poniedziałek, 12 listopada 2018

Małże Mouclade - klasyczny, francuski przepis.



Małże, mule, omułki... nazw mają dużo, odmian też. Najważniejsze, że są bardzo proste i szybkie do przygotowania.  Tak szybkie, że warto przygotować sobie wcześniej składniki, nakryć stół, otworzyć wino i pokroić bagietkę.
Przygotowując mule trzeba pamiętać o kilku zasadach. Kupujemy naprawdę świeże. Żywe mule mają szczelnie zamknięte skorupki, te z lekko otwartymi muszlami, trzeba lekko postukać. Jeżeli zamkną się, są dobre, jeżeli pozostaną otwarte, to wyrzucamy je. Tak samo postępujemy ze wszystkimi otwartymi mulami lub z tymi, które mają pokruszone skorupy.

Po ugotowaniu, postępujemy odwrotnie. Otwarte są dobre, a te które pozostały zamknięte, wyrzucamy. 
Przed przygotowaniem mule myjemy pod bieżącą, zimną wodą, czyszcząc skorupki szczoteczką.

Przekładamy je na sito i odstawiamy przygotowując resztę składników.
Mule potrzebują sporego garnka z pokrywką. Najczęściej podawane są w emaliowanym garnku. Ja lubię używać mojego żeliwnego z emalią w środku. 

Dzisiejszy przepis na mule Mouclade to francuski klasyk z zachodniego wybrzeża kraju. Mule przyrządza się z sosem śmietanowym z dodatkiem curry lub szafranu (w zależności od regionu), białego wina i odrobiny koniaku. 
Czasami jednym ze składników sosu jest żółtko.
 Do tego klasyczne dodatki takie jak szalotka, natka, czosnek. 

Mule Mouclade czasami podawane są po pozbawieniu skorupek.
Ja lubię takie bez obierania, kiedy z jednej muszli można zrobić sobie narzędzie do wyjmowania małży ze skorup.

W moim przepisie używam oprócz przyprawy curry szczypty szafranu. Lubię, kiedy sos nabiera leciutko złocistego koloru.


 Małże Mouclade

szczypta szafranu (można ewentualnie pominąć)
1000 g świeżych małży w skorupach        
120 ml wytrawnego, białego wina
25 g masła
1 szalotka (drobno posiekana)
2 ząbki czosnku  (drobno posiekane)
1/2 łyżeczki przyprawy curry
2 łyżki (30 ml) koniaku
1 łyżeczka mąki pszennej (można pominąć)
200 ml  crème fraîche lub śmietanki kremówki
3 łyżki posiekanej natki pietruszki

Szafran przełożyć do malutkiej miseczki i zalać 1 łyżką (15 ml) ciepłej wody.

Małże oczyścić, umyć i odrzucić te w otwartych skorupach.

W garnku zagotować wino, włożyć małże, przykryć pokrywką i gotować 3-4 minuty. Od czasu do czasu wstrząsnąć garnkiem lub zamieszać małże łyżką.

Kiedy małże są otwarte, przelać je przez sitko, zachowując płyn.
Zamknięte małże odrzucić.

W garnku rozpuścić masło. Dodać szlotkę, czosnek i curry.
Podsmażać mieszając i nie dopuszczając do zbrązowienia. Dodać koniak i podgrzewać, aż prawie cały odparuje.
Dodać mąkę i podgrzewać mieszając około 1 minuty.
Dodać szafran z wodą i 1-2 łyżki płynu z gotowania małży (płynu nie nabierać z dna, bo może tak być trochę piasku). 

Wymieszać.
Sos doprowadzić do zagotowania i podgrzewać przez 1-2 minuty. Dodać crème fraîche (śmietanę)  i podgrzewać przez 3 minuty mieszając. Sos powinien częściowo się zredukować. Dodać soli do smaku i natkę. Wymieszać, dodać małże i podgrzewać całość przez 1-2 minuty.

Podawać od razu z bagietką.



niedziela, 11 listopada 2018

Kilka słów o książce "Prosto" Yotam'a Ottolenghi i prosty przepis na jabłecznik


Ostatnio wiele osób pyta się mnie, gdzie kupiłam to czy tamto albo jakie książki kucharskie polecam. Wymyśliłam więc, że trochę o tym będę pisać. O małych producentach ładnych rzeczy, które świetnie sprawdzą się jako prezent, o sklepikach prowadzonych przez pasjonatów, którzy sprzedają piękne przedmioty i o nowych książkach kucharskich, które kupuję z myślą o nowych inspiracjach i smakach. To nie będą artykuły sponsorowane, tylko moje opowieści o tym co lubię.

Zbliżają się święta, a ja w tym roku postanowiłam przygotować się do nich wcześniej, żeby niczego nie zostawiać na ostatnią chwilę i delektować się grudniem, a nie biegać w ostatniej chwili po sklepach.

Mam nadzieję, że mój pomysł Wam spodoba się i przyda się coś z rzeczy, o których będę pisać.

Na początek będzie trochę o książkach kucharskich. Dzisiaj skupię się na jednej.

Dwa razy do roku odbywa się szaleństwo książkowe, kiedy wydawnictwa zasypują nas nowościami. Robię wtedy porządki na regałach, żeby zmieścić kolejne pozycje. Część książek, których przez jakiś czas nie używałam oddaję znajomym, a część do biblioteki. To jest trochę tak jak z ubraniami. Od czasu do czasu trzeba przewietrzyć szafę.

Książki kucharskie staram się kupować bardzo świadomie i nie w ilościach hurtowych i bez opamiętania. Są jednak tacy autorzy, których książki zamawiam w ciemno, kiedy pojawi się tylko zapowiedź. Jednym z nich jest Yotam Ottolenghi. Najnowsza "Prosto" to moja siódma książka Yotama (i pierwsza po polsku). 

Książki Yotam'a Ottolenghi szczerze mówiąc uwielbiam. Za niesamowite połączenia smaków, za bogactwo warzyw i przypraw w przepisach i za dopracowane receptury.

Aby w pełni korzystać z wielu jego przepisów, dobrze zaopatrzeć się wcześniej w niektóre składniki takie jak za'atar, syrop (melasę) z granatów, tahini, czarny czosnek, berberys, kiszone cytryny, pastę tahini, sumak czy różaną harissę. O tę ostatnią przyprawę będzie chyba najtrudniej. Ja zrobiłam ostatnio spory jej zapas i teraz korzystam z radością z przepisów, w której jest składnikiem. Jeżeli będziecie mieć problem z jej nabyciem, możecie do zwykłej pasty harissa dodać trochę suszonych płatków róży i zostawić na 2-3 dni, żeby aromaty się połączyły.

Jeżeli już będziecie szczęśliwymi posiadaczami powyższych składników, możecie korzystać z książek Yotam'a bez żadnych problemów. Jeżeli nie, to i tak z większości jego przepisów.

Najnowsza książka z założenia pełna jest dań, które są łatwe i szybkie do przygotowania. Podzielona jest dość tradycyjnie na kilka rozdziałów (brunch, warzywa na surowo, warzywa gotowane i pieczone, ryż, kasze i strączkowe, makarony, mięso, ryby i owoce morza i desery).

Dania tam zawarte, to nie jest powtarzanie przepisów z innych podobnych w  książek. Czuć tu charakterystyczny styl Yotam'a. 

Podoba mi się w tej książce oznaczenie przepisów. Na takie, które można przygotować w 30 minut (czyli idealne, żeby zrobić po powrocie z pracy), na dania do 10 składników, na dania, które mozna przygotować wcześniej, na dania dla leniwych czyli jednogarnkowe, które wystarczy wstawić do piekarnika lub na kuchenkę i "same" się robią, na dania łatwiejsze niż się wydają i na potrawy z wykorzystaniem składników ze spiżarni. To co warto mieć w spiżarni to oprócz przypraw, o których pisałam powyżej, to łatwo dostępne jajka, cebula, cytryny, jogurt, kasze, tuńczyk czy rośliny strączkowe w puszce...

W książce są przepisy, które można wykorzystać z wielu okazji. Jajka z porami i za'aatarem lub omlety z harissą i serem manchego przyrządzić na niespieszne weekendowe śniadanie, a ciasto z cheddarem, fetą i jalapeno wziąć do pracy na lunch, na piknik lub w podróż. Dużo jest dań, które można zjeść na lekki obiad lub stworzyć z kilku z nich wystawną kolację. 

I do tego w książce znajdziecie bardzo interesujące przepisy na zupy, które uprzyjemnią jesienne lub zimowe dni. Do mnie przemawia dyniowa z pomarańczą, szafranem i harissą i soczewicowa z pomidorami, curry i mlekiem kokosowym.

Są w książce też przepisy na dania klasyczne, ale potraktowane bardzo indywidualnie, jak na przykład na makaron z oliwkami, kaparami, pomidorkami koktajlowymi i harissą lub na makaron alla Norma lub gnocchi alla romana (jak ja dawno ich nie robiłam).

Dział z kaszami przerobię chyba cały, a przepisy ziemniaczane też. Już mam ochotę na pieczone frytki z oregano i fetą lub smażone ziemniaki z rozmarynem i sumakiem albo pieczone ziemniaki z harissą i confit z czosnku lub frytki z batatów z wędzoną papryką, czosnkiem i sumakiem.

Jest też trochę przepisów na dania mięsne i rybne. Kurczaka rzadko przyrządzam, ale tego z oliwkami, daktylami i białym winem zrobię na pewno. Kusi mnie też przepis na rostbef z harissą (oczywiście różaną), kiszoną cytryną i sosem z papryki albo przepis na tatara z pstrąga z palonym masłem i pistacjami.

Dział z deserami jest dość krótki (kto ma ochotę na więcej, szczerze polecam książkę "Słodko) i na wypróbowanie wielu przepisów będę musiała poczekać kilka miesięcy (pieczone truskawki z sumakiem i kremem jogurtowym, friand ze śliwkami i jeżynami, ciasto orzechowe z brzoskwiniami i malinami), ale są takie, na które sezon jest teraz: clafoutis z figami i tymiankiem, szwajcarskie, czekoladowe gwiazdki brunsli czy korzenny jabłecznik. 

Na ten ostatni, przepis znajdziecie poniżej. 

To naprawdę bardzo prosty i szybki przepis. Ciasto jest dość ciężkie, maślane i waniliowe, a jego wierzch pokrywają słodko kwaśne cząstki korzennych jabłek. 

Na samym końcu znajdziecie propozycje menu na różne okazje z wykorzystaniem przepisów z książki. Rozdział podzielony jest na codzienne obiady z podziałem na pory roku, na weekendowe brunche, na lunche lub kolacje z przyjaciółmi, uroczyste kolacje, uczty tapas lub w stylu bliskowschodnim. 

Ta książka pełna jest sezonowych, zdrowych i intrygujących dań z bliskowschodnim twistem.

U mnie będzie w częstym użyciu.

"Prosto"
Yotam Ottolenghi
ilość stron: 308
ilość przepisów: 140
wydawnictwo: Filo
cena okładkowa: 69,99 zł





Korzenny jabłecznik

130 g miękkiego masła (w temperaturze pokojowej)
150 g drobnego cukru
3 jajka (lekko roztrzepane)
2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii
300 g mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
200 g kwaśnej śmietany  (w temperaturze pokojowej) - użyłam 18% ze Strzałkowa

3-4 jabłka (część odmiany kwaśnej, część słodkiej) - po obraniu i wykrojeniu gniazd nasiennych powinny ważyć około 600 g
130 g brązowego cukru demerara
1 łyżka przyprawy korzennej (użyłam mieszanki cynamonu, goździków, kardamonu i imbiru)

Wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia tortownicę o średnicy 23 cm.

Rozgrzać piekarnik do 160 stopni (z termoobiegiem).

Masło zmiksować z cukrem na gładką i jasną masę. Cały czas miksując, dodawać po trochu jajka i ekstrakt z wanilii i miksować do połączenia.

Mąkę przesiać z solą i proszkiem do pieczenia.

Dodać do masy jajeczno maślanej śmietanę i mąkę z dodatkami w dwóch porcjach naprzemiennie (śmietana, część mąki, śmietana, część mąki). Miksować tylko do połączenia składników.

Ciasto przełożyć do formy i wyrównać powierzchnię.

Jabłka obrać, przekroić na 4 częśći i starannie wykroić gniazda nasienne.
Każdą ćwiartkę jabłka przekroić na 3 części. Jabłka włożyć do miski, posypać cukrem i korzenną przyprawą i starannie wymieszać. 
Przełożyć owoce na wierzch ciasta i wstawić tortownicę do piekarnika.

Piec ciasto 60-65 minut. 

Wyjąć z piekarnika i odstawić na 30 minut.
Przełożyć na talerz lub paterę.

Kroić ciasto nożem z ząbkami, dzięki czemu jabłka da się ładnie i równo pokroić.





Przepis Yotam Ottolenghi z książki "Prosto"

poniedziałek, 5 listopada 2018

Zupa krem z marchwi z imbirem i mlekiem kokosowym


Czy jest coś lepszego w jesienny, szary dzień niż kubek (miseczka) rozgrzewającej zupy? Gotuję ich ostatnio dużo, korzystając z bogactwa jesiennych warzyw na targu. Moje zupy są najczęściej bardzo proste i na warzywnych wywarach. Oprócz klasyków z marchwi, dyni, buraków, robię też dużo zup z pieczonego kalafiora lub papryki. 

Najczęściej są to ostatnio zupy w formie kremów. Powód tego jest prosty. Część zupy ląduje w termosie jako ciepły posiłek dla mojego syna, który spędza całe dnie na uczelni, a będąc dokładnym, to na dwóch uczelniach. 

Kiedy byłam miesiąc w Finlandii, mój syn w tajemnicy przed wszystkimi, złożył papiery na drugi kierunek studiów. Wydawało mi się, że kierunek lekarski jest wystarczająco czasochłonny, ale okazało się, że nie. W połączeniu z inżynierią biomedyczną, tworzy satysfakcjonujący duet dla mojego dziecka:-) 

Uważajcie, na jak długo opuszczacie dom, bo wasza nieobecność może zaowocować koniecznością gotowania dużej ilości zup ;-)

Co do dzisiejszej zupy. To niesamowicie prosty przepis łączący marchew, imbir i mleko kokosowe. Idealne połączenie smaków. Najtrudniejsze w przygotowaniu tej zupy to pokrojenie marchwi, ale jak macie dobrze naostrzony nóż, to krojenie potrafi sprawić tylko przyjemność.

Zeszklenie marchwi przed dodaniem bulionu do warzyw, potęguje smak zupy. I właśnie o to chodzi, o spotęgowanie smaku i przyjemność przy jedzeniu.




Zupa krem z marchwi z imbirem i mlekiem kokosowym

3  łyżki oleju o neutralnym smaku (na przykład z pestek winogron)
1000 g marchwi (obranej i pokrojonej w 1-2 cm kawałki)
50 g korzenia imbiru (obranego i pokrojonego w bardzo drobną kostkę)
1 papryczka chilli (bez gniazd nasiennych, pokrojona w 3 mm kawałki)
2 duże ząbki czosnku (bez łupiny, lekko rozgniecione)
1500 ml bulionu warzywnego
100-200 ml mleka kokosowego
sok z 1-2 limonek
sól

Do garnka wlać olej, dodać marchew, imbir, czosnek i chilli. Przykryć pokrywką i podsmażać na małym ogniu przez około 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Warzywa nie powinny się zrumienić, a tylko zeszklić lekko.

Dolać bulion i zwiększyć ogień i gotować zupę około 10 minut (aż marchew będzie miękka). Dodać mleko kokosowego (ilość zależy od tego, jak mocno wyczuwalny smak kokosa chcecie mieć). 

Zmiksować zupę na gładki krem. Doprawić do smaku solą i sokiem z limonki.


Przepis Trine Hahneman "Copenhagen food"

sobota, 3 listopada 2018

Moja ulubiona szarlotka. Klasyczna, maślana, z dużą ilości kruszonki (bez proszku do pieczenia)



Zdarzyło mi się zjeść ostatnio kawałek szarlotki z pobliskiej cukierni. Ten smak, konsystencję ciasta i masy jabłkowej zapamiętam na długo. Nie wiem jak można tak sknocić, coś w sumie prostego i uważanego za jedno z naszych narodowych ciast.

Mój szarlotkowy wzór jest prosty. Cienki spód z kruchego, niezbyt słodkiego ciasta, masa jabłkowa kwaskowata i pachnąca cynamonem i spód z maślanej kruszonki posypany z wierzchu cienką warstwą cukru pudru.

Nie lubię w szarlotce proszku do pieczenia, ścierania wierzchniej części ciasta na tarce, nie lubię zagęszczania jabłek mąką ziemniaczaną, czy kukurydzianą, nie lubię warstwy bezy pod kruszonką...

Nie mówię, że takie ciasta są złe, ale to dla mnie nie jest idealna szarlotka. Czasami dodaję do jabłek mielonych goździków, rodzynek, czy posiekanych orzechów włoskich, ale jeżeli mówimy o klasycznej szarlotce, to znajdziecie na nią przepis poniżej.

Do szarlotki lubię mieszać różne gatunki jabłek: kwaśne szare renety i boskopy i słodkie golden delicious. Te kwaśne to jakieś trzy czwarte masy jabłkowej. Jeżeli nie możecie kupić boskopów (w Wielkopolsce do kupienia na każdym targu :-)), to użyjcie tylko szarej renety i golden delicious (można je zastąpić championami).

Spód do ciasta zawsze podpiekam. Dzięki temu pozostaje chrupiący. Lubię go posmarować cieniutką warstwą konfitury z płatków róży. Nadaje to szarlotce delikatnego, a niezwykłego smaku i zapobiega utracie kruchości przez ciasto.

Nad tym przepisem trochę pracowałam i udoskonalałam go, chcąc osiągnąć smak idealnej dla mnie szarlotki. Teraz jestem już z niego bardzo zadowolona, więc puszczam go w świat i dzielę się nim z Wami.

Szarlotkę z tych proporcji piekę w ceramicznej formie do tart o średnicy 30 cm Jeżeli będziecie piec ciasto w metalowej formie, czas pieczenia trzeba będzie trochę skrócić.

I nie będę już mówić, że kulka lodów waniliowych podana z kawałkiem podgrzanej (w piekarniku, a nie mikrofalówce) szarlotki, tworzy wszystkim znany, ale cudowny zestaw. 





Szarlotka z kruszonką (ulubiona)


masa jabłkowa
1300 g jabłek (1000 g kwaśnych odmian typu szara reneta, boskop i 300 g słodkiej odmiany typu golden delicious)
135 g cukru
1 łyżka mielonego cynamonu

ciasto
250 g mąki pszennej tortowej
150 g miękkiego masła
2 żółtka
50 g cukru pudru
szczypta soli
2 łyżki (30 ml) śmietanki kremówki
2 łyżki cynamonu

kruszonka
150 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
1 łyżeczka pasty z wanilii lub naturalnego ekstraktu
szczypta soli
200 g mąki pszennej tortowej

Przygotować masę jabłkową.
Jabłka obrać, wykroić bardzo starannie gniazda nasienne, a miąższ pokroić w 1 cm kostkę. Włożyć owoce do garnka, przykryć go przykrywką i dusić do miękkości na małym ogniu. Zdjąć pokrywkę, dosypać cukier i cynamon, wymieszać i dusić jeszcze 1-2 minuty.
Odstawić do wystudzenia.

Przygotować ciasto.
Zmiksować miękkie masło z cukrem i solą. Dodać żółtka i śmietankę i zmiksować do połączenia. Dodać mąkę i zmiksować szybko do uzyskania ciasta.

Formę do tart o średnicy 30 cm wysmarować masłem. Na dno położyć kawałek papieru do pieczenia. Ciastem wyłożyć dno i częściowo boki formy.
Wstawić na godzinę do lodówki (można i na całą noc).

Przygotować kruszonkę.
Zmiksować miękkie masło z cukrem, wanilią i solą. Zmiksować szybko z mąką. Przez chwilę wyrabiać ciasto dłońmi, aż do powstania większych i mniejszych kawałków kruszonki.
Wstawić miskę z kruszonką  na godzinę do lodówki (można i na całą noc).

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Schłodzone ciasto ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika na około 15 minut. Ciasto powinno się lekko podpiec i delikatnie zrumienić.

Formę wyjąć z piekarnika i na cieście delikatnie rozprowadzić 3 łyżki konfitury z płatków róży. Na nie wyłożyć masę z jabłek. Na wierzchu równomiernie rozsypać kruszonkę i wstawić formę ponownie do piekarnika. Piec ciasto jeszcze około 40-45 minut, aż kruszonka nabierze złotego koloru.

Wyjąć z piekarnika i wystudzić. 

Wystudzoną szartlotkę posypać delikatnie cukrem pudrem.






środa, 31 października 2018

Pieczony camembert z jeżynami i dżem jeżynowy z liśćmi laurowymi


Jest coś kojącego w stopionym, ciepłym serze. 

Tak w sumie niedużo potrzeba, żeby zrobić do jedzenia coś naprawdę dobrego w jesienne popołudnie lub wieczór. 

Dobry chleb lub bagietka, rozpływający się ciepły ser z dodatkiem aromatycznego czosnku, tymianku i słodkich jeżyn, miska sałaty i mamy coś prostego i pysznego, co w dodatku nie wymaga dużych przygotowań i czasu.

Do tego sera użyłam domowego dżemu jeżynowo jabłkowego z liściem laurowym. Przepis na ten dżem jest niezwykle prosty i szybki i łatwo można go wykorzystać przez cały rok, używając mrożonych owoców. 

Liść laurowy nadaje dżemowi niezwykłego i intrygującego smaku. Charakterystycznego, a jednocześnie nie nazbyt  intensywnego i przytłaczającego.

Przepis jest oczywiście na wykonanie większej ilości dżemu, niż potrzeba do sera. Niedługo podam Wam przepis na ciasto migdałowe z jego dodatkiem.

Możecie oczywiście do sera użyć zwykłego dżemu jeżynowego, ale wierzcie mi, że dodatek liścia laurowego nadaje mu niezwykłego twistu.

Możecie też kupić gotowy dżem jeżynowy i z niego zrobić taki z aromatem laurowym. Wystarczy do rondelka włożyć liść laurowy, dodać 3-4 łyżki wody i gotować na małym ogniu przez parę minut, do chwili kiedy pozostanie około 1 łyżka płynu. Następnie należy dodać kilka łyżek dzemu (około pół słoiczka), wymieszać i doprowadzić całość do zagotowania, a następnie odstawić do wystudzenia.  





 Dżem jeżynowy z liściem laurowym

500 g jeżyn (użyłam mrożonych)
300 g jabłek (użyłam odmiany golden delicious)
3 liście laurowych
sok z 1 cytryny
200 g cukru żelującego (użyłam cukru 2:1)
200 g cukru

Jeżyny włożyć do garnka i pozostawić do rozmrożenia, jeżeli używacie mrożonych. Jeżeli używacie świeżych jeżyn, dolejcie 50 ml wody.
Zasypać owoce dwoma rodzajami cukru, dodać jabłka, sok z cytryny i liście laurowe.
Wymieszać i doprowadzić do zagotowania. Gotować około 10 minut, aż jabłka zmiękną. Wymieszać ponownie i przełożyć gorący do wyparzonych słoików.


Pieczony ser camembert z jeżynami

1 (250 g) ser camembert
1 ząbek czosnku
3 -4 gałązki tymianku
1 liść laurowy
3 łyżki (45 ml) białego wina
2-3 łyżki dżemu jeżynowego z liściem laurowym lub innego jeżynowego
5-6 jeżyn (mogą być mrożone)

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.

Ser położyć na arkuszu papieru do pieczenia. Ponacinać wierzch i powkładać w nacięcia 1 mm plasterki czosnku (jak na zdjęciu poniżej). Polać winem i posypać listkami z 3 gałązek tymianku.  Na wierzchu położyć liść laurowy. 
Zebrać brzegi papieru i utworzyć paczuszkę i związać całość bawełnianym sznurkiem  (jak na zdjęciu poniżej).

Paczuszkę z serem położyć w naczyniu nadającym się do zapiekania (użyłam małej miedzianej patelenki) i wstawić do piekarnika. 
Piec ser 18 minut.

Po tym czasie wyjąć ser, rozwiązać sznurek, rozłożyć papier na boki, a na wierzchu sera rozłożyć dżem i jeżyny. Wstawić ser ponownie do piekarnika (bez ponownego zawijania papieru) i piec 5-8 minut (8 minut z mrożonymi jeżynami). 

Wierzch posypać listkami z 1 gałązki tymianku.

Podawać od razu z bagietką lub dobrym chlebem.

Upieczony ser można również nałożyć łyżką na podpieczone kromki chleba i mamy rodzaj crostini.







niedziela, 28 października 2018

Na ciemne i zimne jesienne dni - tarta karmelowo czekoladowa


Przyszła prawdziwa jesień. Z deszczem, chłodem i krótkimi dniami. Widzę jak razem z porami roku zmienia się moja kuchnia i tryb życia. Nadal jeżdżę po zakupy na targ na rowerze, ale już w rękawiczkach, szalu i czapce. 

Na kanapie leżą wełniane koce i spędzamy tu o wiele więcej czasu niż miesiąc temu. Nowe książki piętrzą się na półkach i pomagają w te ciemne wieczory.

Korzenne napoje z imbirem weszły z powrotem do naszego menu. Tak samo jak zupy i rozgrzewające dania. Zaczynam powoli myśleć o zimie. Zamówiłam nową wełnianą czapkę i rękawiczki, wyprałam ciepłe szale i wytrzepałam puchowe kurtki. 

W sypialni mamy już ciepłe kołdry, ale nadal w lnianych poszewkach, bo kocham je niezależnie od pory roku.

Wszędzie stoją już świece, a po kątach palą się subtelne światełka. Łatwiej przetrwać ciemności, kiedy w domu jest jasno i przytulnie. 

Kwiaty w wazonie też nabrały innego koloru. Są jesienne. Lubię teraz kupować do domu chryzantemy. Mają tak niesamowite kształty i kolory. To dla mnie takie jesienne dalie.

No i znowu mamy w domu dużo czekolady ;-)
Kostka gorzkiej 85% potrafi zdziałać cuda;-)

Ciasto, na które przepis znajdziecie poniżej, idealnie sprawdzi się na jesienną aurę. Połączenie lekko słonego karmelu i czekolady jest wspaniałe. Do tego cieniutka warstwa ciasta i mamy coś dobrego.

Ciasto jest proste do zrobienia i łatwo przechowuje się przez kilka dni.
Jedyna trudność w tym przepisie, to wyłożenie formy surowym ciastem, bo jest ono dość lepkie. Jest na to sposób. Użyjcie lekko zwilżonych wodą dłoni i przestaje to być problemem. 

A Wy macie swoje sposoby na jesienne ciemności i chłody?


Tarta karmelowo czekoladowa

ciasto
 125 g miękkiego masła
125 g mąki pszennej tortowej
30 g cukru pudru
30 g skrobii kukurydzianej
2 szczypty soli

masa
150 g gorzkiej czekolady
125 g miękkiego masła
200 g ciemnego, brązowego cukru
75 m śmietanki kremówki
1 łyżka naturalnej esencji z wanilii
1/2 łyżeczki soli morskiej

wierzch
gorzkie kakao
orzechy włoskie lub pekan

Wysmarować masłem formę o średnicy 20 cm i wyłożyć jej dno papierem do pieczenia. Najlepiej sprawdzi się forma z wyjmowanym dnem.

Przygotować ciasto. 
Zmiksować masło z cukrem i solą na gładką masę. Dodać oba rodzaje mąki i zmiksować do połączenia. Ciasto wyłożyć do formy i rozprowadzić cienką warstwą. Ciasto jest miękkie, więc łatwiej to zrobić lekko wilgotnymi dłońmi.

Formę z ciastem wstawić do lodówki na 30 minu.

Posiekać czekoladę w pół centymetrową kostkę.

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.

Do rondla włożyć wszystkie skłądniki nadzienia. Doprowadzić do zagotowania i gotować przez 1-2 minuty. Zdjąć z ognia i odstawić, żeby masa lekko wystygła, ale pozostała ciepła.

Formę z ciastem wyjąć z lodówki. Ciasto posypać czekoladą i wlać masę karmelową. Wstawić do piekarnika i piec około 30 minut. Dobrze postawić formę z ciastem na czas pieczenia na dużej blasze, żeby jak coś by z niej wyciekło, żeby nie spłynęło na dno piekarnika.

Ciasto wystudzić do temperatury pokojowej i wstawić do lodówki na noc, żeby masa ścięła się.

Wierzch posypać gorzkim kakao i orzechami.





Przepis Yvette van Boven z książki "Home made Christmas".

czwartek, 25 października 2018

Na pożegnanie sezonu pomidorowego. Pieczone pomidorki koktajlowe z burattą i sosem bazyliowym


Powoli kończymy tegoroczny sezon pomidorowy w naszym domu. Pomidorki koktajlowe na pewno kupię jeszcze nie raz, tak samo jak pomidory w puszce czy passatę w butelce, ale z takimi zwykłymi pomidorami żegnamy się do przyszłej wiosny. Wszystko ma swój czas.

Czasami poza sezonem pomidorowym mam ochotę na klasyczną sałatkę caprese, ale nie kuszę się wtedy na zakup pomidora bez smaku, tylko przygotowuję wersję z pieczonymi pomidorkami koktajlowymi.Szczerze mówiąc, to zdecydowanie wolę tę wersję, bo ma więcej smaku i aromatu.

To danie może stanowić lekką kolację, przystawkę lub obiad w gorący dzień (pomidorki można upiec 2 dni wcześniej i przechowywać w lodówce).

Można użyć typowej mozzarelli, ale jak macie możliwość zakupu bufali lub buratty, to nie zastanawiajcie się długo nad wyborem. Te dwa ostatnie sery są wspaniałe w smaku i świetnie komponują się z wyrazistymi w smaku podpieczonymi pomidorkami i sosem ze świeżej bazylii.

Do tego dobry chleb na zakwasie lub bagaietka i macie wspaniałe i proste jedzenie. I ładnie wyglądające na talerzu ;-)






Pieczone pomidorki koktajlowe z burattą i sosem bazyliowym

200 g pomidorków koktajlowych
1 płaskałyżeczka cukru (można pominąć)
sól
pieprz
1 duży ząbek czosnku
oliwa z oliwek
1 łyżka octu balsamicznego
mała garść listków bazylii
1/2 cytryny (skórka i sok)
100 g buratty (lub mozzarelli bufala lub zwykłej w kuli)
1 łyżka orzeszków piniowych

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na niej przekrojone na pół (rozcięciem do góry) pomidorki. Oprószyć je cukrem, pieprzem i solą orza skropić oliwą. Piec około 45 minut. Czas pieczenia zależy od wielkości pomidorków. Dobrze upieczone powinny być lekko podsuszone, ale zachować mięsistość (najlepiej widać to na pierwszym zdjęciu). Około 20 minut przed końcem pieczenia rozsypać na pomidorkach czosnek pokrojony w cienkie plasterki.
Blaszkę wyjąć z piekarnika i skropić pomidorki octem balsamicznym. Odstawić do wystudzenia.

W międzyczasie przygotować sos bazyliowy miksując w makakserze liście bazylii, sok z cytryny, skórkę, sól i pieprz do smaku i 3-4 łyżki oliwy (w razie konieczności dodać więcej oliwy).

Na talerzu położyć kulę sera (można ją przekroić), na wierzchu i na około rozsypać pomidorki. Całość skropić sosem bazyliowym i posypać lekko podprażonymi na suchej patelni orzeszkami piniowymi. Ewentualnie dodatkowo skropić całość oliwą i octem balsamicznym. 




niedziela, 21 października 2018

Moje ulubione ciasto marchewkowe.


Ciast marchewkowych w swoim życiu upiekłam dużo, a wręcz za dużo;-)
Doszło do tego, że moja rodzina prosiła: tylko nie rób marchewkowego. I przestałam je piec, na jakieś 10 lat. Ponieważ mam za sobą solidną ilość upieczonych tych ciast, więc i mam solidną ilość przetestowanych przepisów. A co za tym idzie, wiem dokładnie, jak dla mnie powinno smakować idealne marchewkowe. Musi być puszyste, ale jednocześnie trochę ciężkie. Wilgotne, korzenne, aromatyczne i z każdym dniem smakować lepiej. 

Uważam, że jednym z atutów tego ciasta jest masa z serka, więc jej nie żałuję. Dzięki przełożeniu nią, ciasto nabiera jeszcze więcej wilgoci i smaku. Do tego orzechy włoskie w cieście i na wierzchu, które nadają ciastu aromatu.
Ciasto po przygotowaniu, zawsze przechowuję w chłodnym miejscu przez noc, żeby smaki przegryzły się, a ciasto nabrało wilgoci.
Kolejny atut tego ciasta, to prostota przygotowania. 

Pamiętam moje piersze w życiu ciasto marchewkowe. To było w latach osiemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych. Moje zdumienie, że do ciasta można dodać marchew, było wielkie. Byłam zachwycona jego smakiem, korzennym aromatem i masą z serka Philadelphia. I chyba z tych dawnych czasów, pozostał mi sentyment do tego wypieku.

Ciasto piekę w dwóch tortownicach jednocześnie. Uważam, że jest lepsza metoda, niż pieczenie jednego wysokiego ciasta i późniejsze jego przekrawanie. Oczywiście można tak zrobić, ale polecam Wam upieczenie dwóch warstw osobno (mogą być i trzy).
Jeżeli macie jedną tortownicę, też dacie radę upiec w niej dwie warstwy osobno. Trzeba tylko przygotować sobie dwa pasy z papieru do pieczenia do wyłożenia rantu i dwa okrągłe do przykrycia dna tortownicy.
Jednym kompletem wykładacie formę, wlewacie połowę ciasta i pieczecie. Gorące wykładacie na kratkę do wystudzenia. Do formy wkładacie drugi komplet papieru do pieczenia, wlewacie resztę ciasta i pieczecie drugie ciasto.
Trwa to trochę dłużej, ale da się.

Jak widzicie, przy robieniu zdjęć miałam towarzystwo naszego kota Cynamona. Jego imię nie jest przypadkowe. Tam gdzie jest cynamon, jest i nasz Cynamon.

Kto z Was nie czytał, a ma ochotę, to zapraszam do przeczyna krótkiego wywiadu ze mną. Link do artykułu znajdziecie TUTAJ.   
          








Ciasto marchewkowe
carrot cake

150 g drobnego cukru
150 g brązowego cukru
3 jajka (w temperaturze pokojowej)
1 łyżeczka pasty z wanilii (lub naturalnego ekstraktu)
300 ml oleju o neutralnym smaku (na przykład słonecznikowego)
300 g mąki pszennej tortowej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka przyprawy do piernika* lub przyprawy do szarlotki lub ciasta speculoos
300 g drobno startej marchwi
80 g mielonych orzechów włoskich lub laskowych

wierzch
600 g serka typu Philadelphia (dobrze sprawdzi się serek "Twój Smak" z Piątnicy)
200 g cukru pudru
100 g miękkiego masła 
2 łyżeczki  pasty z wanilii (lub naturalnego ekstraktu)

posiekane orzechy włoskie


Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. 

Wyłożyć papierem do pieczenia dno i brzegi dwóch tortownic o średnicy 20 cm.

W misce zmiksować na jasną, puszystą masę jajka, dwa rodzaje cukru i pastę z wanilii.
Cały czas miksując, dodawać olej i miksować do połączenia wszystkich składników.

W misce wymieszać suche składniki i dodać je do masy jajecznej. Zmiksować na wolnych obrotach miksera lub szpatułką, tylko do połączenia.

Dodać marchew, wymieszać szpatułką, dodać orzechy i ponownie wymieszać szpatułką.

Masę wyłożyć do dwóch tortownic, wstawić do piekarnika i piec 35-45 minut (czas pieczenia zależy od piekarnika i rodzaju użytych tortownic). Stan upieczenia sprawdzić dobrze jest patyczkiem.

Ciasta wyłożyć na kratkę do wystudzenia.

Wszystkie składniki masy zmiksować na gładko.

Jedno ciasto położyć na paterę lub talerz i wyłożyć na nie połowę masy serkowej. Przykryć i lekko docisnąć. Boki posmarować cienką warstwą masy, a resztę położyć na wierzchu.
Ciasto wstawić na noc do lodówki.

Przed podaniem, posypać wierzch posiekanymi orzechami. 



* można zastąpić mieszanką 1/4 łyżeczki mielonych goździków, 1/4 łyżeczki mielonego kardamonu, 1/4 łyżeczki mielonego cynamonu, 1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego




Moją inspiracją był przepis Brontë Aurell z książki "Scandikitchen". 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails