piątek, 4 maja 2018

Korvapuusti - fińskie bułeczki cynamonowe


Korvapuusti  to fińskie cynamonowe bułki, które je się na śniadanie albo jako towarzystwo do kubka kawy. Zapewne pisałam już Wam o tym, że Finowie są na pierwszym miejscu na świecie, jeżeli chodzi o spożycie kawy, więc zjadają też dużo korvapusti. 
Te bułeczki to taki fiński odpowiednik szwedzkich kanelbullar. I też mają swoje święto (korvapuustipäivä) tego samego dnia co szwedzkie - 4 października

Ciasto i nadzienie też mają bardzo podobne, ale różni je wygląd. Tę charakterystyczną formę fińskich bułeczek można bardzo łatwo uzyskać (jak je zrobić znajdziecie na zdjęciach poniżej), tak samo zresztą jak i same bułeczki. Przepis na nie jest bardzo prosty, a ciasto bardzo dobrze się formuje i zachowuje kształt po upieczeniu.

Przepisem na korvapuusti żegnam się z Wami na półtora miesiąca. Wyruszam jutro o świcie na moją fińską przygodę. Co u mnie słychać, co odkryję i co zjem możecie oglądać na instagramie ( lorentyna_ ), a na blogu do zobaczenia w czerwcu.






Korvapuusti

ciasto 
250 ml mleka (w letniej temperaturze)
7 g (1 torebka) suszonych drożdży lub 14 g świeżych
90 g cukru
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
500 g mąki pszennej (typu 550)
90 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego do letniej temperatury)
1 jajko

nadzienie
75 g bardzo miękkiego masła
50 g brązowego cukru (użyłam demerara)
1/2 łyżki + 1 łyżeczka mielonego cynamonu

wierzch
1 jajko
cukier perlisty

Mleko wlać do miseczki i dodać drożdże. Wymieszać i odstawić na 5 minut. Dodać cukier, sól i kardamon i wymieszać (robię to trzepaczką rózgową). Dodać mąkę i miksować na wolnych obrotach do połączenia składników. Pod koniec miksowaania dolać masło. Zwiększyć obroty i miksować całość przez 5 minut.

Przykryć miskę ściereczką lub folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Kiedy ciasto rośnie przygotować nadzienie, mieszając łyżką wszystkie jego składniki do połączenia. Jeżeli masło jest bardzo miękkie, można to zrobić bardzo szybko. Nadzienie takie bardzo łatwo będzie rozprowadzać się na cieście

Wyrośnięte ciasto przez chwilę wyrabiać ręką, żeby usunąć z niego nadmiar gazu.
Podsypać mąką blat i wyłożyć na niego ciasto. Ja czasami kładę na blacie arkusz papieru do pieczenia, posypuję go mąką i kładę na niego ciasto. 
Ciasto rozwałkować na prostokąt o wymiarach 60 x 40 cm.

Rozprowadzić na cieście nadzienie. Najłatwiej jest rozsmarować je szpatułką.
Zwinąć ciasto jak roladę, obciąć końcówki i kroić ciasto w romby. Powinniście uzyskać 14 rombów.
Przy pomocy okrągłego trzonka drewnianej łyżki lub palca wskazującego, nacisnąć mocno środek bułeczki. Uzyskamy wyraźne wgłębienie.

Położyć na środku bułeczki trzonek drewnianeł łyżki

Mocno nacisnąć trzonkiem na bułeczkę

Wgłębienie uzyskane przez nacisk trzonka
Bułeczki ułożyć na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Pomiędzy bułeczkami nalezy zachować odstępy.

Bułeczki przykryć ściereczką  i odstawić do wyrastania na 30-40 minut.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.

Wyrośnięte bułeczki posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem perlistym.
Wstawić do piekarnika na środkowy poziom i piec około 10-12 minut. Upieczone bułeczki powinny się zrumienić. Przełożyć je na kratkę do lekkiego ostudzenia i upiec drugą blachę.

Bułeczki najlepiej smakują jeszcze ciepłe i zjedzone w dniu wypieku.
Bułeczki można mrozić.
Z lekko czerstwych można przyrządzić tosty francuskie.

Ciasto do pierwszego wyrastania można wstawić na noc do lodówki. W takiej sytuacji należy użyć połowy ilości drożdży. 




środa, 2 maja 2018

Fińskie bajgle i refleksje przed podróżą


Marzyłam o wyjeździe do Finlandii od roku... i już za chwilę tam jadę (uważajcie o czym marzycie, bo marzenia się spełniają ;-))

Jadę na blisko półtora miesiąca i bardzo się cieszę z tego powodu, ale kiedy do wyjazdu zostało już kilka dni, naszedł mnie refleksyjny nastrój. Pierwszy raz zostawiam rodzinę i dom na tak długo. Pierwszy raz nie będę świętować urodzin syna i Dnia Matki z najbliższymi. Nie będzie długich, rodzinnych śniadań w weekendy, nie będzie tej bliskości, dotyku i przytulania... Będzie brakować mi domowych rytuałów, własnego łóżka i ulubionego kubka...

Znając siebie wiem, że będę bardzo zadowolona z wyjazdu. Wydebczę własne ścieżki w nowym miejscu, poznam nowych ludzi, zorganizuję sobie wolny czas, odkryję nowe smaki i fascynujące miejsca i dużo się nauczę. I wrócę przeszczęśliwa do domu, ciesząc się podwójnie ze swojej codzienności. 

Jestem ciekawa nowego miejsca, innych ludzi, obyczajów, innej codzienności, nowych smaków, długich jasnych wieczorów

Wiem, że w pewnym momencie dopadnie mnie tęsknota, (ale wiem też, że w razie czego mąż wsiądzie w samolot i przyleci na weekend :-)), wiem, że będę miała straszną ochotę pogadać z kimś po polsku, zjeść ogórki małosolne i kiszoną kapustę, ale jednocześnie wiem, że przede mną niesamowite doświadczenia i wspaniała przygoda. 

Cieszę się jak dziecko, że w nowym miejscu zakosztuję prawdziwego fińskiego życia. Będę jeździć po zakupy rowerem, będę marznąć przy tych północnych temperaturach i pocić się w saunie, będę pić hektolitry kawy i próbować w kawiarni zamawiać coś po fińsku. Cieszę się na odkrywanie fińskiej architektury, designu i nieskażonej przyrody.

Będę jeżdzić pociągiem, autobusem, rowerem, a na koniec wsiądę na prom i popłynę na kilka dni do Szwecji. 
To wszystko przede mną. 

A klimaty i smaki Finlandii towarzyszą mi ostatnio bardzo często.
 Poznając kuchnię, dobrze poznaje się kraj. 
Wychodząc z tego założenia zapraszam Was na fińskie bajgle. 
Bajgle uwielbiam, więc ten przepis nie czekał długo na wykorzystanie.

Jeszcze ciepłe, posmarowałam masłem, obłożyłam dzikim, wędzonym łososiem , ugotowanymi na chrupko zielonymi szparagami i jajkiem w koszulce. Całość posypałam szczypiorkiem czosnkowym i świeżo zmielonym pieprzem.

Polecam również TEN przepis na bajgle. Jest naprawdę doskonały.



Vesirinkilät 
 fińskie bajgle

1 torebka (7 g) suszonych drożdży lub 14 g świeżych
125 ml wody
40 g rozpuszczonego masła (ostudzonego do letniej temperatury)
220 g mąki pszennej typu 550
1/2 łyżeczki soli

do gotowania
1/2 łyżeczki sody
1 łyżka soli
1 litr wody

1 łyżka cukru
1 łyżka wody

do posypania
sezam, mak, gruba sól...

Do miski wsypać drożdże i wlać wodę. Wymieszać i odstawić na 5 minut. Dodać masło i trochę mąki (2-3 łyżki). Wymieszać. Zacząć miksować ciasto (końcówki haki) na wolnych obrotach, dosypując po trochu mąkę. Kiedy wszystkie składniki się połączą, zwiększyć obroty i miksować ciasto przez około 5 minut. 

Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

1 łyżkę cukru wymieszać w miseczce z 1 łyżką gorącej wody.

Wyrośnięte ciasto lekko zagnieść na podsypanym mąką blacie. Podzielić je na 8 równych części  i uformować z nich bajgle. Można z każdego kawałka ciasta uformować wałek i zwinąć go w formie bajgla sklejając końce (ja stosowałam tę metodę).  Lub każdy kawałek ciasta uformować w kulę, na środku zrobić palcem otwór i naciągając lub kręcąc (wykorzystując siłę odśrodkową) uformować bajgla.

Dużą blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia i rozprowadzić na nim warstwę oleju (3-4 łyżki).
Ułożyć na blasze bajgle (zachowując odstępy) i odstawić je do wyrostania na 30 minut. Wyrastające bajgle przykryć ściereczką.

  W dużym garnku zagotować wodę wraz z sodą i solą. W zależności od wielkości garnka wkładać do gotującej się wody po2-3 bajgle. Bajgle gotować po 5-7 sekund z każdej strony. 

Wyjąć je i ułożyć na blasze (zachowując odstępy). Wierzch posmarować wodą wymieszaną z cukrem i posypać makiem, solą, sezamem... 
 
Wstawić blachę do piekarnika i piec 20 minut lub do czasu, aż staną się złociste. 

Studzić bajgle na kratce. Wystudzone całkowicie można zamrozić.




 Przepis Beatrice Ojakangas z książki "The Finnish cookbook"

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Na gorące wiosenne dni. Szwedzka sałatka z pieczonego kalafiora


Mam szczęście do ludzi, których spotykam w swoim życiu. Wnoszą oni tak dużo do mojego świata. Ich zainteresowania, różnorodność, pasje... uczą mnie innej perspektywy, tolerancji, rozbudzają nowe zainteresowania, pogłębiają wiedzę i dają dużo radości i różnorodności ze wspólnego obcowania. Czasami są to tylko chwile, kiedy nasze życiowe drogi się krzyżują, a czasami ten wspólny czas trwa długo.

Lubię poznawać nowych ludzi, lubię słuchać ich opowieści o życiu, pasjach, przeżyciach, wyborach, zainteresowaniach...  To otwiera mnie na nowe, dopinguje i sprawia mi wiele radości. 

Lubię moje podróże, bo oprócz nowych doświadczeń, poznaję innych ludzi. Czasami są to przypadkowe, tylko chwilowe spotkania, ale zawsze coś wnoszą do mojego świata. A często ci przypadkowo poznani ludzie zostają w moim życiu na dłużej.

Pędzące życie nie sprzyja pielęgnacji znajomości i sama zdaję sobie sprawę, że to jest ta część życia nad którą powinnam pracować, ale cieszę się z tych chwil, które są. Z niektórymi bliskimi mi osobami, czasami nie mam żadnego kontaktu przez pół roku, potem się spotykamy i jest tak jakby tego pół roku w rozdzieleniu nie było. 

Niedawno byłam w podróży z moją towarzyszką intelektualno - zakupową ;-). Czasami nie widzimy się przez parę miesięcy, ale kiedy się spotykamy, to czas płynie błyskawicznie i cieszę się z każdej wspólnej minuty. 
Pojechałyśmy, tak jak zawsze z Nią za każdym razem, na wystawę i na łażenie po mieście. Trochę razem, trochę osobno. 
Był czas na rozmowy, na dzielenie się wrażeniami, na odwiedzanie znanych miejsc i na odkrywanie nowych. 
To był czas wczesnego wstawania i późnych powrotów, czas objadania się smakołykami i picia kawy w Nordic Bakery. 
Czas szalonych zakupów, odkrywania malutkich sklepików i smakowania nowego. 
To był też czas na spotkanie Brontë Aurell. 
Znałyśmy się w wirtualnym świecie, teraz znamy się w prawdziwym. Ten moment, kiedy siedziałyśmy nad jej najnowszą książką i przeglądając przepisy, rozmawiałyśmy o wszystkim, zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. I teraz, kiedy w domowym zaciszu przeglądam tę samą książkę, wracają wspomnienia tamtych chwil.  

Przeglądam tę książkę, gotuję, piekę i ciągle nie mam dość.

Dzisiaj chcę podzielić się z Wami przepisem Brontë Aurell na sałatkę z pieczonego kalafiora i ziaren żyta. To idealne, lekkie danie na takie ciepłe, wiosenne dni. Ziarna żyta można zastąpić orkiszem, kaszą pęczak lub innym zbożem, który lubicie.
Sałatka smakuje tak samo dobrze na drugi dzień, czyli przepis idealnie nadaje się do wcześniejszego przygotowania.

Na wiosennym pikniku też się świetnie sprawdzi.




Sałatka z pieczonego kalafiora i żyta

1 mały kalafior
oliwa z oliwek
1-2 łyżeczki przyprawy curry
1/2 pęczka natki pietruszki (posiekanej)
1 pęczek dymki
75 g sera feta
1 garść rodzynek
100 - 150 g ugotowanych ziaren żyta, orkiszu, pęczaku...*
sok z cytryny
sól i świeżo zmielony pieprz

*ziarna żyta przed gotowaniem należy namoczyć przez noc w wodzie. 

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C.
Kalafiora pokroić na różyczki i przełożyć do miski.
Polać go kilkoma łyżkami oliwy i posypać przyprawą curry, solą i pieprzem. Wymieszać i wysypać na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

Wstawić kalafiora do piekarnika i piec około 10-15 minut. Kalafior powinien pozostać chrupki i mieć zrumienione brzegi. 

Do miski włożyć posiekaną natkę, dodać posiekaną dymkę (białe i zielone części) i pokruszoną fetę. Dodać lekko przestudzonego kalafiora. Wymieszać. Dodać ugotowane ziarna/kaszę, rodzynki i sól, pieprz i sok z cytryny (do smaku). Wymieszać.
Sałatkę można jeść na ciepło tuż po przyrządzeniu lub wystudzoną.



Przepis  Brontë Aurell z książki "Scandikitchen Fika & Hygge"

czwartek, 26 kwietnia 2018

Na wiosnę. Norweskie drożdżówki z budyniem i rabarbarem


 Niedawno na targu pierwszy raz zobaczyłam rabarbar. Był przepięknie różowy i kusił mnie niezmiernie. Świadoma byłam, że pochodzi on z dalekiego kraju, a nie z okolicznego ogrodu, ale nie mogłam się powstrzymać przed zakupem.

 Rabarbar oznacza dla mnie wiosnę. Słoneczny czas ciast z wiosennymi owocami, rabarbarowych lemoniad i śniadań na tarasie. 

Mam jedną sadzonkę rabarbaru w ogrodzie, ale nie mam z niej wielkiego pożytku. Rabarbar podobno rozrasta się jak szalony, ale widocznie mój o tym nie wie ;-) 

Z pierwszego w tym roku rabarbaru zrobiłam norweskie drożdżówki skoleboller. Te drożdżówki klasycznie mają nadzienie z domowego budyniu i czasami ich  boki obsypane są wiórkami kokosowymi. W wiosennej wersji Brontë Aurell mają dodatek rabarbaru. Słodki, delikatny budyń i kwaskowaty rabarbar tworzą idealne połączenie. Do tego miękkie, pachnące kardamonem ciasto i mamy idealne wiosenne drożdżówki w skandynawskim stylu.



Norweskie drożdżówki z budyniem i rabarbarem

ciasto
25 g świeżych drożdży (lub 2 1/2 łyżeczki suszonych)
250 ml ciepłego mleka
40 g drobnego cukru
80 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
400 g mąki pszennej typu 550 + mąka do podsypania blatu
2 płaskie łyżeczki mielonego kardamonu
1 płaska łyżeczka soli
1 duże jajko (lekko ubite)

masa budyniowa
1 żółtko
1 jajko
15 g skrobi/mąki kukurydzianej
40 g drobnego cukru
szczypta soli
250 ml mleka pełnotłustego
rdzeń z 1 laski wanilii lub 1 łyżeczka naturalnej esencji waniliowej
15 g miękkiego masła

2-3 laski rabarbaru (pokrojone w 3 cm kawałki)
cukier

Przygotować krem budyniowy.
Wymieszać do połączenia jajko z żółtkiem. Odlać połowę do miseczki (drugą połowę pozostawić do posmarowania wyrośniętych bułeczek), dodać skrobię kukurydzianą, cukier i sól. Wymieszać do połączenia.

W rondelku doprowadzić do zagotowania mleko z przekrojoną wzdłuż wanilią. Gorące mleko dolewać  do masy jajeczno skrobiowej (cały czas mieszając). Masę przelać z powrotem do rondelka i cały czas mieszając doprowadzić do zagotowania i zgęstnienia masy. 

Przełożyć budyń do miseczki. Dodać masło i całość wymieszać, aż masło rozpuści się i połączy z budyniem.  
Przykryć masę folią, żeby dotykała wierzchu i pozostawić do wystudzenia. Wystudzony budyń wstawić do lodówki.
Budyń można przygotować wcześniej i przechowywać przez 2-3 dni w lodówce.

Przygotować ciasto.
W misce wymieszać ciepłe mleko z drożdżami i odstawić na 15 minut. Dodać cukier i wymieszać. Dodać masło i wymieszać mikserem, żeby masło połażczyło się z mlekiem. 
W drugiej misce wymieszać mąkę z kardamonem i solą. Cały czas miksując mieszankę maślano mleczną dosypywać mąkę  i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać połowę rozbełtanego jajka (resztę zostawić do posmarowania bułeczek) i miksować całość przez 5-7 minut, aż ciasto będzie gładkie.

Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrastania na około 40 minut. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

 Na lekko podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na grubość 2 cm. Wykrawać krążki dużym kubkiem lub szklanką i układać je na blasze (zachowując 5 cm odstępy) wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji robię drożdżówki na dwóch blachach z wyposażenia piekarnika. 

Odstawić drożdżówki do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. 
Obsypanym mąką dnem małego kubka zrobić w drożdżówkach po środku wgłębienie. Posmarować całość rozbełtanym jajkiem (tym pozostawionym z robienia budyniu). Wypełnić dołki w cieście budyniem. Wierzch posypać kawałkami rabarbaru i cukrem. 

Piec bułeczki w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 15-20 minut. Po tym czasie boki ciasta powinny się zezłocić.
Czas pieczenia zależy od wielkości drożdżówek i od piekarnika. 



Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen. Summer".

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Jak dobrze zacząć dzień. Granola kokosowa dla Elsy i Astrid.


Przepisów na granole są setki albo i więcej. Sama przetestowałam ponad dwadzieścia, a połowa zagościła u nas na stałe. Przepisy często są do siebie podobne, ale jednak inne. Lubię w granolach to, że można zmieniać składniki zgodnie ze swoimi upodobaniami lub zawartością szafki. 

Lubię to, że rano wystarczy wlać do miseczki jogurt (mleko, maślankę, mleko roślinne), wsypać granolę, dodać owoce (lub nie)  i mamy zdrowe śniadanie w minutę. 

Testuję więc kolejne receptury i te, które zyskują rodzinną aprobatę,  wchodzą na stałe do naszych poranków i trafiają też do Was.

W nowej książce Brontë Aurell jest tak dużo przepisów, które mnie kuszą, że najchętniej gotowałabym od rana do wieczora ;-) 

Przepis na granolę był jednym z pierwszych jakie zrobiłam z tej książki. Podoba mi się w nim tak duża zawartość pestek i nasion w stosunku do płatków, umiarkowana słodycz, smak i idealna chrupkość. No i przypomniałam sobie o syropie daktylowym, który już od dawna stał w kącie szafki ;-)

Bronte przyrządza tę granolę dla swojej rodziny, ja dla swojej, a teraz przepis trafia do Was. Może i u Was ta granola zagości rano na stole.




Granola kokosowa

75 g oleju kokosowego
2 łyżki miodu
2 łyżki  syropu daktylowego (można zastąpić syropem klonowym)
1 łyżka ciemnego brązowego cukru
rdzeń z 1/2 laski wanilii lub 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
1 łyżeczka mielonego cynamonu
100 g płatków owsianych
50 g płatków żytnich (można zastąpić owsianymi, orkiszowymi lub jęczmiennymi)
75 g płatków kokosowych
50 g migdałów (grubo posiekanych)
50 g orzechów laskowych (grubo posiekanych)
50 g pestek dyni
50 g siemienia lnianego
50 g pestek złonecznika
50 g sezamu

Nagrzać piekarnik do 160 stopni C.

Włożyć do rondelka olej kokosowy, miód, syrop daktylowy (klonowy), cukier, wanili i cynamon. Podgrzewać mieszając, aż masa stanie się gorąca, ale nie zagotuje się.

W misce wymieszać pozostałe składniki, zalać całość gorącą masą kokosowo miodową. Wymieszać całość i przełożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia.

Wstawić blachę do piekarnika i piec około 20 minut. W połowie pieczenia przemieszać całość, żeby granola równomiernie się upiekła. 
Kiedy płatki są złociste, wyjąć granolę z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Na tym etapie można dodać posiekanych suszonych owoców.

Wystudzoną granolę przechowywać w słoju lub puszce.


Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen. Summer".

piątek, 13 kwietnia 2018

Szwedzkie śledzie w sosie musztardowym


Na blogu znajdziecie ponad dwadzieścia przepisów na śledzie. Większość z nich to skandynawskie przepisy. Lubię te ich połączenia smakowe. Kwaśne i słodkie jednocześnie. 

Śledzie to bardzo zdrowe ryby (kupuję te łowione z Morza Północnego lub z Atlantyku) i łatwo dostępne. 

Kiedy mój syn ma dużo nauki lub czuje się zmęczony, przygotowuję śledzie. Kiedy chcę coś podać z żytnim, razowym chlebem, przygotowuję śledzie. Kiedy tęsknię za Skandynawią, przygotowuję śledzie. 
Często je robię, szczególnie kiedy mam dostęp do dobrej jakości ryb.

Szwedzkich śledzi w sosie musztardowym zrobiłam już sporo, ale mimo, że są bardzo do siebie podobne, to jednak jest różnica w smaku, dlatego dzielę się z Wami kolejnym śledziowym przepisem.


 Szwedzkie śledzie w sosie musztardowym

150 g marynowanych śledzi (można użyć również solonych)
2 łyżki musztardy pełnoziarnistej
1 łyżeczka musztardy Dijon
1 łyżka drobnego cukru
2 łyżki octu winnego (jasnego)
2 łyżki śmietanki kremówki (30 lub 36%)
1 łyżka kwaśnej gęstej śmietany
1 cebulka szalotka (drobno posiekana)
100 ml oleju słonecznikowego
2 łyżki kopru (posiekanego)
łyżka szczypiorku (posiekanego)
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

Pokroić śledzie w 2 cm kawałki.
W misce wymieszać obydwa rodzaje musztardy, cukier, ocet winny, śmietany i szalotkę. Cały czas mieszając dodawać po trochu olej do uzyskania gładkiego sosu. Dodać szczypiorek, koperek i śledzie. Wymieszać i doprawić do smaku pieprzem i solą.
Wstawić do lodówki na całą noc, żeby smaki przegryzły się.




Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen. Summer".

niedziela, 8 kwietnia 2018

Toscabullar - szwedzkie bułeczki z migdałami. Uzależniające.


W końcu dotarła do mnie ostatnia książka Brontë Aurell "Scandikitchen. Summer". Pamiętam ten lutowy poranek, kiedy razem z Brontë Aurell siedziałam w jej kawiarni i przeglądałyśmy tę książkę jeszcze przed publikacją. Opowiadała mi, które przepisy są jej ulubione, jak powstawały zdjęcia i co piecze dla dzieci. Pamiętam jak zobaczyłam przepis na toscabullar i opowiadałam Brontë swoje szwedzkie wspomnienia związane z tymi bułeczkami.

 Toscabullar to jedne z moich ulubionych wypieków z tego kraju. Maślane wilgotne ciasto z dodatkiem aromatycznego kardamonu i kawałeczków migdałów z niesamowitych chrupkim, lekko karmelowym wierzchem. Jeszcze ciepłe są wręcz uzależniające. A po otwarciu piekarnika, rozchodzi się po domu zapach jak z dobrej szwedzkiej piekarni. 
Nie mogłam się powstrzymać i to był pierwszy wypiek poupiekłam je praktycznie zaraz po otrzymaniu książki. 

O książce napiszę już wkrótce, a dzisiaj zostawiam Wam przepis na cudowne, pachnące i uzależniające toscabullar.

Wcześniejszy przepis na toscabullar znajdziecie TUTAJ.



Toscabullar

ciasto
25 g świeżych drożdży (lub 2 1/2 łyżeczki suszonych)
250 ml ciepłego mleka
40 g drobnego cukru
80 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
400 g mąki pszennej typu 550 + mąka do podsypania blatu
2 płaskie łyżeczki mielonego kardamonu
1 płaska łyżeczka soli
1 duże jajko (lekko ubite)

nadzienie
80 g masła (w temperaturze pokojowej)
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
100 g drobnego cukru
50 g obranych migdałów (drobno posiekanych)

wierzch
100 g masła (w temperaturze pokojowej)
100 g płatków migdałowych
80 g ciemnego brązowego ckru
2 łyżki mąki pszennej
50 ml śmietanki kremówki

Przygotować ciasto.
W misce wymieszać ciepłe mleko z drożdżami i odstawić na 15 minut. Dodać cukier i wymieszać. Dodać masło i wymieszać mikserem, żeby masło połażczyło się z mlekiem. 
W drugiej misce wymieszać mąkę z kardamonem i solą. Cały czas miksując mieszankę maślano mleczną dosypywać mąkę  i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać połowę rozbełtanego jajka (resztę zostawić do posmarowania bułeczek) i miksować całość przez 5-7 minut, aż ciasto będzie gładkie.

Miskę z ciastem przykryć folią spożywczą i odstawić ciasto do wyrastania na około 40 minut. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Kiedy ciasto rośnie przyrządzić warstwę wierzchnią.
Wszystkie składniki włożyć do rondelka i mieszając podgrzewać, aż masło się rozpuści. Gotować całość (mieszając) około 2 minut, aż masa zgęstnieje. Przełożyć ją do miseczki i pozostawić do wystudzenia.

Przyrządzić nadzienie. 
W miseczce zmiksować masło z cukrem, cukrem waniliowym i mąką.

Podsypać blat mąką (ciasto jest dość lekkie i luźne, ale dzięki temu po upieczeniu będzie miękkie i delikatne). Można również na blacie położyć duży arkusz papieru do pieczenia i na nim rozprowadzić trochę mąki. Wyłożyć na papier/blat ciasto, posypać je z wierzchu lekko mąką i rozwałkować lub rozciągnąć dłońmi na prostokąt o wymiarach 40x50 cm. Rozprowadzić na cięście przy pomocy szpatułki nadzienie maślane. Caość posypać posiekanymi migdałami. 
Ciasto zwinąć w rulon i pokroić na 16 plastrów. 
Układać je na dwóch dużych blachach wyłożonych papierem do pieczenia zachowując odstępy pomiędzy bułeczkami.

Bułeczki przykryć ściereczką i odstawić na pół godziny, żeby podrosły. 
Kiedy rosną, rozgrzać piekarnik do 200 stopni C.

Posmarować je jajkiem, a na wierzch nałożyć masę migdałową. Nie trzeba jej rozsmarowywać, bo w trakcie pieczenia sama pokryje cały wierzch bułeczki.

Wstawić blachę z bułeczkami na środkowy poziom piekarnika i piec 10-12 minut do zrumienienia się wierzchu.
Upieczone bułeczki wyjąć i przełożyć na kratkę do wystudzenia i wstawić do piekarnika drugą blachę z bułeczkami.  

Jeść ciepłe lub wystudzone. Bułeczki można zamrażać.




Przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen. Summer".

piątek, 6 kwietnia 2018

Ciasto z białą czekoladą i moroszką (maliną polarną)


W kalendarzu wiosna, za oknem wiosna,... a na targu jeszcze króluje zima. Ale już tylko chwileczkę. Czekam z utęsknieniem na pierwszy rabarbar, na truskawki i szparagi. Zanim te składniki pojawią się w moich wypiekach, jeszcze przez chwilę piekę bardziej zimowo ;-)

O mojej miłości do moroszki (maliny polarnej) pisałam wiele razy. Najczęściej kupuję ją w Szwecji, bo mam wtedy duży wybór i możliwość zakupu konfitury z dużą zawartością owoców. Kiedy zapasy kończą mi się, jadę do... sklepu Ikea. Można ją kupić tam w dziale spożywczym. 

A kiedy nie mam moroszki, a wielką ochotę na upieczenie ciasta, które widzicie na zdjęciu, używam dżemu malinowego lub morelowego (o dużej zawartości owoców w składzie). 

To ciasto jest pyszne. Wilgotne, lekko karmelowe i chrupiące na wierzchu. I łatwe do zrobienia :-)
Ciężko poprzestać na jednym jego kawałku ;-)

Życzę Wam pięknego, słonecznego i wiosennego weekendu.



Ciasto z białą czekoladą i moroszką (maliną polarną)

Hjortronkaka med vit choklad

175 g miękkiego masła
200 drobnego cukru
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii
4 jajka (w temperaturze pokojowej)
220 g mąki pszennej tortowej
szczypta soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g konfitury z moroszki (maliny polarnej) - można ewentualnie użyć innej
100 maślanki lub naturalnego jogurtu
1-2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
100 g białej czekolady (posiekanej w 1/2 cm kostkę)
50 g grubo posiekanych orzechów włoskich

wierzch
50 g rozpuszczonej na parze białej czekolady

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Formę w kształcie wieńca o średnicy 22 cm nasmarować masłem i wysypać mąką. Nadmiar mąki wysypać.

W misce zmiksować masło z cukrem i wanilią na puszysty krem. Cały czas miksując dodawać po 1 jajku. Kolejne jajko dodawać, kiedy poprzednie połączy się z masą. W drugiej misce wymieszać mąkę z solą i proszkiem do pieczenia.
Do zmiksowanej masy maślano jajecznej dodać mieszankę mąki z pozostałymi składnikami. Zmiksować tylko do połączenia. Dodać maślankę/jogurt, sok z cytryny i dżem z moroszki. Zmiksować do połączenia. Dodać czekoladę i orzechy i wymieszać całość szpatułką. Masę wylać do formy, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika.
Piec ciasto 45 minut (jeżeli zbytnio rumieni się z wierzchu, przykryć je folią aluminiową).
Przed wyjęciem sprawdzić stan upieczenia patyczkiem.

Formę z ciastem wyjąć z piekarnika i pozostawić do prawie całkowitego wystudzenia.

Obrócić formę i wyjąć ciasto na talerz (ja kładę talerz na formie i wtedy obracam). Udekorować ciasto rozpuszczoną białą czekoladą.

Ciasto można podawać z bitą śmietaną z dodatkiem dżemu z moroszki. Śmietanę ubijać, aż zaczną się tworzyć górki przy wyjmowaniu trzepaczki, wtedy dodać wanilię i dżem i całość bardzo delikatnie wymieszać.





Przepis  Brontë Aurell z książki "Scandikitchen Fika & Hygge"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails