niedziela, 27 lutego 2011

Ciasto amerykańsko francuskie Pierre'a Hermé.


Jak zobaczyłam ten przepis, nie mogłam się doczekać jego wykonania. Amerykański serek i francuski mistrz cukiernictwa. Takie połączenie zapowiadało coś niezwykłego. Pierre Hermé wpadł na pomysł tego ciasta robiąc zakupy w Nowym Jorku. Mam nadzieję, że często będzie robił zakupy. 
Chrupko, aksamitnie, miękko. Tak można opisać strukturę tego ciasta. A smak? Nie jest to łatwe. Na miękkim migdałowym spodzie spoczywa delikatny i puszysty mus z lekko słonego serka. Kontrastują z nimi słodko kwaśne wiśnie. Wszystko przysypane jest migdałową kruszonką. Trzy osoby zjadły 3/4 ciasta. Czy to jest wystarczająca rekomendacja?


Migdałowe ciasto z musem z serka Philadelphia z dodatkiem wiśni.
Philadelphia almond cake

wiśnie
2 szklanki (500g) wiśni bez pestek (mogą być mrożone)
3/4 szklanki wody
3/4 szklanki cukru

ciasto migdałowe
2/3 szklanki (80g) mielonych migdałów bez skórki
1 łyżka (10g) posiekanych migdałów
1/2 szklanki (80g) cukru pudru
2 1/2 łyżki (30g) mąki pszennej
3 duże białka z jaj
1/4 szklanki (55g) jasnego brązowego cukru

mus
1 szklanka śmietanki kremówki
170 g (około 1 1/2 opakowania) serka śmietankowego Philadelphia
1 łyżka cukru pudru
3 żółtka z jaj
4 1/2 łyżki cukru
3 łyżki wody
1 1/2 łyżeczki żelatyny

kruszonka
3 łyżki + 1 łyżeczka (45g) masła
3 1/2 łyżki (55g) cukru
6 łyżek (50g) mielonych migdałów
szczypta soli
6 łyżek (65g) mąki pszennej


wiśnie
Zagotować wodę z cukrem. Do miski włożyć wiśnie i zalać je gorącym syropem. Wystudzić. Przykryć i wstawić do lodówki na 24 godziny. Wiśnie można przygotować do 1 tygodnia wcześniej i przechowywać w lodówce. Na 2 godziny przed przyrządzaniem ciasta wiśnie przelać na sito (durszlak) i zostawić do odsączenia.

ciasto migdałowe
Na blachę do pieczenia wyłożyć papier. Na to położyć rant do ciast o średnicy 22 cm. Można użyć boku (rantu) od tortownicy. Nagrzać piekarnik do 180  stopni. W misce wymieszać mielone i siekane migdały, cukier puder i mąkę. W drugiej misce ubijać (na średnich obrotach) białka. Kiedy zaczną się tworzyć wzgórki na pianie, dodać brązowy cukier i ubijać (na najwyższych obrotach) do otrzymania lśniącej i sztywnej piany.
Dosypać suche składniki i delikatnie wymieszać całość szpatułką. Masę przełożyć do rantu, wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika. W dzwiczki włożyć trzonek drewnianej łyżki, żeby w czasie pieczenia była cyrkulacja powietrza. Piec 24-26 minut. Ciasto powinno być złotobrązowe. Pozostawić w rancie do całkowitego wystudzenia. Ciasto można zrobić do 4 dni wcześniej.

kruszonka
W misce utrzeć masło na krem. Dodać pozostałe składniki i szybko wymieszać do utworzenia kruszonki. Przykryć i wstawić do lodówki na 45 minut. Po tym czasie rozsypać kruszonkę na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni C. Piec 10 minut. Po tym czasie przemieszać kruszonkę na blasze i piec na złotobrązowo jeszcze 5-10 minut. Wystudzić całkowicie. Kruszonkę można zrobić 1-2 dni wcześniej.

 mus
W misce ubić śmietankę na sztywno. Przykryć i wstawić do lodówki. W drugiej misce podgrzać na parze serek do uzyskania płynnej konsystencji. Dodać cukier puder i wymieszać. Odstawić. Zagotować cukier z 1 łyżką cukru do uzyskania rzadkiego syropu. Żelatynę zalać 2 łyżkami zimnej wody i odstawić do napęcznienia. Na parze ubić żółtka, dodać syrop cukrowy i ubijać do uzyskania jasnej i puszystej masy. Dodać żelatynę i miksować do jej rozpuszczenia. Odstawić do ostudzenia. Masę żółtkową wymieszać z serkiem. Dodać bitą śmietanę i delikatnie wymieszać całość. 

Do rantu włożyć ciasto biszkoptowe. Przelać na nie 1/3 musu. Na wierzchu wyłożyć dobrze odsączone wiśnie. Przykryć resztą musu. Wyrównać powierzchnię. Ciasto wstawić do lodówki na 2 godziny. Na zimne ciasto wysypać kruszonkę. Zdjąć rant. Łatwiej zdjąć rant jeżeli jego wewnętrzne brzegi wyłożymy folią do rantów (można ją też wyciąć z koszulek biurowych). Można też ogrzać rant suszarką.






 Przepis Pierre Hermé z książki "Desserts by Pierre Hermé".

sobota, 26 lutego 2011

Kurczak pieczony z oliwkami, ziemniakami i cytryną czyli szybko, ale pysznie.



Doba jest zawsze za krótka (przynajmniej dla mnie). Wiele rzeczy muszę odłożyć na później, bo nie starcza mi czasu. Z wielu rezygnuję, żeby nie zrezygnować z tych, na których mi zależy. Doprowadzam do perfekcji sztukę organizacji i planowania. Robię szybki obiad, żeby mieć czas na pracochłonne ciasto. 



Pieczony kurczak z ziemniakami i oliwkami.

1 kg ziemniaków obranych (młode mogą być ze skórką)
1 duża cebula obrana i pokrojona na 8 części.
75 g zielonych oliwek
1 cytryna pokrojona w plastry
50 g wędzonego boczku pokrojonego w 1 cm paski
2 liście laurowe
1 łyżka pasty pomidorowej (koncentratu)
1 łyżka octu balsamicznego
120 ml bulionu z kurczaka
1200 g kurczaka w kawałkach (użyłam udek bez kości i skóry)
3 łyżki oliwy z oliwek
5 ząbków czosnku lekko zmiażdżonych
2 łyżki posiekanych listków tymianku lub 1 niepełna łyżka suszonego
sól
pieprz

Ziemniaki pokroić na cztery części. Włożyć je do miski, dodać kawałki kurczaka, cebulę, oliwki, cytryny, boczek, czosnek, liście laurowe, tymianek, oliwę, só i pieprz. W kubku wymieszać bulion, ocet balsamiczny i pastę pomidorową. Zalać tą mieszaniną kurczaka w misce i wymieszać całość. Przykryć miskę i odstawić do przemacerowania na 2 godziny lub na całą noc. Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Zawartość miski wyłożyć do formy do pieczenia i wstawić całość do piekarnika. Piec 50 - 60 minut. Kawałki kurczaka z kośćmi (np udka) wymagają dłuższego pieczenia niż mięso bez kości i skóry. Miskę z marynującym się mięsem trzeba wyjąć z lodówki na godzinę przed pieczeniem, żeby się ogrzało do temperatury pokojowej. Kiedy mięso jest zrumienione, wyjąć je na talerz. Formę ponownie wstawić do piekarnika i piec przez 10 minut w 220 stopniach. Ziemniaki powinny być miękkie i zrumienione. Dodać odłożonego kurczaka i podawać. W oryginalnym przepisie wszystkie składniki po wymieszaniu są od razu pieczone. Ja je odstawiam na pewien czas do zamarynowania. Wpływa to korzystnie na smak potrawy. 





Przepis Bill Granger z książki "Feed me now!"

środa, 23 lutego 2011

Gruszki, figi, ser i wino. Prosto i pysznie.




Lubię zamykać w słoikach różne pyszności. Potem o nich zapomnieć, żeby któregoś dnia z radością je odkryć i otworzyć. Tak było z tymi korzennymi gruszkami z dodatkiem fig. Jesienią je zrobiłam i odstawiłam do spiżarni. Niedawno ich ostatni słoik wpadł w moje ręce. Ile przyjemności może dać takie zapomnienie. 
Wszystkie składniki nadal są dostępne, a więc dzielę się z Wami tym uniwersalnym przepisem. Najbardziej lubię te gruszki z dodatkiem dojrzałego sera, ale świetnie też sprawdzają się w towarzystwie zimnych mięs i wędlin oraz... waniliowych lodów.


Korzenne gruszki z figami.
Mulled spiced pears and figs.

200 ml octu z białego wina
400 ml porto
250 g jasnego brązowego cukru
1 łyżeczka przyprawy do piernika (cynamonu, imbiru, goździków)
1 laska kory cynamonu
7 twardych gruszek (obranych i podzielonych na 8 części)
250 g suszonych fig przeciętych na pół (ja tego nie zrobiłam)

W garnku zagotować ocet, porto, 200 ml wody, cukier i przyprawy. Zmniejszyć ogień i gotować całość przez 35 minut. Dodać gruszki i figi, ponownie doprowadzić płyn do wrzenia i gotować 3 - 5 minut. Wyjąć owoce z garnka i przełożyć do wyparzonego słoika (1 l) lub kilku mniejszych. Pozostały płyn gotować przez 10 - 15 minut do zmniejszenia objętości o połowę. Gorącym płynem zalać gruszki z figami znajdujące się w słoiku. Zakręcić i odstawić.
Słoiki można przechowywać przez 1 rok.





Przepis z książki "Jam, jelly & relish" Ghillie James.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Chowder z łososiem i zagadki Fromborka.



W dzieciństwie uwielbiałam spędzać długie godziny czytając książki. Pochłaniałam kolejne pozycje z bibliotecznych półek. Jak patrzę na to z perspektywy lat, były to bardziej książki chłopięce...Szklarski, May, Verne... Jedną z moich ulubionych książek z tamtego czasu  była seria o Panu Samochodziku (kto je jeszcze pamięta?). Jedna z nich miała tytuł "Pan Samochodzik i zagadki Fromborka". Jak mi się wtedy marzyła wizyta w tym mieście. Wyobrażałam sobie te lasy warmińskie, ceglane domy, stare baszty, obserwatorium i zalew wiślany.  Pragnienie zobaczenia tych terenów tkwiło we mnie blisko trzydzieści lat, ale zawsze było nam nie po drodze. W tym roku również było nie po drodze. Późno, zimno, daleko... Jednak dotarliśmy tam. Do miasteczka z mych marzeń nastolatki. Obiecuję sobie, że wrócę tam latem. Spojrzeć na miasteczko tak, jak opisane było na kartach książki. Jednak i tak zrobiło na mnie wrażenie. Całkowicie puste, wyludnione, z mieszkańcami ukrytymi w swoich domach. Przysypane śniegiem, skute lodem. Białe i mroźne. Puste i tajemnicze. Nad miasteczkiem, góruje ceglany klasztor i stare budynki obserwatorium. Na podwórzu stoi 600 letni dąb - świadek czasów badań Kopernika. Nad wszystkim unosi się czerwona poświata zachodzącego słońca.  Magicznie.
Ostatni trójmieski spacer zrobiliśmy po sopockich plażach. Mróz narastał z każdą minutą, morze skute lodem zachęcało, żeby wejść na tę niezwykłą taflę. Kuszące, ale niebezpieczne. 
Kiedy mróz znowu wziął nas we władanie trzeba jeść gorące zupy. 

Serdecznie Wam dziękuję za przemiłe komentarze, które z przyjemnością czytałam jak listy od przyjaciół. 








Chowder z wędzonym łososiem.
Smoked salmon chowder.

100 g wędzonego, chudego bekonu
2 łyżki oliwy
1 duża cebula drobno posiekana
2 łodygi selera naciowego drobno pokrojone
1 ziemniak obrany i pokrojony w kostkę
2 pory (jasne części) pokrojone w plasterki
1 łyżka świeżych listków tymianku lub 1/2 łyżki suszonego
1 liść laurowy
1 litr bulionu rybnego lub warzywnego
150 śmietanki kremówki
250 g łososia wędzonegp na ciepło (bez ości i skóry) podzielonego na małe kawałki
sól
pieprz
2 pomidory pozbawione pestek i skóry, pokrojone w kostkę
1 łyżka posiekanej 
Bekon zrumienić na suchej patelni. Wyłożyć na talerz. Odlać z patelni ewentualny, wytopiony tłuszcz. Wlać olej. Dodać cebulę i selera. Smażyć mieszając przez 4-5 minut.  Dodać ziemniaka, pory, tymianek, liść laurowy i sól. Smażyć przez 2 minuty. Dodać bulion. Doprowadzić całość do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować całość przez 10-15 minut. Dodać śmietankę, pieprz i łososia. Zagotować. Podawać gorącą zupę z dodatkiem pomidora, bekonu i natki.

sobota, 19 lutego 2011

Duńskie, maślane bułki na śniadanie.


Jajko na miękko na śniadanie. Danie proste, niezobowiązujące, niewymagające. Takie jak te bułki. Szybkie i radosne. Z duńskiej kuchni. Od krajów skandynawskich dzieli mnie tylko morze. To tak blisko i tak daleko. Promy stojące w porcie kuszą podróżą. Zachęcają by wsiąść na ich pokład. Poczuć kołysanie pod stopami. Jednak nie tym razem. 
Wieczorem słuchamy radia dzieciom i prognozy pogody dla rybaków. Czytamy książki i zasypiamy śniąc błogie sny. Po mieście latają mewy,a my karmimy łabędzie przy sopockim molo. Wstajemy o świcie i pieczemy bułki na śniadanie. Delikatne, maślane i pachnące.
Ten inny czas, nasz nadmorski czas zbliża się ku końcowi.


Duńskie maślane bułki śniadaniowe.
Fletninger

1 paczuszka (7g) suszonych drożdży
1/4 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki ciepłego mleka
1 jajko
1/4 szklanki (55g) roztopionego masła
1 łyżka cukru
1/2 łyżeczki soli
2 -2 1/2 (320-400g) mąki pszennej

na wierzch
1 jajko lekko ubite
mak do posypania

W misce rozmieszać drożdże z ciepłą wodą. Pozostawić na 5 minut. Dodać pozostałe składniki i miksować całość przez około 5 minut (końcówki haki) do wyrobienia gładkiego ciasta. Uformować kulę, posmarować ją olejem i pozostawić pod przykryciem do wyrośnięcia (na około 1 godzinę). Ciasto podzielić na 16 części i uformować z nich okrągłe bułki. Ja każdą część podzieliłam na dwie, uformowałam po dwa wałeczki i splotłam jak chałki. Bułeczki ułożyć na blasze i pozostawić na 20 minut do ponownego wyrastania. Posmarować jajkiem i posypać makiem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni i piec na złoto (około 10-15 minut).



Przepis z książki "The great scandinavian baking book" Beatrice Ojakangas.

czwartek, 17 lutego 2011

Spacerkiem po starym Gdańsku.... Drożdżówki z serem i z malinami.


Zamarza oddech, sztywnieją palce. Jest zimno, bardzo zimno. Wiosna jeszcze daleko. My jednak chodzimy, oglądamy, podziwiamy i radujemy się. Kiedy przechodziliśmy koło starego antykwariatu mój mały duży synek powiedział, że chciałby po wyjściu z niego znaleźć się się w starym Gdańsku. Marzy mu się spacer po tym mieście w dawnych czasach. Czasach dorożek, gazowych latarni, działającego żurawia, starego targu pod halą, przekupek sprzedających ryby, czasach kiedy nad miastem latały sterowce.
Nasza rozmowa przeniosła nas w marzeniach w tamte czasy. Nie było już tak zimno, wyobraźnia działała. Marzenia jednak lubią się spełniać. Kilka godzin później w nasze ręce wpadł czterotomowy album ze zdjęciami starego Trójmiasta. Zanurzeni w miękkiej kanapie, w cieple domu i w towarzystwie herbaty oraz ciepłych drożdżówek wędrowaliśmy po Trójmieście czasów, które odeszły. Piękna podróż. Piękny album.

Dzisiejsze drożdżówki nazwałam gdańskimi, bo wymyśliłam przepis w Gdańsku, upiekłam je tutaj i towarzyszyły nam w wędrówkach po tym mieście. Tych rzeczywistych i tych w wyobraźni.
Ciasto jest aromatyczne i wilgotne, także na drugi dzień. Łatwo się formuje i nie klei. Do tego jest proste i łatwe do wykonania. Nadzienie zrobiłam z sera z dodatkiem skórki cytrynowej i z konfitury malinowej. Taka tęsknota za owocami i wiosną.
Z przepisu wyszło 12 bułeczek. 









Gdańskie drożdżówki z serem i kruszonką.

ciasto
250 ml mleka
50 g masła
30 g świeżych drożdży
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 jajko
450 g mąki pszennej
50 g cukru
skórka starta z 1/2 cytryny
szczypta soli

kruszonka
40 g mąki
35 g masła miękkiego
35 g cukru

nadzienie
200 g białego sera
2 żółtka
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
skórka starta z 1/2 cytryny
40 g cukru
1/2 słoiczka konfitury malinowej

do posmarowania
1 jajko
2 łyżki mleka

Do miski wlać około 1/4 szklanki mleka. Dodać drożdże i wymieszać. Resztę mleka podgrzać z masłem do jego rozpuszczenia. Odstawić do wystudzenia. Do drożdży dodać jajko, cukier, sól, skórkę z cytryny, letnie mleko z masłem, wanilię i 1/2 mąki. Miksować całość (końcówki haki) do połączenia się składników. Cały czas miksując, dosypywać mąkę. Miksować około 5-6 minut do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto posmarować z wierzchu olejem, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę (ma podwoić swoją objętość).
Przygotować nadzienie łącząc wszystkie jego składniki (oprócz konfitury malinowej) przy pomocy widelca. Przygotować kruszonkę. Miękkie masło rozetrzeć palcami z cukrem. Dodać mąkę i mieszać całość do połączenia się składników. Wstawić do lodówki.
Z wyrośniętego ciasta odrywać kawałki. Rozpłaszczać je na posmarowanej olejem dłoni. Na wierzch nakładać 1 łyżkę masy serowej i 1 łyżeczkę konfitury malinowej. Skleić brzegi formując bułeczkę. Ja sklejałam nakładając na siebie wolne boki ciasta. Bułeczki układać  w formie wyłożonej papierem do pieczenia łączeniem do dołu. Jeżeli drożdżówki ułoży się zachowując 3 cm odstępy, ciasto w czasie pieczenia połączy się (jak na zdjęciu dolnym). Jeżeli zachowa się 6 cm odstępy bułeczki upieką się oddzielnie (jak na zdjęciu górnym). Bułeczki odstawić do ponownego wyrośnięcia na 1/2 godziny. Nagrzać piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Wierzch ciasto posmarować jajkiem rozbełtanym z mlekiem. Na wierzchu pokruszyć kruszonkę. Piec na złoto (15-20 minut). 
Wystudzić na kratce.





Czarnobiałe zdjęcia pochodzą z albumów (tomy I-IV) "Był sobie Gdańsk", pracy zbiorowej pod red. Donalda Tuska, W. D u d y, G. Fortuny, K. Nawrockiego, wyd. I, Gdańsk 1996.

środa, 16 lutego 2011

Fińskie drożdżówki jedzone nad polskim Bałtykiem.



 Puste plaże, zamarznięty piasek pod stopami, szarość wody, szarość nieba. Połamane drzewa w lesie, puste drogi, zamarznięte zamki w drzwiach. I tylko jeden człowiek i jego jastrząb. Tak wygląda mój nadmorski raj zimą. Pusty i uśpiony, czekający na wiosenne przebudzenie. Prawie zupełnie jak ja.
 Drożdżówki najlepiej smakują mi jedzone na plaży. Tak jeste latem i tak jest... zimą. 
Dzisiejsze  zrobiłam według fińskiego przepisu. Idealne kiedy wypowiadane słowa zamarzają. Z zimnej Finlandii do zimnej Polski.
Ciasto jest bardzo aromatyczne i pachnące. Czuć to nawet kiedy na dworze jest -10 stopni. Dodatkową jego wielką zaletą jest łatwość formowania bułeczek. Nie trzeba ich podsypywać mąką, ciasto się nie klei do dłoni.
Przyjemność jedzenia, przyjemność robienia.










Rahka to fiński biały ser otrzymywany z krowiego mleka. W smaku i konsystencji przypomina ricottę, którą z powodzeniem może zostać zastąpiony. Drożdżówki można zrobić takżę z dodatkiem naszego polskiego białego sera rozstartego na gładką masę widelcem. 


Fińskie drożdżówki z serem
Rahkapiirakat

ciasto
1 torebka (7g) suszonych drożdży
3/4 szklanki mleka
1/3 szklanki (80g) cukru
1 jajko
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1/4  szklanki (30g) rodzynek
1/2 łyżeczki soli (dałam 1/4)
1/4  szklanki (55g) miękkiego masła
2 1/2  szklanki (375g) mąki pszennej

nadzienie
1/2  szklanki sera rahka, ricotty lub białego sera
3 łyżki cukru
2  łyżki soku z cytryny
skórka starta z 1 cytryny
1 jajko
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii

do posmarowania
1 jajko lekko ubite
2 łyżki mleka

W misce wymieszać drożdże z letnim mlekiem i odstawić na 5 minut. Dodać cukier, jajko, kardamon, rodzynki i sól. Wymieszać. Dodać miękkie masło i 1 szklankę mąki. Zmiksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiej masy. Dosypać resztę mąki i miksować do uzyskania gładkiego i lśniącego ciasta. Przykryć i odstawić do wyrastania na 1-2 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Z ciasta utworzyć 10-12 kul i położyć je na blasze do pieczenia wyłożonej papierem zachowując odstępy. Pozostawić na 45 minut. Przyrządzić nadzienie mieszając wszystkie jego składniki. Dnem kieliszka (małej szklanki) wyciskać w kulach ciasta wgłębienia. łatwiej jest to zrobić, jeżeli dno kieliszka obsypane jest mąką. Do wgłębień włożyć łyżeczką nadzienie. Ciasto posmarować jajkiem wymieszanym z mlekiem. Blachę z drożdżówkami wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Piec 10-15 minut na złoto. Pozostawić bułeczki do ostudzenia na kratce.





Przepis z książki "The great scandinavian baking book" Beatrice Ojakangas"A

niedziela, 13 lutego 2011

Tarta szpinakowa dla spragnionych zieleni.


Tarty to dla mnie idealne wypieki. Proste i dające nieograniczone możliwości. Słodkie najbardziej lubię piec w małych okrągłych foremkach. Te słone, zawsze muszą być duże. Dzielone na porcje przed jedzeniem. Dobre do zabrania na wiosenny piknik. Schowane w koszyku pod lnianą ściereczką.

Szukam naokoło śladów nadchodzącej wiosny, zapachu rozmarzającej ziemi, kiełków na drzewach, ciepła słońca na twarzy. Jeszcze niestety muszę na to poczekać. Na razie znalazłam pierwsze bazie i garść bursztynów. 





Tarta ze szpinakiem, fetą i orzeszkami pinii.

kruche ciasto*

250 g mąki
150 g masła
1/2 łyżeczki soli
1 jajko lekko ubite widelcem
1 łyżka mleka


nadzienie
450 g mrożonego szpinaku
4 ząbki czosnku pokrojone na cienkie plasterki
50 g masła
200 ml śmietanki kremówki
3 żółtka
150 g fety
sól i pieprz do smaku
1/8 łyżeczki mielonej gałki muszkatałowej
50 g orzechów pinii


Nadzienie: szpinak położyć do rozmrożenia na sicie. Lekko odcisnąć, żeby pozbyć się nadmiaru wody. Na suchej patelni uprażyć orzeszki piniowe do lekkiego zezłocenia. Przełożyć do miseczki (nie zostawiać do wystygnięcia na patelni). Masło rozgrzać na patelni, podsmażyć czosnek do lekkiego zezłocenia. Dodać szpinak i smażyć mieszając przez 5 minut. Śmietankę wymieszać z żółtkami, solą, pieprzem i gałką muszkatałową. Dodać szpinak i połowę pokruszonej fety. Wymieszać całość.


Ciasto: wszystkie składniki połączyć przy pomocy miksera lub rąk do uzyskania gładkiego i spójnego ciasta. Uformować kulę, lekko ją spłaszczyć. Owinięte folią spożywczą ciasto wstawić do lodówki na 1 godzinę. W lodówce można je przechowywać do 5 dni, a w zamrażalniku do 3 miesięcy. Formę do tart wysmarowć masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkować i przełożyć do formy. Ciasto nakłuwamy widelcem, przykrywamy papierem do pieczenia i wysypujemy  fasolką lub ceramicznymi kuleczkami do pieczenia. Formę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i pieczemy przez 15 minut. Zmniejszamy temperaturę do 180 stopni, usuwamy z ciasta papier z fasolkami (kulkami) i podpiekamy je jeszcze przez 5 - 8 minut. Ciasto ma się lekko zezłocić.
Nałożyć na ciasto połowę fety, na to farsz szpinakowy. Zapiekać 15 minut (do ścięcia się jajka w masie), posypać orzeszkami piniowymi i piec jeszcze przez 5 minut. 




*Kruche ciasto wg przepisu Michela Roux.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails