niedziela, 27 listopada 2011

Ciasto czekoladowo pomarańczowe z Ladurée. Pachnące świętami.


Ostatnio ogarniają mnie francuskie klimaty. Poddaję się temu bez protestu, a szczerze mówiąc pomagam jeszcze tej francuskiej aurze wokół mnie. Dzisiaj za mną uroczy francuski film (Les Emotifs anonymes - Przepis na miłość) w rodzinnym gronie, potem wizyta w Charlotte. Najczęściej szukając pomysłu na obiad zaglądam do mojej kolekcji francuskich książek kucharskich. Z ciastami i deserami jest podobnie. Z przyjemnością słucham coraz lepszego francuskiego akcentu u mojego synka (szkoła dwujęzyczna robi swoje), a doskonały akcent mojej córeczki wręcz mnie wzrusza. Płyta Edith Piaf towarzyszy mi w samochodzie, a nowa francuska płyta Michała Bajora jest ze mną od samego rana. Kilka dni temu wyciągnęłam z szuflady stary, wysłużony plan paryskiego metra i z przyjemnością patrzyłam sobie na znajome nazwy stacji. Moi bliscy wiedzą co ta sytuacja oznacza i co nastąpi (przerabiają to ze mną mniej więcej raz do roku). Niestety sprawy zawodowe trzymają mnie na miejscu do marca, ale potem... Nastąpi nieuknione. Na razie otoczona francuską muzyką piekę i gotuję po francusku. 
Dzisiejsze ciasto wygląda na takie zwyczajne. Po prostu czekolada i pomarańcze. To są tylko pozory. Jest niesamowicie aromatyczne, ciężkie od dodatków, a jednocześnie lekkie od drożdży. Nasączone syropem nabiera dodatkowej wilgotności, chociaż nawet bez jego dodatku takie jest. Jedyną zmianą jaką wprowadzę na drugi raz (a na pewno będą powtórki) będzie zmniejszenie ilości cukru w samym cieście. Chociaż szczerze mówiąc kawałek tego słodkiego ciasta z filiżanką gorzkiej herbaty smakował doskonale.
Dzięki dużemu dodatkowi skórki pomarańczowej to ciasto pachnie świętami. Dobra jakość skórki jest niezmiernie ważna. Zdecydowanie najlepiej użyć domowej. Jej wykonanie nie jest trudne, a każde ciasto zyskuje na smaku. Dla chętnych przypominam przepis na skórkę pomarańczową
Uwagi praktyczne: w przepisie można pominąć wykonanie glazury pomarańczowej i posmarować wierzch ciasta syropem z u gotowanych plastrów pomarańczy.


Ciasto czekoladowo pomarańczowe
Cake chocolat à l'orange

kandyzowane plastry pomarańczy
1 pomarańcza (pokrojona na 2 mm plastry)
3/4 szklanki + 2 łyżki (200 ml) wody
1/2 szklanki (100 g) cukru

ciasto
1/2 szklanki (75 g) rodzynek sułtanek
150 g masła + masło do posmarowania formy (w temperaturze pokojowej)
szklanka minus 1 łyżka (120 g) mąki pszennej
1/szklanki (30 g) gorzkiego kakao w proszku
1 łyżeczka (5 g) drożdży suszonych
3/4  szklanki (150 g) cukru
3 jajka (w temperaturze pokojowej)
1 1/4 szklanki (210 g) kandyzowanej skórki pomarańczowej

syrop pomarańczowy
2/3 szklanki minus 1 łyżka (150 ml) świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
1/2 szklanki + 2 łyżki (120 g) cukru
1/3 szklanki (80 ml) likieru Grand Marnier (lub innego pomarańczowego)

glazura pomarańczowa
50 g pomarańczowej galaretki (konfitury)
1 łyżka wody


Dzień wcześniej. Zagotować wodę z cukrem na kandyzowane plastry pomarańczy. Dodać delikatnie plastry pomarańczy, zmniejszyć ogień do minimum i gotować 30 minut (nie doprowadzając do wygotowania się całego płynu). Zdjąć z ognia, wystudzić i wstawić do lodówki na minimalnie 12 godzin. Włożyć rodzynki do miseczki, zalać wrzątkiem na wysokość 1 cm ponad poziom rodzynek. Przykryć folią i odstawić w temperaturze pokojowej na minimalnie 12 godzin.
Na drugi dzień. Odsączyć rodzynki na sicie i delikatnie wytrzeć. Prostokątną formę keksówkę (długości 25 cm) posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Do miseczki przesiać mąkę i kakao. Wymieszać z drożdżami. W drugiej misce ubić na krem masło. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Dodać mąkę z kakao i drożdżami, kandyzowaną skórkę pomarańczową i rodzynki. Wymieszać całość szpatułką. Nagrzać piekarnik do 220 stopni C. Ciasto przelać do foremki i wstawić do piekarnika na 10 minut. Wyjąć ciasto i naciąć jeszcze surowe wzdłuż. Ponownie wstawić foremkę do piekarnika i obniżyć temperaturę do 180 stopni C. Piec 40-45 minut. Przed końcem sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Patyczek powinien być suchy i czysty. 
Kiedy ciasto się piecze, przygotować syrop do nasączenia ciasta. Zagotować sok wraz z cukrem. Zdjąć z ognia i wymieszać z likierem. Upieczone ciasto wystudzić na kratce kuchennej. Wierzch ciasta polewać kilkakrotnie syropem. W miejscu nacięcia ciasta, po upieczeniu powstanie pęknięcie, na które należy lać syrop. Dzięki temu syrop dobrze wsiąka w ciasto. Na wierzchu ułożyć kandyzowane plastry pomarańczy i posmarować glazurą, którą przyrządzamy z podgrzanej galaretki z wodą. 


Przepis Philippe Andrieu z książki "Ladurée sucré".

31 komentarzy:

  1. wszystko co pachnie świętami jest świetne :), a Twoje ciasto na pewno

    OdpowiedzUsuń
  2. To już wiem co zrobię na święta ;) Zapisuję i pewnie wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwycajace! Wlasnie jestem w trakcie robienia wstepnego planu kulinarnego na Swieta i wpisze to ciasto na liste bo moj E. uwielbia wszystko co czekoladowe:)
    I dziekuje za link do przepisu na skorke pomaranczowa. Tutaj nawet jakbym chciala to ciezko o kupna wiec juz od jakiegos czasu mysle o zrobieniu domowej.
    Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie prezentuje się na klasycznym półmisku Rosenthala. Na pewno jest pyszne... Lo, to nie fair pokazywać nam zdjęcia takiego pysznego ciasta na noc ;).

    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda wybornie - czeolada i pomarańcze to świetne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ciasto! Ale blog! mmmmmmmmniam
    Pozdrawiam serdecznie z Kalinek
    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lo-luniu, jak dla mnie to Ty we francuskich klimatach siedzisz ZAWSZE:) I taki Ladurée na czekoladowo nie jest żadną nowością:), choć w Twoim wydaniu prezentuje się pięknie:). Nawet nie zdziwiłam się Edith i Bajorem, a Francuskich Kolonii też słuchasz?

    OdpowiedzUsuń
  8. kibi007,
    to ciasto zdecydowanie pachnie świętami. W czasie pieczenia po domu rozchodzi się bajeczny zapach.

    Kasia,
    cieszy mnie to bardzo. Przemiło przeczytać taką wiadomość. To ciasto bardzo pasuje na świąteczny czas.

    Agnieszka,
    niesamowicie mi miło czytać takie wiadomości. Niezmiernie mnie cieszą Twoje plany. Mam nadzieję, że upieczesz to ciacho, bo jest warte świątecznego stołu.

    Katarzyna Sobańska-Jóźwiak,
    Kasiu,
    serdecznie dziękuję. Mam wrażenie, że na Białej Marii wszystko wygląda dobrze i szlachetnie. Klasyka ponadczasowa.

    delikatessen,
    to taka klasyka smakowa. Ponadczasowa i zawsze dobra.

    Maggie,
    witam serdecznie. Cieszy mnie Twój entuzjazm. Miło zobaczyć nowy ślad (komentarz) na blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. ewelajna,
    a miałam nadzieję, że zachowuję pozory normalności i dopada mnie francuskie szaleństwo tylko czasami. Uzmysłowiłaś mi, że moje obłąkanie trwa wiecznie. Nie znam Francuskich Kolonii. Muszę zgłębić temat. Dodasz coś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  10. Lo, uśmiałam się:):):). Obłąkanie... Dobre... Pasja, Dziewczyno, pasja...:).
    Następny odcinek audycji dnia 29.11.2011 o godzinie 22 w Trójce:)

    P.S. Wyłącz tę weryfikację, moja Droga Lo..., jeśli możesz, bo trudno z nią...

    OdpowiedzUsuń
  11. I co ja mam napisać będąc miłośniczką i pożeraczką pomarańczy i czekolady??? muszę je po prostu upiec!!! prezentuje się rewelacyjnie i już czuję ten zapach...
    A "Przepis na miłość" mnie zdecydowanie zauroczył! w duecie z tym ciastem to dopiero byłoby coś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochano Lo,

    Skąd czerpiesz tę radość życia, którą tak pieknie widać w każdym poście?
    Twój blog jest lepszy niż joga i Osho:)
    Dużo szczęścia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. sama nie wiem juz czy bardziej zachwyca mnie ciasto czy "Biała Maria" na 1szym zdjęciu...
    ale kiedy przeszłam do ciągu dalszego ...
    rozpłynęłam się na widok ciasta a w szczególności jego przekroju !!!
    pomarańcza wieńczy dzieło
    pozdrawiam cieplutko i juz cieszę sie na następne Twoje wpisy :) wszak okres zaczyna się gorący !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. te francuskie klimaty są pełne ciepła. mam z nimi same przyjemne skojarzenia. chciałabym też.. kiedyś znależc się tam. równie mocno chciałabym spróbowac Twojego ciasta.

    OdpowiedzUsuń
  15. wygląda na takie "wilgotne" - uwielbiam takie ciasta!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybyś tylko wiedziała ile lat szukam dobrego przepisu na tę kompozycję smaków. W desperacji wymyśliłam brownies http://illucucina.blogspot.com/2010/12/brownies-pomaranczowe.html Jeśli to jest świetne (=wilgotne) to Cię ozłocę.:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. ewelajna,
    dzięki za wskazówki i uwagi. Już wyłączyłam. Już wiem dlaczego ominęła mnie ta audycja. Wszystko tłumaczy godzina 22. Przeważnie wtedy śpię albo przynajmniej marzę o spaniu.

    Wiewióra,
    piecz koniecznie. Jest tego warte. Doskonale smakowało po głowie pełnej emocji po filmie.

    Anonimowy,
    wspaniale jest przeczytać takie słowa. Podładowują akumulatory życiowe i dają dużo radości. Tej takiej chwilowej i takiej co tkwi wewnątrz. Serdecznie dziękuję.

    Chocolate Mint,
    to prawda. Niedługo ogarnie mnie szaleństwo. Daję sobie czas do 1 XII, a później już nic mnie nie powstrzyma. Co do Białej Marii, to taka klasyka ponadczasowa. Zawsze dobrze wygląda i nigdy nie nudzi się.

    Asieja,
    życzę Ci tego w takim razie z całego serca. Niech te klimaty i miejsce otoczy Cię całą.

    ILLUCUCINA,
    przed chwilą skończyłam ostatni mały kawałek zagubiony (czytaj schowany)w ciemnym kąciku. Ciasto jedno, dwudniowe jest nawet lepsze. Ciężkie, bogate w smaku i bardzo wilgotne. Ta ilość rodzynek i skórki oraz nasączanie robią swoje. Rodzynki nie są wyczuwalne w cieście jako takie zwykłe rodzynki, tylko tworzą tą "gęstą" i ciężką strukturę ciasta. Kolejny raz do ciasta dam mniej cukru, ale do syropu już nie (bo nie wyjdzie syrop. Ten dodatek drożdży jest świetny. Ciasta nie odstawia się do wyrastania, a więc nie ma struktury i smaku typowego drożdżowego. Powstaje z tej kombinacji coś w rodzaju cięzkiego, aromatycznego i bardzo wilgotnego brownie. Mam nadzieję, że tym przepisem uda mi się uzyskać złotą poświatę od Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. ILLUCUCINA,
    fajny ten Twój przepis. Do tego mojego nie dodawaj raczej skórki sklepowej. To ma być taka z syropu tylko odsączona. Jak nie masz domowej, daj znać to podzielę się z Tobą moją produkcją.

    OdpowiedzUsuń
  19. No i masz babo... właśnie wyjęłam z piekarnika. Oczywiście wprowadziłam trochę modyfikacji. Nie byłabym sobą... Dam Ci znać co z tego wyszło. Wygląda pięknie. Cały dom pachnie. A bientot :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jak dla mnie wygląda jak idealne ciasto czekoladowe ....a teraz kiedy cytrusy w końcu smakują jak powinny ciasto czekoladowe z pomarańczą przeniosłoby mnie prosto do raju:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku,niesamowicie smacznie wygląda to ciasto! Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  22. Magnifique:), przepis do wypróbowania. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. O rany!
    Zaraz zjem monitor :-)
    Uwielbiam czekolade zimowa pora. Powiedz mi, jakie sa te herbatki od Laduree. Pewnie wspaniale, prawda?
    Dziekuje za puk, puk :-) Ide czytac przepis.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzięki, muszę koniecznie wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  25. atina,
    serdecznie dziękuję.

    ILLUCUCINA,
    i jak?

    Jolanta Szyndlarewicz,
    zdecydowanie tak. Teraz to czas cytrusów. W końcu mają smak, aromat i bogactwo soku. Staram się maksymalnie wykorzystać te miesiące. A pomarańcze z czekoladą to takie klasyczne połączenie, ale i ponadczasowe. Odporne na mody kulinarne.

    chantel,
    to jeden z atutów tego ciasta. Jeden z wielu.

    Majana,
    cieszę się bardzo, że Ci się podoba. Może skusisz się na nie.

    Katalina,
    ostatnio słyszałam słowo magnifique, kiedy Francuzi zachwycali się malarstwem holenderskim wystawianym na jednej z paryskich wystaw. Dla mnie to wielki komplement. Dziękuję serdecznie i zapraszam do wypróbowania.

    Mimi,
    dobrze, że nie mój monitor, bo jest troszkę przykurzony. Ja też uwielbiam czekoladę o tej porze roku. W lecie praktycznie nie występuje w moich wypiekach. Jej smak pasuje do tych ciemnych dni. A herbatki... Ja je bardzo lubię. Piłam karmelową, różaną, earl grey, waniliową i fiołkową. Jedyne rozczarowanie to fiołkowa. Nie przypominała w smaku ani zapachu tych kwiatów. Tak naprawdę nie wiem co przypominała w smaku.Herbaty można kupić sypkie albo w cudownych bawełnianych (muślinowych) torebeczkach. Nie są mocne. Mój mąż miłośnik dobrej kawy i herbaty uważa, że Francuzi nie są jednak liderami jeżeli chodzi o herbatę. On zdecydowanie woli te kupowane w dobrych angielskich sklepach. Nie lubi też smakowych. W Laduree większość to smakowe. Ja z przyjemnością je piję, ale jeżeli chodzi o jakość to kupowałam też we Francji lepsze.

    niezbyt perfekcyjna pani domu,
    cieszy mnie to bardzo. Daj znać jak to zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
  26. lo, a w Polsce można gdzieś kupić tę herbatę? Marzy mi się, by jej choć raz spróbować...
    No i pluję sobie w brodę, bo wczoraj wyrzuciłam taką ładną skórkę z pomarańczy :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Edith,
    niestety nie. Sprzedawana jest tylko w ich cukierniach. Oprócz Francji to są między innymi Włochy, Anglia, Szwajcaria i Irlandia. Skórkę koniecznie przetwórz. Taka domowa nie ma sobie równych.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję za odpowiedź! Ja też raczej nie piję smakowych herbatek, ale my kobiety mamy taką wielką słabość do opakowań, a Lauduree ma piękną szatę graficzną.
    Pozdrawiam ciepło :-) Właśnie piję kukiche. Jest dobra na noc *

    OdpowiedzUsuń
  29. Mimi,
    no tak. Masz całkowitą rację. Opakowanie też jest bardzo ważne. A Francuzi są mistrzami jeżeli chodzi o dopieszczanie szczegółów. Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails