poniedziałek, 10 maja 2021

Sandkaka - pyszne, proste i szybkie szwedzkie ciasto maślane (bezglutenowe)

Uwielbiam szwedzkie wypieki. Z pozoru są takie zwykłe, niewzbudzające wielkich doznań smakowych. Ale tylko z pozoru. To takie słodkości, które dają poczucie błogości i przyjemności. A dodatkowo prawie zawsze są bardzo proste i szybkie do wykonania.

Kiedy w ostatnią niedzielę wybieraliśmy się na piknik, niedługo przed wyjazdem zdałam sobie sprawę, że nie mam niczego słodkiego na deser do kawy. Pomyślałam o zrobieniu jakichś szybkich ciasteczek, ale wtedy przypomniałam sobie o przepisie na szwedzkie ciasto sandkaka, które planowałam upiec już od długiego czasu.

 Pierwszy raz jadłam je w Szwecji wiele lat temu. W czasie, któregoś z pobytów w Göteborgu (uwielbiam to miasto) zatrzymałam się w hoteliku bed & breakfast. Mój ulubiony hotel miał zajęte wszystkie pokoje, więc musiałam znaleźć coś innego. Wybrałam b&b, bo urzekł mnie drewniany dom, z ogrodem pełnym jabłoni, który zamieniono na hotelik. A także entuzjastyczne opinie o śniadaniach tam serwowanych. 

Śniadanie rzeczywiście było pyszne. Z razowymi chlebami, ulubionym szwedzkim serem Västerbotten, konfiturami z moroszki, jagód, truskawek z dodatkiem kwiatów bzu i masą śledzi przyrządzonych na wiele sposobów. Do tego dużo kawy i wybór domowych ciast. Wtedy pierwszy raz jadłam ciasto sandkaka. Pozornie zwykłe, a przepyszne w smaku. To ciasto to trochę takie ciasto piaskowe, ale zdecydowanie cięższe i bardzo maślane. Potem jadłam je jeszcze kilka razy. Raz lepsze, raz gorsze. Tajemnicą dobrych wypieków oprócz jakości składników, jest przepis. Odpowiednie proporcje potrafią zmienić wypiek diametralnie. 

Dzisiaj mam dla Was przepis na proste i szybkie ciasto, ale receptura jest  dopracowana, więc upieczecie PYSZNE proste i szybkie ciasto. Chrupiąca skórka na nim jest tak dobra, że kolejny raz upiekę to ciasto w większej formie, żeby otrzymać jej więcej.

Ciasto jest bezglutenowe, co myślę ucieszy wielu z Was.

Jak ja tęsknię za kolejną podróżą do Szwecji.





Sandkaka

175 g mąki ziemniaczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

225 g miękkiego masła

210 g drobnego cukru

1 łyżka naturalnego ekstraktu z wanilii lub 1 cukier z prawdziwą wanilią

1/4 łyżeczki soli

3 duże jajka

45 g płatków migdałowych


Rozgrzać piekarnik do 175 stopni C.

Wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 21 cm lub prostokątną formę o podobnej objętości.

Przesiać do miski mąkę z proszkiem do pieczenia.

W misce miksera ubić na gładką i puszystą masę masło. Dodać cukier, wanilię i sól. Miksować całość przez około 2 minuty. W razie konieczności zbierać masę ze ścianek miski szpatułką. Cały czas miksując dodawać po jednym jajku. Kiedy jajko połączy się z masą maślaną, można dodać kolejne. Kiedy jajka połączą się z masłem, zmniejszyć obroty na niskie i dodać w trzech porcjach mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Zmiksować do połączenia. Ciasto wyłożyć do formy, wyrównać powierzchnię szpatułką. Wierzch posypać płatkami migdałowymi.

Ciasto wstawić do piekarnika i piec 40 - 45 minut do zezłocenia wierzchu.







wtorek, 4 maja 2021

Zawijaniec brioszkowy z nadzieniem ziołowym i serem brie. Idealny na piknik.



Pewnego sobotniego poranka nie chciało mi się iść rano do piekarni po chleb do śniadania. Postanowiłam coś upiec sama. Miałam dużo masła, więc narodził się pomysł na brioszkę, ale taką na wytrawnie. Przejrzałam półki lodówki i spiżarki i  wzięłam się do pracy. Chciałam zrobić coś bardzo szybko, żeby wrócić do łóżka na wspólną kawę i oglądanie kolejnego odcinka serialu "The suits", żeby przekonać się czy Mike nadal będzie zachowywać się tak głupio ;-)

Kiedy ciasto rosło, przekonałam się, że Mike nic się nie zmienił ;-)

To co wymyśliłam i upiekłam okazało się tak dobre, że piekę tego brioszkowego zawijańca co kilka dni i ciągle nie chce się nam znudzić.

Delikatne, puszyste, maślane i miękkie ciasto brioszkowe w swoim wnętrzu skrywa bogate i bardzo aromatyczne nadzienie. Dużo ziół, czosnek, ser brie podkręcony miodem i suszone pomidory. Czasami ser brie zamieniam na camembert i to jest jedyna zmiana, bo dla mnie ten przepis nie potrzebuje już żadnych modyfikacji.

 Przygotowując tego zawijańca na szybko ciasto zwijam w zwykłą roladę. Kiedy mam więcej czasu, roladę przecinam na pół i splatam ze sobą dwie części. Nawet jak ciasto po uformowaniu trochę cię rozłazi, to dzięki papierowi i formie zostanie okiełznane i upiecze się równo. Wszystko zobaczycie na poniższych zdjęciach.

Ta brioszka świetnie sprawdzi się na lunch, kolację, spotkanie ze znajomymi i na piknik.

Łatwo ją spakować i zabrać ze sobą.

Zawijańca można podawać na ciepło lub po wystudzeniu.

Można go ponownie podgrzać w rozgrzanym piekarniku przykrywając wierzch kawałkiem folii aluminiowej.

Świetnie smakuje z miską sałaty lub porcją małych pomidorków pieczonych w niskiej temperaturze.



Brioszka z nadzieniem ziołowym i serem brie

ciasto 

320 g mąki pszennej (typu 550)

125 ml mleka

1 1/2 łyżeczki suszonych drożdży (lub 14 g świeżych)

2 łyżki (24 g) cukru

2 jajka

1/2 łyżki soli

60 g miękkiego masła


nadzienie

200 g sera brie (lub camembert lub innego miękkiego z białą pleśnią)

1 pęczek natki (posiekanej)

1/2 łyżeczki świeżego rozmarynu (posiekanego)

2-3 duże ząbki czosnku (drobno posiekanych)

2 łyżki oliwy

2 łyżki płynnego miodu

6 połówek suszonych pomidorów (posiekanych na 1 cm kawałki)


1 jajko


Mąkę wsypać do miski miksera. Zrobić w niej dołek łyżką, do którego wsypać suszone drożdże lub pokruszyć świeże. Zalać je letnim mlekiem i posypać cukrem.

Odstawić na 10 minut.

Po tym czasie dodać jajka, sól i masło. 

Miksować (końcówki haki) na średnich obrotach, aż wszystkie składniki połączą się. Następnie zwiększyć obroty do szybkich i miksować ciasto 5-7 minut.

Zgarnąć szpatułką ciasto z boków miski. Przykryć miskę folią lub ściereczką. Ja najchętniej używam do tego czepków foliowych na głowę, które mam z hoteli - sprawdzają się znakomicie.

Miskę z ciastem odstawić na 1 godzinę, żeby ciasto urosło (podwoiło swoją objętość).

Przyrządzić nadzienie.

Wymieszać w miseczce posiekane zioła, miód, oliwę. suszone pomidory i posiekany czosnek.

Przygotować formę keksówkę o długości około 32-36 cm. Na blacie rozłożyć arkusz papieru do pieczeniu. Oprószyć go mąką.

Wyłożyć na niego ciasto i rozprowadzić dłońmi na nim ciasto na długość keksówki i szerokość około 30 cm. Sprawdzić czy ciasto nie przywiera do papieru. W razie czego w miejscach przywierania podsypać je jeszcze delikatnie mąką.

Na cieście rozprowadzić (rozsmarować łyżką) nadzienie ziołowe. 



Na nim ułożyć kawałki sera. Czasami go kroję w kawałki, a czasami odrywam palcami porcje. Ser powinien pokrywać około 3/4 nadzienia ziołowego (jak na zdjęciu).


Wszystkie brzegi ciasta posmarować rozbełtanym jajkiem. Przy pomocy papieru ciasto zawinąć w roladę. Łączenie powinno znaleść się na spodzie ciasta.



Roladę można przygotować również w formie splecionej. Kiedy tak ją formuję, to przecinam ją na pół i splatam ze sobą dwie części. Nawet jak ciasto po uformowaniu trochę cię rozłazi, to dzięki papierowi i formie zostanie okiełznane i upiecze się równo.




Włożyć zawijańca razem z papierem do formy.

Wierzch posmarować jajkiem. Można położyć na wierzchu dodatkowe gałązki rozmarynu lub oprószyć makiem, sezamem, czarnuszką...

Odstawić formę z ciasta do ponownego wyrośnięcia na 30-40 minut.

Rozgrzać piekarnik do 175 stopni C.

Formę z wyrośniętym ciastem wstawić do pieca i piec 30-35 minut.

Zawijańca podawać na ciepło lub po wystudzeniu.

Można go ponownie podgrzać w rozgrzanym piekarniku przykrywając wierzch kawałkiem folii aluminiowej.

Świetnie smakuje z miską sałaty lub porcją małych pomidorków pieczonych w niskiej temperaturze.

Kieliszek wina też pasuje idealnie ;-)


piątek, 23 kwietnia 2021

Naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym. Doskonałe.

Na początku małżeństwa założyłam sobie dwa zeszyty kulinarne - na słodkie i na słone przepisy. Przede wszystkim zapisywałam tam wymyślane przeze mnie przepisy, ale też takie gdzieś zasłyszane lub wyczytane. Albo wyproszone u mamy lub babci. Widać w tych zeszytach moje fascynacje kulinarne, wędrówkę smaków i ciągłe poszukiwania nowego.

Z niektórych przepisów korzystałam przez lata i stawały się moją kulinarną wizytówką, a niektóre poszły w zapomnienie.

W tym zeszycie miałam przepis na pierożki chińskie podobne do pierożków gyoza. Robiłam je namiętnie, bo były tak pyszne i niezwykłe jak na domowe gotowanie ponad 20 lat temu.

Zeszyty towarzyszyły mi w kuchni przy pichceniu, więc były całe w plamach. Potem zaczęłam kupować dużo książek kucharskich i zeszyty poszły w kąt.

Przepis na pierożki któregoś razu został zalany olejem i cały tłuszcz rozpuścił tusz z długopisu i przepis... zniknął. 

Strasznie było mi go żal. Kiedyś w jakimś antykwariacie trafiłam na książkę, z której był ten przepis, ale w tej nowo kupionej nie było już go. Kupiłam książkę za kilka złotych i wertowałam strona po stronie, żeby go znaleźć, ale w tym wydaniu nie było go i już.

Niedawno przy kolacji zaczęłam ponownie opowiadać historię utraconego przepisu i żeby nadać opowieści dramaturgii, wyciągnęłam zeszyt, żeby pokazać miejsce po przepisie i wielką tłustą plamę. Została z niego tylko nazwa.

Wtedy mój mąż złapał za telefon i po 3 minutach miałam przepis na swoje chińskie pierożki. Jak czasami człowiekowi mózg może zalać fala bezkresnej ciemności i nie wpadnie na najprostszy pomysł. Na swoje usprawiedliwienie, mogę dodać, że nie zaglądałam do tych zeszytów przynajmniej 10 lat, więc nie pamiętałam, że zachowała się nazwa.

A pierożki robimy w weekend.

Co mają wspólnego te pierożki z dzisiejszym przepisem? Z ciekawością i sentymentem zaczęłam przeglądać te zeszyty. Nieraz wzruszałam się patrząc na moją kulinarną drogę. 

Ambitna i zdolna byłam ;-)

Wśród przepisów znalazłam zapomniany kompletnie przepis na naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym. To był hit w naszym domu. Robiłam je dziesiątki razy, a pierwszy raz ponad 16 lat temu!

Wspomnienia wróciły i na drugi dzień pobiegłam do sklepu po szpinak. To połączenie słodkiego sosu z mocno aromatycznym farszem jest doskonałe. 

A to ciasto na naleśniki... Jest rewelacyjne. Jest bogate w składniki, ale dzięki temu wychodzą one delikatne, aromatyczne i złociste. Podane ze zwykłym dżemem znikają w oka mgnieniu. Szczerze mówiąc znikają prosto po zdjęciu z patelni.

Tak więc już znacie tę przydługą historię i od dzisiaj przepis jest już też Wasz. A dla mnie dostał on drugiego życia.

Muszę pogrzebać jeszcze w tych moich, starych zapiskach.


Naleśniki ze szpinakiem z sosem miodowo orzechowo musztardowym

ciasto na naleśniki

300 ml mleka

120 ml wody

170 g mąki typu 500 (wrocławskiej)

1/2 łyżeczki soli

1 łyżka cukru

2 jajka

3 żółtka

70 g rozpuszczonego masła


nadzienie

2 opakowania (900 g) mrożonego szpinaku (siekanego lub w liściach)

40 g masła

4 duże ząbki czosnku

1 szklanka śmietanki kremówki

100 g sera gorgonzola

gałka muszkatołowa


sos

30 g masła

3 łyżki (55 g) musztardy ziarnistej (tzw. francuskiej)

4 łyżki (90 g) miodu

50 g grubo posiekanych orzechów włoskich

sól

Wieczorem przed dniem przygotowania naleśników wyłożyć zamrożony szpinak na sito lub durszlak i pozostawić do rozmrożenia umożliwiając odciekanie płynu z sita.

Przygotować ciasto na naleśniki. Zmiksować jajka z żółtkami, solą i cukrem. Dodać mleko i wymieszać do połączenia. Dodać mąkę i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać rozpuszczone letnie masło i zmiksować do połączenia. Odstawić ciasto na pół godziny, żeby odpoczęło. Ciasto w tym czasie zgęstnieje.

Dodać wodę i wymieszać.

Smażyć naleśniki na złocisto na dobrze rozgrzanej i lekko posmarowanej olejem patelni.

Z przepisu wyjdzie 10-12 naleśników.

Przygotować farsz.

Czosnek obrać i pokroić w cienkie plasterki.

Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć na nim na lekko złoto plasterki czosnku.

Dodać kremówkę i gotować ją, aż odparuje około połowa. Dodać świeżo startą gałkę muszkatołową (około 1/4 - 1/2 łyżeczki  - zależy to od intensywności gałki i Waszych preferencji smakowych). Wymieszać i dodać dobrze odciśnięty szpinak. Mieszać, aż masa będzie gorąca. Dodać pokruszony ser i ponownie wymieszać do połączenia. Jeżeli masa jest za gęsta, dolać trochę śmietanki. Ewentualnie posolić. Uwaga. Ser jest mocno słony.

Przygotować sos.

Rozpuścić w rondelku masło i dodać orzechy. Podsmażać je mieszając około 1 minuty. Dodać musztardę, wymieszać i podsmażać 30-40 sekund. Dodać miód, wymieszać i poczekać, aż sos zacznie bulgotać.

Zdjąć z palnika.

Naleśniki nadziać farszem i delikatnie zawinąć. Na patelni rozpuścić masło (1-2 łyżki), położyć na niej naleśniki i lekko podsmażyć na złocisto.

Polać ciepłym sosem i od razu podawać.

Naleśniki, sos i nadzienie można przygotować dzień wcześniej. Faszerować je przed smażeniem lub wcześniej.


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Tort bezowo orzechowy z nadzieniem kajmakowo daktylowym. Pokochacie jego smak.

 

Od stycznia do maja świętujemy urodziny. Później długo, długo nic i w listopadzie mamy drugi rzut. Wtedy co dwa dni mamy urodziny mam, tat ;), braci, wujków, babć, dziadków...

Każdy ma swoje ulubione torty i takie wymyślam i piekę. Lubię to bardzo. Dostosowywanie smaków i tworzenie tortów pod konkretną osobę. 

Jak macie, żeby kogoś lub siebie uczcić tortem albo macie ochotę na coś super pysznego i niezbyt kłopotliwego do zrobienia, to polecam Wam dzisiejszy tort. Trzy warstwy robi się prosto, bo... robi się je praktycznie jednocześnie. Z całości masy bezowej wykładamy 1/3, do reszty dodajemy orzechy i mamy kolejne dwie warstwy. Wszystkie trzy pieczemy jednocześnie. A masy? Kajmakowa z mascarpone i daktylami to 5 minut pracy, a kawowa jeszcze mniej. Za to połączenie tych wszystkich smaków to jest petarda. Tort na drugi czy trzeci dzień smakuje jeszcze lepiej, więc możecie przyrządzić go wcześniej.

Przeczytajcie przepis i sami zobaczcie jak łatwo można osiągnąć spektakularny efekt.



Tort bezowo orzechowy z nadzieniem kajmakowo daktylowym


warstwa bezowo orzechowa

9 białek

450 g drobnego cukru

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka octu

duża szczypta soli

200 g mielonych orzechów laskowych (użyłam wcześniej uprażonych)


nadzienie kajmakowe

150 g daktyli - waga bez pestek (użyłam odmiany Medjool)

250 g sera mascarpone (w temperaturze pokojowej)

200 g kajmaku - użyłam gotowego w puszce marki Gostyń

300 g śmietanki kremówki 36 %


nadzienie kawowe

200 g śmietanki kremówki 36 %

1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

1 łyżeczka ciepłej wody

2 łyżki cukru pudru

Na trzech arkuszach papieru do pieczenia wielkości blach z piekarnika narysować przy pomocy tortownicy (o średnicy 26 cm) trzy wyraźne okręgi. Odwrócić arkusze (stroną narysowaną na spód, żeby masa bezowa nie dotykała ołówka lub tuszu z flamastra ) i położyć je na blachach.

Wymieszać w miseczce mielone orzechy z mąką ziemniaczaną.

Nagrzać piekarnik (termoobieg) do 140 stopni C. c

Włożyć do miski miksera białka i sól. Zacząć je ubijać na średnich obrotach, aż zaczną tworzyć sztywną pianę. Cały czas miksując (wysokie obroty) dosypywać po trochu cukier. Ubijać, aż piana stanie się sztywna. Pod koniec ubijania dodać ocet. 1/3 masy wyłożyć na papier i utworzyć okrąg w obrębie narysowanej obręczy.

Do reszty masy dodać orzechy z mąką i wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. Połowę masy wyłożyć na papier w obrębie okręgu. Wyrównać powierzchnię. Tak samo postąpić z resztą masy.

Wstawić blachy do piekarnika i piec przez 1 godzinę. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki (można włożyć w nie trzonek drewnianej łyżki) i zostawić blaty bezowe do całkowitego wystudzenia. 

Blaty można upiec dzień wcześniej.

Przygotować masę kajmakową.

Pokroić daktyle na 1 cm kawałki.

Ubić 300 g kremówki na sztywno. Miksować serek mascarpone przez 1 minutę. Dodać kajmak i zmiksować do połączenia. Dodać kremówkę i wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. Dodać daktyle i ponownie delikatnie wymieszać.

Przygotować masę kawową.

Kawę zalać ciepłą wodą i wymieszać do rozpuszczenia. Ubić 200 g kremówki na sztywno. Dodać kawę i cukier puder wymieszać delikatnie do połączenia przy pomocy szpatułki. 

Z blatu orzechowego oderwać papier i położyć go na dużym talerzu lub na paterze. Wyłożyć na niego masę kajmakową z daktylami. Na masę położyć drugi blat orzechowy. Na nim rozsmarować masę kawową. Przykryć delikatnie blatem bezowym.

Tort odstawić na noc do lodówki, żeby przegryzły się smaki. Tort można przygotować dwa dni wcześniej. 

Przechowywać go w lodówce.


czwartek, 15 kwietnia 2021

Niezwykła babka cytrynowa z przepisu z 1885 roku


Ta babka powstała z ciekawości. Przed Wielkanocą zajrzałam do starej książki kucharskiej z 1885 roku (
Maria Marciszewska "Kucharka szlachecka"), która należała do prababki mojego teścia, w poszukiwaniu czegoś nowego. Z tej książki pochodzą przepisy na babę paryską (link do przepisu znajdziecie TUTAJi pączki (link do przepisu znajdziecie TUTAJ), które zawojowały serca wielu z Was i bije rekordy popularności na blogu.

Dla mnie te pączki i baba też są mistrzowskie i idealne, więc zawsze z wielką radością i ciekawością testuję kolejne przepisy z tej książki. Przerobienie przepisu , który ma prawie 140 lat wymaga sporo wysiłku. Oprócz staropolskich miar typu kwarty, kwaterki, funty, kopy i łuty, w książce stosowane są tak nieprecyzyjne miary jak kubki i filiżanki. Oczywiście przepisy nie są dokładne, ani dostosowane do naszych elektrycznych piekarników i mikserów. Ilości tam podane dobre są na wyprawienie świąt dla połowy dzielnicy w dużym mieście. Nikt też obecnie nie poświęci 2 godzin na ukręcenie żółtek z cukrem.

Tak więc każdy przepis z tej książki to dla mnie wyzwanie. Nie podejmuję się tych wyzwań zbyt często, ale prawie zawsze jestem zachwycona efektem. 

W tym roku szukając przepisu na jakąś inną babkę wzięłam na warsztat babkę cytrynową i babkę migdałową. I powiem Wam, że wpadliśmy wszyscy w zachwyt. Babki (szczególnie ta cytrynowa) mają intensywny, a jednocześnie delikatny smak. Jednak tym co skradło nasze serca były konsystencje babek. One są jak mięciutkie, wilgotne gąbki. Ostatnie ich kawałki zjedliśmy po tygodniu i one cały czas były tak samo wilgotne i miękkie (babki trzymałam na paterach pod szklanymi kloszami).

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na babkę cytrynową. W innym poście podam recepturę na babkę migdałową. Obie są warte zrobienia.

Spróbujcie koniecznie tej babki. Jest inna niż wszystkie. Niezwykła i pyszna. Jej konsystencja zachwyca. 



Niezwykła babka cytrynowa z przepisu z 1885 roku


1 cytryna (o wadze 110-120 g)

240 g drobnego cukru

8 jajek

duża szczypta soli

60 g mąki pszennej tortowej

55 g mąki ziemniaczanej


Cytrynę dobrze umyć (przy pomocy szczoteczki). Włożyć do garnka i zalać wodą. Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć moc palnika i gotować na małej mocy, aż cytryna będzie miękka. U mnie to trwało około 15 minut. Miękkość cytryny najlepiej sprawdzić palcem, delikatnie wyjmując cytrynę z wody na łyżce. Ważne, żeby cytryna w czasie gotowania nie popękała. Miękką, ugotowaną cytrynę wyłożyć na talerzyk do wystudzenia.

Formę do babki z kominkiem wysmarować masłem i obsypać mąką pszenną. Wysypać nadmiar mąki.

Obciąć końcówkę cytryny (od strony gałązki), wyjąć z niej ewentualne pestki i włożyć do pojemnika malaksera. Wyjmuję pestki nad pojemnikiem od malaksera, żeby nie stracić soku.

Do cytryny dodać około połowy ilości cukru i zmiksować całość na gładko.

Do miski miksera włożyć 8 żółtek i resztę cukru. Zmiksować na puszystą masę. Dodać zmiksowaną cytrynę z cukrem i zmiksować do połączenia. Dodać przesiane oba rodzaje mąki i wymieszać całość szpatułką. Ubić na sztywno pianę z białek. Dodać do masy jajeczno cytrynowej i wymieszać całość delikatnie szpatułką do połączenia.

Przelać ciasto do formy (wypełni prawie całą) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C.

Piec babkę przez 35-40 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem.

Babkę wyjąć z piekarnika, przykryć formę ściereczką i odstawić na kratkę na 5 minut. Po tym czasie wyjąć babkę z formy i odstawić na kratkę do całkowitego wystudzenia.

Wystudzoną polukrować lukrem cytrynowym zrobionym z soku z cytryny i cukru pudru. Do jednej babki zrobiłam lukier z miąższu i soku ugotowanej cytryny (w taki sam sposób jak do ciasta) i 100 g cukru pudru.

 Świeżo polukrowaną babkę można jeszcze posypać skórką startą z cytryny (tylko żółta część). 

Babka zachowuje świeżość przez tydzień (przechowywana na paterze pod szklanym kloszem.



Przepis Maria Marciszewska z książki "Kucharka szlachecka"

wtorek, 13 kwietnia 2021

Proste bułki pszenne (rosnące przez noc w lodówce)

Najprostsze bułki upieczone w domu biją na głowę większość kupnych bułek. Czasami mam ochotę na pszenną bułkę z dobrym masłem i ogórkiem albo kawałkiem żółtego sera (wspomnienie smaków z dzieciństwa) i wtedy skuszę się na zakup w pobliskiej piekarni, a potem żałuję, bo przychodzi rozczarowanie smakiem. W moim mieście powstało sporo cudownych rzemieślniczych piekarni i czasami jadę na drugi koniec miasta po bochenek chleba, bo jest tego wart. Mam natomiast problem z zakupem takich zwykłych pszennych bułeczek. Z wilgotnym miąższem i cienką chrupiącą skórką. 
Jak nachodzi mnie ochota, to piekę je sama. 

Weekendowe śniadania też mają swoje prawa. Czasami nie chce mi się w sobotę wstawać rano, żeby pędzić do piekarni i stawać w długiej kolejce (w rzemieślniczych piekarniach jak nie ma kolejki to znaczy, że półki są puste ;))
Na taki leniwy poranek wspaniałym rozwiązaniem jest dzisiejszy przepis. Chwilę wyrabiania w poprzedzający wieczór i rano bułki są gotowe bardzo szybko. A jak wieczorem jeszcze je uformuję i wstawię na blasze do lodówki, to rano wystarczy wyjąć je na blat i pozostawić do ogrzania do temperatury pokojowej. I można z powrotem wskoczyć do łóżka pod kołdrę z kubkiem kawy. 

. Na drugi dzień bułeczki nadal są wilgotne. można je również opiec w tosterze lub zamrozić (po całkowitym wystudzeniu).

 Inny przepis na bułki, (na duńskie bułki orkiszowe) które rosną przez noc w lodówce znajdziecie TUTAJ

Bułki pszenne śniadaniowe

(przepis na 8 bułek)

150 ml mleka (w letniej temperaturze)

150 ml wody (w letniej temperaturze)

1 łyżka cukru lub miodu

10 g świeżych drożdży (lub 1/2 łyżeczki suszonych)

500 g mąki (typu 550)

1 1/4 łyżeczki soli


wierzch

1-2 łyżki mleka

W misce wymieszać mleko, wodę, cukier (miód) i drożdże. Odstawić na 10 minut. Dodać sól i mąkę i miksować całość (końcówki haki) przez 10 minut. Ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1 godzinę. Po tym czasie przykryć miskę folią spożywczą i odstawić ją do lodówki na noc.

Można również na tym etapie podzielić ciasto na 8 części. Z każdej części uformować bułkę i położyć je na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachowując odstępy między bułkami).

Przykryć ściereczką i wstawić na noc do lodówki.

Rano.

Jeżeli uformowaliście bułki wieczorem, to wystawcie blachę na blat i zostawcie na około 1 godzinę, aż się ogrzeją i zaczną rosnąć.

Jeżeli ciasto rosło w misce, to podzielcie je na 8 części. Z każdej części uformować bułkę i położyć je na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia (zachowując odstępy między bułkami). Pozostawić do wyrastania na około 45 minut.

Rozgrzać piekarnik do 230 stopni C. Na najniższy poziom piekarnika wstawić pustą dużą blachę. 

Wyrośnięte bułki posmarować mlekiem (albo wodą), naciąć żyletką, ostrym nożem lub nożyczkami i wstawić do piekarnika.

Na pustą blachę wlać około 3/4 szklanki wody. Para z tej wody pomoże uzyskać cienką i chrupiącą skórkę.

Bułki piec 20-25 minut do zrumienienia.



wtorek, 26 stycznia 2021

Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

Już dawno nie było takiego stycznia. Mroźnego i śnieżnego. Mimo, że czasami marznę, to cieszę się, że mamy zimę. Kiedy pada, najchętniej siedzę w domu i patrzę na opadające płatki. Kiedy już napada i świat staje się biały i czysty, ubieramy się ciepło i wychodzimy na wieczorny spacer po okolicy. Rano, kiedy samochody rozjeżdżą śnieg, nigdy nie jest już tak pięknie. 

Dobrze robi mi ta zima. Grudniowo styczniowy pobyt nad morzem był jak życie w świecie równoległym. Puste plaże, ciemne noce, stłumione dźwięki szczekającego psa za oknem, księżyc w pełni, ogień w kominku, zapach lasu i szum morza utulający do snu były dopełnieniem cudownego wyjazdu. 

Stary rok pożegnaliśmy na plaży pijąc szampana i tańcząc. Nie zapomnę tych chwil.

Ostatni rok był dla mnie niełatwy, jak chyba dla większości z nas. Chciałam otrząsnąć się z tego co było ciężkie dla mnie i wejść w nowy rok silniejsza i pogodniejsza. I udało mi się. 

Mam nowe pomysły, plany i dużo energii.

Mój smak i węch nadal szwankuje, ale nie przeszkadza mi to już tak mocno w gotowaniu i pieczeniu. I realizacji nowych kulinarnych pomysłów.

Dzisiaj mam dla Was przepis na ostatni mój pomysł na ciasto. Chciałam połączyć smak wilgotnego, maślanego ciasta drożdżowego z nadzieniem z sera z dodatkiem wanilii, które było pragnieniem męża i z kruszonką z palonego masła, które uwielbiam.

Werdykt: wszyscy byli zachwyceni smakiem ciasta.

 Teraz czas, żebyście też je upiekli i spróbowali.


Ciasto drożdżowe z serem i kruszonką z palonego masła

kruszonka

100 g masła

100 g cukru pudru

150 g mąki pszennej tortowej (typu 450)


ciasto

500 g mąki pszennej (typu 550)

125 g drobnego cukru (25g + 100g)

20 g drożdży

2 jajka

skórka starta z 1 cytryny

125 g masła

170 ml mleka

duża szczypta soli


masa serowa

400 g białego sera śmietankowego (w temperaturze pokojowej)

100 g drobnego cukru

1 cukier waniliowy z prawdziwą wanilią

1 żółtko


1 roztrzepane jajko


Przygotować kruszonkę.

Włożyć masło do rondelka i podgrzewać, aż masło rozpuści się i nabierze bursztynowego koloru i zacznie pachnieć orzechowo. Przecedzić je przez sitko do miseczki. Odstawić do całkowitego wystudzenia. Dodać cukier puder i wymieszać łyżką. Dodać mąkę i wymieszać do połączenia. Palcami pokruszyć masę na kruszonkę. Wstawić kruszonkę do lodówki do stwardnienia.

Przygotować ciasto.

W miseczce wymieszać drożdże z 25 cukru, aż staną się płynne. Dodać letnie mleko i wymieszać. Do miski miksera wsypać mąkę i zrobić po środku dołek. Wlać do niego drożdże z mlekiem i odstawić na 10 minut. Dodać rozbełtane jajka, resztę cukru (100 g), sól i skórkę z cytryny. Miksować całość przez 10 minut na początku na niskich obrotach, a potem na średnich. Cały czas miksując dodawać po trochu stopione i wystudzone do letniej temperatury masło. Miksować całość przez 5-7 minut. Miskę z ciastem przykryć i odstawić do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Kiedy ciasto rośnie przygotować masę serową.

Wymieszać ser z żółtkiem, cukrem i cukrem waniliowym.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiać, żeby je odgazować. Przełożyć je do tortownicy o średnicy 30 cm wyłożonej papierem do pieczenia.

Na ciasto wyłożyć kopczyki z sera zachowując między nimi odstępu (jak na poniższym zdjęciu).


Ciasto przykryć ściereczką i ponownie odstawić do wyrastania na pół godziny.

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C.

Posmarować całość rozbełtanym jajkiem (ciasto i ser) i przestrzenie pomiędzy kopczykami sera posypać kruszonką (jak na poniższym zdjęciu).

Wstawić ciasto do piekarnika i piec przez 40 minut.

Wystudzone można dodatkowo posypać cukrem pudrem.




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails