lodówki na 1 godzinę. Przełożyć całą zawartość miski do garnka i zagotować. 
 Przełożyć ponownie do ceramicznej miski, przykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki. Na drugi dzień: przecedzić zawartość miski przez sito. Płyn przelać do garnka. Zagotować. Gotować na dużym ogniu doprowadzając płyn do konsystencji syropu o temperaturze 105 stopni C (zajęło mi to 6 minut gotowania). Z połowy moreli zdjąć skórkę (niekoniecznie). Do syropu dodać świeże morele i suszone wraz z winem.  Ponownie całość doprowadzić do wrzenia i gotować na dużym ogniu przez 5 minut. Zamieszać od czasu do czasu. Zdjąć z powierzchni szumowiny. Konfiturę przelać do wyparzonych słoików. Zakręcić i pozostawić do wystudzenia.

* do kupienia w sklepach z winami i w supermarketach w dziale z winami niemieckimi lub alzackimi.

***


Konfitura brzoskwiniowa z kwiatem hibiskusa i z różą.

Słodycz brzoskwini przełamana kwaskowatym smakiem hibiskusa z wyraźną nutą róży.

1300 g brzoskwiń (1000 g po wyjęciu pestek)
400 g cukru - niecałe dwie szklanki (w oryginale 800 g)
sok z małej cytryny
3 1/2 łyżki (25 g) kwiatu z hibiskusa*
200 ml wody
garść płatków róży**

Brzoskwinie zalać wrzątkiem. Pozostawić je na 1 minutę. Przełożyć do zimnej wody (przelałam je na durszlaku zimną wodą z kranu). Zdjąć skórkę i wypestkować. Brzoskwinie pokroić w plastry. Przełożyć je do garnka. Dodać cukier i sok cytrynowy. Zagotować. Przełożyć do ceramicznej miski, przykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki. Na drugi dzień: przecedzić zawartość miski przez sito. Płyn przelać do garnka. Zagotować. Gotować na dużym ogniu doprowadzając płyn do konsystencji syropu o temperaturze 105 stopni C (zajęło mi to 6 minut gotowania). Hibiskus zalać 200 ml gorącej wody. Parzyć przez 3 minuty. Wcześniej odsączone brzoskwinie i odcedzony napar hibiskusowy dodać do  gotującego się syropu. Ponownie całość doprowadzić do wrzenia i gotować na dużym ogniu przez 5 minut. Zamieszać od czasu do czasu. Dodać płatki róży. Wymieszać. Zdjąć z powierzchni szumowiny. Konfiturę przelać do wyparzonych słoików. Zakręcić i pozostawić do wystudzenia.


*do kupienia w sklepach zielarskich, ze zdrową żywnością. Ja swoją kupiłam w Leclercu w dziale z żywnością Fair Trade.
** dodałam garść suszonych pączków róży kupionych w sklepie z herbatą.


***


Galaretka morelowo jabłkowa z korzennymi przyprawami.

Aromatyczna galaretka morelowo jabłkowa z dodatkiem pomarańczy, korzennych przypraw i likieru Grand Marnier.

1150 g moreli (1000 g owoców bez pestek)
500 g jabłek
450 g cukru - lekko ponad dwie szklanki (w oryginale 900 g)
1 litr wody

sok z małej cytryny
sok z 1 małej pomarańczy
drobno starta skórka z połowy pomarańczy
1 goździk
1/2 laski cynamonu
1/8 łyżeczki (szczypta) przyprawy do piernika
1/8 łyżeczki (szczypta) startego drobno imbiru
30 g likieru 
Grand Marnier


Umyte morele przepołowić. Wyjąć pestki. Jabłka pozbawić ogonków. Pokroić je na ćwiartki razem ze skórką i gniazdami nasiennymi. Jabłka i morele przełożyć do garnka, dodać wodę i sok z cytryny. Doprowadzić do zagotowania. Zmniejszyć ogień do minimum i gotować całość przez pół godziny, mieszając od czasu do czasu. Durszlak/sito wyłożyć gazą i postawić je na miskie. Przelać do niego całą zawartość garnka i pozwolić odsączyć się całemu płynowi (zostawiłam owoce do odsączania na 2 godziny). Odsączony płyn (4 3/4 szklanki - 1100 g) przelać do garnka. Dodać sok z pomarańczy, skórkę pomarańczową, cukier i przyprawy. Zagotować i gotować przez 5 minut. Zdjąć piankę z wierzchu i wyjąć laskę cynamonu i goździki. Dodać likier, wymieszać i przelać do wyparzonych słoików.


***


Konfitura z moreli z miodem, migdałami i pistacjami.

Wspaniały smak moreli z aromatem miodu i pomarańczy z dodatkiem chrupkich migdałów i pistacji.

1150 g moreli (1000 g owoców bez pestek)
300 g (1 1/3 szklanki) cukru (w oryginale 650 g)
200 g miodu kasztanowego (można użyć innego)
sok z 1 małej cytryny
sok z 1 małej pomarańczy
100 g migdałów w płatkach
100 g obranych, niesolonych pistacji
1/4 łyżeczki drobno startej skórki z pomarańczy

Umyte morele przepołowić. Wyjąć pestki i przełożyć do ceramicznej miski. Dodać cukier, miód, sok z cytryny i pomarańczy oraz skórkę pomarańczową. Przykryć i wstawić do maceracji do lodówki na 1 godzinę. Przełożyć całą zawartość miski do garnka i zagotować. 
 Przełożyć do ceramicznej miski, przykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki. Na drugi dzień: przecedzić zawartość miski przez sito. Płyn przelać do garnka. Zagotować. Gotować na dużym ogniu doprowadzając płyn do konsystencji syropu o temperaturze 105 stopni C (zajęło mi to 6 minut gotowania). Z połowy moreli zdjąć skórkę (niekoniecznie). Owoce, migdały i pistacje dodać do syropu.  Ponownie całość doprowadzić do wrzenia i gotować na dużym ogniu przez 5 minut. Zamieszać od czasu do czasu. Zdjąć z powierzchni szumowiny. Konfiturę przelać do wyparzonych słoików. Zakręcić i pozostawić do wystudzenia.

***


Konfitura morelowo nektarynkowa z kandyzowanym imbirem i goździkami.

 Słodycz i aromat nektarynek i moreli przełamana pikantną nutą imbiru z delikatnym aromatem goździków.

600 g moreli (500 g owoców bez pestek)
650 g nektarynek (500 g owoców bez pestek)
400 g cukru - niecałe dwie szklanki (w oryginale 800 g)
100 g drobno posiekanego kandyzowanego imbiru*
30 g drobno startego świeżego imbiru
3 całe goździki

Umyte morele wypestkować i pokroić na ćwiartki. Nektarynki zblanszować wrzącą wodą, przelać zimną i obrać ze skórki. Wyjąć pestki i pokroić na 10 części (każdą nektarynkę). W garnku wymieszać morele, nektarynki, cukier, sok z cytryny, goździki i  świeży imbir. Całość zagotować. Przełożyć do ceramicznej miski, przykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki. Na drugi dzień: przełożyć całość do garnka, dodać kandyzowany imbir i doprowadzić do wrzenia.  Gotować na dużym ogniu przez 5 minut. Zamieszać od czasu do czasu. Zdjąć z powierzchni szumowiny. Konfiturę przelać do wyparzonych słoików. Zakręcić i pozostawić do wystudzenia.


*do kupienia w sklepach z herbatą lub w dziale z bakaliami


***


Konfitura z moreli i mango.

Smak moreli wzbogacony żywicznym aromatem mango.


1150 g moreli (1000 g owoców bez pestek)

1600 g owoców mango (1000 g owoców bez pestek i skórki)

400 g cukru - niecałe dwie szklanki (w oryginale 800 g) - do moreli
400 g cukru - niecałe dwie szklanki (w oryginale 800 g) - do mango
100 ml wody
sok z 2 małych cytryn
1/8 łyżeczki kardamonu i rdzeń laski wanilii (opcjonalnie) kardamonu



Umyte morele wypestkować i pokroić na ćwiartki. Wymieszać morele, cukier, wodę i sok z cytryny w ceramicznej misce. Przykryć i wstawić do lodówki do maceracji na 8 godzin. Przełożyć do garnka, zagotować i ponownie przełożyć do miski. P
rzykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki. Umyte mango obrać i pokroić na małe kawałki. Przełożyć do garnka, dodać cukier i zagotować. P
rzełożyć do miski. P
rzykryć i wystudzone wstawić na noc do lodówki.


 Na drugi dzień: 
przecedzić zawartość miski z morelami przez sito. Płyn przelać do garnka. Zagotować. Gotować na dużym ogniu doprowadzając płyn do konsystencji syropu o temperaturze 105 stopni C (zajęło mi to 6 minut gotowania). Z połowy moreli zdjąć skórkę (niekoniecznie). Do syropu dodać  morele i ewentualnie kardamon i wanilię.  Ponownie całość doprowadzić do wrzenia i gotować na dużym ogniu przez 5 minut. Zamieszać od czasu do czasu. Zdjąć z powierzchni szumowiny. Zawartość miski z mango przełożyć do garnka, zagotować i gotować 5 minut. Mango dodać do moreli i wymieszać całość. Konfiturę przelać do wyparzonych słoików. Zakręcić i pozostawić do wystudzenia.
 




Znowu wyruszam nad morze. Przez weekend nie będę mogła odpowiedzieć na komentarze. Zrobię to po powrocie. 

Miłego weekendu Wam życzę.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Placuszki kukurydziano cukiniowe i guacamole.



Mimo zmiennej pogody, przyroda działa wedle swojego odwiecznego cyklu. Po truskawkach, rabarbarze i szparagach był czas czereśni, wiśni i malin. Teraz na targach królują cukinie, bakłażany i pomidory. Korzystam z tego w pełni, bo niedługo nastanie czas dyni i papryki. O tej porze roku dużo jest warzyw w mojej kuchni. Korzystam w pełni z sezonu, bo nic nie zastąpi smaku sezonowych owoców i warzyw.  Często robię różnego rodzaju placuszki. Są proste, szybkie i wyjątkowo smaczne. Dzisiejsze są z połączenia kukurydzy z cukinią. Lubię słodką kukurydzę z dodatkiem masła jedzoną wprost z kolby. To przebój polskich plaż. Do zrobienia placuszków ściełam ziarna z ugotowanej kolby. Można też użuć kukurydzy z puszki. 
Kromka opieczonego, dobrego chleba na zakwasie albo bagietki i do tego guacamole. To coś co lubię bardzo. Mam wrażenie, że ten smak nigdy mi się nie znudzi. Do roztartego awokado dodaję oliwę, cukrową cebulę lub szczypiorek, czasami trochę pleśniowego sera albo kwaśnej śmietany. Zawsze musi być kolendra i cytryna (lub limonka).
Guacamole świetnie komponuje się z placuszkami. Jeżeli macie mało czasu, możecie je podać z dodatkiem soku z cytryny.

Tu znajdziecie inne przepisy na placuszki.











Placuszki z cukinii i kukurydzy
Corn and courgette cakes

ziarna kukurydzy z 1 kolby (260 g)
450 g grubo startej cukinii
4 dymki drobno posiekane
5 łyżek (75 g) mąki pszennej
2 jajka lekko ubite
2 łyżki posiekanej kolendry
1 czerwona, ostra papryczka drobno posiekana (bez nasion)
sól

olej do smażenia

Wymieszać wszystkie składniki placuszków. Smażyć na oleju na złoto. Podawać z cząstką limonki, cytryny lub z guacamole.


Na podstawie przepisu z Delicious (sierpień 2011)

Domowa piekarnia. Cebulowe bagietki i wspomnienia weekendowe.



Ostatnio zdałam sobie sprawę, że praktycznie wszystkie weekendy od początku czerwca spędzam poza domem. Bardzo to lubię, ale cieszę się również, że w ten aktualny jestem w domu. W ostatni weekend byliśmy nad morzem. To był cudowny, beztroski czas, pełen relaksu, pysznego jedzenia, i co najważniejsze,  wspaniałego towarzystwa. Potrzebne są takie chwile. Można naładować akumulatory, odpocząć i ... snuć plany. Goryczy takim wyjazdom dodaje niestety droga powrotna. Jeżeli pokonanie 400 km zajmuje prawie osiem godzin, to ciężko nie narzekać na stan naszych dróg. 
Następny weekend znowu wyjazdowy. 
Synek nad morzem łapie wiatr w żagle, a ja piekę cebulowe bagietki, które tak bardzo lubi. To taka moja forma zmniejszenia tęsknoty. 
Bagietki mają delikatną, chrupiącą skórkę i miękki aromatyczny miąższ. Wspaniale smakują z samym masłem. Na drugi dzień są idealne do zrobienia grzanek z dodatkiem posiekanych pomidorów, oliwy, czosnku i bazylii. Z tego ciasta można upiec również bułki. Skracamy wtedy czas pieczenia.




Bagietki cebulowe
Onion baguette

starter
5 g świeżych drożdży
300 ml zimnej wody
325 g mąki pszennej chlebowej

ciasto zasadnicze
15 g świeżych drożdży
300 ml zimnej wody
cały starter
1 łyżka soli
1 łyżeczka cukru
575 - 625 g mąki pszennej chlebowej
2 duże cebule
2 łyżki masła

starter: w misce rozkruszyć drożdże, dodać wodę i wymieszać całość do ich rozpuszczenia. Dodać mąkę i wymieszać do uzyskania luźnego ciasta. Przykryć i zostawić na 4 godziny w temperaturze pokojowej lub w lodówce na całą noc.
Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle. 

ciasto zasadnicze: w misce wymieszać drożdże i wodę. Dodać sól, cukier i wystudzoną cebulę. Dodać połowę mąki i wyrabiać ciasto mikserem (końcówki haki). Cały czas miksując dodawać resztę mąki. Ciasto miksować 15 minut na wolnych obrotach. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na 1 1/2 godziny. Po tym czasie ciasto podzielić na 4 części. Z każdej części uformować prostokąt, który następnie należy zrolować na kształt podłużnej bagietki. Bagietkę zwinąć w dłoniach jednokrotnie (trzymając bagietkę za końce zrobić obrót dłońmi - każda w przeciwnym kierunku). Bagietki ułożyć w formie bagietkowej lub na płaskiej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W tej drugiej sytuacji bagietki należy rozdzielić zwiniętym fałdem papieru do pieczenia. Pozostawić do ponownego wyrośnięcia na 1 godzinę. Wierzch można posypać pojedyńczymi krążkami surowej cebuli. Nagrzać piekarnik do 240 stopni C. Na wierzchu zrobić nacięcia ostrym nożem lub nożyczkami. Wstawić do piekarnika i piec w temp. 240 stopni do chwili, aż wierzch ciasta nabierze lekkiego koloru. Obniżyć wtedy temperaturę piekarnika do 200 stopni. Piec do zrumienienia. Całkowity czas pieczenia wynosi około 30 minut. Studzić na kratce. 




Przepis Leila Lindholm z książki: One more slice".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails