poniedziałek, 30 listopada 2009

Wyróżnienia i ciasto dla wszystkich...pomarańczowo - migdałowe.



Dostałam trzy wyróżnienia:
Kreatywnie bez końca od Cyrylli cyrylla.blogspot.com/
"niebieskiego oka" od Mirabelki mirabelkowy.blog.pl/



Nie ukrywam, że sprawiliście mi wielką radość i przyjemność. Wasze uzasadnienia są przemiłe. Bardzo dziękuję i zapraszam na ciasto.

Z wielką trudnością (bo tylko 10) chciałabym od siebie wyróżnić  i przekazać znaczki: "niebieskiego oka" i Kreatywnie bez końca dla:

1. Bei www.beawkuchni.com/ za piękne historie i opowieści, za zdjęcia i szwajcarskie ciekawostki.
2. Agnieszki www.kuchnianadatlantykiem.com/  za piękne zdjęcia i ciekawe historie, że potrafi przybliżyć opisywane rzeczy tak, że czuję  jakbym  tam była.
3. Cyrylli cyrylla.blogspot.com/ za to, że z pasją tworzy cuda, które tylko mogę podziwiać i zachwycać się nimi.
4. Liski whiteplate.blogspot.com/ za pasję i nowe pomysły, za zdjęcia, klimat i atmosferę.
5. Mirabelki mirabelkowy.blog.pl/ za różnorodność i za to, że zawsze jak do Niej zaglądam chcę zjeść to co przygotowała.
6. Antoniego kuchnianagazie.blogspot.com/  za to, że czytając Jego blog mam dwa w jednym: smakowitości i ćwiczenia na mięśnie brzucha. Za oryginalność i humor.
7.Tilianary http://kuchniaszczescia.blogspot.com/ za to że niedługo wpadnę w kompleksy patrząc co ona wyczynia w kuchni
8. Ani strawberriesfrompoland.blogspot.com/ za klimat, spostrzeżenia, zdjęcia i smakowitości
9.Felluni www.glutenfreemuffin.com/ za tworzenie arcydzieł kulinarnych, mistrzyni wypieków.
10. Komarki everycakeyoubake.blogspot.com/ za piękne zdjęcia, za to że widać u Niej przyjemność i radość z gotowania, za pyszności, które tworzy.

Teraz jest mi strasznie przykro, bo jest tak wiele osób, które z radością i wielką przyjemnością odwiedzam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Zasady zabawy są takie:

• Opublikuj znaczek na swoim blogu z komentarzem zachęcającym i linkiem do osoby, od której go otrzymałaś/otrzymałeś

• Przekaż go do 10 osób z prośbą o opublikowanie zasad.

• Osoby, które odbiorą znaczek proszone są o zostawienie komentarza.

Kochani mile będziecie widziani w gronie stałych gości - obserwujących blog. Zasadą powyższej premii jest poznanie jak największej liczby blogów, a zostawienie swojej wizytówki jest dla Ciebie reklamą i zachęceniem do odwiedzenia Twojego bloga. Myślę, że każdy z nas marzy o jak największej liczbie gości.






Oto zasady przyznawania wyróżnienia:




1. Wybierz dokładnie 10 blogów robótkowych. Wyślij wiadomość mailowo blogowiczkom/ blogowiczom z informacją i znaczkiem o swoim wyborze lub zostaw komentarz na ich stronie.

2. Na swoim blogu opublikuj notatkę Umieść w niej znaczek wraz z linkiem do strony osoby, która przekazała Ci wyróżnienie, zasady zabawy oraz linki do wybranych blogów (opis z uzasadnieniem wyboru mile widziany).

3. Przekazując ” znaczkowe ” wyróżnienie zyskujesz promocję własnej strony i pomagasz odkrywać nowe blogi!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz zapraszam wszystkich na ciasto pomarańczowo migdałowe z dodatkiem kokosów i polane delikatnym syropem pomarańczowym. BEZGLUTENOWE. To jest takie ciasto, które następnego dnia też jest pyszne i tylko zyskuje na smaku. Do tego proste w przygotowaniu.

Ciasto pomarańczowo migdałowe.
(Orange and almond syrup cake)
185 g masła
1 łyżka skórki startej z pomarańczy
1 1/4 szklanki (275 g) drobnego cukru
6 jajek
3 szklanki (360 g) mielonych migdałów
3/4 szklanki (60 g) wiórków kokosowych
3/4 szklanki (150 g) mąki ryżowej *
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Syrop
80 ml soku z pomarańczy ( nie z kartonu)
skórka z tarta z jednej pomarańczy
1/3 szklanki (75 g) drobnego cukru
1/3 szklnki (80 ml) wody

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C i nasmarować formę masłem (użyłam 21 cm formy do babki). Mikserem ubić masło z cukrem. Cały czas miksując dodawać do masy po jednym jajku. Dodać migdały, wiórki kokosowe, skórkę z pomarańczy, mąkę i proszek do pieczenia. Miksować do połączenia się składników. Wylać ciasto do formy i piec 1 godzinę (forma babka), pod koniec pieczenia można przykryć ciasto folią aluminiową. Po upieczeniu, zostawić ciasto w formie na 5 minut. Po tym czasie ciasto wyjąć, ponakłuwać widelcem i polać syropem.
Syrop: do garnuszka włożyć wszystkie składniki syropu, zagotować. Zmniejszyć płomień i gotować 10 minut.                                                               




Smacznego
Przepis pochodzi z Dried fruit & nuts AWW

piątek, 27 listopada 2009

Magiczny świat czekolady. Mousse au chocolat.

Wiem, że takich miejsc na świecie jest bardzo dużo i zawsze w czasie podróży uwielbiam je odwiedzać. Teraz mam je na wyciągnięcie ręki, kiedy chcę, bez wsiadania do samolotu.
Sklep z czekoladą.
Le chocolat.
Piękna nazwa (ach ta moja słabość do języka francuskiego) i piękny sklep.
A w środku wszystko o czym może zamarzyć miłośnik czekolady.  Tabliczki ręcznie robionej czekolady, pralinki, trufle,kuwertury, prażone ziarno kakao, gorzkie kakao, czekolada z określonych plantacji kakaowca, czekolady nadziewane, z dodatkami (lawenda, płatki jaśminu, mak z miodem i propolisem, bzem, różą, solą morską, imbirem, miętą, muszkatem, anyżem...mogę jeszcze tak długo wymieniać).
Do tego kompetentna sprzedawczyni, która doradzi i opowie o każdym produkcie.

Na zakończenie zakupów, co samo z siebie było wielką przyjemnością, dostałam od sprzedawczyni kubeczek musu czekoladowego z gorzkiej, szwajcarskiej czekolady. Nie straszny był mi już deszcz na zewnątrz. Wiecie jakie to cudowne uczucie iść ulicą w siąpiącym deszczu, uliczne latarnie zapalają się, ludzie pędzą, samochody stoją w korkach, a ja idę, idę ...i rozkoszuję się smakiem czekolady.
Sklep mieści się w Warszawie na ulicy Żurawiej 26, można też robić zakupy przez internet http://www.lechocolat.pl/
Jedyny minus zakupów w internecie  to brak tego cudownego zapachu czekolady, który czuć po przekroczeniu progu w sklepie.



Po takiej wizycie musiałam zrobić w domu coś czekoladowego.
Mus czekoladowy (mousse au chocolat) wg Pierre Herme.

180 g gorzkiej czekolady (użyłam 70 % Guanaja Valrhony)
20 ml pełnotłustego mleka
100 ml śmietanki kremówki
20 g masła
3 duże jajka
Dodatki: prażone ziarno kakao, gorzkie kakao w proszku (użyłam 100 % Valrhony)*

Czekoladę drobno posiekać i włożyć do miseczki. Mleko i śmietankę zagotować razem. Zalać czekoladę gorącym płynem, cały czas mieszając trzepaczką, aby masa się połączyła i schłodziła (do ok. 40 stopni C). Dodać masło i ponownie mieszać do połączenia składników.
Żółtka oddzielić od białek. Do ubitej piany dodać żółtka i delikatnie wymieszać trzepaczką. Do masy czekoladowej dodać ok. 1/5 masy jajecznej i delikatnie wymieszać trzepaczką. Dodać resztę masy jajecznej i delikatnie wymieszać. Mus przełożyć do małych naczynek, w których bedzie podawany lub pozostawić w dużym naczyniu i schłodzić w lodówce przez 2 godziny. Przed podaniem posypać gorzkim kakao i udekorować prażonymi ziarnami kakao.



* do musu można dodać alkohol (armagnac, brandy, creme de cassis...), ja nie dodałam niczego, chciałam rozkoszować się smakiem doskonałej czekolady.
Pisząc to zajadam ręcznie robioną gorzką czekoladę z kandyzowanymi płatkami bzu (Bachhalm) i jest mi ...cudownie.

środa, 25 listopada 2009

Ciasto daktylowo - orzechowe i ...Dalida.


Zauważyłam, że z wiekiem robię się sentymentalna. Z przyjemnością słucham muzyki, która była obecna w młodości moich rodziców. Dzisiaj dostałam płytę, której bardzo długo szukałam i jeszcze dłużej na nią czekałam.
Dalida.
Nie wiem, czy to wspomnienia z szczęśliwego dzieciństwa, kiedy ta muzyka była w tle, czy moja miłość do francuskiej piosenki i języka, czy ...
Nieważne.
Jestem szczęśliwa.
Mam bliskich wokół i słucham z rozrzewnieniem piosenek, które gdzieś tam głęboko we mnie tkwią.
Słucham "Il venait d' avoir 18 ans" i "Paroles, paroles" i piekę ciasto.
Jestem sentymentalna.
Trudno, ale jestem z tym szczęśliwa.

Ciasto daktylowo - orzechowe z herbatą earl grey.
(Tea infused fruit loaf)

1 łyżka dobrej herbaty earl grey lub 2 torebki
1 1/4 szklanki gorącej wody
250 g suszonych owoców (daktyli, rodzynek, gruszek - dowolne proporcje)
100 g orzechów włoskich grubo posiekanych
250 g mąki z proszkiem do pieczenia (self-raising) (można użyć zwykłej mąki i 1 łyżeczki proszku do pieczenia)
150 g jasnego brązowego cukru (użyłam muscovado)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatałowej
1 jajko lekko ubite
Do miseczki wlać wrzątek i włożyć torebki herbaty lub sypką herbatę w zaparzaczu. Pozostawić do zaparzenia na 5 minut. Wyjąć herbatę i włożyć suszone owoce na 2 godziny lub lepiej na całą noc. Po tym czasie włączyć piekarnik i nastawić na temperaturę 180 stopni C (z termoobiegiem 160 stopni). Wysmarować masłem prostokatną foremkę keksówkę. Wymieszać razem mąkę, cynamon, gałkę muszkatałową, cukier i orzechy. Dodać jajko i namoczone owoce razem z płynem (herbatą). Wymieszać wszystko za pomocą łyżki. Wlać ciasto do formy i piec 45 - 50 minut. Wystudzić.
Swietnie smakuje.
Smacznego.
Przepis pochodzi z Joy of baking.


Kiedy bezsenność dopada w sobotnio-niedzielną noc i Liska piecze drożdżowe ciasto na śniadanie, a ja chodzę i patrzę na miasto we mgle, to moje miasto wygląda tak:








wtorek, 24 listopada 2009

Cottage pies. Wersja dla Pani Tyciej Myszki.



Jedną z ulubionych książek z dzieciństwa dla moich dzieci są Powiastki Batrix Potter. Dzieci coraz starsze, a powiastki ciągle są obecne. Ilustracje autorki są tak rozkoszne i rozczulające, że nieważne ile ma się lat, ciągle zachwycają. To dla mnie kwintesencja ilustracji dla dzieci.
Ulubionym bohaterem mojego syna jest królik Piotruś (teraz ma swojego, własnego królika, który nazywa się oczywiście Piotruś), córki Tomek Kociak.
Pamiętam, jak wiele lat temu czytając pierwszy raz te bajki mojej córce, pominęłam przestrogę Pani Królikowej w stosunku do swoich dzieci, że ojca królików pan McGregor przerobił na pasztet.

Dzisiaj na obiad zaprosiliśmy Panią Tycią Myszkę. Wszyscy inni, którzy nie spodziewają się gości w tych rozmiarach mogą przyrządzić danie w ciut większych formach, a nawet w jednej dużej.


Cottage pies.

Ciasto:
1,5 szklanki (225 g)mąki pszennej
125 g msła pokrojonego na kawałki
1 żółtko

1/8 szklanki (30 ml) zimnej wody
1/8 łyżeczki soli

Nadzienie:
3 średnie (600 g) ziemniaki, obrane i przekrojone na cztery części
1 łyżka oliwy
1 średnia (150 g) cebula
3 ząbki czosnku, zgniecione
250 g mielonej wołowiny
1 szklanka (250 ml) przecieru pomidorowego
1/3 szklanki (80 ml) wytrawnego, czerwonego wina
2 łyżki sosu worcestershire
1 łyżka listków świeżego tymianku
1/4 szklanki (30 g) mrożonego groszku
2 łyżki drobno posiekanej natki
1/4 szklanki (60 ml) kwaśnej śmietany
1 żółtko
2 łyżki masła
1/2 łyżeczki cukru
sól
pieprz

Przygotować ciasto: zmiksować masło z mąką i solą, aż do powstania kruszonki. Dodać po trochu wodę i rozbełtane żółtko. Zmiksować do połączenia składników. Z ciasta uformować kulę i schłodzić w lodówce przez godzinę. Ciastem wylepić foremki do tartaletek lub jedną do tarty. Wyłożyć papierem do pieczenia i wsypać suchą fasolkę. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C przez 10 min. Wyjąć papier i fasolkę i piec kolejne 10 min lub do uzyskania przez ciasto złocistobrązowego koloru.
Na patelni na oliwie podsmażyć drobno posiekaną cebulę i czosnek. Dodać mięso i smażyć do czasu kiedy mięso straci wygląd surowego. Dodać wino, przecier pomidorowy, tymianek i gotować przez 15 minut, aż większość płynu wyparuje. Dodać groszek i doprawić do smaku solą i pieprzem.
Ugotować ziemniaki do miękkości, przecisnąć gorące przez praskę, dodać masło i rozbełtane ze śmietaką żółtko oraz sól i cukier. Wymieszać. Za pomocą rękawa cukierniczego lub łyżki wyłożyć puree ziemniaczane  na  mięso. Wstawić do piekarnika nastawionego na funkcję grill i zapiekać przez 5 minut. Podawać gorące.



Przepis pochodzi z książki Tarts sweet & savoury AWW.

poniedziałek, 23 listopada 2009

Świąteczne myśli i pierniczki norymberskie.


Jest listopad, do świąt ponad miesiąc. W sklepie trwa już szaleństwo z dekoracjami i prezentami (w jednym puszczali nawet kolędy). Nie chcę się temu jeszcze poddawać. Dla mnie takim dniem, kiedy puszczają wszelkie hamulce jest 1 grudnia. Dzieci otwierają pierwsze okienko w swoich kalendarzach adwentowych i zaczynają jak co roku czytać "Opowieść wigilijną" Dickensa, a ja wieszam wieniec na drzwiach. Czerwony koc na kanapie zaprasza, żeby się nim przykryć i poczytać przy kubku cynamonowej herbaty. Diana Krall gdzieś w tle wprowadza nastrój.
Teraz tylko moje myśli ulatują w stronę świąt. Pojawiają się pytania: jakie w tym roku zrobić kartki świąteczne, jakie kolory będzie miał nakryty stół i choinka, jakie prezenty kupić i zrobić, jak je zapakować, jakie nowe potrawy przygotować. Przede mną świąteczne spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi, wspólne pieczenie pieniczków przez syna z kolegami z klasy (to niesamowite jak chłopcy lubią gotować i piec).
Czasu jeszcze trochę, a ja zaczynam robić sobie w głowie plany. Czasami z dużym wyprzedzeniem, jak w roku w którym wymyśliłam, że kartki świąteczne i woreczki na prezenty będą haftowane (nie myślcie, że w jeden wzór). Kartek świątecznych co roku wysyłam około 100, a prezentów pakuję około 30, więc haftować zaczęłam we...wrześniu. Ile było radości i zabawy, szczególnie, że musiałam ...nauczyć się haftować, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam.

A dzisiaj upiekę pierniczki norymberskie , żeby moim kłębiącym sie po głowie świątecznym myślom i pomysłom zapachniało.
Pierniczki przypominają w smaku korzenno - pomarańczowe makaroniki. Są pyszne, chrupkie na wierzchu, a ciągnące i wilgotne w śodku.

Pierniczki norymberskie.

250 g zmielonych migdałów
180 g cukru pudru
3 białka
4 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżeczka mielonego cynamonu
szczypta mielonych goździków
szczypta mielonej gałki muszkatałowej

Lukier
25 g cukru pudru
kilka kropli likieru grand marnier
kilka kropli soku z cytryny

Białka ubić na sztywną pianę z cukrem pudrem. Dodać przyprawy korzenne, migdały i kandyzowane skórki. Delikatnie wymieszać trzepaczką. Nakładać na blachę do pieczenia wyłożoną papierem małe porcje zachowując odstepy. Wstawić na 1- 2 godziny do piekarnika nagrzanego do 30 - 40 stopni C. Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 140 stopni z termoobiegiem lub 160 bez i piec 25 - 30 min. Wystudzone delikanie polukrować. Lukier wykonać ucierając w kubku składniki . Lukier stosować oszczędnie, albo wcale nie lukrować.






niedziela, 22 listopada 2009

Korzennie. Ciasto żurawinowe z migdałami.

Uwielbiam smak tego ciasta i wygląd. Jest takie jesienno - zimowe i świąteczne. W cieście cudownie łączy się aromat korzeni, kwaskowość świeżych żurawin i słodycz kandyzowanych z chrupkością migdałów.

Korzenne ciasto żurawinowe z migdałami.
(Spiced cranberry bundt cake)

2 szklanki (210 g) mąki pszennej
3/4 szklanki (80 g) mielonych migdałów
2 1/2 łyzeczki przyprawy pięć smaków*
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1 szklanka (225 g) miękkiego masła
1 szklanka (200 g) cukru
1 szklanka (180 g) jasnego brązowego cukru
3 duże jajka
1 1/2 naturalnego ekstraktu z wanilii
1 szklanka (220 g) jogurtu greckiego
1 szklanka (120 g) grubo posiekanych uprażonych migdałów
1 szklanka (120 g) świeżych lub mrożonych żurawin
1/2 szklanki (70 g) suszonych, kandyzowanych żurawin

Lukier:
1/3 szklanki cukru pudru
4 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy

Okrągłą formę z otworem w środku wysmarować masłem i wyypać lekko mąką. Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. W misce wymieszać osiem pierwszych składników (sypkie). W drugiej misce zmiksowć masło, dodać obydwa rodzaje cukru i miksować 3 minuty. Dodawać po 1 jajku cały czas miksując. Dodać wanilię, jogurt. Zmiksować. Dodać suche składniki i  miksować do połącznia. Dodać migdały i obydwa rodzaje żurawin. Przełożyć do formy i wstawić do pieca na środkowy poziom. piec 1 godzinę i 10 minut. Wyjąć z pieca i pozostawić do ostygnięcia na 10 minut. Wyłożyć na talerz, wystudzić całkowicie i polukrować
Lukier: wymieszać łyżką sok pomarańczowy z cukrem pudrem do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. W razie czego dodać więcej soku. Ciasto można przygotować 2-3 dni wcześniej.
Smacznego.


* Przyprawa pięć smaków (five-spice) to mieszanka przypraw zawierająca pieprz seczuański, cynamon, anyż, goździki i koper włoski. Przyprawę można kupić w sklepach orientalnych i sklepach typu: Bomi, Alma, Piotr i Paweł. Ciasto bez tej przyprawy jest równie pyszne.

Przepis pochodzi z magazynu Bon Appetit.

Przepis bierze udział w akcji Korzenny tydzień.



piątek, 20 listopada 2009

Kouign Amann i wspomnienia z Bretanii.

 
Działo się to 2 lata temu.
Mieliśmy jechać całą rodzina na wakacje do Francji i pokazać dzieciom Bretanię i Normandię - piękne regiony w pólnocno zachodniej części  kraju. Byliśmy tam wcześniej we dwoje i zauroczeni tą częścią Francji, chcieliśmy pokazać ją dzieciom. Niestety tuż przed wyjazdem okazało się, że sprawy zawodowe nie pozwalają mojemu mężowi wyjechać w czasie wakacji. Mogłam jechać z dziećmi sama lub trzeba było odłożyć tę podróż na dłużej. Skończyło się na trzech biletach do Paryża i trzech walizkach. Po paru dniach w stolicy ruszyliśmy zielonym peugeotem na północ. Podróż cudowna, chociaż w niepełnym składzie. Najważniejsza była mapa, gps i nasz ubogi język francuski. Wyjechałam jako kierowca jeżdżący tylko po mieście i tylko własnym samochodem, a wróciłam jako kierowca, któremu niestraszne parkowanie w ciasnych średniowiecznych uliczkach, jazda autostradą, gdy wszyscy Francuzi wyjeżdżają na wakacje i z umiejetnością przekonania policjanta po francusku, że na ten mandat nie zasługuję.
 
W czasie drogi powrotnej do Paryża czułam się na tyle swobodnie (w końcu przejechałam samodzielnie blisko 2000 km przez kilka dni), że zdecydowałam, iż nie będziemy jeść w barze przy autostradzie. Dobre jedzenie jest bardzo ważne i będziemy rozkoszować się bretońskim jedzeniem w pięknej okolicy. Po zjechaniu przypadkowym zjazdem z autostrady i przejechaniu dwudziestu kilometrów trafiliśmy do Vitre. Mieliśmy tam wszystko, czego może potrzebować trzech głodnych podróżników smakoszy. Urocze średniowieczne miasteczko, wybór naleśników (crepes i galettes), cydr, jeszcze ciepłe ciasto kouign amann i na deser ...ślub. Taki francuski, z wielka pompą, kobietami w kapeluszach, mężczyznami w surdutach, dziećmi w pięknych ubrankach. Złożyliśmy życzenia i szczęśliwi i pełni wrażeń ruszyliśmy w dalszą drogę.
 
A ciasto. Pierwszy raz upiekłam je z 10 lat temu, wtedy jeszcze nie znałam jego historii, wiedziałam tylko, że pochodzi z Bretanii i jest przepyszne, słodkie, maślane, karmelowe i jeszcze wiele razy je zrobię. W Bretanii chciałam spróbować oryginału i porównać je z tym przeze mnie pieczonym. Zjedliśmy je w kilkunastu cukierniach, niektóre z nich wytwarzały tylko kouign aman i mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem :  moje jest prawdziwie bretońskie.
Po bretońsku "kouign" oznacza ciasto, a "amann" masło. Pierwsze miało być dziełem pewnej piekarki z miasta Douarnez na początku XIX wieku, która według legendy miała zapomnieć o dodaniu masła do ciasta i nie chcąc zmarnować składników stworzyła nowe ciasto.
Najlepiej do ciasta użyć francuskiego słonego masła (do kupienia w supermarketach). Nie można w tym cieście oszczędzać  na jakości masła, bo jest to podstawa tego wypieku. Spróbujcie je upiec. Warte jest tych kalorii. Jedząc usłyszycie szum oceanu i śpiewy mnichów z Mont Saint Michel.
 
 
 
 
 


Kouign Amann
270 g mąki
10 g stopionego masła
250 g cukru
1 łyżka suszonych drożdży (12 g)
250 g solonego masła w temperaturze pokojowej (można ew. użyć zwykłego masła z 1 łyżką soli morskiej - fleur de sel)

 Wymieszać mąkę i drożdże (jeżeli dodajemy sól zamiast solonego masła, to właśnie teraz trzeba ją dodać), stopione masło i 150 ml ciepłej wody. Wyrobić do czasu otrzymania elastycznego ciasta (wystarczy przez chwile wyrabiać rękami).
 Wstawić do lodówki na 20 minut.
 Wyjąć z lodówki i zostawić do wyrastania przez 30 minut w temperaturze pokojowej.
 W miseczce zmieszać 220 g masła z 220 g cukru.
Rozciągnąć ciasto przy pomocy dłoni na prostokąt o wymiarach 40 cm na 20 cm.
 Ciasto położyć na lekko oprószonym mąką blacie (robię to na silikonowej stolnicy)
7. Przy pomocy łyżki rozsmarować na cieście masę z masła i cukru.
 Ciasto złożyć na 3 części (prawą część składamy na część środkową, a na to lewą).
 Ponownie lekko rozciągnąć ciasto przy pomocy dłoni na prostokąt i powtórzyć składanie.
 Przykryte folią ciasto włożyć na 1 godzinę do lodówki.
 Wyjąć ciasto z lodówki i dwukrotnie powtórzyć czynność składania na trzy części (jeżeli ciasto lekko się rozrywa i wychodzi masło, to nic nie szkodzi. Można też rozciąganie ciasta wykonać przy pomocy wałka).
 Metalową tortownicę o średnicy 20 cm wysmarować pozostałym masłem i obsypać resztą cukru.
 Ciasto przełożyć do tortownicy i lekko ugniatając dopasować do jej kształtu.
 Pozostawić ciasto do wyrastania na 1.5 godziny w temperaturze pokojowej.
Wstawić ciasto do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 40 minut.
Podawać od razu po upieczeniu.
Ciasto najlepiej smakuje jeszcze ciepłe.

środa, 18 listopada 2009

Limonkowo - bananowo. Ciasto.


Błyskawiczne ciasto jak leży nam w kuchni zbrązowiały banan. Jeszcze parę prostych składników, miska, łyżka i po chwili będzie pięknie pachnieć w całym domu. Nie trzeba nawet miksera uruchmiać.

Ciasto bananowo limonkowe
Banana & lime cake

300 g mąki
1 łyżeczka soli
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
175 g jasnego brązowego cukru
1 łyżeczka startej skórki z limonki
1 jajko lekko ubite
1 banan rozgnieciony widelcem
1 łyżka soku z limonki
150 ml jogurtu naturalnego
115 g rodzynek sułtanek
Lukier:
125 g cukru pudru
1 - 2 łyżeczki soku z limonki
1/2 łyżeczki drobno startej skórki z limonki

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Posmarować masłem formę kwadratową o boku 18 cm.
W misce wymieszać łyżką mąkę, sól, proszek do pieczenia, brązowy cukier i skórkę z limonki. Dodać jajko, banana, sok limonkowy, jogurt i rodzynki. Wymieszać dokładnie przy pomocy łyzki. Ciasto wylać do formy i piec 45 minut. Ostudzić w formie przez 10 minut, polukrować i posypać z wierzchu skórką z limonki.
Gotowe.
Lukier: wymieszać łyżką w kubku sok z limonki z cukrem pudrem.


Przepis pochodzi z książki Easy baking M&S.

wtorek, 17 listopada 2009

Krem z kalafiora z grzankami z razowca i z pestkami dyni.



Dzisiaj dowiedziałam się, że najzimniejsze miejsce we wszechświecie znajduje się w akceleratorze w Cern (Europejska Organizacji Badań Jądrowych)  w Szwajcarii  - (minus) 271 stopni C. Do rozgrzania się po tej wiadomości potrzebuję dobrej zupy. Pełnej jesiennych smaków i szybkiej w przygotowaniu.

Zupa krem z kalafiora z grzankami z chleba razowego i z pestkami dyni.

1 łyżka masła
2 łyżki oliwy
2 pory pokrojone w plasterki
2 liście laurowe
1 duży kalafior podzielony na cząstki (można użyć mrożonego)
1 litr bulionu
sól
świeżo zmielony pieprz
szczypta gałki muszkatałowej
100 ml słodkiej śmietanki
2-3 kromki chleba razowego
3 łyżki pestek dyni
ser pleśniowy, oliwa truflowa (opcjonalnie, jako dodatki)

Na maśle i 2 łyżkach oliwy udusić do miękkości pora, dodać liście laurowe, sól, kalafiora i bulion. Gotować do miękkości kalafiora, ok. 20 minut. Zupę zmiksować, dodać pieprz, gałkę i śmietankę. Wymieszać. Na talerzu posypąć zupę pieczonymi grzankami z pestkami dyni. Świetnie smakuje dodatkowo posypana serem pleśniowym lub z oliwą truflową.
Grzanki: Pokrić kromki chleba w kostkę i rozsypać na blasze do pieczenia. Dodać pestki dyni. Wszystko skropić oliwą i piec 6-8 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C.
Ja zrobiłam grzanki z chleba żytniego z melasą i czarnuszką z przepisu Liski (przepis znajduje się tutaj). Wyszło świetne połączenie smakowe.
Przepis na zupę pochodzi z książki Veggie! P. Cuthbert i L. Wilson

Sałatka z pieczonych buraków i grapefruita z pistacjami.


Uwielbiam pieczone buraki. Właśnie pieczone, a niegotowane. Dzięki pieczeniu maja taki intensywny, skoncentrowany smk. Odkąd mam rzymski garnek przyrządzam je jeszcze częściej. Zawsze mam w lodówce kilka, które tylko czekają na chwilę, gdy wrócę głodna do domu i przyrządzę z nich w 5 minut coś pysznego.
Buraki świetnie komponują się z:
- oliwą, olejem orzechowym, olejem z pestek z dyni
- octem balsamicznym, octem z czerwonego wina, octem malinowym, figowym, wiśniowym,  śliwkowym,  estragonowym,  sokiem z cytryny
- serem pleśniowym, białym serem (twaróg), oscypkiem
- żurawiną, orzechami, rodzynkami
- cebulą, czosnkiem, szalotką
- dynią, śliwkami, fasolką szparagową, cytrusami, jabłkami, sałatą, radicchio
Można szaleć.

Sałatka z pieczonych buraków i grapefruita z dodatkiem pistacji

6 małych buraków upieczonych*
1 różowy grapefruit
1/3 sałaty rzymskiej lub innej
2 łyżki wyłuskanych orzeszków pistacjowych (mogą być solone)

sos
1 obrana i drobno pokrojona szalotka
1 łyżeczka soli
1 ząbek czosnku zmiażdżony
1 łyżeczka musztardy z Dijon
1 łyżka czerwonego octu winnego
5 łyżek oliwy z oliwek
świeżo zmielony pieprz

Obrane buraki pokroić na ćwiartki. Grapefruita obrać i podzielić na cząstkii usuwając błony. W moździerzu rozetrzeć szalotkę z solą i czosnkiem. Dodać musztardę, ocet i pieprz. Na koniec ciągle ucierając dodać oliwę. Sos można też zrobić bez użycia moździerza mieszając w miseczce drobno posiekaną szalotkę, wyciśnięty czosnek, musztardę, ocet, sól i pieprz. Ciągle mieszając dodawać oliwę. Sos zrobi się gęsty, kremowy. Na sałacie położyć buraki, na nie grapefruita, polać wszystko sosem i posypać pistacjami.

 
Smacznego.
 
*Buraki można piec w garnku rzymskim albo na blasze albo w naczyniu żaroodpornym albo zawinięte w folię żaroodporną. Piekę w temperaturze 180 - 200 stopni C.
Przepis pochodzi z książki Veggie! P. Cuthbert i L. Wilson.


II Bar sałatkowy zaproszenie

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails