niedziela, 31 stycznia 2010

Witaj Warszawo, au revoir Paris.


Wróciłam.
Pełna emocji i pięknych chwil w mojej pamięci. Bogata w nowe doświaczenia, smaki, przeżycia, przepisy i z pełną walizką pyszności. To był wspaniały, pełen wrażeń wyjazd. Pojechałam na jedną wystawę, a byłam na trzech. Pojechałam z listą rzeczy do kupienia, a przywiozłam coś zupełnie innego.
Po kolei.

Na lotnisko brnęłam w mokasynach po śniegu, opatulona w szale, które niewiele pomagały przy temperaturze - 18 stopni, a Paryż przywitał mnie słońcem, ciepłem (+6 stopni) i bratkami kwitnącymi przed hotelem. Już samo ciepło byłoby wystarczającym powodem wyjazdu. Prosto z hotelu do kawiarni, zeby siąść, wypić kawę i cieszyć się widokiem przechodzących ludzi. A potem w drogę, starymi ścieżkami i nowymi drogami. Odwiedzałam ulubione sklepy i odkrywałam nowe. Rozkoszowałam się zapachem w piekarniach i bistrach, w delikatesach zaglądałam z ciekawością Paryżanom do koszyków, w patisserie podziwiałam małe dzieła sztuki cukierniczej i upajałam się smakiem, oglądałam wystawy i przeglądałam książki, smakowałam czekolady i tańczyłam z radości w ogrodach Tuileries.
Wróciłam z wielką i ciężką walizką i trzeba torbami bagażu podręcznego. A w środku....
Teraz będę Was zasypywać opowieściami i przepisami, a za pięć dni... znowu wyruszam.






9 komentarzy:

  1. Ale Tobie zazdroszczę! Paryż to tak sobie myślę takie moje miejsce na ziemi. Chciałabym tam mieszkać. Kocham Paryż!
    Czekam na opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polko,
    Paryż, to miasto, którego nigdy nie mam dość. Niezależnie od pory roku. Ciągle wracam i ciągle nienasycona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Podróżniczko, ale fajny wypad! Oczywiście ja też czekam na opowieści i pozdrawiam po sąsiedzku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne zdjęcia, czekam na więcej!
    Cieszę się, że tak Ci się ten wyjazd udał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Paryżu wiele lat temu i chętnie bym się znów wybrała.
    Teraz bym zupełnie inaczej oglądała to miasto: to byłoby oglądanie ze smakowaniem i wąchaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia, miło u Ciebie!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bylam w Paryzu tylko raz, jakies trzy lata temu podczas sylwestra. Chetnie pojechalabym tam jeszcze raz aby moc troche pozwiedzac i nacieszyc sie tamtejsza atmosfera... :) Czekam na kolejne wpisy :))

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  8. Felluniu,
    witaj sąsiadko. Tak był bardzo udany i bardzo mi potrzebny. Teraz wyczekuję wyjazdu na narty i SŁOŃCA.

    Anno Mario,
    udał się. Miał przebieg całkowicie inny niż ten zaplanowany i to było urocze.

    Cyryllo,
    moja wizyta za każdym razem jest inna i niestety ciągle jestem nienasycona. Paryż trzeba smakować, nie można pędzić z jednego miejsca turystycznego do drugiego, bo i tak nie ma się szans, zeby wszystko zobaczyć. Miesiąca nie starczy, a tylko człowiek się stresuje.

    Elamiko,
    miło Cię powitać i cieszę się z Twoich odwiedzin.

    Majko,
    sylwester w Paryżu to musiały być niesamowite chwile. Chętnie kiedyś bym się wybrała na witanie Nowego Roku w tamtej atmosferze.

    Pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie i ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam i oglądam z prawdziwą przyjemnością :) Zazdroszczę tej wizyty :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails