piątek, 29 lipca 2016


Clafoutis to jeden z klasycznych francuskich deserów. Wywodzi się z regionu Limousin, ale popularny jest w całym kraju. W smaku i wyglądzie przypomina flan albo... zakalec. Do jego przyrządzenia używa się miejscowej odmiany owoców o bardzo ciemnej skórce. Ja najchętniej przyrządzam je z mieszanki ciemnych czereśni i wiśni. Oryginalna receptura zaleca użycie czereśni wraz z pestkami. W czasie pieczenia zawarta w pestkach amygdalina  nadaje deserowi aromatu gorzkich migdałów. Niedrylowane owoce puszczają też mniej soku. W wielu przepisach czereśnie macerowane są przez noc w alkoholu. Najczęściej jest to kirsch. Deser można przyrządzić też z innymi owocami, ale wtedy będzie nazywał się nie clafoutis, a flaugnarde. 

Czas pieczenia uzależniony jest od wielkości naczynia, w którym będziecie piec deser. Wiśnie powinny być przykryte w trzech czwartych przez masę, a idealnie upieczone clafoutis powinno się lekko trząść po środku. Deseru nie powinno się przepiec. Idealnie smakuje lekko ciepłe. Formę wysmarowaną masłem można posypać 1-2 łyżkami cukru przed włożeniem do niej owoców. Dzięki temu spód deseru nabierze chrupkości.

Clafoutis

500 g ciemnych czereśni lub wiśni lub mieszanki tych owoców
20 g masła
100 g mąki pszennej
100 g drobnego cukru
szczypta soli
3 jajka
250 ml pełnotłustego mleka
2 łyżki cukru do posypania wierzchu
cukier puder do posypania wierzchu

Formę wysmarować masłem. Wyłożyć do niej owoce (wydrylowane lub nie - ja dryluję). Zmiksować jajka z cukrem i szczyptą soli na gładką masę. Dodać mąkę i zmiksować do połączenia. Dodać mleko i wymieszać. Zalać masą owoce. Wierzch posypać cukrem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec deser do ścięcia się masy (około 15-20 minut). Wyjąć formę i posypać wierzch cukrem pudrem.


Z letniej kuchni. Nadziewane i zapiekane kwiaty cukinii.


 Mam piękne wspomnienia związane z kwiatami cukinii. Jakiś czas temu, zostałam zaproszona na kolację do jednej z toskańskich winnic. Posiłek przygotowywany był przez znaną w okolicy kucharkę. Ilość smakołyków, jaka była wtedy podana była imponująca. Wszystkie produkty pochodziły z okolic. Oliwa wytwarzana była na miejscu, sery robiono w pobliskim gospodarstwie, a warzywa rosły w przydomowym ogrodzie. Piękne otoczenie, stary dom na wzgórzu otoczony winnicami, doskonałe wina i lekki wietrzyk przynoszący zapach kwiatów, miały wielki wpływ na wspomnienie tej kolacji. Ale to co zapamiętałam najbardziej to był smak smażonych w cieście nadziewanych kwiatów cukinii. Gorące i niezwykle chrupkie kwiaty popijane chłodnym winem pamiętam do dzisiaj. 

Kiedy trwa sezon na kwiaty, staram się je zrobić chociaż kilka razy. W tym roku posadziliśmy kilkanaście krzaczków cukinii i mamy prawie nieograniczone ilości kwiatów. Nie wiem czy to szczęście amatorów, czy tegoroczna pogoda im sprzyja, ale cukinie bardzo nam obrodziły. Kwiaty smażę w cieście naleśnikowym lub piwnym, dodaję je do tart lub sosów do makaronu, podaję na surowo ze wstążkami z cukinii z sosem cytrynowym albo nadziane zapiekam lub smażę.

Kwiaty są delikatne i subtelne w smaku i potrzebują też takiego nadzienia. Ja zrobiłam je z sera ricotta i pesto z dodatkiem nasion dyni, słonecznika, siemienia lnianego i orzeszków pinii. To nadzienie można również wykorzystać do roladek z pasków surowej cukinii zamarynowanych przez chwilę w sosie ze skórki i soku z cytryny, oliwy, czosnku i listków tymianku.

Pesto z dodatkiem tak różnych nasion również zasługuje na uwagę. Siemię lniane, słonecznik i dynia są bardzo zdrowe, a o wiele tańsze i łatwiej dostępne niż orzeszki pinii. Po dodaniu większej ilości oliwy może być świetnym dodatkiem do opieczonego chleba z pomidorami lub serem. Ciepła, chrupka pajda lekko zapieczony z mozzarellą i posypana chłodnymi, posiekanymi pomidorami jest pyszna. A upieczone kostki dyni wymieszone z tym pesto... albo zrumienione
cząstki bakłażana...

Pesto można przechowywać w lodówce przez kilka dni. Powierzchnię trzeba zalać kilkoma łyżkami oliwy, żeby nie było dostępu powietrza, bo zacznie ciemnieć i szybciej straci świeżość.

Dobrego i radosnego weekendu.


Kwiaty cukinii nadziewane ricottą i pesto

10 kwiatów cukinii
 80 g sera ricotta

pesto
60 g ziaren w dowolnych proporcjach (siemienia lnianego, pestek dyni, słonecznika, orzeszków pinii)
10 dużych liści bazylii
3 łyżki (45 ml) oliwy z oliwek
skórka z 1 cytryny
1 ząbek czosnku 
25 g startego parmezanu (pecorino, grana padano...)
sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

2 łyżki (30 ml) oliwy z oliwek 

Z dna kwiatów cukinii usunąć pręciki (z kwiatów męskich - na łodyżkach) lub słupki (z kwiatów żeńskich - z małymi cukiniami).

Przyrządzić pesto. Lekko podprażone na suchej patelni ziarna zmiksować dość drobno. Dodać grubo posiekany czosnek, skórkę startą z cytryny, oliwę i porwane liście bazylii. Zmiksować do uzyskania gładkiej masy. Dodać parmezan, wymieszać do połączenia. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Pesto wymieszać z serem ricotta i nadziać masą kwiaty cukinii. Ułożyć je w naczyniu do zapiekania. Polać wierzch oliwą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. Piec 10-12 minut.


środa, 27 lipca 2016

Z letniej kuchni. Tarta z groszkiem, bobem i kwiatami cukinii.


 Dużo ostatnio gotuję. Wracam do ulubionych wytrawnych, francuskich smaków i słodkich skandynawskich. Wyrabiam ręcznie makarony i odkrywam azjatyckie smaki. Coraz pewniej czuję się w kuchni bezmlecznej i bezglutenowej, ale... coraz mniej publikuję na blogu. Gotuję, robię zdjęcia, ale...
 Czasami jest tak, że mam świetne przepisy, ale wstrzymuję się z pisaniem posta, bo sezon na dany owoc lub warzywo minął. 
Tak miało być też z tą tartą, ale ktoś poprosił mnie o przepis...

Ta tarta to kwintesencja smaków wiosny i lata. Pełna młodych warzyw. Sezon na szparagi skończył się, ale można je zastąpić większą ilością, któregoś z pozostałych warzyw lub fasolką szparagową. Zresztą proporcje są dowolne. Nie mamy groszku, można użyć więcej bobu, nie mamy szparagów, użyjmy fasolki szparagowej, nie ma kwiatów cukinii... trudno. Szkoda, ale tarta będzie pyszna i bez nich. Ser kozi można zastąpić fetą, pokruszonym serem pleśniowym lub pokrojonym w kostkę serem  Comté lub... takim, jaki lubicie. Pełna dowolność.



Tarta z groszkiem, bobem i kwiatami cukinii

ciasto
250 g mąki pszennej tortowej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka listków tymianku (dobrze pasuje też oregano) posiekanych
125 g zimnego  masła pokrojonego 2 cm kostkę
1 żółtko
50 ml zimnej wody

nadzienie
3 - 4 cebulki dymki
500 g pęczek zielonych szparagów lub 250 g fasolki szparagowej
150 g bobu
50 g wyłuskanego groszku (może być mrożony)
4 łyżki pesto z bazylii (na przykład z TEGO przepisu)
200 ml (niepełna szklanka) śmietanki kremówki (30%)
1 jajko
2 żółtka 
2 duży ząbek czosnku (starty)
2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku czosnkowego lub zwykłego
1/4 łyżeczki soli
1/4 - 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
100 g sera koziego dojrzewającego (w roladce) - dobrze pasuje również feta.
3 kwiaty cukinii

Przyrządzić ciasto. W misce (lub pojemniku malaksera) wymieszać mąkę, sól i listki ziół. Dodać masło i zmiksować do uzyskania kruszonki. Dodać lekko rozbełtane j żółtko i wodę. Zmiksować szybko do połączenia składników i uzyskania gładkiego ciasta. Uformować dłońmi kulę, lekko ją spłaszczyć, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki do schłodzenia na godzinę lub całą noc. 

Nagrzać piekarnik do 210 stopni C. Ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość 1/2 cm. Przełożyć je do formy do tart o średnicy 30 cm wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto nakłuć widelcem. Wierzch przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i wysypać kulkami do pieczenia (lub fasolą, ryżem, monetami). Piec przez 15 minut. Po tym czasie zdjąć papier z kulkami i piec tartę jeszcze przez 5 minut. Wyjąć podpieczony spód do tarty.  
 Obniżyć temperaturę piekarnika do 180 stopni

Kiedy ciasto się piecze, przyrządzić nadzienie.
Ugotować szparagi (lub fasolkę szparagową) i bób na półtwardo (powinny pozostać chrupkie) w lekko osolonej wodzie. Odcedzić i przelać zimną wodą. Bób obrać ze skórki. 
 
Wymieszać śmietanę z jajkiem, żółtkami, pesto, pieprzem cayenne, czosnkiem, szczypiorkiem i solą. Dodać pokrojoną na półcentymetrowe plasterki dymkę. Wylać całość na podpieczony spód. Na wierzchu ułożyć szparagi (lub fasolkę), bób, groszek i przecięte wzdłuż na pół kwiaty cukinii oraz pokrojony w półcentymetrowe plastry kozi ser. 
Wstawić do piekarnika (180 stopni C). Piec około 35 minut do lekkiego ścięcia nadzienia i zrumienienia wierzchu.
Tartę podawać na ciepło lub wystudzoną.


środa, 20 lipca 2016

Złociste mleko korzenne i kilka słów o kurkumie.


Kurkumy nie pokochałam pierwszą miłością. Dodawałam ją do mieszanek korzennych, ale nigdy nie używałam jej jako przyprawy dominującej w daniu. Teraz bardzo lubię jej ciepły, piżmowy, lekko drzewny i pikantny aromat. 
Krojony w cienkie plastry świeży korzeń służy mi jako dodatek do letnich lemoniad, a proszek do aromatyzowania napojów mlecznych. Kurkuma pięknie je barwi  i dodaje im niezwykłego smaku. 

Korzenne napoje do tej pory dominowały u mnie w jesienno zimowej kuchni, ale okazało się, że świetnie smakują też latem. Szklanka pełna kostek lodu i złocistego mleka z kurkumą cudownie gasi pragnienie i ożywia, a w ciepłej wersji zastępuje mi czasami filiżankę kawy o poranku.

Do Europy kurkumę sprowadził Marco Polo. Zachwycał się jej barwą i aromatem i porównywał ją do szafranu, zresztą do dzisiaj czasami kurkuma używana jest jako jego tani zamiennik. 

Kurkuma kształtem i rozmiarem przypomina imbir (zresztą należy do rodziny imbirowatych - zingiberaceae). Po przełamaniu kłącze ma intensywnie żółtą lub pomarańczową barwę. Najwięcej uprawia jej się w Indiach, ale także w Chinach, Australii, Afryce, na Tajwanie i w Peru. Rozmnaża się ją przez kłącza, z których wyrastają wysokie na około jeden metr rośliny o długich, liliowatych liściach i bladożółtych kwiatach. Proszek (pod którego postacią najczęściej dostępna jest kurkuma) wytwarzany jest z około dziewięciomiesięcznych roślin. Kłącza są gotowane i suszone na słońcu przez tydzień. Po wysuszeniu mają 1/4 pierwotnej wagi. 
Kurkuma  jest niezbędną przyprawą w kuchni indyjskiej i północnoafrykańskiej. Składnikiem mieszanek curry, marynat, dań z dodatkiem ryżu lub jagnięciny. Ma właściwości bakteriobójcze i rozgrzewające. Jest dobrym dodatkiem napojów pitych w trakcie przeziębienia. Kurkumę stosuje się również do barwienia dań (na przykład ryżu) i tkanin (bawełny i jedwabiu). Kłącze kurkumy warto obierać, kroić i trzeć w rękawiczkach, bo mocno barwi skórę. 

 


 Złociste mleko korzenne
Turmeric latte 

2 szklanki (500 ml) mleka roślinnego lub krowiego (użyłam migdałowego)
1 łyżeczka kurkumy w proszku
1 łyżka miodu (można użyć brązowego cukru lub cukru kokosowego)
1 mała laska cynamonu lub 1/4 łyżeczki cynamonu w proszku
3 zielone kardamony w łupinie (lekko zgniecione) lub
1/4 łyżeczki kardamonu w proszku
szczypta mielonego imbiru 

Do rondelka wlać mleko i dodać pozostałe składniki. Podgrzewać na małym ogniu prawie do zagotowania (około 5 minut). Zdjąć rondelek z kuchenki i odstawić na 5 minut. Podgrzać jeszcze raz na dużym ogniu. Przelać przez sitko do kubków.
 Mleko można ubić w spieniarce do mleka lub wystudzić i podawać z kostkami lodu.


środa, 6 lipca 2016

Letnia pizza z cukinią, karmelizowaną cebulą i kozim serkiem.





Wczesną wiosną mój syn powiedział, że chciałby uprawiać cukinię, bo to jego ulubione warzywo. Kupiliśmy więc skrzynki po jabłkach, wyłożyliśmy je folią, nasypaliśmy dobrej ziemi i posadziliśmy maleńkie sadzonki. W krótkim czasie mieliśmy dużą plantację (jak na miejskie możliwości) i pierwsze zbiory kwiatów. Skrzynek obsadzonych cukinią mamy parę, więc jest co zbierać. Takie szczęście miejskich ogrodników amatorów.
Dzisiaj zapraszam Was na jeden z moich ulubionych przepisów z wykorzystaniem cukinii. I na jeden z ulubionych przepisów na pizzę. Ze wstążkami z cukinii z dodatkiem domowego pesto, lekko skarmelizowanej cebuli, pikantnego sera pleśniowego i delikatnego koziego twarożku. Proste i harmonijne połączenie smaków.

Bazylia też nam obrodziła, więc przerabiam ją na na wiele sposobów, a najczęściej oczywiście na pesto. Można oczywiście użyć pesto ze sklepu, ale w sezonie warto je zrobić samemu. Jest proste do wykonania, a smaku i aromatu ma nieporównywalnie więcej.





Pizza z cukinią i kozim serkiem
ciasto
275 g mąki pszennej chlebowej lub typu 550
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki (7g) suszonych drożdży
180-190 ml wody
1 łyżka oliwy z oliwek

pesto
25 g orzeszków pinii (można użyć orzechów nerkowca lub nasion słonecznika)
40 g liści bazylii
1 ząbek czosnku (rozgnieciony i lekko posiekany)
4 łyżki (60 ml) oliwy z oliwek
25 g drobno startego parmezanu

wierzch
 2 średniej wielkości czerwone cebule
4 łyżki (60 ml) oliwy
2 średniej wielkości cukinie
200 g miękkiego serka koziego
1 ząbek czosnku (rozgnieciony i lekko posiekany) 
50 g drobno startego parmezanu
2 łyżki (30 ml) mleka
 listki z 2 gałązek oregano
150 g sera pleśniowego 
20 czarnych oliwek świeżo zmielony pieprz


Przyrządzić ciasto na pizzę. Wymieszać wodę z drożdżami. Odstawić na 5 minut. Do miski wsypać mąkę i sól. Wymieszać. Dodać zaczyn drożdżowy i oliwę. Miksować (końcówki haki) lub wyrabiać dłonią do uzyskania gładkiego i elastycznego ciasta. Wyrabianie ciasta trwa około 10 minut. Przełożyć ciasto do czystej, posmarowanej olejem miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Cebule obrać i pokroić na ósemki. Przełożyć do małej foremki. Polać 2 łyżkami oliwy i lekko posolić. Wymieszać dłonią, żeby cebule rozpadły się na pojedyncze kawałki, oliwa pokryła wszystkie cząstki. Wstawić do piekarnika i piec około 15-20 minut, żeby cebula zmiękła i lekko zrumieniła się na końcach.

Wyjąć cebule z piekarnika i zwiększyć jego temperaturę do 250 stopni C.

Przyrządzić pesto. Zmiksować na pastę liście bazylii, czosnek i oliwę. Dodać parmezan i miksować chwilę do połączenia się składników.

Ciasto wyłożyć na lekko podsypany mąką blat i wyrabiać je przez chwilę. Podzielić je na 2 części. Jedną część ciasta rozwałkować lub rozciągnąć dłońmi na owalny placek o wymiarach 20x30 cm. Przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Zostawić na 10 minut, żeby odpoczęło. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta.

Ciasto posmarować oliwą i wstawić do piekarnika do lekkiego podpieczenia na 5 minut. To zapobiegnie nasiąknięciu ciasta po dodaniu mokrych składników.

W misce wymieszać kozi serek z 1 łyżką oliwy, mlekiem, połową startego parmezanu i rozgniecionym czosnkiem.

Z cukinii obciąć końcówkę po łodydze i pokroić ją we wstążki przy pomocy obieraczki do warzyw. Wymieszać z resztą oliwy, pieprzem i listkami oregano. Posolić tuż przed nałożeniem cukinii na spód pizzy.

Podpieczony spód posmarować połową pasty z serka koziego zachowując wolne 2.5 cm brzegi. Połowę pesto nałożyć łyżeczką małymi porcjami na wierzchu (nie rozsmarowywać). Posypać połową cebuli i wstążek cukinii. Na wierzchu rozkruszyć połowę sera pleśniowego i posypać połową parmezanu i oliwek.

Piec 12-15 minut, aż brzegi pizzy będą zrumienione i chrupiące.

Podawać od razu.

Tak samo przyrządzić i upiec pizzę z drugiego kawałka ciasta.

Resztę pesto można przechowywać w lodówce do tygodnia w słoiku. Wierzch należy zalać oliwą, żeby nie było dostępu powietrza.




czwartek, 30 czerwca 2016

Jagodzianki z budyniem cytrynowym.


Lato bez jagód, to dla mnie nie jest prawdziwe lato.  Nad morzem zbieram je prosto z krzaczków do miseczki, a potem... długo szoruję dłonie cytryną. Po moich rękach łatwo można poznać co robiłam rano.

W mieście kupuję jagody na targu. Sprzedawca zawsze odmierza je słoikiem. Mały słoik to idealna ilość na dzisiejsze jagodzianki. 
One są trochę staroświeckie. Kojarzą mi się z wakacjami, latem, morzem i budyniem jedzonym w dzieciństwie.

Przy takiej upalnej pogodzie trudno się włącza piekarnik, za to ciasto błyskawicznie rośnie. Nie zważając na temperatury, wyrabiam ciasto, bo wiem jak miło zjeść ciepłą bułeczkę. O świcie, kiedy w powietrzu unosi się intensywny zapach kwitnących lip, a powietrze jest rześkie po nocy,  zawiązuję biały, lniany fartuch  i idę do kuchni....


 Jagodzianki z budyniem cytrynowym

ciasto
40 g świeżych drożdży
100 ml letniego mleka
70 g szklanki cukru
2 jajka
350 g mąki pszennej luksusowej (typu 550)
70 g miękkiego masła 
1 łyżka oleju słonecznikowego 
skórka starta z 1/2 cytryny
 szczypta soli

budyń cytrynowy
 350 ml  mleka
 30 g masła
 3 żółtka
 50 g cukru
60 g mąki ziemniaczanej
 skórka starta z 1  cytryny

1-11/2 szklanki jagód 
1 jajko

Przygotować budyń. 
Połowę mleka zmiksować z mąką i żółtkami, a drugą zagotować z masłem, skórką z cytryny oraz z cukrem. Kiedy mleko zacznie się gotować zmniejszyć moc kuchenki i wlać masę jajeczną. Gotować mieszając do zgęstnienia. Gotowy krem przełożyć do miski, przykryć folią spożywczą (tak, żeby dotykała powierzchni budyniu) i odstawić do wystudzenia.
 
W misce wymieszać letnie mleko i drożdże. Odstawić na 5 minut. Dodać żółtka, cukier, skórkę z cytryny i sól. Wymieszać. Dodać mąkę i miksować (końcówki haki) do połączenia się składników. Dodać masło i olej i miksować całość jeszcze przez 5 minut. Przykryć miskę ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Na lekko podsypanym mąką blacie rozwałkować ciasto na grubość 2 cm. Wykrawać krążki dużym kubkiem lub szklanką i układać je na blasze (zachowując 5 cm odstępy) wyłożonej papierem do pieczenia. Z tej porcji robię drożdżówki na dwóch blachach z wyposażenia piekarnika. Odstawić drożdżówki do wyrastania na około 1 godzinę. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość. Obsypanym mąką dnem małego kubka zrobić w drożdżówkach po środku wgłębienie. Posmarować całość rozbełtanym jajkiem. Wypełnić dołki w cieście budyniem. Wierzch posypać jagodami. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 15-20 minut. Po tym czasie drożdżówki powinny być rumiane.









czwartek, 23 czerwca 2016

Najlepsze jedzenie na upały. Sałatka z ziaren quinoa z cytrusowym dressingiem.


 Na upały najlepsze jest lekkie jedzenie. Mało komu chce się w gorący dzień stać przy rozgrzanej kuchence lub piekarniku. Wcześnie rano gotuję jakąś kaszę lub piekę buraki, żeby potem mieć gotowe składniki do zrobienia szybkiego jedzenia. Lubię wykorzystywać w sałatkach ziarna quinoa (komosy ryżowej), bo wierzę w jej zdrowotne właściwości i lubię jej smak. Do tego kilka dodatkowych składników i ożywczy, cytrusowy dressing i mamy idealne jedzenie na upalny dzień.

Udanego weekendu. Pierwszego letniego i wakacyjnego.

 O ziarnach quinoa  możecie przeczytać TUTAJ. Przepisy z jej wykorzystaniem znajdziecie w poniższych linkach.

 

 


Sałatka z ziaren quinoa (komosy ryżowej) z cytrusowym dressingiem 

175 g ziaren quinoa (komosy ryżowej)
30 g wyłuskanych pistacji
70 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
skórka starta z 1 pomarańczy
60 ml oliwy z oliwek
2 łyżeczki (10 ml) octu z sherry (można użyć winnego lub innego)
6 cebulek dymek drobno posiekanych razem ze szczypiorem
3 łyżki posiekanej mięty
3 łyżki posiekanej natki
1 pęczek (duża garść) rukwi wodnej - można użyć rukoli
10 dużych, mięsistych daktyli pokrojonych w 1/2 cm paski
sól

Ziarna dobrze wypłukać na sicie. Zagotować 500 ml wody. Dodać komosę, zmniejszyć moc kuchenki i gotować do wchłonięcia prawie całej wody (18-20 minut). Garnek przykryć pokrywką, zdjąć z ognia i odstawić na pół godziny, aż cała woda wchłonie się. Przełożyć do miski i wzruszyć ziarna widelcem, żeby stały się sypkie. 
 
Wymieszać oliwę, sok z pomarańczy, ocet i 1/4-1/2 łyżeczki soli. Pistacje uprażyć na suchej patelni, wystudzić, grubo posiekać i dodać do komosy. Dodać skórkę z pomarańczy, zioła, dymkę, daktyle i rukiew. Zalać sosem i dokładnie wymieszać. Ewentualnie dosolić do smaku. 


Na upały. Lody bananowo kokosowe z sosem karmelowym (bez użycia maszynki do lodów)


Pamiętam jak kiedyś marzyłam o maszynce do lodów, ale nigdzie nie mogłam jej kupić.  Wszystkie ciekawe przepisy testowałam bez jej użycia (mieszając masę lodową co godzinę w trakcie zamrażania). Niestety nie były one aksamitnie gładkie jak sobie wymarzyłam. Teraz wiem, ze są przepisy, które do uzyskania idealnego efektu potrzebują użycia maszynki i są takie, które są dostosowane do zamrażania bez niej. Lody we włoskim stylu ciężko przyrządzić bez niej. 
Kiedy w końcu ją kupiłam (w angielskim sklepie), najpierw trzeba było przerobić wtyczkę, żeby można było z niej korzystać. Ta maszynka służy mi do dzisiaj i w sezonie upałów ciężko i często pracuje. Ale nadal lubię robić lody bez niej. Szczególnie, że większość tego typu przepisów jest niesamowicie prosta i szybka. 
Kiedy na dworze jest skwar, dobrze mieć świadomość, że w domu czekają zimne domowe lody, szczególnie takie, których zrobienie zajmuje nie więcej niż 5 minut.

Sos karmelowy, który do nich podałam jest nietypowy, bo robiony w piekarniku (chociaż można go zrobić również w garnuszku) i jest jednym z najlepszych sosów karmelowych, jakie jadłam. Ciepły idealnie sprawdzi się z lodami, ale również z naleśnikami. Można dodać do niego odrobinę płatków morskiej soli.

Inne przepisy na lody znajdziecie pod poniższymi linkami:



Lody bananowo kokosowe z sosem karmelowym 

4 dojrzałe banany
1 puszka (400 g) słodzonego mleka skondensowanego
1 puszka (400 g) mleka kokosowego
100 g ciasteczek speculoos lub innych, które pozostają chrupkie po dodaniu do płynnej masy (można pominąć dodatek ciasteczek)

sos karmelowy
225 g jasnego cukru muscovado
50 ml brandy, koniaku lub whisky
100 g masła
250 ml śmietanki kremówki

płatki kokosa

Banany połamać na 3 cm kawałki i włożyć do pojemnika malaksera lub blendera. Dolać mleko skondensowane i kokosowe. Całość miksować do uzyskania gładkiej i napowietrzonej masy. Około 2 minut. 
Połamać ciasteczka na 2 cm kawałki, dodać je do masy mlecznej i lekko wymieszać. Przełożyć całość do naczynia szklanego lub ceramicznego o pojemności 1.5 litra.Przykryć wierzch folią spożywczą i wstawić do zamrażalnika na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc. 
Przyrządzić sos karmelowy. Nagrzać piekarnik do 120 stopni. Wszystkie składniki sosu włożyć do ceramicznego, żaroodpornego naczynia i przykryć pokrywką lub folią aluminiową. Piec przez 2 1/2 godziny. Masę przelać do pojemnika blendera i zmiksować na gładko. Podawać na ciepło do lodów. Sos można podgrzewać ponownie. Najlepiej w rondelku na małym ogniu (cały czas mieszając) lub mikrofalówce. Można go również przygotować na kuchence. Wszystkie składniki włożyć do rondelka i gotować (cały czas mieszając) przez około 10 minut. Sos idealnie pasuje również do naleśników z karmelizowanymi jabłkami lub bananami.
Lody wyjąć z zamrażalnika kilka minut przez podaniem, żeby zmiękły. Podawać polane ciepłym sosem i posypane uprażonymi na suchej patelni płatkami kokosa.


wtorek, 24 maja 2016

Szwedzkie gofry z mąką owsianą i kardamonem


Jakiś czas temu poszłam do sklepu po pastę do zębów, a wróciłam z gofrownicą (w cenie trzech tubek pasty do zębów). Bywa i tak. Od tego czasu gofry zaczęły się pojawiać na naszym stole ku uciesze domowników.

Ostatnio najczęściej piekę je ze szwedzkiego przepisu z dodatkiem mąki owsianej i kardamonu.  Nie są tak lekkie jak te pieczone w nadmorskich budkach, bo nie zawierają proszku do pieczenia. Puszystości nadaje im ubita piana z białek. Podaję je ze słodką konfiturą i plasterkami świeżych truskawek.
Miło zacząć dzień z takim śniadaniem.


Szwedzkie gofry z mąką owsianą i kardamonem

75 g stopionego masła
1 jajko (żółtko i białko osobno)
25 g mąki owsianej
180 g mąki pszennej tortowej
250 ml mleka
1 łyżka cukru
szczypta soli
1/4 łyżeczki mielonego kardamonu

Ubić białko na pianę. W drugiej misce zmiksować żółtko z mlekiem, cukrem, solą i obydwoma rodzajami mąki. Dodać masło i miksować do uzyskania gładkiego ciasta. Dodać pianę z białka i delikatnie wymieszać całość szpatułką lub łyżką do połączenia. Nie miksować. Ciasto odstawić do lodówki na 1 godzinę. Piec gofry do uzyskania złocistego koloru. Podawać od razu.


niedziela, 22 maja 2016

Granola z masłem orzechowym i fistaszkami.


W kuchennej szafce stał duży słoik masła orzechowego i czekał nie wiadomo na co. Przed nim stał słoik tegorocznego miodu. On na nic nie czekał, to myśmy na niego czekali.

Dwa słoiki stworzyły parę. Parę na półce i parę w granoli.

Coś dla miłośników smaków słodko  słonych. 
Najprostsza na świecie granola.

I świetnie smakuje z truskawkami.

Inne przepisy na granolę, znajdujące się na blogu:

 


  
Granola z masłem orzechowym i fistaszkami

200 g płatków owsianych (można użyć orkiszowych, pszennych, jęczmiennych...)
100 g masła orzechowego (użyłam niesłodzonego)
100 g miodu
2 łyżki brązowego cukru
100 g niesolonych orzechów ziemnych (fistaszków)

W rondelku mieszając podgrzać masło orzechowe z miodem i cukrem, aż staną się płynne. W misce wymieszać płatki z orzechami. Zalać mieszanką miodową. Wymieszać, żeby masa dokładnie pokryła płatki i orzechy. Wyłożyć równomiernie całość na dużą blachę pokrytą papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika (na środkowy poziom) nagrzanego do 180 stopni i piec 15 minut. W trakcie pieczenia przemieszać granolę na blasze.

Wyjąć blachę z granolą z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Połamać na mniejsze kawałki i włożyć do słoika lub innego pojemnika.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails