czwartek, 23 czerwca 2016

Najlepsze jedzenie na upały. Sałatka z ziaren quinoa z cytrusowym dressingiem.


 Na upały najlepsze jest lekkie jedzenie. Mało komu chce się w gorący dzień stać przy rozgrzanej kuchence lub piekarniku. Wcześnie rano gotuję jakąś kaszę lub piekę buraki, żeby potem mieć gotowe składniki do zrobienia szybkiego jedzenia. Lubię wykorzystywać w sałatkach ziarna quinoa (komosy ryżowej), bo wierzę w jej zdrowotne właściwości i lubię jej smak. Do tego kilka dodatkowych składników i ożywczy, cytrusowy dressing i mamy idealne jedzenie na upalny dzień.

Udanego weekendu. Pierwszego letniego i wakacyjnego.

 O ziarnach quinoa  możecie przeczytać TUTAJ. Przepisy z jej wykorzystaniem znajdziecie w poniższych linkach.

 

 


Sałatka z ziaren quinoa (komosy ryżowej) z cytrusowym dressingiem 

175 g ziaren quinoa (komosy ryżowej)
30 g wyłuskanych pistacji
70 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
skórka starta z 1 pomarańczy
60 ml oliwy z oliwek
2 łyżeczki (10 ml) octu z sherry (można użyć winnego lub innego)
6 cebulek dymek drobno posiekanych razem ze szczypiorem
3 łyżki posiekanej mięty
3 łyżki posiekanej natki
1 pęczek (duża garść) rukwi wodnej - można użyć rukoli
10 dużych, mięsistych daktyli pokrojonych w 1/2 cm paski
sól

Ziarna dobrze wypłukać na sicie. Zagotować 500 ml wody. Dodać komosę, zmniejszyć moc kuchenki i gotować do wchłonięcia prawie całej wody (18-20 minut). Garnek przykryć pokrywką, zdjąć z ognia i odstawić na pół godziny, aż cała woda wchłonie się. Przełożyć do miski i wzruszyć ziarna widelcem, żeby stały się sypkie. 
 
Wymieszać oliwę, sok z pomarańczy, ocet i 1/4-1/2 łyżeczki soli. Pistacje uprażyć na suchej patelni, wystudzić, grubo posiekać i dodać do komosy. Dodać skórkę z pomarańczy, zioła, dymkę, daktyle i rukiew. Zalać sosem i dokładnie wymieszać. Ewentualnie dosolić do smaku. 


Na upały. Lody bananowo kokosowe z sosem karmelowym (bez użycia maszynki do lodów)


Pamiętam jak kiedyś marzyłam o maszynce do lodów, ale nigdzie nie mogłam jej kupić.  Wszystkie ciekawe przepisy testowałam bez jej użycia (mieszając masę lodową co godzinę w trakcie zamrażania). Niestety nie były one aksamitnie gładkie jak sobie wymarzyłam. Teraz wiem, ze są przepisy, które do uzyskania idealnego efektu potrzebują użycia maszynki i są takie, które są dostosowane do zamrażania bez niej. Lody we włoskim stylu ciężko przyrządzić bez niej. 
Kiedy w końcu ją kupiłam (w angielskim sklepie), najpierw trzeba było przerobić wtyczkę, żeby można było z niej korzystać. Ta maszynka służy mi do dzisiaj i w sezonie upałów ciężko i często pracuje. Ale nadal lubię robić lody bez niej. Szczególnie, że większość tego typu przepisów jest niesamowicie prosta i szybka. 
Kiedy na dworze jest skwar, dobrze mieć świadomość, że w domu czekają zimne domowe lody, szczególnie takie, których zrobienie zajmuje nie więcej niż 5 minut.

Sos karmelowy, który do nich podałam jest nietypowy, bo robiony w piekarniku (chociaż można go zrobić również w garnuszku) i jest jednym z najlepszych sosów karmelowych, jakie jadłam. Ciepły idealnie sprawdzi się z lodami, ale również z naleśnikami. Można dodać do niego odrobinę płatków morskiej soli.

Inne przepisy na lody znajdziecie pod poniższymi linkami:



Lody bananowo kokosowe z sosem karmelowym 

4 dojrzałe banany
1 puszka (400 g) słodzonego mleka skondensowanego
1 puszka (400 g) mleka kokosowego
100 g ciasteczek speculoos lub innych, które pozostają chrupkie po dodaniu do płynnej masy (można pominąć dodatek ciasteczek)

sos karmelowy
225 g jasnego cukru muscovado
50 ml brandy, koniaku lub whisky
100 g masła
250 ml śmietanki kremówki

płatki kokosa

Banany połamać na 3 cm kawałki i włożyć do pojemnika malaksera lub blendera. Dolać mleko skondensowane i kokosowe. Całość miksować do uzyskania gładkiej i napowietrzonej masy. Około 2 minut. 
Połamać ciasteczka na 2 cm kawałki, dodać je do masy mlecznej i lekko wymieszać. Przełożyć całość do naczynia szklanego lub ceramicznego o pojemności 1.5 litra.Przykryć wierzch folią spożywczą i wstawić do zamrażalnika na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc. 
Przyrządzić sos karmelowy. Nagrzać piekarnik do 120 stopni. Wszystkie składniki sosu włożyć do ceramicznego, żaroodpornego naczynia i przykryć pokrywką lub folią aluminiową. Piec przez 2 1/2 godziny. Masę przelać do pojemnika blendera i zmiksować na gładko. Podawać na ciepło do lodów. Sos można podgrzewać ponownie. Najlepiej w rondelku na małym ogniu (cały czas mieszając) lub mikrofalówce. Można go również przygotować na kuchence. Wszystkie składniki włożyć do rondelka i gotować (cały czas mieszając) przez około 10 minut. Sos idealnie pasuje również do naleśników z karmelizowanymi jabłkami lub bananami.
Lody wyjąć z zamrażalnika kilka minut przez podaniem, żeby zmiękły. Podawać polane ciepłym sosem i posypane uprażonymi na suchej patelni płatkami kokosa.


wtorek, 24 maja 2016

Szwedzkie gofry z mąką owsianą i kardamonem


Jakiś czas temu poszłam do sklepu po pastę do zębów, a wróciłam z gofrownicą (w cenie trzech tubek pasty do zębów). Bywa i tak. Od tego czasu gofry zaczęły się pojawiać na naszym stole ku uciesze domowników.

Ostatnio najczęściej piekę je ze szwedzkiego przepisu z dodatkiem mąki owsianej i kardamonu.  Nie są tak lekkie jak te pieczone w nadmorskich budkach, bo nie zawierają proszku do pieczenia. Puszystości nadaje im ubita piana z białek. Podaję je ze słodką konfiturą i plasterkami świeżych truskawek.
Miło zacząć dzień z takim śniadaniem.


Szwedzkie gofry z mąką owsianą i kardamonem

75 g stopionego masła
1 jajko (żółtko i białko osobno)
25 g mąki owsianej
180 g mąki pszennej tortowej
250 ml mleka
1 łyżka cukru
szczypta soli
1/4 łyżeczki mielonego kardamonu

Ubić białko na pianę. W drugiej misce zmiksować żółtko z mlekiem, cukrem, solą i obydwoma rodzajami mąki. Dodać masło i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać pianę z białka i delikatnie wymieszać całość szpatułką lub łyżką do połączenia. Nie miksować. Ciasto odstawić do lodówki na 1 godzinę. Piec gofry do uzyskania złocistego koloru. Podawać od razu.


niedziela, 22 maja 2016

Granola z masłem orzechowym i fistaszkami.


W kuchennej szafce stał duży słoik masła orzechowego i czekał nie wiadomo na co. Przed nim stał słoik tegorocznego miodu. On na nic nie czekał, to myśmy na niego czekali.

Dwa słoiki stworzyły parę. Parę na półce i parę w granoli.

Coś dla miłośników smaków słodko  słonych. 
Najprostsza na świecie granola.

I świetnie smakuje z truskawkami.

Inne przepisy na granolę, znajdujące się na blogu:

 


  
Granola z masłem orzechowym i fistaszkami

200 g płatków owsianych (można użyć orkiszowych, pszennych, jęczmiennych...)
100 g masła orzechowego (użyłam niesłodzonego)
100 g miodu
2 łyżki brązowego cukru
100 g niesolonych orzechów ziemnych (fistaszków)

W rondelku mieszając podgrzać masło orzechowe z miodem i cukrem, aż staną się płynne. W misce wymieszać płatki z orzechami. Zalać mieszanką miodową. Wymieszać, żeby masa dokładnie pokryła płatki i orzechy. Wyłożyć równomiernie całość na dużą blachę pokrytą papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika (na środkowy poziom) nagrzanego do 180 stopni i piec 15 minut. W trakcie pieczenia przemieszać granolę na blasze.

Wyjąć blachę z granolą z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Połamać na mniejsze kawałki i włożyć do słoika lub innego pojemnika.


piątek, 20 maja 2016

Sezonowo. Rabarbarowo. Szwedzkie ciasto z rabarbarem i migdałami.


Lubię jak rabarbar wystaje mi z koszyka. Czasami sprzedawca na targu proponuje mi przecięcie go na pół, ale zabrałoby mi to połowę przyjemności z jego zakupu. Są takie rzeczy, które muszą wystawać. Rabarbar, bagietki, kwiaty, pory.... 

I jak już dowiozę rowerem ten mój wystający rabarbar, to piekę ciasto. Zawsze ktoś się ucieszy z migdałowego, słodkiego z dodatkiem kwaskowatego rabarbaru. A kawałek ciasta zjedzony na trawie smakuje wspaniale.

Ten przepis jest bardzo łatwy do wykonania. Dzięki dodatkowi migdałów ciasto jest wilgotne i długo utrzymuje świeżość. 
Proste, dobre, wiosenne ciasto.

Miłego weekendu.






 Szwedzkie ciasto z rabarbarem i migdałami
Rabarberkage ned mandler 

225 g masła
175 g drobnego cukru
1 łyżeczka pasty z wanilii lub naturalnej esencji
2 jajka (w temperaturze pokojowej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
75 g mielonych migdałów
szczypta soli
200 g mąki pszennej (tortowej)
100 ml kwaśnej śmietany lub jogurtu

wierzch
500 g rabarbaru
3 łyżki cukru brązowego (można użyć zwykłego)
2 łyżki płatków migdałowych
cukier puder

Rabarbar umyć, obciąć końce i przyciąć część  łodyg do wielkości formy, w której będzie pieczone ciasto. Resztę pokroić w 1-2 cm kawałki. Ja piekłam ciasto w formie do tarty o wymiarach 20x35 cm. 
W misce zmiksować na puszystą masę masło z cukrem i wanilią. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Dodać śmietanę i ponownie zmiksować do połączenia. Jeżeli ciasto lekko się rozwarstwi w trakcie miksowania, nie trzeba się tym przejmować. Po dodaniu sypkich składników wszystko się połączy w gładką masę. 
Mąkę wymieszać z mielonymi migdałami, solą i proszkiem do pieczenia. Dodać do masy maślano jajecznej i zmiksować do połączenia (na wolnych obrotach). 
Wyłożyć ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem. Na wierzchu rozsypać małe kawałki rabarbaru, na nie położyć długie. Całość posypać cukrem i płatkami migdałów.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C. Piec około 45 minut do zrumienienia wierzchu.
Wystudzone posypać cukrem pudrem.





środa, 18 maja 2016

Ciasteczka digestive w wersji domowej.


Lubię ciasteczka dogestive. Za ich charakterystyczną teksturę (dzięki mące pełnoziarnistej), za lekko słono słodki smak, za uniwersalność w zastosowaniu. Kiedy robię spód do sernika, to używam właśnie ich. Kiedy mam ochotę na jakieś herbatniki, to kupuję digestive. 

Receptura tych ciasteczek ma już ponad 100 lat. Została opracowana w Szkocji w 1892 roku przez Alexandra Granta z firmy McVitie's.  Początkowo reklamowano je jako ciasteczka mające pozytywny wpływ na zdrowie, a dokładnie na układ trawienny. Ich nazwa digestive jest zresztą z tym związana (ang. digestion – trawienie). 

Od wyprodukowania pierwszych ciasteczek minęło wiele lat i obecnie można je kupić w wielu odmianach: pokryte czekoladą lub karmelem, z nadzieniem sernikowym, w wersji pomarańczowej, czekoladowej...

I jeszcze dwie ciekawostki. 
W 1947 roku 2,5 metrowy tort na wesele obecnej królowej Elżbiety z porucznikiem Filipem Mountbattenem został wykonany przez firmę McVitie's. I nie był to tort ciasteczkowy ;-)

 A w 1927 roku opracowano recepturę innych słynnych ciasteczek - Jaffa cake, które są pierwowzorem naszych delicji.

Ciasteczka digestive można też upiec samemu. Te z poniższego przepisu są mało słodkie i bardzo chrupiące. Ja lubię ich wierzch posypać dodatkowo odrobiną cukru demerara lub cukru kokosowego.Albo z jednej strony posmarować roztopioną czekoladą i posypać płatkami soli morskiej.


Ciasteczka digestive

100 g mąki pszennej pełnoziarnistej lub orkiszowej
100 g mąki owsianej (można też zmielić płatki owsiane)
 50 g brązowego cukru (jasnego, na przykład demerara lub muscovado)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
duża szczypta soli
100 g masła (zimnego)
2 -3 łyżki mleka

wierzch (opcjonalnie)
cukier demerara, kokosowy
roztopiona czekolada mleczna lub gorzka
płatki soli morskiej

Wymieszać w misce wszystkie suche składniki. Dodać masło i zmiksować do uzyskania kruszonki. Dodać mleko i zmiksować do połączenia się składników. Ciasto wyłożyć na blat i uformować z niego kulę. Spłaszczyć ją i zawinąć w folię spożywczą. Włożyć do lodówki do schłodzenia na 30 minut. 

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. 
 Ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami folii spożywczej na grubość 4 -5 mm. Wykrawać foremką lub szklanką okrągłe ciasteczka o średnicy 6 cm. Przełożyć je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Można je podziurkować widelcem.
Jeżeli chcecie upiec wersję słodszą trzeba wierzch ciasteczek lekko posmarować wodą i posypać cukrem demerara. Ja posypałam część cukrem kokosowym (to te ciemniejsze na zdjęciach). 
Piec na rumiano 15-20 minut. Studzić na kratce. 

Spód ciasteczek można posmarować roztopioną czekoladą i posypać płatkami soli.

Przechowywać w szczelnej puszce lub słoju.
 


czwartek, 12 maja 2016

Smak wiosny. Tarta ze szparagami i szynką parmeńską.


O tej porze roku praktycznie codziennie kupuję pęczek zielonych szparagów. Sezon na nie trwa tak krótko, że trzeba nasycić się nimi maksymalnie. Wykorzystuję je na wiele sposobów. Do makaronu, risotta,tart, sałatek, jajecznicy ... Nie robię z nich tylko deserów ;-) 

Kiedy chcę zrobić coś szybkiego do jedzenia, to griluję kawałek chleba na zakwasie, na nim układam szparagi i jajko w koszulce. Całość lekko polewam oliwą truflową. Proste i pyszne.

Dzisiaj zapraszam Was na prostą tartę z dodatkiem szparagów, szynki parmeńskiej i parmezanu. Jej smak podkręca dodatek skórki cytrynowej i listków majeranku. Czyli prosty, klasyczny przepis z małym twistem. Nadzienia do tarty nie trzeba solić, bo ser i szynka są już wystarczająco słone. Po upieczeniu wierzch można skropić oliwą truflową lub posypać dodatkowymi wiórkami parmezanu.

Ciasto, które użyłam do tej tarty, jest ostatnio moim ulubionym. Bardzo proste do zrobienia, idealne do wałkowania i pyszne w smaku. Lekko przypomina w smaku ciasto francuskie. 


Tarta ze szparagami i szynką parmeńską

ciasto
2 szklanki (240 g mąki) pszennej tortowej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka listków majeranku (dobrze pasuje też oregano lub tymianek) posiekanych
125 g zimnego  masła pokrojonego 2 cm kostkę
1 duże jajko
3 łyżki (45 ml) zimnej wody

nadzienie
500 g pęczek zielonych szparagów
80 g szynki parmeńskiej lub innej długo dojrzewającej pokrojonej w cienkie plastry
200 ml (niepełna szklanka) śmietanki kremówki (30%)
1 jajko
2 żółtka 
2 ząbki czosnku (startego)
skórka starta z 1/2 cytryny
1/4 - 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1 łyżka listków majeranku (dobrze pasuje też oregano lub tymianek) posiekanych
40 g świeżo startego sera parmezan 

Przyrządzić ciasto. W misce (lub pojemniku malaksera) wymieszać mąkę, sól i listki ziół. Dodać masło i zmiksować do uzyskania kruszonki. Dodać lekko rozbełtane jajka i wodę. Zmiksować szybko do połączenia składników i uzyskania gładkiego ciasta. Uformować dłońmi kulę, lekko ją spłaszczyć, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki do schłodzenia na godzinę lub całą noc. 

Nagrzać piekarnik do 210 stopni C. Ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość 1/2 cm. Przełożyć je do formy do tart o średnicy 30 cm wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto nakłuć widelcem. Wierzch przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i wysypać kulkami do pieczenia (lub fasolą, ryżem, monetami). Piec przez 15 minut. Po tym czasie zdjąć papier z kulkami i piec tartę jeszcze przez 5 minut. Obniżyć temperaturę piekarnika do 180 stopni i wyjąć podpieczony spód do tarty,

Kiedy ciasto się piecze, przyrządzić nadzienie.
Ugotować szparagami na półtwardo (powinny pozostać chrupkie) w lekko osolonej wodzie. Odcedzić i przelać zimną wodą. Każdy szparag zawinąć w szynkę. Wymieszać śmietanę z jajkiem, żółtkami, pieprzem cayenne, skórką z cytryny, czosnkiem i listkami ziół. Dodać starty parmezan i ponownie wymieszać. Wylać całość na podpieczony spód. Na wierzchu ułożyć szparagi. 
Wstawić do piekarnika (180 stopni C). Piec około 35 minut do lekkiego ścięcia nadzienia i zrumienienia wierzchu.
Tartę podawać na ciepło lub wystudzoną.


wtorek, 10 maja 2016

Na piknik i majówkę. Trzy przepisy na wytrawne dania.


O tym, że uwielbiam pikniki, pisałam już wielokrotnie. Nie będę się więc powtarzać. Ale powtórzę się z zachętą, żebyście spakowali koc i kosz z jedzeniem i wyruszyli na łono natury. Piknik w miejskim parku jest tak samo przyjemny jak ten na łące, w lesie, czy na plaży. Nasz ostatni był w środku miasta, tuż przy sejmie i niedaleko ruchliwej ulicy. Ale zupełnie nie było tego czuć. Cisza, spokój, zieleń i błogi relaks.

Zjedliśmy kawałki kurczaka w marynacie harissa, surówkę z marchewki z dodatkiem curry i ananasa, focaccię z młodą cebulką i ciasto migdałowo rabarbarowe. Proste jedzenie pełne smaku. W kolejnym poście zapraszam po przepis na ciasto, a dzisiaj na wytrawne piknikowe dania.

Bardzo lubię marynatę harissa.  Mieszanka przypraw takich jak kumin, cynamon, kolendra, imbir i papryka z cytryną, chilli i oliwą nadaje mięsu intensywny, pełen aromatu smak. Tę marynatę chętnie wykorzystuję do kurczaka pieczonego na grillu. Wtedy używam piersi lub udek bez kości. 

Często piekę focaccię. Sprawdza się ona jako przystawka, dodatek do sałat, pieczonych na grillu mięs, na pikniku, w podróży, w szkole, w pracy... Ten dzisiejszy przepis ma spory dodatek oliwy do ciasta. Dzięki temu focaccia jest wyjątkowo wilgotna w środku, a chrupka na wierzchu. Lekko skarmelizowana młoda cebulka z dodatkiem octu balsamicznego idealnie harmonizuje się z miękkim drożdżowym ciastem. To ostatnio mój ulubiony przepis na focaccię.

Do kurczaka i focacci zjedliśmy lekką i orzeźwiającą surówkę z marchewki. Nie jestem wielką fanką marchewkowych surówek, ale tę bardzo lubię. Dodatek curry, kolendry i ananasa tworzy całkowicie nowy smak. 

Zostawiam Wam przepisy i życzę pięknego, słonecznego tygodnia. I planujcie pikniki. 
 



Kurczak w marynacie harissa

1 kg udek z kurczaka
1 łyżka mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki  mielonej papryki
5 ząbków czosnku
1 łyżka startego świeżego imbiru
garść (pół małego pęczka) świeżej kolendry (listki i łodyżki)
garść (pół małego pęczka) natki pietruszki (listki i łodyżki)
1/2 łyżki suszonej papryczki chilli
1 świeża papryczka chilli (bez pestek)
2 łyżki koncentratu pomidorowego 
3 1/2 łyżki (50 ml) soku z cytryny
1/4 szklanki (60 ml) oliwy
1 łyżka soli

Papryczkę chilli, natkę i kolendrę pokroić na 2-3 cm kawałki. Włożyć wraz z pozostałymi składnikami do malaksera i zmiksować na pastę. Kurczaka włożyć do torebki z zamknięciem strunowym lub do miski. Dodać marynatę i wymieszać, żeby mięso było równomiernie nią pokryte. Wstawić do lodówki na noc. 
Zamarynowane udka wyłożyć (w jednej warstwie) na blachę lub do formy i odstawić do ogrzania do temperatury pokojowej. Nagrzać piekarnik do 190 stopni i piec 45-55 minut do miękkości mięsa i zrumienienia się skórki. 

Ta marynata świetnie sprawdzi się do kurczaka pieczonego na grillu. Wtedy lepiej użyć piersi lub udek bez kości.

  Focaccia z młodą cebulką

300 ml ciepłej wody
7 g suszonych drożdży (1 opakowanie) lub 15 g świeżych drożdży
500 g mąki pszennej (typu 550)
2 łyżki cukru
1/2 łyżki soli
100 ml oliwy z oliwek

wierzch
2-3 gałązki rozmarynu
sól morska w płatkach 
2 pęczki młodej cebulki dymki
2 łyżki octu balsamicznego 
1 łyżka cukru
2 łyżki oliwy

Włożyć do miski drożdże i zalać je ciepłą wodą. Odstawić na 5 minut. Dodać mąkę, sól i cukier, Miksować (końcówki haki) do połączenia się składników. Dodać oliwę i miksować około 5 minut (na średnich obrotach) do uzyskania gładkiego ciasta.  Przełożyć ciasto do miski posmarowanej olejem, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1-2 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Kiedy ciasto rośnie przygotować dymki. Te z dużymi cebulkami przeciąć wzdłuż na pół. Wszystkie przyciąć na długość foremki, w której będzie pieczona focaccia (użyłam foremki o rozmiarze 20x30 cm).
Nagrzać piekarnik do 160 stopni. 
Blaszkę  (która ma być użyta do zapieczenia cebulek) wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na niej dymki. Posypać je cukrem i solą, polać octem balsamicznym i oliwą. Wstawić do piekarnika i piec 10 - 12 minut. Cebulki powinny zmięknąć.

Wyrośnięte ciasto przełożyć do foremki. Zrobić wgłębienia (małe dołki) opuszkami palców. Na wierzchu ułożyć cebulki, polać całość wytworzonym w trakcie ich pieczenia sosem i oliwą. Posypać listkami rozmarynu i płatkami soli. 
Odstawić  do ponownego wyrastania na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Rozgrzać piekarnik do 220 stopni. Wstawić focaccię do pieczenia i piec 10 - 15 minut. Obniżyć temperaturę do 200 stopni i piec jeszcze przez 15-20 minut. Wierzch powinien być zrumieniony. Upieczoną focaccięmożna jeszcze polać oliwą.
 

Marchewka z curry i ananasem

1 kg marchwi obranej i startej na tarce o średnich oczkach
1/2 - 1 szklanka ananasa pokrojonego w 1 cm kawałki (może być z puszki)
1/2 szklanki (65 g) rodzynek

sos
4 łyżeczki soku z limonki
1/2 łyżeczki cukru
1 starty ząbek czosnku
2 łyżeczki przyprawy curry
1/4 szklanki majonezu
1/4 szklanki jogurtu naturalnego

4 łyżki posiekanych listków kolendry

W miseczce wymieszać składniki sosu. Marchew połączyć z ananasem i rodzynkami. Dodać sos i wymieszać. Posolić do smaku. Wierzch posypać listkami kolendry.
 




piątek, 6 maja 2016

Wiosenne smaki. Tarta z młodą marchewką, kozim twarożkiem i miodem.


 W idealnym świecie wychodzę z domu i wyrywam prosto z ziemi marchewki i rzodkiewki. Ścinam liście sałaty i szykuję prosty obiad. W świecie  rzeczywistym wczoraj posadziłam sałatę, a jutro wysieję rzodkiewki i marchew. Zobaczymy czy rzeczywistość pokryje się z marzeniami. Nie zapominam jednak, że  jestem bardzo kiepską ogrodniczką bez doświadczenia. Najważniejsze, że sadzenie i pielenie sprawia mi  dużo radości. Może uda mi się w tym roku wyrwać z ziemi własne marchewki, ale na razie kupuję je na targu.   
Połączenie marchwi z tymiankiem, pomarańczą, kozim serem i miodem jest tak udane, że nie zastanawiajcie się zbyt długo, czy zrobić tę tartę. Jest przepyszna, a sezon na młode, małe marchewki nie trwa zbyt długo. Na piknik lub lekką kolację będzie idealna.

Jutro dalszy ciąg mojej gleboterapii, a Wy proszę trzymajcie kciuki, żeby coś mi wyrosło.


Tarta z młodą marchewką, kozim twarożkiem i miodem

ciasto
180 g mąki pszennej tortowej
160 g koziego twarożku lub serka śmietankowego
100 g masła solonego 
1 łyżka listków tymianku

300 g młodej marchewki
200 g koziego twarożku (można również użyć koziej rolady pleśniowej)
300 g sera ricotta
2 łyżki miodu tymiankowego (lub innego) + 2 łyżki do polania wierzchu
1 pomarańcza 
15 czarnych oliwek
2 ząbki czosnku
1 łyżka listków tymianku
oliwa
sól i świeżo zmielony pieprz 

Przyrządzić ciasto. Zmiksować masło z twarożkiem do połączenia. Dodać mąkę i listki tymianku. Zmiksować do uzyskania gładkiego ciasta. Zawinąć je w folię spożywczą i wstawić do lodówki na 30 minut. Po tym czasie ciasto  lekko oprószyć mąką i rozwałkować pomiędzy  dwoma kawałkami folii spożywczej na grubość 3 mm. Ciasto przełożyć do formy do tart o średnicy 22 cm wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto nakłuć widelcem. Wierzch przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i wysypać kulkami do pieczenia (lub fasolą, ryżem, monetami). Piec przez 10 minut w 180 stopniach. Po tym czasie zdjąć papier i piec tartę jeszcze przez 5 minut. 

Kiedy ciasto się piecze, przyrządzić nadzienie. Ricottę wymieszać ze skórką z pomarańczy, listkami tymianku i wyciśniętymi ząbkami czosnku.. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Marchewki obrać i podsmażyć na oliwie na chrupko. Dodać sok z pomarańczy i miód. Podsmażać do lekkiego skarmelizowania marchewek i odparowania 2/3 płynu.

Na podpieczone ciasto wyłożyć masę z ricotty. Wyrównać powierzchnię. Nałożyć marchewki. Całość polać sosem wytworzonym w trakcie ich smażenia. Pomiędzy marchewkami ułożyć oliwki i małe porcje sera. Całość polać miodem i posypać listkami tymianku. Wstawić ponownie do piekarnika i piec przez 20 minut. Podawać na ciepło lub po wystudzeniu.


środa, 4 maja 2016

Zdrowa dawka energii czyli owsiane batoniki z suszonymi owocami


Pisałam już Wam o tym (TUTAJ), że mój nastoletni syn ma swój ul i dzięki temu mamy miód. W tym roku pszczoły mnożą się jak szalone, aż trzeba było powiększyć ul, więc zapowiada się, że i miodu będzie dużo. Oczywiście, tego zeszłorocznego już nie ma, a na nowy trzeba jeszcze trochę poczekać. 
W swojej kuchni używam sporo miodu, najczęściej w formie nieprzetworzonej, ale też do robienia korzennym ciast, granoli, batoników, lodów, lemoniad...
Bez miodu ciężko jest obejść się w kuchni.

Batoniki zbożowe można kupić w każdym sklepie, ale w wielu przypadkach po przeczytaniu ich składu, nie mam na to ochoty. Wolę zrobić je sama. Wiem co jest w środku, mogę dawkować dodatki według własnych preferencji i...  mam ich od razu dużo.

 Zachęcam Was do samodzielnego ich zrobienia. Składniki są łatwe do kupienia, a przepis prosty do wykonania. I będziecie mieć zapas dobrych i zdrowych słodkości. Ważne jest, żeby przechowywać je w szczelnym pojemniku (słoiku, puszce...) wtedy z czasem nie będą traciły chrupkości. 
 
Dzisiejszy przepis dobrze się sprawdzi jako przepis na batonik energetyczny. Po treningu, jeździe na rowerze, w szkole, w pracy, w podróży, jako szybkie śniadanie taki batonik będzie idealny.
 
Przepis na inne zbożowe batoniki (z dodatkiem kajmaku) znajdziecie TUTAJ.





 Owsiane batoniki z suszonymi owocami

250 g płatków owsianych (lub mieszanych: żytnich, jęczmiennych, orkiszowych...) 
1/2 szklanki (160 g) miodu
1/4 szklanki (50 g) oleju kokosowego
skórka starta z 1/2 pomarańczy
1 łyżeczka pasty z wanilii (lub naturalnego ekstraktu)
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
1/2 szklanki (65 g) pestek z dyni
1/4 szklanki (40 g)nasion słonecznika
1/2 szklanki (70 g) suszonej/kandyzowanej żurawiny
1/2 szklanki (80 g) rodzynek
1/3 szklanki (30 g) orzechów włoskich

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Na blachę wysypać płatki i wstawić je do piekarnika na 12 minut. W trakcie prażenia przemieszać je jeden raz. Wsypać do miski. Dodać pestki dyni, nasiona słonecznika, żurawiny, rodzynki i orzechy.Wymieszać. W rondelku podgrzać miód, olej kokosowy, skórkę z pomarańczy, wanilię, sól i cynamon. Zamieszać do połączenia się składników. Wylać całość na mieszankę z płatkami i wymieszać, aż masa pokryje płatki. 
Formę (30x18 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i nałożyć do niej masę batonikową. Całość równomiernie rozprowadzić i mocno docisnąć. Można to zrobić łyżką lub dłonią. Blaszkę wstawić do piekarnika i piec całość przez około 15 minut do lekkiego zrumienienia brzegów.
Wyjąć i pozostawić do wystudzenia. Kroić masę po całkowitym wystudzeniu. Przechowywać w puszce lub słoju.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails