niedziela, 19 października 2014

W poszukiwaniu ideału. Duńskie rogaliki drożdżowe z nadzieniem marcepanowym.


Mniej więcej rok temu, pewnego bardzo wietrznego poranka na dalekiej północy Danii, na śniadanie podano nam ciepłe kærnemælkshorn czyli drożdżowe rogaliki z nadzieniem marcepanowym. Nazwa ciężka jest do wymówienia, ale smak zostaje w pamięci na długo. Kiedy rano przeglądałam moją książkę o skandynawskich wypiekach, patrząc na jedno ze zdjęć, przypomniałam sobie tamten ranek. Szybki przegląd zawartości lodówki, czy mam wszystkie potrzebne składniki i już wyciągałam miski, żeby zabrać się za robienie rogalików. 
Trochę zaniepokoiły mnie proporcje mąki i drożdży, ale postanowiłam zaufać recepturze... i po chwili pożałowałam mojego zaufania. Postanowiłam jednak kontynuować robienie ciasta całkowicie według przepisu. W pewnym momencie, pomyślałam, że może pomyliłam się przy ważeniu, i zrobiłam wszystko jeszcze raz. Ciasto było tak samo rzadkie jak pierwsze, więc dodałam 100 g więcej mąki, ale też zaraz zabrałam się za zrobienie trzeciego. To trzecie robiłam w oparciu o przepis, ale zmieniając proporcje składników. Pierwsze z ciekawości doprowadziłam do końca to znaczy do upieczenia (przeklinając co chwila pod nosem). Drugie też. I trzecie. To ostatnie (z moich proporcji) było idealne. Delikatne, puszyste, wilgotne i mocno maślane ciasto trzymające kształt po upieczeniu z pysznym nadzieniem wewnątrz. Idealne. 
Ponieważ, w ramach moich dzisiejszych doświadczeń w poszukiwaniu ideału, upiekłam w sumie 36 rogali (!) pokombinowałam trochę z nadzieniami. Oprócz doskonałego, marcepanowego, zrobiłam też rogaliki z powidłami i marcepanem, z domową konfiturą z zielonych fig, marcepanem i kandyzowaną skórką pomarańczową oraz z połączenia konfitury morelowej i marcepana.

Przepis, który znajdziecie poniżej, to już ten idealny w pełni dopracowany. Ciasto po wyrobieniu jest dość luźne, ale schłodzenie go w lodówce ułatwi formowanie rogalików. 

Dobrego tygodnia życzę Wam wszystkim.


Duńskie rogaliki z nadzieniem marcepanowym
Kærnemælkshorn 

ciasto
30 g świeżych drożdży
200 ml maślanki (w temperaturze pokojowej)
1 jajko (lekko ubite)
400 g mąki pszennej (typu 550) + mąka do podsypywania
75 g drobnego cukru
szczypta soli
100 g zimnego masła

nadzienie
150 g marcepana
100 g masła
2 łyżki drobnego cukru

wierzch
1 jajko (lekko ubite)
100 g migdałów w skórce (grubo posiekanych)

Do małej miseczki wlać maślankę i dodać pokruszone drożdże. Pozostawić na 5 minut. Po tym czasie dodać rozbełtane jajko i wymieszać. W misce wymieszać mąkę z cukrem i solą. Dodać zimne masło pokrojone w 1 cm kostkę. Rozetrzeć całość palcami do uzyskania kruszonki. Można zrobić to też w malakserze. Dodać mieszankę jajeczno maślankową z drożdżami. Miksować całość (końcówki haki) przez 5 minut do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto przełożyć do miski wysmarowanej olejem. Przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1/2 godziny. Po tym czasie wstawić do lodówki na 1 godzinę. 
Wszystkie składniki nadzienia zmiksować na gładką masę.
 Blat kuchenny albo arkusz papieru do pieczenia podsypać mąką i przełożyć na niego ciasto. Wierzch również podsypać mąką. Rozwałkować ciasto na kształt koła na grubość 1/2 cm. Rozsmarować na nim równomiernie nadzienie. Ciasto pociąć nożem oprószonym mąką na 12 trójkątów. Lekko rozciągając na boki podstawę trójkąta, zwijać każdy na kształt rogalika. Przełożyć rogalik na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Zwinąć pozostałe kawałki ciasta w rogaliki. Układać je na blasze zachowując odstępy. Pozostawić do wyrośnięcia na 30-40 minut. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni C. Wierzch rogalików posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać posiekanymi migdałami. Piec 18-20 minut. Studzić na kratce.


Na podstawie przepisu Trine Hahnemann z książki "Scandinavian baking"


poniedziałek, 6 października 2014

Orzechy, kawa i czekolada. Proste, doskonałe jesienne ciasto i nowa książka Trine Hahnemann


Mam słabość do skandynawskich wypieków, więc kiedy pojawiła się zapowiedź nowej książki Trine Hahnemann, zamówiłam ją w "ciemno". Wystarczyła mi tematyka i nazwisko autorki, której mam wcześniejsze książki. I z przyjemnością muszę Wam powiedzieć, że nie zawiodłam się. Książka jest pięknie wydana. Na matowym papierze o dużej gramaturze, bogato ilustrowana zdjęciami w prostych, typowo skandynawskich aranżacjach. I co najważniejsze - przepisy. Na niezwykle proste, a efektowne do wykonania wypieki. Znajdziecie tam znane klasyki jak cynamonowe bułki, szwedzkie pierniczki, maślane kruche ciasteczka, czy gwiazdki z ciasta duńskiego, ale też bardzo dużo całkiem nowych przepisów. Wśród dodatków przeważa marcepan, kardamon, cynamon, orzechy, konfitura z owoców dzikiej róży, mąki pełnoziarniste...

 Książka podzielona jest na kilka części: ciasta i ciastka, midsommar (czyli szwedzkie święto w okolicy przesilenia letniego), chleby i wytrawne wypieki, Boże Narodzenie i skandynawskie konfitury. W każdym dziale znajdziecie masę przepisów, które są tak kuszące, że trudno się zdecydować.
Ja jednego dnia wypróbowałam trzy receptury i byłam zaskoczona, jak mało czasu zajęło mi ich wykonanie. 
Dzisiaj zapraszam Was na warstwowe ciasto orzechowo kawowe. Masa to najprostsza bita śmietana z dodatkiem kawy, a ciasto to blaty bezowo orzechowe. Wierzch polany jest gorzką czekoladą. Po nocy spędzonej w lodówce, całość smakuje jak wykwintny tort orzechowy. Blaty bezowe po upieczeniu są dosyć miękkie. Nie przypominają chrupiącej bezy orzechowej. Po wystudzeniu nabierają chrupkości.
Proste składniki, proste wykonanie... DUŻY efekt.
  
Do ciasta użyłam tegorocznych orzechów włoskich. Ich jakość jest bardzo ważna. Zjełczałe, stare zepsują wszystko.

Moi drodzy, wyjeżdżam na kilka dni. W poszukiwaniu piękna i pysznej kawy. Na Wasze komentarze, które zawsze czytam z wielką przyjemnością, odpowiem za tydzień, po powrocie.



 Ciasto orzechowo kawowe 

ciasto
300 g wyłuskanych orzechów włoskich
200 g drobnego cukru
6 białek

krem
300 ml śmietanki kremówki (36%)
4 łyżki drobnego, jasnego brązowego cukru
1 łyżka kawy instant (użyłam nescafe espresso)

wierzch
100 g gorzkiej czekolady
20 g masła
12 połówek orzechów włoskich

masło do wysmarowania formy

Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia, a rant tortownicy o średnicy 24 cm posmarować masłem i położyć ją na blasze. Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 
 Przyrządzić ciasto. Zmielić orzechy z połową cukru. Zmiksować białka do uzyskania lekkiej piany. Dodać resztę cukru i zmiksować do uzyskania sztywnej piany. Dodać orzechy i delikatnie wymieszać. Wyłożyć do formy 1/3 masy i wstawić do piekarnika. Piec 35 minut. Wyjąć, zdjąć z blachy ciasto wraz z papierem.  Okroić ciasto nożem na około rantu. Na blachę położyć nowy kawałek papieru, rant tortownicy i nałożyć kolejne 1/3 ciasta. Piec 35 minut i tak samo postąpić jak wcześniej. Tak samo upiec trzeci blat ciasta. Ciasto można upiec też w trzech tortownicach.
W misce zmiksować kremówkę, cukier i kawę na sztywną masę. 
Na duży talerz nałożyć 1 blat ciasta, a na niego połowę kawowej bitej śmietany. Na nią drugi blat i resztę śmietany. Całość przykryć ostatnim blatem. Czekoladę roztopić na parze. Dodać masło i wymieszać. Lekko przestudzić. Jeszcze płynną czekoladą polać wierzch ciasta. Udekorować połówkami orzechów. Ciasto można jeść od razu, ale najlepiej smakuje po nocy spędzonej w lodówce. 



Przepis Trine Hahnemann z książki "Scandinavian baking"

środa, 1 października 2014

Smaki jesieni. Szarlotka na cieście gryczano orzechowym.


Muszę się Wam przyznać, że jesienią ogarnia mnie jabłkowe szaleństwo. Na targu krążę wśród skrzynek i w amoku kupuję olbrzymie ilości tych owoców. Uwielbiam tę różnorodność i bogactwo odmian jabłek.  Lubię poznawać nowe, ale też z przyjemnością wracam do dobrze mi znanych. Wystarczy zmienić region kraju, a już w skrzynkach piętrzą się inne odmiany jabłek. W czasie pobytów w Poznaniu kupuję kilogramy boskopów, które praktycznie są nieosiągalne w moich stronach. A szarlotka z boskopów jest taka dobra... 
W drodze na narty często zatrzymujemy się na nocleg w Grazu, stolicy austriackiej Styrii, która słynie z bogactwa jabłek. Rano, kiedy jest jeszcze ciemno, pędzę na targ, żeby nakupić jabłek nieznanych mi odmian. Proszę sprzedawców, żeby na torebkach napisali mi ich nazwy.  Inaczej wszystko by mi się pomyliło. 
Włoski Tyrol dumny ze swojego strudla jabłkowego, również może się pochwalić bogactwem odmian. Tam również doznaję amoku wśród skrzynek z jabłkami. To coś w rodzaju turystyki jabłkowej. W każdej podróży pędzę na targ i próbuję lokalnych odmian.

Większość zjadam na surowo, ale część owoców kończy w ciastach, deserach  lub ukochanym bretońskim sosie do mięsa. 
W szarlotkach lubię łączyć różne odmiany jabłek. Kwaśne ze słodkimi, rozpadające się w czasie pieczenia z tymi, które zachowują formę do końca. 
Tym razem jabłka połączyłam z innym przysmakiem jesieni - orzechami. Do tego trochę mąki gryczanej, która daje ciastu niezwykłego smaku i wyszła mi kolejna pyszna szarlotka.

A jakie są Wasze ulubione odmiany jabłek i jak najchętniej je zjadacie?



 Szarlotka na cieście gryczano orzechowym

ciasto
200 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
szczypta soli 
1 jajko
50 g orzechów włoskich (zmielonych)
100 g mąki gryczanej
200 g mąki pszennej

nadzienie
30 g masła
1 kg jabłek
50 g jasnego cukru muscovado (można użyć innego brązowego lub zwykłego)
1 łyżeczka skórki z cytryny
1/2 łyżeczki cynamonu
2 szczypty świeżo zmielonej gałki muszkatałowej
3 łyżki konfitury z płatków róż lub konfitury figowej lub konfitury z owoców róży...

W misce zmiksować na gładką masę masło z cukrem i solą. Dodać jajko i zmiksować do połączenia. Dodać zmielone orzechy i ponownie zmiksować do połączenia.  Dodać wymieszane oba rodzaje mąk (gryczaną i pszenną) i miksować do chwili, kiedy całość połączy się na gładkie ciasto. Miksowanie z mąką powinno trwać jak najkrócej. Formę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Dno wyłożyć 2/3 całości ciasta. Ciasto jest dość miękkie. Można rozprowadzić je przy pomocy łyżki. Wstawić formę z ciastem do lodówki na 1 godzinę. Resztę ciasta owinąć folią spożywczą i też wstawić do lodówki.
Jabłka obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić na małe kawałki. Można je również zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Na dużej patelni rozpuścić masło. Dodać jabłka i mieszając podsmażać je przez 7-10 minut. Dodać cukier, skórkę cytrynową i przyprawy korzenne. Wymieszać i podsmażać przez 1 minutę.Przełożyć do miski i zostawić do wystudzenia.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Wstawić do niego formę z ciastem i podpiec przez 15 minut do uzyskania złocistego koloru. Ciasto wyjąć z piekarnika. Rozsmarować na nim konfiturę (z fig lub z róży) i rozłożyć równomierną warstwą jabłka. Z reszty ciasta (mały kawałek, który chłodził się w lodówce) zrobić palcami kruszonkę i rozsypać ją na wierzchu ciasta. Wstawić ponownie do piekarnika i piec około 30 minut do zezłocenia kruszonki. 
Wystudzone można posypać cukrem pudrem.


poniedziałek, 29 września 2014

Jesienne smaki. Tadżin z dynią i suszonymi śliwkami.


Nastolatki są niesamowite. Mam jednego przedstawiciela i nie mogę wyjść z wrażenia. Mój syn jest notorycznie głodny. Jest chudy jak trzcina, a ciągle coś by jadł. Po skończonych lekcjach dzwoni z pytaniem, czy może... coś upichciłam. 

Ostatnio często przyrządzam różnorodne tadżin (tajin, tagine). To proste do zrobienia danie, pełne smaku i aromatu. Kiedy nastolatek wraca do domu i słyszę jego rozanielony głos "ale pięknie pachnie..." to z uśmiechem podaję mu porcję, która według mnie starczyłaby dla trzyosobowej rodziny. Tłumaczę wtedy sobie, że to wiek intensywnego wzrostu, codziennie przejechane minimum 20 km na rowerze też robi swoje i za jakiś czas porcje jedzenia wrócą do normy. 
Na szczęście ten mój wiecznie głodny nastolatek je zdrowo. A do tego sam lubi piec i gotować.

Zapraszam dzisiaj Was na typowo jesienne tadżin. Z dodatkiem dyni i suszonych śliwek. Aromatyczne przyprawy nadają mu egzotycznego smaku i cudownie rozgrzewają. 
Jesień to dobry czas na takie dania.

W oryginalnym przepisie tadżin przyrządzone jest z jagnięciny. Kiedy nie mam do niej dostępu, używam mięsa z udek kurczaka bez kości i skóry.


 Tadżin z dynią i suszonymi śliwkami

2 duże cebule (posiekane w 1 cm kawałki)
600-800 g jagnięciny lub mięsa z udek kurczaka (bez kości i skóry)
2 łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonej kurkumy
2 łyżki pasty z tamaryndowca*
2 łyżki  miodu
300 g miąższu z dyni (pokrojonego 2-3 cm kostkę)
200 g suszonych śliwek bez pestek
olej
sól

W rondlu rozgrzać olej i zeszklić  na nim cebulę. Dodać mięso pokrojone w 3 cm kostkę. Mieszając smażyć mięso do jego zrumienienia. Dodać kumin, cynamon, kurkumę i sól. Mieszając smażyć przez 1 minutę. Dodać tamaryndowca i miód. Zalać mięso wodą tak, żeby je przykryła (u mnie 250 ml) i doprowadzić całość do zagotowania. Zmniejszyć ogień, przykryć i gotować całość do miękkości. W razie konieczności, dolać jeszcze wody. Kiedy mięso jest miękkie dodać dynię i gotować całość 15 minut. Dodać śliwki i gotować kolejne 15 minut. W razie konieczności, dolać jeszcze wody.Dosolić do smaku.
Podawać z ryżem basmati.

*użyłam 5 owoców tamaryndowca. Po obraniu ze skorupki i wyjęciu pestek, grubo pokroiłam miąższ. Owoce tamaryndowca można kupić w większości supermarketów. Pakowane są w pudełka o wadze około 500 g. Mają długi okres do spożycia. Opakowanie kosztuje około 7-9 zł.


Przepis Sabrina Ghayour z książki "Persiana:

piątek, 26 września 2014

Babeczki kasztanowo orzechowe z jabłkami (bezglutenowe) czyli moje zwycięskie ciasto


 Mąka kasztanowa i gryczana to ostatnio moje ulubione mąki do ciast. Mimo, że nikt z nas nie musi przestrzegać diety bezglutenowej, często piekę takie słodkości. Kiedy niedawno mój syn namówił mnie na upieczenie ciast na Festiwal Jabłka, wybrałam dwa wypieki. Szarlotkę gryczano orzechową z figami (przepis wkrótce) i babeczki kasztanowe z jabłkami. Właśnie te babeczki zajęły pierwsze miejsce, co mnie niezmiernie ucieszyło. 
Jutro (w sobotę 27.09) znowu odbędzie się Festiwal Jabłka. Tym razem w warszawskiej Królikarni. Chętnie bym znowu się wybrała, ale przede mną jesienny weekend nad morzem.

A jakie są te babeczki? Najlepiej je upieczcie i oceńcie sami. Mogę Wam powiedzieć, że są wilgotne, a jednocześnie puszyste, a dodatek rumienionego masła nadaje im niezwykłego smaku. Jeżeli trudno Wam kupić mąkę kasztanową możecie zastąpić ją gryczaną. 

Życzę Wam pięknego, jesiennego weekendu.



 Ciasto kasztanowo orzechowe z jabłkami (bezglutenowe)

140 g masła
1/2 szklanki (70 g) bardzo drobnej mąki ryżowej
1/2 szklanki (50 g)mąki kasztanowej - można zastąpić 1/3 szklanki (45 g) mąki gryczanej
1/2 szklanki (50 g) mąki z orzechów laskowych (drobno zmielonych orzechów)
2 łyżki skrobi z tapioki lub skrobi kukurydzianej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
3 jajka
3/4 szklanki (150 g)jasnego brązowego cukru (użyłam jasnego muscovado)
1 łyżeczka pasty waniliowej
2 jabłka (obrane i starte)

lukier
2/3 szklanki (80 g)cukru pudru
55 g rozpuszczonego masła
1-2 łyżki soku jabłkowego

masło i mąka ryżowa do foremek

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Masło przełożyć do rondelka i podgrzewać na średnim ogniu, aż nabierze jasno brązowego koloru i zacznie pachnieć orzechami. Przelać do miski i wystudzić. W drugiej misce wymieszać mąkę kasztanową, ryżową, orzechową, sól, proszek do pieczenia i skrobię. Do miski z masłem dodać jajka, cukier i wanilię. Zmiksować na puszystą masę. Dodać starte jabłka i wymieszać. Dodać sypkie składniki i wymieszać całość łyżką do połączenia. Formę na babeczki albo muffiny wysmarować masłem i obsypać mąką ryżową. Nałożyć do niej ciasto do 2/3 wysokości. Piec w zależności od wielkości formy 20-30 minut. Wyjąć z piekarnika i odstawić ciasto w formie na 5-10 minut. Po tym czasie obrócić formę i wyjąć ciastka na kratkę. Przygotować lukier ucierając na gładką masę wszystkie jego składniki. Lukrować jeszcze ciepłe ciastka.




Przepis Aran Goyoaga z książki "Small plates & sweet treats".

środa, 24 września 2014

Jesienna tarta z figami czyli posiłek w 30 minut.


Myślę, że czasami każdy z nas tak ma. Mało czasu na gotowanie. Prosty posiłek zrobiony w 30 minut powinien być tak samo dobry jak ten zrobiony w 3 godziny.  U mnie szybkie gotowanie to najczęściej makarony w niezliczonych wariacjach, risotto, proste zupy, steki lub tarty na gotowym cieście francuskim. Takie ciasto mam zawsze w zamrażarce. Kiedy wiem, że na drugi dzień czasu na gotowanie będę miała bardzo mało, wieczorem przekładam zamrożone ciasto do lodówki na powolne rozmrażanie. Proste, dobrej jakości składniki i ciasto francuskie robione na maśle (!) dają olbrzymie możliwości przygotowania wspaniałej tarty. 
Do tego miska sałaty i kieliszek wina i mamy też prostą, szybką kolację lub przystawkę.
Szynkę dojrzewającą można zastąpić pancettą lub całkowicie pominąć mięsne dodatki.



Tarta z figami, serem pleśniowym i szynką dojrzewającą

1 opakowanie (500 g) ciasta francuskiego (rozmrożonego)
100 g szynki dojrzewającej w bardzo cienkich plastrach
100 g sera pleśniowego
2 łyżeczki płynnego miodu 
2 łyżeczki listków tymianku
2 świeże figi
1 jajko

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na nim 1/2 cm grubości prostokąt ciasta francuskiego. Ponacinać lub lekko zawinąć brzegi. Całe ciasto posmarować rozbełtanym jajkiem. Plastry szynki porwać na duże kawałki i poukładać je na cieście. Całość posypać pokruszonym serem. Figi pokroić na 2 mm plastry i poukładać je na wierzchu. Całość polać miodem i posypać listkami tymianku. Piec 20 minut. Podawać na ciepło lub na zimno.


niedziela, 21 września 2014

Za'atar, pewna książka i pyszna sałatka z pęczakiem.


Ostatnio, w czasie wakacyjnych porządko remontów  pozbyłam się blisko 200 książek kucharskich. Dostały drugie życie, trafiły do innych domów i mam nadzieję, że tam dobrze służą. Teraz kupuję nowe książki z dużym rozmysłem. Mam ich bardzo dużo, więc chcę, żeby te nowe wniosły coś innego. Nie pragnę bić rekordów w ilości, ale zależy mi na starannym doborze pozycji w mojej kulinarnej biblioteczce. Nie znaczy to jednak, że przestałam w ogóle je kupować. Po prostu starannie je wybieram. I tak, kierując się tymi kryteriami, jakiś czas temu kupiłam książkę "Persiana" Sabriny Ghayour. Po pierwszym pobieżnym przejrzeniu, wiedziałam, że ta książka będzie w bardzo częstym użyciu. A po bardziej dogłębnym, przybyło w niej bardzo dużo karteczek - zakładek, na potrawy, które chcę zrobić w najbliżej przyszłości. W skrócie, kuchnię tam zawartą można określić jako kuchnię środkowego wschodu. Pełną warzyw i przypraw. I co ważne, wszystkie składniki, które występują w przepisach, można bez problemu kupić. Jeżeli jesteście miłośnikami książek Yotama Ottolenghi, to pokochacie i tę książkę. Ja już straciłam dla niej głowę.
Pierwszy przepis Sabriny, który Wam prezentuję, to przepis na sałatkę. Swojski pęczak, pieczone pomidorki i cebula z dodatkiem za'ataru tworzą pyszne, zdrowe danie. Nietypowe i intrygujące w smaku.
Jeżeli nie możecie kupić tej przyprawy, nie przejmujcie się. Bardzo łatwo ją zrobić. Składa się tylko z czterech składników. Przepis na nią znajdziecie poniżej. To jedna z moich ulubionych przypraw.


Sałatka z pęczaku z grilowanym bakłażanem i za'atarem

300 g pomidorków koktajlowych
3 duże czerwone cebule
300 g brokuła łodygowego (można użyć zwykłego)
250 g pęczaku
sok z 2 cytryn
3 łyżki za'ataru (gotowej mieszanki lub zrobionego z przepisu poniżej)
1 mały pęczek natki
2 papryczki chilli (te większe - łagodniejsze)
6-8 łyżek oliwy
250 ml greckiego jogurtu
3 łyżeczki mielonej kolendry
sól

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. Cebulę obrać i pokroić wzdłuż na około 10 części. Pomidorki przekroić na pół i ułożyć (nacięciem do góry) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko posolić i wstawić do piekarnika. Piec około 1 godziny. Czas uzależniony jest od wielkości pomidorków. Upieczone powinny być lekko podsuszone, ale nie spieczone. Zdjąć je z blachy i odłożyć do wystudzenia. Podwyższyć temperaturę piekarnika do 200 stopni C. Na blachę wyłożyć cebulę. Lekko ją posolić, polać 3 łyżkami oliwy i wymieszać dłońmi, żeby cebula rozpadła się na pojedyncze kawałki i pokryła oliwą. Wstawić do piekarnika i piec do zrumienienia (około 30 minut). 
Pęczak ugotować w osolonej wodzie. Ugotowany przelać zimną wodą, odsączyć i przełożyć do dużej miski. 
Brokuły łodygowe podpiec na patelni grillowej. Zwykłe ugotować na chrupko w wodzie lub na parze. Natkę drobno posiekać. Z chilli wyjąć pestki i także
drobno posiekać. 
Do pęczaku wycisnąć sok z 1 cytryny, dodać za'atar, natkę, chilli, upieczoną cebulę i wymieszać. Dodać pomidorki i pokrojone na duże kawałki bakłażany. Ponownie wymieszać. Dosolić do smaku.
Przygotować sos mieszając resztę oliwy z kolendrą, jogurtem i sokiem z 1 cytryny.
Sałatkę przełożyć na talerze i delikatnie polać sosem przed podaniem.

Za'atar 

4 łyżki suszonego tymianku
2 łyżeczki sumaku
2 łyżki ziaren sezamu
1/2 łyżeczki soli

Na suchej patelni podprażyć ziarna sezamu. Odstawić. W moździerzu utrzeć tymianek na proszek. Dodać sumak i sól i ucierać ponownie przez minutę. Dodać sezam i całość delikatnie wymieszać. 
Przechowywać w zamykanym słoiczku. Stosować do zup, pieczonych warzyw, hummusów, sałatek. Wspaniale komponuje się z pieczonymi burakami.




Przepis Sabrina Ghayour z książki "Persiana"

niedziela, 14 września 2014

Karmel i orzechy. Idealne, jesienne ciasto.


Są takie jesienne ciasta, które nigdy mi się nie nudzą. Należy do nich to dzisiejsze. Połączenie maślanego, kruchego spodu z warstwą orzechów zanurzonych w karmelu to połączenie idealne. Niebiański smak. To ciasto ma też inną zaletą. Zmieniając rodzaje orzechów i miodu można tworzyć własne, odmienne wariacje.  Chcąc uzyskać intensywny smak używam miodu gryczanego, a kiedy zależy mi na dominującym aromacie klasycznego karmelu, stosuję miód akacjowy lub kwiatowy. 
Lubię mieszać orzechy, tak jak w dzisiejszym przepisie, ale to ciasto tak samo pysznie smakuje z jednym rodzajem.



Ciasto karmelowo orzechowe
Nutty caramel bars

kruche ciasto
2 szklanki (250 g) mąki pszennej
2/3 szklanki (70 g) cukru pudru
szczypta soli
170 g zimnego masła (pokrojonego na kawałki)

wierzch
1 1/2 szklanki (190 g) orzechów włoskich (grubo posiekanych)
1 szklanka (110 g) pekanów (grubo posiekanych)
1  szklanka (140 g) migdałów (grubo posiekanych)
1/2 szklanki (85 g) jasnego, brązowego cukru
1/2 szklanki (200 g) miodu
155 g masła
3 łyżki śmietanki kremówki

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Nasmarować masłem formę o wymiarach 20x30 cm. Wymieszać mąkę z solą i cukrem pudrem. Dodać masło i zmiksować całość do uzyskania gładkiego masła. Najłatwiej zrobić to przy pomocy malaksera. Ciastem wyłożyć formę i nakłuć je widelcem. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut. Ciasto powinno być lekko zrumienione. Wyjąć je z piekarnika i studzić przez czas przyrządzania nadzienia. 
Na dużej patelni lub w garnku rozpuścić masło. Dodać cukier, miód i śmietankę. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Gotować 1 minutę. Zdjąć patelnię z ognia i dodać orzechy. Wymieszać do całkowitego pokrycia orzechów przez karmel.
Nadzienie wylać na ciasto i wstawić formę ponownie do piekarnika. Piec 25 minut. 
Nadzienie powinno po tym czasie być złociste i ścięte.
Kroić je na kawałki po całkowitym wystudzeniu.




Przepis Carole Bloom z książki "Caramel".

wtorek, 9 września 2014

Bułeczki cynamonowe z czekoladą


Czujecie nadchodzącą jesień? Wieczorne mgły, zimne poranki, skrzynie pełne węgierek na targu, pożółkłe liście leżące na chodnikach... to wyraźne sygnały, że jesień coraz bliżej. Układam miękkie swetry i szale na półkach i wracam do czekolady oraz korzennych przypraw w mojej kuchni.
 Lubię kiedy w domu pachnie cynamonem i drożdżowym ciastem. Lubię dać ciepłą bułeczkę synkowi, kiedy wraca do domu. A mój synek lubi... zapakować papierową torbę bułeczkami i zabrać ją do szkoły... dla koleżanek. 
I oczywiście dla kolegów ;)



Bułeczki  cynamonowe z czekoladą
Chocolate and cinnamon buns

250 ml ciepłego mleka
20 g świeżych drożdży lub 1 torebka (7 g) suszonych
75 g drobnego cukru
100 g stopionego, wystudzonego masła 
1 łyżeczka pasty z wanilii
1 jajko
500 mąki pszennej (typu 550)

nadzienie
40 g gorzkiej czekolady
50 g stopionego, wystudzonego masła 
100 g ciemnego cukru muscovado
1 łyżka mielonego cynamonu 

1 roztrzepane jajko

Do miski wlać mleko. Dodać drożdże i zostawić na 5 minut. Dodać jajko, cukier, wanilię i masło. Zmiksować całość do połączenia składników. Dodać mąkę i miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta, które odchodzi od ścianek miski. Trwa to około 5-7 minut. Ciasto przełożyć do drugiej miski lekko wysmarowanej olejem. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Przygotować nadzienie. Czekoladę drobno posiekać i dodać do ciepłego rozpuszczonego masła. Wymieszać do rozpuszczenia czekolady. Dodać cukier i cynamon. Wymieszać na gładką masę. 
Wyrośnięte ciasto lekko wyrobić dłonią i rozwałkować na prostokąt grubości 8 mm. Rozsmarować na całej powierzchni nadzienie. Jeżeli nadzienie stwardniało stygnąc, można je lekko podgrzać. Ciasto zwinąć jak roladę i pokroić na plastry szerokości 2-3 cm. Układać porcje na dużej blasze do pieczenia (wyłożonej papierem do pieczenia) zachowując 3-4 cm odstępy. Wierzch posmarować jajkiem. Można również delikatnie posypać cukrem perlistym.
Bułeczki odstawić na 30 minut do ponownego wyrośnięcia.
Nagrzać piekarnik do 1800 stopni C. Wstawić bułeczki i piec 15-20 minut. Po tym czasie ciasto z boków bułeczek powinno być zrumienione.
Studzić bułeczki na kratce.




Przepis Eric Lanlard z książki "Chocolate"

niedziela, 31 sierpnia 2014

Malina, limonka, kokos... pyszne ciasto na koniec wakacji.


 Koniec wakacji. Nowe wyzwania, nowe cele, nowe obowiązki... Zawsze potrzebuję trochę czasu, żeby wpaść w rytm po wakacjach. Zobaczymy jak mi pójdzie tym razem.
W tym roku u nas dużo nowości. Szkoda mi, że letnie miesiące dobiegają końca, ale jednocześnie bardzo się cieszę na to co przed nami. 
Pożegnaliśmy wakacje  niezwykłym ciastem.

Lubicie połączenie limonki i malin? Dla mnie to taki aromat świeżości i egzotyki dodany do swojskich owoców. Robiłam kiedyś konfitury malinowe z dodatkiem limonki i wtedy zafascynowało mnie to połączenie. Teraz cieszę się tym duetem w cieście. Bardzo prostym do zrobienia, a intrygującym w smaku.
Dobre ciasto na zakończenie wakacji.



 Ciasto malinowo limonkowe z kokosem
                                     
2 limonki
185 g miękkiego masła 
1 1/2 szklanki (300 g) drobnego cukru
4 jajka
1 1/2 szklanki (225 g) mąki pszennej1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki (40 g) wiórków kokosowych
1/2 szklanki (125 ml) jogurtu naturalnego lub maślanki
1 szklanka (150 g) owoców (maliny, jagody, jeżyny...) - mogą być mrożone  
wierzch
1 szklanka (250 ml) mleka kokosowego (schłodzonego)
1 szklanka (250 ml) śmietanki kremówki (schłodzonej)
125 g malin
1/2 szklanki kokosa w płatkach (podprażonych na suchej patelni)

masło do nasmarowania formy

Wszystkie składniki ciasta powinny mieć temperaturę pokojową. Mleko kokosowe schłodzić w lodówce przez noc. Nasmarować masłem okrągłą formę z kominkiem o średnicy 24 cm. Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 
Zetrzeć skórkę z limonek. 2 łyżeczki odłożyć do ciasta, a 1 do bitej śmietany. Wycisnąć z limonek 2 łyżki soku.
Masło zmiksować z cukrem na gładką i puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Dodać jogurt, 2 łyżeczki skórki z limonki i sok. Ponownie zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i zmiksować całość na najniższych obrotach tylko do połączenia składników. Dodać owoce i delikatnie wymieszać je łyżką z ciastem. Przełożyć ciasto do formy i wstawić do piekarnika. Piec 50-60 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Upieczone ciasto przełożyć w formie na kratkę i odstawić na 5 minut. Po tym czasie obrócić formę i wyjąć ciasto na kratkę do wystudzenia.

Śmietankę i mleko kokosowe ubić na delikatną, puszystą masę. Połowę śmietanki rozsmarować na cieście. Posypać malinami i uprażonymi płatkami kokosa. Resztę śmietany podawać wraz z ciastem.

 
Przepis z książki " Indulgent cakes -the Australian women's weekly".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails