niedziela, 14 września 2014

Karmel i orzechy. Idealne, jesienne ciasto.


Są takie jesienne ciasta, które nigdy mi się nie nudzą. Należy do nich to dzisiejsze. Połączenie maślanego, kruchego spodu z warstwą orzechów zanurzonych w karmelu to połączenie idealne. Niebiański smak. To ciasto ma też inną zaletą. Zmieniając rodzaje orzechów i miodu można tworzyć własne, odmienne wariacje.  Chcąc uzyskać intensywny smak używam miodu gryczanego, a kiedy zależy mi na dominującym aromacie klasycznego karmelu, stosuję miód akacjowy lub kwiatowy. 
Lubię mieszać orzechy, tak jak w dzisiejszym przepisie, ale to ciasto tak samo pysznie smakuje z jednym rodzajem.



Ciasto karmelowo orzechowe
Nutty caramel bars

kruche ciasto
2 szklanki (250 g) mąki pszennej
2/3 szklanki (70 g) cukru pudru
szczypta soli
170 g zimnego masła (pokrojonego na kawałki)

wierzch
1 1/2 szklanki (190 g) orzechów włoskich (grubo posiekanych)
1 szklanka (110 g) pekanów (grubo posiekanych)
1  szklanka (140 g) migdałów (grubo posiekanych)
1/2 szklanki (85 g) jasnego, brązowego cukru
1/2 szklanki (200 g) miodu
155 g masła
3 łyżki śmietanki kremówki

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Nasmarować masłem formę o wymiarach 20x30 cm. Wymieszać mąkę z solą i cukrem pudrem. Dodać masło i zmiksować całość do uzyskania gładkiego masła. Najłatwiej zrobić to przy pomocy malaksera. Ciastem wyłożyć formę i nakłuć je widelcem. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut. Ciasto powinno być lekko zrumienione. Wyjąć je z piekarnika i studzić przez czas przyrządzania nadzienia. 
Na dużej patelni lub w garnku rozpuścić masło. Dodać cukier, miód i śmietankę. Mieszając doprowadzić do zagotowania. Gotować 1 minutę. Zdjąć patelnię z ognia i dodać orzechy. Wymieszać do całkowitego pokrycia orzechów przez karmel.
Nadzienie wylać na ciasto i wstawić formę ponownie do piekarnika. Piec 25 minut. 
Nadzienie powinno po tym czasie być złociste i ścięte.
Kroić je na kawałki po całkowitym wystudzeniu.




Przepis Carole Bloom z książki "Caramel".

wtorek, 9 września 2014

Bułeczki cynamonowe z czekoladą


Czujecie nadchodzącą jesień? Wieczorne mgły, zimne poranki, skrzynie pełne węgierek na targu, pożółkłe liście leżące na chodnikach... to wyraźne sygnały, że jesień coraz bliżej. Układam miękkie swetry i szale na półkach i wracam do czekolady oraz korzennych przypraw w mojej kuchni.
 Lubię kiedy w domu pachnie cynamonem i drożdżowym ciastem. Lubię dać ciepłą bułeczkę synkowi, kiedy wraca do domu. A mój synek lubi... zapakować papierową torbę bułeczkami i zabrać ją do szkoły... dla koleżanek. 
I oczywiście dla kolegów ;)



Bułeczki  cynamonowe z czekoladą
Chocolate and cinnamon buns

250 ml ciepłego mleka
20 g świeżych drożdży lub 1 torebka (7 g) suszonych
75 g drobnego cukru
100 g stopionego, wystudzonego masła 
1 łyżeczka pasty z wanilii
1 jajko
500 mąki pszennej (typu 550)

nadzienie
40 g gorzkiej czekolady
50 g stopionego, wystudzonego masła 
100 g ciemnego cukru muscovado
1 łyżka mielonego cynamonu 

1 roztrzepane jajko

Do miski wlać mleko. Dodać drożdże i zostawić na 5 minut. Dodać jajko, cukier, wanilię i masło. Zmiksować całość do połączenia składników. Dodać mąkę i miksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta, które odchodzi od ścianek miski. Trwa to około 5-7 minut. Ciasto przełożyć do drugiej miski lekko wysmarowanej olejem. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Przygotować nadzienie. Czekoladę drobno posiekać i dodać do ciepłego rozpuszczonego masła. Wymieszać do rozpuszczenia czekolady. Dodać cukier i cynamon. Wymieszać na gładką masę. 
Wyrośnięte ciasto lekko wyrobić dłonią i rozwałkować na prostokąt grubości 8 mm. Rozsmarować na całej powierzchni nadzienie. Jeżeli nadzienie stwardniało stygnąc, można je lekko podgrzać. Ciasto zwinąć jak roladę i pokroić na plastry szerokości 2-3 cm. Układać porcje na dużej blasze do pieczenia (wyłożonej papierem do pieczenia) zachowując 3-4 cm odstępy. Wierzch posmarować jajkiem. Można również delikatnie posypać cukrem perlistym.
Bułeczki odstawić na 30 minut do ponownego wyrośnięcia.
Nagrzać piekarnik do 1800 stopni C. Wstawić bułeczki i piec 15-20 minut. Po tym czasie ciasto z boków bułeczek powinno być zrumienione.
Studzić bułeczki na kratce.




Przepis Eric Lanlard z książki "Chocolate"

niedziela, 31 sierpnia 2014

Malina, limonka, kokos... pyszne ciasto na koniec wakacji.


 Koniec wakacji. Nowe wyzwania, nowe cele, nowe obowiązki... Zawsze potrzebuję trochę czasu, żeby wpaść w rytm po wakacjach. Zobaczymy jak mi pójdzie tym razem.
W tym roku u nas dużo nowości. Szkoda mi, że letnie miesiące dobiegają końca, ale jednocześnie bardzo się cieszę na to co przed nami. 
Pożegnaliśmy wakacje  niezwykłym ciastem.

Lubicie połączenie limonki i malin? Dla mnie to taki aromat świeżości i egzotyki dodany do swojskich owoców. Robiłam kiedyś konfitury malinowe z dodatkiem limonki i wtedy zafascynowało mnie to połączenie. Teraz cieszę się tym duetem w cieście. Bardzo prostym do zrobienia, a intrygującym w smaku.
Dobre ciasto na zakończenie wakacji.



 Ciasto malinowo limonkowe z kokosem
                                     
2 limonki
185 g miękkiego masła 
1 1/2 szklanki (300 g) drobnego cukru
4 jajka
1 1/2 szklanki (225 g) mąki pszennej1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki (40 g) wiórków kokosowych
1/2 szklanki (125 ml) jogurtu naturalnego lub maślanki
1 szklanka (150 g) owoców (maliny, jagody, jeżyny...) - mogą być mrożone  
wierzch
1 szklanka (250 ml) mleka kokosowego (schłodzonego)
1 szklanka (250 ml) śmietanki kremówki (schłodzonej)
125 g malin
1/2 szklanki kokosa w płatkach (podprażonych na suchej patelni)

masło do nasmarowania formy

Wszystkie składniki ciasta powinny mieć temperaturę pokojową. Mleko kokosowe schłodzić w lodówce przez noc. Nasmarować masłem okrągłą formę z kominkiem o średnicy 24 cm. Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 
Zetrzeć skórkę z limonek. 2 łyżeczki odłożyć do ciasta, a 1 do bitej śmietany. Wycisnąć z limonek 2 łyżki soku.
Masło zmiksować z cukrem na gładką i puszystą masę. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Dodać jogurt, 2 łyżeczki skórki z limonki i sok. Ponownie zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i zmiksować całość na najniższych obrotach tylko do połączenia składników. Dodać owoce i delikatnie wymieszać je łyżką z ciastem. Przełożyć ciasto do formy i wstawić do piekarnika. Piec 50-60 minut. Sprawdzić stan upieczenia patyczkiem. Upieczone ciasto przełożyć w formie na kratkę i odstawić na 5 minut. Po tym czasie obrócić formę i wyjąć ciasto na kratkę do wystudzenia.

Śmietankę i mleko kokosowe ubić na delikatną, puszystą masę. Połowę śmietanki rozsmarować na cieście. Posypać malinami i uprażonymi płatkami kokosa. Resztę śmietany podawać wraz z ciastem.

 
Przepis z książki " Indulgent cakes -the Australian women's weekly".

niedziela, 24 sierpnia 2014

Pyszny obiad w kilkanaście minut. Spaghetti z sosem z pieczonych pomidorów.




Dwa razy w tygodniu kupuję na targu po 3 kg malinowych pomidorów za 2.50 za kilogram i po kilogramie  pomidorków koktajlowych po 6 zł. Dawno nie płaciłam tak mało za tak pyszne pomidory. Te na przetwory można kupić już za złotówkę. Smak tegorocznych pomidorów jest tak doskonały, że praktycznie codziennie wykorzystuję je do dań obiadowych. W związku z tym spodziewajcie się w najbliższym czasie wysypu pomidorowych przepisów na blogu. 
Najbliższe przepisy mają jeszcze jedną wspólną cechę. Są bardzo szybkie i proste do zrobienia. 

W mojej pracy nie mam szans na dwa długie urlopy w czasie wakacji, więc na drugą połowę sierpnia dzieci wyjechały z tatą. Cieszyłam się na ten wolny, samotny czas w domu. Ale zamiast po pracy spędzać czas na lenistwie, wzięłam się za kolejne, gruntowne porządki. Kiedy dzieciaki opalają się i nurkują, ja maluję drzwi, framugi, kaloryfery i wyrzucam masę nagromadzonych przez lata rzeczy. Nie do końca wyrzucam, raczej nadaję im drugie życie w innych domach. 
W skrócie można powiedzieć, że to czas porządków i pomidorów.

Dzisiejsze danie wygląda niepozornie, ale wierzcie mi kryje się w nim całe bogactwo smaku. Jest super szybkie do przygotowania i praktycznie robi się samo. 


Spaghetti z sosem z pieczonych pomidorów
Spaghetti with roasted tomato sauce

500 - 700 g małych pomidorków (najlepiej różnych odmian)
1 duża cebula
1/2 pęczka natki pietruszki
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka suszonego oregano
oliwa z oliwek
sól
kilka listków bazylii
świeżo zmielony pieprz
250 g makaronu spaghetti

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Pomidorki przekroić na pół. Cebulę pokroić w półplasterki, czosnek w cienkie plasterki, a natkę grubo posiekać. Na blachę  wyłożyć cebulę, czosnek i natkę. Polać ją 2 łyżkami oliwy i posolić 1/4 łyżeczki soli. Dłońmi wymieszać i rozłożyć na blasze równomierną (około 1/2 cm) warstwą. Na cebuli ułożyć pomidorki nacięciem do góry. Delikatnie je posolić, skropić oliwą i posypać oregano. Wstawić do piekarnika i piec 15-20 minut. Kiedy pomidorki się pieką, ugotować makaron al dente. Odsączyć go z wody i wyłożyć na blachę. Przy pomocy dwóch widelców wymieszać makaron z upieczonymi warzywami. Podawać od razu. Wierzch posypać bazylią, świeżo zmielonym pieprzem  i skropić oliwą.




Na podstawie przepisu z książki "La cucina italiana"

niedziela, 17 sierpnia 2014

Buchty ze śliwkami i marcepanem

Dawno mnie tu nie było.
Wakacje, spontaniczny domowy remont, pozbywanie się połowy rzeczy, wyprawianie synka do Paryża... Tak mi minęło półtora miesiąca. Chwilami było bardzo pracowicie i męcząco, szczególnie, kiedy upały dawały w kość, ale teraz czuję tylko radość i satysfakcję. I z przyjemnością wracam do gotowania.
Synek wrócił, pobędzie trzy dni w domu i znowu czeka mnie pakowanie. Tym razem dzieciaki wyruszają z tatą. A ja już z radością planuję moje 10 dni samej ze sobą (i z kotami).

Moje gotowanie często jest bardzo emocjonalne. Kiedy synek samodzielnie odkrywał Paryż, a ja zaczęłam lekko tęsknić, na talerzach pojawiły się francuskie dania. Teraz, kiedy w drodze do celu rodzina planuje krótki pobyt w Styrii, ja wyrabiam ciasto na buchty...

Te z dzisiejszego przepisu są wyjątkowo wilgotne i maślane, ale jednocześnie bardzo puszyste i delikatne. W ich środku kryje się śliwka i kawałek marcepana. Do niektórych dodałam też po odrobinie powideł, żeby zintensyfikować śliwkowy smak.
Moje buchty są duże, bo takie też miałam śliwki. Ich wielkość zależy od wielkości owocu, jaki użyjecie. Pysznie smakują też z morelami i marcepanem.


Buchty ze śliwkami i marcepanem

250 ml ciepłego mleka
30 g świeżych drożdży 
160 g miękkiego masła
75 g cukru
3 żółtka
1 jajko
skórka z 1/4 cytryny
2 szczypty soli
500 g mąki pszennej (typu 550) 

40 g roztopionego masła

50 g marcepana
śliwki (około 12 sztuk) 
6 łyżeczek powideł śliwkowych (opcjonalnie)

cukier puder do posypania

Marcepan pokroić na 12 równej wielkości części. Drożdże wymieszać z ciepłym mlekiem. W misce zmiksować miękkie masło z cukrem, solą i skórką cytrynową. Cały czas miksując dodawać po 1 żółtku i jajko. Do gładkiej masy dodać mąkę i mleko z drożdżami. Miksować (końcówki haki) przez 5 minut na wolnych obrotach i kolejne 5 na średnich. Czystą miskę posmarować olejem. Wyłożyć do niej ciasto, przykryć ściereczką i zostawić na 1 godzinę do wyrastania. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Po tym czasie, ciasto lekko zarobić dłonią, żeby je odgazować. Odrywać z ciasta porcje odpowiednie do zawinięcia śliwek. Ja podzieliłam swoje na 12 części. Każdą porcję ciasta, rozpłaszczyć na dłoni na kształt placuszka grubości 1 cm. Na środku kłaść wypestkowaną śliwkę, a do niej kawałek marcepana. Można dołożyć również 1/2 łyżeczki powideł lub lekko posypać śliwki cynamonem.Jeżeli owoce są mało słodkie można je delikatnie posłodzić. 
Formować z ciasta kule, szczelnie sklejając miejsca łączenia.
Formę (u mnie 2 formy do tart o średnicy 26 cm) wysmarować
roztopionym masłem. Układać w niej (zachowując 2 cm odstępy) kule z ciasta łączeniem do dołu. Odstawić ciasto do ponownego wyrastania na około 1/2 godziny. 
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.
Wierzch wyrośniętego ciasta posmarować roztopionym masłem. Wstawić formę do piekarnika i piec buchty około 25 minut. Czas pieczenia uzależniony jest od wielkości bucht. Upieczone powinny mieć rumiany wierzch. 
Jeszcze ciepłe posypać cukrem pudrem.
 

środa, 2 lipca 2014

Patatas bravas czyli coś pysznego z hiszpańskiej kuchni.


Mój wyjazd na wakacje zbliża się wielkimi krokami. Czas zaczyna się kurczyć, a rzeczy do zrobienia mam jeszcze bardzo dużo. 
W związku z tym moja kuchnia jest ostatnio bardzo prosta i szybka. Sezonowe warzywa i owoce to podstawa naszych posiłków. Kiedy mam mało czasu lubię robić patatas bravas czyli ziemniaczany klasyk z hiszpańskiej kuchni. Młode, chrupiące ziemniaki i pyszny sos pomidorowy to idealne, szybkie danie na tę porę roku.

Patatas bravas
 
1200 g ziemniaków
180 ml oliwy z oliwek (do smażenia ziemniaków)

salsa
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka wędzonej papryki w proszku  
1/2 łyżeczki suszonego chilli (pokruszonego)
1 łyżka octu z czerwonego wina
125 ml sosu pomidorowego (przepis poniżej)

sos pomidorowy

125 ml oliwy z oliwek
225 g cebuli (pokrojonej w drobną kostkę)
2 ząbki czosnki (drobno posiekanego) 
400 g pomidorów (mogą być z puszki)
150 ml wody
3 liście laurowe
3/4 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki cukru
 
Przyrządzić  sos pomidorowy. Rozgrzać oliwę na dużej patelni. Dodać cebulę i czosnek. Mieszając od czasu do czasu, smażyć na małym ogniu około 10-15 minut. Cebula powinna zmięknąć i lekko się zrumienić. Dodać pomidory, wodę, liście laurowe, sól i cukier.  Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć ogień i dusić całość, mieszając od czasu do czasu, przez około 45 minut. Sos wystudzić i wyjąć liście laurowe. Można go zmiksować, żeby uzyskać gładką konsystencję.
Można go przechowywać w lodówce do 5 dni. 
 
Przyrządzić salsę. Na małym ogniu rozgrzać oliwę. Dodać paprykę w proszku i chilli. Po 2 minutach dodać ocet i wymieszać całość. Dołożyć sos pomidorowy i podgrzewać całość przez 5 minut. Ewentualnie posolić do smaku.
Ziemniaki wyszorować i pokroić na równe kawałki (około 3-4 cm). Gotować je w osolonej wodzie przez 6-7 minut. Odcedzić i osuszyć na papierowym ręczniku. Przełożyć je na patelnię z rozgrzaną mocno oliwą i smażyć  do chwili, kiedy wierzch będzie zrumieniony, a środek miękki (około 10 minut).  Odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. Przełożyć na talerz i polać wierzch salsą pomidorową.
 
 
Przepis Rick Stein

piątek, 27 czerwca 2014

Domowa harissa i pomysły na jej wykorzystanie.

 

Bardzo lubię domowe pasty.  Pesto i pasta z suszonych pomidorów praktycznie zawsze są w mojej lodówce. Ta świadomość, że wystarczy chwila, żeby zrobić przy ich użyciu coś dobrego, jest bardzo przyjemna. Na nagły, wilczy głód mojego nastolatka najlepiej sprawdza się pasta z karczochów, ale grzanka z domową harissą też sobie dobrze radzi. 
Wystarczy wymieszać masło z pastą i posmarować nim bułkę, żeby po chwili mieć pyszną zapiekankę. 

Tej pasty używam też do zapiekania warzyw. Mieszam oliwę z harissą i obranymi marchewkami lub ziemniakami i piekę całość w naczyniu żaroodpornym. Proste i pyszne. Harissa jest też świetnym dodatkiem do marynaty do mięsa. Kiedy mam mało czasu na gotowanie, piekę kurczaka natartego harissą. Do tego sałata i szybki, domowy posiłek jest gotowy. 
Uwielbiam marynatę do grillowania mięs z jogurtu i harissy. 

Harissa ma jeszcze jedną zaletę. Zapach, który wydobywa się z piekarnika, kiedy pieczemy coś z jej dodatkiem jest niesamowity.
Taki mały słoiczek daje tyle możliwości...

Domowe pasty zawsze wkładam do wyparzonego słoika, a wierzch zalewam oliwą. 


Harissa
 
3 czerwone papryczki chilli (bez gniazd nasiennych)
1  czerwona papryka
6 ząbków czosnku
30 g świeżego imbiru (obranego i pokrojonego w kawałki)
1 łyżeczka mielonego kuminu
1 łyżeczka mielonej kolendry
garść liści świeżej kolendry
2 szczypty soli
2 łyżki oliwy z oliwek
 
oliwa

Paprykę opiec w piekarniku lub na grillu. Po wystudzeniu obrać ze skórki i gniazd nasiennych. Włożyć do malaksera razem z pozostałymi składnikami. Zmiksować na pastę. Przełożyć do wyparzonego słoika. Wierzch zalać oliwą.

Grzanki z pastą harissa

3 łyżki pasty harissa
150 g miękkiego masła
1 mozarella
1 duża ciabatta

Masło wymieszać z harissą. Ciabattę pokroić na kromki. Każdą kromkę posmarować aromatyzowanym masłem i posypać kawałkami mozarelli. Wstawić do piekarnika z nastawioną funkcją grill na 5 minut (brzegi powinny się zrumienić, a ser rozpuścić).
Wierzch można posypać świeżą kolendrą lub szczypiorkiem.


           Przepis Siba Mtongana      

środa, 25 czerwca 2014

Magiczne Skagen i duńska zupa rybna.


Siedząc na szwedzkiej plaży w okolicach  Helsinborga, zajadałam śledzie i patrzyłam na duńskie miasto Helsingør po drugiej stronie cieśniny. Wtedy pierwszy raz zapragnęłam pojechać do Danii. Potem bywając w Göteborgu, nieraz tęsknie patrzyłam na promy przepływające cieśninę Kattegat. W tym mieście zawarłam znajomość z klasykiem szwedzkiej kuchi -tostem ze Skagen i zamarzyłam, żeby zobaczyć to magiczne miejsce, od którego tost nosi nazwę. 
I któregoś jesiennego popołudnia wsiedliśmy na prom do Danii. Szwecja pożegnała nas słońcem i wysokimi temperaturami, a Dania przywitała zimnem i niesamowitą wichurą. Taka pogoda nie jest zbyt przyjemna do zwiedzania, ale do podróży do Skagen wręcz wymarzona. Tam, a dokładnie na półwyspie Grenen na samej północy Danii łączy się morze Północne z Bałtykiem. Niesamowite jest to, że to... widać. W wietrzny, sztormowy dzień morskie fale zderzają się z ogromną siłą, tworząc niezwykłe widowisko. Wody tych dwóch mórz mają różne zasolenie, a więc też różną barwę i widać granicę w której się stykają. Można to szczególnie zaobserwować w bezwietrzny dzień, za to w czasie sztormu mamy szaleństwo żywiołów. Wąski piaszczysty cypel stanowi idealne miejsce do obserwacji morskiego spektaklu. Pokusa zanurzenia nóg w dwóch morzach naraz jest wielka, ale trzeba to sobie wybić z głowy. Niezwykle silne prądy jakie tam panują stanowią wielkie niebezpieczeństwo dla osób, które chcą tylko zamoczyć nogi. Zakaz wchodzenia do wody i kąpieli obowiązuje na odcinku kilku kilometrów. 

Nie tylko morze tam się różni, ale też plaża. Po stronie bałtyckiej leżą znane nam muszelki i kamyczki, a po drugiej rozgwiazdy i kosmicznie wyglądające przyrośnięte do kamieni wodorosty .
Niesamowitego krajobrazu dopełniają rozległe wydmy porośnięte trawami i rokitnikiem. Wśród nich znajdują się pozostałości bunkrów z okresu II wojny światowej i
grobowiec duńskiego poety i malarza Holgera Drachmanna. 


Nieopodal cypla znajduje się niewielkie miasteczko Skagen, które dało nazwę XIX wiecznej grupie artystów, którzy tam mieszkali i tworzyli. Niezwykłe światło przyciągnęło w to miejsce malarzy, którzy opuścili swoje pracownie, żeby malować w plenerze. Wiele z powstałych wtedy dzieł można oglądać w miejscowym muzeum. 

Wizyta w tym urokliwym, żółtym miasteczku to dobra okazja, żeby poznać duńską kuchnię. Z pobliskiego portu do barów i restauracji dostarczane są ryby i owoce morza, z których robione są proste i pyszne dania. Jedną z miejscowych specjalności jest zupa rybna. Łatwa do zrobienia i bogata w smaku. Miłośnikom ryb będzie bardzo smakować. 






 


























zdjęcie ze strony navigareyc.pl







Zupa rybna ze Skagen
fiskesuppe fra Skagen

bulion rybny 
1000 g resztek z ryb (ości i pozostałości filetowaniu) 
1 duży ząbek czosnku
1 duża cebula
1 por
1 marchew
1 duży pomidor
3 łyżki oliwy z oliwek
3/4 szklanki wytrawnego białego wina
3 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
10  ziaren pieprzu
1 łyżka soli
8 szklanek (2 litry) wody

zupa
1/3 szklanki wytrawnego białego wina 
1 łyżka soku z cytryny 
3/4 szklanki śmietanki kremówki
1/2 łyżeczki pręcików szafranu
1 por
1 marchew
250 g mięsa z langustynek (można zastąpić krewetkami lub rakami)
12 dużych obranych krewetek  
120 g filetu z łososia 
120 g filetu z dorsza (można użyć też flądry lub śledzia)
1 łyżka posiekanego kopru 

Przygotować bulion. Warzywa posiekać w ok. 1 cm kostkę i podsmażać na oliwie przez około 3-5 minut. Warzywa nie powinny się zrumienić. Dodać białe wino, liście laurowe, ziele angielskie, sól i pieprz.  Gotować przez 5 minut. Przełożyć zawartość patelni do garnka. Dodać resztki rybne i wodę. Doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć ogień i gotować całość przez około 30 minut. Przecedzić całość. Zachować płyn.

Przygotować zupę. Marchew i pora pokroić w cienkie plastry. Filety z ryb pokroić w około 2 cm kostkę. W garnku gotować białe wino na małym ogniu przez ok. 5 minut. Dodać odcedzony bulion rybny, sok z cytryny, śmietankę i szafran. Doprowadzić do zagotowania, podgrzewając całość na małym ogniu. Dodać pora i marchewkę i gotować przez 5 minut. Dodać krewetki i langustynki i gotować przez 2 minuty. Dodać mięso ryb i gotować kolejne 2 minuty. Dodać koper i wymieszać. Ewentualnie dosolić do smaku.
Zupa bardzo dobrze smakuję podana z grzankami czosnkowymi. 



Przepis Trina Hahnemann z książki "The Scandinavian cookbook"

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Jagodzianki na powitanie lata.


Nadeszło lato. Co prawda pogoda o tym nie świadczy, ale wszystko inne już tak. Lato zawsze kojarzy mi się z jagodziankami. Pamiętam te kupowane w cukierni w Pucku, do którego jeździłam w dzieciństwie z rodzicami na zakupy. Wakacje spędzałam w maleńkiej miejscowości nad morzem i od czasu do czasu jeździliśmy "do miasta" po większe sprawunki. Na koniec w miejscowej cukierni mama kupowała 6 jagodzianek. Zapakowane były w biały papier i obwiązane sznurkiem. Pamiętam to jak dziś. Wierzch drożdżówek posypany był cukrem, który chrupał w zębach w trakcie jedzenia.
W Karwi, do której jeździliśmy na rowerach, sprzedawano jagodzianki pokryte lukrem. Zawsze po ich zjedzeniu pędziliśmy nad morze, żeby opłukać dłonie i twarze, zanim nas pogryzą osy. Miło tak cofnąć się w czasie do dawnych wspomnień.

Te jedzone dawno jagodzianki kojarzą mi się z pysznym smakiem. Kiedy chciałam przywrócić wspomnienia i kupiłam je ponownie, poczułam wielkie rozczarowanie. Nie wiem, czy wpłynęła na to "nowa, ulepszona receptura", czy moje zmienione wyczucie smaku.

Jagodzianka to dla mnie dużo nadzienia otulonego puszystym maślanym ciastem. Świeże jagody z dodatkiem cukru, a nie śladowa ilość czegoś przypominającego kisiel. I delikatne, aromatyczne ciasto. Dobra jagodzianka to coś pysznego i na szczęście łatwego do zrobienia.

Ciasto z dzisiejszego przepisu ma w sobie duży dodatek jogurtu. Dzięki temu jest bardzo wilgotne i dłużej zachowuje świeżość.
Ten przepis to naprawdę  prosta droga do posiadania pysznych, domowych jagodzianek.

 
Jagodzianki 
 
ciasto
500 g mąki pszennej (typu 550)
50 ml letniego mleka
200 ml jogurtu naturalnego
150 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
80 - 100 g cukru
4 żółtka
30 g świeżych drożdży
szczypta soli
skórka starta z 1/2 cytryny
rdzeń z 1/2 laski wanilii lub 1/2 łyżeczki pasty waniliowej 
 
kruszonka
50 g miękkiego masła
50 g drobnego cukru
50 g mąki pszennej
 
1 jajko (do posmarowania wierzchu)
 
200 g jagód
50 g cukier
 
Składniki kruszonki zmiksować i wstawić do lodówki do schłodzenia.
 
W misce wymieszać letnie mleko i drożdże. Odstawić na 5 minut. Dodać żółtka, jogurt, skórkę z cytryny, wanilię, cukier i sól. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować (końcówki haki) do połączenia się składników. Dodać masło i miksować całość jeszcze przez 5-7 minut. Przykryć miskę ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Jagody wymieszać z 50 g cukru.
Ciasto lekko zagnieść i podzielić na równe porcje. U mnie każda porcja ciasta ważyła 100 g. Z tej porcji robię jagodzianki na dwóch blachach z wyposażenia piekarnika. Porcję ciasta rozpłaszczyć na dłoni na placek grubości 1 cm. Na środku ułożyć porcję jagód i uformować bułeczkę dokładnie sklejając brzegi. Układać je na blasze (zachowując 5 cm odstępy) wyłożonej papierem do pieczenia, połączeniem do dołu. 
Odstawić drożdżówki do wyrastania na około 1 godzinę. Wierzch posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać kruszonką. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 17-20 minut. Po tym czasie boki ciasta i kruszonka powinny się zezłocić.
 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails