sobota, 29 maja 2010

Krakowskie klimaty i... aromatyczna chałka na śniadanie.


Ostatni weekend spędziłam w Krakowie. Beztroski czas spacerów, odwiedzin w znanych miejscach, chłonięcie atmosfery miasta, karmienie gołębi razem z synkiem i zajadanie się pierogami. Bardzo lubię je jeść, ale nie mam wprawy w ich lepieniu. Wykorzystuję więc każdą możliwość i chodzę tam,  gdzie można zamówić naprawdę dobre. Ostatnie krakowskie odkrycia to restauracje Wesele i Marmolada. Dobre dania i wina, a do tego miła i szybka obsługa. Ale nie o pierogach dzisiaj będzie. Przy każdej wizycie w grodzie Kraka udaję się na krakowski Kazimierz. Obowiązkowy punkt programu to, oprócz spacerów po starych uliczkach, wizyty w kawiarni Antonio i Muzeum Inżynierii Miejskiej. Muzeum jest idealne do odwiedzin z dziećmi, można poznawać zasady fizyki i samemu wykonywać doświadczenia, które pozwolą zrozumieć zasady nią kierujące. Do tego wielka kolekcja starych samochodów i motorów. Wszystko to mieści się w starych, odrestaurowanych budynkach zajezdni tramwajowej. Mimo, że nie była to nasza pierwsza wizyta w tym miejscu, mój syn spędził tam ostatnio pięć godzin. Drugim obowiązkowym miejscem na Kazimierzu jest wspomniana wcześniej włoska kawiarnia. Nowoczesna w wystroju, z pysznymi deserami i miłą swobodną atmosferą. Dobre miejsce na chwilę odpoczynku, dobrą kawę, mały posiłek i smakowity deser.
W czasie każdej podróży odwiedzam księgarnie. Teraz miałam na to całkiem dużo czasu, bo mój syn szalał z bochnem chleba i stadem gołębi. Ja w tym czasie spędzałam czas wśród półek z ksiażkami. Jedną z tych, które kupiłam była książka pt. "Przysmaki żydowskie we wspólczesnej kuchni" autorstwa Estery i Malki Kafka. Mam teraz źródło ciekawych przepisów i zaczynam zgłębiać temat żydowskiej kuchni. Na pierwszy ogień  poszedł przepis na chałkę. Do tego konfitura z polskich, pachnących truskawek i czerwonego pieprzu oraz trochę pysznego masła z mleczarni w Hajnówce (które kupiłam na krakowskim placu (nie targu, ani bazarze). Kompozycja pyszna i beztroska jak sobotni ranek.










Chałka jest dość słodka i niesamowicie pachnąca masłem i cytryną. Ten przepis idealnie nadaje się do pieczenia w formie keksówce, jest doskonałą alternatywą dla śniadaniowej brioszki.

Chałka mouna.
(przepis sefardyjski)

500 g mąki pszennej
130 g masła stopinego
7 g suchych drożdży
45 ml letniej wody
105 ml letniego mleka
2/3 szklanki cukru
4 jajka
szczypta soli
 skórka starta z pomarańczy lub cytryny

Drożdze wymieszać w misce z mlekiem i wodą. Jak się rozpuszczą dodać połowę mąki i cukru, Wymieszać i odsstawić na pół godziny w ciepłe miejsce. Ubić lekko 4 jajka z drugą połową cukru (odłożyć 3 łyżki masy jajecznej do posmarowania chałki przed pieczeniem). Do miski dodać jajka, startą skórkę, sól i resztę mąki. Miksować końcówkami do ciasta drożdżowego (haki). Gdy składniki się połączą,
dolewać masło, cały czas miksując .Ciasto odstawić w przykrytej misce na godzinę. Po tym czasie wyrobić ciasto rękę przez chwilę, żeby je odgazować i przełożyć do formy keksówki wysmarowanej masłem. Ponownie odstawić na godzinę. Posmarować pozostawioną masą jajeczną i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, Piec około 30 minut (po tym czasie sprawdzić patyczkiem, czy jest upieczone w środku). Jeżeli chałka za szybko się rumieni, przykryć ją folią aluminiową  (błyszczącą stoną do góry).
Ja często skracam czas wyrastania ciasta drożdżowego o połowę wstawiając je do piekarnika nagrzanego do 30 stopni.


Antonio Cafe
Pl. Wolnica 13
Kraków

Restauracja Marmolada
ul. Grodzka 40
Kraków

Restauracja Wesele
Rynek Główny 10
Kraków
Muzeum Inżynierii Miejskiej
ul. Świętego Wawrzyńca
Kraków

29 komentarzy:

  1. Pyszna chałka.Piękne śniadanie!
    Zaintrygowała mnie ta konfitura z czerwonym pieprzem...Lubię takie mariaże.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te zdjęcia są tak apetyczne, że chyba zaraz pobiegnę do kuchni i upiekę Twoją chałeczkę.
    Zazdroszczę tak pięknego i pysznego śniadania!

    OdpowiedzUsuń
  3. sympatyczne sniadanko...
    ech, moj ukochany krakow...milo choc sobie popatrzec...jezeli bedziesz miala okazje zawitac podczas festiwalu kultury zydowskiej, to polecam wyklady i warsztaty nt kuchni zydowskiej - bardzo fajne! Mam zamiar pojawic sie na nich znowu w tym roku. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, moje miasto zagościło w Twojej notce :) w Muzeum Inżynierii byłam podczas zeszłorocznej Nocy Muzeów, faktycznie jest co oglądać. W tym roku byłam w Muzeum Lotnictwa, było dużo rodziców z dziećmi, zwłaszcza chłopcami. Widać było, że dzieciakom się bardzo samoloty podobają. Pamiętam, że jeden szedł alejką z rozdziawioną buzią i powtarzał sam do siebie "oooo raaanyyy, ale tu fajowsko!" :D
    Antonio? Nie byłam... właśnie przeglądam ich stronę internetową. Chyba się wybiorę. Wolę bardziej "nastrojowe" klimaty, ale te smakowite desery... ;)

    Chałka. Uwielbiam. Świeża, miękka, z samym masłem.

    Twoja wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Amber,
    uwielbiam to połączenie. Pierwszy raz taką konfiturę jadłam w Prowansji do ciepłych, maślanych croissantów i...zakochałam się w tym mariażu smaków.

    Kornik,
    ono było pyszne i... późne. Błoga sobota z perspektywą wolnej niedzieli. Weekend w domu. Cudowne są wyjazdy, ale cudownie jest też w domu.

    Magdaleno,
    daj mi proszę koniecznie znać kiedy odbędzie się festiwal. Lubię takie imprezy. Kiedyś byliśmy na festiwalu zup w Krakowie. Fajne, inspirujące i ciekawe.

    Aniu,
    dziękuję Ci bardzo. Jak deszcz nie pda od razu jest inne światło.

    Mirabelko,
    to już wiem, które muzeum odwiedzę następnym razem. Ja również wolę staroświeckie, klimatyczne kawiarnie, ale u Antonia jest cudownie. Ostatnio byliśmy w Krakowie w styczniu i każdego dnia tam chodziliśmy. Siedzieliśmy w zimowym odrodzie i po pysznym obiadku następowały błogie chwile przy kawie i deserze. Potem ja czytałam książkę albo gazety, a mój syn rysował albo uczył się włoskiego od właściciela, który przyrządzał mu kubek gęstej, gorącej czekolady. Tak wyglądały wieczory i mróz nie był nam straszny. Dużo miejsce zawdzięcza właścicielowi, jego serdeczności bezpośredniości. A moje ukochane masło z Hajnówki mogę kupić tylko w Hajnówce i...
    w Krakowie.

    Miłego weekendu. Słońca i odpoczynku życzę Wam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prosze:
    http://www.jewishfestival.pl/
    juz od 24 czerwca. Polecam - na stronie powinien byc juz program (jeszcze nie zagladalam).

    OdpowiedzUsuń
  7. jak myślisz czy te chałkę da się wyrobić w maszynie ? od kiedy ja mam piekę drożdżowe ciasta, wcześniej produkowałam wyłącznie "betonowe gluty" dlatego ręczne wyrabianie w moim przypadku nie wchodzi w rachubę ;)
    ech, piękny Kraków w moim prywatnym rankingu znanych mi miast do zamieszkania idzie łeb w łeb z Pragą i Rzymem :)
    bardzo ładne zdjęciowe patchworki porobiłaś
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. jakie pyszności i wspaniałe opowiastki! idealne do popołudniowej herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Magdaleno,
    dziękuję. Już zajrzałam. Stanę na głowie, żeby pojechać.

    Leloop,
    możesz wyrbiać w maszynie. To taki przepis, który zawsze wychodzi. Raz dodawałam masło o temperaturze pokojowej, a raz rozpuszczone. Zdarzyło mi się też nie rozpuścić drożdży. I zawsze wychodzi i pięknie wyrasta.

    Just My,
    witaj i dziękuję Ci bardzo. Sprawdza się też idealnie z kubkiem mleka lub kakao.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pojedz, pojedz. Ja to tam sie placze co roku. Jezeli masz ochote, mozemy sie spotkac, o ile przyjedziesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Magdaleno,
    z przyjemnością się z Tobą spotkam. Postaram się wyskoczyć na weekend. Będę więcej wiedziała w połowie czerwca.

    OdpowiedzUsuń
  12. nasze ścieżki są podobne, dla mnie Mleczarniai Zaułek Niewiernego Tomasza to miejsca, która zawsze odwiedziam w Krakowie
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. marzy mi się ta magia Krakowa. widziałam raz tylko.. przez kilka zaledwie godzin. zbyt mało. to Muzeum.. chciałabym zobaczyc bardzo.
    i domową chałkę też chciałabym. kromeczkę choc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, piękna chałka no i te truskawki ... Moje dzieci jeszcze nie były w Krakowie i mam gorącą nadzieję, że tego lata podczas wakacji w Polsce się uda.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lo, no to sie mozesz skontaktowac wysylac maila przez moj blog. ja w tym czasie bede w kraku.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chalka i zdjecia pierwsza klasa!
    Gdyby jeszcze troche slonca bylo, to moze bym zrobila na sniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chałka jest niesamowita :) wygląda przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Droga Lo! Dziękuję za wspaniałą krakowską wyprawę. Choć tylko czytaną, to jednak opisałaś i sfotografowałaś tak pięknie, że czuję jakbym właśnie wróciła z Krakowa.
    Pozdrawiam i bardzo dziękuję za życzenia!
    Zapraszam na kieliszek Bellini:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie czytac o Krakowie, wydawalo mi sie ze po 9 latach tam spedzonych znam go dobrze, a tu prosze - nie znam zadnego z podanych przez Ciebie miejsc ;-)
    A ta chalka Lo to dzis dla mnie gwozdz do trumny, zydowskiej chalki nigdy sama nie pieklam - no ale za tydzien chociaz sobie odbije Krakow, na caly tydzien jade...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kraków dla mnie magiczny.
    Fajnie go zobaczyć razem z Tobą.
    pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  21. Gwiazdko,
    to są urokliwe miejsca. Fajna jest taka świadomość, że jeszcze ktoś czuje takie same klimaty.

    Asiejo,
    chałką się częstuj, a Kraków odwiedź kiedyś koniecznie. Miasto z magiczną atmosferą.

    Noblevo,
    koniecznie wybierz się tam z dziećmi. Moje były tam nieraz, a ciągle są nienasycone.

    Magdaleno,
    będę pisać.

    Anoushko,
    dziękuję Ci bardzo. U nas szaleje burza i leje deszcz. Wiosna, ach ta wiosna...

    Co_zerka,
    a jak smakuje. Bardzo udany przepis.

    Anno-Mario,
    piję Bellini za Ciebie.

    Basiu,
    mój brat od paru lat mieszka w Krakowie i żonę ma krakowską, a są miejsca o których nie wiedzą, ale sa też takie, które mi polecają, a ja się w nich zakochuję. Tydzień w Krakowie. Piękny czas przed Tobą.

    Moniko,
    to jest niesamowite w tym mieście, że niezależnie ile razy tam się jest, zawsze ma wielki urok i nigdy się nie nudzi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lo jeżeli lubicie takie miejsca jak MIM-znamy oczywiście i bywamy :-)- to wybierzcie się następnym razem do Ogrodu Doświadczeń http://www.ogroddoswiadczen.pl/pl.php.
    W weekendy jest tam b. dużo dzieci ale i tak warto.
    A chałka...jak marzenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cyryllo,
    dziękuję za namiary. Słyszałam już o tym ogrodzie, ale ciągle za mało czasu, a on jest chyba dalej od centrum. W czasie następnej wspólnej wizyty w Krakowie, to będzie punkt pierwszy naszego programu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaka apetyczna chalka! Idealna na sniadanko :) To pierwsze zdjecie spowodowalo, ze zapachnialo mi latem... Rozmarzylam sie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. super zdjecia! na KAzimierzu dla mnie obowiazkowa jest Alchemia i tokaj - najlepiej przed podróżą powrotną do Warszawy. Dawno już nie byłam, ale chyba jeszcze to miejsce jest?

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj jaki piękny ten Kraków. Chciałabym go tak widzieć. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  27. Majko,
    bo mi lato w duszy gra. Myślę o nim coraz częściej.

    Olu,
    dziękuję Ci bardzo. Alchemia jest i ma się dobrze.

    Paulino,
    Kraków to miasto magiczne i niesamowicie urokliwe. Patrzę na nie oczami osoby zakochanej.

    OdpowiedzUsuń
  28. O jaka fajna wycieczka! :) I to zdjęcie pierwsze - zachwycające :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails