poniedziałek, 29 września 2014

Jesienne smaki. Tadżin z dynią i suszonymi śliwkami.


Nastolatki są niesamowite. Mam jednego przedstawiciela i nie mogę wyjść z wrażenia. Mój syn jest notorycznie głodny. Jest chudy jak trzcina, a ciągle coś by jadł. Po skończonych lekcjach dzwoni z pytaniem, czy może... coś upichciłam. 

Ostatnio często przyrządzam różnorodne tadżin (tajin, tagine). To proste do zrobienia danie, pełne smaku i aromatu. Kiedy nastolatek wraca do domu i słyszę jego rozanielony głos "ale pięknie pachnie..." to z uśmiechem podaję mu porcję, która według mnie starczyłaby dla trzyosobowej rodziny. Tłumaczę wtedy sobie, że to wiek intensywnego wzrostu, codziennie przejechane minimum 20 km na rowerze też robi swoje i za jakiś czas porcje jedzenia wrócą do normy. 
Na szczęście ten mój wiecznie głodny nastolatek je zdrowo. A do tego sam lubi piec i gotować.

Zapraszam dzisiaj Was na typowo jesienne tadżin. Z dodatkiem dyni i suszonych śliwek. Aromatyczne przyprawy nadają mu egzotycznego smaku i cudownie rozgrzewają. 
Jesień to dobry czas na takie dania.

W oryginalnym przepisie tadżin przyrządzone jest z jagnięciny. Kiedy nie mam do niej dostępu, używam mięsa z udek kurczaka bez kości i skóry.


 Tadżin z dynią i suszonymi śliwkami

2 duże cebule (posiekane w 1 cm kawałki)
600-800 g jagnięciny lub mięsa z udek kurczaka (bez kości i skóry)
2 łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonej kurkumy
2 łyżki pasty z tamaryndowca*
2 łyżki  miodu
300 g miąższu z dyni (pokrojonego 2-3 cm kostkę)
200 g suszonych śliwek bez pestek
olej
sól

W rondlu rozgrzać olej i zeszklić  na nim cebulę. Dodać mięso pokrojone w 3 cm kostkę. Mieszając smażyć mięso do jego zrumienienia. Dodać kumin, cynamon, kurkumę i sól. Mieszając smażyć przez 1 minutę. Dodać tamaryndowca i miód. Zalać mięso wodą tak, żeby je przykryła (u mnie 250 ml) i doprowadzić całość do zagotowania. Zmniejszyć ogień, przykryć i gotować całość do miękkości. W razie konieczności, dolać jeszcze wody. Kiedy mięso jest miękkie dodać dynię i gotować całość 15 minut. Dodać śliwki i gotować kolejne 15 minut. W razie konieczności, dolać jeszcze wody.Dosolić do smaku.
Podawać z ryżem basmati.

*użyłam 5 owoców tamaryndowca. Po obraniu ze skorupki i wyjęciu pestek, grubo pokroiłam miąższ. Owoce tamaryndowca można kupić w większości supermarketów. Pakowane są w pudełka o wadze około 500 g. Mają długi okres do spożycia. Opakowanie kosztuje około 7-9 zł.


Przepis Sabrina Ghayour z książki "Persiana:

piątek, 26 września 2014

Babeczki kasztanowo orzechowe z jabłkami (bezglutenowe) czyli moje zwycięskie ciasto


 Mąka kasztanowa i gryczana to ostatnio moje ulubione mąki do ciast. Mimo, że nikt z nas nie musi przestrzegać diety bezglutenowej, często piekę takie słodkości. Kiedy niedawno mój syn namówił mnie na upieczenie ciast na Festiwal Jabłka, wybrałam dwa wypieki. Szarlotkę gryczano orzechową z figami (przepis wkrótce) i babeczki kasztanowe z jabłkami. Właśnie te babeczki zajęły pierwsze miejsce, co mnie niezmiernie ucieszyło. 
Jutro (w sobotę 27.09) znowu odbędzie się Festiwal Jabłka. Tym razem w warszawskiej Królikarni. Chętnie bym znowu się wybrała, ale przede mną jesienny weekend nad morzem.

A jakie są te babeczki? Najlepiej je upieczcie i oceńcie sami. Mogę Wam powiedzieć, że są wilgotne, a jednocześnie puszyste, a dodatek rumienionego masła nadaje im niezwykłego smaku. Jeżeli trudno Wam kupić mąkę kasztanową możecie zastąpić ją gryczaną. 

Życzę Wam pięknego, jesiennego weekendu.



 Ciasto kasztanowo orzechowe z jabłkami (bezglutenowe)

140 g masła
1/2 szklanki (70 g) bardzo drobnej mąki ryżowej
1/2 szklanki (50 g)mąki kasztanowej - można zastąpić 1/3 szklanki (45 g) mąki gryczanej
1/2 szklanki (50 g) mąki z orzechów laskowych (drobno zmielonych orzechów)
2 łyżki skrobi z tapioki lub skrobi kukurydzianej
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
3 jajka
3/4 szklanki (150 g)jasnego brązowego cukru (użyłam jasnego muscovado)
1 łyżeczka pasty waniliowej
2 jabłka (obrane i starte)

lukier
2/3 szklanki (80 g)cukru pudru
55 g rozpuszczonego masła
1-2 łyżki soku jabłkowego

masło i mąka ryżowa do foremek

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Masło przełożyć do rondelka i podgrzewać na średnim ogniu, aż nabierze jasno brązowego koloru i zacznie pachnieć orzechami. Przelać do miski i wystudzić. W drugiej misce wymieszać mąkę kasztanową, ryżową, orzechową, sól, proszek do pieczenia i skrobię. Do miski z masłem dodać jajka, cukier i wanilię. Zmiksować na puszystą masę. Dodać starte jabłka i wymieszać. Dodać sypkie składniki i wymieszać całość łyżką do połączenia. Formę na babeczki albo muffiny wysmarować masłem i obsypać mąką ryżową. Nałożyć do niej ciasto do 2/3 wysokości. Piec w zależności od wielkości formy 20-30 minut. Wyjąć z piekarnika i odstawić ciasto w formie na 5-10 minut. Po tym czasie obrócić formę i wyjąć ciastka na kratkę. Przygotować lukier ucierając na gładką masę wszystkie jego składniki. Lukrować jeszcze ciepłe ciastka.




Przepis Aran Goyoaga z książki "Small plates & sweet treats".

środa, 24 września 2014

Jesienna tarta z figami czyli posiłek w 30 minut.


Myślę, że czasami każdy z nas tak ma. Mało czasu na gotowanie. Prosty posiłek zrobiony w 30 minut powinien być tak samo dobry jak ten zrobiony w 3 godziny.  U mnie szybkie gotowanie to najczęściej makarony w niezliczonych wariacjach, risotto, proste zupy, steki lub tarty na gotowym cieście francuskim. Takie ciasto mam zawsze w zamrażarce. Kiedy wiem, że na drugi dzień czasu na gotowanie będę miała bardzo mało, wieczorem przekładam zamrożone ciasto do lodówki na powolne rozmrażanie. Proste, dobrej jakości składniki i ciasto francuskie robione na maśle (!) dają olbrzymie możliwości przygotowania wspaniałej tarty. 
Do tego miska sałaty i kieliszek wina i mamy też prostą, szybką kolację lub przystawkę.
Szynkę dojrzewającą można zastąpić pancettą lub całkowicie pominąć mięsne dodatki.



Tarta z figami, serem pleśniowym i szynką dojrzewającą

1 opakowanie (500 g) ciasta francuskiego (rozmrożonego)
100 g szynki dojrzewającej w bardzo cienkich plastrach
100 g sera pleśniowego
2 łyżeczki płynnego miodu 
2 łyżeczki listków tymianku
2 świeże figi
1 jajko

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na nim 1/2 cm grubości prostokąt ciasta francuskiego. Ponacinać lub lekko zawinąć brzegi. Całe ciasto posmarować rozbełtanym jajkiem. Plastry szynki porwać na duże kawałki i poukładać je na cieście. Całość posypać pokruszonym serem. Figi pokroić na 2 mm plastry i poukładać je na wierzchu. Całość polać miodem i posypać listkami tymianku. Piec 20 minut. Podawać na ciepło lub na zimno.


niedziela, 21 września 2014

Za'atar, pewna książka i pyszna sałatka z pęczakiem.


Ostatnio, w czasie wakacyjnych porządko remontów  pozbyłam się blisko 200 książek kucharskich. Dostały drugie życie, trafiły do innych domów i mam nadzieję, że tam dobrze służą. Teraz kupuję nowe książki z dużym rozmysłem. Mam ich bardzo dużo, więc chcę, żeby te nowe wniosły coś innego. Nie pragnę bić rekordów w ilości, ale zależy mi na starannym doborze pozycji w mojej kulinarnej biblioteczce. Nie znaczy to jednak, że przestałam w ogóle je kupować. Po prostu starannie je wybieram. I tak, kierując się tymi kryteriami, jakiś czas temu kupiłam książkę "Persiana" Sabriny Ghayour. Po pierwszym pobieżnym przejrzeniu, wiedziałam, że ta książka będzie w bardzo częstym użyciu. A po bardziej dogłębnym, przybyło w niej bardzo dużo karteczek - zakładek, na potrawy, które chcę zrobić w najbliżej przyszłości. W skrócie, kuchnię tam zawartą można określić jako kuchnię środkowego wschodu. Pełną warzyw i przypraw. I co ważne, wszystkie składniki, które występują w przepisach, można bez problemu kupić. Jeżeli jesteście miłośnikami książek Yotama Ottolenghi, to pokochacie i tę książkę. Ja już straciłam dla niej głowę.
Pierwszy przepis Sabriny, który Wam prezentuję, to przepis na sałatkę. Swojski pęczak, pieczone pomidorki i cebula z dodatkiem za'ataru tworzą pyszne, zdrowe danie. Nietypowe i intrygujące w smaku.
Jeżeli nie możecie kupić tej przyprawy, nie przejmujcie się. Bardzo łatwo ją zrobić. Składa się tylko z czterech składników. Przepis na nią znajdziecie poniżej. To jedna z moich ulubionych przypraw.


Sałatka z pęczaku z grilowanym bakłażanem i za'atarem

300 g pomidorków koktajlowych
3 duże czerwone cebule
300 g brokuła łodygowego (można użyć zwykłego)
250 g pęczaku
sok z 2 cytryn
3 łyżki za'ataru (gotowej mieszanki lub zrobionego z przepisu poniżej)
1 mały pęczek natki
2 papryczki chilli (te większe - łagodniejsze)
6-8 łyżek oliwy
250 ml greckiego jogurtu
3 łyżeczki mielonej kolendry
sól

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. Cebulę obrać i pokroić wzdłuż na około 10 części. Pomidorki przekroić na pół i ułożyć (nacięciem do góry) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko posolić i wstawić do piekarnika. Piec około 1 godziny. Czas uzależniony jest od wielkości pomidorków. Upieczone powinny być lekko podsuszone, ale nie spieczone. Zdjąć je z blachy i odłożyć do wystudzenia. Podwyższyć temperaturę piekarnika do 200 stopni C. Na blachę wyłożyć cebulę. Lekko ją posolić, polać 3 łyżkami oliwy i wymieszać dłońmi, żeby cebula rozpadła się na pojedyncze kawałki i pokryła oliwą. Wstawić do piekarnika i piec do zrumienienia (około 30 minut). 
Pęczak ugotować w osolonej wodzie. Ugotowany przelać zimną wodą, odsączyć i przełożyć do dużej miski. 
Brokuły łodygowe podpiec na patelni grillowej. Zwykłe ugotować na chrupko w wodzie lub na parze. Natkę drobno posiekać. Z chilli wyjąć pestki i także
drobno posiekać. 
Do pęczaku wycisnąć sok z 1 cytryny, dodać za'atar, natkę, chilli, upieczoną cebulę i wymieszać. Dodać pomidorki i pokrojone na duże kawałki bakłażany. Ponownie wymieszać. Dosolić do smaku.
Przygotować sos mieszając resztę oliwy z kolendrą, jogurtem i sokiem z 1 cytryny.
Sałatkę przełożyć na talerze i delikatnie polać sosem przed podaniem.

Za'atar 

4 łyżki suszonego tymianku
2 łyżeczki sumaku
2 łyżki ziaren sezamu
1/2 łyżeczki soli

Na suchej patelni podprażyć ziarna sezamu. Odstawić. W moździerzu utrzeć tymianek na proszek. Dodać sumak i sól i ucierać ponownie przez minutę. Dodać sezam i całość delikatnie wymieszać. 
Przechowywać w zamykanym słoiczku. Stosować do zup, pieczonych warzyw, hummusów, sałatek. Wspaniale komponuje się z pieczonymi burakami.




Przepis Sabrina Ghayour z książki "Persiana"

niedziela, 14 września 2014

Karmel i orzechy. Idealne, jesienne ciasto.


Są takie jesienne ciasta, które nigdy mi się nie nudzą. Należy do nich to dzisiejsze. Połączenie maślanego, kruchego spodu z warstwą orzechów zanurzonych w karmelu to połączenie idealne. Niebiański smak. To ciasto ma też inną zaletą. Zmieniając rodzaje orzechów i miodu można tworzyć własne, odmienne wariacje.  Chcąc uzyskać intensywny smak używam miodu gryczanego, a kiedy zależy mi na dominującym aromacie klasycznego karmelu, stosuję miód akacjowy lub kwiatowy. 
Lubię mieszać orzechy, tak jak w dzisiejszym przepisie, ale to ciasto tak samo pysznie smakuje z jednym rodzajem.



Ciasto karmelowo orzechowe
Nutty caramel bars

kruche ciasto
2 szklanki (250 g) mąki pszennej
2/3 szklanki (70 g) cukru pudru
szczypta soli
170 g zimnego masła (pokrojonego na kawałki)

wierzch
1 1/2 szklanki (190 g) orzechów włoskich (grubo posiekanych)
1 szklanka (110 g) pekanów (grubo posiekanych)
1  szklanka (140 g) migdałów (grubo posiekanych)
1/2 szklanki (85 g) jasnego, brązowego cukru
1/2 szklanki (200 g) miodu
155 g masła
3 łyżki śmietanki kremówki

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Nasmarować masłem formę o wymiarach 20x30 cm. Wymieszać mąkę z solą i cukrem pudrem. Dodać masło i zmiksować całość do uzyskania gładkiego masła. Najłatwiej zrobić to przy pomocy malaksera. Ciastem wyłożyć formę i nakłuć je widelcem. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut. Ciasto powinno być lekko zrumienione. Wyjąć je z piekarnika i studzić przez czas przyrządzania nadzienia. 
Na dużej patelni lub w garnku rozpuścić masło. Dodać cukier, miód i śmietankę. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Gotować 1 minutę. Zdjąć patelnię z ognia i dodać orzechy. Wymieszać do całkowitego pokrycia orzechów przez karmel.
Nadzienie wylać na ciasto i wstawić formę ponownie do piekarnika. Piec 25 minut. 
Nadzienie powinno po tym czasie być złociste i ścięte.
Kroić je na kawałki po całkowitym wystudzeniu.




Przepis Carole Bloom z książki "Caramel".

wtorek, 9 września 2014

Bułeczki cynamonowe z czekoladą


Czujecie nadchodzącą jesień? Wieczorne mgły, zimne poranki, skrzynie pełne węgierek na targu, pożółkłe liście leżące na chodnikach... to wyraźne sygnały, że jesień coraz bliżej. Układam miękkie swetry i szale na półkach i wracam do czekolady oraz korzennych przypraw w mojej kuchni.
 Lubię kiedy w domu pachnie cynamonem i drożdżowym ciastem. Lubię dać ciepłą bułeczkę synkowi, kiedy wraca do domu. A mój synek lubi... zapakować papierową torbę bułeczkami i zabrać ją do szkoły... dla koleżanek. 
I oczywiście dla kolegów ;)



Bułeczki  cynamonowe z czekoladą
Chocolate and cinnamon buns

250 ml ciepłego mleka
20 g świeżych drożdży lub 1 torebka (7 g) suszonych
75 g drobnego cukru
100 g stopionego, wystudzonego masła 
1 łyżeczka pasty z wanilii
1 jajko
500 mąki pszennej (typu 550)

nadzienie
40 g gorzkiej czekolady
50 g stopionego, wystudzonego masła 
100 g ciemnego cukru muscovado
1 łyżka mielonego cynamonu 

1 roztrzepane jajko

Do miski wlać mleko. Dodać drożdże i zostawić na 5 minut. Dodać jajko, cukier, wanilię i masło. Zmiksować całość do połączenia składników. Dodać mąkę i miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta, które odchodzi od ścianek miski. Trwa to około 5-7 minut. Ciasto przełożyć do drugiej miski lekko wysmarowanej olejem. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Przygotować nadzienie. Czekoladę drobno posiekać i dodać do ciepłego rozpuszczonego masła. Wymieszać do rozpuszczenia czekolady. Dodać cukier i cynamon. Wymieszać na gładką masę. 
Wyrośnięte ciasto lekko wyrobić dłonią i rozwałkować na prostokąt grubości 8 mm. Rozsmarować na całej powierzchni nadzienie. Jeżeli nadzienie stwardniało stygnąc, można je lekko podgrzać. Ciasto zwinąć jak roladę i pokroić na plastry szerokości 2-3 cm. Układać porcje na dużej blasze do pieczenia (wyłożonej papierem do pieczenia) zachowując 3-4 cm odstępy. Wierzch posmarować jajkiem. Można również delikatnie posypać cukrem perlistym.
Bułeczki odstawić na 30 minut do ponownego wyrośnięcia.
Nagrzać piekarnik do 1800 stopni C. Wstawić bułeczki i piec 15-20 minut. Po tym czasie ciasto z boków bułeczek powinno być zrumienione.
Studzić bułeczki na kratce.




Przepis Eric Lanlard z książki "Chocolate"

niedziela, 31 sierpnia 2014

Malina, limonka, kokos... pyszne ciasto na koniec wakacji.


 Koniec wakacji. Nowe wyzwania, nowe cele, nowe obowiązki... Zawsze potrzebuję trochę czasu, żeby wpaść w rytm po wakacjach. Zobaczymy jak mi pójdzie tym razem.
W tym roku u nas dużo nowości. Szkoda mi, że letnie miesiące dobiegają końca, ale jednocześnie bardzo się cieszę na to co przed nami. 
Pożegnaliśmy wakacje  niezwykłym ciastem.

Lubicie połączenie limonki i malin? Dla mnie to taki aromat świeżości i egzotyki dodany do swojskich owoców. Robiłam kiedyś konfitury malinowe z dodatkiem limonki i wtedy zafascynowało mnie to połączenie. Teraz cieszę się tym duetem w cieście. Bardzo prostym do zrobienia, a intrygującym w smaku.
Dobre ciasto na zakończenie wakacji.



 Ciasto malinowo limonkowe z kokosem
                                     
2 limonki
185 g miękkiego masła 
1 1/2 szklanki (300 g) drobnego cukru
4 jajka
1 1/2 szklanki (225 g) mąki pszennej1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki (40 g) wiórków kokosowych
1/2 szklanki (125 ml) jogurtu naturalnego lub maślanki
1 szklanka (150 g) owoców (maliny, jagody, jeżyny...) - mogą być mrożone  
wierzch
1 szklanka (250 ml) mleka kokosowego (schłodzonego)
1 szklanka (250 ml) śmietanki kremówki (schłodzonej)
125 g malin
1/2 szklanki kokosa w płatkach (podprażonych na suchej patelni)

masło do nasmarowania formy

Wszystkie składniki ciasta powinny mieć temperaturę pokojową. Mleko kokosowe schłodzić w lodówce przez noc. Nasmarować masłem okrągłą formę z kominkiem o średnicy 24 cm. Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 
Zetrzeć skórkę z limonek. 2 łyżeczki odłożyć do ciasta, a 1 do bitej śmietany. Wycisnąć z limonek 2 łyżki soku.
Masło zmiksować z cukrem na gładką i puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Dodać jogurt, 2 łyżeczki skórki z limonki i sok. Ponownie zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i zmiksować całość na najniższych obrotach tylko do połączenia składników. Dodać owoce i delikatnie wymieszać je łyżką z ciastem. Przełożyć ciasto do formy i wstawić do piekarnika. Piec 50-60 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Upieczone ciasto przełożyć w formie na kratkę i odstawić na 5 minut. Po tym czasie obrócić formę i wyjąć ciasto na kratkę do wystudzenia.

Śmietankę i mleko kokosowe ubić na delikatną, puszystą masę. Połowę śmietanki rozsmarować na cieście. Posypać malinami i uprażonymi płatkami kokosa. Resztę śmietany podawać wraz z ciastem.

 
Przepis z książki " Indulgent cakes -the Australian women's weekly".

niedziela, 24 sierpnia 2014

Pyszny obiad w kilkanaście minut. Spaghetti z sosem z pieczonych pomidorów.




Dwa razy w tygodniu kupuję na targu po 3 kg malinowych pomidorów za 2.50 za kilogram i po kilogramie  pomidorków koktajlowych po 6 zł. Dawno nie płaciłam tak mało za tak pyszne pomidory. Te na przetwory można kupić już za złotówkę. Smak tegorocznych pomidorów jest tak doskonały, że praktycznie codziennie wykorzystuję je do dań obiadowych. W związku z tym spodziewajcie się w najbliższym czasie wysypu pomidorowych przepisów na blogu. 
Najbliższe przepisy mają jeszcze jedną wspólną cechę. Są bardzo szybkie i proste do zrobienia. 

W mojej pracy nie mam szans na dwa długie urlopy w czasie wakacji, więc na drugą połowę sierpnia dzieci wyjechały z tatą. Cieszyłam się na ten wolny, samotny czas w domu. Ale zamiast po pracy spędzać czas na lenistwie, wzięłam się za kolejne, gruntowne porządki. Kiedy dzieciaki opalają się i nurkują, ja maluję drzwi, framugi, kaloryfery i wyrzucam masę nagromadzonych przez lata rzeczy. Nie do końca wyrzucam, raczej nadaję im drugie życie w innych domach. 
W skrócie można powiedzieć, że to czas porządków i pomidorów.

Dzisiejsze danie wygląda niepozornie, ale wierzcie mi kryje się w nim całe bogactwo smaku. Jest super szybkie do przygotowania i praktycznie robi się samo. 


Spaghetti z sosem z pieczonych pomidorów
Spaghetti with roasted tomato sauce

500 - 700 g małych pomidorków (najlepiej różnych odmian)
1 duża cebula
1/2 pęczka natki pietruszki
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka suszonego oregano
oliwa z oliwek
sól
kilka listków bazylii
świeżo zmielony pieprz
250 g makaronu spaghetti

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Pomidorki przekroić na pół. Cebulę pokroić w półplasterki, czosnek w cienkie plasterki, a natkę grubo posiekać. Na blachę  wyłożyć cebulę, czosnek i natkę. Polać ją 2 łyżkami oliwy i posolić 1/4 łyżeczki soli. Dłońmi wymieszać i rozłożyć na blasze równomierną (około 1/2 cm) warstwą. Na cebuli ułożyć pomidorki nacięciem do góry. Delikatnie je posolić, skropić oliwą i posypać oregano. Wstawić do piekarnika i piec 15-20 minut. Kiedy pomidorki się pieką, ugotować makaron al dente. Odsączyć go z wody i wyłożyć na blachę. Przy pomocy dwóch widelców wymieszać makaron z upieczonymi warzywami. Podawać od razu. Wierzch posypać bazylią, świeżo zmielonym pieprzem  i skropić oliwą.




Na podstawie przepisu z książki "La cucina italiana"

niedziela, 17 sierpnia 2014

Buchty ze śliwkami i marcepanem

Dawno mnie tu nie było.
Wakacje, spontaniczny domowy remont, pozbywanie się połowy rzeczy, wyprawianie synka do Paryża... Tak mi minęło półtora miesiąca. Chwilami było bardzo pracowicie i męcząco, szczególnie, kiedy upały dawały w kość, ale teraz czuję tylko radość i satysfakcję. I z przyjemnością wracam do gotowania.
Synek wrócił, pobędzie trzy dni w domu i znowu czeka mnie pakowanie. Tym razem dzieciaki wyruszają z tatą. A ja już z radością planuję moje 10 dni samej ze sobą (i z kotami).

Moje gotowanie często jest bardzo emocjonalne. Kiedy synek samodzielnie odkrywał Paryż, a ja zaczęłam lekko tęsknić, na talerzach pojawiły się francuskie dania. Teraz, kiedy w drodze do celu rodzina planuje krótki pobyt w Styrii, ja wyrabiam ciasto na buchty...

Te z dzisiejszego przepisu są wyjątkowo wilgotne i maślane, ale jednocześnie bardzo puszyste i delikatne. W ich środku kryje się śliwka i kawałek marcepana. Do niektórych dodałam też po odrobinie powideł, żeby zintensyfikować śliwkowy smak.
Moje buchty są duże, bo takie też miałam śliwki. Ich wielkość zależy od wielkości owocu, jaki użyjecie. Pysznie smakują też z morelami i marcepanem.


Buchty ze śliwkami i marcepanem

250 ml ciepłego mleka
30 g świeżych drożdży 
160 g miękkiego masła
75 g cukru
3 żółtka
1 jajko
skórka z 1/4 cytryny
2 szczypty soli
500 g mąki pszennej (typu 550) 

40 g roztopionego masła

50 g marcepana
śliwki (około 12 sztuk) 
6 łyżeczek powideł śliwkowych (opcjonalnie)

cukier puder do posypania

Marcepan pokroić na 12 równej wielkości części. Drożdże wymieszać z ciepłym mlekiem. W misce zmiksować miękkie masło z cukrem, solą i skórką cytrynową. Cały czas miksując dodawać po 1 żółtku i jajko. Do gładkiej masy dodać mąkę i mleko z drożdżami. Miksować (końcówki haki) przez 5 minut na wolnych obrotach i kolejne 5 na średnich. Czystą miskę posmarować olejem. Wyłożyć do niej ciasto, przykryć ściereczką i zostawić na 1 godzinę do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Po tym czasie, ciasto lekko zarobić dłonią, żeby je odgazować. Odrywać z ciasta porcje odpowiednie do zawinięcia śliwek. Ja podzieliłam swoje na 12 części. Każdą porcję ciasta, rozpłaszczyć na dłoni na kształt placuszka grubości 1 cm. Na środku kłaść wypestkowaną śliwkę, a do niej kawałek marcepana. Można dołożyć również 1/2 łyżeczki powideł lub lekko posypać śliwki cynamonem.Jeżeli owoce są mało słodkie można je delikatnie posłodzić. 
Formować z ciasta kule, szczelnie sklejając miejsca łączenia.
Formę (u mnie 2 formy do tart o średnicy 26 cm) wysmarować
roztopionym masłem. Układać w niej (zachowując 2 cm odstępy) kule z ciasta łączeniem do dołu. Odstawić ciasto do ponownego wyrastania na około 1/2 godziny. 
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.
Wierzch wyrośniętego ciasta posmarować roztopionym masłem. Wstawić formę do piekarnika i piec buchty około 25 minut. Czas pieczenia uzależniony jest od wielkości bucht. Upieczone powinny mieć rumiany wierzch. 
Jeszcze ciepłe posypać cukrem pudrem.
 

środa, 2 lipca 2014

Patatas bravas czyli coś pysznego z hiszpańskiej kuchni.


Mój wyjazd na wakacje zbliża się wielkimi krokami. Czas zaczyna się kurczyć, a rzeczy do zrobienia mam jeszcze bardzo dużo. 
W związku z tym moja kuchnia jest ostatnio bardzo prosta i szybka. Sezonowe warzywa i owoce to podstawa naszych posiłków. Kiedy mam mało czasu lubię robić patatas bravas czyli ziemniaczany klasyk z hiszpańskiej kuchni. Młode, chrupiące ziemniaki i pyszny sos pomidorowy to idealne, szybkie danie na tę porę roku.

Patatas bravas
 
1200 g ziemniaków
180 ml oliwy z oliwek (do smażenia ziemniaków)

salsa
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka wędzonej papryki w proszku  
1/2 łyżeczki suszonego chilli (pokruszonego)
1 łyżka octu z czerwonego wina
125 ml sosu pomidorowego (przepis poniżej)

sos pomidorowy

125 ml oliwy z oliwek
225 g cebuli (pokrojonej w drobną kostkę)
2 ząbki czosnki (drobno posiekanego) 
400 g pomidorów (mogą być z puszki)
150 ml wody
3 liście laurowe
3/4 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki cukru
 
Przyrządzić  sos pomidorowy. Rozgrzać oliwę na dużej patelni. Dodać cebulę i czosnek. Mieszając od czasu do czasu, smażyć na małym ogniu około 10-15 minut. Cebula powinna zmięknąć i lekko się zrumienić. Dodać pomidory, wodę, liście laurowe, sól i cukier.  Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć ogień i dusić całość, mieszając od czasu do czasu, przez około 45 minut. Sos wystudzić i wyjąć liście laurowe. Można go zmiksować, żeby uzyskać gładką konsystencję.
Można go przechowywać w lodówce do 5 dni. 
 
Przyrządzić salsę. Na małym ogniu rozgrzać oliwę. Dodać paprykę w proszku i chilli. Po 2 minutach dodać ocet i wymieszać całość. Dołożyć sos pomidorowy i podgrzewać całość przez 5 minut. Ewentualnie posolić do smaku.
Ziemniaki wyszorować i pokroić na równe kawałki (około 3-4 cm). Gotować je w osolonej wodzie przez 6-7 minut. Odcedzić i osuszyć na papierowym ręczniku. Przełożyć je na patelnię z rozgrzaną mocno oliwą i smażyć  do chwili, kiedy wierzch będzie zrumieniony, a środek miękki (około 10 minut).  Odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Przełożyć na talerz i polać wierzch salsą pomidorową.
 
 
Przepis Rick Stein

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails