niedziela, 28 sierpnia 2011

Szafranowy makaron z korzennym masłem na koniec tygodnia.



Robiłam ostatnio porządki w moich szafkach z naczyniami kuchennymi. Zdałam sobie wtedy sprawę, że większość to garnki miedziane, stalowe i żeliwne. Podobnie jest z patelniami, tu dochodzą jeszcze patelnie z powłoką ceramiczną. W podobnych naczyniach gotowało się u mnie w rodzinnym domu. Pamiętam radość mojej mamy jak udało jej się kupić w Czechosłowacji komplet żeliwnych rondli z emalią wewnątrz. Ile jej sprawiło to radości. Ja mam podobnie. Nowy miedziany garnek cieszy mnie tak samo jak nowa para Tod's-ów. 
Tata za to powtarzał mi zawsze, że obdrapane lub odpryśnięte aluminium z garnka lub gotowanie kwaśnych rzeczy w aluminiowym naczyniu jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Te kulinarne prawdy były moją bazą. Z nią wkroczyłam w dorosłe życie. Nie myślcie sobie jednak, że nie popełniałam błędów. Przeżyłam zachwyt teflonowymi patelniami, dokonywałam  nieudanych zakupów (jak wtedy, gdy kupiłam tanie i lekkie włoskie patelnie teflonowe, którym powyginały się dna w czasie pierwszego użycia). Teraz dokonuję świadomych zakupów i jest to z korzyścią dla mojego gotowania i dla naszego zdrowia. O teflonowych patelniach i ich wadach poczytajcie u My Zorki.


Jakiś czas temu dostałam patelnię ceramiczną firmy Neoflam. Ponieważ dobrych patelni nigdy dosyć, z przyjemnością zaczęłam jej używać. Lubię powłokę ceramiczną w patelniach. Oprócz świadomości, że nie szkodzę domownikom i naszym zwierzakom, mam też wielką przyjemność z jej używania. Lubię tę idealną gładkość powłoki, kiedy przy lekkim ruchu składniki na niej jakby tańczą. Istotne jest to też przy zmywaniu. Patelnie zawsze myję ręcznie, a więc łatwość mycia jest dla mnie bardzo ważna. Do tego idealne przewodzenie ciepła na całej powierzchni patelni gwarantuje równomierne smażenie. Na koniec jeszcze jedna zaleta. Grube dno i ścianki nie tylko zapewniają dobre nagrzewanie się patelni. Dzięki nim patelnia ma idealną wagę. Jest stabilna i ciężka. To lubię.


Robiłam już kiedyś  makaron z korzennym masłem i szparagami. Bardzo mi smakował. Dzisiejszy przepis opiera się na podobnym pomyśle. Dodatkowo jego bazą jest domowy makaron z dodatkiem kurkumy i szafranu. Bogactwo aromatów na talerzu. 
Domowy makaron robię przy pomocy maszynki do makaronu. Bardzo to skraca czas i ułatwia jego wykonanie. Smakowi domowego makaronu niewiele rzeczy może dorównać. Jeżeli nie macie ochoty na wałkowanie, możecie użyć dobrej jakości kupnego makaronu. Niestety nie będzie on miał aromatu szafranu i kurkumy.




Szafranowe tagliatelle z aromatycznym masłem.
Saffron tagliatelle with spiced butter

1-2 łyżeczki pręcików szafranowych
4 łyżki gotującej się wody
4 średnie jajka
4 łyżki oliwy z oliwek
440 g mąki pszennej (najlepiej włoskiej typu "00")
1 łyżeczka kurkumy
80 g uprażonych orzeszków piniowych
4 łyżki posiekanej mięty
4 łyżki posiekanej kolendry/natki
mąka do podsypywania

korzenne masło
200 g masła
4 łyżki oliwy z oliwek
8 szalotek drobno posiekanych
2 ząbki czosnku drobno posiekane
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki płatków chilli
1/2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka soli


Szafran zalać wrzącą wodą i pozostawić do naciągnięcia na 10 minut. Po tym czasie przelać wodę wraz z pręcikami do miski. Dodać jajka, oliwę i kurkumę. Zmiksować. Dodać mąkę i zmiksować całość do połączenia się składników. Ciasto przełożyć na obsypany mąką blat i wyrabiać dłońmi przez 2-3 minuty. Uformować kulę, spłaszczyć ją na dysk i zawinąć go w folię spożywczą. Wstawić ciasto do lodówki na 30 minut. Można je tam przechowywać do 12 godzin. Ciasto podzielić na 2 części. Każdą część rozwałkować na podsypanym mąką blacie lub używając maszynki do makaronu. Pociąć na 1 cm paski. Makaron gotować w dużej ilości osolonej wody przez 1 minutę od chwili jego wypłynięcia na powierzchnię. Na patelni rozgrzać masło i oliwę. Dodać posiekaną szalotkę i czosnek i smażyć je przez 10 minut do chwili kiedy zmiękną, a masło nabierze orzechowego koloru. Dodać wszystkie przyprawy i smażyć mieszając przez 2 minuty. Dodać makaron i smażyć całość mieszając kolejne 2 minuty. Całość posypać piniowymi orzeszkami, miętą i natką/kolendrą.


Przepis Yotam Ottolenghi z książki "Plenty"

24 komentarze:

  1. dużo się teraz słyszy o tej patelni.
    ja posiadam zwykłą, firmy tefal, z powłoką nieprzywieralną.

    wspaniały makaron.
    masło korzenne kupiłaś? czy może zrobiłaś
    sama?


    http://www.karmel-itka.blogspot.com
    http://www.slodkakarmel-itka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie lubię teflonowych.I zupełnie nie rozumiem zachwytów. Ale może nie trafiłam na dobrą. Uwielbiam stare żeliwne i stalowe. Za to do garnków się zgadzam.Ostatnio przezywam zachwyt ceramicznymi Emile HEnri

    OdpowiedzUsuń
  3. własny makaron? chylę czoła. na domowy makaron raczej się nie pokuszę, ale na masło korzenne jak najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowita propozycja!
    A teflonowych patelni tez nie lubie, zdecydowanie wole te ciezkie, zeliwne albo ceramiczne. Marza mi sie miedziane garnki i patelnia. Moze kiedys, kiedy bede duza i bogata... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. efekt Twojej pracy jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, gdzie te czasy, kiedy jadałam domowy makaron! Od kiedy nie ma już mojej babci, nigdzie takiego nie próbowałam, moja mama nie przejęła po babci tego zwyczaju, a mnie zawsze brakuje czasu. Dobrze, że Ty taki robisz, chociaż popatrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lo,przeszłam podobną patelniowo-garnkową drogę.
    Teflon od dawna omijam z daleka i również poszłam w stronę ceramiki i żeliwa.
    Ten makaron ,wierci mi dziurę w brzuchu',wiesz? Wspaniały jest!
    Dobrej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyysznie :) A patelnie ceramiczne tez uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki makaron z chęcią bym skosztowała. Pysznie się zapowiada i aromatycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję, że mogłabym się zakochać w tym szafranowym makaronie z korzennym masłem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Makaron wygląda baaardzo kusząco :) A co do patelni i garnków to podpisuję się obiema rękoma! I żałuję, że kiedyś byłam taka nieświadoma w tej materii :( Ale teraz uważnie kupuję wszystkie naczynia i kuchenne sprzęty. W końcu człowiek uczy się całe życie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. To danie jest rajem dla wszystkich zmysłów. Wygląda, pachnie, smakuje... Ach! Marzy mi się porcja takiej pyszności.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne danie! Cudowne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Karmel-itka,
    masło korzenne uzyskałam przez zrumienienie zwykłego masła z dodatkiem korzennych przypraw.

    Gospodarna narzeczona,
    podzielam Twój zachwyt Emile Henry. Mam nadzieję na małe zakupy przy okazji następnego pobytu we Francji.

    Kaś,
    gdyby nie maszynka do makaronu robiłabym go o wiele rzadziej. To wałkowanie mnie dobijało, a przy pomocy maszynki to sama przyjemność. Spróbuj kupnego makaronu z tym masłem. Jest świetne.

    Maggie,
    gdyby te miedziane garnki nie były tak drogie... Niestety jakość ma swoją cenę. Mimo wszystko wolę mieć mniej, a zdrowe i dobre.

    małgo,
    niezmiernie mi miło.

    Retrose,
    a może uda Ci się zrobić chociaż czasami. Sama znasz ten smak.

    Amber,
    fajne są te żeliwne garnki. Szkoda tylko, że się tak nagrzewają. Własnie sobie oparzyłam dłoń w czasie pieczenia chleba w jednym z nich.

    tu-tusia,
    widzę, że jest nas więcej - miłośniczek ceramicznych patelni.

    Majana,
    rzeczywiście jest niezwykły w smaku. Prosty, a wyśmienity.

    burczymiwbrzuchu,
    bardzo lubię jak moje dania wywołują takie uczucia.

    Edith,
    myślę, że każdy z nas ma za sobą zawiłą drogę w dochodzeniu do różnych prawd. Kuchenne naczynia są tylko jednym z przykładów.

    Zaytoon,
    serdecznie dziękuję. Smakuje rzeczywiście znakomicie.

    Kuchareczka,
    serdecznie dziękuję za przemiłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  15. to musi być fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  16. Lo, ostatnio zrobilam rabarbarowe semiffredo i placuszki cukiniowo- ziemniaczane z przpisow podanych niedawno przez Ciebie - obie potrawy bardzo smakowaly domownikom. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo egzotycznie, bardzo pysznie! :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo aromatyczne danie:) Makaron domowy? Szacuneczek!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ola,
    i takie jest w smaku.

    Zosia,
    bardzo mnie to cieszy. Dziękuję Ci za wiadomość.

    Shy,
    rzeczywiście. Przepis bardzo udany.

    Nemi,
    serdecznie dziekuję. Mam w domu pomocnika, który uwielbia robić domowy makaron. W takiej sytuacji wspólne wałkowanie to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam ten przepis. Gdy mam kiepski nastrój wtedy go sobie zapodaję. Sam zapach korzennego masła "robi lepiej":-) i gdy nie mam czasu na zrobienie makaronu, to ten kupny gotuję z szafranem. Prawie to samo:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wiadomość. Takie wieści są dla mnie bardzo ważne i miłe. Szczególnie, że ten makaron jest dla Ciebie takim poprawiaczem nastroju. Nie mogłoby być lepiej.

      Usuń
  21. A ja marze o domowym makaronie...ale nie mam kitchen aida...czy zwykła maszynka do makaronu spełni swoje zadanie?
    ostatnio robiłam ravioli z ricotta i parmezanem, mąkę miałam 00,ale wałkowałam ciasto ręcznie i mimo że wydawało się cienkie to w procesie gotowania zrobiło się grubsze..jaka byłam rozczarowana.
    ps czytam systematycznie Twojego bloga i podziwiam.Ja tez dużo gotuję i piekę-czasem nawet dość wymyślnie,ale nie mam już czasu by prowadzić bloga i tak jak Ty pięknie to opisywać- często jesteś moją inspiracją-zwłaszcza że gotując dla 3 facetów czasem już brak pomysłow,
    Przesyłam wielkie buziaki z Poznania...chętnie bym się kiedyś spotkała na jakiejś kawce...
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Joanno, ja też przeszłam etap ręcznego wałkowania makaronu i rezultaty były takie jak opisujesz. Do makaronu używam maszynki - ręcznej. Po przewałkowaniu przez najniższą wartość jest idealny. Sprawiłaś mi wielką przyjemność swoimi słowami. Cieszę się bardzo, że tak czujesz. A trzech facetów to wyzwanie. Przed następną wizytą w Poznaniu dam znać na blogu i wtedy odezwij się do mnie. Z przyjemnością wypiję z Tobą kawę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  22. Super. właśnie czytałam ChilliBite i znalazłam wspaniałe odzyskane rogaliki z marcepanem Croissants aux Amandes ..nie mogę się doczekać kiedy je zrobię...i jeszcze te śliwki londyńskie= jesteście dziewczyny boskie. Już czekam na znak i przesyłam uściski.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails