czwartek, 16 lipca 2015

Tureckie bułeczki z fetą i oliwkami czyli letnia kolacja na szybko.


Ostatnio trochę zapuściłam pieczenie chlebów na zakwasie na rzecz bułek. Lato temu sprzyja. Rano nastawiam ciasto przed bieganiem, a po powrocie formuję je i piekę. Wieczorem ciasto rośnie, kiedy przygotowuję kolację. Chyba rozsmakowałam się w tym bułkowaniu. Wymagają niewielkich nakładów pracy, a efekt jest... bardzo przyjemny. 

Bułeczki z dzisiejszego przepisu w oryginale są bułkami śniadaniowymi. Z dodatków jest tylko ziemniak (który nadaje ciastu wilgotności) i feta. Ja do tych bułek lubię dodawać oliwki i zioła i wtedy są doskonałym dodatkiem do serów, miski sałaty lub czego tylko chcecie. Idealnie sprawdzą się jako bułki do kanapek. 

Udanego weekendu.

Ja wyruszam na upragnione wakacje nad morze. Na pewno będę piec i gotować, bo to sprawia mi wielką przyjemność, ale ciężko mi powiedzieć kiedy poznacie te
przepisy. Najpóźniej po moim powrocie. Upragnione wakacje nie mają upragnionej długości, więc do usłyszenia najpóźniej na początku sierpnia. 
Odpoczywajcie i korzystajcie z uroków lata.


Kahvalti
tureckie bułki z fetą

350 g (2 3/4 szklanki) mąki pszennej typu 550
7 g świeżych drożdży lub 2 g (1 łyżeczka suszonych drożdży)
240 ml mleka
1 łyżeczka soli
1 średniej wielkości ugotowany ziemniak
100 g sera feta
8 posiekanych oliwek
1 łyżka świeżych ziół (rozmaryn, tymianek, miętę...)

wierzch
1 rozbełtane jajko
1 łyżka wody
nasiona czarnuszki, czarny sezam, mak....

Mleko doprowadzić prawie do zagotowania. Wystudzić do letniej temperatury. Do dużej miski wsypać mąkę, na wierzchu rozkruszyć drożdże (lub wsypać suszone). Całość zalać mlekiem i lekko oprószyć mąką. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Dodać sól i przetarty przez praskę ziemniak.Zmiksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta (około 8 minut). Odstawić na 20 minut. Dodać oliwki, pokruszoną fetę i zioła. Wymieszać do połączenia się dodatków z ciastem, ale niezbyt mocno, żeby nie rozgnieść kawałków sera. Przykryć ciasto ściereczką i odstawić do wyrastania na 2 godziny. 
Ciasto lekko ugnieść, żeby pozbyć się nadmiaru gazu. Uformować z niego 12 bułeczek. Łatwo to zrobić natłuszczając dłonie oliwą lub olejem o neutralnym smaku. Bułeczki ułożyć (zachowując 4 cm odstępy) na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Nagrzać piekarnik do 220 stopni C.  Wierzch bułek posmarować jajkiem rozstrzepanym z wodą i posypać nasionami.
Piec około 20 minut do zrumienienia się wierzchu. Upieczone bułki przestudzić na kratce.
 

Przepis Jane Mason z książki "The book of buns".

poniedziałek, 13 lipca 2015

Na jagody...Szwedzkie cynamonowe bułki z jagodami.


Ilekroć piekę coś z jagodami, przypominam sobie jedną z ulubionych książek z dzieciństwa "Na jagody" Marii Konopnickiej (z ilustracjami Zofii Fijałkowskiej). Znałam ją praktycznie na pamięć, ale i tak nigdy nie miałam jej dość. W dzieciństwie w czasie wakacji nad morzem chodziłam z rodzicami na zbieranie borówek , a jagody rosły na około naszego domku. Zbieranie jagód o poranku do wypieku jagodzianek na śniadanie, było tak normalne jak mycie zębów :-) Może te wszystkie wspomnienia tak bardzo się połączyły i wyryły w mojej głowie, że wracam myślami do tej książki ilekroć mam jagody w dłoni. Wspomnienia z dzieciństwa i czytane wtedy książki zostają z nami na zawsze. Moje ulubione lektury z tamtych czasów, czytałam też swoim dzieciom. Wiele z nich jest też ich ulubionymi książkami. Ale były też wielkie rozczarowania. Ania z Zielonego Wzgórza całkowicie wynudziła moją córkę i prób czytania kolejnych części nawet nie podjęłam. To jedna z rzeczy, która uzmysławia, że nasze dzieci to nie my :-)

Jeżeli lubicie szwedzkie cynamonowe bułki, to dzisiejszy przepis jest dla Was. To taka letnia wersja tych bułek. Kwaskowość jagód przełamuje słodycz nadzienia. Bułki są bardzo proste i szybkie do zrobienia. To ich duża zaleta oprócz smaku. Najsmaczniejsze są w dniu upieczenia. Bardzo dobrze się mrożą. 
Ostatnio piekę dużo różnorodnych cynamonowych bułek. Ich nadmiar mrożę. W czasie roku szkolnego bułki jeżdżą rowerem razem z synem do szkoły i tam zjadana jest ich każda ilość. Teraz czuję się jak prawdziwa szwedzka mama, która zawsze w 5 minut może poratować dziecko cynamonową bułeczką i kubkiem mleka (domyślacie się, że w dzieciństwie uwielbiałam Dzieci z Bullerbyn).


Cynamonowe bułki z jagodami

ciasto
225 ml mleka
75 g masła
300 g mąki orkiszowej (lub pszennej)
70 g drobnego cukru
1 łyżeczka mielonego kardamonu
1/4 łyżeczki soli
20 g świeżych drożdży lub 10 g suszonych
1 jajko (lekko ubite)

nadzienie
75 g masła (miękkiego w temperaturze pokojowej)
75 g brązowego cukru
2 łyżeczki cynamonu
300 g jagód

wierzch
1 jajko (lekko ubite)
1 łyżka mleka lub wody
 cukier perlisty

W rondelku podgrzać mleko wraz z masłem doprowadzając je prawie do zagotowania (dzięki temu ciasto będzie miększe po upieczeniu). Zdjąć z ognia i wystudzić. Powinno być letnie. Dodać drożdże, wymieszać i odstawić na 5 minut. Do dużej miski wsypać cukier, mąkę, kardamon i sól. Wymieszać. Dodać jajko i mleko z masłem i drożdżami. Całość wyrabiać mikserem (końcówki haki) przez około 5-7 minut do uzyskania gładkiego ciasta. Miskę przykryć ściereczką i odstawić ciasto do wyrośnięcia na 40-50 minut. Kiedy ciasto rośnie przygotować nadzienie. Wymieszać na gładką pastę masło z cukrem i cynamonem.
Lekko podsypać blat (lub arkusz papieru do pieczenia) mąką. Rozłożyć na nim ciasto. Dłońmi lub wałkiem rozciągnąć ciasto na prostokąt o grubości 1 cm. Posmarować je mieszanką cynamonowo maślaną. Wierzch posypać jagodami. Zwinąć ciasto w rulon i pokroić w 2 cm plastry, które układać na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pomiędzy ciastkami zachować 4 cm odstępy. Ja piekłam bułki na 2 blachach. Blachy z ciastkami odstawić na 1/2 - 1 godzinę do ponownego wyrośnięcia. Jajko wymieszać z 1 łyżką mleka lub wody. Tą mieszanką posmarować bułeczki. Wierzch posypać cukrem perlistym. 

Piec w temperaturze 180 stopni przez 13-15 minut na złoty kolor. Studzić na kratce. 
Z przepisu wychodzi około 20 bułeczek. Bułeczki świetnie się mrożą. Wspaniale smakują zarówno na ciepło jak i wystudzone.
 

Przepis Signe Johansen z książki "Scandilicious baking"

sobota, 4 lipca 2015

Délice au cassis czyli klasyczne, francuskie ciasto z czarnej porzeczki.


Kiedy temperatury pną się do góry, moja ochota na włączanie piekarnika spada w dół. Nie znaczy to, że zupełnie go nie używam. Czasami, żeby zrobić coś dobrego na zimno, trzeba użyć gorąca. 

Dzisiaj mam dla Was klasyczne, francuskie ciasto na letnie upały - délice au cassis. Na mocno nasączonym likierem biszkopcie znajduje się  warstwa delikatnego musu z czarnej porzeczki. Wierzch pokrywa cieniutka warstewka galaretki z likieru. Do wykonania ciasta trzeba opanować dwie techniki: na biszkopt genueński czyli biszkopt z dodatkiem masła i na bezę włoską czyli bezę zaparzaną syropem cukrowym. Poniższy przepis brzmi może trochę skomplikowanie, ale wierzcie mi to nic trudnego. Te dwie rzeczy (biszkopt i beza) są częste we francuskich wypiekach. Opanowanie ich pozwoli Wam poszaleć z francuskimi przepisami. Receptura jest dość długa, ale starałam się opisać dokładnie wszystkie elementy.
To ciasto zrobiłam wieczorem przed położeniem się spać. Wierzch zalałam galaretką rano. Wbrew pozorom nie jest to trudne i czasochłonne ciasto. 
Z przepisu na biszkopt wychodzą trzy cienkie blaty. Te nadmierne blaty mrożę i wykorzystuję do innych wypieków lub do tiramisu. Lepiej upiec taką większą porcję i nadmiar użyć do czegoś innego kiedy indziej.

Do ciasta używany jest likier cassis czyli francuski likier z czarnej porzeczki. Do wypieków i konfitur kupuję ten likier w carrefourze w cenie około 22 zł.




Délice au cassis

biszkopt genueński 
125 g drobnego cukru
4 średniej wielkości jajka
125 g przesianej mąki tortowej
25 g masła (rozpuszczonego)

 50 ml crème de cassis (likieru z czarnej porzeczki)

beza włoska
190 g drobnego cukru
45 ml wody
20 ml glukozy w płynie (można ją kupić w Kuchniach Świata lub pominąć)
3 średniej wielkości białka jajek

mus z czarnej porzeczki
beza włoska (z powyższych składników)
6 płatków żelatyny (lub 6 łyżeczek)
 400 g czarnych porzeczek (bez szypułek) 
150 ml śmietanki kremówki

wierzch
2 płatki żelatyny (lub 2 łyżeczki)
50 g drobnego cukru
150 ml crème de cassis (likieru z czarnej porzeczki)

Biszkopt genueński: posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 21 cm. Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Do miski (której można używać do ubijania masy w kąpieli wodnej) włożyć jajka i cukier i ubijać wszystko przez 1 minutę. Przełożyć miskę na garnek z lekko gotującą się wodą (woda nie powinna dotykać dna miski) i ubijać całość przez 3-4 minuty. Masa powinna być puszysta, jasna i potroić swoją objętość. Zdjąć miskę z garnka i ubijać na najwyższych obrotach przez 4-5 minuty. Przez ten czas masa powinna lekko ostygnąć. Do masy stopniowo dodawać przesianą mąkę i mieszać delikatnymi ruchami łyżką lub szpatułką. Nie można mieszać mąki z masą jajeczną mikserem! Do połączonej masy wąskim strumieniem lać masło i znowu delikatnie wymieszać. Chodzi o to, żeby w trakcie mieszania jak najmniej zniszczyć pęcherzyki powietrza. Masę przełożyć do tortownicy. Wierzch wyrównać wypukłą częścią łyżki lub szpatułki. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut. Wierzch ciasta powinien być złocisty. Ciasto całkowicie wystudzić na kratce. Wyjąć z tortownicy i przekroić na 3 części. Rant od tortownicy ułożyć na talerzu, wyłożyć wewnątrz folią cukierniczą lub folią spożywczą i ułożyć na dnie jedną część biszkoptu. Resztę można zamrozić. Ciasto nasączyć mocno likierem.  

Przyrządzić bezę włoską. W rondelku podgrzewać (mieszając) na małym ogniu wodę z cukrem i syropem glukozowym. Przez ten czas cukier powinien się rozpuścić i zacząć tworzyć lekki, bezbarwny syrop, a na dnie powinny pojawić się bąbelki powietrza. Gotować syrop bez mieszania do uzyskania temperatury 121-122 stopnie C. Trwa to około 5-8 minut. Czas uzależniony jest od wielkości garnka i wielkości płomienia. Gotowy ma konsystencję syropu owocowego i powinien być bezbarwny. Kiedy syrop jest prawie gotowy, zacząć ubijać białka. Kiedy białka zaczną się formować w lekko sztywną pianę, cały czas miksując (na wysokich obrotach) wlewać cienkim strumieniem gorący syrop do białek. Ważne, żeby syropu nie lać po końcówkach miksera, bo wtedy kuleczki z syropu osiądą na ściankach, a nie zaparzą pianę z białek. Białka cały czas miksować, do chwili kiedy piana prawie wystygnie i będzie aksamitna i lśniąca.

Przygotować mus z czarnej porzeczki.  Żelatynę w płatkach namoczyć przez 5 minut w zimnej wodzie. Porzeczki zmiksować w blenderze i przetrzeć przez sito, żeby uzyskać gładką masę bez pestek i skórek. Około 1/4 masy z owoców podgrzać w rondelku (prawie zagotować) i dodać żelatynę (tę w płatkach odciśniętą z wody). Mieszać do jej rozpuszczenia. Dodać ją do reszty masy porzeczkowej i wymieszać. Wystudzić. Dodać do bezy włoskiej i delikatnie wymieszać szpatułką do połączenia. Ubić zimną kremówkę na lekko sztywny krem. Dodać do masy porzeczkowo bezowej i delikatnie wymieszać szpatułką do połączenia. Masę wyłożyć na ciasto i wyrównać powierzchnię szpatułką. Wstawić do lodówki i chłodzić do zastygnięcia masy (najlepiej przez całą noc). 

Przygotować galaretkę. Żelatynę w płatkach namoczyć przez 5 minut w zimnej wodzie. W rondelku dobrze podgrzać (nie zagotowywać) likier z cukrem. Mieszać do rozpuszczenia się cukru. Dodać żelatynę (tę w płatkach odciśniętą z wody). Mieszać do jej rozpuszczenia.Całość wystudzić. Kilka porzeczek zanurzyć w stygnącej galaretce i ułożyć na cieście. Resztę galaretki wylać na masę porzeczkową. Wstawić całość do lodówki na 2-4 godziny, aż galaretka całkowicie zastygnie.
Podawać ciasto schłodzone.
Aby łatwo wyjąć z z rantu, można go (rant) lekko podgrzać suszarką.


 Przepis Richard Bertinet z książki "Patisserie Maison".

czwartek, 2 lipca 2015

Szybkie szwedzkie bułki śniadaniowe z pestkami dyni.


Czasami nie starcza mi czasu, żeby upiec kolejny chleb na zakwasie albo po prostu mam ochotę upiec bułki.  Lubię takie przepisy, w których wystarcza chwila miksowania, a resztę robi czas. I lubię takie bułki, które mają dużo chrupiącej skórki, a mało miąższu. I są nierówne i takie domowe. I lubię... skandynawskie przepisy. Za ich prostotę i za smak.



Snittsidan bullar
 szwedzkie bułki  z pestkami dyni
 
250 g (2 szklanki) mąki orkiszowej lub  pszennej pełnoziarnistej
50 g (1/3 szklanki) mąki żytniej
6 g świeżych drożdży lub 1 łyżeczka suszonych
220 g wody
3/4 łyżeczki soli

pestki dyni
oliwa z oliwek

Wymieszać drożdże z wodą i odstawić na 5 minut. Dodać oba rodzaje mąki i sól. Miksować całość przez około 5-7 minut. Wyrobione ciasto jest dość kleiste. Miskę przykryć ściereczką i odstawić je na 1,5 godziny. 
Ciasto przełożyć na podsypany mąką blat lub kawałek papieru do pieczenia i uformować z niego wałek grubości5 cm. Ciąć go na 2,5 cm kawałki. Miejsca nacięcia obsypać mocno pestkami dyni. Ja wsypuję pestki do miseczki i dociskam do nich miejsca nacięcia. Klejące się ciasto ułatwia ich przyklejenie.
Bułeczki ułożyć (częścią z pestkami na dole i na górze) na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykryć ściereczką i odstawić do ponownego wyrastania na 45 minut. Bułeczki bardzo nie urosną. 
Nagrzać piekarnik do 220 stopni C  i piec około 20 minut do zrumienienia się wierzchu. Jeszcze gorące posmarować lekko oliwą z wierzchu. Pozostawić na kratce do wystudzenia.



Przepis Jane Mason z książki "The book of buns"

poniedziałek, 29 czerwca 2015

O synu pszczelarzu, miejskich pszczołach i o pysznym cieście... oczywiście z miodem. Orzechowo karmelowym.


Odkąd pamiętam mojego syna (dziś już sporego nastolatka) interesowały pszczoły. Potrafił spędzić z nowo poznanym pszczelarzem kilka godzin wypytując się go o różne rzeczy. W czasie wakacji wsiadał na rower i znikał na długie godziny, żeby zgłębiać temat pszczół w maleńkiej pasiece wśród łąk nad morzem. Tematy adopcji pszczół, zagrożenia wyginięciem, gatunków miodu, zabezpieczenia uli na zimę, doboru roślin w pobliżu pasieki.... były dobrze mi znane dzięki synowi, ale wszystko to była teoria. Któregoś dnia syn oznajmił, że po szkole będzie jeździł do pasieki na warszawskim Jazdowie pomagać. Wracał pełen entuzjazmu i nowej wiedzy, a dodatkowo z 25 km dziennie na rowerze, zrobiło się prawie 40. Same pożytki. Pewnego dnia dowiedziałam się, że doczekał się w tej pasiece własnego ula i... został pszczelarzem. Ma biały ul, pszczoły i matkę - pszczołę, której dał na imię Dobromiła. Teraz i ja często wsiadam na rower i jadę odwiedzić Dobromiłę. Dzięki synowi dowiedziałam się dużo o hodowli miejskich pszczół. Kiedyś zazdrościłam Paryżanom, że na wielu budynkach mają ule, ale teraz jestem dumna, że my mamy ule przy sejmie, na szkołach, hotelach, w parkach, a wkrótce też na Pałacu Kultury. 

Wiele osób ma wątpliwości co do jakości miejskiego miodu. Okazuje się, że często jest on lepszy niż ten z terenów wiejskich, bo w miastach nie można używać pestycydów i środków ochrony roślin. A pszczoły w mieście mają wbrew pozorom bardzo dużo "do jedzenia" i produkują więcej miodu niż pszczoły z terenów wiejskich.

A co matka pszczelarza ma dzisiaj dla Was do jedzenia? Genialne w smaku i w prostocie wykonania ciasto. Na kruchym maślanym spodzie znajduje się warstwa orzechów zatopionych w warstwie karmelu powstałego z brązowego cukru, masła i miodu. Przeczytajcie przepis, jaki jest prosty. Żadnego wałkowania, schładzania, mierzenia temperatury karmelu... 
To ciasto jest dla miłośników słono słodkich smaków. Jednym z rodzaju orzechów są słone fistaszki. Nie pomijajcie ich. One tworzą tę idealną słodko słoną kompozycję.



Ta pszczoła z niebieską kropką to królowa






Kruche ciasto z orzechami w karmelu 

kruche ciasto
170 g miękkiego masła (w temperaturze pokojowej)
65 g (1/3 szklanki) jasnego brązowego cukru
1 łyżeczka naturalnej esencji/pasty z wanilii
szczypta soli
240 g (1 3/4 szklanki) mąki pszennej pełnoziarnistej

wierzch
140 g miodu (7 łyżek)
65 g (1/3 szklanki) jasnego brązowego cukru
2 szczypty soli
75 g masła
50 g (1/2 szklanki) migdałów w łupinach
50 g (1/2 szklanki)  solonych orzeszków ziemnych
50 g (1/2 szklanki) orzechów włoskich
50 g (1/2 szklanki) orzechów nerkowców
rdzeń z 1/2 laski wanilii

Blaszkę o wymiarach 30x20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.
 W misce zmiksować miękkie masło z wanilią, solą i cukrem. Dodać mąkę i zmiksować do połączenia. Z ciasta będzie miało formę kruszonki. Wyłożyć je na blaszkę i równomiernie rozłożyć, dociskając palcami. Wstawić do piekarnika i piec do zrumienienia się brzegów (około 20-25 minut). Kiedy ciasto się piecze przygotować masę karmelową. Do garnka włożyć cukier,wanilię, miód i sól. Doprowadzić do zagotowania (mieszając od czasu do czasu) i gotować przez 2 minuty. Dodać masło i mieszając doprowadzić do jego rozpuszczenia i ponownego zagotowania się masy. Gotować kolejne 2 minuty. Dodać orzechy i wymieszać. Masę wylać na podpieczony spód, równomiernie rozprowadzić i ponownie wstawić do piekarnika. Piec przez 15-20 minut doprowadzając do zrumienienia się orzechów i lekkiego skarmelizowania masy. Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Kroić po całkowitym wystudzeniu.  
 


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Trochę inne szwedzkie bułki cynamonowe. Z dodatkiem mąki żytniej i orzechów.


 Czasami jak patrzę ile piekę cynamonowych bułek, to myślę sobie, że to może być mój plan B na życie - kawiarnia ze skandynawskimi wypiekami. Lubię ich dość zwartą konsystencję, smak, aromat, zapach, który rozchodzi się po domu w trakcie pieczenia i to, że są tak proste i szybkie do zrobienia. Cynamonowa bułka i kubek kawy to dla mnie idealny duet na chwilę przerwy w zagonionym dniu. Może z tęsknoty za Szwecją, szukam powodu, żeby kolejny raz tam pojechać, może tęsknię za pięknymi chwilami, jakie tam przeżyłam, może brak mi tej prostoty i życia w zgodzie z naturą..., a może znalazłam już sobie dobry powód, aby tam wrócić?

Dzisiejsze bułki cynamonowe są trochę inne od tych, które mogliście wcześniej znaleźć na blogu. Po pierwsze mają dodatek mąki żytniej, a po drugie w ich nadzieniu znajdziecie też  orzechy, a po trzecie upieczone są w formie wieńca i poszczególne bułki odrywa się od całośći. Jeżeli lubicie tego typu wypieki, nie zastanawiajcie się nad ich upieczeniem. One są pyszne.



Bułki cynamonowe z  dodatkiem mąki żytniej i orzechów

ciasto 
25 g świeżych drożdży
80 g masła
300 ml mleka
50 g drobnego cukru
375 g (350 g + 25 g do podsypywania) mąki pszennej (typu 550)
80 g mąki żytniej
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki mielonego kardamonu
1/2 jajka (rozbełtanego)

nadzienie
100 g miękkiego masła
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kardamonu
125 g brązowego cukru (użyłam mieszanki ciemnego muscovado i demerara)
70 g orzechów włoskich (grubo posiekanych)

1/2 jajka (rozbełtanego)

lukier kakaowy zrobiony z cukru pudru, kakao i odrobiny wody

 Rozpuścić masło w rondelku. Dodać mleko i wymieszać. Przelać całość do miski. Do letniego płynu dodać drożdże i odstawić na 5 minut. Dodać cukier, kardamon, 1/2 jajka, mąkę żytnią, 350 g mąki pszennej i sól. Całość wyrabiać mikserem na średniej prędkości obrotach przez około 10 minut. Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrastania. Po tym czasie powinno podwoić swoją objętość.
Przyrządzić nadzienie. W miseczce wymieszać na pastę masło z brązowym cukrem, cynamonem i kardamonem.
Na podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na prostokąt grubości 1-1 1/2 cm. Rozprowadzić na nim nadzienie. Całość posypać 3/4 ilości orzechów. Ciasto zwinąć jak rulon i pokroić w 2 cm plastry. Układać w formie wieńca na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Można również na blasze ułożyć pojedyncze plastry ciasta zachowując 3 cm odstępy.
Odstawić ciasto na 40 minut do ponownego wyrastania. Wierzch bułeczek posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać resztą orzechów. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piec 15 - 25 minut. Wierzch upieczonych bułek powinien być rumiany. Jeszcze ciepłe ciasto lekko polukrować kakaowym lukrem.


Przepis Bronte Aurell z książki "The Scandi Kitchen".

sobota, 20 czerwca 2015

Tym razem niesezonowo czyli tort orzechowo figowy z kremem z serka mascarpone


Czasami jestem przewrotna. W pełni sezonu truskawkowego nachodzi mnie na ciasto, które bardziej pasuje do jesieni. W spiżarni znalazłam słoik domowej konfitury ze zrywanym prosto z drzewa fig i  doszłam do wniosku, że nie powinien tam dłużej stać. Jako dziecko uwielbiałam wspinać się po drzewach i szczerze mówiąc, jeżeli teraz trzeba wejść na drzewo, żeby zerwać coś do jedzenia... jestem pierwsza. Połączenie orzechów, fig i syropu klonowego jest fantastyczne i smakuje o każdej porze roku. Tak więc, zamknęłam swoje drzewne wspomnienia w tym cieście.
Udanego weekendu.


Tort orzechowo figowy z kremem z serka  mascarpone

ciasto
1 1/4 szklanki (150 g) mielonych pekanów (mogą być orzechy włoskie)
3/4 szklanki (110 g) mąki pszennej tortowej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
250 g masła w temperaturze pokojowej
1/2 szklanki (110 g)  drobnego cukru
1/2 szklanki (160 g) dżemu figowego
3 jajka (w temperaturze pokojowej)

4 średniej wielkości świeże figi

pralina
1/2 szklanki (110 g)  drobnego cukru
1/2 szklanki (125 ml)  wody
1/2 szklanki (60 g) pekanów

krem
300 ml śmietanki kremówki
250 g serka mascarpone
2 łyżki syropu klonowego
1/2 szklanki (80 g)  cukru pudru

Nagrzać piekarnik do 170 stopni C. Posmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 22 cm. Zmielone pekany wymieszać z mąką i proszkiem do pieczenia. W misce zmiksować na gładką masę masło z cukrem i dżemem figowym. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Do masy dodać mieszankę mąki, proszku i orzechów. Wszystko razem połączyć mieszając szpatułką. Masę wyłożyć do tortownicy i piec 55 minut. Wyjąć ciasto z piekarnika, odstawić formę do przestudzenia na 5 minut i wyjąć ciasto na kratkę do całkowitego wystudzenia.

Przygotować pralinę. Do rondelka wlać wodę i dodać cukier. Podgrzewać na małym ogniu mieszając, aż cukier się rozpuści Zwiększyć ogień, doprowadzić do zagotowania i gotować bez mieszania przez około 10 minut do uzyskania złocistego karmelu. Dodać orzechy, wymieszać, żeby karmel je otoczył i wylać masę na płaską blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia. Pozostawić w temperaturze pokojowej do zastygnięcia. Pralinę połamać na małe kawałki.

Przygotować krem. Wszystkie składniki włożyć do miski i zmiksować do uzyskania puszystego kremu.

Ciasto przekroić na 3 części. Przełożyć kremem. Na wierzchu również rozprowadzić krem i posypać go pokruszoną praliną. Ułożyć pokrojone figi. Można również figi posypać delikatnie cukrem i opalić lekko palnikiem.
Ciasto i pralinę można przygotować 1 dzień wcześniej. Ciasto nabiera smaku po nocy spędzonej w lodówce. Najsmaczniejsze jest drugiego i trzeciego dnia po przygotowaniu.



Przepis z książki "Indulgent cakes" The Australian Women's weekly.

środa, 17 czerwca 2015

Czasami gotuję tylko dla niego. Pâté z wątróbek drobiowych z galaretką z rabarbaru.


Są pewne rzeczy, które robię tylko dla innych.  Tak samo jak są pewne rzeczy, które robię tylko dla siebie. Podroby tak jak kostki rosołowe, omijam szerokim łukiem, ale... czasami zrobię wyjątek dla kogoś dla mnie ważnego, kto lubi kawałek dobrego chleba posmarowany francuskim pâté. Dla kostek rosołowych nie robię wyjątku.

To pâté jest idealne na chłodniejsze wiosenne dni, bo jego wierzch pokrywa galaretka z rabarbaru. Wszystko idealnie się łączy. Kwaskowaty wierzch i aksamitny, aromatyczny pasztet. Ważne, żeby po zrobieniu, pasztet spędził w lodówce minimum 12 godzin. Wtedy nabiera odpowiedniej konsystencji i smaku. No i jest super prosty do zrobienia. 

TUTAJ znajdziecie inny przepis na pâté


Pâté z galaretką z rabarbaru

150 g masła
3 szalotki (drobno posiekane)
4 duże ząbki czosnku (drobno posiekane)
250 g bekonu (bez tłuszczu i skóry) pokrojonego w d 1 cm cienkie kawałki
60 ml półsłodkiego sherry
500 g oczyszczonych wątróbek z kurczaka (można użyć pół na pół kurzych i kaczych)
listki z 3 gałązek tymianku
300 ml śmietanki kremówki
sól morska
świeżo zmielony pieprz

galaretka rabarbarowa
240 g oczyszczonego rabarbaru (pokrojonego w 1,5 cm kawałki)
2 łyżki drobnego cukru
125 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
2 łyżeczki likieru Grand Marnier
3 płatki żelatyny (można zastąpić 3 łyżeczkami żelatyny w proszku)

Rozpuścić połowę masła na patelni. Dodać czosnek i szalotki i dusić do miękkości cały czas mieszając. Czosnek i szalotki nie powinny się zrumienić. Dodać bekon i smażyć całość mieszając przez 6-8 minut do lekkiego zrumienienia. Dodać 1 łyżkę sherry, wymieszać i przełożyć całość do pojemnika malaksera. 
Na tej samej patelni rozpuścić resztę masła. Dodać wątróbki i listki tymianku. Smażyć 3-4 minuty. Wątróbki powinny pozostać wewnątrz różowe. Dodać śmietankę i resztę sherry. Dusić mieszając przez około 40 sekund. Przełożyć do pojemnika malaksera. Całość doprawić solą i pieprzem do smaku i zmiksować na gładką masę. Odstawić na 15 minut do lekkiego przestudzenia i przełożyć masę do wyparzonych słoików. 

Przygotować galaretkę z rabarbaru. W rondlu wymieszać rabarbar, sok z pomarańczy, cukier, likier Grand Marnier i 100 ml wody. Doprowadzić do zagotowania i gotować na małym ogniu przez 8-10 minut do lekkiego zgęstnienia. Całość przetrzeć przez sito i odstawić do wystudzenia. Żelatynę namoczyć przez 5 minut w zimnej wodzie. Odcisnąć. Rozpuścić ją podgrzewając w małym garnuszku z 2 łyżkami przecieru rabarbarowego. Przełożyć do reszty przecieru i wymieszać. Przelać masę rabarbarową na pasztet. Wstawić do lodówki i schładzać całość przez minimum 12 godzin.
 

Przepis Katie Quinn Davies z książki "What Katie ate at the weekend"

niedziela, 14 czerwca 2015

Smaki przywiane przez wiatr. Ciasto orzechowe z morelami i lawendą.


Kiedy dzisiaj o świcie wyszłam do ogrodu z poranną kawą, wiał wiatr, a ja lubię wiatr. Tarmosi moje i tak zawsze potargane włosy, podwiewa sukienkę i... przynosi zapachy. Jaśminu od sąsiadów, akacji z pobliskiego lasu i lawendy z podokiennej grządki. I tak moje myśli popłynęły do wakacji w Prowansji. Prawie zawsze w czasie naszych pobytów przez parę dni wieje mistral (porywisty wiatr) i oprócz tego, że targa moimi i tak potarganymi włosami, to porywa kapelusze starszym paniom na targu, trzaska okiennicami, zrywa ze sznurków pranie, nastraja depresyjnie (podobno) i... przynosi zapachy. Morza, lawendy, rozgrzanej ziemi... Lubię to.
Nastrojona wspomnieniami, zerwałam bukiet lawendy i poszłam do domu upiec ciasto z jej dodatkiem. Miałam na nie ochotę już dawno, ale czekałam na morele i... taką chwilę jak dziś. Kiedy wiatr przyniesie zapach lawendy, potarga mi włosy i obudzi wspomnienia.

A jakie jest to dzisiejsze ciasto? Podpieczone w morele są zatopione w orzechowym, wilgotnym cieście z dodatkiem skórki cytrynowej , wanilii i lawendy. Francuska klasyka i francuskie połączenie. Jak dobra bagietka z masłem i kawałkiem sera brie popita schłodzonym białym winem. Czysta przyjemność.

Dobrego tygodnia Wam życzę. Radości z drobnych przyjemności.









Ciasto orzechowe z morelami i lawendą
Apricot, walnut and lavender cake

185 g masła (w temperaturze pokojowej)
2 łyżki oleju z orzechów włoskich (ewentualnie innego, może być też o neutralnym smaku)
220 g drobnego cukru
120 g mielonych migdałów
4 jajka
120 g mielonych orzechów włoskich
90 g mąki pszennej (tortowej)
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
skórka starta z 1 cytryny
1 1/2 łyżeczki kwiatów lawendy (suszonych lub świeżych)
600 - 700 g moreli
1/8 łyżeczki soli

lukier
50 g cukru pudru
1-2 łyżki soku z cytryny

Nagrzać piekarnik do 190 stopni C i wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia formę do tart o średnicy 23 cm. W malakserze zmiksować na gładką masę mielone migdały, olej, masło i cukier. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku do uzyskania gładkiej i puszystej masy. Dodać mielone orzechy włoskie, mąkę, skórkę z cytryny, wanilię, 1 łyżeczkę kwiatów lawendy i sól. Zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Ciasto wylać do formy. Na wierzchu ułożyć promieniście połówki moreli. Wstawić do piekarnika i piec ciasto przez 1 godzinę i 10 min. Jeżeli wierzch za bardzo się rumieni, przykryć go folią aluminiową (błyszczącą stroną do góry). Wymieszać na gładką masę składniki lukru. Polukrować jeszcze ciepłe ciasto. Wierzch posypać pozostałą 1/2 łyżeczką kwiatów lawendy. 
Ciasto wystudzić przed krojeniem.




Przepis Yotam Ottolenghi z książki "Plenty more".

wtorek, 9 czerwca 2015

Szwedzkie vetebullar pachnące cynamonem i kardamonem.


 Zapuściłam trochę bloga, bo bardzo dużo rzeczy ostatnio mnie absorbuje. Na szczęście są to przyjemne rzeczy, więc z łatwością dodałam sobie pracy. Niestety kosztem tego miejsca. Ale wracam z nową energią i pomysłami. Mam wrażenie, że ta wiosna obfituje u mnie w nowe projekty, inspiracje i właśnie pomysły. To dobry dla mnie czas. 

A na początek powrotu zapraszam Was na klasykę wśród szwedzkich wypieków - vetebulllar - kolejne cynamonowo kardamonowe bułki na blogu. Vetebullar to połączenie dwóch szwedzkich słów: vete - pszenica i bullar - bułka. A ja ostatnio dużo myślę o powrocie do Szwecji w związku z kolejnym moim pomysłem, więc chyba rozumiecie skąd taki wypiek w moim domu.



 Vetebullar
(szwedzkie bułki cynamonowo kardamonowe)

ciasto
100 g masła
360 ml mleka
2 łyżeczki suszonych drożdzy
640 g mąki pszennej typu 550
50 g cukru
1 1/2 łyżeczki kardamonu
1/4 łyżeczki soli

nadzienie
100 g miękkiego masła
100 g drobnego brązowego cukru
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka mielonego kardamonu

wierzch
1 jajko lekko ubite
cukier perlisty lub płatki migdałowe

Rozpuścić masło w rondelku. Dodać mleko i wymieszać. Mleko z masłem powinno być letnie. Można je również jeszcze podgrzać w razie konieczności. W miseczce wymieszać drożdże z 3 łyżkami maślanego mleka. Odstawić n 5 minut. W dużej misce wymieszać mąkę, cukier, kardamon i sól. Dodać rozpuszczone drożdże i resztę maślanego mleka. Ciasto wyrabiać przez około 5-7 minut do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto przełożyć na blat i wyrabiać ręką przez około 2 minuty. Ponownie przełożyć je do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość dwukrotnie. 
Dwie duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia. 
W miseczce wymieszać składniki nadzienia na gładką pastę.
Ciasto podzielić na dwie części. Jedną rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30 x 40 cm. Rozprowadzić na niej szpatułką lub wypukłą częścią łyżki połowę nadzienia. Ciasto zwinąć jak roladę i pokroić na 2 cm plastry. Układać je na blasze zachowując odstępy. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. 
Ja swoje bułki pozwijałam w rodzaj ślimaczków. Posmarowałam prostokąt ciasta nadzieniem, złożyłam na pół wzdłuż dłuższego brzegu i pocięłam na 4 cm kawałki. Każdy kawałek przecięłam na pół zachowując niedocięty koniec i zwinęłam paski w spiralkę, a następnie zwinęłam je wokół siebie.

Odstawić bułeczki do ponownego wyrastania na 45 minut.
Nagrzać piekarnik do 225 stopni C.
Posmarować je rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem lub płatkami migdałów. 
Wstawić do piekarnika i piec 8-10 minut.
Zdjąć z blachy i odstawić na kratkę.

Dla mnie najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe.
Bułeczki bardzo dobrze się mrożą.
W trakcie pieczenia część nadzienia wytopi się na blachę i lekko skarmelizuje, ale przy zdejmowaniu ich z blachy przypieczenia zostaną na blasze.



Przepis Anna Brones i Johanna Kindvall z książki "Fika".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails