wtorek, 21 kwietnia 2015

Na początek sezonu. Pieczony rabarbar z serkiem labneh.


Kiedy na targach pojawia się rabarbar, wtedy w pełni odczuwam, że jest już wiosna. Niedługo będą szparagi, młoda cebulka, truskawki.... Natura pędzi jak oszalała, jakby chciała nadrobić uśpienie. Czasami ciężko nacieszyć się jedną rzeczą, bo na straganach pojawiają się już kolejne. 
Lubię wczesną wiosną pojechać gdzieś na południe, żeby wcześniej cieszyć się nowalijkami, ale chyba nie cieszy mnie, nic tak jak te z mojego targu. 
Dla mnie sezon rabarbarowy został otwarty!

Najbardziej lubię pieczony rabarbar. Ma intensywny kolor i smak i... praktycznie sam się robi. Na pierwszy ogień zrobiłam go z dodatkiem serka labneh, który też praktycznie sam się robi. Wychodzi na to, że pierwszy rabarbarowy deser w sezonie sam się zrobił.

Do serka labneh mam wielką słabość. Jeżeli jeszcze go nie robiliście, nie zwlekajcie już dłużej.



Pieczony rabarbar z serkiem labneh

labneh
800 g jogurtu greckiego
80 g cukru pudru
1/4 łyżeczki soli

400 g rabarbaru (z obciętymi końcówkami)
70 g drobnego cukru
100 ml muscatu lub innego deserowego wina
1/2 laski wanilii (przeciętej na pół)
skórka obrana z 1/2 cytryny

skórka starta z 1/2 cytryny
20 g posiekanych pistacji (niesolonych)

W misce wymieszać jogurt z solą i cukrem pudrem. Sitko lub durszlak wyłożyć gazą/tetrą. Przełożyć na nią jogurt. Zwinąć końcówki gazy. Sitko postawić na misce. Włożyć do lodówki i odstawić całość do odsączenia na 12-18 godzin. Co parę godzin odciskać nadmiar płynu i wylewać ten zebrany w misce. 

Nagrzać piekarnik do 200 stopni C. Rabarbar pokroić w skośne 6 cm plastry.  Ułożyć go w formie. Dodać drobny cukier, wino, wanilię i skórkę obraną z 1/2 cytryny. Wymieszać całość i wstawić do piekarnika na 20 minut. Rabarbar powinien pozostać jędrny.

Wyjąć rabarbar z piekarnika i wystudzić. Tuż przed podaniem nałożyć do miseczek serek labneh z jogurtu. Na niego nałożyć rabarbar. Polać go płynem powstałym w trakcie pieczenia. Całość posypać skórką startą z cytryny i posiekanymi pistacjami. 



Przepis Yotam Ottolenghi z książki "Plenty more"

sobota, 18 kwietnia 2015

Sezon piknikowy rozpoczęty. Nadziewany pieczony chleb i ulubione maślane ciasteczka z orzechami.


Pikniki uwielbiam, ale zapewne o tym wiecie. Miejskie, wiejskie, plażowe, parkowe, w podróży, w lesie, na łące.... Przez lata piknikowania doszłam do perfekcji w pakowaniu i szykowaniu ekwipunku i prowiantu. Od pewnego czasu moim piknikowym numerem jeden jest TORTANO. W tym roku dołącza zapiekany chleb z dzisiejszego przepisu. Prosty, dający nieograniczone możliwości kombinacji, nie wymagający naczynia do zapiekania i pyszny. Taka tarta w spodzie z chleba. W dzisiejszym przepisie bazą są duszone pory z kozim serkiem, ale możecie dowolnie komponować nadzienie. Ważne, żeby chleb podpiec, posmarować czosnkiem i musztardą i znowu podpiec. Zalewa zrobiona jest z jajek i śmietany.

Drugi dzisiejszy przepis to jedna z moich najstarszych i najukochańszych receptur. Te ciasteczka są bardzo proste w wykonaniu, mają niewiele składników, a w smaku są GENIALNE. Czasami zmieniam orzechy włoskie na suszone owoce lub mieszankę orzechów, ale nieustająco te z samymi orzechami włoskimi smakują nam najbardziej. Upieczcie je, a poczujecie pełnię szczęścia.

Dzisiaj chodzę w kurtce i swetrze, a tydzień temu siedziałam na kocu w cienkiej sukience rozpoczynając tegoroczny sezon piknikowy. Prawdziwy kwiecień plecień.

Za tydzień będę na wiosennych wakacjach. Pogoda nie zapowiada się idealnie, ale kosz piknikowy pakuję. Tak na w razie czego. Może uda nam się piknikować na plaży w cieniu latarni morskiej zajadając śledzie i sery. A podpowiedź gdzie jadę znajdziecie na poniższym zdjęciu.




Piknikowy chleb z porami i kozim serkiem 

1 bochenek chleba o średnicy 20-25 cm
1 ząbek czosnku
2 łyżeczki musztardy Dijon
4 pory (same jasne części)
oliwa z oliwek
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
listki z 5 gałązek tymianku
2 jajka
150 ml śmietanki kremówki 
250 g koziego serka

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Z chleba ściąć górną część (około 1/3 bochenka) i wydrążyć chleb w środku. Najłatwiej zrobić to dłonią zostawiając około 1 cm miąższu. Chleb podpiec w piekarniku przez 10-12 minut. Miąższ powinien się lekko podsuszyć. Przekrojonym na pół ząbkiem czosnku natrzeć całe wnętrze chleba. Wysmarować je też musztardą. Najłatwiej zrobić to wypukłą częścią łyżeczki. 
Zwiększyć temperaturę  piekarnika do 200 stopni C.
Pory przekroić wzdłuż na pół i pokroić na skośne 1 cm plastry. Przełożyć na patelnię, posolić i dodać listki tymianku. Na oliwie udusić je do miękkości. Nie powinny się zrumienić. Przełożyć pory do miseczki. Wystudzić. Jajka wymieszać ze śmietanką. Dodać pieprz. Chleb ułożyć na płaskiej blasze. Na dno chleba wyłożyć część pokruszonego serka koziego, na to część porów. Powtarzać czynności do zużycia wszystkich składników. Całość zalać mieszanką śmietanki i jajek. Lać należy powoli, żeby płyn wypełnił wolne przestrzenie pomiędzy nadzieniem.
Chleb ponownie wstawić do piekarnika. Piec 10 minut, po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 170 stopni C. Piec 25-35 minut. Nadzienie w upieczonym chlebie powinno być ścięte, ale dość miękkie. 
Kroić i podawać wystudzone. Chleb można przygotować 1 dzień wcześniej. 



Maślane ciasteczka z orzechami (ulubione)

1 szklanka* (225 g) miękkiego masła
1/2 szklanki cukru pudru
2 szklanki mąki pszennej (tortowej)
1/2 szklanki orzechów włoskich

Masło zmiksować z cukrem na gładką masę. Dodać mąkę i zmiksować do połączenia. Dodać orzechy i zmiksować do połączenia. Masę wstawić do lodówki do schłodzenia na około pół godziny. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blasze zachowując niewielkie odstępy. Piec ciastka w temperaturze 180 stopni C do zrumienienia się ciasteczek (przez około 15 minut). Czas pieczenia zależy od wielkości ciastek.

*szklanka o pojemności 250 ml









Przepis na chleb Roy Levy i Gail Mejia z książki "Gail's artisan bakery".

wtorek, 14 kwietnia 2015

Marchewkowe love czyli lekko i aromatycznie.


Czekam z utęsknieniem na szparagi i rabarbar i... kupuję marchewkę. Mój organizm po zimie spragniony jest witamin i sam mi podpowiada czego mi potrzeba. Teraz potrzeba mi marchewki. Lubię połączenie korzeniowych warzyw z  aromatycznymi przyprawami.
Lubię tę marchewkę. Pełną aromatów i świeżych ziół.


 Aromatyczna marchewka z daktylami

4 marchwie (obrane)
sok z 1 dużej limonki
4-6 dużych daktyli (dobre są te sprzedawane jako "świeże")
2 łyżki posiekanych listków kolendry
2 łyżki posiekanych listków mięty
1 łyżka nasion sezamu
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka kuminu (kminu rzymskiego)
1 łyżeczka nasion gorczycy
duża szczypta chilli
2 małe ząbki czosnku (bardzo drobno posiekane)
50 g młodych listków szpinaku (posiekanych) 

Marchewkę zetrzeć na grubej tarce. Dodać sok z limonki, nasiona sezamu, pokrojone w cienkie plasterki daktyle, miętę i kolendrę.
Rozgrzać na patelni oliwę. Dodać kumin i gorczycę. Podgrzewać przez 2 minuty. Zdjąć patelnię z ognia i dodać czosnek i chilli. Wymieszać i odstawić do wystudzenia. Dodać do marchewki. Dodać szpinak, dosolić do smaku i wymieszać. 
Do marchewki można dodać 3-4 łyżki nasion słonecznika i dyni.


Przepis Diana Henry z książki "A change of appetite".

niedziela, 12 kwietnia 2015

W domu pachnie ciastem. Drożdżowym z syropem klonowym i orzechami.


Czasami idę do kuchni z myślą, żeby upiec ciasto, ale bez żadnego pomysłu jakie ono ma być. Zaglądam do szafek i rodzi się natchnienie. Tak było tym razem. Miałam ochotę na drożdżowe, ale jakieś inne niż dotychczas. Wzięłam mikser i kartkę, żeby zapisywać proporcje. Trochę tego, trochę tamtego i powstało idealne w smaku ciasto. Delikatne, puszyste, wilgotne z lekkim posmakiem syropu klonowego i chrupkimi kawałkami orzechów. Pyszne. Po takim wypieku myślę sobie, że jestem niezła w pieczeniu drożdżowych ciast ;)

Dobrego tygodnia Wam życzę.


Ciasto drożdżowe z syropem klonowym i orzechami

ciasto

zaczyn
30 g świeżych drożdży
50 ml ciepłej wody
1 łyżka mąki
1 łyżeczka cukru 

2 jajka 
2 łyżki (30 ml) mleka
2 łyżki syropu klonowego
25 g cukru
szczypta soli
300 g mąki pszennej typu 550
60 g stopionego masła

nadzienie
100 miękkiego masła
4 łyżki (60 ml syropu klonowego)
50 g grubo posiekanych orzechów (pekanów, włoskich)
30 g cukru klonowego lub brązowego 

W miseczce wymieszać składniki zaczynu i odstawić na 5-10 minut, aż urośnie. W dużej misce wymieszać mleko, jajka, syrop klonowy, cukier, sól i zaczyn. Dodać mąkę i zmiksować całość (końcówki haki) do uzyskania gładkiego ciasta. Cały czas miksując dodać masło i miksować do połączenia. Miskę przykryć ściereczką i odstawić ciasto do wyrastania na 1 godzinę. Powinno podwoić swoją objętość. 

Przygotować nadzienie. Zmiksować miękkie masło z syropem klonowym do połączenia składników. Posmarować masłem formę keksówkę o długości 24 cm.

Na dużym kawałku papieru do pieczenia podsypanym mąką rozwałkować ciasto na prostokąt grubości 1 cm. Rozsmarować na nim masło zmiksowane z syropem. Posypać orzechami i cukrem klonowym. Ciasto pokroić poprzecznie na pasy szerokości formy keksówki. Pasy układać jeden na drugim. Przekroić je w poprzek na pół. Chwytając krótsze boki każdego kawałka ciasta ułożyć je w formie. Krótsze boki ciasta powinny znajdować się w formie na górze. Tak naprawdę dwa kawałki ciasta można ułożyć w formie dowolnie. Ważne, żeby pociąć i ułożyć je w pasy. Dzięki temu nadzienie przeniknie smakiem całe ciasto. Można również ciasto zwinąć jak roladę, pokroić na kawałki i ułożyć je w formie. Wierzch można posypać 1 łyżeczką cukru klonowego lub brązowego.
Ciasto odstawić do ponownego wyrastania na 30-45 minut.

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Piec ciasto 25-30 minut.


czwartek, 9 kwietnia 2015

Staropolska baba z 96 żółtek i ulubione mazurki czyli wspomnienie wielkanocnych smaków.


 
Zdaję sobie sprawę, że ten post i przepisy są trochę po czasie, ale wielkanocne wypieki powstają u mnie zawsze popołudniu w Wielką Sobotę, czyli w czasie kiedy jestem zaoferowana gotowaniem i nie mam czasu na pisanie. Jeżeli nie podzielę się z Wami nimi teraz to pewnie nigdy, a powiem szczerze, że byłoby szkoda. Mam dla Was dzisiaj dwa przepisy na moje ulubione mazurki. Mazurek kajmakowy z suszonymi śliwkami, powidłami i czekoladą i na mazurek figowo pomarańczowy. Nie wyobrażam sobie Świąt bez tych ciast.
W tym roku oprócz pysznej włoskiej  baby drożdżowej upiekłam staropolską babę muślinową z niesamowitych proporcji. 96 żółtek na kilogram mąki! Do tego tylko masło, cukier i wanilia. I oczywiście drożdże. Baba jest lekka jak puch, delikatna i waniliowa. Naprawdę genialna w smaku. I co równie ważne jest wilgotna i zachowuje świeżość przez wiele dni. Baba nadal była idealna po sześciu dniach od upieczenia. Baby drożdżowe piekę na ostatnią chwilę, bo lubię je takie idealnie świeże. Ta najlepsza była na drugi, trzeci dzień. Dla mnie to kolejna zaleta tej baby jako świątecznego ciasta. 
 
Żeby wyszła idealnie trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy.  Do miksowania lepiej użyć końcówek do miksowania, a nie końcówek haków do ciasta drożdżowego, bo ciasto jest rzadkie. Formę trzeba bardzo starannie i dokładnie wysmarować masłem, bo upieczona nie wyskakuje idealnie z formy. Trzeba ją zostawić do przestudzenia i lekko wyjąć z formy. I najważniejsze. Z ciastem trzeba obchodzić się bardzo delikatnie. Wyrastanie powinno odbywać się w cieple i spokoju. Formę z wyrośniętym ciastem trzeba włożyć do piekarnika bardzo delikatnie, tak samo jak zamknąć drzwiczki piekarnika. Ze względu na dużą ilość cukru baba może się nadmiernie przypiec. Wtedy warto pod koniec pieczenia przykryć ją folią aluminiową (delikatnie zamykając drzwiczki piekarnika).



Staropolska baba muślinowa z 96 żółtek
 (proporcje na 1 dużą babę)

24 żółtka
300 g cukru
60 g świeżych drożdży
125 ml (1/2 szklanki) letniego mleka
rdzeń z 1 laski wanilii
250 g mąki pszennej typu 550
100 g stopionego masła


W miseczce wymieszać pokruszone drożdże z ciepłym mlekiem, 1 łyżką mąki i 1 łyżeczką
cukru. Odstawić na kilka minut, aż zaczyn wyrośnie.
W misce ubić na parze do białości żółtka z cukrem i wanilią. Do ciepłej (niegorącej) masy żółtkowej dodać zaczyn i wymieszać. Dodać przesianą mąkę i zmiksować całość do połączenia. Dodać masło i ponownie dobrze zmiksować całość do połączenia.
Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania, aż podwoi swoją objętość.
Dużą formę do baby albo dwie średnie bardzo dokładnie wysmarować masłem. Wlać do niej ciasto i odstawić, lekko nakrywając formę ściereczką, do ponownego wyrastania. Ciasto powinno urosnąć prawie do brzegów formy.

Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Bardzo delikatnie wstawić formę do piekarnika. Dużą babkę piec około 60 minut, średnią około 45 minut. Sprawdzić stan upieczenia baby drewnianą wykałaczką.
Babę wyjąć z piekarnika i odstawić na kratce do wystudzenia. Wystudzoną delikatnie wyjąć z formy. Wierzch polukrować lub posypać cukrem pudrem.



Mazurek kajmakowy ze śliwkami i czekoladą

kruche ciasto
rdzeń z 1 laski wanilii
125 g cukru pudru
250 g mąki tortowej
125 g masła w temperaturze pokojowej
1 jajko

1 puszka kajmaku (używam marki Gostyń)
100 g masła w temperaturze pokojowej
rdzeń z 1 laski wanilii
300 g powideł śliwkowych
100 g suszonych śliwek
50 ml alkoholu (używam mieszanki Armagnacu i rumu Stroh)

100 g czekolady  mlecznej
100 g czekolady  gorzkiej 70% kakao 

Śliwki włożyć do słoika i zalać alkoholem. Odstawić na noc, a najlepiej na kilka dni.
Przygotować kruche ciasto.

Mąkę zmiksować szybko z masłem do uzyskania grudek. Dodać jajko, wanilię i cukier puder  i zmiksować do uzyskania gładkiego ciasta. Uformować je w płaski dysk, zawinąć je w folię i wstawić do lodówki na 1 godzinę.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Wyjąć ciasto z lodówki i odstawić na 5 minut.  Rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na wielkość formy o średnicy 30 cm. Zdjąć wierzchnią warstwę papieru i ułożyć ciasto w formie wraz ze spodnią warstwą papieru. Ciasto ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut do uzyskania złocistego ciasta.


Śliwki pokroić w paski. Alkohol pozostały po moczeniu się śliwek wymieszać z powidłami. Masło zmiksować z wanilią. Dodać kajmak i zmiksować na gładką masę. Wystudzone ciasto posmarować powidłami. Posypać śliwkami. Całość przykryć masą kajmakową. Połamane na kawałki czekolady rozpuścić na parze. Wierzch polać czekoladą.




 Mazurek figowo pomarańczowy
 
kruche ciasto
rdzeń z 1 laski wanilii
125 g cukru pudru
250 g mąki tortowej
125 g masła w temperaturze pokojowej
1 jajko

150 g ciemnych rodzynek (najlepiej namoczonych przez kilka dni w rumie)
100 g mielonych migdałów
100 g fig pokrojonych w 0,5 cm paski
3 łyżki skórki pomarańczowej
2 średniej wielkości pomarańcze
1 cytryna
200 g cukru
rdzeń z 1 laski wanilii

50 ml rumu lub innego alkoholu


Przygotować ciasto.

Mąkę zmiksować szybko z masłem do uzyskania grudek. Dodać jajko, wanilię i cukier puder  i zmiksować do uzyskania gładkiego ciasta. Uformować je w płaski dysk, zawinąć je w folię i wstawić do lodówki na 1 godzinę.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Wyjąć ciasto z lodówki i odstawić na 5 minut.  Rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na wielkość formy o średnicy 30 cm. Zdjąć wierzchnią warstwę papieru i ułożyć ciasto w formie wraz ze spodnią warstwą papieru. Ciasto ponakłuwać widelcem. Wstawić do piekarnika i piec około 20 minut do uzyskania złocistego ciasta.
Wycisnąć sok z  pomarańczy i cytryny. Przelać do rondelka. Dodać cukier i wanilię. Gotować całość przez około 7-10 minut do uzyskania lekkiego syropu. Długość gotowania zależy od ilości soku czyli od wielkości owoców. Dodać migdały, figi, rodzynki i skórkę pomarańczową. Gotować masę cały czas mieszając przez około 10 minut. Zdjąć z ognia, dodać alkohol, wymieszać i pozostawić do lekkiego wystudzenia. Masę wyłożyć na spód i rozprowadzić równomiernie.


 
Przepis na babę Maria Lemnis i Henryk Vitry z książki„W staropolskiej kuchni i przy polskim stole"

niedziela, 5 kwietnia 2015

Wesołych Świąt.



Kochani,
życzę Wam radosnych, pogodnych, spokojnych i pełnych wspaniałej atmosfery Świąt.

Pogoda nas nie rozpieszcza, ale zapewne wynagradzają to świąteczne smakołyki. 
U mnie w tym roku króluje staropolska baba o niesamowitych proporcjach. 100 żółtek na 1 kilogram mąki. Lekka jak puch, delikatna i waniliowa. Ta baba to był eksperyment, ale niesamowicie udany. Będzie królować już co roku na naszym stole.
Moje wielkanocne przepisy na mazurki i staropolską babę już Wam się nie przydadzą, ale postanowiłam je jednak wkrótce opublikować, żebyście mogli skorzystać z nich na następne Święta.

niedziela, 22 marca 2015

Gail's Bakery i idealne brownie z pekanami.


Nie tak dawno kupiłam książkę kucharską kierując się wyglądem okładki. Nic wcześniej nie wiedziałam o Gail's Bakery. Zrobiłam kilka rzeczy z tej książki i bardzo mi smakowały. W czasie niedawnego pobytu w Londynie postanowiłam odwiedzić to miejsce i spróbować ich wypieków. W mieście jest blisko dwadzieścia piekarni Gail. Ja na pierwszą wizytę wybrałam to w pobliżu naszego hotelu w Notting Hill na Portobello Road. 

Gail's Bakery wpisuje się idealnie w popularne obecnie połączenie kawiarni z piekarnią. Na miejscu można zjeść śniadania, bardzo dobre ciasta, kanapki, sałatki i zupy. Można kupić je też na wynos, tak samo jak chleby wypiekane na miejscu. Gail's Bakery słynie szczególnie z tych  na zakwasie z różnymi dodatkami. Rano wokół piekarni rozchodzi się niesamowity zapach kawy, drożdżowego ciasta i świeżo upieczonego chleba. W środku cały czas jest pełno. Pełno okolicznych mieszkańców, a nie turystów. W pobliskiej The Hummingbird Bakery przeważali ci drudzy. 

Niedługo przed wyjazdem przeczytałam, że według London Evening Standard, w  Gail sprzedawane jest  najlepsze brownie w mieście. Ono naprawdę jest niesamowite w smaku. Gęste, ciężkie i bardzo intensywne. Czekoladzie towarzyszy morska sól, a wierzch przykrywa warstwa chrupiących pekanów. I dzisiaj mam dla Was przepis właśnie na to genialne w smaku brownie. Nie oszczędzajcie na jakości składników i nie pieczcie go zbyt długo, a sukces macie zagwarantowany.

Oprócz brownie pokochałam w Gail drożdżówki z budyniem, owocami i kruszonką i kawę. Świeżo wypalana w niewielkiej londyńskiej palarni i parzona we włoskich ekspresach La Marzocco. Idealne połączenie dla smakoszy kawy. Miłośnicy herbaty też znajdą dla siebie wysokiej jakości herbatę. I właśnie jakość wyróżnia dla mnie Gail. Proste składniki, nieskomplikowane receptury i najwyższa jakość produktów tworzą to miejsce. Dobre na śniadanie, lunch, chwilę odpoczynku czy szybkie zakupy składników na piknik w parku.

http://gailsbread.co.uk/











Brownie z morską solą i pekanami

170 g masła
200 g gorzkiej czekolady (70% zawartości kakao)
100 g deserowej czekolady (50% zawartości kakao) 
45 g gorzkiego kakao
130 g mąki tortowej
1 łyżeczka morskiej soli (najlepiej w płatkach)
5 jajek
200 g drobnego cukru
120 g jasnego cukru muscovado
80 g wyłuskanych pekanów

Wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia prostokątną formę 20x30 cm. Nagrzać piekarnik do 170 stopni C.
W kąpieli wodnej rozpuścić obydwa rodzaje czekolady i masło. Dodać kakao i wymieszać do połączenia. Przelać masę do miski i odstawić na 3-4 minuty do lekkiego ostudzenia. W drugiej misce wymieszać mąkę z solą. W kolejnej misce ubić jajka z obydwoma rodzajami cukru. Dodać masę jajeczną do masy czekoladowej. Zmiksować do połączenia. Dodać mąkę z solą i wymieszać do połączenia. Ciasto wylać do formy. Na wierzchu ułożyć połówki pekanów. Wstawić do piekarnika i piec 20-30 minut. Środek ciasta powinien się ściąć, ale pozostać nadal wilgotny. Ja swoje piekłam 25 minut.
Ciasto pozostawić w formie do wystudzenia. Zawinąć je w folię spożywczą i wstawić na całą noc do lodówki.
Po tym czasie można je kroić i podawać.











Przepis Roy Levy i Gail Mejia z książki "Gail's Artisan Bakery cookbook".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails