niedziela, 30 stycznia 2011

Kugel ziemniaczany . Danie kuchni żydowskiej.


 W ostatnim poście o cieście karmelowo orzechowym pisałam, że za kawałek takiego smakołyku mogę zrobić rzeczy, za którymi nie przepadam. Jedną z nich jest obieranie ziemniaków. Nie lubię tego robić i już . Kupiłam już sobie świetną obieraczkę, na targu zawsze proszę o duże i równe ziemniaki, ale to niestety nie zmienia mojej niechęci do tej czynności.  Słowo się rzekło i trzeba go dotrzymać. Za drugi kawałek ciasta postanowiłam zrobić coś czego nie lubię. Z prasowaniem uporałam się wcześniej, a więc padło na ziemniaki.  Obrać miałam kilogram, a więc idealną ilość do kugla ziemniaczanego, na którego miałam ostatnio ochotę. Kugel (kugiel) wyszedł bardzo dobry. Nie był zbity i twardy, ale też nie rozpadał się w czasie krojenia. U mnie wystąpił w wersji wegetariańskiej. Przepis ten jest świetną  bazą dla naszej inwencji. Można dodać do niego namoczone, posiekane suszone grzyby, podsmażony boczek lub kiełbasę, podduszone pieczarki. Idealny będzie też z dodatkiem startej marchwi, pora lub polany sosem (grzybowym, pieczarkowym, mięsnym). Dodatkowego smaku nabiera, jeżeli formę, w której będzie pieczony wyłożymy cienkimi plastrami wędzonego boczku.
Kugel jest dobry zarówno na ciepło, jak i na zimno. Najsmaczniejsze są jego podsmażone na maśle plastry. My jedliśmy go z kwaśną, gęstą śmietaną i żurawinami.


Kugel ziemniaczany.

1 kg ziemniaków
4-5 sporych cebul
5 jajek
1/2 szklanki oliwy lub oleju
4 łyżki mąki pszennej
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
sól
pieprz
masło lub olej do wysmarowania formy i podsmażenia cebuli

Ziemniaki obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Przełożyć je na sito i pozwolić im swobodnie odcieknąć (nie odciskać!) przez około 10 minut. Cebule obrać. Połowę z nich zetrzeć na tarce, a drugą połowę drobno posiekać i podsmażyć (zeszklić) na oleju. Odsączone ziemniaki przełożyć do miski, dodać do nich startą i podsmażoną cebulę i resztę składników. Wszystko dobrze wymieszać. Formę wysmarować masłem i wylać do niej masę ziemniaczaną. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec przez godzinę. Wierzch powinien być zrumieniony. W oryginalnym przepisie autorki zalecają wstawienie pustej formy do piekarnika nagrzanego do 250 stopni i porządne jej nagrzanie przed wlaniem masy ziemniaczanej, a następnie pieczenie kugla w 200 stopniach przez 45 minut.
Forma do pieczenia kugla powinna być na tyle wysoka, żeby wylana masa miała wysokość 5 cm, a jej brzeg wystawał o conajmniej 2 m. Keksówka będzie idealna. W metalowej formie czas pieczenia zawsze jest trochę krótszy niż w ceramicznej.





PrzepisEstera Kafka i Malka Kafka z książki: "Przysmaki żydowskie" .

piątek, 28 stycznia 2011

Tarta dla miłośników karmelu i orzechów.



Lubicie karmel? Ja wręcz uwielbiam. To jedna z tych rzeczy, przy których moja silna wola zostaje uśpiona. Za jeden kawałek ciasta  z jego dodatkiem albo porcję  ciepłego sosu karmelowego z solą morską  na waniliowych lodach jestem w stanie dużo zrobić. Mogę prasować przez godzinę, obrać kg ziemniaków, wyszorować przypalony garnek, posprzątać rozbitą butelkę oliwy, a może i wypatroszyłabym rybę. Czyli zrobiłabym to, czego nie lubię i staram się unikać jak mogę. Mogłabym jeszcze pisać i pisać o słodkościach z jego dodatkiem, którym nie jestem w stanie się oprzeć. Jeżeli jesteście miłośnikami tego smaku, spróbujcie tej tarty. Dwie warstwy maślanego kruchego ciasta, a pomiędzy nimi nadzienie karmelowe z dodatkiem orzechów włoskich. Cudowny smak. Idealne.

Pozostałe ciasta z dodatkiem karmelu, których przepisy znajdują się na moim blogu znajdziecie poniżej.




 Ciasta z dodatkiem karmelu .








Tarta karmelowa z orzechami włoskimi.
Walnut caramel tart.

ciasto
125 g miękkiego masła
125 g drobnego cukru (dałam niecałe 100 g)
225 g mąki pszennej
1 jajko lekko ubite widelcem
1.5 g soli morskiej (zwykłej mniej)

nadzienie karmelowo orzechowe
125 g drobnego cukru
125 ml  słodkiej śmietanki kremówki (30 lub 36%)
125 g posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka wody
Na suchą patelnię wysypać cukier i podgrzewać go na małym ogniu do czasu, aż się rozpuści i nabierze jasno bursztynowego koloru. Zbyt ciemny karmel będzie gorzki w smaku. W tym czasie (rozpuszczania się cukru) nie mieszamy cukru, możemy jedynie poruszać patelnią, żeby równomiernie rozprowadzić cukier. Uzyskany na patelni karmel polewamy 1 łyżką wody i lekko poruszamy patelnią (kolistymi ruchami). Po trochu dodajemy śmietankę i doprowadzamy do rozpuszczenia się karmelu wykonując koliste ruchy patelnią (lepiej) lub delikatnie mieszając drewnianą łyżką. Płynny karmel w zetknięciu z płynem zamienia się w zwartą bryłę. Trzeba doprowadzić do ponownego jego rozpuszczenia. Śmietanka, którą polewamy karmel powinna mieć temperaturę pokojową. Zimna utrudni jego rozpuszczanie. Jeżeli na patelni pozostaną nierozpuszczone bryłki karmelu, masę można przecedzić. Do masy dodajemy posiekane orzechy, mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.


Przy użyciu miksera przyrządzamy kruche ciasto. Miksujemy masło, dodajemy do niego cukier, sól i jajko (pozostawiamy 2 łyżki rozbełtanego jajka, które posłuży do posmarowania wierzchu ciasta). Dodajemy mąkę i miksujemy krótko, do połączenia się wszystkich składników. Ciasto formujemy w kulę, spłaszczamy, owijamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na 1-2 godziny. Ciasto można przyrządzić dzień wcześniej i przechowywać w lodówce. Ciasto wyjmujemy z lodówki, pozostawiamy na blacie na 15 minut do lekkiego ogrzania. Ułatwi to jego wałkowanie. Ciasto dzielimy na dwie nierówne części (2:3).  Większą część rozwałkowujemy i wykładamy nim wysmarowaną masłem formę do tarty. Ciasto powinno wystawać poza brzegi formy. Nie odcinamy ich. Na ciasto wykładamy wystudzoną masę karmelową. Pozostałą część ciasta rozwałkowujemy i przykrywamy nim masę masę karmelową. Teraz wystarczy docisnąć obie części ciasta w formie wałkiem. Obie warstwy się skleją, a resztki ciasta zwisające po bokach formy oderwą się. Można też zrobić to przy pomocy dłoni.  Wierzch ciasta posmarować resztą rozbełtanego jajka. Wstawić formę do piekarnika nagrzanego do 200 stopni ( grzałki góra-dół) i piec do zezłocenia się wierzchu. Ja swoje ciasto piekłam 25 minut. Ciasto pozostawić w formie do całkowitego wystudzenia.





czwartek, 27 stycznia 2011

Zupa z burakami - inaczej. Z dodatkiem mleka kokosowego i aromatycznych przypraw.


Zupy (i czekolada) to moje ukochane jedzenie o tej porze roku. Lubię poznawać nowe smaki, więc szukam przepisów, które mi to umożliwiają. Zainteresowała mnie receptura Sophie Dahl, na lekko pikantną zupę z buraków z dodatkiem mleka kokosowego i  aromatycznych przypraw. Wyszła pyszna, pełna różnorodnych smaków, zupełnie inna niż klasyczny barszcz. Świetnym dodatkiem okazał się zimny ziołowy jogurt, który w połączeniu z gorącą zupą stworzył pyszny duet. W oryginale zupę się miksuje. Ja tego nie zrobiłam, bo lubię z talerza wyławiać kawałki warzyw. 

Aromatyczna zupa z buraków z dodatkiem mleka kokosowego
Spicy beetroot and coconut soup with herby yoghurt

pasta aromatyczna
2 łodygi trawy cytrynowej
2-4 ząbki czosnku
1-3 małe papryczki chilli (bez gniazd nasiennych)
5 cm kawałek świeżego imbiru (obrany)
4 liście limonki kaffir
sok z 1 limonki

zupa
1-2 łyżki oleju
2 duże bananowe szalotki lub 4 małe, zwykłe (drobno posiekane)
1 łyżeczka kuminu (kminu rzymskiego)
500 g upieczonych buraków (obranych i posiekanych lub startych)
600 ml bulionu warzywnego
400 ml (1 puszka) mleka kokosowego
sól
świeżo zmielony pieprz

jogurt ziołowy
2 łyżki jogurtu naturalnego (użyłam greckiego)
1 łyżka posiekanej świeżej mięty
1 łyżka posiekanej świeżej kolendry
5 cm obranego i posiekanego świeżego ogórka

Połączyć w miseczce składniki jogurtu ziołowego. Wszystkie składniki pasty  zmiksować na gładko. Podgrzać olej, dodać szalotkę, sól i nasiona kuminu. . Podsmażać całość przez kilka minut do zeszklenia szalotki. Dodać pastę i podgrzewać całość mieszając przez około 5 minut. Dodać buraki i podsmażać całość przez 2 minuty. Dolać bulion, posolić, popieprzyć i gotować przez 8-10 minut. Dodać mleko kokosowe. Wymieszać.  Zmiksować całość (ja tego nie zrobiłam) i podawać z dodatkiem jogutu ziołowego. 



Przepis : Sophie Dahl.

wtorek, 25 stycznia 2011

Krótki post o pysznych ciasteczkach. Biała czekolada, morele i ziarno tonka.


We własnoręcznie zrobionych ciasteczkach jest dla mnie domowe ciepło. Kiedy dzieci proszą o coś słodkiego, pierwsza myśl jaka się u mnie wtedy pojawia to właśnie ciasteczka. Nie ciasta, wykwitne desery, ale właśnie proste, domowe ciasteczka, których przyrządzenie zajmuje dosłownie kilka minut.  Te, które przygotowałam są niesamowicie  szybkie, łatwe i pyszne. Maślane, z cudownym aromatem ziarna tonka i białej czekolady. Tonkę można zastąpić rdzeniem z połowy laski wanilii.
O ziarnie tonka możecie przeczytać tutaj


Ciastka z  białą czekoladą, morelami i  ziarnem tonka.

Moelleux chocolat blanc avec de la fève tonka.


85 g masła (rozpuszczonego i schłodzonego do temperatury pokojowej)
35 g cukru
 115 g (1/2 szklanki) rozpuszczonej w kąpieli wodnej białej czekolady
2 małe jajka 
30 g (1/4 szklanki ) mąki pszennej
1/4 -1/2 ziarna tonka (świeżo startego)
7 sztuk suszonych moreli pokrojonych w drobną kostkę

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Zmiksować razem jajka z cukrem do uzyskania puszystej masy (2 minuty). Dodać masło, czekoladę i miksować do połączenia się składników. Dodać mąkę, morele i ziarno tonka. Wymieszać. Przelać ciasto do wysmarowanych masłem foremek do muffinek (piekłam w silikonowej formie) na wysokość 2 cm. Piec do zezłocenia się ciasteczek (u mnie to trwało 15 minut).



niedziela, 23 stycznia 2011

Krem kataloński ze skarmelizowanymi pomarańczami . Słoneczny deser zimową porą



Kiedy śnieg znowu przysypał drzewa, a moje mokasyny ponownie zawędrowały do szafy, oglądam moją opaloną twarz w lustrze i przeglądam zdjęcia. Niby wszystko działo się tak niedawno, ale mam wrażenie, że od tego czasu minęły lata świetlne. Szukam słonecznych piegów na nosie i...  je znajduję. To dowód na to, że jak czegoś chcemy, to będziemy to mieć. Nigdy nie miałam piegów, a całe życie o nich marzyłam. 

Na krańcu Europy, w miejscu gdzie zima nie istnieje, brakowało mi jednego - kawiarni. Nawet nie wiem, czy było to odczucie braku, czy tylko spostrzeżenie. Nie znajdziecie tam kawiarni, piekarni ani bistra. Może tak jest tylko tam, na księżycowej wyspie.
W restauracjach lista deserów jest krótka. Rozpoczynają ją lody, a kończy krem kataloński. Tego drugiego wybór jest szeroki. To dobrze, bo ja lubię takie słodkości. Krem kataloński (crema catalana) przypomina w smaku i wyglądzie crème brûlée. Jest aksamitny, delikatny i na wierzchu ma wspaniałą chrupiącą skorupkę. W moim dzisiejszm przepisie znajdziecie wersję pomarańczową z dodatkiem kawałków skarmelizowanych pomarańczy na wierzchu.
Smak słońca, gdy za oknem pada śnieg.











Krem kataloński ze skarmelizowanymi pomarańczami.
Crema catalana con naranjas.

8 żółtek
100 g cukru
szczypta soli
1 szklanka (250 ml) pełnotłustego mleka
skórka starta z 1/2 pomarańczy

4 łyżki cukru do skarmelizowania

wyfiletowane cząstki z jednej pomarańczy
4 łyżki miodu z kwiatów pomarańczy (może być inny np akacjowy)

Mleko zagotować ze skórką pomarańczową. Pozostawić do naciągnięcia aromatu na 1/2 godziny. Przecedzić i ponownie zagotować. Żółtka ubić z cukrem. Do  masy żółtkowej, cały czas ubijając, wlewać cienkim strumieniem gorące mleko. Masę przelać do garnka o grubym dnie i cały czas mieszając, podgrzewać na małym ogniu. Masa ma zgęstnieć, ale nie może się zagotować. Bezpieczniej, jeżeli nie macie wprawy, jest ubijać masę do zgęstnienia w kąpieli wodnej. Będzie to dłużej trwało, ale łatwiej jest uchwycić moment gęstnienia masy. Krem przełożyć do czterech małych miseczek (ramekinów) i wstawić do lodówki do całkowitego stężenia na 6 godzin, a najlepiej na całą noc. Wierzch deseru należy przykryć kawałkiem folii spożywczej. Zapobiegnie to tworzeniu się kożucha na wierzchu.

Wyjęty z lodówki deser posypać cukrem. Przy pomocy palnika do cukru lub grilla w piekarniku skarmelizować cukier. 
Na patelni podgrzać miód, dodać pomarańcze. Mieszając podgrzewać całość do momentu skarmelizowania się miodu. Na wierzchu deseru ułożyć pomarańcze. 


sobota, 22 stycznia 2011

Upiecz sobie rogale na sobotnie śniadanie.


Uwielbiam do sobotniego, czy niedzielnego śniadania podać ciepłe bułeczki lub rogaliki. Nic nie zastąpi tego smaku i zapachu rozchodzącego się po domu. Dzisiejsze norweskie rogaliki pochodzą z książki poświęconej skandynawskim wypiekom. Ostatnio książka ta jest u mnie w bardzo częstym użyciu. Przepisy są proste i zawsze udane. Rogaliki  są delikatne, pulchne, puszyste z lekko chrupką skórką. Bardzo wszystkim smakowały, a najbardziej z dodatkiem konfitury winogronowej z nutką rozmarynu od Kucharni.. Anno Mario ona jest rewelacyjna. Dziękuję Ci serdecznie za przepyszny prezent. Nie mogę już się doczekać sezonu winogronowego, bo muszę ją zrobić w BARDZO DUŻEJ ilości.

Miłego weekendu.




Rogaliki śniadaniowe.
Smørhorn

1 paczka (7 g) suszonych drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody
1/4 szklanki cukru
1 łyżeczka soli
1 szklanka mleka
3 jajka
1/2 szklanki (120 g) miękkiego masła ( w temperaturze pokojowej)
5 - 6 szklanek mąki
olej

do posmarowania
1 jajko
3 łyżki mąki

W dużej misce rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie. Dodać cukier i pozostawić na 5 minut. Do miski dodać sól, mleko, jajka i masła. Miksować całość na średnich obrotach (końcówki haki) dodając po jednej szklance mąki (razem 5 szklanek). Ciasto będzie dość luźne i kleiste. Odstawić całość na 15 minut. Po tym czasie rozpocząć wyrabianie ciasta dłońmi posmarowanymi olejem. Można robić to też mikserem, ale wbrew luźności ciasta, wyrabianie go dłońmi jest bardzo przyjemne. ważne jest tylko posmarowanie ich olejem.  Czystą miskę wysmarować olejem i przełożyć do niej ciasto. Obrócić ciasto, aby całą powierzchnię pokrywał tłuszcz. Odstawić przykryte ściereczką do wyrastania na 1 - 1 1/2 godziny. Ma podwoić swoją objętość. Jeżeli się spieszycie albo w waszej kuchni nie jest bardzo ciepło polecam wstawienie miski z ciastem do piekarnika nagrzanego do 30 stopni.  Na blachę do pieczenia wyłożyć papier. Ciasto podzielić na trzy części. Jedną część wyłożyć na blat lekko oprószony mąką. Posmarowanymi olejem dłońmi rozciągnąć ciasto na okrąg grubości 1 cm. Przeciąć ciasto na  8 części. Zawijać rogaliki zaczynając od szerszej strony. Rogaliki przełożyć na blachę i pozostawić do kolejnego wyrastania na kilkanaście minut. Tak samo postąpić z kolejnymi częściami ciasta. Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Rogaliki posmarować mlekiem wymieszanym z jajkiem. Wstawić do piekarnika i piec 15 - 18  minut. U mnie po 15 minutach były idealnie upieczone. Studzić na kratce (ciepłe są pyszne).






Przepis z książki "The great scandinavian baking book" Beatrice Ojakangas.

piątek, 21 stycznia 2011

Mus czekoladowy Pierre'a Hermé. Kolejna odsłona.


Lubię musy czekoladowe. Za smak, delikatność, aksamitność, puszystość i tę przyjemność jaką daje ich powolne wyjadanie łyżeczką. Dzisiaj zapraszam Was na kolejny mus czekoladowy wg przepisu Pierre'a  Hermé. Wcześniejszy przepis, pochodzący z innej książki znajdziecie TUTAJ.
Czy jest coś przyjemniejszego niż delektowanie się smakiem czekolady, kiedy za oknem pada śnieg?
Ja do części swojego musu dodałam kawałki śliwek namoczonych w armagnacu, a do części  wiśnie namoczone w kirschu.
Jest tyle możliwości dodatków, które świetnie komponują się ze smakiem czekolady:

- skarmelizowane gruszki z odrobiną wódki Williams
- skarmelizowane jabłka z dodatkiem calvadosu
- zmiksowane czarne porzeczki z likierem cassis
- cząstki pomarańczy z likierem grand marnier
- skarmelizowane banany

a z przypraw:
- wanilia
- cynamon
- kardamon
- chilli
- kawa

]To tylko niektóre z moich propozycji. Reszta należy do Waszej inwencji.



Mus czekoladowy.
Mousse au chocolat.

170 g gorzkiej czekolady pokrojonej na małe kawałki
1/3 szklanki (80 g) mleka pełnotłustego
1 duże żółtko jaja
4 duże białka jaj
2 łyżki cukru


 Rozpuścić czekoladę na parze. Zagotować mleko, a następnie dodać je do ciągle ciepłej czekolady. Starannie wymieszać całość szpatułką do połączenia się obu składników. Dodać żółtko i energicznie wymieszać całość do połączenia. Ubić białka na średnich obrotach do czasu, aż zaczną się tworzyć górki na pianie. Zwiększyć obroty, dodać cukier i ubijać białka na sztywno. Jedną trzecią piany z białek wyłożyć na mase czekoladową i wymieszać trzepaczką albo szpatułką. Ta część piany ma rozrzedzić masę czekoladową i ułatwić połączenie z resztą piany. Pozostałe 2/3 ubitych białek dodać do czekolady. Delikatnie wymieszać. Przełożyć do naczyń w których mus będzie podawany. Schłodzić w lodówce przez minimum 1 godzinę.


Przepis: Chocolate desserts by Pierre Hermé.

środa, 19 stycznia 2011

Kurczak z oliwkami czyli danie z cyklu szybko, prosto i pysznie.


Lubię takie dania obiadowe w środku tygodnia. Są szybkie, proste i smakują doskonale. Dania z cyklu zamieszaj wszystko razem, a resztę zrobi za Ciebie piekarnik. Dzisiaj jedno z nich. Kurczak z oliwkami, cytryną, czosnkiem i małymi pomidorkami. To jedyny rodzaj pomidorów, które mają smak o tej porze roku i w tej szerokości geograficznej.





Kurczak pieczony z oliwkami.

Green olive baked chicken.

3/4 szklanki zielonych, wypestkowanych oliwek
1500 g kurczaka w kawałkach (użyłam udek)
8 ząbków czosnku obranych i lekko zgniecionych
1/2 szklanki posiekanych liści pietruszki
 2 łyżki startej skórki cytrynowej
250 g małych pomidorków
sól i pieprz
4 łyżki oliwy z oliwek

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Na blachę wyłożyć umyte i wytarte kawałki kurczaka. Dodać pozostałe składniki i wszystko wymieszać. Ułożyć kurczaka  skórą do góry. Wstawić całość do piekarnika. Piec 45 - 55 minut do zezłocenia się skóry.




Przepis Donna Hay.

wtorek, 18 stycznia 2011

Drożdżowe bułeczki z marcepanem z islandzkiej kuchni. Idealne, gdy za oknem ciemno.


Jeszcze nigdy niczego nie piekłam z islandzkiej kuchni. Jeżeli tak smakują inne wypieki z tamtego kraju, to sytuacja zmieni się diametralnie. Bułeczki są delikatne, aromatyczne z pysznym nadzieniem marcepanowym. Z wierzchu pokrywa je delikatny lukier migdałowy z dodatkiem śmietanki i przyprażone płatki. 
Bułeczki są łatwe w przygotowaniu. Surowe ciasto smarujemy nadzieniem, zwijamy jak roladę, tniemy na 5 cm kawałki i układamy w odstępach w formie nadzieniem do góry. Po upieczeniu odrywamy poszczególne bułeczki. Czyli sama przyjemność z jedzenia i robienia.





Islandzkie drożdżowe bułeczki z marcepanem.
Möndlusnúdar

ciasto
1 torebka (7 g) suszonych drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody
1 1/2 szklanki  mleka
1/2 szklanki  (120 g) miękkiego masła
1/2 szklanki  cukru
1 łyżeczka soli
2 jajka
6 - 6 1/2 szklanki mąki pszennej
olej 

nadzienie 
szklanka (200 g) marcepanu 
1 jajko
2 łyżki cukru
4 łyżki miękkiego masła
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii

glazura
szklanka cukru pudru
3 łyżki śmietanki kremówki
yżeczka naturalnego ekstraktu migdałowego
 1 szklanka płatków z migdałów

W dużej misce zalewamy drożdże wodą, mieszamy i zostawiamy na 5 minut. Dodajemy mleko, masło, sól, cukier i jajka. Miksujemy całość przez 2 minuty. Cały czas miksując (końcówki haki) dodajemy po jednej szklance mąki (razem 6 szklanek). Po około 7 minutach miksowania odstawiamy ciasto na 15 minut. Ciasto przekładamy na obsypany mąką blat i wyrabiamy dłońmi przez 10 minut.  Czystą miskę smarujemy olejem i wkładamy do niej ciasto. Obracamy ciasto tak, żeby cała powierzchnia pokryta była olejem. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia ( ma podwoić objętość). 
Przygotowujemy nadzienie. Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę. Wyrośnięte ciasto przekładamy na obsypany mąką blat i posmarowanymi olejem dłońmi rozciągamy je na prostokąt 30 x 60 cm. Na wierzchu rozsmarowujemy nadzienie i ciasto zwijamy jak roladę. Tniemy na 5 cm kawałki. Formę wykładamy papierem do pieczenia i układamy w niej kawałki ciasta (nadzieniem do góry i do dołu). Pomiędzy nimi zostawiamy 3 cm odstępy. Ciasto odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na około 40 minut. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy około 20 minut. Mają być złotobrązowe z wierzchu. Gorące smarujemy glazurą przygotowaną z wymieszania wszystkich jej składników. Obsypujemy uprażonymi na patelni płatkami migdałów. Odstawiamy do wystudzenia (lub zaczynamy jeść ciepłe).





Przepis z książki "The great scandinavian baking book" Beatrice Ojakangas.

niedziela, 16 stycznia 2011

Upiecz sobie chleb, zrób sobie ser. Duński chleb orzechowy.




Sobotnie południe spędziłam w restauracji "Piąta ćwiartka" w Arkadach Kubickiego. Odbywało się tam spotkanie warszawskiego Convivium Slow Food na temat serów zagrodowych. Zagrodowych to znaczy wytwarzanych na miejscu, w gospodarstwie, z mleka od krów tam hodowanych. Lubię takie spotkania. Poszerzają naszą wiedzę i świadomość na temat tego co jemy. Spotkanie połączone było z degustacją dziesięciu serów wytwarzanych w polskich gospodarstwach. Do tego barwne opowieści miłośników i znawców tematu Gienia Mientkiewicza i Macieaj Zasławskiego.  Oprócz torby (oczywiście papierowej) serów, wzbogaciłam się o wiedzę jak zrobić ser dojrzewający w domu.  Zgłębię teraz temat, zaopatrzona we wskazówki i literaturę.  

Na przepis na ser zrobiony przeze mnie musicie poczekać.  Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na pyszny, duński chleb orzechowy.   Jest wilgotny, aromatyczny i... błyskawicznie znika.  Doskonały z samym masłem. Wspaniale  komponuje się z dodatkiem serów. Wykonanie jest proste i szybkie.  Ja swój chleb upiekłam zgodnie z przepisem, w formie splecionego wieńca. Równie dobrze można go upiec w kształcie bochenka.







Duński chleb orzechowy.
Valnøddekrans.

1 szklanka gorącej (wrzątku) wody
2/3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej typ 750
1 paczuszka (7 g) suszonych drożdży
 1/2 szklanki ciepłej wody
1 łyżka ciemnego syropu kukurydzianego lub melasy
2 łyżeczki soli
1 szklanka jogurtu naturalnego lub maślanki
4 1/2 - 5 1/2 szklanki mąki pszennej*
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich

Do małej miski wsypać mąkę pszenną razową i zalać ją 1 szklanką wrzątku. Wymieszać i pozostawić do wystudzenia. W dużej misce zalać suszone drożdże 1/2 szklaki ciepłej wody. Pozostawić na 5 minut. Dodać syrop kukurydziany, sól i jogurt. Wymieszać całość łyżką. Dodać zawartość miski z zaparzoną mąką. Wymieszać całość przy pomocy miksera.  Cały czas miksując (końcówki haki) dodawać po 1 szklance mąki. Wyrabiać całość mikserem przez 5 minut. Przykryć miskę z ciastem ściereczką i odstawić na 15 minut. Ciasto przełożyć na obsypany mąką blat i wyrabiać dłońmi przez 10 minut. Czystą miskę posmarować olejem, obtoczyć w nim ciasto (tak, żeby olej pokrywał całą jego powierzchnię). Przykryć miskę ściereczką i pozostawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Ma podwoić swoją objętość. Do ciasta dodać orzechy i ponownie wyrobić. Podzielić je na 2 połowy. Na obsypanym mąką blacie z każdej części ciasta uformować wałek długości 40 cm. Obydwa wałki spleść ze obą i uformować z nich wieniec. Przełożyć na blachę do pieczenia wyłożoną papierem. Pozostawić do ponownego wyrośnięcia na 45 minut.  Zamiast wieńca z ciasta można uformować bochenek.  Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 - 35 minut. Chleb ma mieć złotobrązową skórkę i wydawać głuchy odgłos popukany od spodu. Chleb pozostawić na kratce do całkowitego wystudzenia.

*ilość użytej mąki zależy od stopnia jej suchości i od gęstości jogurtu lub maślanki. 


Przepis z książki "The great scandinavian baking book" Beatrice Ojakangas.

sobota, 15 stycznia 2011

Brownie idealne. Kolejna odsłona czekoladowego wyzwania.




We francuskich cukierniach znajdziecie bogactwo tart i tartaletek wyglądających jak klejnoty cukiernictwa, stosy magdalenek, brioszki i ...brownie. Tak, dobrze czytacie. To klasyczne amerykańskie ciasto obecne jest w prawie każdej cukierni i kawiarni francuskiej. Czasami mam wrażenie, że to jedno z narodowych wypieków ich cukiernictwa. Jaka jest tego przyczyna? Chyba  umiłowanie do czekolady, bo przecież nie do amerykańskiej kuchni. 
Pierre  Hermé również ma je w swojej ofercie. Kiedy naszła mnie ochota na kawałek tego pysznego ciasta postanowiłam wypróbować jego przepis. To ciasto ma dwie podstawowe cechy. Jest proste i doskonałe. Wilgotne, aromatyczne, z lekko ciągnącym wnętrzem. Nieczęsto zdarza się to u nas w domu, ale ciasto zjedliśmy w jeden wieczór. Nie można było się oprzeć temu smakowi. 

To kolejny przepis z mojego czekoladowego wyzwania, czyli realizacji wszystkich przepisów z książki "Chocotate desserts by Pierre Hermé".

Pozostałe przepisy znajdziecie tutaj:






Brownie Pierre'a Hermé.

145 g gorzkiej czekolady drobno posiekanej
260 g masła w temperaturze pokojowej
4 duże jajka w temperaturze pokojowej lekko ubite
1 1/4 szklanki (250 g) cukru
1 szklanka (140 g)  mąki pszennej
1 1/4 szklanki (145 g) pekanów lub orzechów włoskich grubo posiekanych

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Blachę (24 x 30 cm) wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę rozpuścić na parze. Odstawić do lekkiego przestudzenia. W tym czasie ubić w misce masło na krem. Ubijać na najniższych obrotach, żeby jak najmniej je napowietrzyć. Dodać czekoladę. Wymieszać. Cały czas mieszjąc dodawać po jednym jajku. Dodać cukier i mąkę. Wymieszać
  Dodać orzechy. Wymieszać. Ciasto przełożyć do formy i wyrównać powierzchnię. Wstawić do piekarnika i piec 19-22 minuty.  Ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić do wystudzenia na pół godziny. Ciasto można przyrządzić używając wyłącznie szpatułki lub miksera pracującego na najniższych obrotach. 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails